•  

    pokaż komentarz

    Susza- podwyżki. Deszcz- podwyżki. Susza...

    I tak w kółko

  •  

    pokaż komentarz

    już dawno przestałem jeść, to naprawdę jest zbędne

  •  

    pokaż komentarz

    Pffff wykopki oczywiście problem. Ogarnięty człowiek już od tygodni ćwiczy dietę i przeżycie przy minimalnych racjach żywnościowych. Polecam obejrzec film Marsjanin i wziąć przykład. My z sąsiadami w bloku już dawno zaczęliśmy hodować samemu ziemniaki, marchew, pietruszkę i kury na klatce schodowej (tak zwany chów klatkowo-schodowy). A wystarczy tylko troche silnej woli i samozaparcia. A dla leniwych polecam dietę CZOKOSZOKI. #pdk

  •  

    pokaż komentarz

    W przyszłym roku 500+ będzie warte nominalnie 300zł ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @Widur: taki był plan. Każde świadczenie, które nie podlega rewaloryzacji to świadczenie by kupić głosy. Nie znasz ani jednej kobiety która postanowiła urodzić jeszcze jedno dziecko bo emerytura? Ja znam osobiście jedną. Czasem także znajomi podsyłają mi screeny z grup mameł i tateł.

      Taka jest logika, że wszystko wiele osób ocenia przez pryzmat dzisiaj, tu i teraz. Dzisiaj 1000zł to niezłe pieniądze. Masz za to 70% kursu języka, masz za to TV, polowe laptopa, 2 dobre kurtki. Nikt nie patrzy na to, że za 10 lat przy obecnej inflacji to będzie nic nie warte. Niektórzy się śmieją, że w 2050 ta emerytura która dotyczy dzisiejszych 20-30 latek będzie nic nie warta. Nie, te pieniądze przy tej inflacji będą nic nie warte już za kilka lat.

      I choć inflacja w porównaniu z latami 90/91 jest na poziomie śmiesznym, czy też w porównaniu z rokiem 2008/2009 wciąż niska. To martwi zaś jedno, sporo wewnętrznych problemów które ją podbijają:

      problem retencji
      problem z rolnictwem patrz problem z wodą
      problem z zapylaczami

      niedługo podwyżki cen energii przy słabej infrastrukturze energetycznej (pracuje w branży, widzę co się dzieje)
      zwiększony odpływ wykształconej kadry

      I niestety, ale wypuszczenie nic nie wartego pieniądza na rynek w postaci 500+, 300+ i wysokie emerytury kast uprzywilejowanych.

      I nie ma co patrzeć na zachód i na ich socjal, bo to są państwa na innym poziomie gospodarczym.

      Do tego dochodzi problem w postaci braku realnych podwyżek od 2014 roku, pensje są zamrożone. Średnia krajowa jest średnim wykładnikiem. Poza tym zapomina się o jednym, średnia podbijana jest sztucznie przez system podatkowym. Rząd ustala minimalną na danym poziomie i od niej ustala ZUS. W dochodzie brutto właśnie ten ZUS pięknie podbija dochód.

      Moglibyśmy się cieszyć gdyby rząd zamroził składkę ZUS na jednym poziomie. Np 1200zł, albo jak już muszą bawić się w sprawiedliwość to zrobić ZUS kilku poziomowy zależny od dochodów.

      No i brak kultury pracy i podwyżek, póki co zaciskać pasa muszą tylko szeregowi i specjaliści, właściciele firm, chcą utrzymać swój dochód na jednym poziomie. Tak się nie da i Niemiec o tym wie, Austriak też.

      Nie oszukujmy się też co do wzrostu gospodarczego w Polsce. http://www.wne.sggw.pl/czasopisma/pdf/ZFIR_2016_n3_s5.pdf, napędzany jest kredytami. 2008 rok dobitnie pokazał to, że gdy banki ograniczyły kredyty (podniesienie stóp procentowych przez NBP) wyhamowaliśmy. Potem czkawka w 2012. Niemcy oberwali bardziej z ich zaawansowaną gospodarką, bo tak działa zaawansowana gospodarka. Rośnie wolniej, mocniej obrywa, ale jest bardziej stabilna i przewidywalna. Jednocześnie w Polsce wzrost jest notowany przez to, że mamy niskie ceny jak dla zachodnich korporacji.

      Temat rzeka. Ostatnio byłem na 4h wykładzie na temat gospodarki w Polsce. Ani minuty się nie nudziłem.

    •  

      pokaż komentarz

      @KrS1: Przynajmniej jak zdrożeja kredyty to może stanieją nieruchomości na rynku pierwotnym i wtórnym.

    •  

      pokaż komentarz

      @Widur: stanieje wszystko. Aby kredyty zdrożały musi jednak nastąpić podbicie stóp procentowych, tak jak to robił FED w USA.

      Na tym polegała ta bańka spekulacyjna w USA. Kredyty były tak tanie i łatwo dostępne, że ludzie przestali kupować mieszkania z potrzeby posiadania przestrzeni życiowej, a zaczęli w nie inwestować.

      W latach 2000-2001 inflacja w USA była bardzo niska, następowało jednocześnie spowolnienie wzrostu gospodarczego, każdy wszystko miał. W celu podbicia inflacji i napędzenie gospodarki FED zniósł stopy procentowe i to w sposób wystrzałowy z 6.5 na 1.1%. I tak utrzymał to przez 5 lat. Kredyty kosztowały niewiele. Wprowadzono kredyty subprime i karuzela się nakręciła. W ciągu 5 lat wartość kredytów hipotecznych wzrosła z około 100mld USD do prawie 700mld USD/

      Nie wspominając o mechanizmach typu warto było zwolnić się z pracy albo poprosić o obniżkę pensji bo wtedy następowały zmiany w spłacaniu kredytów.

      Jednak NBP daleki jest od manipulacji stopami procentowymi. Czemu nie wiem, ale zakładam, że ktoś z przynajmniej przeciętna wiedzą ekonomiczną wie.

      Jeżeli zdrożeją kredyty, ludzie będą musieli przestać kupować i ceny spadną, ale spadnie też wzrost gospodarczy. Może dlatego PiS nie chce manipulować stopami, bo PKB pięknie wygląda na słupkach.

      Co ciekawe stopa procentowa referencyjna na poziomie 1.5% obowiązuje od marca 2015, czyli jeszcze przed wyborami. Dlaczego RPP i Belka (chyba on) wtedy podjęli taka decyzję? Nie wiem, może rozbujać gospodarkę przed wyborami by wygrać?

      Dlaczego PiS utrzymał stopęre ferencyjną na poziomie 1.5% a depozytową 0.5%? Nie wiem, może żeby to był rząd spektakularnych sukcesów po którym nastąpi spektakularne p!#%$!?nięcie?

      Czy mechanizm: niskie stopy, łatwe kredyty, łatwy wzrost gospodarczy oparty na rozdawnictwie i zadłużeniu, pozory posiadania więcej, większe oszczędności "wolumenowo" przy ich mniejszej wartości nabywczej = przepis na utrzymanie przy korycie?

      Znany aczkolwiek mi nie pamiętany z nazwy problem mózgu - nie patrzymy na wartość rzeczy a na ilość. Dla przeciętnego kowalskiego 10 tysięcy na konice oszczędnościowym dziś, to taka sama wartość jak 10 tysiećy w 2010. Serio. I to słyszę od moich 28-30 letnich znajomych.

      https://forsal.pl/artykuly/1114450,polacy-zadluzaja-sie-potege-mamy-dwa-razy-wiecej-kredytow-niz-oszczednosci.html

      https://pomorska.pl/polacy-zarabiaja-coraz-wiecej-ale-ich-oszczednosci-rosna-coraz-wolniej/ar/c3-12962957

    •  

      pokaż komentarz

      @Widur i wprost proporcjonalnie najniższy zus będzie wynosił 1.500 czyli 200 zł więcej a "w towarze" 400 zł więcej niż w tym roku

    •  

      pokaż komentarz

      @Logeko: Jak miałem 20-24 lata zawsze mówiłem, że trzeba podnosić pensję minimalną by najbiedniejsi też mieli jak żyć.

      Dziś po kilku latach doświadczeń, przeczytanej sporej ilości książek, byciu na kilku wykładach ekonomicznych uważam, że dochód minimalny powinien być jak najniższy, powinien pozwolić na przebiedowanie 6 miesięcy po studiach. Dosłownie, opłacenie mieszkania, zakup jedzenia, szarego mydła i zero rozrywek.

      Ludzie powinni zarabiać jak najwięcej poprzez podnoszenie swoich kwalifikacji, doświadczenie. Dodatkowe działalności.

      Jednocześnie bezdyskusyjne usunięcie ukrytych kosztów pracy. Pensja tylko brutto i potem po odliczeniach netto.

      Ale teoretyzować i gdybać to sobie mogę jak Kartezjusz. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @Widur: Taa myślisz że inflacja dotyczy tylko artykułów bieżącej konsumpcji a nieruchomości omija szerokim łukiem ?

    •  

      pokaż komentarz

      Ale teoretyzować i gdybać to sobie mogę jak Kartezjusz. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

      @KrS1: i dzięki bogu

    •  

      pokaż komentarz

      @KrS1: kryzys w USA wynikał głównie z uprzywilejowanej pozycji Fannie Mae i Freddie Mac, które skupowały kredyty. Banki przestały ponosić ryzyko dawania kredytów przez co dawali je wszystkim jak popadnie. Tak w wielkim skrócie.

    •  

      pokaż komentarz

      Nikt nie patrzy na to, że za 10 lat przy obecnej inflacji to będzie nic nie warte.

      @KrS1: Obecnie inflacja wg. GUS to 2,6%. Weźmy nawet 3%, za 10 lat obecny 1000 zł będzie wart 744 zł. Nie powiedziałbym, że to jest nic nie warte.

    •  

      pokaż komentarz

      @vitek6: Nie. Mylisz skutek z przyczyną.

      Kredyty i ich rozdawnictwo - nie byłoby to możliwe gdyby nie tak niskie stopy procentowe. Z drugiej strony dochodziło w USA do patologii takiej, jak w imie równości zaczęto rozdawać ryzykowne kredyty osobom biednym, najczęściej murzynom pod wpływem... Równości.

      Bailout o którym piszesz miał miejsce dopiero w 2008 roku, czyli roku znacjonalizowania Fannie Mae i Freddie Mac - https://www.thebalance.com/what-was-the-fannie-mae-and-freddie-mac-bailout-3305658
      https://www.investopedia.com/articles/investing/091814/fannie-mae-what-it-does-and-how-it-operates.asp

      W skrócie niskie stopy by zwiększyć inflacje w celu podwyższenia wzrostu gospodarczego -> szalejace kredyty -> banka nieruchomosci -> krach cen nieruchomosci -> zaprzestanie splacania kredytu (bardziej oplacalne bylo oddac nieruchomosc bankom) -> upadajace banki -> poczatek skupowania kredytow i ratowawnia inwestycji przez Fannie i Freddie -> nacjonalizacja ich -> skupowanie dlugow, odraczanie rat, zmniejszanie rat (nawet do 40% dochodów) -> podtrzymanie sztucznych cen mieszkań.

      Rzad USA, zamiast zwyczajnie, pozwolić bankom upaśc, ludziom stracić mieszkania kupione pod wynajem, inwestowanie, wolał dofinansować toksyczne aktywa, dofinansować błędne kredyty by zatrzymać model kredytowy.

      Tak w wielkim skrócie.

    •  

      pokaż komentarz

      @KrS1: tak, niskie stopy to umożliwiły ale to nie niskie stopy był przyczyną kryzysu. Przyczyną był ryzykowne kredyty. A głównym winowajcą tego wszystkiego jest amerykański rząd. Chociaż większość myśli, że wolny rynek...

    •  

      pokaż komentarz

      @KrS1: "...Dosłownie, opłacenie mieszkania, zakup jedzenia, szarego mydła i zero rozrywek. " .

      Nie kolego wpierw, zmniejszyć biurokracje , stworzyć uczciwe warunki dla małych i średnich firm, ograniczyć władze Urzędowi Skarbowemu ,żeby bez wyroku sądu nie miał prawa zablokować firmy , zmniejszyć podatki , dać konkretną kwotę wolną od podatku.

      Najpierw mówisz "że dochód minimalny powinien być jak najniższy," a potem "powinien pozwolić na przebiedowanie 6 miesięcy po studiach. Dosłownie, opłacenie mieszkania, zakup jedzenia, szarego mydła i zero rozrywek. "

      Jedno wyklucza drugie bo jeśli mówisz, że pensja minimalna powinna być jak najmniejsza jednocześnie mówisz, że powinna wystarczać na prawdziwe minimum to to niema sensu. Dlaczego bo prawdziwa pensja minimalna powinna pozwolić ci na wszystko w minimalnym zakresie . I po części tak jak mówisz czyli np: wynajęciu mieszkania , opłacaniu rachunków, kupowaniu jedzenia i w przeciwieństwie do twojego dalszego wywodu , również na rozrywki (np:kino, wycieczka) czy produkty higieny a nawet posiadaniu oszczędności. Jeśli w takiej Wielkiej Brytanii minimalna pensja w takim amazonie to ok 1500 funtów gdzie pracuje się na magazynie nie musząc mieć nawet szkoły średniej ,to idąc twoim tokiem rozumowania powinno się odebrać tym ludziom te pieniądze bo maja za dużo w stosunku do swojego wykształcenia. A nawet jeśli tak nie sadzisz, to po tym co napisałeś pensja minimalna netto musiał by być w naszym kraju i tak minimum 2 razy większa bo obecnie to jest pensja głodowa.

    •  

      pokaż komentarz

      @vitek6: Oczywiście, Amerykański rząd. Ale jak napisałem wcześniej, akcja z Fannie i Freddie miała miejsce 2-3 lata później.
      Choć jendocześnie rząd amerykański zapewniał banki, że FED ma rezerwę na wypadek problemów z kredytami. Pomysł był taki, że każdy powinien mieć własny dom, mieszkanie - na kredyt. Ale ludzie nie brali tego co faktycznie potrzebują a brali więcej.

      W zasadzie nie ma o czym pisać, powstało wiele mądrych ksiązek nad tym. Jedyne co pozostaje dla jednostki takiej jak ja, Ty i inna osoba myśląca nad jutrem - jak przejść przez następny kryzys tak by go nie odczuć i nie popełnić błędów amerykanów z tamtych lat. A wręcz na nim skorzystać.

    •  

      pokaż komentarz

      @KrS1: z tego co pamietam to było tak bańka .com -> obniżka stop aby ratować -> fannie -> coraz więcej ryzykownych kredytów -> zwiększenie stop -> niewypłacalni ludzie -> bum :)

    •  

      pokaż komentarz

      @vitek6: Początek kryzysu z 2008 to lata 2000/2001, przynajmniej ja od tych lat zaczynałem. Bo tak to określili ekonomiści.*

      https://www.obserwatorfinansowy.pl/tematyka/makroekonomia/dzis-prawdziwych-jastrzebi-juz-nie-ma/

      "W 2001 roku Fed obniżył stopy procentowe, by pobudzić gospodarkę, która przechodziła przez krótką recesję. W sierpniu 2003 spadły one do 1 proc. i na tym poziomie pozostały do czerwca 2004 r. Realna stopa federal fund rate stała się ujemna. Inflacja w 2003 roku wyniosła poniżej 2 proc. "

      https://www.bankier.pl/wiadomosc/Amerykanski-kryzys-1630069.html

    •  

      pokaż komentarz

      Jeśli w takiej Wielkiej Brytanii minimalna pensja w takim amazonie to ok 1500 funtów gdzie pracuje się na magazynie nie musząc mieć nawet szkoły średniej ,to idąc twoim tokiem rozumowania powinno się odebrać tym ludziom te pieniądze bo maja za dużo w stosunku do swojego wykształcenia.

      @altrunim: odniosę się do tego fragmentu.

      Napisałem;Ludzie powinni zarabiać jak najwięcej poprzez podnoszenie swoich kwalifikacji, doświadczenie. Dodatkowe działalności.

      To oczywiście moje zdanie. Gdzieś tam logiczne, bo tak działamy w mojej branży. Zaczynamy od prostego modelu, tworząc coraz bardziej zaawansowany. Dający coraz więcej, będący coraz lepszy jakościowo.

      To co napisałem to oczywiście coś złego dla osób którym wystarczy praca w magazynie. Pytanie też czy: 18 000 funtów rocznie to dużo? Od takiej stawki zaczynają ludzie z wyższym wykształceniem w branży automatycznej, elektrotechnicznej.

      Czy twierdzisz, że gdyby nie minimalna to Amazon płaciłby mniej? Pytam, bo nie znam standardów amazona. W Polsce płacą więcej niż minimalna. Nie wiem jak w UK.

    •  

      pokaż komentarz

      najczęściej murzynom pod wpływem... Równości.

      @KrS1: ojej, to wszystko lewaki i poprawność polityczna! xD

    •  

      pokaż komentarz

      @KrS1:Ok to inaczej płaca minimalna dla osób powyżej 25 roku życia w Wielkiej Brytanii to 8,21 funta zakładając, że pracujesz 40 godzin tygodniowo razy 4 tygodnie wynosi 1300+funtów , kurs funta to obecnie 4,6 razy 1300 =5980zł podatki masz dużo mniejsze wiec wyjdzie ci jakieś niecałe 5 tys, netto a w Polsce masz ok 1800zł netto minimum wiec dalej twierdze ze te minimum powinno być przynajmniej 2 razy wiesze.

      Jeśli ktoś chce podnosić kalifikacje żeby zarabiać więcej to proszę bardzo, dzisiaj może to robić nie potrzeba zmian . Ja tylko ująłem to, że nie podoba mi się pojecie obniżania minimalnej, która w Polsce jest tylko na papierze , bez gruntownych zmian w gospodarce . Co za tym idzie jeśli w Polsce stworzy się odpowiednie warunki to samoczynnie zarobki się zwiększą dlatego z tobą polemizuje bo wydaje mi się ze stoisz po stronie wyłącznie korporacji koncernów które dziś zarabiają coraz więcej i nie chcą się dzielić zyskami czy odpowiednio pobudzać gospodarkę, poza tym w Polsce mamy 70% januszy biznesu ,którzy nie maja sensownej konkurencji , sam na pewno czytałeś jak płaczą, że Polacy chcą więcej za swoja prace i czekają na hindusów bo Ukraińcy też nie chcą pracować za miskę ryżu . Dlatego uważam, że jest wiele więcej rzeczy, które trzeba byłoby wpierw zrobić zanim wprowadziło by się twój pomysł z minimalna , poza tym studia dziś są przereklamowane i w samym USA jest z tym duży problem ponieważ mają ogromna ilość osób po studiach dla których niema pracy i masa studentów zostaje z ogromnymi długami . Wiec to, że w danym kraju będzie sporo osób wykształconych nie gwarantuje im znalezienie zatrudnienia w dobrze płonnej pracy ale powoduje że muszą pracować właśnie w sektorze na najniższą stawkę.

      Jeśli wprowadzisz roboty, które zastąpią 70% ludzi w najgorszych zawodach to musisz dać im inną prace bo inaczej nikt ci nie kupi produktów które wyprodukujesz .

    •  

      pokaż komentarz

      @KrS1: A u kogo byłeś? - tak z czystej ciekawości pytam :)

    •  

      pokaż komentarz

      @Drexus: mam nadzieje, że nie pomylę, prof. Łukasz Goczeki druga osoba której nazwiska nie znam.

    •  

      pokaż komentarz

      @altrunim: rozkładając Twój post na czynniki:

      a w Polsce masz ok 1800zł netto minimum wiec dalej twierdze ze te minimum powinno być przynajmniej 2 razy wiesze.

      Zależy czego chcemy od minimalnej. Jeżeli ktoś z minimalnej chce żyć no to musi być wyższa.
      Jeżeli jednak jest to przystanek w rozwoju - niech będzie niższa.W teorii magazynier z 2 letnim doświadczeniem jest znacznie więcej wartym pracownikiem niż taki z 2 miesięcznym. Wiem bo pracowałem w firmie w której zmieniono 3 magazynierów i była spora roznica. Więc i zarobki taka osoba powinna otrzymywać wyższe.

      Co za tym idzie jeśli w Polsce stworzy się odpowiednie warunki to samoczynnie zarobki się zwiększą dlatego z tobą polemizuje bo wydaje mi się ze stoisz po stronie wyłącznie korporacji koncernów które dziś zarabiają coraz więcej i nie chcą się dzielić zyskami czy odpowiednio pobudzać gospodarkę,

      Broń Boże. Sam byłem ofierą zarobków 2.2netto gdy prezes kupował sobie nowego mercedesa... W 10 osobowej firmie był zdziwiony, że ludzie odchodzą. Napisałęm też wyżej,że ZUS powinien być znacznei niższy kosztem socjalu i administracji państwowej. Dochód minimalny, nawet dzisiejsza srednia nie powinna byc opodatkowany/a.

      USA jest z tym duży problem ponieważ mają ogromna ilość osób po studiach dla których niema pracy i masa studentów zostaje z ogromnymi długami . Wiec to, że w danym kraju będzie sporo osób wykształconych nie gwarantuje im znalezienie zatrudnienia w dobrze płonnej pracy ale powoduje że muszą pracować właśnie w sektorze na najniższą stawkę.

      Specjalizacja nie musi oznaczać studiów. Szczerze? Gdybym miał wskazać optymalną ścieżkę rozwoju to szkoła średnia, potem praca i dopiero po kilku latach w wieku 24-26 lat studia, gdy już wiesz mniej więcej co chcesz robić.

      Tak na prawde rozpocząłem temat, który można by omówić jako tako przez całą noc przy piwie a nie w kilku zdaniach, bo niedopowiedzenia budzą wątpliwości czy aby ktoś na pewno np w tym przypadku ja - jest normalny.

    •  

      pokaż komentarz

      @KrS1: a dasz namiar gdzie chodzisz na te wyklady?

      w 100% mam taka sama wizje jak Ty. Podawanie statystyk w stylu srednia plac coraz wyzsza albo najmniejsze bezrobocie albo PKB coraz wyzsze to jest manipulowanie danymi.

      Liczy sie mediana, bezrobocie jest niczym przy biernych zawodowo, a PKB powinno byc per capita.

    •  

      pokaż komentarz

      @MassFett: możesz zainteresować się PTE - Polskie Towarzystwo Ekonomiczne.

      WEI prowadzi wiele fajnych wykladow https://wei.org.pl/projekt/swietlica-wolnosci/ ale glownie w Warszawie.

      Dobra opcja jest tez znalezienie w swoim miejscu hal, centrum kongresowych i patrzenie na ich stronach.

      Przyklad:

      http://krakow.pl/aktualnosci/227793,33,komunikat,ice_krakow_oglosilo_kalendarz_wydarzen_na_rok_2019.html

      Kolejne http://unikonferencje.pl/konferencje/ekonomia,s2

      A moj znajomy wyszykuje na fb.

  •  

    pokaż komentarz

    Ta jasne, susza w Polsce przyczyną podwyżek kiedy idziesz do sklepu a tam pomidory z Hiszpanii, cebula z Francji a czosnek z Chin.