•  

    pokaż komentarz

    Elektorat PISu się o tym nie dowie, a nawet jeżeli, to wierni towarzysze zadbają o odpowiednią narrację.

    źródło: rp.pl

  •  

    pokaż komentarz

    Jak nie znoszę kolesia i uważam, ze powinien beknąć za te 4 miliony przelatane, to opis znaleziska sugeruje, że teraz kupił ziemię, samo podanie roku 2007 niewiele mówi, dla mnie przegięcie skoro:
    Artykuł z 12.10.2007, 16:02 | Aktualizacja: 22.06.2010, 21:13
    W oświadczeniu majątkowym z 2015 ma wpisane jak na obrazku.
    http://orka.sejm.gov.pl/osw7.nsf/0/18B8D9DAB9F8BBDEC1257EA7004B19AA/%24File/OSW7K_205.pdf

    źródło: kucha.png

  •  

    pokaż komentarz

    A h@$ z tym kuchcińskim! Co z tym 447??? Okradną nas żydy z hameryki czy nie???

  •  

    pokaż komentarz

    Dziwne, że Kuchciński nie zdementował tego, że są informacje jakby bywał w agencji towarzyskiej braci Rysicz. Facet praktycznie jest na widelcu, zbliżają się wybory i nikt podejmuje tego tematu, a "przy okazji" ginie ważny świadek Cygan Kostecki, nie mówiąc już o panu Kwietniu którego abewiaki wciągnęły w "zamach".
    W specsłużbach prawdopodobnie działa jakaś mafia, która zaciera teraz trop. Jacyś prawi ludzie w tychże służbach podejmują trop i depczą po piętach tej bandzie, albo całość jest zadaniowana.

  •  

    pokaż komentarz

    3 hektary? Rzeczywiscie krezus...

    •  

      pokaż komentarz

      @eduu: W latach 1994-1999 był radnym rady miasta w Przemyślu. W latach 1999-2001 zajmował stanowisko drugiego wicewojewody podkarpackiego, w tym czasie postawiono najwięcej pomników dla UPA gloryfikujących faszyzm ukraiński. W tym okresie wydzierżawił od Agencji Własności Rolnej Skarbu Państwa prawie 90 ha ziemi w Bieszczadach

      Na szczęście, w nawale obowiązków wicewojewoda Kuchciński znalazł trochę czasu, aby wreszcie poważnie pomyśleć o swojej przyszłości. Na dobry początek wydzierżawił w rzeszowskim oddziale AWRSP 89 ha ziemi pod „uprawy ekologiczne”. W Wapowcach zaś zagiął parol na 32,68 ha pięknego gruntu pod lasem, w sąsiedztwie pensjonatu „Niva”, gdzie urządził się już „Mundek” - kolega z lat gniewnej młodości, tak jak i on prześladowany przez MO za niedozwolone eksperymenty, na przykład z kroplami Inoziemcowa. Gdy zamarzyło się Mundkowi 40 arów z mienia gminnego pod budowę stawu, kumpel wicewojewoda całym urzędowym autorytetem zaczął lobować. Jak opętany nęcił wieś kanalizacją, nową drogą i innymi cymesami cywilizacji, ale bezskutecznie, bo chłopi na ludziach się znają – mieli nosa i nie zgodzili się na taki interes. Być może dlatego, że to sam Kuchciński chytrze sprzątnął im dobrą ziemię sprzed nosa. Tą samą, którą bezskutecznie chciało wcześniej wydzierżawić kilku miejscowych rolników.

      … scedował jej dzierżawę na „Mundka”. Tym samym ziemia, na co liczyli chętni na nią rolnicy, nie trafiła na przetarg, a stała się przedmiotem „umowy cesji”, którą zawarli „Członek” i „Mundek”. Nowy (na pewno w papierach) użytkownik ma prawo pierwokupu prawie 33 ha w Wapowcach, które może przejąć na własność za niewiele ponad 200 tysięcy.

      Jest o co walczyć, również o odrolnienie tych gruntów. Gdyby dziś po załatwieniu formalności sprzedać je tylko pod działki rekreacyjne, hektary w Wapowcach są warte jakieś trzy miliony. O ile skoczy w górę ich wartość, gdy z pomocą środków UE zostaną uzbrojone i przekwalifikowane na działki budowlane? Znawcy tematu (podając przykład Ostrowa, gdzie ar ziemi pod budowę chadza po 4-5 tys. zł) sądzą, że będą warte 3-4 razy więcej, czyli mniej więcej tyle, ile roczny budżet 9-tysięcznej gminy wiejskiej Przemyśl, w której ziemia ta leży. Czy nie lepiej taką ziemią obdarzyć biedną gminę: niech sobie podzieli grunty na działki budowlane i sprzeda, a z zarobionych pieniędzy funduje mieszkańcom to wszystko, czego im brak? Czyż nie tak powinno postępować „solidarne państwo”?

      Źródło: http://yelita.pl/artykuly/art/kuchcinski