•  

    pokaż komentarz

    Udawanie, że problemy nie istnieją to bardzo powszechna praktyka w naszych domach. Zarówno ja jak i wielu moich znajomych nie miało w okresie dorastania szans skonfrontować się że swoimi problemami,a co za tym idzie rozwiązać ich, bo brakowało wsparcia ze strony dorosłych. Dlaczego młodzież słucha niewłaściwych rad rówieśników, rad dotyczących ważnych spraw w których żadne z nich nie miało doświadczenia? Bo dorośli ignorowali lub marginalizowali problemy swoich dzieci. Od zawsze słuchaliśmy jakie to my możemy mieć problemy, mówiono nam że dopiero jak dorośniemy to zobaczymy czym są PRAWDZIWE problemy, że rachunki trzeba opłacić i rodzinę wykarmić... Jak dziecko ma się uczyć rozwiązywać te duże PRAWDZIWE problemy czy konflikty jeśli nie na przykładzie tych "małych", które dotykają ich w dzieciństwie. Nie ignorujmy się wzajemnie i nie licytujmy w tym kto ma gorzej, bo to że dzieci w Afryce nie mają co jeść nie sprawi, że dziecku posmakuje wątróbka.

    •  

      pokaż komentarz

      @Kami-chan: Święta racja.Ignorowanie przez innych to jakaś plaga wśród rodzin.Mi to zniszczyło możliwie najlepsze lata w życiu - przesiedziałem je przez telewizorem z dala od rodziców i większości rówieśników.Nikt się mną nie przejmował i niczego nie nauczył.Bo oni uważali że to szkoła powinna uczyć życia ,a teraz pretensje że nawet z największymi pierdołami mam problem.Dopiero jak zaczęli mnie zauważać to było już za późno.Te kilkanaście lat poszło w piach.Tak szybko tyle zmarnowanego czasu nie da się odrobić.

    •  

      pokaż komentarz

      @Rzeszowiak2: i jeszcze te wieczne "nie przeszkadzaj" "nie widzisz że jestem zajęty?" "Teraz dorośli rozmawiają" itp :(

    •  

      pokaż komentarz

      @Kami-chan: @Rzeszowiak2: A myślicie, że ktoś nad waszymi rodzicami się rozczulał i uczył ich życia? Od nich wymagano by pracowali w polu czy pomagali rodzicom w ich pracach domowych, nikt nad nimi z miotełką nie stał i nie pokazywał co robić, nauczyli się bo musieli.
      Macie po prostu wygodne życia bez obowiązków innych niż szkoła, kto ma was czegoś nauczyć?
      Sami się do roboty weźcie, a nie zwalacie wine za swoje nieróbstwo na rodziców.

    •  

      pokaż komentarz

      @Nedkely: ??? Nie bardzo rozumiem skąd w mojej wypowiedzi wziąłeś nieróbstwo, zwalanie winy i brak obowiązków.

      A myślicie, że ktoś nad waszymi rodzicami się rozczulał i uczył ich życia?

      Moja mama połowę młodości spędziła w domu dziecka, a tatę wychowywali dziadkowie, których wywieziono na Syberię. Nigdzie nie mówiłam, nikt się nad nimi nie rozczulał i wcale nie było to dla nich dobre. Dzisiaj widzę, że wciąż sami nie potrafią rozwiązywać swoich problemów mimo, że są już emerytami.

      Macie po prostu wygodne życia bez obowiązków innych niż szkoła, kto ma was czegoś nauczyć?

      No myślałam, że nauczenie człowieka funkcjonowania w życiu to właśnie rola rodziców. Ja swoją córkę staram się uczyć wszystkiego czego potrafię i wiem że mam łatwiej niż moi przodkowie, się o to chyba też chodzi żeby każde pokolenie miało lepiej od poprzedniego. Z resztą dzisiaj też jest wielu rodziców, którzy mimo dobrych warunków nie słuchają dzieci, nie wychowują ich ani nie szanują.

      Sami się do roboty weźcie, a nie zwalacie wine za swoje nieróbstwo na rodziców.

      Wzięłam się do roboty i bardzo ciężko pracowałam nad tym co zaniedbali moi rodzice, kosztowało mnie to kilka lat terapii ale w większości się udało. Z resztą nie obwiniam rodziców o to że się nie starali, jak sam napisałeś nie mieli dobrych wzorców, ale faktem jest że mimo starań popełniali całą masę błędów. Każdy je popełnia, tego nie da się uniknąć, ale można dążyć do tego by ich nie powielać.

    •  

      pokaż komentarz

      @Nedkely Może czas wyjść z tej spirali sp!??@#@enia, ignorowania i braku wsparcia. Właśnie dlatego, że dzisiaj jest łatwiej żyć. Łatwiej znaleźć czas dla dziecka. Choćby rezygnując z siedzenia na wypoku na godzinę. Tyle wystarczy. Przynajmniej na start.

    •  

      pokaż komentarz

      @Nedkely: Czyli co. Trzeba udawać że nie ma problemu, bo rodzice "też mieli ciężko", że dzisiaj życie jest łatwiejsze? I tak dalej szukać miliona kolejnych wymówek żeby udawać że problemu nie ma. I tak z pokolenia na pokolenie tylko pogłębiać zamiast jak pisze @woocasch: przerwać w końcu tę spiralę. Niestety, żeby coś w końcu zmienić, najpierw trzeba wiedzieć i mieć świadomość problemu, a nie udawać że go nie ma, szukając kolejnych wymówek na to, żeby tylko nic z tym nie zrobić. Bo rodzice też mieli ciężko, więc nie rozwiązuj tego, tylko z tym żyj. I nie nie mów o tym innym, bo cię wyśmieją, bo trzeba być twardym przed światem. Absurd. To jest właśnie najgorsze co można robić, czyli zamykać się we własnej bańce.

    •  

      pokaż komentarz

      @Kami-chan: moim zdaniem temat jest dużo bardziej złożony. Młodość naszych pradziadków przypadała na lata okołowojenne, więc bardzo trudne, musieli skupić się na przetrwaniu i to były prawdziwe problemy - nie bardzo mieli jak uczyć swoje dzieci rozwiązywania dziecięcych problemów. Nasi dziadkowie musieli układać sobie rzeczywistość po wojnie, gdzie kraj był wyniszczony do szczętu. Więc również skupiali się na przetrwaniu, nierzadko w zupełnie nowym miejscu po przesiedleniu. Z kolei nasi rodzice młodość mieli u schyłku komuny i w czasach transformacji, gdzie po prostu w społeczeństwie była ogromna bieda. Kto mógł, miał okazję, głowę na karku, dorobił się majątku, ale większość żyła w biedzie. I to były ich prawdziwe problemy, przez które konsekwentnie w kolejnych pokoleniach olewali problemy swoich dzieci.
      I dopiero teraz jesteśmy my - w wolnej, stabilnej i sprzyjającej rozwojowi rzeczywistości. Nas nikt nie nauczył, bo naszych rodziców nikt nie nauczył. Dopiero teraz się uczymy na swoich dzieciach, jak je wspierać po ichniemu.

      Żeby nie było, nie usprawiedliwiam rodziców no i mocno tu generalizuję. Sam też nie dostałem od rodziców takiego wsparcia, jakiego bym chciał, chociaż według ich samych dostałem od nich to, co najlepsze mogli dać. Po prostu... świat nie jest taki czarno-biały i oprócz pretensji możemy spróbować też okazać trochę zrozumienia.

      Ale plusa Ci dałem, bo i tak masz dużo racji w tym, co piszesz.

    •  

      pokaż komentarz

      @Majku_: w swojej wypowiedzi bardziej chciałam zmotywować do tego, żeby dzisiejsi dorośli bardziej przykładali się do zrozumienia dziecka niż winić przeszłe pokolenia za ich sposób wychowania. Po prostu wskazałam co w moim przypadku robili źle, ale nie twierdzę że to ich wina, wiecznie zapracowani i zmęczeni nie mieli czasu dla rodziny. Niezależnie od przyczyn jednak ich sposób myślenia o dzieciach był niewłaściwy. Dzisiaj coraz więcej osób jest świadomymi rodzicami lub świadomie nie zaglądają rodzin wiedząc że nie mają na to warunków, ale jest też gros madek, które za nic mają życie ludzkie i mnożą się wyłącznie dla benefitów, co jest jeszcze gorsze. Po prostu nie popełniamy błędów naszych ojców i matek, bo jako jedni z pierwszych mamy taką możliwość, by nie myśleć jedynie o przetrwaniu

    •  

      pokaż komentarz

      @Kami-chan: I to jest w porządku. Taki pogląd, który prezentujesz. Po prostu dużo tu pojawia się głosów (nie w tym wątku, ale ogólnie na wykopie), że wszystkiemu winni są rodzice. Wszelkie zło od nich i koniec. Zero refleksji, zero patrzenia na przód, tylko rozdrapywanie starych ran i zrzucanie odpowiedzialności na kogoś innego.

    •  

      pokaż komentarz

      @Rzeszowiak2: To miałeś dobrze, mój ojciec to był yebaka jak Michał Wójcik, minimum 4 dzieci z co najmniej 3 kobietami (tyle to wiem, wynik pewnie jest wyższy), alimentów oczywiście nie płacił bo cała kasa szła na podryw nowych panienek. Więc musiałem poniekąd zastąpić ojca w domu (palenie w piecu, karmienie kur, ogródek, pies, gotowanie obiadów i dla psa, bo matka w pracy do 21, sprzątanie po obiedzie i porządki + lekcje), a też bym sobie pooglądał TV.

  •  

    pokaż komentarz

    Od zarania czasów ludzkość cierpi na chorobę która jest nieuleczalna ale można ją kontrolować... Dzięki niej można się stoczyć na dno lub otumanić narody... Choroba nazywa się "racja" Peterson jest bardzo chory... Wydaje mu się że ma rację w czym utwierdzają jego sekciarze...

    pokaż spoiler Masa to społeczność mniej zdolna, mniej inteligentna idaca po najmniejszej linii oporu czyli z prądem... Zupełnie jak martwe ryby.

  •  

    pokaż komentarz

    Oo jaki mlody.. ale ogólnie ta książka slaba trochę

    źródło: image.ceneostatic.pl