•  

    pokaż komentarz

    Czy wysadzenie w powietrze jest dobrym określeniem kiedy dochodzi do wybuchu pod wodą
    ( ͡° ͜ʖ ͡°)?

  •  

    pokaż komentarz

    Mam nadzieję że żadne klocki nie ucierpiały podczas kręcenia

  •  

    pokaż komentarz

    Lego Titanic

    źródło: maxresdefault.jpg

    •  

      pokaż komentarz

      @Red_u:
      Moim zdaniem bzdura.W sensie,że na filmach zawsze pokazują bomby wybuchające tuż przy kadłubie,a okręt co najwyżej odnosi ciężkie uszkodzenia.Nie trzeba było trafić aż tak bezpośrednio,bomby mogły rozwalić okręt nawet z odległości wskutek miejscowego zwiększenia ciśnienia wody.Dlatego okręty uciekały jak najgłębiej.

      Po pierwsze - zapalniki nie miały nastaw na duże głębokości - nawet próbowano je oszukiwać zapychając mydłem,żeby wybuchały głębiej

      Po drugie - bomby opadały dłużej na większą głębokość,więc załoga zyskiwała na czasie

      Po trzecie wreszcie - na dużej głębokości ciśnienie było tak duże,że tłumiło eksplozje.Fala uderzeniowa miała mniejszy zasięg,więc szansa na przeżycie eksplozji większa,w sensie,że bomba która załatwiła by okręt z danej odległości na 150 metrów miała o połowę zmniejszoną siłę wybuchu,i mogła okręt tylko uszkodzić.

      Szanse trafienia bombą prosto w kadłub lub tuż obok wcale takie duże nie były.Bomby nie bywały skuteczne,bo od pewnego momentu przed zrzutem okręt atakujący był ślepy.Nie wiedział,co zrobi przeciwnik.Przed zrzutem należało dać ostro naprzód by samemu nie pójść na dno od eksplozji.Niszczyciel na jakiś czas przed zrzutem przyspieszał,więc sonar ani aktywny ani pasywny nie działał.Trzeba było przewidzieć co zrobi kapitan okrętu podwodnego.Czy się zanurzy głębiej,czy nie (tak się też zdarzało,kapitan U-boota wiedząc że standardowo wszyscy się zanurzali jak najgłębiej, się wcale nie zanurzał głęboko i zostawał na peryskopowej.Kapitanowie niszczycieli wiedzieli o tych głębokich ucieczkach i kazali nastawiać zapalniki na dużą głębokość.Wtedy bomby mijały U-boota i eksplodowały głęboko pod nim nie robiąc mu krzywdy.Ryzykiem było to,że eksplozje mogły okręt na powierzchnię wyrzucić).Potem z kolei niszczyciel musiał zwolnić,by znowu coś słyszeć lub użyć sonaru aktywnego.Hamowanie trochę trwało,a zakłócenia po wybuchach też nie pomagały.Woda się kotłowała po wybuchach utrudniając namierzanie.Od trafień bezpośrednich był Hedgehog.Nawet tu o tym mówią,że bomby były mało skuteczne,że okrętom udawało się często uciec.

      https://www.youtube.com/watch?v=5kAj9syecU0

    •  

      pokaż komentarz

      Dlatego często niszczyciele polowały dwójkami.Gdy jeden ruszał całą naprzód do ataku,drugi płynąc wolno nasłuchiwał i namierzał U-boota przekazując atakującemu co robi atakowany.Nie trzeba było już zgadywać,w która stronę skręcił U-boot i na jakiej mniej więcej głębokości się znajduje.Zapas bomb był też spory.Jeśli U boota dopadły na przykład dwa czy trzy niszczyciele,to jego los był przesądzony.Podawały sobie U-boota jak piłkę,a eksplozje bomb,nawet jak nie trafiały to niszczyły morale,i nadwyrężały strukturę okrętu.W końcu po którymś wybuchu coś pękało,jak nie kadłub,bo ten był bardzo odporny na ciśnienie,to instalacje na przykład rurociągi na łączach które były słabsze a generowały problemy.Nie trzeba było rozwalać kadłuba.Wystarczało U-boota tak zmęczyć,żeby miał dużo przecieków.Jeśli napływ wody był spory,a woda swoje waży następowały kłopoty z wyważeniem i utrzymaniem trymu.
      Okręt szedł na dno po prostu.To jeszcze nie była śmierć okrętu i załogi.Ale trzeba to było opanować,albo zatamować przecieki,albo szasować zbiorniki balastowe by okręt poszedł do góry,albo dać większą moc na śruby.
      A to oczywiście hałas,więc plus dla atakujących do dokładniejszego namierzenia.W skrajnym przypadku okręt za mocno zalewany miał alternatywę...wynurzyć się i poddać,albo iść na dno i zostać zmiażdżonym przez ciśnienie.
      Był jeden wyjątek od tego......dno....tak,dno mogło zostać wtedy najlepszym przyjacielem kapitana okrętu podwodnego.Pod warunkiem,że nie było za głęboko.Do 200 metrów dno było przyjacielem.Można było siąść na dnie i zająć się naprawami,i przydzielić do tego więcej ludzi,którzy normalnie co innego by robili.Okręt na dnie z kolei był cichy bo silniki nie pracowały a sonar wtedy w zasadzie nie potrafił namierzyć U-boota na dnie.Jedyną szansą jeśli było płytko to namiar na ślepo,na ostatnią pozycję,strzał na pozycję określoną na przykład wyciekami ropy z uszkodzonych zbiorników,lub czekanie w pobliżu aż na U-boocie zacznie kończyć się tlen.Wtedy okręt podwodny musiał wyjść na powierzchnię,jeśli załoga nie chciała się udusić.Tyle,że to czasem trwało długo.

    •  

      pokaż komentarz

      Był jeden wyjątek od tego......dno....tak,dno mogło zostać wtedy najlepszym przyjacielem kapitana okrętu podwodnego.Pod warunkiem,że nie było za głęboko.Do 200 metrów dno było przyjacielem.Można było siąść na dnie i zająć się naprawami,i przydzielić do tego więcej ludzi,którzy normalnie co innego by robili.Okręt na dnie z kolei był cichy bo silniki nie pracowały a sonar wtedy w zasadzie nie potrafił namierzyć U-boota na dnie

      To właśnie widzieliście w filmie Das Boot gdy zbombardował ich samolot.Kapitan uszkodzonego okrętu trafionego bombą,NIE WYDAŁ rozkazu zanurzenia.Zamiast tego nakazał kurs południowy ku wybrzeżu Afryki i całą naprzód.
      Wbrew pozorom bardzo rozsądny rozkaz.Na wynurzeniu okręt był dwa razy szybszy.Zanurzenie na głębokiej wodzie to była pewna śmierć.Nie opanowano by przecieków na tyle szybko by zahamować zanurzenie.Okręt zszedł by za głęboko i został zmiażdżony.Kapitan za cenę zwiększonego ryzyka popędził na południe i udało mu się na tyle dojść do brzegu (w końcu daleko nie było,to była Cieśnina Gibraltarska),że gdy okręt się zanurzył i poszedł na dno,to spadł na 280 metrów i.....nie został zmiażdżony,bo kadłub wytrzymał.Oczywiście na dnie nie został wykryty i został uznany za zatopionego (bywało,że kapitanowie U-bootów oszukiwali i na przykład wywalali z wyrzutni torpedowych jakieś śmieci,że niby to z rozwalonego okrętu wypływało).( ͡° ͜ʖ ͡°)
      Gdyby zanurzyłby się od razu,poszedł by na dno tam gdzie było głęboko i wszyscy by zginęli.Zamiast tego mogli skierować wszystkie siły na uszczelnianie przecieków i naprawy.Pęknięty kadłub by ich nie uratował,ale tu mieli właśnie uszkodzenia typu nieszczelne połączenia zaburtowe,uszkodzone silnik diesla wyrwany z zamocowań itp.itd.

    •  

      pokaż komentarz

      wysoki poziom wpisu, dzięki

      @milo1000: Zauważ, że na jego poziom wpływa między innymi poprawna interpunkcja.

      Wiesz... Kropki na końcu zdań, itp... ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      Wiesz... Kropki na końcu zdań, itp...

      @StaryWedrowiec: Wiem, wiem, również dlatego, że nie stawiał wszędzie wielokropków.

    •  

      pokaż komentarz

      @milo1000: Zanim znów coś palniesz, to zastanów się w jakim celu stosuje się wielokropki i co oznacza słowo "wszędzie".

      Jeśli już musisz w taki sposób reagować na zwrócenie uwagi na brak kropki kończącej zdanie i to w komentarzu zachwalającym wysoki poziom innej wypowiedzi, to chociaż cytuj całość wypowiedzi, a nie tylko część z wielokropkami, bo to podpada pod manipulację, a to nie świadczy o tobie dobrze.

    •  

      pokaż komentarz

      Jeśli już musisz w taki sposób reagować

      @StaryWedrowiec: Wiesz... Uwielbiam się dop$%#@$!ać o byle co, itp...

  •  

    pokaż komentarz

    wszystkie okręty moga być podwodne, tylko niektóre więcej niż jeden raz.