•  

    pokaż komentarz

    A ja mam nadzieję, że pisarze oprogramowania przestaną być świętymi krowami;
    - gdy auto kijowo jeździ - producent płaci
    - gdy operacja na sercu kijowo wyszła - lekarz idzie do paki
    - gdy soft sie wywala i od lat znane dziury z premedytacją nie są łatane - programista nie ponosi żadnych konsekwencji
    I to tak działa od dekad!

    •  

      pokaż komentarz

      @werfogd: liczy się osobowość prawną . A nie programista który jest tylko wykwalifikowanym robotnikiem najemnym. Odpowiada prawny podmiot . I to tylko zato co jest w licencji czyli w przypsdku licencji as is - za nic za nic

    •  

      pokaż komentarz

      @matcheek:
      Poprawnie to napisałeś, takie są fakty. Ale mnie nie chodzi o fakty-detale. To niczego nie wnosi, czy będziemy się sądzić z Mr. Chang, który napisał moduł klawiatury w Windows, czy z firmą Microsoft.
      Mnie chodzi o całokształt społeczny.
      Nikt w dzisiejszym świecie nie zgodzi się na samochód "as is", czy wymianę zastawki "as is".
      Natomiast software "as is" mimo, że kosztuje kupę hajsu, jest "normą". I jakoś nikt, kurna, nie protestuje. Czemu?

    •  

      pokaż komentarz

      - gdy auto kijowo jeździ - producent płaci

      @werfogd: VW sprzedał w Polsce samochody niezgodne ze specyfikacją i sądy mają wyj@##ne, nikt nawet złotówki odszkodowania nie dostał ( ͡° ͜ʖ ͡°)

      - gdy operacja na sercu kijowo wyszła - lekarz idzie do paki

      no też średnio

      - gdy soft sie wywala i od lat znane dziury z premedytacją nie są łatane - programista nie ponosi żadnych konsekwencji

      w przypadku softu masz zwykle w licencji na etapie instalacji napisane że to jest ci sprzedawane "as is" i firma nie ponosi za nic odpowiedzialności. Czy to jest zgodne z polskim prawem? Pewnie nie. Ale ani lekarz ani dealer samochodów nie wręczają ci przed robotą papierka na kilkadziesiąt stron że w sumie za nic nie są odpowiedzialni ;)

    •  

      pokaż komentarz

      @Morf:

      VW sprzedał w Polsce samochody niezgodne ze specyfikacją i sądy mają wyjebane

      Nie będę chyba odkrywczy, gdy przytoczę wykopowe "kraj z dykty i gówna". W USA posiekali im czosnek maczetą na głowie. To dlatego, że jest tylko kilka krajów na świecie, które mają cojones.

      w przypadku softu masz zwykle w licencji na etapie instalacji napisane że to jest ci sprzedawane "as is" i firma nie ponosi za nic odpowiedzialności.

      No ale ile razy jeszcze mam napisać, że nie chodzi o polskie prawo, czy - ogólnie - sankcjonowanie wciśniętej licencji?!
      Mi chodzi o przez lata utrwalane społeczne przyzwolenie na takie wciskanie tej licencji jako fakt.

    •  

      pokaż komentarz

      @werfogd: Jakoś u dentysty (ale również przy operacjach czy zabiegach) podpisuje się kwit o tym, że znam ryzyko i zwalniam z odpowiedzialności szpital/lekarza. Tak samo przy kontach maklerskich, zakładaniu funduszy itp.

      Więc nie tylko dotyczy software.

    •  

      pokaż komentarz

      @lkucharski:

      podpisuje się kwit o tym, że znam ryzyko i zwalniam z odpowiedzialności szpital/lekarza

      Podpisujesz kwit na "błąd lekarski"? Nie wierzę.
      Podejrzewam, że podpisywałeś kwit na "nieprzewidziane powikłania procedur zgodnych ze sztuką lekarską".
      Gdy zdarzają się lekarskie (maklerskie) wpadki, ludzie się sądzą i często wygrywają. Abstrahując od USA - to w wielu krajach tak się dzieje. Ot, choćby sprawa Allgemeiner Wirtschaftsdienst (aktualnie Swiss Life), która pokazała, że maklerzy nie są wcale tak bezkarni, jak sobie wykoncypowali.

      Natomiast nie ma czegoś takiego, jak prawnie ugruntowana "sztuka programistyczna". Stąd tacy jak MS, Apple, Google, Amazon tworzą produkty, które skutkują wieloma wielkimi "fuckupami" dla maluczkich i to już od dekad. I jakoś wygrane procesy przeciwko można policzyć na palcach jednej ręki.

      Nie myśl, że ja programistów piętnuje "bo ja ich, k?%!a, nie lubię" - sam pracuję w firmie, która dostarcza software dla dość specyficznej branży. Ale to nie zwalnia mnie z myślenia i nie sankcjonuje akceptowania faktu, że firma produkuje gówno w pozłotku.

    •  

      pokaż komentarz

      Nie będę chyba odkrywczy, gdy przytoczę wykopowe "kraj z dykty i gówna".

      @werfogd: W tym się z tobą zgodzę i myślę że tak powinieneś postrzegać kontekst całej tej sytuacji. Facet, jeśli nie pracownik naukowy to silnie zaangażowany kwestie IT na tyle że o tą sferę zahaczał (a dziś widząc brał na siebie za nią odpowiedzialność) wraz z naukowym bo najprawdopodobniej wcześniej pragmatycznym podejściem zauważył gigantyczne luki wykupił te domeny. Gdbyby chciał to sprzedałby to pewnie za symboliczne 3 mln USD czyli kroplę w wartości rynku SPAMu czy typosuattingu i olał wszytsko.

      Ale tego nie zrobił. Ten artykuł nie świadczy o sukcesie CERT ale racjonalności i odwadze Tomasza Koperskiego. Liczyłem że jako bordo to wszystko doczytasz i może znasz ale wygląda na to że dzisiejsze standardy stosujesz do epoki dosłownie wynalezienia koła.

    •  

      pokaż komentarz

      @Saeglopur:

      Ale tego nie zrobił. Ten artykuł nie świadczy o sukcesie CERT ale racjonalności i odwadze Tomasza Koperskiego. Liczyłem że jako bordo to wszystko doczytasz

      Ej, Saeglopur, ja nie potępiam Koperskiego - ja potępiam (zaczynając od Netscape) wszystkich, którzy niedociągnięcia (tutaj poruszonej kwestii WPADa), jak i też tysiące innych spraw bezpieczeństwa IT, mają w dupie!
      Jest mi przykro i przepraszam, jeśli moje zdolności językowe nie pozwoliły na jasne postawienie sprawy.

      Odpowiedź na Twój komentarz jest jednocześnie potwierdzeniem chorej sytuacji, w jakiej IT się dziś znajduje.
      Piszę "dziś" bo dwie dekady temu IT był dość abstrakcyjnym tematem dla zapaleńców, którzy woleli wydać na impulsy do 0202122, niż kupić nowe buty. Wówczas społecznie IT miało wymiar marginalny.
      Dziś bez IT świat może upaść - bo nikt już nie wie, jak choćby wysłać faks, a stacjonarny to "abstrakcja dla staruchów".

      Stąd moje ogromne wzburzenie, że wciąż nie ma regulacji odpowiedzialności, za to, co się na ten rynek wprowadza.

      Zaś blackhaty istniały od zawsze i będą istniały pewnie zawsze.

    •  

      pokaż komentarz

      @werfogd: No wszystko OKej i się widzę rozumiemy w pełni ale dla innych - pretensje do nieudolnych struktur i urzędasów a nie typka-naukowca-speca który w tych czasach (przed 2000 rokiem!!!!) wziął to na siebie przy okazji własnego opracowania! :D

    •  

      pokaż komentarz

      No wszystko OKej i się widzę rozumiemy w pełni ale dla innych - pretensje do nieudolnych struktur i urzędasów a nie typka-naukowca-speca który w tych czasach (przed 2000 rokiem!!!!) wziął to na siebie przy okazji własnego opracowania! :D

      @Saeglopur:

      Tak, mam pretensje do struktur.
      Zdaję sobie sprawę, że IT jest tak szybko rozwijającą się sprawą, że prawo za tym nie nadąża - ale IMHO może nienadążać jedynie w kwestii technicznej. Powinno jednak nadążać w kwestii prawnej, kwestii umów, które są zawierane pomiędzy produktodawcą, a produktobiorcą. Zwłaszcza, że to, o czym mowa, to nie są produkty krojone każdorazowo pod odbiorcę, lecz odbiorca jest masowy.
      Mam na myśli porównanie Priusa do, dajmy na to, "A-Level Volga".

    •  

      pokaż komentarz

      @werfogd: To kwestie prawne, organizacyjne i zarządzcze w tym bananowym kraju nie nadążają dlatego nie wolno się z nim wiązać absolutnie wcale i każdy kto z branży może to ucieka. Skrajnym przykładem niekompetencji i ciężaru zarządczego jest że CERT dopiero po 20 latach był w stanie się z nim dogadać i cokolwiek przejąć dalej :/ A teraz to jest 'sukcesem'

    •  

      pokaż komentarz

      To kwestie prawne, organizacyjne i zarządzcze w tym bananowym kraju nie nadążają dlatego nie wolno się z nim wiązać absolutnie wcale i każdy kto z branży może to ucieka.

      @Saeglopur:

      Myślę, że to nietylko o ten bananowy kraj chodzi - polisy umów (licencje) są praktycznie takie same wszędzie - "as is". Hegemonia monopolistów jest ciężka do przeskoczenia.
      Tak nawiasem mówiąc, ja sam, będąc od lat '90. związany z IT, czynię kroki, by się od tego gówna uniezależnić.

      Miłej nocki, Saeglopur!

    •  

      pokaż komentarz

      @lkucharski: Wyrywasz zęby u kowala czy płatnerza?

    •  

      pokaż komentarz

      @werfogd: gdy twój kraj ma 80% eksportu do Niemiec, bardzo rozsądnym jest prowadzenie konfliktów z tym krajem

    •  

      pokaż komentarz

      @werfogd: tym lekarzom którzy źle wymieniają zastawki też nikt nie zgłasza reklamacji ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @werfogd: Wtedy nie byłoby programistów 15k tylko programiści 250k.

    •  

      pokaż komentarz

      @werfogd: Ale właśnie ludzie się godzą na oprogramowanie "as is" no chcą tanio (najlepiej za darmo) i szybko.

      Porządni programiści i rozległe test kosztują.

    •  

      pokaż komentarz

      @werfogd Fajna bzdura.

      1. Gdy auto pali nie tyle co w specyfikacji mozesz sie w dupę pocalować.
      2. Gdy organizm odrzuci przeszczep to masz problem nie lekarz. Gdy nie działa szczepionka to samo. Jakaś gwarancja po wyleczeniu anginy?

    •  

      pokaż komentarz

      Nikt w dzisiejszym świecie nie zgodzi się na samochód "as is", czy wymianę zastawki "as is".

      @werfogd: alez oczywiscie ze sa podmioty ktore sie zgadzaja. Zobacz ze sam przytoczyles te przyklady w postaci producenta samochodu albo lekarza.

    •  

      pokaż komentarz

      Zdaję sobie sprawę, że IT jest tak szybko rozwijającą się sprawą, że prawo za tym nie nadąża - ale IMHO może nienadążać jedynie w kwestii technicznej. Powinno jednak nadążać w kwestii prawnej, kwestii umów, które są zawierane pomiędzy produktodawcą, a produktobiorcą.

      @werfogd: a umowy to nic innego jak KWESTIE TECHNICZNE owiniete w papierek prawny. Tak wiec prawo jesli nie nadaza za kwestiamia technicznymi to nie nadazy za kwestiami prawnymi dotyczacymi technologii.

      Ja jako osoba cale zycie siedzaca w IT moge powiedziec ze rozumiem ten problem ale nie wynika on z braku checi tylko braku mozliwosci. Gdyby ludzie w IT zachowywali sie jak swiete krowy to by nikt nie korzystal z ich uslug.

      Druga sprawa to sytuacja w ktorej osobno sie placi za stworzenie a osobno za utrzymanie.

    •  

      pokaż komentarz

      @werfogd: w przypadku softu, odpowiedzialnosc sie rozkładana kilka rol. kod mogl byc perfekcyjny i napisany zgodnie z wymaganiami, ale wymagania niezbyt kompletne bo: analityk dal ciala albo obcieto budzet/czas na analize; kod byl nie do konca dobry, bo nie przewidziano odpowiedniego czasu na testy, tudziez w ogole ich nie bylo; soft pisaly indie. czyli, nie zawsze jest winny koder

    •  

      pokaż komentarz

      @werfogd: Ponieważ klienci nie chcą softu wysokiej jakości. Serio, klient nie będzie czekał na wykonanie systemu porządnie, nie zapłaci za to. Ma być szybko, a to odbija się na jakości. Biznes rządzi się swoimi prawami.

    •  

      pokaż komentarz

      @werfogd: akurat w medycynie problemy po operacjach są dość powszechne. Dochodzenie swoich praw w praktyce jest możliwe tylko w wypadku grubych zaniedbań, które na dodatek trzeba udowodnić przed sadem co już graniczy z cudem.

    •  

      pokaż komentarz

      @werfogd: Wypowiem się jako programista. Właśnie że freelancerzy/organizacje/firmy IT/firmy sprzedające oprogramowanie odpowiadają. Jest coś takiego jak SLA - Service Level Agreement.

      Na przykład możesz tam wpisać, że strona internetowa będzie przetwarzała zakup itemków z koszyka poprawnie w 99,9% przypadkach przez określony czas. Jk się wysypie to następuje określona odpowiedzialność prawna lub np rekompensata finansowa lub w postaci dodatkowego supportu/usług itd. Nie ma programu, który działa w 100%, jeśli jakiś Janusz upiera się przy tym to dla niego nie pracujesz, jeśli jakiś programista/firma gwarantuje taką dostępność to jest niedoświadczony albo ściemnia.

      Problem polega na tym, że żeby dodać kolejną "9" dostępności po przecinku, koszt oprogramowania rośnie wykładniczo - każdy programista potrafi postawić stronkę na Wordpressie, ale nie każdy potrafi postawić wydajny klaster.

      Każda umowa jest indywidualna. Typowy janusz zwykle woli zapłacić za milion funkcjonalności niż za jakość, no przecież Wordpress jest za darmo to on nie będzie płacił 10 razy więcej za coś co robi to samo, tylko "lepiej działa" :) Płać 10krotnie więcej za działanie kilka minut rocznie :) Zarządzanie ryzykiem. Często się okazuje że student + wordpress wystarczy :) tylko jak się czasem spieprzy to nie ma programisty(a jak jest to chce za naprawę więcej niż wart jest projekt) który by się chciał babrac.

      Duża część oprogramowania to open source - nie podoba się, to nie korzystaj, ale okaże się że bez oprogramowania open source prawie nic dzisiaj nie działa. Od tego są role Architekta i QA - architekt decyduje o tym jakie jakości ma mieć projekt(availability,maintanability,scalability itd), a QA sprawdza czy programista nie spieprzył ;) A Janusz decyduje sam na jaki team go stac i za jaki rodzaj gwarancji płaci. To chyba lepsze rozwiązanie niż odgórne ustalanie że coś ma działać albo idziesz do więzienia? :)

    •  

      pokaż komentarz

      @werfogd: Bo nie da się napsiać softu bez błędnie, i żadna firlma nie zgodzi się brać odpowiedzialności.
      Np. taki Microsft zjednej strony posiada fortune, z drugiej obsługuje połowe ludzi na planecie. Teraz wyobraź sobie że przez update każdy użytkownik traci godzine niepotrzebnie rocznie. Realne licząc godzine jako 5$ czyli ~20 to 70 mld złoty strat, przez coś co faktycznie ma miejsce kilka. A jak cos sie solidnie spieprzy?

    •  

      pokaż komentarz

      w tym bananowym kraju

      @Saeglopur: to nie kwestia tego kraju ani nawet żadnego jednego kraju mogącego coś zdziałać na własną rękę, zmiany powinny być wprowadzone wszędzie, bo inaczej kraj wychodzący przed szereg dostanie po dupie gospodarczo tak, że rząd przez 20 lat nie wróci do koryta.

      To chyba lepsze rozwiązanie niż odgórne ustalanie że coś ma działać albo idziesz do więzienia?

      @cyprianos: SLA dotyczy przede wszystkim poziomów dostępności, czasów reakcji i przywrócenia. Tutaj rozmowa dotyczy podatności, które potrafią przez dekady od wykrycia pozostawać nienaprawione. I o ile Open Source można podciągnąć pod 'bierzesz co widzisz i se radź', to płacenie świętej trójcy za soft, który po 10 latach ma te same dziury co w czasach dial-upów to żart, a korpo powinny dostawać po dupie za każdy udowodniony przykład niedbałości o bezpieczeństwo i spójność systemów.

    •  

      pokaż komentarz

      @werfogd: Programista programuje oprogramowanie zlecone przez firmę więc to ją obwiniaj za niezałatane luki (firmom nie opłaca się oprogramowywać oprogramowania które już zostało zaprogramowane i oddane użytkownikowi)
      ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @werfogd: pewnie, po co testować oprogramowanie ;-)

    •  

      pokaż komentarz

      czyli, nie zawsze jest winny koder

      @igreks: bardzo często winny jest sam klient, który "nigdy nie wie czego chce i zawsze wie czego nie chce", zwłaszcza jeżeli ten klient to budżetówka.

    •  

      pokaż komentarz

      Ale ani lekarz ani dealer samochodów nie wręczają ci przed robotą papierka na kilkadziesiąt stron że w sumie za nic nie są odpowiedzialni ;)

      @Morf: Lekarz przed operacją wręcza Ci papierek, że jesteś świadom, że nikt Ci niczego nie gwarantuje i możesz nawet umrzeć i się na to godzisz. I jak tego papierka nie podpiszesz to nawet nie kiwnie palcem bo on nie ma żadnego interesu w tym, żeby spróbować pomóc akurat Tobie a nie komuś bardziej świadomemu jak działa fizyczna rzeczywistość.

    •  

      pokaż komentarz

      @werfogd:

      A ja mam nadzieję, że pisarze oprogramowania przestaną być świętymi krowami;

      Watpie, to wymagalo by ogolnoswiatowej standaryzacji, oraz stworzenia czegos na ksztalt korporacji zawodowych. Poza tym musialbys wykazac, ze to blad konkretnego programisty to spowodowal, a programowanie to proces wieloetapowy, jedni pisza, inni sprawdzaja kod, jeszcze inni pisza testy do niego. Takze mozesz sobie pomarzyc ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @werfogd: zależy jaka branża. Nikt o zdrowych zmysłach nie wypuściłby darmowej gównogierki z pełną odpowiedzialnością majątkową za wszystkie nieprzewidziane rzeczy, które mogą się zdarzyć. Według podejścia "programista jest w pełni odpowiedzialny za swój produkt", jak przez gierkę zatnie ci się telefon i nie będziesz mógł, na przykład sprzedać akcji i stracisz kilka milionów $, to ten ktoś miałby ci oddać odszkodowanie. Przecież to by zniszczyło całkowicie rynek oprogramowania. Tylko najwięksi giganci mogliby robić oprogramowanie i sprzedawaliby je za tysiące, albo miliony dolarów. Kupiłbyś klona Snake'a za, na przykład, 50.000$?

      Trzeba rozróżnić do czego jest soft przeznaczony. Powszechne programy są dostarczane as-is, bo nie są krytyczne. Raczej nie wyobrażam sobie, żeby oprogramowanie latające w samolotach było dostarczane as-is. Jak tam się znajdzie błąd, to są wyciągane konsekwencje i wnioski. Na pewno podobnie będzie z samochodami autonomicznymi. Tylko wytworzenie takiego oprogramowania już jest co najmniej 10x droższe. Jak chcesz wysłać przelew na 10zł, ale przez błąd na stronie banku wyśle ci się 1000zł (strona wysłała kwotę w groszach, a serwer spodziewał się w złotówkach) to przecież ci bank zwróci pieniądze, a nie wykręci się "no, masz pecha, nasza strona jest dostarczana as-is"

      Przypuśćmy, że pisałeś jakiś dokument online (jak to teraz jest modne) i ci się zaciął komputer. No i kto jest teraz odpowiedzialny? Dostawca programu, na którym pisałeś dokument? Dostawca przeglądarki? Dostawca systemu operacyjnego? Dostawca twojego sprzętu? Jak tak, to którego? Jaka jest gwarancja, że w danym momencie miałeś w 100% poprawnie skonfigurowane dosłownie wszystko w komputerze? Musiałbyś powołać zespół specjalistów, żeby w ogóle ustalić przez kogo ci się komputer zaciął.

      Do tego błąd opisany w artykule wynika z błędnej konfiguracji użytkownika, bo powinien tą opcję wyłączyć, albo uruchomić serwer WPAD.

    •  

      pokaż komentarz

      Szanowny @werfogd: dziury nie są łatane w nieowolnym oprogramowaniu, Linux i GNU latają.

    •  

      pokaż komentarz

      gdy soft sie wywala i od lat znane dziury z premedytacją nie są łatane - programista nie ponosi żadnych konsekwencji
      I to tak działa od dekad!


      @werfogd: Bzdura, wszystko zależy od licencji.

    •  

      pokaż komentarz

      @werfogd:

      A ja mam nadzieję, że pisarze oprogramowania przestaną być świętymi krowami

      Niestety ale to wszystko poszło już daleko za daleko, by nagle teraz wymagać od kogoś odpowiedzialności za produkt, którego spójności nikt nie jest w stsnie zapewnić.
      Dlaczego?
      Choćbyś był najlepszym programistą świata - i napisał 'hello world' - nigdy nie jest rozsądnie dać "prawdziwą gwarancję" na taki program. Bo chocby to bylo 10x sprawdzone 5 linijek kodu - zostało skompilowane kompilatorem dostarczonym as-is, używa bibliotek i dokumentacji as-is, bedzie wykonywane z niewiadomo w jakiej wersji mikrokodem na bliżej nieokreślonym sprzęcie z procesorem ktory jest podatny na scpectre meltdown i nieokreśloną liczbę innych błędów i też jest as-is...

    •  

      pokaż komentarz

      @werfogd tak może p?$$!@!ic tylko ktoś kto nie zna realiów.

    •  

      pokaż komentarz

      programista nie ponosi żadnych konsekwencji

      @werfogd: Bo programista to zwykły robol umysłowy. Chyba nikt nie obciaży odpowiedzialnością gościa co gania z łopatą na budowie za źle wykonaną inwestycję.

      Ja nie wiem skąd ten mit programisty boga na wykopie. Praca ciężka, wymagająca, dobrze płatna no ale dalej to jest praca praktycznie umysłowe machanie łopatą.

    •  

      pokaż komentarz

      @cyprianos: Dodałbym jeszcze, że to nie tylko programista odpowiada za program i jego działanie ale też wszystko po drodze często - od systemu operacyjnego, przez uwierzytelnianie użytkownika, po sieć, przez Firewall aż do serwera czy DC. I każda z tych części ma swoje SLA; D

    •  

      pokaż komentarz

      Tutaj rozmowa dotyczy podatności

      @ZiobroV: nie, tutaj rozmowa dotyczyła jakości produktu/usługi a nie odporności na działanie w sytuacjach skrajnych i poza wyznaczonymi limitami - podatności. każdy produkt ma swoje limity pracy, tak samo ma oprogramowanie i w sytuacjach skrajnych ma prawo przestać działać.

    •  

      pokaż komentarz

      jakości produktu/usługi

      @ksawery2001: dafaq, artykuł o luce istniejącej 20 lat, rozmowa o odpowiedzialności za taki gówno kod a Ty o jakichś limitach...

    •  

      pokaż komentarz

      @werfogd: Software to już commodity, rzecz masowo dostępna, nikt za nic nie musi ponosić odpowiedzialności. Ale jeśli potrzebujesz to zawsze możesz się dogadać na Premium Support - każdy bug zgłoszony przez Ciebie będzie naprawiany, każdy błąd blokujący pracę będzie natychmiast naprawiany 24/7. Ale to kosztuje i nikt tego nie zapewni w pakiecie za $500. Co nie znaczy że nie jest zwykle dostępne.

    •  

      pokaż komentarz

      - gdy soft sie wywala i od lat znane dziury z premedytacją nie są łatane - programista nie ponosi żadnych konsekwencji

      @werfogd: Programista nie jest producentem, jedynie inżynierem. Gwarantowanie braku błędów to nawet nie jest odpowiedzialność programisty a testera i QA.

      Natomiast software "as is" mimo, że kosztuje kupę hajsu, jest "normą". I jakoś nikt, kurna, nie protestuje. Czemu?

      @werfogd: Ale możesz strajkować swoim portfelem. Jeśli jednak wciąż kupujesz to gówno-oprogramowanie to widać chcesz je używać.
      Ja np nie używam żadnego płatnego softu poza grami. ¯\_(ツ)_/¯

    •  

      pokaż komentarz

      @werfogd: Ale za autocasco pewno płacisz, co nie? Rok w rok?
      No patrz, że jakoś jak kupisz program w 2002 roku, to pewno też oczekujesz że za 50 baksów będziesz miał dożywotnią gwarancję, co nie?
      To kup subskrypcję i płać 50$ ale miesięcznie, nawet jak korzystasz z tego programu od święta- będziesz miał ciągłe wsparcie.
      Pomimo kretynizmów tego podejścia, coraz więcej firm to oferuje, bo może łatwo zdzierać kasę, ale jeśli chcesz mieć najświeższy soft, to w sumie tylko to daje ci jako-taką gwarancję...

    •  

      pokaż komentarz

      @slx2000: dla ludzi czas na przeczytanie zgody na korzystanie z oprogramowania/regulaminu jest warty więcej niż efekty bugów w przyszłości :)

    •  

      pokaż komentarz

      @werfogd: Najgorzej to wyglada przy reklamacji sprzętu. Kupujesz np. Smartwatcha za te 1.6k po czym z każda aktualizacja działa gorzej i nic z tym nie możesz zrobić.

    •  

      pokaż komentarz

      Wypowiem się jako programista. Właśnie że freelancerzy/organizacje/firmy IT/firmy sprzedające oprogramowanie odpowiadają. Jest coś takiego jak SLA - Service Level Agreement.

      Na przykład możesz tam wpisać, że strona internetowa będzie przetwarzała zakup itemków z koszyka poprawnie w 99,9% przypadkach przez określony czas. Jk się wysypie to następuje określona odpowiedzialność prawna lub np rekompensata finansowa lub w postaci dodatkowego supportu/usług itd. Nie ma programu, który działa w 100%, jeśli jakiś Janusz upiera się przy tym to dla niego nie pracujesz, jeśli jakiś programista/firma gwarantuje taką dostępność to jest niedoświadczony albo ściemnia.

      @cyprianos:

      Ale mógłbyś przeczytać moją wypowiedź, zanim zaczniesz pisać?
      Pisałem: "Zwłaszcza, że to, o czym mowa, to nie są produkty krojone każdorazowo pod odbiorcę, lecz odbiorca jest masowy."
      Więc Twoja odpowiedź jest trochę nie na temat.

    •  

      pokaż komentarz

      Wtedy nie byłoby programistów 15k tylko programiści 250k.

      @namad:

      I kiedyś tak było, że pecet z softtem kosztował tyle, co mały fiat!

      Dziś parcie, że każdy chce mieć, powoduje, że robi się coraz szybciej, coraz bardziej po łebkach.

      I o ile jest mi wszystko jedno, że Kowalski ma smartfona czy notebooka z dziurawym i niestabilnym Windows 10, o tyle nie jest mi wszystko jedno, że jako bazę pod wymagający 99,99% dostępności system mam ten sam dziurawy i niestabilny Windows 10 i choćbym zapłacił 10x więcej to lepiej nie będzie.

      To się nazywa równanie w dół i to mierzi.

    •  

      pokaż komentarz

      Ja nie wiem skąd ten mit programisty boga na wykopie. Praca ciężka, wymagająca, dobrze płatna no ale dalej to jest praca praktycznie umysłowe machanie łopatą.

      @Gleba_kurfa_Rutkowski_Patrol:

      Pewnie dlatego, że 20 lat temu ktoś, kto ogarniał peceta należał do klanu wtajemniczonych.

    •  

      pokaż komentarz

      Ale możesz strajkować swoim portfelem. Jeśli jednak wciąż kupujesz to gówno-oprogramowanie to widać chcesz je używać.
      Ja np nie używam żadnego płatnego softu poza grami.


      @DisasterMaster:

      Wiesz, jeśli chcesz ad personam, to ja osobiście to ja nawet zarabiam na obsłudze wszystkich tych błędów... :)
      Natomiast rozmawiamy o idei, a nie kto czego używa w domu.

    •  

      pokaż komentarz

      @werfogd: Nie miałem na celu ad personam, miałem na myśli że każdy może protestować portfelem, ale mało kto to robi więc widocznie nie jest to aż taki problem. Jeśli komuś się nie podoba jakiś program niech go po prostu nie używa.
      Ja osobiście nie korzystam z takich produktów m.in z tego powodu. Wole open source które zazwyczaj jest modularne, jak coś nie działa to można wymienić na coś innego albo spojrzeć do kodu i naprawić/zgłosić problem.

    •  

      pokaż komentarz

      @werfogd: Dokładnie - Solid Works, moduł 2D (do rysunków) ma błędy niezałatane od wersji z 2002 roku - od czasu kiedy byłem na studiach. Z kolei jeden z błędów występujący przy zapisywaniu pliku usunęli dopiero w wersji 2018 (w 2016 jeszcze był). Do tego program ten nadwyraz często się przywiesza wykonując nieznane nikomu operacje np. klikam w opcję menu, ale jeszcze nie zmienię nic, a program zaczyna mielić bez sensu przez kilkanaście sekund.

    •  

      pokaż komentarz

      @werfogd: Odpowiadać mają managerowie, którzy poganiają bo deadline i karzą wrzucać nieprzetestowany kod. Programista często nie ma nic do gadania...

    •  

      pokaż komentarz

      Odpowiadać mają managerowie, którzy poganiają bo deadline i karzą wrzucać nieprzetestowany kod. Programista często nie ma nic do gadania...

      @freedom_guy:

      "Programista" to było w znaczeniu "grupa". Coś jak "informatyk".
      Wiadomo, że informatyk to ten, kto zajmuje się informatyką, czyli ogólnie rozumiany specjalista w dziedzinie nauk komputerowych, posiadającego wiedzę i umiejętności na temat ogółu metod tworzenia, przetwarzania i przekazu informacji. Po "polskiemu" jednak informatyk to ten, co "zainstaluje windowsy", choć z windowsami może mieć (a najczęściej ma) niewiele wspólnego.
      Podobnie programista tutaj - chodzi o podmiot, który tworzy pewien zestaw struktur programistycznych, które z kolei przekładają się na twór, który lepiej lub gorzej spełnia oczekiwania konsumenta.

  •  

    pokaż komentarz

    @ZaufanaTrzeciaStrona, co to się stało? Wchodzę na link ze znaleziska i nagle mi antywirus krzyczy, że zablokował "JS:Agent-EGY [Trj]" z waszej strony.

  •  

    pokaż komentarz

    warto wspomniec i nie zapominac ze cert orange powiazane jest z abw i innymi sluzbami oraz z tego co pamietam nazwa tej firmy pojawiala sie podczas skandalu z sprzedaza sprzentu huawei dla naszego rzadu

  •  

    pokaż komentarz

    Ta podmiana ID w sieciach reklamowych musiała dawać zajebiste przychody. I do dziś by dawała.

  •  

    pokaż komentarz

    ( ͡º ͜ʖ͡º)

    źródło: mbDd.png