•  

    pokaż komentarz

    To jest to co mnie uderza tak mocno za kazdym razem jak przyjedzam do Polski.. Na ulicy przy moim domu rodzinnym jest 16 znakow na 5 slupkach, ulica ma 60m dlugosci..! Te tablice odblaskowe sa dosc drogie dlaczego i od kogo rzadzacy je kupuja w takich chorych ilosciach?! To szpeci strasznie, a dwa ze nawet jadac autem ludzie przestaja zwracac na nie uwage ze wzgledu na ich ilosc:/

    •  

      pokaż komentarz

      @PoloManolo: No powinny byc najwazniejsze inforamcje, a nie k%%%a "koniec drogi z pierszenstwem", koniec k%%%a drogi z kutasem. Wystarczy ustap pierszenstwa lub stop, a nie las znakow. Znaki poczta, telefon, kawiarnia, po co to k%%%a informowac, kazdy widzi. Informowac o przejsciu nadziemnym, podziemnym, to niepotrzebne, i tak kazdy widzi. Oznakowanie Fotoradarow. No w miescie jezdziesz 150, widzisz znak informujacy o fotoradarze zwalniasz do 40, a pozniej znowu przyspieszasz. Po co to i wtedy nie uczy sie. Takich znakow nie powinno być!

    •  

      pokaż komentarz

      Oznakowanie Fotoradarow. No w miescie jezdziesz 150, widzisz znak informujacy o fotoradarze zwalniasz do 40, a pozniej znowu przyspieszasz. Po co to i wtedy nie uczy sie. Takich znakow nie powinno być!

      @JezdniVDrron: Mam odmienne zdanie: powinny być. Z tym zastrzeżeniem, że fotoradary też powinny stać w miejscach, gdzie jest to uzasadnione: obok szkół, stacji benzynowych, w miejscach ze słabą widocznością itp. I powinny być z daleka widoczne. Wtedy by faktycznie spowalniały kierowców tam gdzie powinny, czyli służyły do poprawy bezpieczeństwa, a nie do łupienia.

      Co do uczenia kierowców przestrzegania przepisów, to zacząć należy od urealnienia dozwolonej prędkości, pozbycia się niepotrzebnych znaków i zadbania o doskonałą widoczność tych potrzebnych. Bo póki co, to droga uczy niestety że znaki stoją z dupy, spokojnie można je zignorować i nic się nie stanie. Aż trafi się znak który akurat stał dobrze, no i potem krzyż wyrasta na poboczu...

      Natomiast jazda 150 w terenie zabudowanym to już nie wykroczenie, tylko bandytyzm porównywalny do machania siekierą na ulicy. Nie tylko zabierałbym prawko, ale wsadzał takich do więzienia, choćby na miesiąc czy dwa.

    •  

      pokaż komentarz

      Komentarz usunięty przez autora

    •  

      pokaż komentarz

      Komentarz usunięty przez autora

    •  

      pokaż komentarz

      @PoloManolo: UE nakazała wprowadzenie systemu rozpoznawania znaków we wszystkich samochodach wyprodukowanych chyba od 2021. U nas te systemy dostaną p!!@##!ca. Wyjeżdżasz z terenu zbudowanego 10 m dalej znak ograniczenie do 70, a za kolejne 10m do 50 bo przejście

    •  

      pokaż komentarz

      @PoloManolo: Dużo właśnie odblaskowego materiału się marnuje, tylko nie tam gdzie powinno. Co mnie natomiast uderza jak wracam do polski, szczególnie nocą, to jaką czarną głęboką dziurą są nasze drogi. Gdzie tam, nie marzy mi się oświetlenie dróg, ale czy to na zachodzie czy południu drogi mają wymalowane odblaskową farbą czy barierkami na poboczu tak, że widać całkiem spory profil drogi przed tobą. U nas widoczność kończy się na końcu słupa świateł. Więc może jakby ten ogrom znaków zamienić na takie oznakowanie dróg...

    •  

      pokaż komentarz

      @PoloManolo a trzy: kierowcy i tak mają je w dupie

    •  

      pokaż komentarz

      @zonk_2: Dlaczego mają dostać skoro teraz nie dostają? Jak masz 10m (2 długości samochodu) dalej znak to bez problemu go odczyta od razu.

    •  

      pokaż komentarz

      U nas te systemy dostaną p!#$@?@ca. Wyjeżdżasz z terenu zbudowanego 10 m dalej znak ograniczenie do 70, a za kolejne 10m do 50 bo przejście

      @zonk_2: te systemy w samochodach już są i w Polsce zwyczajnie w większości przypadków pokazują totalne bzdury. Nie dość, że przepisy są pop!#$@?@one (są sytuacje w których sam nie wiem ile mam jechać, w Niemczech jeszcze nigdy czegoś takiego nie doświadczyłem), to w dodatku znaków jest jakaś niedorzeczna ilość, a do tego poustawiane są często tak, jakby nikt ewidentnie o takich systemach nawet nie myślał - za gęsto, bez sensu, krzywo, a znaki w dodatku często przerobione są z innych xD. Chlew totalny.

    •  

      pokaż komentarz

      czy to na zachodzie czy południu drogi mają wymalowane odblaskową farbą

      @harcepan-mawekrwi: W mojej okolicy ostatnio tak pomalowali drogę powiatową. Ale nie wiedzieć czemu tylko z jednej strony :)

    •  

      pokaż komentarz

      @xniorvox: jest taki sposób na to by ludzie nie przekraczali dozwolonej prędkości

      pokaż spoiler Podnieś limity prędkości

    •  

      pokaż komentarz

      @PoloManolo pewnie miecio ma wytwórnię takich znaków a jest kolega kogos z GDDIK i stawiają...

    •  

      pokaż komentarz

      @PoloManolo pewnie miecio ma wytwórnię takich znaków a jest kolega kogos z GDDIK i stawiają...

    •  

      pokaż komentarz

      @siodemkaxx: firmy, ktore produkuja znaki drogowe w Polsce musza zbijac kokosy, jedna tablica zwykly znak stopu kosztuje 250-300zl ...

    •  

      pokaż komentarz

      @xniorvox: A moje inne od waszego, znaków że fotoradar powinno być 10x tyle co fotoradarów a fotoradary powinny być przenoszone, wtedy kosztem 1/10 osiagnelibysmy cel jak wydajac 1.

    •  

      pokaż komentarz

      Oznakowanie Fotoradarow. No w miescie jezdziesz 150, widzisz znak informujacy o fotoradarze zwalniasz do 40, a pozniej znowu przyspieszasz

      @JezdniVDrron: ja mam wrażenie, że w większych miastach się nie bawią w oznakowanie odcinków, tylko znaki na wjeździe, że w obrębie całego miasta kontrolują prędkość radarami.

    •  

      pokaż komentarz

      Te tablice odblaskowe sa dosc drogie dlaczego i od kogo rzadzacy je kupuja w takich chorych ilosciach?!

      @PoloManolo: są dwie mafie, bardzo silne w polsce powiatowej
      - znakowa
      - polbrukowa
      naprawdę nie zdziwię się jak kiedyś będzie z tego gruba afera. Bruk też jest wp@%!#%%any wszędzie gdzie się da, choćby inny materiał się lepiej nadawał.

    •  

      pokaż komentarz

      @harcepan-mawekrwi: wystarczyłyby namalowane linie boczne. Jazda nocą przez mniejsze miejscowości to poruszanie się po omacku. Pobocze zlewa się z jezdnią, wszędzie pomykają piesi ninja ubrani na czarno, a jak jadą samochody z naprzeciwka, to w ogóle jesteś w dupie, bo kompletnie nie widać gdzie kończy się drogą i czy zaraz nie będzie zakrętu. We mgle jest Jeszcze gorzej. Na normalnej drodze człowiek wlepi wzrok w linie boczną i nawet jak walą światłami po oczach to widać gdzie droga prowadzi. Dobrze że są nawigację w telefonach to czasem można ich użyć jak radaru

    •  

      pokaż komentarz

      @zonk_2 a co jeśli na jednym słupku masz 70 i 50 ?

  •  

    pokaż komentarz

    @JezdniVDrron, następne znalezisko proponuję o bilbordach reklamowych. To też jest dramat. Bilbordy i banery. Brzydota i niszczenie krajobrazu.

    Jak pierwszy raz jechałem przez Szwecję, to nie wiedziałem co mi nie pasuje. Przy kolejnej wizycie połączyłem fakty. W Szwecji praktycznie nie ma bilbordów przy drogach. Pięknie to wygląda. A u nas... Brak słów. (╯︵╰,)

  •  

    pokaż komentarz

    ja to uwielbiam jak jest znak i pod nim k?$@a opowieść czego dotyczy i w jakich godzinach z jakimi wyłączeniami k?$@a. Tak bo jadąc samochodem mam czas to czytać do chuja. Nie lepiej zrobić tak jak w UK, zamiast jakiś zj$#$nych znaków zakaz postoju po jednej stronie drogi/dwóch robić linie, wtedy masz jasność co gdzie komu wolno

  •  

    pokaż komentarz

    Parę lat temu weszły przepisy, które miały ograniczyć znakozę. Niestety skutek był odwrotny.

    •  

      pokaż komentarz

      @leon-san: GDDKiA w Gdańsku usuwało, ale po jakimś czasie skutek był odwrotny.

    •  

      pokaż komentarz

      @leon-san: Jakies konkrety?
      Bo jak na razie to burdel robi sam ustawodawca.
      Rozporzadzenie dotyczace znakow oraz drugie dotyczace warunkow technicznych sa odpowiednio z 2002 i 2003 roku. Byly one wielokrotnie nowelizowane ale nie doczekaly sie ujednolicenia. Po mimo tego ze Biuro Legiskacyjne wielokrotnie wskazywalo ministerstwom konicznosc wprowadzenia tekstow jednolitych.

    •  

      pokaż komentarz

      @leon-san

      Parę lat temu weszły przepisy, które miały ograniczyć znakozę. Niestety skutek był odwrotny.

      Zapraszam do Londynu. Nie sposób jechać 30mph i przeczytać wszystko, co może cię dotyczyć jeśli jesteś pierwszy raz.
      Kamery bezlitośnie udupią każdego, kto wjedzie gdzie nie powinien.
      #ciekawostki #truestory
      Council na prośbę o udzielenie informacji, czy wyjechałem w strefę, czy nie, bo jeśli tak, to chcę zapłacić odpisał, że nie powiedzą, a kierowca powinien wiedzieć sam, czy wjechał, ale jeśli wyjechałem i nie zapłacę, to nałożą karę :)
      Ale jak to było? W kazdym normalnym kraju... A w Polsce jak w lesie...
      Swoje ganicie, cudzego nie znacie. Niedorzeczności systemowych w UK nie ma końca, mogę opowiadać godzinami przy kominku

    •  

      pokaż komentarz

      @leon-san może trzeba stworzyć nowy znak ostrzegawczy - "uwaga, duża ilość znaków".

    •  

      pokaż komentarz

      dopoki jest kolesiostwo ktorzy zlecaja swoim znajomym produkcje znakow to nie zniknie tak szybko

  •  

    pokaż komentarz

    Zawodowo zajmuję się m.in. projektowaniem organizacji ruchu. Dlaczego jest wszędzie nawalone tyle znaków? Bo każdy z urzędów chce mieć spokój na wypadek gdyby coś się stało.
    Do zatwierdzenia organizacji ruchu potrzeba z reguły opinii komendy policji (oprócz dróg gminnych), gminy/zarządu dróg i zatwierdza to starostwo/urząd marszałkowski/GDDKiA. Każdy z nich na opinii może wypisać co chce, argumentując to szeroko pojętym "dobrem mieszkańców" - w praktyce jest to np. nawalenie tabliczek kierujących co 3m albo dorzucenie 15 znaków ostrzegawczych "na wszelki wypadek" - każdy urząd dorzuci coś od siebie i mamy to co mamy.
    Wynika to z tego, że dopiero od poziomu dróg wojewódzkich/miast na prawach powiatu opiniują to ludzie mający odpowiednie doświadczenie/wiedzę. Skutkuje to tym, że Pan Krzysztof w gminie X, który całe życie zajmował się utrzymaniem dróg w gminie, ostatnie 15 lat przed emeryturą będzie opiniował takie projekty bo przecież w drogach robił to się zna. A Pan Krzysztof ma w tyłku robić sobie problemy na koniec kariery i wszystko każe przeznakowywać żeby mieć spokój. A nikt z odpowiednim doświadczeniem do takiego urzędu nie pójdzie bo płacą grosze.
    Nasze wytyczne do projektowania organizacji ruchu często pozostawiają pole do wolnej interpretacji przez projektantów - możesz, ale nie musisz stosować znaku X. Ja nie chce go stosować bo to dodatkowy koszt, a urząd stwierdza, że mam bo inaczej nie klepnie projektu.

    Co do samej odpowiedzialności za organizację - przez to że opiniuje to tyle urzędów (w tym Policja) to za błędy nikt nikogo nie ściga - w przypadku wypadku Policja nigdy nie stwierdzi, że organizacja była do dupy bo sama ją opiniowała i byłby to strzał w stopę. A nawet jeżeli znalazłaby się jakaś osoba która chce dowodzić swoich racji - wszystko jest tak przeznakowane, że nie ma się gdzie złapać. Jedyne za co projektant odpowiada własną głową to sygnalizacja świetlna - jeżeli źle ją policzy i coś się stanie to nie ma na kim rozmyć winy.

    Koszt postawienia znaku na stałe to koszt około 500-600 zł (1 znak 100-200 zł, słupek 90-120 zł, beton i robocizna reszta), a tymczasowego to około 200-300 zł.

    •  

      pokaż komentarz

      @Thermao: z drugiej strony można infrastrukturę planować tak, żeby potrzeba znakowania była minimalna. Tak to robią m.in. Niemcy i efekt w połączeniu z sensownym przepisami jest taki, że u nich znaków na drogach prawie nie ma, nie licząc ewentualnie ograniczeń prędkości i zakazów wyprzedzania - i jakoś zawsze wiadomo jak jechać.
      Za to w Polsce znak na znaku, a i tak nieraz nic nie wiadomo.

    •  

      pokaż komentarz

      @Thermao: Miałem pisać to samo, choć z mojej praktyki wynika coś innego:
      Moja wizja, jako projektanta, często rozbija się o wizję opiniującego. Często ten opiniujący "na boku" robi organizację ruchu za kasę i "nowym" (bo tymczasową organizacją ruchu zajmuję się na potrzeby prac wykonywanych przez moją firmę) maksymalnie i niepotrzebnie utrudnia. A że wytyczne są dość ogólne, to w zasadzie każdy powód, aby gościa "przeciągnąć" jest dobry. A na koniec wpędzimy go w koszty - niech nastawia znaków, skoro "pożydził" na zapłatę dla nas. A i tak na sam koniec zatwierdzający projekt organizacji ruchu organ ma swoje uwagi (choć często ci z "niższych" szczebli mają układy z tymi, co zatwierdzają), więc te "opinie" nierzadko wzajemnie się wykluczają.
      Winnym tej głupoty jest niestety rozporządzenie ministra w sprawie znaków - dlatego mamy to, co mamy, znakowanie co skrzyżowanie, dublujące się znaki itp.
      Poza tym - nie zgadzam się z opem, bo lepiej zdublować pewne oznakowanie, niż ma być go za mało (np. eliminacja znaku "Przejście dla pieszych" w połączeniu ze startą "zebrą" powodowałaby mnóstwo wypadków przez nieświadomość zza obydwu stron kierownicy). Oznakowanie poziome, przypomnę, jest oznakowaniem uzupełniającym, a nie podstawowym! Gdy podwójna ciągła jest starta jak kierowca ma ocenić, czy i ewentualnie gdzie może lub nie może wyprzedzać?
      Poza tym - znaków informacyjnych typu "poczta" czy "szpital" czy "stacja benzynowa" jest za mało. Nie każdy będąc w trasie czy w obcym mieście odpala nawigację w celu znalezienia takich obiektów zwłaszcza, że baza obiektów oferowanych przez systemy off-line (montowane w samochodach) jest niekompletna lub nieaktualna.

    •  

      pokaż komentarz

      @projektant_doktorant: Jak najbardziej się zgadzam - układy swoją stroną, a dobrze wykonany projekt swoją - w moim regionie na szczęście nie ma takiego problemu, problemem są leśne dziadki siedzące w urzędach, którym za cholerę nie idzie wytłumaczyć, że ich widzimisię jest przeciwieństwem bezpieczeństwa ruchu. Moim personalnym hitem był wymóg stosowania U-21 (tzw. skrajniaków) w osi jezdni na połączeniu drogi z bajpasem (czyli na łuku). Na drodze krajowej w szczerym polu. Po 2ch godzinach mieliśmy już to zdejmować bo oznakowanie latało po całej drodze.

    •  

      pokaż komentarz

      @Thermao: Nadal są takie wymogi. Latające u-booty to standard, bo często ciężarówki je spychają albo pędem powietrza, albo najeżdżając kołami. Zaś tam, gdzie byłoby to bardzo sensowne - tego oznakowania nie ma.
      Ktoś jakiś czas temu narzekał, że jakiś idiota jadący pod prąd zepchnął go na pobocze na odcinku trasy S7 za Elblągiem w stronę Gdańska. Trasa była wtedy przygotowana w zasadzie na uruchomienie przejezdności (bo otwarta chyba do dziś nie jest), druga jezdnia była zamknięta, oznakowanie docelowe. Jadąc kilkanaście km (zwłaszcza, gdy w przeciwnym kierunku nikt nie jedzie) taką drogą można mieć wrażenie, że właśnie taki "żalący się" jest idiotą, bo jedzie pod prąd. A w tym wypadku u-booty na środku drogi i powtarzające się cyklicznie oznakowanie (B-25 i B-33) dałyby takiemu kierującemu - piratowi do myślenia.

    •  

      pokaż komentarz

      @Thermao: @projektant_doktorant: Koledzy jak się tym zajmujecie na co dzień, to napiszcie mi proszę, bo mnie to zastanawia od dwudziestu lat.

      Czemu jak są gdzieś na prostej drodze na zadupiu skrzyżowania lub przejścia to się za nimi maluje podwójną ciągłą zamiast jednostronnie przerywanej:
      https://www.google.pl/maps/@52.1606418,19.4475736,3a,75y,300.03h,85.7t/data=!3m6!1e1!3m4!1s6iIziztPc54Thy_nu1lrfA!2e0!7i13312!8i6656
      Albo za wysepkami i obszarami wyłączonymi z ruchu: https://www.google.pl/maps/@52.1898036,19.6295558,3a,60y,113.53h,86.22t/data=!3m6!1e1!3m4!1ss3CbpAjYieQL_J8vmDD2Dg!2e0!7i13312!8i6656

    •  

      pokaż komentarz

      Poza tym - znaków informacyjnych typu "poczta" czy "szpital" czy "stacja benzynowa" jest za mało. Nie każdy będąc w trasie czy w obcym mieście odpala nawigację w celu znalezienia takich obiektów zwłaszcza, że baza obiektów oferowanych przez systemy off-line (montowane w samochodach) jest niekompletna lub nieaktualna.

      @projektant_doktorant: Znak poczta czy telefon D-24 miał znaczenie jak nie było komórek i to była jedyna możliwość skontaktowania się z kimś z podróży. Znaki o stacjach benzynowych są ważne tylko na autostradzie, bo tam do stacji może być dalej niż masz zasięgu. Kiedyś na drodze nr 2 była stacja w Łowiczu, potem następna w Sochaczewie potem w Błoniu. Teraz na tym odcinku pomiędzy miastami masz z 12 stacji nie licząc tych w miastach poza trasą. Szpitale się bardzo rzadko przenoszą czy zamykają, więc na mapach offliine są aktualne informacje, poza tym wbudowana nawigacja samochodowa offline to coś, co w najbliższych latach pewnie zniknie na rzecz Android Auto itp.

    •  

      pokaż komentarz

      @Aaaaarghhh: @Aaaaarghhh: Wszystko wynika z przepisów - są one zawarte w <Szczegółowych warunkach technicznich dla znaków drogowych
      poziomych i warunki ich umieszczania na drogach> - załacznik nr 2. Dostępne online, więc można poczytać w wolnej chwili.

      W 1 przypadku wynika to z tego, że linia P-1e (przerywana między ciągłymi) może być wyłacznie w ciągu linii P-4 (podwójna ciągła) lub P-3a (jednostronnie przekraczalna), więc teoretycznie byłaby taka możliwość o której piszesz. Ale jeżeli spojrzymy w definicje linii P-3a, to jest w niej jasno napisane, że linia P-1e nie może przed/po niej występować - ot psikus od ustawodawcy. Więc pozostaje nam podwójna ciągła.

      W drugim przypadku - schemat oznakowania jest jasno zaznaczony na rysunkach 7.6.2.8.b lub 7.6.3.4. (pisze z telefonu, sorry nie mam możliwości wklejenia rysunku) - ma tak być i koniec, ustawodawca ucina tym wszystkie dyskusje ;).

      A teraz dlaczego tak się robi w praktyce. Jak nie wiadomo o co chodzi to zawsze rozbija się o bezpieczeństwo.
      Co do 1 przypadku - sam zakaz wyprzedzania wiadomo - nie zawsze widać pojazd na wyjeździe, bo takie wyjazdy często są zakrzaczone, pod dziwnymi kątami. Jeżeli dalibyśmy jednostronnie przerywaną po linii przerywanej, to teoretycznie możliwe byłoby wyprzedzanie już na środku takiego połączenia - bo w końcu przerywana to przerywana. A biorąc pod uwagę tendencje ludzi do jazdy wyprzedzanie zaczynało by się jeszcze na końcu podwójnej ciągłej. Nie za bezpiecznie.
      W drugim przypadku podobnie - z uwagi na to że zmienia się geometria drogi przez dodanie malowanek, wysepek to kierowca mniej skupia się na tym co dzieje się na przeciwległym pasie, a bardziej na tym że dojeżdza do skrzyżowania i zaraz będzie musiał włączyć się do ruchu - dając tam możliwość wyprzedzania z jednej strony, kierowca jadący normalnie może przegapić kogoś wyprzedzającego na wariata i nie mieć gdzie uciec.

      Trzeba pamiętać, że przepisy są robione dla wszystkich. I dla nas, i dla dziadków po 80 i dla osób które jeżdżą raz na 5 lat. Dlatego często są robione na wyrost. Chociaż w tym przypadku, uważam że są jak najbardziej uzasadnione

    •  

      pokaż komentarz

      @Thermao:

      Wszystko wynika z przepisów - są one zawarte w <Szczegółowych warunkach technicznich dla znaków drogowych
      poziomych i warunki ich umieszczania na drogach> - załacznik nr 2. Dostępne online, więc można poczytać w wolnej chwili.

      Dzięki, przeczytałem trochę. Rzeczywiście bez sensu.

      W 1 przypadku wynika to z tego, że linia P-1e (przerywana między ciągłymi) może być wyłacznie w ciągu linii P-4 (podwójna ciągła) lub P-3a (jednostronnie przekraczalna), więc teoretycznie byłaby taka możliwość o której piszesz. Ale jeżeli spojrzymy w definicje linii P-3a, to jest w niej jasno napisane, że linia P-1e nie może przed/po niej występować - ot psikus od ustawodawcy. Więc pozostaje nam podwójna ciągła.

      W drugim przypadku - schemat oznakowania jest jasno zaznaczony na rysunkach 7.6.2.8.b lub 7.6.3.4. (pisze z telefonu, sorry nie mam możliwości wklejenia rysunku) - ma tak być i koniec, ustawodawca ucina tym wszystkie dyskusje ;).

      A teraz dlaczego tak się robi w praktyce. Jak nie wiadomo o co chodzi to zawsze rozbija się o bezpieczeństwo.
      Co do 1 przypadku - sam zakaz wyprzedzania wiadomo - nie zawsze widać pojazd na wyjeździe, bo takie wyjazdy często są zakrzaczone, pod dziwnymi kątami. Jeżeli dalibyśmy jednostronnie przerywaną po linii przerywanej, to teoretycznie możliwe byłoby wyprzedzanie już na środku takiego połączenia - bo w końcu przerywana to przerywana. A biorąc pod uwagę tendencje ludzi do jazdy wyprzedzanie zaczynało by się jeszcze na końcu podwójnej ciągłej. Nie za bezpiecznie.


      Tu się z Tobą nie zgadzam, ale nie mam na myśli zgodności z tym rozporządzeniem tylko praktyczną konieczność stosowania takiego oznakowania. Zakaz wyprzedzania na skrzyżowaniu, przejściach i bezpośrednio przed nim wynika z PoRD, a nie z oznakowania go linią przerywaną. Dodatkowa linia P-4 za tylko niepotrzebnie ogranicza wolność nie mając wpływu na bezpieczeństwo. Konkretny przykład: https://www.google.pl/maps/@52.3740142,19.4302548,3a,75y,30.97h,78.72t/data=!3m6!1e1!3m4!1s22h3TD6lOohLmreQd5zfwg!2e0!7i16384!8i8192

      W drugim przypadku podobnie - z uwagi na to że zmienia się geometria drogi przez dodanie malowanek, wysepek to kierowca mniej skupia się na tym co dzieje się na przeciwległym pasie, a bardziej na tym że dojeżdza do skrzyżowania i zaraz będzie musiał włączyć się do ruchu - dając tam możliwość wyprzedzania z jednej strony, kierowca jadący normalnie może przegapić kogoś wyprzedzającego na wariata i nie mieć gdzie uciec.

      Tu też miejmy konkretny przykład: https://www.google.pl/maps/@52.1897675,19.6296617,3a,75y,96.23h,85.58t/data=!3m6!1e1!3m4!1s9X4LzQngHmVG2LUr6wzcpA!2e0!7i13312!8i6656
      Skrzyżowanie było już kilkadziesiąt metrów temu, był potem pas do lewoskrętu dla przeciwnego kierunku, była wysepka, był obszar wyłączony z ruchu. Zdążyłem się się nauczyć na pamięć numeru rejestracyjnego skutera za którym jadę, czemu mam jeszcze 90 metrów, bo tyle ma tu P-4 za wysypką jechać za nim? Więcej miejsca na wyprzedzanie akurat ma tu pozytywny wpływ na bezpieczeństwo - samochód, który widzę z przeciwnego kierunku kilometr dalej, będzie już sporo bliżej, gdy w końcu dojedziemy do przerywanej.
      Pomalowanie tu P-3b byłoby tu też zgodne z rozporządzeniem - wysepka + 20 metrów P-4, + 70 metrów P-3a.

      Trzeba pamiętać, że przepisy są robione dla wszystkich. I dla nas, i dla dziadków po 80 i dla osób które jeżdżą raz na 5 lat. Dlatego często są robione na wyrost. Chociaż w tym przypadku, uważam że są jak najbardziej uzasadnione

      Przepisy mają akurat elastyczne brzmienie - to na kierującym ciąży konieczność upewnienia się, że ma możliwość wyprzedzenia, bo jeżeli jest inaczej to jest to dokładnie sprecyzowane. Zarówno 80-letni dziadek jadący Tico jak i programista 15K w Porsche nie mogą wyprzedzić przed skrzyżowaniem czy przejściem dla pieszych z uwagi na ograniczoną widoczność i konieczność zapewnienia pieszym/wjeżdżającym, że samochody po konkretnym pasie będą nadjeżdżały z jednego kierunku, o tyle za skrzyżowaniem to co dla Tico będzie trwało 30 sekund i 0,5 km, dla Porsche pewnie 5 sekund i niecałe 100 metrów.
      W tym wypadku rozporządzenie i przede wszystkim praktyka projektantów niepotrzebnie zaostrza ograniczenia z ustawy.

    •  

      pokaż komentarz

      Znak poczta czy telefon D-24 miał znaczenie jak nie było komórek i to była jedyna możliwość skontaktowania się z kimś z podróży. Znaki o stacjach benzynowych są ważne tylko na autostradzie, bo tam do stacji może być dalej niż masz zasięgu. Kiedyś na drodze nr 2 była stacja w Łowiczu, potem następna w Sochaczewie potem w Błoniu. Teraz na tym odcinku pomiędzy miastami masz z 12 stacji nie licząc tych w miastach poza trasą.

      @Aaaaarghhh: Uwierz mi, jest sporo ludzi (zwłaszcza starszych wiekiem), którzy jeżdżą wyłącznie na znaki i z takich udogodnień jak nawet wbudowana samochodowa nawigacja nie korzystają. Sporo ludzi nie korzysta nawet z wbudowanego w system audio bluetootha dla rozmów telefonicznych, tylko nadal trzymają słuchawkę przy uchu mimo, że telefony od 10 lat mają bluetooth w standardzie. A jeżdżąc trochę dalej niż swoje rejony ciężko jeździć "na wyczucie" i znaki informacyjne w tym pomagają.

      Co do przepisów - są one dość dowolnie interpretowane przez danego urzędnika. On uważa (jako opiniujący lub zatwierdzający), że w tym miejscu ma być bezpiecznie więc da zakaz wyprzedzania i podwójną ciągłą, "bo inaczej panu nie zaopiniuję". Każdy, kto robi organizację ruchu chce ją jak najszybciej zatwierdzić i przejść do kolejnego zadania, a nie walczyć "dla idei". A skoro nikomu nie zależy, a ma być zgodnie z przepisami oraz widzimisię 3-4 organów (wyjątkiem jest GDDKiA gdzie wymagają dodatkowo jedynie opinii policji), to "w imię bezpieczeństwa" mamy to, co mamy...
      Był kiedyś na tej drodze wypadek - ograniczmy na jakimś odcinku prędkość do 70 km/h. W statystykach odnotowano, że urzędnik zareagował na niebezpieczne miejsce. Potem ktoś robi w tym samym miejscu roboty drogowe - zmiana z 70 km/h na 50 km/h. Po robotach często zapomną o znaku i tak zostaje. A przez jeden wypadek i roboty ograniczenie z 90 na 50 jest bezsensem... Ale zgodnie z prawem, przepisami i zatwierdzoną organizacją ruchu.
      "Patologia" ze znakami na drugim zdjęciu występuje w każdym miejscu z przebudową drogi i nie ma co się dziwić. Kilka miesięcy temu jakiś żądny sensacji "redaktur" policzył, że pomiędzy Lublinem a Warszawą na drodze jest ponad 100 znaków z ograniczeniem prędkości. Nie dodał tylko, że największa ich koncentracja występowała w całym ciągu przebudowywanej DK 17, gdzie one po prostu musiały stać.