•  

    pokaż komentarz

    Ale wielki artykuł, by ich tak pies pogryzł. Macie tu całość:

    "MIŁOŚĆ jak narkotyk - co się dzieje w mózgu
    2007-05-09
    Mózg zakochanego funkcjonuje jak po kokainie. Odczuwamy objawy euforycznego upojenia, mamy obsesyjne myśli oraz zniekształcone widzenie świata. A co się dzieje, jak miłość się skończy?

    A to wszystko są typowe symptomy uzależnienia! Nieszkodliwego, jeśli kochamy z wzajemnością. Ale gdy ktoś bliski nas porzuca? Uszczęśliwiające endorfiny ustępują wówczas miejsca kortyzolowi - hormonowi stresu. Gwałtownie spada poziom dopaminy i serotoniny w mózgu. U porzuconej osoby pojawiają się objawy głodu narkotycznego: przygnębienie, bezsenność, utrata apetytu, drażliwość i napady płaczu. Życie traci sens. Do tego kortyzol blokuje wytwarzanie przeciwciał i otwiera drogę dla wirusów. To dlatego ok. 70 proc. opuszczonych osób zaczyna chorować (zapada na infekcje, cierpi na zaburzenia żołądkowe, skarży się na kołatanie serca). Jak odnaleźć się po czymś takim? Przede wszystkim pozwolić sobie na smutek! Potrzeba czasu na przeżycie żalu. Doświadczenie uczy jednak, że im szybciej nastąpi powrót do normalnego życia, tym lepiej."

  •  

    pokaż komentarz

    No niestety, to wiele tłumaczy dlaczego teraz jestem z tą podłą ohydą...