•  

    pokaż komentarz

    Problem z lewicowymi pedofilami jest taki, że często wydaje im się że za ich niezdrowym zainteresowaniem dziecięcą seksualnością stoi nauka, bo nazywają to "edukacja seksualna"

    Taki "zwykły" pedofil, na ogół przynajmniej wie że robi coś złego, natomiast lewicowi pedofile, tłumaczą sobie że to jest "science" i przez to wydaje im się że nie ma w tym nic złego.

  •  

    pokaż komentarz

    Daleki jestem od pruderii, nie uważam że seks jest dziełem szatana i nie jestem zwolennikiem opowiadania dzieciom o pszczółkach i kwiatkach i wpajania im sztucznego wstydu, czekając aż się go pozbędą sięgając po pornografię. Ale ta książeczka jest jednak zbyt dosłowna i wulgarna, z pewnością nie powinna być używana w szkołach. Zastanawiałbym się, czy w ogóle powinna być w Polsce wydana. Rysunki kilkuletnich dzieci bawiących się genitaliami i wsadzających sobie palce w odbyt to chyba jednak przesada z tą nowoczesnością.

  •  

    pokaż komentarz

    No tak, zdecydowanie lepsze było tradycyjne, polskie, katolickie wychowanie. Babcia mi opowiadała, że jak dostała pierwszy raz miesiączki, to uciekła do jakiegoś lasu, bo była przekonana, że umiera, a krwawienie z miejsc intymnych wzbudzało taki wstyd, że nie mogła się z nikim swoją "tajemnicą" podzielić. Później to ona młodszej koleżance mówiła, że to naturalna rzecz, i wyjaśniała, jak ma się zachowywać, bo absolutnie NIKT o takich "wstydliwych" rzeczach w domu nie mówił, a dziewczyna sądziła, że właśnie żegna się ze światem. I była to całkiem porządna rodzina w latach 50. ubiegłego wieku.
    Ba, jeszcze jak w latach 90. i na początku wieku odwiedzałem rodzinę na wsi, to kuzynka nastolatka wysyłała matkę po podpaski, bo sama się wstydziła. Kiedy moja mama powiedziała, że ja jadę do sklepu (dzieciak płci męskiej) i mogę kupić, to się prawie przeżegnali – że jak to tak, chłopiec może kupić podpaski? Jak ma mu to słowo przejść przez usta? Toż to wstyd na całą wieś.
    Nie wspominam nawet o jakichkolwiek stosunkach seksualnych, które przecież nie istniały, a jak już, to pod pierzyną i po katolickim ślubie (nawet takim szybko montowanym, bo panna zbrzuchacona chodziła).
    ALE O TYM SIĘ NIE MÓWIŁO.
    Wyobrażacie sobie, jaki stres w tych wszystkich ludziach, zwłaszcza młodych kobietach, wzbudzało niemal wszystko, co dotyczyło w jakikolwiek sposób ich seksualności?
    Zobaczcie zresztą na zalesiaków na mirko, którzy teraz, w XXI wieku, często będąc dorosłymi osobami, pytają się, jak kupić prezerwatywy i przygotowują specjalną taktykę, żeby wstyd był jak najmniejszy.
    Naprawdę nawet nieco przesadzone obrazki i zbyt bezpośredni dyskurs są gorsze od tego niekończącego się poczucia poniżenia?

    •  

      pokaż komentarz

      @camelinthejungle: to jest własnie ten problem. Ludzie myślą że skoro się o tym nie mówiło, to problemu nie było. Wiele z takich rzeczy było trzymane w tajemnicy "a bo co ludzie powiedzą". Smutne.

    •  

      pokaż komentarz

      @camelinthejungle: Ze skrajności w skrajność.. Na serio uważasz, że mamy tylko dwie drogi? Albo mega zacofanie i niewiedze albo wciskanie erotyki dzieciom i robienie z seksu zabawki, odzierając go z uczuć i prywatności?

    •  

      pokaż komentarz

      @camelinthejungle: nie k$!!a lepiej prac dzieciom głowy od 5 roku życia

    •  

      pokaż komentarz

      @hivonzooo: @xxx12321_new: przy tym niech każdy z nas spojrzy na swoje dzieciństwo. Ja wywodzę się z domu, w którym seks nie był żadnym tabu, ale w wieku 6–7 lat moi rodzice najwidoczniej nie widzieli potrzeby rozmowy na ten temat. A jako że miałem starszych kolegów, to dosyć szybko w moje ręce trafiły wyświechtane świerszczyki, a starsi chłopcy teoretycznie nauczyli mnie zasad masturbacji, co oczywiście postanowiłem przetestować. No i spoko. Nie pozostawiło to we mnie żadnej traumy. Ale co by było, gdyby wykorzystali łatwowierność dziecka albo byli w jakiś sposób zaburzeni? Edukacja seksualna uczy przede wszystkim asertywności i pozwala zrozumieć, czym są pociąg seksualny i naturalna ciekawość. A to może uratować wielu ludzi, przy tym na pewno nie skłoni do podjęcia czegoś, czego w sposób naturalny by się nie zrobiło.

    •  

      pokaż komentarz

      @camelinthejungle: nadal tak jest- patrz: ściana wschodnia- do tego gromnica na okno żeby pioruny odegnać itd.
      Btw Pomysł żeby tam marsze lgbt organizować jest tylko szczebel niżej od islabadu.

    •  

      pokaż komentarz

      @camelinthejungle: Bardzo dobre komentarze. Edukacja seksualna, jak sama nazwa wskazuje, służy temu żeby dzieci dostały rzetelną wiedzę na temat seksu. Bez edukacji seksualnej dzieci będą się edukować na redtube. Nie ma innej alternatywy. Polecam wywiad w Polityce z lekarzem psychiatrą i psychoterapeutą, który zajmuje się leczeniem dzieci.

    •  

      pokaż komentarz

      @camelinthejungle: to niestety przeklenstwo konserwatyzmu. To co opisujesz to tylko nieco nowsze podejscie niz spotykane w konserwatywnych spolecznosciach w bieda panstwach, gdzie kobiety podczas miesiaczki nie moga spac w domu i musza w jakims szlasie czy innej budzie.

    •  

      pokaż komentarz

      @Borntobefit lepiej udawać, że dzieci nie są zainteresowane własną (i cudzą) seksualnością, a potem wpędzać je w poczucie winy. Przy okazji lepiej zwiększyć szansę na to, że wujek/ksiądz/nauczyciel/pan z piekarni zniszczy ich życie, bo nieświadome będą idealnym celem dla pedofilów, co powinieneś uświadomić sobie chociażby bo obejrzeniu filmu Sekielskich.

      @haosek kto odziera seksualność z uczuć i prywatności? To, jak wychowasz dziecko i co mu wpoisz, to Twoja sprawa. Jak widać po życiorysach prawicowych, katolickich polityków, najczęściej to właśnie oni tak podchodzą do seksualności, chociaż są pierwsi w wygłaszaniu podobnych poglądów. Edukacja seksualna ma uczyć, jak korzystać bezpiecznie i odpowiedzialnie ze swojej seksualności, nie kłóci się to z żadnymi z wartości, o jakich wspominasz. Odkrywanie własnej seksualności to naturalny proces, odczuwanie popędu seksualnego to normalna rzecz. Ich tłumienie to destrukcja dla psychiki. Ja jestem wyzwolonym ateuszem, konserwatywne wytyczne mam gdzieś, a nigdy nie spałem z żadną kobietą, z którą nie byłem w związku, nigdy nie miałem żadnej "przygody". O moich kolegach katolikach nie mogę powiedzieć tego samego. System wartości nie jest kwestią binarną.

      @Aster1981 generalnie katolicyzm opiera się na ciągłym obarczaniu ludzi poczuciem winy. Narzuca sprzeczne z naturą i logiką dogmaty, którym wierni nie są w stanie sprostać, co doprowadza tylko do pogłębienia braku samoakceptacji. Dzięki temu młyn wiary się napędza, a frustracja jednostki rośnie – zawsze stawia się przed nią nieosiągalny wzorzec i zmusza do nieustannej ekspiacji. Oczywiście najbardziej radykalną postać przybiera w przypadku homoseksualizmu. I tu też jest ważna rola edukacji seksualnej, która w końcu mogłaby zatrzymać niekończące upokorzenia, prowadzące często do samobójstwa czy chorób psychicznych.

    •  

      pokaż komentarz

      Zobaczcie zresztą na zalesiaków na mirko, którzy teraz, w XXI wieku, często będąc dorosłymi osobami, pytają się, jak kupić prezerwatywy i przygotowują specjalną taktykę, żeby wstyd był jak najmniejszy.

      @camelinthejungle: A bo to zależy od rozmiaru.( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @camelinthejungle: Babcia miała nieogarniętych rodziców - nie rozciągaj tego na resztę społeczeństwa. Moje pokolenie wychowało się bez pornografii, bez szkolnej edukacji seksualnej, bez przymuszania nas do nauki tego co komu i jak się wkłada, żeby było miło. I proszę - jakoś te dzisiejsze szczyle się na świecie znalazły. Bo tak on już jest urządzony i nie potrzeba do tego zbędnych objaśnień. Niezbędne są konieczne ale dziecko tak czy inaczej jakoś się dowiaduje (może cudem, pewnie tak) wszystkiego co trzeba.

      W sumie może i dobrze, że to nie były te czasy, gdy babcia mogła dostać taką książkę żeby się uczyć jak sobie wkładać palce w dupę. Bo może by jej to wystarczyło do szczęścia i byśmy sobie tu dziś nie pogadali.

    •  

      pokaż komentarz

      @Bartholomew 100 lat temu pewnie 90% małżeństw było zawieranych z pobudek ekonomicznych, sami małżonkowie nie mieli praktycznie żadnego wpływu na to, za kogo wydadzą ich rodzice. Pewnie jeszcze do niedawna w Polsce posag i dziedziczenie decydowały o tym, kto z kim się zwiąże, a nie zdziwiłbym się, gdyby na jakiejś mocnej prowincji dalej było to aktualne.
      Nie, rodzice mojej babci nie byli nieogarnięci. Takie były czasy. O wielu rzeczach się nie mówiło. Chłopy ze wsi chodziły do księdza, bo im płacił za udostępnianie pośladków, baby do dyrektora szkoły. Każdy wiedział, kto do kogo łazi, wszyscy udawali, że nie ma żadnego zepsucia.
      Za Twoich czasów nie było pornografii. Teraz jest wszędzie. Jak moja babcia chciała przeczytać książkę o rodzinie Borgiów, to bibliotekarz jej nie wydał, bo twierdził, że popełniłaby grzech ciężki, teraz znajdziesz dowolne informacje w ciągu 5 sekund w internecie. Czasy się zmieniają, zmieniają się zagrożenia i możliwości, a Ty podchodzisz do ludzkiej seksualności tak, jakby nie zmieniła się od czasów, w których ludzie żyli w jaskiniach i ganiali się z neandertalczykami.

    •  

      pokaż komentarz

      Zobaczcie zresztą na zalesiaków na mirko, którzy teraz, w XXI wieku, często będąc dorosłymi osobami, pytają się, jak kupić prezerwatywy i przygotowują specjalną taktykę, żeby wstyd był jak najmniejszy.

      @camelinthejungle: tu jest dobry poradnik ( ͡° ͜ʖ ͡°)

      źródło: youtube.com

    • więcej komentarzy(3)

  •  

    pokaż komentarz

    Za moich czasów, jak miałem 5-6 lat, to nie było takich książek i musiałem z sąsiadką sam wszystko odkrywać.Porównywanie "siusiaków" z kolegami i konkursy kto dalej/więcej nasika to było takie sobie. Zabawy z sąsiadką to były dopiero eksperymenty... teraz dzieci mają lepiej, wszystko ładnie opisane ( ͡° ͜ʖ ͡°)

  •  

    pokaż komentarz

    no nie taka nowoczesna, bo została wypuszczona w latach 1991-1996

    „LISA & JAN - Książka oświecenia dla dzieci i ich rodziców” (BELTZ Verlag, Weinheim i Basel, 1991-1996)

1 2 3 4 5 6 7 ... 19 20 następna