•  

    pokaż komentarz

    Zaraz się zleci banda wykopowych specjalistów, którzy powiedzą że to foliarstwo. ( ͡º ͜ʖ͡º)

    •  

      pokaż komentarz

      @seo000 no pewnie. Badania zupełnie bez sensu. Na działanie małych dawek glifosatu narażeni są tylko mieszkańcy wsi jedzący 90% z własnej produkcji (z produkcji na własny użytek, bo takie produkty obrabiane są zupełnie inaczej niż te na handel). Pozostali narażeni są na duże i ogromne dawki glifosatu, wiec ich badanie nie dotyczy.

    •  

      pokaż komentarz

      Zaraz się zleci banda wykopowych specjalistów, którzy powiedzą że to foliarstwo.

      @seo000: Przeszłość niczego nie uczy... Polecam poczytać o historii stosowania "nieszkodliwego" DDT, który uchodził za panaceum na wszelkie ludzkie nieszczęścia związane z insektami. Sypano go bez opamiętania jakieś 30 lat.
      Wtedy też miano za oszołomów przyrodników, którzy alarmowali o ginięciu całych populacji ptaków (DDT osłabiało skorupki jajek - pękały przed wysiedzeniem), no bo "co znaczy parę ptaszków wobec możliwości wytępienia komarów przenoszących malarię". Dalsze badania wykazały, że problem nie dotyczy jednak tylko "paru ptaszków", ale kumulacji tego środka we wszystkich organizmach żywych.

      Nawiasem mówiąc, z powodu powszechnego stosowania komary malaryczne uodporniły się na DDT. Teraz zapewne czekamy na niezniszczalne chwasty, odporne na glifosat.

    •  

      pokaż komentarz

      @seo000: właśnie neuropa jak zwykle nie stała po stronie rozumu i ludzkiej przyzwoitości a za korporacjami

    •  

      pokaż komentarz

      @seo000 Za jakichś 50 lat zrobią o tym serial na jakimś netfliksie i dopiero wtedy plebs uwierzy, że koncerny chemiczne to nie miłe misie.

    •  

      pokaż komentarz

      @franciszekkimono no oczywiście xD k$%!a kto wam takich bzdur naopowiadal ze kazdy na wsi prowadzi wszystko osobno na swoj użytek? Mam sady, mam tez ogrodek warzywny, w ogródku wszysyko trzeba pryskac bo jak sie nie opryska to nic z tego nie bedzie... a w sadzie? Mam pare drzewek co mi zostało i wsadziłem w ogródku, sliwki zrobaczywialy i spadły a jabłka nie nadaja sie do spożycia...

    •  

      pokaż komentarz

      bo takie produkty obrabiane są zupełnie inaczej niż te na handel

      @franciszekkimono: xD Glifosatu używa się do przyśpieszania dojrzewania pszenicy, jęczmienia i rzepaków oraz jako herbicydu totalnego. W Polsce nie ma upraw roundup ready.
      Rolnicy nie robią najczęściej własnej mąki, nie piją własnego piwa czy nie używają własnego oleju. To wszystko kupują. Więc oni też jedzą ten zły glifosat (zresztą dużo większy kontakt z nim mają w czasie oprysków, ale nie ważne)
      Najpewniej mówisz o warzywach i owocach, ale ich nie pryska się roundupem, bo to k$?$a nie miałoby sensu. Pryska się np. przed sadzeniem czy chwasty w sadach. Jednak nie pryska się po roślinach, które chcemy zjeść, zarówno czy to idzie na handel czy nie.
      @jeden_na_dziesiec: No tak, kiedyś było DDT to teraz zakażmy stosowania chemii w rolnictwie. W sumie jestem za. Gdyby zbiory spadły o 60-70% to ceny żywności na światowych rynkach wybuchłyby do góry. Ja tam bym chciał, żeby chleb kosztował 15 złotych. Z samochodu, z wakacji, z nowego telefonu, ludzie zrezygnują. Z jedzenia nie.

    •  

      pokaż komentarz

      @franciszekkimono i narazeni na duze dawki sa co najwyzej rolnicy którzy przygotowuja oprysk i go wykonują, na pewno nie ludzie ktorzy cos spożywają, no chyba ze idioci pryskają zboze przed zbiorem glifosatem co jest niedozwolone...

    •  

      pokaż komentarz

      @jeden_na_dziesiec tylko jakie mielismy 50 lat temu techniki badawcze na sprawdzenie szkodliwosci DDT a jakie mamy teraz? Glifosat badal kazdy w kazdym kraju na świecie bo wszyscy chca udowodnić że to trucizna i jakos narazie nikomu sie nie udało...

    •  

      pokaż komentarz

      DDT

      @jeden_na_dziesiec: Najśmieszniejsze jest to, że DDT bywa współcześnie świadomie zażywane (!) przez ludzi bo ma świetne działanie odchudzające.

    •  

      pokaż komentarz

      @alphabeta trzeba znaleźć jakiegoś księdza, który używa glifosatu w przykościelnyn ogrodku, zrobić o tym film, to się ludzie zainteresują.

    •  

      pokaż komentarz

      Rolnicy nie robią najczęściej własnej mąki, nie piją własnego piwa czy nie używają własnego oleju. To wszystko kupują.

      @JakovKarnic aż byś się zdziwił. Większość osób które znam, a które produkują na handel ma oddzielne poletka na uprawy dla siebie.

    •  

      pokaż komentarz

      i narazeni na duze dawki sa co najwyzej rolnicy którzy przygotowuja oprysk i go wykonują, na pewno nie ludzie ktorzy cos spożywają, no chyba ze idioci pryskają zboze przed zbiorem glifosatem co jest niedozwolone...

      @siodemkaxx niestety nic sobie z tego niedozwolonego nie robia.

      Poza tym po wprowadzeniu w UE soi "rundup redy" 200 krotnie zwiększono europejską normę pozostałości glifosatu w ziarnie. Z 0,1mg/kg do 20mg/kg! Soja odporna na rundup (modyfikowana genetycznie w tym celu) może zawierać do 17mg glifosatu na kg ziarna.

      Skoro są takie normy, to nawet przy suszeniu rundupem pewnie ich rolnicy nie przekraczają.

    •  

      pokaż komentarz

      @franciszekkimono: zdziwiłbym się, bo sam jestem rolnikiem i znam ich setki. Nie znam żadnego, który produkowałby własną mąkę. Kiedyś słyszałem o tłoczniach do rzepaku, ale pomysł był, żeby dolewać do oleju napędowego, a resztkami karmić kury i gołębie. Nie za bardzo byłby sens dzielić na pryskane czy nie, bo to i tak szło by do spalenia. Własne piwo robią fascynaci. Najczęściej z tego samego jęczmienia co sprzedają.
      Zresztą, większość rolników w Polsce nie używa roundupu (czy jego tańszych zmienników) do desykacji zboża, jedynie rzepaki. O ziemniakach słyszałem, ale nie rozmawiałem na ten temat. Może McCain się w to bawi.

      na uprawy dla siebie.

      @franciszekkimono: tak, gdzie hodują sobie ogórki, cebulę, paprykę... Tego nie pryska się glifosatem.
      Nie spotkałem się, żeby ktoś osobno robił dla siebie pszenicę. Mało tego, ludzie często mają kury, kaczki czy inne gówno to dają im to pszenicę co na handel miała iść.

    •  

      pokaż komentarz

      @seo000
      @jeden_na_dziesiec:
      szkoda że nie ma żadne alternatywy (╯︵╰,) zaraz zaraz przecież jest..

      pokaż spoiler GMO znacznie bezpieczniejsze a idioci w reklamach się chwalą że produkt jest wolny od GMO ¯\\_(ツ)_/¯

    •  

      pokaż komentarz

      @m2dman: @m2dman: Mam nadzieję to ironia. Poczytaj sobie artykuły w google "GMO w Indiach".

    •  

      pokaż komentarz

      @siodemkaxx ale normy glifosatu 20mg/kg zostały. To jest 2% czystego glifosatu! Kup sobie chleb z niepryskanego ziarna. Potem zjedz 250g tego chleba i przepij kieliszkiem 15ml czystego Rundupu (360g/l glifosatu). Na to samo wyjdzie, co byś zjadł chleb ze zboża spełniającego normy zawartości tego świństwa.

    •  

      pokaż komentarz

      @seo000:
      A tutaj dowód na to badanie jest gówno warte

      https://www.reddit.com/r/biology/comments/bipugw/assessment_of_glyphosate_induced_epigenetic/em3avws/

      "I posted this before, but I'll do it again:

      The set limits for daily exposure to glyphosate are mentioned in the introduction:

      The current “safe” standard set by the Environmental Protection Agency (EPA) for daily chronic reference dose of glyphosate is 1.75 milligrams per kilogram of body weight. The no observable adverse effect level (NOAEL) is 50 mg/kg per day dose. The allowed industry exposure levels are 2.5–4.5 mg/kg per day.

      For whatever reason, the authors base their dose on the NOAEL, however the chronic population adjusted dose (cPAD) is the dose at which a person could be exposed over the course of a lifetime with no adverse health effects, and would be more relevant to this study. They dose the mice with 50% of the NOAEL - that's 25 mg/kg/day for 7 days while they are gestating. The cPAD for humans set by the EPA is 1.0 mg/kg/day. Keep in mind that's the CHRONIC PAD. The dose administered to gestating mice is therefore 25-fold higher than the cPAD set by the EPA, and it is administered consistently over 7 days during gestation. They do state that due to the rapid metabolic turnover of the mice, this is roughly equivalent to 5 - 10 mg/kg/day; however, no citation or confirmation of their calculation is provided.

      Regardless, based on residue daily intake estimates performed by the EPA, chronic dietary exposure estimates for females aged 13-49 years old is approximately 0.069 mg/kg/day. For the general US population, it's 0.090 mg/kg/day. Considering that, and based on the authors' assertion (yes, assertion), that would still equate to a 7-day consistent dose at least 72.5-fold greater than what you would find in females aged 13-49 years consuming abnormal (i.e., unusually high) amounts of food and water contaminated with glyphosate in the US. For the general population, it still equates to a minimum of 55.6-fold greater daily exposure.

      That's a huge dose to be applied consistently for 7 days to mice right when they're gestating. This paper has some serious issues with its biological relevance. Not to mention the fact that none of the DNA methylation regions (DMRs) overlap between generations (see Fig. 3D in the paper). Guess what? If zero of your DMRs overlap between all generations, then perhaps you should consider that the effect isn't as transgenerational as you think."

    •  

      pokaż komentarz

      20mg/kg zostały. To jest 2% czystego glifosatu

      @franciszekkimono: jakie k?%$a 2%? chyba 0,0002%....

    •  

      pokaż komentarz

      GMO w Indiach

      @seo000: Chodzi Ci o zakłamane artykuły które nie mają nic wspólnego z obiektywizmem?

    •  

      pokaż komentarz

      @seo000

      Zaraz się zleci banda wykopowych specjalistów, którzy powiedzą że to foliarstwo. ( ͡º ͜ʖ͡º)

      Ja już byłem za to foliarzem nie raz i nie dwa

    •  

      pokaż komentarz

      @naczarak: niestety ludzie często to pomijają. Te twierdzenia, że coś jest szkodliwe wynikają właśnie z tego powodu, że faszerują zwierzęta laboratoryjne ekstremalnymi wręcz dawkami substancji. Oczywiście nie można powiedzieć, że taki eksperyment jest gówno warty, bo jest to potrzebne i stanowi doskonałe źródło informacji i punkt wyjścia do kolejnych badań, ale nie-naukowcy lubią dokonywać nadinterpretacji i siać panikę.

    •  

      pokaż komentarz

      @JakovKarnic: rolnicy używają glifosatu by wyrównać dojrzewanie, więc nie dotyczy to tylko niszczenia chwastów po ścierni.
      Czekam, aż do wykopków dotrze treść badań nad szczepionkami :)

    •  

      pokaż komentarz

      @jeden_na_dziesiec: historia nie jest i nie powinna być żadnym wyznacznikiem w metodologii naukowej która z każdą dekadą staje się coraz doskonalsza. Argument typu - "a bo kiedyś truli" jest argumentem o zerowym pożytku. Obecne badania mówią że glifosat w dawkach które spożywamy nie jest szkodliwy a niekorzystanie z tego związku mogłoby być dużo gorsze w skutkach.

      A co do odporności na glifosat już mamy około 50 gatunków chwastów odpornych na ten związek, ale jest to całkowicie normalna i naturalna rzecz, chyba raczej każdy słyszał o teorii ewolucji. Opis superchwastów jest od jakichś 50 lat zanim w ogóle słyszano o np. GMO.

    •  

      pokaż komentarz

      Polecam poczytać o historii stosowania "nieszkodliwego" DDT, który uchodził za panaceum na wszelkie ludzkie nieszczęścia związane z insektami. Sypano go bez opamiętania jakieś 30 lat.

      @jeden_na_dziesiec: tak, a potem się okazało, że jego wielce szkodliwe działanie to totalna ściema. Dzięki zaprzestaniu stosowania DDT Afryka ma problemy z malarią.

    •  

      pokaż komentarz

      @naczarak: Czyli wygląda na to że to już kolejne badanie które udowodniło coś co nawet producent wie od dawna - glifosat w dużych dawkach jest toksyczny. Ciekawe jakby wyszło z ilością bardziej bardziej zbliżoną do realnych dawek.

      Przeszłość niczego nie uczy... Polecam poczytać o historii stosowania "nieszkodliwego" DDT

      @jeden_na_dziesiec: Zaskakuje mnie nie tyle to ktoś takie głupoty wypisuje, ale to że masz tyle plusów. Czego przyszłość miała nas nauczyć? Że jak jedna substancja była szkodliwa to nie powinniśmy używać żadnej? A czemu nie to że jeżeli tysiące innych substancji przez ten czas były nieszkodliwe i pomagały to inna też będzie? To nawet lepsza nauka z przeszłości, bo na dużo większej próbce.

    •  

      pokaż komentarz

      @franciszekkimono: moze dowod empiryczny ze jest bezpieczny dla zdrowia

      źródło: youtube.com

    •  

      pokaż komentarz

      @to_jest_chyba_kurcze_zart: @DOgi: @desf:

      Historia DDT uczy, że trudno przewidzieć długofalowe skutki wprowadzenia nowej substancji do środowiska, jak i jej kompleksowe oddziaływanie na cały ekosystem. Choćby wspomniany przykład z DDT i ptakami, które nie uległy bezpośredniemu zatruciu ani nawet ciężkiej chorobie. Tyle że coś stało się z ich metabolizmem, powodując obniżoną zawartość wapnia w skorupkach jaj > brak możliwości rozmnażania.
      Ofiarą były wtedy ptaki drapieżne jako ostatnie ogniwo łańcucha pokarmowego, kumulujące w sobie największe ilości. Rodzi się tu pytanie, czy przy braku ograniczeń w stosowaniu DDT i ciągłym wzroście jego stężenia w środowisku nie padłoby w końcu na niższe ogniwa, eksterminując np. ptaki owadożerne? A to już by się mogło marnie skończyć, jak pokazuje przykład Chin i wytępienia wróbli.

    •  

      pokaż komentarz

      @jeden_na_dziesiec: No ale jakie nauki z przeszłości ktoś miałby twoim zdaniem wynieść z tego przykładu skoro narzekasz że "przeszłość nie uczy"? Nigdy żadnych nowych środków chemicznych nie wprowadzać czy co?
      Ew. zanim napiszesz że "lepiej przebadać" to pamiętaj że glifosat jest na rynku już od dziesiątek lat i w sumie to cały czas brakuje jakichś porządnych badań które pozwoliłyby jego realne dawki powiązać z rakotwórczością.

    •  

      pokaż komentarz

      Teraz zapewne czekamy na niezniszczalne chwasty, odporne na glifosat.

      @jeden_na_dziesiec: To jest możliwe tylko przy uprawach GMO odpornych na glifosat,u nas trzeba też pryskać innymi herbicydami.

    •  

      pokaż komentarz

      @siodemkaxx: Ale masowo importujemy ją na paszę dla zwierząt.

    •  

      pokaż komentarz

      @alphabeta jakie chemiczne jak to producent aspiryny

    •  

      pokaż komentarz

      @ArtyQ: no niestety, nie pozwalają uprawiać więc trzeba importowac...

  •  

    pokaż komentarz

    No proszę... Ciekawe co na to wszyscy ci, którzy twierdzili, że szkodliwość Roundupu to wymysł przewrażliwionych "konserwatystów", nazywanych przez naiwniaków wariatami.

    W ramach jednego z badań grupę szczurów wystawiono na działanie małych dawek glifosatu. Okazało się, że o ile osobniki te oraz ich bezpośrednie potomstwo nie ucierpiało, to już kolejne dwa pokolenia szczurów miały poważne problemy z prostatą, nerkami i jajnikami (...)

    I co teraz? jak duże jest prawdopodobieństwo, iż możliwe efekty uboczne u ludzi będą takie, jak występują u szczurów? Glifosat jest wszędzie, trudno znaleźć pokarm, który nie zawiera tej substancji. Ostatnio, w badaniach przeprowadzonych w US 19 na 20 przebadanych piw i win zawierało śladowe ilości glifosatu. Znajdował się on nawet w napojach uznawanych za ekologiczne. Link: https://www.ecowatch.com/glyphosate-beer-wine-2630077686...

    I dalej,

    Monsanto zatrudniało również zespoły płatnych konsultantów, którzy udawali niezależnych naukowców, zaś ich prawdziwym celem było sianie dezinformacji w literaturze naukowej

    Czyli fałszerzy. Mam nadzieję, że Monsanto (przejęte ostatnio przez niemiecki Bayer) zostanie pociągnięte do pełnej, finansowej odpowiedzialności za ukrywanie i podważanie potencjalnych, negatywnych skutków stosowania ich produktu. Najpierw omawiana firma opłaciła badania, na podstawie których dopuszczono produkt do sprzedaży. Następnie podważali wszystkie wyniki badań niezależnych, przeczące uzyskanym przez firmę wynikom. Z przejęciem Monsato przez Bayer wiąże się też ciekawa anegdota - Bayerowi, tuz po przejęciu Monsanto, w Stanach wytoczono wiele procesów za szkodliwość/ negatywne skutki zdrowotne wywołane przez Roundup. Gdy Monsanto należało jeszcze do amerykanów, procesów było znacznie mniej. Amerykanie nigdy się z Niemcami nie patyczkowali, nie zdziwiłbym się gdyby sprzedaż firmy była akcją od początku koordynowaną na poziomie rządowym (stała się sprawą choć odrobinę polityczną). Skoro można im, Niemcom, wielokrotnemu przeciwnikowi US, zaszkodzić - szkodzą. Hamują rozwój dużej niemieckiej firmy. Ciekawe, czy włodarze Bayera czują się wkrećecni w Roundoup? No chyba nie, przecież to tak dobry amerykański produkt ;)

    •  

      pokaż komentarz

      No proszę... Ciekawe co na to wszyscy ci, którzy twierdzili, że szkodliwość Roundupu to wymysł przewrażliwionych "konserwatystów", nazywanych przez naiwniaków wariatami.

      @HaHard: powiedzą, że nie wiedzieli, tak jak nie wiedzieli, że szkodliwy jest azbest, tytoń, czy zegarki z tarczą oświetlaną radioaktywnym radem.

      Dlatego nie lubię dzbanów, którzy mówią, że coś jest takie a nie inne, bo dziś nauka tak mówi.

      A sami naukowcy mówią że nauka ciągle się rozwija i za kilkanaście, czy kilkadziesiąt lat możemy całkowicie zmienić zdanie na temat pewnych "oczywistych" rzeczy.

    •  

      pokaż komentarz

      A sami naukowcy mówią że nauka ciągle się rozwija i za kilkanaście, czy kilkadziesiąt lat możemy całkowicie zmienić zdanie na temat pewnych "oczywistych" rzeczy.

      @Strzelec_Kurpiowski: dokładnie. Dodatkowo, jak widać na omawianym przykładzie, sama nauka nie trzyma standardów. Więc jak można do końca ufać naukowcom, skoro wynik ich prac jest uzależniony od grubości portfela zleceniodawcy? (żebyśmy mieli jasność, ja nie próbuję rysować obrazu skorumpowanej nauki bazując na jednym przykładzie, po prostu, według mnie, ten przykład jest niesamowicie bolesnym dla świata nauki. Kto jest w stanie ocenić jak wielu ludzi cierpi przez niekompetencje, korupcje naukowców pracujących brzy badaniach szkodliwości glifosatu?)

      PS Poprawiony link do wyników badań piw i win: https://www.ecowatch.com/glyphosate-beer-wine-2630077686.html oraz https://uspirg.org/feature/usp/glyphosate-pesticide-beer-and-wine

    •  

      pokaż komentarz

      A sami naukowcy mówią że nauka ciągle się rozwija i za kilkanaście, czy kilkadziesiąt lat możemy całkowicie zmienić zdanie na temat pewnych "oczywistych" rzeczy.

      @Strzelec_Kurpiowski: Przecież to się już dzieje ( ͡° ͜ʖ ͡°) Witamina C na odporność, to jeden z wielu przykładów ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      Dodatkowo, jak widać na omawianym przykładzie, sama nauka nie trzyma standardów. Więc jak można do końca ufać naukowcom, skoro wynik ich prac jest uzależniony od grubości portfela zleceniodawcy? (żebyśmy mieli jasność, ja nie próbuję rysować obrazu skorumpowanej nauki bazując na jednym przykładzie, po prostu, według mnie, ten przykład jest niesamowicie bolesnym dla świata nauki. Kto jest w stanie ocenić jak wielu ludzi cierpi przez niekompetencje, korupcje naukowców pracujących brzy badaniach szkodliwości glifosatu?)

      @HaHard: No bo należy pamiętać, że nie istnieje żadna monolityczna nauka i cała ta dziedzina składa się z tysięcy grup które robią badania, bardziej lub mniej rzetelnie.

      I teraz najważniejszą kwestią jest kierować się ustaleniami tych najbardziej rzetelnych grup badawczych, ale niestety są środowiska dla których korzystne jest promowanie nierzetelnych i wprowadzających w błąd badań, na przykład wspomniane Mosanto, ale też każda inna duża korporacja, czy nawet państwa, uzależnione od produkcji jakichś surowców, czy towarów.

      Zwłaszcza, że przy całej złożoności rzeczywistości można bardzo łatwo uzyskać inny wynik, wprowadzając inne warunki badania, czy pomijając jakiś czynnik.

      W końcu gdyby ktoś u szczurów nie badał skutków glifosatu w następnych pokoleniach, wyszłoby, że glifosat jest zdrowy i fajny.

    •  

      pokaż komentarz

      trytem

      @L3stko: tryt to masz dzisiaj, 100 lat temu smarowali tarcze radem.

      Poniżej zdjęcie kobiety z nowotworem wywołanym przez oblizywanie pędzla z radioaktywną farbą.

      Wtedy nikt nie wiedział jak szkodliwe jest promieniowanie i nawet energetyki robiono z radioaktywnymi substancjami.

      źródło: img.buzzfeed.com

    •  
      Marysia_

      -1

      pokaż komentarz

      @HaHard: Bayer doskonale wiedzial w co sie pakuje, i dobrze wiedzial z czym się wiąże przejęcie monsanto. Nawet jak teraz jego akcje lecą na łeb. Nad tym pracowała rzesza prawników i konsultantów przez conajmniej 3 lata, dobrze wiedzieli w co się pakują. Co ciekawsze wczesniej to Monsanto zlozylo propozycje kupna Bayera. Gadki, że Bayer sobie strzelił w kolano można miedzy bajki włożyć. Drugą sprawą jest że ok wiemy ze ten srodek wywoluje nowotwory, ale jak w takim razie dowiedziesz ze w przypadku tego a tego rolnika, za jego nowotwór odpowiada akurat glifosat a nie np genetyka? To juz jest praktycznie nie do udowodnienia.

    •  

      pokaż komentarz

      @HaHard: śladowe - 43 ppb. Zapewne nawet nie rozumiesz ile to jest, ale panikę siejesz.

    •  

      pokaż komentarz

      śladowe - 43 ppb. Zapewne nawet nie rozumiesz ile to jest, ale panikę siejesz.

      @Antonin: pomnóż to przez ilość produktów spożywanych w skali dnia, tygodnia, miesiąca. Może i nie jestem chemikiem, ale coś mi się wydaje, że to Tobie brakuje więcej do ogarnięcia skali problemu. Napisać "zapewne nie wiesz" potrafi każdy, a co jeśli wiem?

      Drugą sprawą jest że ok wiemy ze ten srodek wywoluje nowotwory, ale jak w takim razie dowiedziesz ze w przypadku tego a tego rolnika, za jego nowotwór odpowiada akurat glifosat a nie np genetyka? To juz jest praktycznie nie do udowodnienia.

      @Marysia_: Zgadzam się, dlatego też napisałem " (...) Kto jest w stanie ocenić jak wielu ludzi cierpi przez niekompetencje, korupcje naukowców pracujących brzy badaniach szkodliwości glifosatu?", bo według mnie tej liczby określić się nie da. Właśnie z uwagi na wielość czynników, potencjalnych czynników determinujących zdrowie jednostki.

      Bayer doskonale wiedzial w co sie pakuje,

      Ale ruch ale strony amerykańskiego społeczeństwa był dla nich zaskoczeniem (procesy), poza tym aktywność US Public Interest Research Group także może być napędzana szeroko pojętymi interesami US.

      @Strzelec_Kurpiowski

      Zwłaszcza, że przy całej złożoności rzeczywistości można bardzo łatwo uzyskać inny wynik, wprowadzając inne warunki badania, czy pomijając jakiś czynnik.

      Tak jest, dlatego, wydawałoby się, tego typu padania powinny być standaryzowane a metody aktualizowane, a cytując za artykułem:

      Niestety badania i techniki, na których polegają regulatorzy sprawdzając toksyczność danej substancji, pochodzą z poprzedniej epoki. Firmom taki stan rzeczy jest bardzo na rękę, ponieważ starsze techniki nie są wrażliwe na badanie wielu efektów dla zdrowia, jakie wywołują substancje chemiczne.

      I to by było na tyle, jeśli chodzi o wiążące, niepodważalne ekspertyzy wykonywane przez "naukę" (w tym zakresie).

      Pozdrawiam

    •  

      pokaż komentarz

      @HaHard:
      Niestety, trafiłeś na chemika. Znam ten artykuł, był już kiedyś wrzucony i było to samo pieniactwo. Zacytuję to co wtedy napisałem.

      na 1l piwa bedzie to około 0,04 mg. POTĘŻNA ILOŚĆ. ( ͡° ͜ʖ ͡°)
      Jakbym Ci to nasypał to musiałbyś chyba wziąć mikroskop żeby to zobaczyć. Ale do siania paniki wśrod nieświadomych i obwiniania "korpo, masonerię, Żydów, ciul wie co tam jeszcze (niepotrzebne skreślić) wystarczy, co nie? ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @Antonin: ok, zatem może mi coś wyjaśnisz. Rzuć okiem, iż wynik badania, który zamieściłem opisałem tak:

      Glifosat jest wszędzie, trudno znaleźć pokarm, który nie zawiera tej substancji. Ostatnio, w badaniach przeprowadzonych w US 19 na 20 przebadanych piw i win zawierało śladowe ilości glifosatu. Znajdował się on nawet w napojach uznawanych za ekologiczne (...)

      Dyskutujemy wyłącznie o przykładzie, o piwach i winach. Co jeśli pieczywo, kasze, zboża i ich przetwory itd. itp. zawierają choćby małe stężenie tej substancji? Czy dostępne są na ten temat jakieś badania? Miałem na myśli fakt, iż glifosat może być dosłownie 'wszędzie', więc 'analizując' jego wpływ na organizm powinniśmy spoglądać sumując dzienne spożycie skażonych (to jest chyba najwłaściwsze słowo) nim pokarmów. Poza tym nie znam progów aktywności, progów oddziaływania tej substancji, tzn. co się dzieje przy 50ppb a co jeśli spożyjemy 500 i 5000ppb? Co jeśli spożyjemy 500ppb jednorazowo, a co jeśli będziemy spożywali je codziennie w skali miesiąca, roku, 5 lat?

    •  

      pokaż komentarz

      Tak jest, dlatego, wydawałoby się, tego typu padania powinny być standaryzowane a metody aktualizowane, a cytując za artykułem:

      @HaHard: twardych regulacji odnośnie standaryzacji jednak nikt nie wprowadzi, bo byłoby to oskarżone o cenzurę nauki i ingerencję w swobodę prowadzenia badań naukowych i teraz wszystko opiera się o prestiż i wiarygodność uczelni lub organizacji pod których skrzydłami dane badania są prowadzone.

      Ma to pewne zalety, bo rzeczywiście zapewnia pełną swobodę badań, ale system ten siłą rzeczy akceptuje istnienie też badań nierzetelnych, nie raz prowadzonych przez uznane ośrodki, które jadą na dawnym uznaniu.

      System ten umożliwia też celowe wprowadzanie do nauki wątpliwych merytorycznie teorii, jeśli uznany ośrodek który robi dobre badania, co jakiś czas wypuści badanie nierzetelne.

      I to by było na tyle, jeśli chodzi o wiążące, niepodważalne ekspertyzy wykonywane przez "naukę" (w tym zakresie).

      Dlatego moim zdaniem powinny być też państwowe, lub społeczne ośrodki badawcze, na przykład przy służbie zdrowia, które na własną rękę badałyby różne substancje i oceniały ich wpływ na zdrowie.

      Oczywiście takie ośrodki też byłyby podatne na wpływy, ale jakby wiele państw je miało, to koszt przekupstwa wszystkich byłby bardzo wysoki.

    •  

      pokaż komentarz

      @HaHard:

      Że badanie jest gównowarte

      https://www.reddit.com/r/biology/comments/bipugw/assessment_of_glyphosate_induced_epigenetic/em3avws/

      "I posted this before, but I'll do it again:

      The set limits for daily exposure to glyphosate are mentioned in the introduction:

      The current “safe” standard set by the Environmental Protection Agency (EPA) for daily chronic reference dose of glyphosate is 1.75 milligrams per kilogram of body weight. The no observable adverse effect level (NOAEL) is 50 mg/kg per day dose. The allowed industry exposure levels are 2.5–4.5 mg/kg per day.

      For whatever reason, the authors base their dose on the NOAEL, however the chronic population adjusted dose (cPAD) is the dose at which a person could be exposed over the course of a lifetime with no adverse health effects, and would be more relevant to this study. They dose the mice with 50% of the NOAEL - that's 25 mg/kg/day for 7 days while they are gestating. The cPAD for humans set by the EPA is 1.0 mg/kg/day. Keep in mind that's the CHRONIC PAD. The dose administered to gestating mice is therefore 25-fold higher than the cPAD set by the EPA, and it is administered consistently over 7 days during gestation. They do state that due to the rapid metabolic turnover of the mice, this is roughly equivalent to 5 - 10 mg/kg/day; however, no citation or confirmation of their calculation is provided.

      Regardless, based on residue daily intake estimates performed by the EPA, chronic dietary exposure estimates for females aged 13-49 years old is approximately 0.069 mg/kg/day. For the general US population, it's 0.090 mg/kg/day. Considering that, and based on the authors' assertion (yes, assertion), that would still equate to a 7-day consistent dose at least 72.5-fold greater than what you would find in females aged 13-49 years consuming abnormal (i.e., unusually high) amounts of food and water contaminated with glyphosate in the US. For the general population, it still equates to a minimum of 55.6-fold greater daily exposure.

      That's a huge dose to be applied consistently for 7 days to mice right when they're gestating. This paper has some serious issues with its biological relevance. Not to mention the fact that none of the DNA methylation regions (DMRs) overlap between generations (see Fig. 3D in the paper). Guess what? If zero of your DMRs overlap between all generations, then perhaps you should consider that the effect isn't as transgenerational as you think."

    •  

      pokaż komentarz

      @HaHard: Idąc tą drogą powinieneś się zacząć zastanawiać czy nie spożywasz uranu z Czeczenii. Serio. To też da się oznaczyć w moczu. On też codziennie wchodzi w niskich dawkach do naszego organizmu. Codziennie przyjmujesz znacznie więcej znacznie groźniejszych substancji, a mimo to organizm sobie jakoś radzi.
      Od razu mówię, nie zrobisz badań potwierdzających lub zaprzeczających dla tego stężenia. A to dlatego, że jest to tak niskie stężenie, że inne czynniki będą w bardzo istotny sposób zakłócać badania.
      A na chłopski rozum - weź sobie ziarenko piasku - waży mniej więcej 50 mikrogramow (nadal więcej niż glifosat w piwie, a te 43 ppb to jest dla tego piwa o najwyższym stęzeniu glifosatu, bo wiekszosc miala tam 10-15 o ile dobrze pamietam) i rozpusc to w litrze wody. Taki masz glifosat w piwie.

    •  

      pokaż komentarz

      Jakbym Ci to nasypał to musiałbyś chyba wziąć mikroskop żeby to zobaczyć. Ale do siania paniki wśrod nieświadomych i obwiniania "korpo, masonerię, Żydów, ciul wie co tam jeszcze (niepotrzebne skreślić) wystarczy, co nie? ( ͡° ͜ʖ ͡°)

      @Antonin: ogólnie ten artykuł to lipa, co zostało dobrze wypunktowane na reddicie i przeklejone tutaj, ale takie Twoje tłumaczenie i deprecjonowanie "na chłopski rozum", że jak czegoś jest mało, to okej, nie może stanowić odrębnego argumentu bez kontekstu szkodliwości substancji. Dawka śmiertelna takiego izotopu polonu-210 to rzędy mikrograma substancji, samej masy czterdzieści razy mniej.

    •  

      pokaż komentarz

      @zavalita Ale chyba już nawet kompletny tluk się domyśla, że toksyczność pierwiastków radioaktywnych czy metali ciężkich jest nieco inna niż substancji organicznych. Chyba. ( ͡º ͜ʖ͡º)

    •  

      pokaż komentarz

      że jak czegoś jest mało, to okej, nie może stanowić odrębnego argumentu bez kontekstu szkodliwości substancji.

      @zavalita: własnie do tego zmierzałem, nie wiem dlaczego zamiast o toksyczności napisałem o aktywności (chociaż toksyczność jest przecież specyficznym typem aktywności biologicznej ;)). Wcześniej wydawało mi się, że brzmi to zrozumiale, teraz nie wiem już sam.

      @Antonin:

      Codziennie przyjmujesz znacznie więcej znacznie groźniejszych substancji, a mimo to organizm sobie jakoś radzi.

      Jesteś pewien, że groźniejszych? I jest ich rzeczywiście znacznie więcej? Rzuć proszę przykładem.

      A na chłopski rozum - weź sobie ziarenko piasku - waży mniej więcej 50 mikrogramow

      Czy jest to prawidłowość, tzn. substancje poniżej pewnej wagi nie są w stanie poczynić żadnej szkody w organizmie? Z czego to wynika? A jeżeli jej aktywność przebiega w specyficzny sposób, tzn. już w małych ilościach uszkadza DNA (a efekty objawiają się w kolejnych pokoleniach). Czy jest to niemożliwe? A jesli jest, to czy dla takich substancji będziemy w stanie ustalić bezpieczną dawkę, skoro szkodliwość glifosatu wydaje się, że wielu zaskoczyła (co jest rzeczywiście trochę dziwne, bo każda substancja w nadmiarze może szkodzić). Mam nadzieję, że wiesz o co pytam. Zaraz też przejrzę cały niniejszy wątek.

    •  

      pokaż komentarz

      @Strzelec_Kurpiowski: Ale jak tylko ktos podniesie argument, ze nie bada sie dlugookresowych skutkow szczepien to zaraz jest od antyszczepionkowych oszolomow wyzywany, bo przeciez wiadomo ze koncern nie moglby oszukiwac, klamac itd tylko po to zeby zarabiac.

    •  

      pokaż komentarz

      Ale jak tylko ktos podniesie argument, ze nie bada sie dlugookresowych skutkow szczepien to zaraz jest od antyszczepionkowych oszolomow wyzywany, bo przeciez wiadomo ze koncern nie moglby oszukiwac, klamac itd tylko po to zeby zarabiac.

      @verul: bada się na żywym organizmie. Póki co skutki niebrania szczepionek są dużo gorsze niż skutki ich brania.

    •  

      pokaż komentarz

      @Strzelec_Kurpiowski: Poki co nie bada sie dlugookresowych dzialan szczepionek. Ani nie bada sie tego jaki wplyw ma podanie xx szczepionek w krotkim czasie. I jak to wplynie na zycie pacjenta za 20 lat. Nie bada sie, bo to nierealne prowadzic takie badania. Tzn na odpowiednio duzej probie osob byloby to wykonalne, ale zadna firma za to nie zaplaci, bo i po co? Prawo nie wymaga to nie robia. Podejscie racjonalne.
      Tutaj glifosat (w wysokiej dawce ale zawsze) powoduje negatywne skutki w trzecim pokoleniu szczurow. A przy szczepieniach kazdy smialo i jasno mowi ze "sa bezpieczne" mimo ze nikt tego nigdy nie badal.

      Oczywiscie to samo jest przy innych rzeczach. Lekarstwach, chemii, srodkach spozywczych itd. Wszystko w dlugim okresie czasu moze negatywnie oddzialywac na organizm. Tylko roznica pomiedzy aspartamem w coca coli a szczepieniami jest taka, ze do picia coli nikt nie zmusza.

      Co do skutkow niebrania szczepionek to uogolniasz. Ja nie bylem szczepiony na wiele chorob na ktore teraz sie szczepi i skutkow niebrania nie mam zadnych. Zawsze istnieje kilka prawdopodobienstw.

      1. Ze po szczepieniu bedziesz mial powiklania. Te bliskie - zbadane - jak i potencjalnie w przyszlosci - te niezbadane - za ktore nikt ci nigdy nie wyplaci odszkodowania.
      2. Prawdopodobienstwo kontaktu z patogenem przeciwko ktoremu sie nie szczepiles -> prawdopodobienstwo zachorowania -> prawdopodobienstwo powiklan zwiazanych z zachorowaniem (lekkich, ciezkich) -> prawodopodobienstwo smierci w wyniku zachorowania.

      To wszystko mozna policzyc. W karcie charakterystyki masz podana czestosc wystepowania powiklan krotkoterminowych. Dlugoterminowych sie nie bada wiec jest niewiadoma.
      Mozesz przeczytac rocznik sanepidu w ktorym podaja zachorowalnosc na rozne choroby. Podaja ilosc hospitalizacji zwiazanych z zachorowaniami. To ciekawa lektura, polecam kazdemu. Widac z niej dobitnie ze ryzyka zachorowania na blonice nie ma, podobnie jak na polio. Na WZW B szansa zachorowania jest taka sama jak w przypadku zakazenia sie wirusem HIV (nawet sposob ten sam). Widac niewielka szanse zachorowania na inne choroby i np lagodny przebieg niewymagajacy hospitalizacji. Ale tez widac pneumokoki gdzie ryzyko zachorowania jest duze, a polowa zachorowan konczy sie hospitalizacja. Wiec zamiast uogolniac i mowic z gory "szczepienia sa super, bezpieczne i w ogole" albo mowic "wszystkie szczepienia sa zle" mozna podejsc do tematu racjonalnie i ważąc ryzyko powiklan z ryzykiem zachorowania i powiklan pochorobowych podjac indywidualna decyzje do kazdego szczepienia czy warto czy nie warto.

    •  

      pokaż komentarz

      Poki co nie bada sie dlugookresowych dzialan szczepionek. Ani nie bada sie tego jaki wplyw ma podanie xx szczepionek w krotkim czasie. I jak to wplynie na zycie pacjenta za 20 lat. Nie bada sie, bo to nierealne prowadzic takie badania. Tzn na odpowiednio duzej probie osob byloby to wykonalne, ale zadna firma za to nie zaplaci, bo i po co? Prawo nie wymaga to nie robia. Podejscie racjonalne.

      @verul: bada się. Szczepionki podaję się od kilkudziesięciu lat i wszelkie nieprawidłowości już dawno by wyszły.

      Co do skutkow niebrania szczepionek to uogolniasz. Ja nie bylem szczepiony na wiele chorob na ktore teraz sie szczepi i skutkow niebrania nie mam zadnych. Zawsze istnieje kilka prawdopodobienstw.

      A mi się dom nigdy nie palił, więc straż pożarna jest niepotrzebna, co nie?

      Twój przykład nic nie znaczy, liczą się miliardy ludzi.

      1. Ze po szczepieniu bedziesz mial powiklania. Te bliskie - zbadane - jak i potencjalnie w przyszlosci - te niezbadane - za ktore nikt ci nigdy nie wyplaci odszkodowania.

      Powikłania duże nie są, co widać po społeczeństwie.

      > 2. Prawdopodobienstwo kontaktu z patogenem przeciwko ktoremu sie nie szczepiles -> prawdopodobienstwo zachorowania -> prawdopodobienstwo powiklan zwiazanych z zachorowaniem (lekkich, ciezkich) -> prawodopodobienstwo smierci w wyniku zachorowania.

      Prawdopodobieństwo powikłań przy braku szczepień jest duże, co widać po śmiertelności ludzi w wyniku chorób przed wynalezieniem szczepionek.

      Mozesz przeczytac rocznik sanepidu w ktorym podaja zachorowalnosc na rozne choroby. Podaja ilosc hospitalizacji zwiazanych z zachorowaniami. To ciekawa lektura, polecam kazdemu. Widac z niej dobitnie ze ryzyka zachorowania na blonice nie ma, podobnie jak na polio.

      A nie pomyślałeś, że to dlatego że nie nieszczepieni nie mają się od kogo zarazić, skoro większość ludzi jest szczepiona?

      To się nazywa odporność zbiorowa. Tu naprawdę nie trzeba być tytanem intelektu, żeby to zrozumieć.

      Na WZW B szansa zachorowania jest taka sama jak w przypadku zakazenia sie wirusem HIV (nawet sposob ten sam).

      Znowu. Jeśli dużo osób będzie zaszczepionych, to nieszczepieni nie będą mieli od kogo się zarazić.

    •  

      pokaż komentarz

      @Strzelec_Kurpiowski: > bada się. Szczepionki podaję się od kilkudziesięciu lat i wszelkie nieprawidłowości już dawno by wyszły

      Jak by wyszly? Na podstawie wzrostu zachorowan? Przeciez podobno korelacja zwiekszenia sie przypadkow autyzmu, z rosnaca iloscia szczepien jest przypadkowa. To zaden dowod. I tu sie zgadzam, ze to niekoniecznie jest dowod, bo wplyw na to moze miec chocby stosowanie glifosatu albo cokolwiek innego. I o tym wlasnie pisalem, ze ciezko to zbadac. Trzebaby prowadzic grupe kilku tys osob przez kilkadziesiat lat. Slyszales o czyms takim? Ja nie. Poza tym ile bylo szczepien 15 lat temu a ile jest teraz? Ile bylo 40 lat temu? To nieprawda, ze mamy dane z okresu kilkudziesieciu lat. Bo ilosc szczepien ciagle rosnie.

      A mi się dom nigdy nie palił, więc straż pożarna jest niepotrzebna, co nie?
      No na pewno nie ma potrzeby zeby u ciebie w domu siedzial strazak na etacie w gotowosci do gaszenia pozaru.

      Powikłania duże nie są, co widać po społeczeństwie.
      Jak widac po spoleczenstwie? Znasz kazdego Polaka? Zamiast pisac ogolniki poczytak karty charakterystyki szczepionek. Tam sa wymienione znane powiklania. Chyba ze chodzilo ci o to ze powiklania nie sa duze bo jak jedna osoba na 10 tys dostanie zapalenia mozgu a 1 na milion umrze to spoko koko nie ma tematu.

      Prawdopodobieństwo powikłań przy braku szczepień jest duże, co widać po śmiertelności ludzi w wyniku chorób przed wynalezieniem szczepionek.
      Tzn ze zanim wprowadzono szczepienia na swinke to ludzie masowo na nia umierali? (ʘ‿ʘ) O kurcze, a ja przezylem. Taka grozna choroba. Normalnie ebola prawie.

      A nie pomyślałeś, że to dlatego że nie nieszczepieni nie mają się od kogo zarazić, skoro większość ludzi jest szczepiona?
      To się nazywa odporność zbiorowa. Tu naprawdę nie trzeba być tytanem intelektu, żeby to zrozumieć.


      Odpornosc zbiorowa to czesto powtarzana bzdura. Ostatni przypadek dzikiego wirusa polio w Polsce mial miejsce na poczatku lat 90. Aktualnie wystepuja u nas wylacznie wirusy polio pochodzace ze szczepionek bo zaszczepieni nie byli poddawani kwarantannie. Tak dbano o odpornosc zbiorowa :) Ale fakt - szczepienia pomogly zwalczyc wiele chorob. Ja nie neguje ich skutecznosci (poza szczepieniami na grype i gruzlice). Tylko skoro cos juz nie wystepuje to bez sensu na to szczepic i ryzykowac powiklania. A wracajac do odpornosci zbiorowej - wiesz, ze odpornosc po szczepieniu nie trwa wiecznie? Dzisiejsi 30, 40, 50 itd latkowie nie maja juz odpornosci na choroby przeciwko kotrym byli szczepieni. A mimo to jakos epidemie nie wybuchaja.

      Znowu. Jeśli dużo osób będzie zaszczepionych, to nieszczepieni nie będą mieli od kogo się zarazić.
      I po to szczepimy noworodki na WZW B? Chorobe ktora mozna sie zarazic podczas seksu albo przez krew? Tak na wypadek jakby noworodek uwiodl jakiegos ksiedza czy co? Bo nie bardzo sobie wyobrazam jak noworodek moze zarazic sie WZW B. Jesli kogos na to szczepic to nie noworodki a doroslych...

  •  

    pokaż komentarz

    The current U.S. Environmental Protection Agency (EPA) cRfD is 1.75 mg of glyphosate per kilogram body weight per day (mg/kg/day). In contrast, the current E.U. ADI is more than 5-fold lower at 0.3 mg/kg/day, a level adopted in 2002.

    https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC4756530/

    Tak wyglądają maksymalne dawki glifosatu w UE (0,3 mg/kg/dzień). Ktoś może sprecyzować dlaczego więc szczurom podawało się odpowiednik 25mg/kg ciała? To chyba nie bardzo odzwierciedla. Z opisu badania:

    Analysis of the transgenerational actions of glyphosate used outbred Sprague Dawley female rats (F0 generation) transiently exposed (25mg/kg body weight glyphosate daily) during days 8 to 14 of gestation.

    Nie znam się za bardzo na badaniach, ale pamiętam, że w przypadku aspartamu też tak było, że badacze używali niedorzecznie wysokich dawek na szczurach, co zniekształciło wyniki badań. Ktoś z większą wiedzą może to wyjaśnić?

    •  

      pokaż komentarz

      @PeterPolska: jak firmy produkujące chemię rolniczą upadną to możesz być pewien, że następny zbankrutujesz ty, płacąc za żywność 5-10 razy drożej czy z powodu tego, że ludzie z braku kasy przestali kupować to czym się aktualnie zajmujesz.

    •  

      pokaż komentarz

      @JakovKarnic: Nie wiadomo czego można być teraz pewnym ale widze że na pewno są ludzie którzy mimo wszystko wolą być j$%%ni na każdym kroku i chcą wszystko sobie relatywizować

    •  

      pokaż komentarz

      @PeterPolska: jestem rolnikiem, wiem czym skończyłby się brak środków chemicznych. Nawet jak rok nie popryskasz, to i tak chwastów jest mniej (bo pola co roku są czyste), a jak coś to wyplewisz trochę. Bez środków miałbyś większość pól obrośniętych chwastami. Rolnicy nie daliby rady tego plewić. Na dodatek jakieś grzyby, choroby, owady czy ślimaki co roku by zjadał to co wyprodukowałeś.
      Nawet głupi oprysk na sklejanie łupin, który podnosi wydajność, bo rzepak nie wylatuje.

      Mi taki zakaz to na prawdę byłby na rękę, bo ceny by skoczyły do góry. Wyrównałoby mi to spadek wydajności, bo spadłaby podaż. Wolny rynek.

    •  

      pokaż komentarz

      @PeterPolska: Oby jak najszybciej zbankrutowali truciciele, a UE to samo zło.! ( ͡° ͜ʖ ͡°)