•  

    pokaż komentarz

    Nikomu nie polecam posiadania kobiety z tą chorobą ( ͡° ͜ʖ ͡°) Been there done that.

  •  

    pokaż komentarz

    Generalnie to ludzki mózg zbudowany jest właśnie w taki sposób, a w czasach gdy wszechobecne są używki, kredyty, szybka intensywna rozrywka, skrajna demoralizacja, qrwienie się po kątach, to raz jest ultra odlot, a za chwilę depresja- cały ten mechanizm się potęguje. ludzie przestali szukać długoterminowej stabilności (którą buduje się ciężką systematyczną pracą), zdrowych związków, nietoksycznych znajomości, koncentracji (modlitwy, medytacji itp), spokoju. mało kto potrafi dzisiaj skupić się na czymś bardziej skomplikowanym od pojedynczej wrzutki na instagrama/twittera, a o tych bardziej złożonych zależnościach nie mówiąc. później jest jak jest.

    •  
      bartoszek_groszek

      +4

      pokaż komentarz

      @s7aman: świetny komentarz. W pełni popieram.

    •  

      pokaż komentarz

      @s7aman: plusowałem zanim cię tłuszcza zminusuje.

      Jest tak jak piszesz. Moim zdaniem dwubiegunówka to nie jdenostka chorobowa a bezpiecznik. Sygnał od układu nerwowego, że roller coster jedzie za szybko, częstotliwość stresów i sukcesów zagraża bezpieczeństwu całości [organizmu/sosbowości]. I albo hamulec, stop, cisza, albo gaz do dechy i stabilizujemy sobie nastrój farmakologicznie.

    •  

      pokaż komentarz

      @s7aman: Ogólnie jest przebodźcowanie i ludzie odpadają. Stąd tyle depresji, nerwic itp.

    •  

      pokaż komentarz

      @s7aman: Jasne, wszystko wina naszych czasów, bo wcześniej ludzie byli zupełnie normalni , stabilni, bez żadnych dolegliwości psychicznych.

    •  

      pokaż komentarz

      @Defined: panie ludzie dzisiaj sie nie potrafio skupiac nie to co ja wykopek, medyctacja i modlitwa jak w tej mondrej ksionzce od samorozwoju napisali mi pomaga nie jakies placebo

    •  

      pokaż komentarz

      @s7aman: ja taki trend zauwazylem, ze o dwubiegunowce najwiecej sie mowi na jesien i wiosne, czyli pory roku, gdzie diametralnie zmienia sie ilosc dostepnego swiatla slonecznego, co naturalnie w istotny sposob wplywa na nasze samopoczucie.
      Koniec sierpnia to czas, kiedy dnia ubywa w oczach.

    •  

      pokaż komentarz

      @s7aman: tak jakby nudne życie oparte na modlitwie, medytacji i spokoju było czymś atrakcyjnym. Dla mnie jest to wyobrażenie równi pochyłej z finałem będącym śmiercią. Nic atrakcyjnego. Żyjemy po to by doświadczać różnych rzeczy, przeżywać chwile, wynieść coś w ramach egzystencji. Użalanie się nad sobą i powstrzymywanie się w ramach wymyślonej przez kogoś wiary jest dla mnie niepojęte.

    •  

      pokaż komentarz

      @s7aman: Prowadziłem i prowadzę bardzo zrównoważone życie, żadnego k#!?ienia się po kątach, używek, demoralizacji, a mimo wszystko w wieku 20 lat dopadła mnie dwubiegunówka, którą mam do dziś.

      Jak to wytłumaczysz?

    •  

      pokaż komentarz

      @Mopse:
      Właśnie tak to jest w Internetach. Sami eksperci psychiatrzy i psycholodzy, k mać.

    •  

      pokaż komentarz

      @Jarek_Bzoma: @s7aman:
      to chyba nie widziałeś jak osoba z chad, która się nie leczy farmakologicznie potrafi zagrażać sobie i otoczeniu w fazie manii, kiedy pojawia się agresja i wrogość nawet do najbliższych. To jest czasem grube zaburzenie , coś sporo więcej niż zaburzenie osobowości jak border czy narcyzm. Tutaj bez leków nie ma szans. Opisy tej choroby mamy już ze starożytności. 85% szans na te chorobę to geny, sporo tez robi długotrwały stres.

      Ludzie badają takie zaburzenia od dziesiątek lat i istniały one jeszcze przed feministkami, rozwiązłością seksualna itd. czemu zamiast korzystać z lat rozwoju psychiatrii wysuwacie swoje mylne wnioski?

    •  

      pokaż komentarz

      @Jarek_Bzoma:
      Wszyscy jesteśmy wystawieni na podobne bodźce.
      CHAD to bug w pracy mózgu, najprawdopodobniej odziedziczony genetycznie, czeka jak bomba, żeby wyskoczyć pod wpływem iskry.

    •  

      pokaż komentarz

      @Defined: mogę zaryzykować twierdzenie, że ilość psychoz, uzależnień od substancji odurzających i zespołów psychoorganicznych zasadniczo nie uległa zmianie na przestrzeni wieków, bo te problemy związane są zwykle ze zwykłym pechem i splotem nieszczęśliwych okoliczności. Jednak już ilość zaburzeń afektywnych, m.in. depresji, jak najbardziej się zwiększa. Wszak do czasów rewolucji przemysłowej człowiek przebywał w większości w niezmienionym nadmiernie środowisku i przede wszystkim na zewnątrz. Poza tym kiedyś większym zmartwieniem dla człowieka było samo przetrwanie. Inne były przyczyny śmierci, np. gruźlica, choroby zakaźne, nawet małe skaleczenie mogło się przerodzić w gangrenę. Dzisiaj już tego problemu nie ma, bo fizycznie otoczenie jest w miarę bezpieczne, ale dla układu nerwowego tworzą się nowe wyzwania. Środowisko zupełnie odmienne od tego, które nas stworzyło jako gatunek, nadmierna ilość sztucznych bodźców, dynamicznych świateł. Do tego dochodzą po prostu coraz bardziej skomplikowane relacje społeczne. Większa ilość ludzi na ziemi wiąże się z większą rywalizacją i o ile dojrzeliśmy do tego, aby nie przechodziła na grunt fizyczny, to psychologicznie jest coraz trudniej i intensywniej. Dlatego mamy choroby cywilizacyjne - układu krążenia i nerwowego oraz psychiczne (w szczególności wspomniane zaburzenia afektywne).

    •  

      pokaż komentarz

      @s7aman: A więc żyjesz w przekonaniu, że mniej = lepiej, łapię. Problem w tym, że nie masz bladego pojęcia jak czuć manię, myślisz, że ma się nad nią jakąkolwiek kontrolę. Jej się nie da opanować, bo jest instynktowna, zwierzęca, dzika, nieokrzesana. Liczy się tylko wtedy by być bardziej, by zrobić krok dalej niż inni, by pójść tam gdzie nikt nigdy nie doszedł. To jakby ewolucja przemawiała przez moje działanie. Nie wiem jak ty, ale ja aktualnie czuję, że to właśnie ludzie z takim nastawieniem pchają tą cywilizację i świat do przodu. Nawet Jezus przełamywał ograniczenia i standardy. Szczerze mówiąc to p?!$!#!isz straszne głupoty na temat stanów, których nigdy nie doświadczyłeś i tylko wydaje ci się, że je rozumiesz. Cały świat zły, tylko ty jeden znasz przepis na to jak należy żyć i postępować, a całe pokolenie, cały świat się pomylił. Mam się według ciebie biczować za to jaki jestem, bo nie pasuję ci do światopoglądu? Bo mówię to co myślę to co czuję i co myślę? Bo jestem zbyt irytujący? Zbyt intensywny? Zbyt głośny? A ty chcesz świętego spokoju i błogiej ciszy, żeby nikt ci nie przeszkadzał. Ja lubię jak ludzie krzyczą, bo wiem co wtedy wyrażają, bo wiem że rozpiera ich energia, bo się nie ograniczają, bo są żywi, żwawi i ruchliwi. Ja po prostu kocham życie, a z twojego nastawienia aż bije chęć jego zgaszenia. Nie po to ktoś to wprawił wszystko w ruch aby to stało w miejscu, więc czuję, że Bóg jest po mojej stronie, bo czuję tą moc w sobie. Bój się Boga, człowieku :D :D :D

  •  

    pokaż komentarz

    Ja to chyba mam, ale amplituda zmian nie jest jakas wielka. Chyba kazdy tak ma, wydaje mi się - w jakims stopniu. Mozna zyc, ale trochę męczy. Raz pelen energii, zdobywam swiat, a potem nic mi sie nie chce - okres różny. Winie wypalenie zawodowe, albo cos...

    Nie wiem, nie znam sie. Powinienem sie leczyc?

    •  

      pokaż komentarz

      Powinienem sie leczyc?

      @6a6b6c:

      źródło: youtube.com

    •  

      pokaż komentarz

      @6a6b6c:
      Jedna wizyta u dobrego specjalisty powinna dać Ci odpowiedź.

    •  

      pokaż komentarz

      @6a6b6c: Uwierz mi, że gdyby to była CHAD to zdecydowanie i wyraznie odczulbys jej nastepstwa w swoim zyciu.
      Stan o ktorym piszesz to moze byc spowodowany inna choroba - cyklotymią. Goraco Ci polecam abys udal sie specjalisty w celu diagnozy.

    •  

      pokaż komentarz

      @6a6b6c: większość ludzi tak ma, nie jest to borderline ani dwubiegunowość, po prostu czasami przemęczenie, warto zbadać poziom cukru, to nic mi się nie chce

    •  

      pokaż komentarz

      Nie wiem, nie znam sie.

      @6a6b6c: Ja też, ale powtórzę tych, którzy się znają:

      1. Waga w normie.
      2. Regularny ruch.
      3. Zdrowa dieta.
      4. Odstawić używki.

      Jeśli spełniasz wszystkie wymogi, wtedy sugerowałbym zacząć się zastanawiać nad innymi przyczynami. Ale niektórzy młodzi, szczupli i zdrowi mają taki metabolizm, że kilka piwek i pizza ze znajomymi w weekend potrafi im go rozregulować, a tym bardziej, gdy masz dłuższe okresy niezdrowego odżywiania się albo jakieś piwko wieczorem za często.

      Generalnie taką poradę w postaci tych czterech punktów dostała moja mama, jak się później okazało od cenionego lekarza, do którego trafiła trochę przypadkiem, z tym, że chodziło o odporność. Ona łatwo łapała jakieś przeziębienia, poza tym często czuła się nawet nie tyle "nic mi się nie chce", tylko taka trochę jakby rozbita, jak w dniu poprzedzającym przeziębienie lub grypę, gdy organizm jeszcze walczy z infekcją, uczucie porównywalne, jak mówiła, do lekkiego kaca.

      Wagę miała w normie, odżywiała się normalnie, a tu jakieś przeziębienie nawet latem, jesienią albo zimą to co roku regularnie (czy się zaszczepiła, czy nie).

      Myślała, że się po prostu starzeje. Ale posłuchała się tego lekarza (był na zastępstwie). I po dwóch-trzech miesiącach zaczęła zauważać zmiany, po pół roku mówiła, że jakby cud. Tylko jedna infekcja, zdecydowane polepszenie samopoczucia. W tym czasie odstawiła potrawy smażone, ciężkostrawne, słone oraz słodycze (pomimo tego, że była i jest szczupła) oraz zaczęła się ruszać, z tymi kijami "nordic" łazi chyba praktycznie codziennie. Jak do mnie dzwoni albo jak się widzimy, to trochę jakby inna osoba, po prostu odżyła.

      Ja zainteresowałem się jej tematem i nie tylko (bo także swoim, dłuższa historia, a i tak się już cholernie rozpisałem, no ale chodzi o mamę :) ) i po rozeznaniu się w temacie wydaje mi się, że faktycznie dieta bądź brak ruchu może zdecydowanie wpływać na samopoczucie (i odporność).

    •  

      pokaż komentarz

      @Mordeusz: Ale jak powiesz komuś choremu na depresję (lub w dołku ChADowskim) by wyszedł pobiegać, to wiesz jaki z reguł jest efekt ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      Ale jak powiesz komuś choremu na depresję (lub w dołku ChADowskim) by wyszedł pobiegać

      @CherryJerry: No ale umówmy się co do podstaw. Depresja to choroba uznana przez ekspertów z WHO. Niezależna od moich czterech punktów, które wymieniłem w zupełnie innej sprawie.

      To tak, jakby powiedzieć komuś choremu na zapalenie płuc, aby więcej oddychał, albo coś...

      O swojej depresji opowiadała Justyna Kowalczyk, atrakcyjna, wysportowana i mądra osoba. Są na ten temat jej wywiady w Wyborczej.

      Podobnie jak np. Conan O'Brien, amerykański prowadzący program telewizyjny, multimilioner i komik, który poczuł poprawę po zażyciu psychotropów przepisanych przez lekarza. On z kolei opowiadał o tym w wywiadzie radiowym, jeśli chcesz, znajdę linka.

      Nie, kolego z Wykopu. Chyba za dużo tutaj przebywasz i bezkrytycznie chłoniesz żartobliwe opinie.

      Ja miałem na myśli sytuację "jestem generalnie zdrowy i funkcjonuję, tylko coś drobnego mi dolega", na taki komentarz odpisywałem.

      Jeśli ktoś czuje, że ma dolegliwość utrudniającą, a w skrajnych przypadkach uniemożliwiającą mu normalne funkcjonowanie, to ja się w takiej sprawie nie wypowiedziałem a gdybym miał się wypowiedzieć, to udać się do lekarza specjalisty.

      Co roku kilka tysięcy osób w Polsce popełnia samobójstwo. To nie jest temat do żartów. Wielu, a może nawet większości z nich dałoby się pomóc. Ja bym chciał i Ty zapewne tak samo, ale to nie moja specjalizacja ani nie mam żadnych sygnałów, że miałbym mieć takie osoby w swoim otoczeniu.

    •  

      pokaż komentarz

      @Mordeusz: Być może tak zareagowałem, bo spotkałem całkiem sporo ludzi z dużym przekrojem różnych chorób psychicznych. Często nie wybierasz, co cię złapie i kiedy cię złapie.

  •  

    pokaż komentarz

    Zerknijcie w komentarze do tego artykułu... Przeważnie różowe się tam wpisują "ło, ja to mam, jestem taka biedna i wyjątkowa"...