•  

    pokaż komentarz

    Tak wygląda 90 % akcji opisywanych przez motocyklistów jako "ofiary wymuszenia pierwszeństwa"

    •  

      pokaż komentarz

      @BananowyWafel: 95% wszystkich statystyk jest z dupy ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @Grzesion: > niestety masz rację. Sam jeżdżę motocyklami od 17 lat i przerabiałem już te wszystkie sytuacje z różnych perspektyw. 140 - 160 w takim terenie to zdecydowanie margines bezpieczeństwa zredukowany do minimum. Może wyskoczyć zwierzak (co zdarza się najczęściej), może być na zakręcie piach, ziemia, żwir, może wyjechać cokolwiek skądkolwiek. Takie prędkości rezerwujemy tylko na autostrady. Ja nie jeżdżę jakoś szczególnie grzecznie, ale jednak nie przeginam. Wiem też, że sporo zależy od motocykla (i gadanie o tym, że mogę mieć 150 KM pod jajami ale będę jeździł rozważnie, można włożyć między bajki). Tak mocne motocykle przyspieszają tak szybko jak hamują, są narwane, nieprzewidywalne, nieobliczalne, potrafią zerwać przyczepność lub podnieść koło tak po prostu, bez wysiłku i jakichś specjalnych zabiegów z naszej strony, a ich prędkość marszowa, taka niewysilona, wręcz delikatna zawsze mocno przekracza wszelkie granice bezpieczeństwa. Miałem taki sprzęt i wróciłem właśnie dlatego do spokojnej i ułożonej 600tki, z którą bardzo dobrze się rozumiemy a ona mnie nie jest w stanie niczym zaskoczyć. Wcześniej, na litrach bywało z tym dużo gorzej. Ani oni ani puszkasz nie mieli szans się zobaczyć.

    •  

      pokaż komentarz

      @raphi: Potwierdzam. Aczkolwiek na drogi utwardzone wolę jednak te 4 cylindry + delikatna mapa zapłonu (np. deszcz).

    •  

      pokaż komentarz

      @raphi: reasumując jeździsz szybko ale bezpiecznie( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      Tak wygląda 90 % akcji opisywanych przez motocyklistów jako "ofiary wymuszenia pierwszeństwa"

      @Grzesion: dokładnie. Policjant przyjeżdżający na miejsce drobnej kolizji działa schematycznie. Motocykl na drodze z pierwszeństwem, samochód wyjechał z podporządkowanej. Mandat 300 zł i można się rozejść.
      W większości przypadków ludzie godzą się z werdyktem i potem mamy w statystykach mnóstwo kolizji z winy "ślepych" kierowców samochodów, w których cierpi biedny motocyklista wlekący się "40 km/h" przez wioskę.

    •  

      pokaż komentarz

      @Grzesion: na szczecie coraz czesciej biegli sądowi walą winę kierującemu, który znacznie przekroczył dopuszczalną prędkość. Dostrzeżenie takiego kierowcy i prawidłowa ocena jego prędkości jest bardzo trudna i obarczona ogromnym błędem.

    •  

      pokaż komentarz

      @raphi puszkasz po prostu nie przewidział, że główną drogą ktoś będzie jechał tak szybko. Zakładał, że główną drogą będzie jechał ktoś z przepisową lub nawet trochę większą prędkością, a on bez problemu włączy się do ruchu. A w tej sytuacji to motocykliści przesadzili z prędkością.

    •  

      pokaż komentarz

      @jihaad: Dlaczego napisałeś "dokładnie", a nie na przykład "właśnie"?

    •  

      pokaż komentarz

      @robert-maslowski: to nie ja, samo się napisało. ;-)

    •  

      pokaż komentarz

      @Manakomiru: jakies konkretne modele polecasz?

    •  

      pokaż komentarz

      @jihaad: co nie zmienia faktu ze wymuszenia sa. Ostatnio ruszam na skrzyzowaniu (ja lewy pas, motocykl prawy) - motocykl lekko szybciej niz ja (zaden wariat) a kobieta z prostopadlej skreca w prawo (zakladam ze miala zielona strzalke) - gdyby motocyklista nie uciekl na lewy to by w nia uderzyl - albo go nie widziala albo nie traktowala jak czlonka ruchu.

    •  

      pokaż komentarz

      @abgaha:

      kobieta

      Ale przecież wg statystyk kobiety jeżdżą bezpieczniej co Ty gościu za propagandę siejesz

    •  

      pokaż komentarz

      co nie zmienia faktu ze wymuszenia sa.

      @abgaha: ano nie zmienia.

    •  

      pokaż komentarz

      @orzak:
      Mógł sobie zakładać albo nie. Tam był zakręt i fizycznie nie miał czasu na zauważenie wariatów jadących 150+.

    •  

      pokaż komentarz

      @arcypatelniagrozy: z winy kobiet jest mniej ofiar śmiertelnych/poważnych ale nadal więcej kolizji.

    •  

      pokaż komentarz

      @raphi: co ty gościu gadasz za głupoty :p Nie ma nieprzewidywalnych motocykli, są tylko kierowcy którzy są pajacami i nie ogarniają :p Bo kto komu karze hamować ostro jak w MotoGP albo przyspieszać za każdym razem z przodem w górze ? Kto ? Kura mać, przez takich ludzi unikam innym motocyklistów i jeżdżę głównie po torze. Miałem Moto które miało 160 KM i nigdy mi ani przyczepności nie zerwało, ani przód do góry sam nie uciekł :p Może naćpany jeździłeś ? :P

    •  

      pokaż komentarz

      (i gadanie o tym, że mogę mieć 150 KM pod jajami ale będę jeździł rozważnie, można włożyć między bajki)

      @raphi: Jak jesteś p?!%#!?nięty to może i tak.

      Moim 160 konnym motocyklem jeździłem jak każdym innym, czy to 30 konnym, czy 200. Łuk Y był pokonywany z podobną prędkością, odcinek X był pokonywany z podobną prędkością.

      Co ma do tego moc? Samochód również mam 350 konny jak i w firmie 50 konny i oba samochody jeżdżą z podobnymi prędkościami, nie licząc autostrady.

      Tak mocne motocykle przyspieszają tak szybko jak hamują, są narwane, nieprzewidywalne, nieobliczalne, potrafią zerwać przyczepność lub podnieść koło tak po prostu, bez wysiłku i jakichś specjalnych zabiegów z naszej strony, a ich prędkość marszowa, taka niewysilona, wręcz delikatna zawsze mocno przekracza wszelkie granice bezpieczeństwa.

      Ani 160 konny litr, ani 210 konny litr nie miał tego, o czym ty piszesz. Skąd ty się urwałeś?

    •  

      pokaż komentarz

      Nie jeżdżę 17 lat, jeżdżę 8, ale jak czytam takie pier*olenie, to mnie skręca od środka...

      140 - 160 w takim terenie to zdecydowanie margines bezpieczeństwa zredukowany do minimum.

      to nie jest żaden margines, to czysty debilizm.

      Ja nie jeżdżę jakoś szczególnie grzecznie, ale jednak nie przeginam.

      powyższy cytat raczej mówi co innego...sorry, ale 140-160km/h na wąskiej, leśnej, krętej drodze, gdzie jak sam zauważyłeś, w każdym momencie może Ci coś na drogę wyskoczyć, to jak napisałem wyżej, nie jest przegięcie, to debilizm ;).

      Wiem też, że sporo zależy od motocykla (i gadanie o tym, że mogę mieć 150 KM pod jajami ale będę jeździł rozważnie, można włożyć między bajki). Tak mocne motocykle przyspieszają tak szybko jak hamują, są narwane, nieprzewidywalne, nieobliczalne, potrafią zerwać przyczepność lub podnieść koło tak po prostu, bez wysiłku i jakichś specjalnych zabiegów z naszej strony, a ich prędkość marszowa, taka niewysilona, wręcz delikatna zawsze mocno przekracza wszelkie granice bezpieczeństwa.

      Dżizas, kura, ja pierolę...człowieku, to jest taki stek bzdur, że ciężko to objąć umysłem.
      Nic nie zależy od motocykla...możesz mieć i 200KM, motocykl nie przyspieszy szybciej, niż mu na to pozwolisz. Nie, nie hamują tak szybko, jak przyspieszają, przy awaryjnym hamowaniu pierwszy lepszy samochód zatrzyma się równie szybko, bądź w większości przypadków nawet wyraźnie szybciej, to mit, że motocykle tak świetnie hamują w porównaniu z samochodami, bo motocyklem hamować trzeba potrafić, a tym pochwalić się może niewielu.
      Jeżeli twierdzisz, że jakiś motocykl jest nieprzewidywalny, nieobliczalny, zrywa przyczepność, czy idzie na gumę, tak sam z siebie, to śmiem twierdzić, że zwyczajnie nie bardzo potrafisz kontrolować motocykl, manetka gazu nie działa zero-jedynkowo, nie musisz jej odkręcać do oporu na wyjściu z każdego winkla, czy na każdej prostej, jak to robią wszyscy "mistrzowie prostej" ;).

      Miałem taki sprzęt i wróciłem właśnie dlatego do spokojnej i ułożonej 600tki, z którą bardzo dobrze się rozumiemy a ona mnie nie jest w stanie niczym zaskoczyć. Wcześniej, na litrach bywało z tym dużo gorzej.

      Bo na litrowym sprzęcie trzeba mieć trochę ogłady. Jeżdżę praktycznie 2x krócej od Ciebie, przerobiłem już pojemności od 250, do >1000ccm, jeździłem takimi sprzętami jak ZX12R, którym też swoją drogą zrobiłem 1500km za jednym strzałem, prywatnie jeżdżąc wtedy FZS-em 600, popatrz, może Cię to jakoś zaskoczy, ale poza tym, że Ninja mogła mi zaoferować dużo więcej, nie miałem jakoś problemów, żeby pyrkać sobie nią 140km/h po autostradzie, jechać 100km/h po naszych lokalnych drogach, czy zwalniać do 50-60km/h w zabudowanym. Teraz też jeżdżę ponad litrowym motocyklem i popatrz, też nie mam ścisku jąder, żeby sprawdzać "ile poleci", jeżdżę nim w tym akceptowalnym zakresie prędkości, zazwyczaj +10-20km/h. Bardzo często jeżdżę zwyczajnie...przepisowo. Przez posiadanie mocnego motocykla nie czuję się upoważnionym do zapier*alania, potrzeby też takiej nie czuję. Także nie wrzucaj motocyklistów do jednego worka, bo to, że Ty, przez 17 lat nie nauczyłeś się panować ani nad maszyną, ani co gorsze, nad sobą, nie znaczy, że wszyscy na 2 kółkach mają tak samo ;)

    •  

      pokaż komentarz

      @Glenroy: Moje kozakowanie MT-07 skończyło się szlifem i rozbitym na krawężniku blokiem silnika... Noc, deszcz, już ciemnozielone światło i zaraz potem łuk na którym spanikowałem, a do tego brak ABS-u zrobiły robotę. Z drugiej strony to była najcenniejsza lekcja pokory. Teraz mam GSR-a 750 i cztery cylindry pod dupą, ale moje podejście zmieniło się o 180 stopni. Nie pałuję, nie staję na koło i jeżdżę tyle ile jest na znaku, w deszczu to w ogóle skuterowo, a jak jestem pierwszy na skrzyżowaniu to się rozglądam nim przejadę. Trzeci sezon i takie podejście uratowało mi dupę i moto już kilka razy.

    •  

      pokaż komentarz

      @raphi:

      Sam jeżdżę motocyklami od 17 lat i przerabiałem już te wszystkie sytuacje z różnych perspektyw

      najbardziej lubię ludzi którzy generalizują i jeżdzą 100 lat, ale umysł mają ciasny jak c%#$ nastolatki, motocykli jest od zaj$$!nia, mnóstwo typów - każdy zachowuje się troche odmniennie, ty widzę widziałeś szlifierkę 600 i lytra i wygląda na to, że zakładasz że wszystkim się jeździ tak samo :) pojemność i ilość koni - cała różnica nie?

      Tak mocne motocykle przyspieszają tak szybko jak hamują, są narwane, nieprzewidywalne, nieobliczalne, potrafią zerwać przyczepność lub podnieść koło tak po prostu, bez wysiłku i jakichś specjalnych zabiegów z naszej strony

      ponad 150kuców + kontrola trakcji - stoi takie coś u mnie w garażu i ni huhu nie chce "iść na koło"... chyba zepsuty w takim razie

      a ich prędkość marszowa, taka niewysilona, wręcz delikatna zawsze mocno przekracza wszelkie granice bezpieczeństwa.

      i po prostu nie da się jechać wolniej

      (i gadanie o tym, że mogę mieć 150 KM pod jajami ale będę jeździł rozważnie, można włożyć między bajki).

      i znowu, jak ktoś ma gówno we łbie - to pewnie tak, ja mam ponad 150 kuców pod jajami i poza autostradą jeżdzę wolniej niż samochodem... ale powiesz że to bajka :) bo koledzy jak wyciągali lytry ze stodół 17 lat temu to sie nie dało tym wolno jechać...

    •  

      pokaż komentarz

      niestety masz rację. Sam jeżdżę motocyklami od 17 lat i przerabiałem już te wszystkie sytuacje z różnych perspektyw. 140 - 160 w takim terenie to zdecydowanie margines bezpieczeństwa zredukowany do minimum. Może wyskoczyć zwierzak (co zdarza się najczęściej), może być na zakręcie piach, ziemia, żwir, może wyjechać cokolwiek skądkolwiek. Takie prędkości rezerwujemy tylko na autostrady. Ja nie jeżdżę jakoś szczególnie grzecznie, ale jednak nie przeginam. Wiem też, że sporo zależy od motocykla (i gadanie o tym, że mogę mieć 150 KM pod jajami ale będę jeździł rozważnie, można włożyć między bajki). Tak mocne motocykle przyspieszają tak szybko jak hamują, są narwane, nieprzewidywalne, nieobliczalne, potrafią zerwać przyczepność lub podnieść koło tak po prostu, bez wysiłku i jakichś specjalnych zabiegów z naszej strony, a ich prędkość marszowa, taka niewysilona, wręcz delikatna zawsze mocno przekracza wszelkie granice bezpieczeństwa. Miałem taki sprzęt i wróciłem właśnie dlatego do spokojnej i ułożonej 600tki, z którą bardzo dobrze się rozumiemy a ona mnie nie jest w stanie niczym zaskoczyć. Wcześniej, na litrach bywało z tym dużo gorzej. Ani oni ani puszkasz nie mieli szans się zobaczyć.

      @raphi: Pytanie czy Ty i Tobie podobnie ale jeżdżący "na litrach" zdają sobie sprawe, że przy prędkościach z filmu, czy to na autostradzie, eSce czy DK, nawet jak jakiś dziadek wyjedzie bo mu denka od słoików zaparowały, to Wy na tych jednośladach kończycie w plastikowym worku połamani jak chrust na ognisko? k$@!a wy sobie z tego sprawy nie zdajecie ale to Wasz wybór i szkoda tylko Waszych rodzin i dzieci jesli je macie. Możecie sobie na nagrobku napisać: "Miałem pierwszeństwo i co z tego, teraz gryzę ziemie". Dzieci i żona na pewno będą dumne że mieliscie pierwszeństwo i was już na świcie nie ma.
      Jazda na motorze jaką uskutecznia większość motocyklistów jest śmiertelna a w najlepszym wypadku wózek do końca życia. Bylebyście tylko nie skrzywdzili osób postronnych.

    •  

      pokaż komentarz

      Jazda na motorze jaką uskutecznia większość motocyklistów

      @Bigbluee: O nie, nie, z tym się nie zgodzę, rzeczywistość jest wręcz odwrotna. Większość motocyklistów to normalni ludzie, mający rodziny, dzieci, pracę, potępiających taką jazdę, ale niestety będących na społecznym pieńku, przez margines użytkowników motocykli, jeżdżących jak debile. To jest tak, jak z kierowcami BMW, jadącego przepisowo przed Tobą nie widzisz, bo zwyczajnie nie zwraca Twojej uwagi, ale tego jadącego dwie paki na czołówkę, lewym pasem określisz już mianem debila, typowego kierowcy BMW.
      Tak to niestety wygląda, codziennie na ulicy mijasz dziesiątki jadących normalnie motocyklistów, których nie bierzesz pod uwagę, bo niczym nie rzucają się w oczy, po prostu sobie jadą, jak każdy inny. W pamięci zapisuje Ci się tylko tych kilku orłów, którzy próbują sobie coś udowodnić na drodze ;). Tak działa ten system i jako motocyklista nie mam do nikogo, poza drogowymi amebami, pretensji :)

    •  

      pokaż komentarz

      Ja nie jeżdżę jakoś szczególnie grzecznie, ale jednak nie przeginam.

      @raphi: czyli jeździsz szybko, się bezpiecznie?

    •  

      pokaż komentarz

      Tak wygląda 90 % akcji opisywanych przez motocyklistów jako "ofiary wymuszenia pierwszeństwa"

      @Grzesion: Ale to niestety prawda. Jeżdżę trochę motocyklem i absolutnie wszystkie niebezpieczne akcje jakie mi się przydarzyły to właśnie samochód, który cię nie widzi i wyjeżdża/skręca/zmienia pas. Oczywiście im szybciej i agresywniej jeździsz, tym gorzej, ale to się zdarza dość często nawet jak jeździsz bardzo wolno i ostrożnie.

    •  

      pokaż komentarz

      @raphi: Co ty wogóle gadasz człowieku, gdzie ty masz margines bezpieczeństwa przy 160? Na publicznej drodze? Widzę że motocykliści mają ambicję dogonić taksówkarzy jeżeli chodzi o ilość fanów ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @Grzesion

      Tak wygląda 90 % akcji opisywanych przez motocyklistów

      Stwierdziłeś to po jednym filmie?
      Prawda jest bardziej po środku.

      Kretyni z tego filmu i im podobni kaskaderzy w skórach, jeżdżą torowo po drogach publicznych bo na torze są p$#!ami których odjeżdża amator na 500cc.
      Identyczna sytuacja jest z kierowcami bmw, małolat kurczowo trzyma obie ręce na kierownicy, nie włącza kierunkowskazów i zygzakuje pomiędzy autami jak kierowca nascar na prostej.
      Czując satysfakcję wyprzedzając grażynę z dzieckiem w foteliku i dostawcę kebaba, wyczyn w chuj.

      Mimo wszystko nadal jest sporo wypadków powodowanych przez wymuszenia.
      Kierowcy wymuszają na innych autach, a co dopiero jednoślad kojarzący się januszom z komarkiem albo motorynką, która jedzie 20km/h.
      Do tego kilkakrotnie byłem obiektem agresji drogowej, bo kierowca zbyt długo stojący w bocznej drodze nagle się denerwował, zaczynał coś gadać i wjeżdżał pod koła motocykla bo ten jechał na końcu sznura aut.
      To ostatnie typowe dla kobiet, stoję za długo, chuj, wjeżdżam i niech inni się martwią.

      Osobiście mam ochotę udusić kretynów ryjących swoje CBR po nocach.
      Takich jak z tego filmu nie byłoby na drogach gdybyśmy mieli policję.

      Na dzień dzisiejszy nikt ich nie łapie, normy wyrabia się na takich jak ja nakazując mi podgięcie fabrycznego mocowania rejestracji które pęknięcie bo jest z plastiku.
      Albo szukanie dwóch decybeli za dużo na fabrycznym wydechu za kilka tysięcy a do okoła ryczą w najlepsze dresy z pustymi puszkami za 400zł.

    •  

      pokaż komentarz

      @raphi
      @kupkesobieciagne
      @Glenroy Ja się zastanawiam panowie po co komuś sprzęt który ma ponad 100KM skoro i tak jeździcie nimi tak spokojnie, myślę, że do rozważnej jazdy to 100KM jest i tak za dużo, mam starą Yamahę XJ 600, 60KM, Jak czytam komentarze na forach, że to przymulony motocykl bez osiągów to zastanawiam się jak Ci ws zyscy ludzie jeżdżą, 5s do setki to jest mało? A gdzie na publicznej drodze można szybciej jeździć poza autostradą, do dynamicznej jazdy 100KM to wystarczająco, więcej mocy jest istotne jeżeli komuś zależy na przyspieszeniach 100km/h w górę… bo do setki to raczej wszystko co ma w okolicach 100KM wzwyż zbiera się tak samo, a do czerpania przyjemności z jazdy bardziej liczą się właściwości jezdne i elastyczność silnika. Potencjał wszystkich sprzętów powyżej 120KM to moim zdaniem można wykorzystać w pełni ale na torze i to mając odpowiednie umiejętności ( ͡º ͜ʖ͡º)

    •  

      pokaż komentarz

      @stasioto: Mam aktualnie u siebie 1050ccm, bodajże 128KM i 104Nm. Jeżdżę bardzo grzecznie i spokojnie, z resztą, czym bym nie jeździł, jakoś do wariowania mi nie po drodze, zwyczajnie mnie to nie jara i koniec. W takim razie, po co mi prawie 130KM i taki reaktor momentu? Jeździłem wcześniej Yamahą FZS 600, lubię się czasami zapakować w kufry i pojechać gdzieś dalej, nie mówię o tych 500-600km nad morze, czy w góry, a o wycieczkach typu Węgry, Chorwacja, etc. Duża pojemność, akurat w moim wydaniu, daje mi ten komfort, że przy 2.000 obrotów, mam dostępny większy moment obrotowy, niż wynosił maksymalny Fazerze :). Fazer miał bodajże 61Nm, Sprint przy 2.000 rpm produkuje już 80Nm, daje mi to taki komfort, że po prostu nie muszę tak wachlować biegami, jedzie się płynniej i zwyczajnie bardziej komfortowo :).
      Ale tak, jeżeli chodzi o moc i pojemność, muszę Ci przyznać rację, jeżeli w trasie, mój motocykl spisuje się rewelacyjnie i czuje się jak ryba w wodzie, tak w codziennym użytkowaniu wcale nie ukrywa, że nie jest to jego świat, brakuje mu zwinności, robi mu się ciepło, nagle ekonomia schodzi na inny tor, pomimo tego, że i tak pali bardzo mało, nie jest miłośnikiem krótkich tras, gdzieś ten cały fun factor zanika i zaczynamy się wzajemnie trochę męczyć, szczególnie w mieście. Teraz trochę żałuję, że sprzedałem FZS-a, zamiast zostawić go w roli takiego codziennego osiołka, jednak był bardziej uniwersalnym sprzętem, dlatego teraz planuję sobie dokupić do garażu coś pokroju SV650, albo chociażby Bandita 600, po prostu motocykl, który w codziennym użytkowaniu nie czuje się jak w klatce. Też jestem tego zdania, że do typowo codziennego użytku nie potrzeba więcej jak 60KM :)

    •  

      pokaż komentarz

      Tak wygląda 90 % akcji opisywanych przez motocyklistów jako "ofiary wymuszenia pierwszeństwa"

      @Grzesion: bzdury.

    •  

      pokaż komentarz

      @Glenroy do podróżowania fakt, masz rację, najgorzej we 2 osoby motocykl się męczy, na miasto ogólnie najlepszy sprzęt moim zdaniem i do pośmigania po okolicznych wioskach to supermoto, albo lekkie enduro, planuję kupić coś takiego właśnie jako drugie moto np drz 400,a w trasę jakiegoś Transalpa, Tenere, sv świetny sprzęt, miałem kupić ale nie miałem kasy, bardzo lekki sprzęt bodajże ok 160kg gotowy do jazdy.

    •  

      pokaż komentarz

      @stasioto: Supermoto też bardzo fajna sprawa, ale jakby nie mój klimat :). Stąd w roli codziennego motocykla celuję bardziej w nakedy. Głównie chodzi mi po głowie SV650, ale jak znajdę w dobrej cenie jakiegoś GS500, CB500 czy ER5, też nie pogardzę :). To tak jak z samochodem, pomimo, że posiadam większy, wygodniejszy i mocniejszy samochód, na co dzień jeżdżę Fabią 1.4, bo do przejechania tych 15km do pracy, czy podjechania do miasta na zakupy, więcej, jak te 75KM było by mi zupełnie zbędne ;)

    •  

      pokaż komentarz

      @jihaad: Twoim zdaniem nie było wymuszenia? To że inni uczestnicy ruchu łamią przepisy nie pozwala tobie też łamać.

    •  

      pokaż komentarz

      @Glenroy: Mam wrażenie, że robisz się na świętego.. @raphi napisał wyraźnie, mocny motocykl był dla niego zbyt niebezpieczny, zrezygnował, przesiadł się na słabszy - za to gościa szanuje.

      Ja na motor nigdy się nie zdecyduje patrząc co robię na rowerze - nie potrafię jeździć spokojnie na dwóch kółkach, albo bym się strasznie męczył albo szybko zabił :-/

      Kto lubi motoryzację i nie łamie nigdy przepisów ten niech pierwszy rzuci kamień... Jak mam dobry humor, tylny napęd, przy zakręt przed sobą i sprzyjające warunki to grzecznie nie jadę ;-) skrętu tylko tak żebym wyłącznie ja ryzykował.

    •  

      pokaż komentarz

      @orzak:
      To mi dało do myślenia. Jeżdżę czasem taką wsiową drogą ze 150. Pusto jest, ruchu nie ma, dobra widoczność i dość dobra nawierzchnia. Znaczy się autem. Nie raz i nie dwa wyskakiwały mi niespodzianki na tej drodze, ale zawsze zdążałem wyhamować, bo mówię - dobra widoczność. Widzę kilometr do przodu to tnę. Nie widzę to zwalniam.

      Ale na tej samej drodze - zdarzało mi się zawrócić. Normalnie, na środku, przez środek. No co? Nie ma żadnego ruchu, środek opuszczonego przez ludzi zadupia, nie będę jechał 10km do skrzyżowania, jak mogę sobie po prostu zawrócić.

      I teraz tak sobie myślę, że gdybym tak zawracał sobie, był w trakcie, a by tacy wariaci jechali - to po nich. Nie spodziewaliby się spotkać auta wpoprzek drogi, ja bym ich nawet nie zobaczył, a oni zobaczyliby mnie za późno.

      No ale inna sprawa, że jak pisał gość wcześniej - prędkość mieli przekroczoną absurdalnie. Gdyby jechali te 150 to nic by się nie stało, zdążyliby wyhamować i ominąć gościa. A ci ciapnęli jak mucha o szybę.

    •  

      pokaż komentarz

      @Bigbluee:

      Jazda na motorze jaką uskutecznia większość motocyklistów jest śmiertelna a w najlepszym wypadku wózek do końca życia.

      W 2018 roku zginęło 165 motocyklistów i 2800 ludzi w samochodach... A ogólnie umarło 414000 w tym 35000 z powodu wylewu... Statystycznie jest większe ryzyko że ktoś umrze po lekturze wykopu( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      Mam wrażenie, że robisz się na świętego..

      @kwanty: Masz złe wrażenie, nie robię i nigdy się na świętego nie robiłem, przecież wyżej napisałem, że jeżdżę przepisowo, ewentualnie +10-20km/h, bo niektóre ograniczenia są zwyczajnie bez sensu. W mieście jeżdżę przepisowo, zatrzymuję się pieszym i poza ciągnikami i rowerzystami nie wyprzedzam nikogo na ciągłej? Nie jestem święty, ale nie mam też po prostu radochy ze świrowania na publicznych drogach. Widzisz w tym coś złego, że wolę wyjechać sobie 15 minut wcześniej, niż zapieprzać na złamanie karku?

      raphi napisał wyraźnie, mocny motocykl był dla niego zbyt niebezpieczny, zrezygnował, przesiadł się na słabszy - za to gościa szanuje.

      Nie, napisał, że nie ma pojęcia o jeździe, albo opowiada bajki o litrowych maszynach, bo uwierz, jak ktoś ma głowę na karku, nie będzie pisał głupot o ich nieprzewidywalności, jakie to nie są narwane i jak to im niewiele trzeba, żeby poszedł na koło, czy zerwał przyczepność, zupełnie tak samo jak i samochód, motocykl zrobi tylko to, na co mu pozwolisz, a że jest się mistrzem prostej i manetkę obsługuje 0-1, to i nie dziw, że się później takie głupoty opowiada ;).

      Kto lubi motoryzację i nie łamie nigdy przepisów ten niech pierwszy rzuci kamień...

      @kwanty: Szczerze? Gdzieś drugi rok posiadana prawa jazdy był dla mnie taki dość lekkomyślny, ale samemu miałem wypadek, co prawda niegroźny, ale niedługo potem reanimowałem gościa, któremu wyj!!$ł na czołówkę jakiś stereotypowy sebastian w golfie i wiesz...jakoś mi się odechciało, miałem 200KM w FWD, 270KM w RWD, 260KM i później 340KM w AWD i...i jeździłem dokładnie tak samo jak teraz 75 konną Fabią ;). Jak mnie nachodziło, żeby się poślizgać, albo się gdzieś wyżyć, płaciłem parę złotych i miałem cały dzień zabawy po płycie lotniska, ewentualnie jeździłem na jakieś kursy doskonalenia jazdy, czy trackdaye. Robienie sobie placu zabaw z publicznej drogi mnie zwyczajnie nie kręci bo mam cały czas w głowie, że to jednak publiczna droga ;)

    •  

      pokaż komentarz

      Twoim zdaniem nie było wymuszenia? To że inni uczestnicy ruchu łamią przepisy nie pozwala tobie też łamać.

      @VeleiN: w sytuacji na filmie nie, choć opieram się tylko na tym jednym kiepskim zapisie z kamerki.

    •  

      pokaż komentarz

      @the_revenant: Miałem ostatnio taką sytuację, gdy wyjeżdżając z podporządkowanej na główną, która ma dwa pasy, widząc daleko jedno światło, myślę, że mam w h#% czasu, więc włączam się do ruchu na luzaku. A tu koleś na moto przejeżdża koło mnie drugim pasem na pełnej k##!ie. Nic się w sumie nie stało, ale myślę sobie, że gdyby we mnie wjechał, to nie byłaby moja wina, bo widząc go z daleka, pomyślałem, że jak by nawet jechał 100km/h na drodze gdzie jest ograniczenie do 70 km/h, to miałem dużo czasu na wyjazd. Będąc przyzwyczajonym do normalnych prędkości, nie przyszło mi nawet do głowy, że mu wyjadę i wymuszę na nim pierwszeństwo. Po prostu koleś na moto jechał dużo dużo za dużo, i po prostu zjawił się mi przed maską znikąd. Dlatego na drodze trzeba brać poprawkę na prędkość innych, szczególnie motocyklistów.

    •  

      pokaż komentarz

      Ja się zastanawiam panowie po co komuś sprzęt który ma ponad 100KM skoro i tak jeździcie nimi tak spokojnie, myślę, że do rozważnej jazdy to 100KM jest i tak za dużo

      @stasioto: Moc zwiększa się automatycznie z jakością motocykla. Mi się podoba jak mam nisko dużo mocy, a mocy nigdy za wiele, tym bardziej, że potężne motocykle potrafią palić tyle samo co xj600.

    •  

      pokaż komentarz

      @orzak:
      Otóż to, szczególnie... wymuszając ;) Trochę żartuję, ale czasem jak się bardzo śpieszę to się wcisnę z podporządkowanej. Ale dopiero po upewnieniu się, że ten na pierwszeństwie jedzie wystarczająco wolno, żeby nie musiał heblować. W sumie technicznie to nawet nie jest wymuszenie, jeśli gość na pierwszeństwie nie musiał zwolnić. No ale czasem jest "na styk", i chociaż mi się zdarza - jestem za tym, żeby policja lepiła mandaty za to równo.

    •  

      pokaż komentarz

      @Glenroy No ja pisząc o supermoto nie mówię tu o lataniu na kole i stoppie tyloo o poręczności, zwinności, promieniu skrętu, a co do auto to dokladnie to samo , mam Hyundaia SantaFe 2.7 a do pracy też mam fabię 1.4 (ʘ‿ʘ)

    •  

      pokaż komentarz

      Nie, napisał, że nie ma pojęcia o jeździe, albo opowiada bajki o litrowych maszynach, bo uwierz, jak ktoś ma głowę na karku, nie będzie pisał głupot o ich nieprzewidywalności, jakie to nie są narwane i jak to im niewiele trzeba, żeby poszedł na koło, czy zerwał przyczepność, zupełnie tak samo jak i samochód, motocykl zrobi tylko to, na co mu pozwolisz, a że jest się mistrzem prostej i manetkę obsługuje 0-1, to i nie dziw, że się później takie głupoty opowiada ;).

      @Glenroy: On napisał, że nie czuje się dobrze z mocniejszą maszyną i zamiast ryzykować przesiadł się na maszynę o niższej mocy. Za to szanuję gością!

      Ty od razu najeżdżasz, ze nie ma pojęcia o jeździe... Po co?

    •  

      pokaż komentarz

      peel

      @peelos: Nie polecam konkretnych modeli. Osobiście wolę litrowe turystyki mające ~100 koni ze względu na kulturę pracy (no i na kardanie obowiązkowo) w porównaniu do 2 cylindrów. Nie można polecić motocykla nie znając jego przyszłego właściciela ze względu na dopasowanie do wysokości kierowcy, stylu jazdy, miejsca poruszania się, doświadczenia, postury, budżetu, itp. . Ja celować będę standardowo w turystyce - BMW r1200 z bokserem - model z początków 2000 roku.

    • więcej komentarzy(36)

  •  

    pokaż komentarz

    Niech mi ktoś powie, w jaki sposób wyjeżdżający miał ich dostrzec?

  •  

    pokaż komentarz

    ja bym się spodziewał:

    źródło: Opera Momentaufnahme_2019-08-10_105449_www.wykop.pl.png

  •  

    pokaż komentarz

    Prawie się wzruszyłem, a prawie no bo zabił się sam idiota.

    •  

      pokaż komentarz

      @qq4life: nie do końca, bo kierowca auta będzie nękany i ciągany po sądach i prokuraturach. Bo według prawa wymusił pierwszeństwo, nie ważne że motorem zap%?$%??ał 100 więcej niż można było. Znajomy zabił na drodze pieszego który wlazł w niedozwolonym miejscu. Jechał przepisowo i byli świadkowie że pijak mu wyskoczył. Nie ważne, pierwsze 3 miesiące co 2, 3 dni wezwanie. Sprawa ciągnie się już 3 rok i dalej go ciągają po prokuraturach. To jest chore państwo tekturowego prawa

    •  

      pokaż komentarz

      @droid43210: prawo jest chore i to jedno ale jest cała masa ludzi którym ta sytuacja odpowiada (choćby prokurator) i jakoś brak elementarnej logiki nie przeszkadza im we wprowadzaniu tego prawa w życie.

    •  

      pokaż komentarz

      bo kierowca auta będzie nękany i ciągany po sądach i prokuraturach.

      @droid43210: to nie Polska.

    •  

      pokaż komentarz

      @droid43210: Dokładnie tak jak napisałeś tak będzie i to wku*wia jeszcze bardziej i najgorsze jest to, że najczęściej winy nie udowodnisz..

    •  

      pokaż komentarz

      nie do końca, bo kierowca auta będzie nękany i ciągany po sądach i prokuraturach.

      @droid43210: z tego co widzę akcja dzieje się w Niemczech, Austrii albo Szwajcarii - także bez obaw.

    •  

      pokaż komentarz

      @droid43210: będzie ciagany po sądach, ale niekoniecznie musi być uznany za winnego spowodowania kolizji. Na szczęście powoli sądy zaczynają ogarniać, że pierwszeństwo nie sprawia zawsze, że nie jest się winnym kolizji. Nawet ostatnio była podobna sprawa z motocyklista, który zap%##@?$al w mieście.

    •  

      pokaż komentarz

      dlatego trzeba mieć kamerę.

      @DorodnyTucznik: kamera nic Ci nie da, bo policja, prokuratorzy (i sądy też) uznają że kierowca ma być nadczłowiekiem i widzieć to czego widzieć się nie da - pierwszeństwo wszak jest jasne

      zresztą to samo dotyczy innych dziedzin życia, od lekarzy też wymaga się żeby mieli szklaną kulę - ludzie mają nie umierać, mimo że są śmiertelni

    •  

      pokaż komentarz

      @droid43210: eee ja miałem przykre zdarzenie potrąciłem piesza która wylazła mi z rowu (ponad 2 promile miała) poza terenem zabudowanym po zmroku. Jest stan był krytyczny ponad 3 miesiące w szpitalu, prokurator z automatu ponieważ ciężki uszczerbek na zdrowiu i ani jednego wezwania mnie na przesuchanie potem sprawa umorzona ponieważ wina pieszej, dowiedziałem się tylko dlatego że wysłałem pismo w sprawie tamto nawet bym nie był poinformowany. Jedyna moja przykrość to naprawa auta z mojego ubepieczenia. Gadałem z policją i powiedzieli że nawet jakby się przekręciła to żadnych przykrości bym nie miał.

    •  

      pokaż komentarz

      @droid43210: Coś musi być jeszcze więcej albo może taka upierdliwa prokuratura. Znajoma dokładnie tak samo skasował żula. Nie jest ustosunkowana. Nie ciągali jej praktycznie wcale. Protokół z policji i jedno przesłuchanie przez proroka.

    •  

      pokaż komentarz

      @bidzej: Rejestracja Golfa na 100% nie jest szwajcarska, raczej niemiecka niż austriacka. Pierwszy motor też ma blachy europejskie, no i w Szwajcarii właściwie nikt tak nie jeździ, bo za taką prędkość jest więzienie i konfiskata motocykla. Ale fakt okolice wyglądają jak regiony alpejskie, z tym pensjonatem, który mijają po drodze.

    • więcej komentarzy(1)

  •  

    pokaż komentarz

    Niby to oczywiste ze poduszki powietrzne w samochodzie szybko działają, ale patrząc na ten filmik na nowo to podziwiam. One się nie otwierają tylko jakby nagle są :D

1 2 3 4 5 6 7 ... 15 16 następna