•  

    pokaż komentarz

    Dzisiaj dodaję, w mojej opinii, dosyć trudny tekst. Niektórych terminów nie znałem w polskiej wersji, dlatego proszę o wyrozumiałość odnośnie tłumaczenia. Najbardziej zależało mi na zwrócenie uwagi na pewien fakt, o którym się wielokrotnie milczy lub do którego wiele osób odnosi się wręcz niechętnie. Chodzi o sposób przekazywania wiedzy, najczęściej poprzez książki, czasopisma, blogi czy portale popularnonaukowe, o fizyce bez matematyki używając wyłącznie analogii obrazowych, które to mogą wprowadzać w błąd. Niniejszy artykuł podaje jako przykład mylne obrazowe przedstawienie pojęcia fluktuacji próżni – bazując na artykule fizyka Steve’a Carlip’a o promieniowaniu Hawkinga (http://carlip.physics.ucdavis.edu/#Hawkrad)

    Podziękowania dla @Magnolia-Fan za pewne korekty przy tłumaczeniu.

    P.S. Jeśli tytułowy artykuł Wam się spodoba, czego wyrazem niech będzie ewentualne wykopywanie znaleziska, to z chęcią przetłumaczę całą serię artykułów wymienionych w tekście czyli: „Fizyka cząstek wirtualnych”, „Błędne wyobrażenia o cząstkach wirtualnych” i „Fluktuacje próżni w praktyce doświadczalnej”.

    Tłumaczenie artykułu poniżej:

    Mit fluktuacji próżni.

    Tekst ten stanowi kontynuację artykułów "Fizyka cząstek wirtualnych" i "Błędne wyobrażenia o cząstkach wirtualnych" precyzujących pojęcie cząstek wirtualnych, tłumaczących co oznacza bycie rzeczywistym, dokumentujących niektóre ze swobód przyjętych w podręcznikach fizyki w korzystaniu z ww. pojęcia i wymieniających najbardziej widoczne nieporozumienia. Kolejny artykuł, "Fluktuacje próżni w praktyce doświadczalnej", pokazuje na przykładzie niedawnego artykułu naukowego, jak niektórzy autorzy przedstawiają i uzasadniają obserwację fluktuacji próżni jedynie pobieżnym, błędnym rozumowaniem.

    Krótko mówiąc, koncepcja cząstek wirtualnych jest dobrze zdefiniowana i przydatna, gdy ogranicza się jej użycie do diagramów Feynmana i związanych z nimi dyskusji technicznych. Jednak jest bardzo zwodnicze, kiedy używa się tego pojęcia do dyskusji na temat fluktuacji próżni w rozumieniu jakby były to procesy zachodzące w przestrzeni i czasie. Stanowi to częste nieporozumienie, mit, który nie ma najmniejszych podstaw w fizyce cząstek. (Właściwe znaczenie niektórych terminów związanych z próżnią wyjaśniono na końcu " Fizyka cząstek wirtualnych ").

    Dwa wspomniane artykuły nie wyjaśniają jednak, jak to możliwe, że nieporozumienie to jest tak powszechne, że nawet poważni eksperci uciekają się do mylących wyobrażeń, kiedy wyjaśniają temat opinii publicznej. Odpowiedzi na tę kwestię udzielono tutaj na przykładzie strony Steve'a Carlipa na temat promieniowania Hawkinga, na której Steve Carlip, znany fizyk teoretyczny pracujący nad grawitacją kwantową, przedstawił przejrzystą, ale całkowicie baśniową narrację o tym, jak fluktuacje próżni powodują promieniowanie Hawkinga. Mit o fluktuacjach próżni wynika z tego, że posłużono się elementami intuicyjnymi i połączono je z przekonującą narracją. Następnie mamy do czynienia z rekonstrukcją tego rodzaju myślenia, które wymieszane uzasadnia mit w oczach tych, którzy używają tego języka. (Dla zainteresowanych, nie-mityczny opis promieniowania Hawkinga podany jest w moim wpisie na Physics Stack Exchange.)

    Punkt wyjścia wszelkich rozważań stanowi rzetelna wiedza na temat technicznego pojęcia fluktuacji próżni (=niezerowe wartości oczekiwanej próżni), cząstek wirtualnych (=linie wewnątrz diagramu Feynmana), oraz że w gołej kwantowej teorii pola z wartościami granicznymi [bare quantum field theory with a cutoff], próżnia jest skomplikowanym, wielocząstkowym stanem zależnym od tych wartości - w taki sposób, że po usunięciu tych skończonych wartości nic fizycznego nie pozostaje. Wówczas powstaje pytanie: w jaki sposób mógłbym przekazać trochę tej wiedzy zwykłym ludziom? To strasznie niesatysfakcjonujące bowiem nie móc opowiedzieć o tym, co się robi w swoich badaniach.....

    •  

      pokaż komentarz

      @Fake_R:

      Tak więc uciekamy się do analogii i obrazów. Samo już nazywanie wewnętrznych linii diagramów "cząstkami wirtualnymi" jest krokiem w tym kierunku. Spróbuj pozwolić sobie na odrobinę więcej swobody i połącz to z klasyczną teorią Feynmana o absorpcji promieniowania; wszak Feynman wymyślił diagramy noszące jego imię, być może nawet zainspirowany tą analogią. Linie definiujące cząstki wirtualne wyglądają jak linie świata w klasycznym procesie, więc dlaczego nie interpretować ich (w czyjejś wyobraźni) jako kwantowych śladów klasycznych linii świata wcześniejszej (później porzuconej) teorii Feynmana? Ten szczęśliwy przypadek sprawia, że wszystko staje się możliwe. Oczywiście nie jest to całkowicie precyzyjne, ale przekonujące (przy braku korekty intuicji przez formuły matematyczne), ponieważ zarówno klasyczne cząstki, jak i cząstki wirtualne są reprezentowane obrazowo przez linie, a to zwykli ludzie mogą sobie wyobrazić. Tak rodzi się mit. Strzałki, które fizycy rysują przecież na swoich wykresach (aby zaznaczyć symbole liczb kwantowych) pasują do klasycznej idei Feynmana, że antycząstki są tylko cząstkami przesuwającymi się do tyłu w czasie, tym samym upewniają, że jesteś na dobrej drodze.

      Chcąc wprowadzić więcej fizyki, trzeba umieć interpretować pełne diagramy Feynmana. Te rozgałęzione diagramy są łatwe, ale wprowadzają nowy aspekt. Mówią o cząstkach rzeczywistych i wirtualnych. Na linii elektronu posiadającej dwa końce, elektron zmienia swój status z rzeczywistego (zewnętrznego) na wirtualny (wewnętrzny) i z powrotem (zewnętrzny). Uczymy się z tego nowego faktu – cząstka wirtualna może stać się rzeczywista, i odwrotnie. Odczytywanie tego jako linii świata uczy nas też innych rzeczy: pojedynczy diagram Feynmana powinien być w rzeczywistości traktowany jako malutka migawka rozbudowanej sieci zawierającej wszystkie cząstki we Wszechświecie; wszak linie świata nie mają początku i końca. Zatem "w rzeczywistości" (czyli w uproszczonej wirtualnej rzeczywistości naszkicowanej dla ogółu społeczeństwa) wszystkie cząstki powinny być postrzegane jako wirtualne, dopóki nie zostaną zaobserwowane (gdzie oczywiście są prawdziwe). Pasuje to do wersji interpretacji kopenhaskiej: cząstki nieobserwowane mają swego rodzaju duchową egzystencję, gdyż ich własności ujawniają się tylko wtedy, gdy są poddawane pomiarom kwantowym. Ten zbieg okoliczności cieszy - wydaje się, że istnieje spójna historia warta przedstawienia. Ponadto, ponieważ większość linii na diagramie Feynmana posiada koniec, masz obrazek dla laika dotyczący rozpadających się cząstek: to, co widzisz w komorze pęcherzykowej, to tylko diagram Feynmana, który stał się widoczny! Jest to pierwsza poważna manifestacja mitu. Pomimo braku jakichkolwiek podstaw w prawdziwej fizyce (ugruntowanej w przeciwieństwie do analogii obrazowej), czujesz się uprawniony do wprowadzenia tej identyfikacji - jej głównym celem jest udostępnić niektóre zawiłości fizyki na poziomie mikroskopowym ogółowi społeczeństwa. Nikt nigdy nie zapyta przecież, jak to możliwe, że dwie cząstki wirtualne mogą się uginać jak na diagramie Feynmana z pętlą – w taki sposób, że znajdują się dokładnie we właściwym miejscu i w odpowiednim momencie do anihilacji. Z tego powodu takie niewygodne rzeczy, które zepsułyby cel polegający na uproszczeniu obrazu tego co się dzieje są cicho zamiatane pod dywan.

      Następną rzeczą jest interpretacja gołego stanu wielu cząstek [bare multiparticle state]. Jest to oczywiście złożona superpozycja gołych cząstek [bare particles]. Wykonaj następny ruch, aby połączyć gołe cząstki z cząstkami wirtualnymi; ostatecznie obie są nieobserwowalne, ale pojawiają się w jakiejś wersji formalizmu. Teraz masz obraz próżni jako tętniącej cząstkami. Z diagramów Feynmana z jedną lub kilkoma pętlami możesz odczytać, że aby nadać sens narracji, cząstki te muszą pojawiać się i znikać. To są narodziny następnego elementu mitu. To, że w superpozycji nic dynamicznego nie dzieje się, jest małą niedogodnością, którą szczęśliwie poświęcasz, aby zostać zrozumianym przez docelowego odbiorcę. Teraz możesz stworzyć iluzję, że przekazałeś coś ze złożoności naiwnego perturbacyjnego podejścia bez konieczności mówienia o teorii perturbacji. Ponadto, nie prosząc o to, znalazłeś nieoczekiwaną graficzną interpretację pojęcia fluktuacji próżni: kipiącej nieustannie pojawiającymi i znikającymi cząstkami, wyraźnie fluktuującymi, w której każdy pojedynczy akt wyłaniania się może być słusznie postrzegany jako fluktuacja próżni. Kolejny fragment mitu znalazł swoje miejsce. Nieważne, że nie ma najmniejszego uzasadnienia tej analogii na poziomie wzorów matematycznych. Liczy się to, jak obraz przemawia do ogółu społeczeństwa i oczywiste jest, że do osiągnięcia tego celu potrzebne są drastyczne uproszczenia.

    •  

      pokaż komentarz

      @Fake_R:
      Teraz należy się zatroszczyć o podstawowe zasady fizyki w tym wszystkim. Przecież nie chce się mówić tylko o cząstkach, ale również przekazać kilka ogólnych zasad fizyki. Wprowadźmy zasady zachowania. Każdy wie, że energia jest w przyrodzie zachowywana. Ale czy tworzenie cząstek nie wymaga trochę energii? Nie przejmuj się, mechanika kwantowa przychodzi na ratunek. Ludzie słyszeli o zasadzie nieoznaczoności Heisenberga, a jeśli nie słyszeli, to jest to okazja, aby ich z nią zapoznać. Stwierdza ona wewnętrzną nieokreśloność pozycji i pędu w mechanice nierelatywistycznej. Co natomiast mówi o zachowywaniu energii? W zupełności nic, ale analogia przychodzi na ratunek. W fizyce relatywistycznej czas jest czwartą współrzędną pozycji, a energia czwartą współrzędną momentu. Tak więc nie popełnimy wielkiej pomyłki, jeśli rozważymy zależność nieoznaczoności czasowo-energetycznej (chociaż czas w głównym nurcie fizyki nie jest uznawany za operator obserwowalny). Nieoznaczoność w przypadku energii można sobie zatem interpretować jako nieco niedokładną zasadę zachowania. Ostatecznie z mechaniki kwantowej można wywnioskować tylko tyle, że wymagania operatora energii są zachowane. Wymóg ten przypomina, że cokolwiek mierzysz niedokładnie, musisz zmierzyć wielokrotnie, aby uzyskać większą dokładność. Dlatego tylko średnia energia musi być zachowana. Zinterpretuj tę średnią (w służbie uproszczenia fizyki, aby przekazać słuchaczom spójną historię) jako średnią w czasie.

      W ten sposób znalazłeś rozwiązanie: energia może być pożyczona na krótki czas, jeśli zostanie zwrócona w wielkości średniej. Przybył następny punkt mitu. Teraz jesteś całkiem pewny, że będziesz w stanie uzyskać pełną i bogatą historię (tylko dla laików, więc wszystkie małe błędy mogą być usprawiedliwione) i nadal zamieniać ją w coś, co powiesz publicznie (lub napiszesz w książce). Masz nadzieję, że uważna publiczność nie zapyta, skąd pochodzi energia lecz niestety opowiedziałeś historię najpierw koledze o otwartym umyśle, a on nalegał, aby mu to na wstępie wyjaśnić. Musisz zatem poszukać kilku dodatkowych informacji, aby uzyskać kolejne wyprowadzenie. Na szczęście szybko je znajdujesz: energia punktu zerowego oscylatora harmonicznego była w przeszłości ignorowana, gdyż zawsze powtarzano, że obserwowalne są tylko różnice energetyczne. Być może jest to bank, z którego, ustawione w kolejce do powstania, cząstki wirtualne mogą pożyczyć swoją energię. I tak - okazuje się, że nagie pole kwantowe (bare quantum field) ma ogromną ilość energii punktu zerowego - nieskończoną ilość, jeśli weźmiemy pod uwagę fizyczne granice. Najwyraźniej to musi być jego źródłem - i żaden zwykły człowiek nie będzie zainteresowany kwestionowaniem tego. Tak oto nadszedł ostatni fragment mitu. Jesteś szczęśliwy - będzie to naprawdę dobra historia, która przekaże dużo fizyki, a jednocześnie będzie zrozumiała dla zwykłych ludzi.

      To, że nie istnieje żaden fizyczny mechanizm pożyczania stanowi małą uciążliwość, którą jednak (dla laika) można zignorować - w końcu chcą prostej historii, w którą mogą uwierzyć, a nie technicznej dyskusji na temat wszystkich związanych z tym problemów – wiedzą przecież, że mechanika kwantowa jest pełna nierozwiązanych problemów. W tym momencie twoja historia staje się już tak przekonująca, że przestaje przeszkadzać ci to, że wszystkie obserwowalne wielkości stają się nieskończone w rozpatrywanym zakresie, i to, że kiedy dokonujesz odpowiedniej renormalizacji (potrzebnej do uzyskania wysokiej dokładności prognoz kwantowej teorii pola) cały kapitał banku energii próżniowej kurczy się nagle do zera!

    •  

      pokaż komentarz

      @Fake_R:

      Teraz filozofia cząstek dla laików jest zasadniczo kompletna. Tylko kilka - dla laików niezauważalnych - skoków wyobraźni było potrzebnych w służbie zrozumienia. Zupełnie jak w kinie kiedy obrazy przeskakujące w dyskretnych etapach dają widzom wystarczającą iluzję, by mogli zobaczyć ciągłą historię. Niemniej, aby upewnić się, że publiczność, zachwycona wyimaginowaną iluzją, nie weźmie jej za fizyczną rzeczywistość, i aby zachować statusu szanowanego naukowca, zaczynasz od zastrzeżenia (takiego jak Steve Carlip na swojej stronie o promieniowaniu Hawkinga, w niepozornej pierwszej linijce po nagłówku "Niekompletnego słowniczka" - dawno zapomnianego w czasie, gdy czytelnik wszedł w mityczną narrację związaną z powyższym): "Ostrzegam - wyjaśnienia tutaj są w większości przypadków drastycznymi uproszczeniami i nie należy ich brać zbyt dosłownie.” Mimo to możecie być pewni, że większość waszej publiczności zignoruje to zdanie przeczytane w pierwszych kilku sekundach na korzyść ładnych, pobudzających wyobraźnię obrazów, które wykładaliście i czyniliście zrozumiałymi przez całą godzinę.

      Kiedy Hawking odkrył, co później nazwano promieniowaniem Hawkinga, taki obraz zjawiska w ogóle społeczeństwa był już głęboko zakorzeniony. Musiał się więc tylko zorientować, jak wpasuje się w ten obraz jego odkrycie – a wpasowało się doskonale. Z momentu więc mówienia o energii grawitacyjnej (niewidocznej, stąd rodzaj próżni) tworzącej parę cząstka-antycząstka, z której jeden z partnerów ucieka, jest tylko mały krok do powiedzenia tego, czego oczekuje wykształcona opinia publiczna. Ponieważ cząstki nie są (jeszcze) obserwowalne przez dalekiego obserwatora widzącego tylko promieniowanie, muszą być sprzedawane zgodnie z filozofią opracowaną powyżej jako powstałe cząstki wirtualne (stąd fluktuacje próżniowe w działaniu). Po latach, kiedy jedna z tych cząstek jest wreszcie obserwowana przez dalekiego obserwatora, staje się rzeczywistością jako część obserwowalnego promieniowania Hawkinga.

      Jeśli więc chcesz przedstawić laikom promieniowanie Hawkinga w jednym zdaniu, co jest bardziej oczywistego niż stwierdzenie, że "fluktuacje próżni są przyczyną promieniowania Hawkinga" bez powtarzania ostrzeżenia, że "nie należy brać tego zbyt dosłownie"?

    •  

      pokaż komentarz

      @Fake_R: Dziękuję. Naprawdę robisz wspaniałą pracę.

    •  

      pokaż komentarz

      @korporacion: Nie dowiesz się, bo fizycy nie potrafią używać pojęć potocznych i mają w zwyczaju nazywać, niektóre rzeczy tak, żeby ich nazwa była jak najmniej dosłowna (jak "czarna dziura").

    •  

      pokaż komentarz

      @Fake_R: Artykuł tłumaczy skąd bierze się fałszywy obraz fluktuacji kwantowych, i które jego elementy nie są prawdziwe - jak więc to wygląda zdaniem dobrych fizyków?

    •  

      pokaż komentarz

      @Fake_R: Artykuł tłumaczy skąd bierze się fałszywy obraz fluktuacji kwantowych, i które jego elementy nie są prawdziwe - jak więc to wygląda zdaniem dobrych fizyków?

    •  

      pokaż komentarz

      @korporacion: to inaczej zaburzenie. Chodzi o taki proces, w którym jakaś wartość zmienia się w czasie w sposób nieprzewidywalny. Zmiany te są małe, losowe i zwykle w długim czasie się znoszą, tj. wartość "skacze" wokół jakiejś średniej wartości (chociaż są też procesy, gdzie te drobne losowe zmiany powodują dryf wartości średniej). Im większa zmiana, tym rzadziej się zdarza.

    •  

      pokaż komentarz

      @KubaGrom: A którzy są dobrzy? Autor nic nie pisze o dobrych czy złych fizykach tylko o powielaniu błędnych wyobrażeń. Dlatego nie jestem w stanie odpowiedzieć na Twoje pytanie.

      Pytanie czy koniecznie trzeba sobie to wyobrażać? Przecież obraz tego co się dzieje może być poza zasięgiem ludzkich wyobrażeń. Jedyny odpowiedni i ściśle charakteryzujący to zjawisko jest język matematyki. Nie żebym twierdził, że popularyzacja fizyki jest zła. Moim zdaniem czasami po prostu nie da się wyjaśnić niektórych spraw bez matematyki.¯\_(ツ)_/¯

    •  

      pokaż komentarz

      @Fake_R:

      Dzięki za ogromną pracę włożoną w tłumaczenie tego dużego artykułu.

      Ale powiem moje bardzo osobiste odczucie co do autora - dużo gadu-gadu i mało konkretnej nauki.
      Taki styl pisania bardziej pasuje do politologa niż fizyka popularyzatora nauki.

    •  

      pokaż komentarz

      @Fake_R: Tylko że taki wywód, który obala błędy i nie prowadzi do wyjaśnienia, nie wywołuje przyrostu wiedzy a jedynie zamieszanie. To jak ostra gra wstępna zakończona ucieczką helikopterem.

    •  

      pokaż komentarz

      @RFpNeFeFiFcL: Dzięki! ( ͡° ͜ʖ ͡°) Mam inne zdanie w dwu kwestiach: nauki wg. mnie jest tutaj akurat sporo oraz skąd wiadomo, że autor jest popularyzatorem nauki? Może to tylko "zwykły" fizyk i matematyk? ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @KubaGrom: Zależy, jak na to spojrzeć. Osobiście uważam, że poszerza horyzonty wiedzy poprzez krytyczne spojrzenie na kwestię obrazowania pewnych zjawisk, które zaledwie potrafimy opisać matematycznie. Krytyczne myślenie sprzyja postępowi w nauce więc w takim rozumieniu może powodować też przyrost wiedzy.

    •  

      pokaż komentarz

      @Fake_R Chciałbym napisać to możliwie zwięźle ale jakoś chyba nie bardzo potrafię. Generalnie to cały nasz Wszechświat ulega ciągłym przemianom ponieważ wszystkie cząstki, które go tworzą są na swój sposób wirtualne. Jegne po prostu bardzo szybko znikają, a inne istnieją trochę dłużej. Nie mniej jednak stan próżni jest tu stanem wyjściowym. Cząstki nazywane wirtualnymi powstają w próżni tak samo jak wszystkie inne. Jedyna różnica między tymi cząstkami, a cząstkami "niewirtualnymi" to czas potrzebny do ich anihilacji.

    •  

      pokaż komentarz

      @kissandfly: może po prostu my jesteśmy zaburzeniem, które w skali wszechświata trwa bardzo krótko

    •  

      pokaż komentarz

      @KubaGrom: Problemem tutaj jest to, że fluktuacje kwantowe są elementem kwantowej teorii pola, ale jako takie nie są możliwe do zaobserwowania. W pewnym momencie chciałem nawet podjąć się poprawnego opisu, ale nie mam tyle czasu. Koncepcja par wirtualnych powstała, by opisać fluktuacje pól kwantowych. W rzeczywistości jednak, żadne pary nie powstają, ani nie anihilują.

    •  

      pokaż komentarz

      @atax_bras Czy z tymi parami to potwierdzone info? To czy tworzą się przeciwstawne cząstki czy cząstki i jakieś "dziury" to w zasadzie bez znaczenia, bo i tak wychodzi na to samo.
      @tom001 Krótko to pojęcie względne. Czas płynie jedynie dla obiektów masywnych. Jak dla mnie oznacza to, że agregacja energii w postaci cząstek posiadających masę nie jest stanem naturalnym.

    •  

      pokaż komentarz

      @kissandfly: Całkowicie potwierdzone. Nic się nie "tworzy", bo pary wirtualne to byt upraszczający opis wzajemnych oddziaływań pól kwantowych. Wzajemne oddziaływanie tych pól rządzi się określonymi prawami. Łatwiej to opisać szeregiem emisji i rozproszeń. De facto jednak one nie następują. Jak wspomniałem, nie bardzo mam czas na wykład w tym miejscu.

    •  

      pokaż komentarz

      @atax_bras Myślałem, że oni zaobserwowali powstawanie tych par cząstek w CERN podczas prób prowadzonych za pomocą LHC. Jak zatem wytłumaczysz istnienie zbiornika na antymaterię i samej antymaterii?

    •  

      pokaż komentarz

      @atax_bras Myślałem, że oni zaobserwowali powstawanie tych par cząstek w CERN podczas prób prowadzonych za pomocą LHC. Jak zatem wytłumaczysz istnienie zbiornika na antymaterię i samej antymaterii?

    •  

      pokaż komentarz

      @kissandfly: Zaobserwowano wiele par cząstek w LHC. Na tym polega ich praca. Ale nie zaobserwowano spontanicznej kreacji par w próżni, bo ta nie następuje.
      Co do antymaterii - jest powszechna. W LHC tworzy się ją w sposób kontrolowany - to jedyna różnica. W naturze występują pozytrony (jest spora szansa, że podczas pisania tego postu kilkaset uległo w moim ciele anihilacji). Średni, 60 kilogramowy człowiek zawiera 120 gramów potasu. Z tego ~0.015 grama to izotop potas-40. Przy aktywności 31Bq/gram daje to ~0.45 rozpadu na sekundę. Co pół sekundy następuje rozpad jednego atomu takiego potasu w przeciętnym człowieku. Jest to rozpad beta z emisją pozytronu (antymateria). Po przeleceniu krótkiego dystansu anihiluje on z jakimś elektronem z wydzieleniem energii w postaci promieniowania gamma.

    •  

      pokaż komentarz

      @Trevize: Nic się losowo nie dzjeje. Wszystko jest ustalone przez prawa z góry. I właśnie duchy są faktem zgodnie z E=mc2. ;) Einsteina. Nic nie ginie. Duchy to nie biała tkanina i inne bzdury. To fale, energia, wibracje. I takie same dowody są na nią jak i na ciemną materię czy energię ;) (-1).

    •  

      pokaż komentarz

      @atax_bras Tego nie wiemy na pewno czy cząstki powstają parami czy osobno.
      Co do tworzenia się cząstek w ogóle to wiemy, że powstają. Wiemy też, że nie mamy pewności co do tego w jaki sposób powstał Wszechświat. Nie znamy siły sprawczej i trudno jest nam kategorycznie stwierdzić czy te cząstki powstają czy też nie w sposób samorzutny, tak jak ma to miejsce podczas kolizji w LHC.

    •  

      pokaż komentarz

      @AlexRener Duchy to zupełnie inna bajka. Nie mieszał bym fizyki świata materialnego i zjawisk paranormalnych.

    •  

      pokaż komentarz

      @kissandfly: Przy rozproszeniu często powstaje kaskada cząstek. Nie bardzo wiem o co ci chodzi w "Tego nie wiemy na pewno czy cząstki powstają parami czy osobno".
      Co do reszty Twojego postu również nie wiem, czy rozmawiamy o tych samych zjawiskach. W przypadku kolizji wiemy, że przyczyną jest kolizja, bo poza bez niej ich nie obserwujemy.

    •  

      pokaż komentarz

      @atax_bras Jak to nie. dr. Krzysztof Meissner twierdzi, że obecnie w próżni kosmicznej samorzutnie powstają pojedyncze cząstki tylko jest to niesłychanie wolny proces i taka pojedyncza cząstka powstaje w stosunkowo dużej kubaturze. Oznacza to mniej więcej tyle, że obecnie mamy do czynienia z pewnego rodzaju stanem równowagi energetycznej, bo tych cząstek powstaje bardzo mało (możliwe, że to jest związane z rozszerzaniem się Wszechświata). Obserujemy więc kreację tych cząstek, a pary cząstek powstają i znikają w tak krótkim czasie, że niemożliwe jest ich zaobserwowanie gołym okiem.

    •  

      pokaż komentarz

      @atax_bras Zapewne myślisz, że cząstki wirtualne to twory czysto teoretyczne ale w świecie nauki teoria jest faktem, a potoczne znaczenie terminu "teoria" jest odpowiednikiem naukowej hipotezy.

    •  

      pokaż komentarz

      @kissandfly: Są teorie postulujące spontaniczną kreację w próżni. Matematycznie się zgadzają, obserwacyjnie nie są potwierdzone. Stwarzają one sporo problemów, ponieważ mogą wpływać na bilans grawitacyjny wszechświata.
      Obserwuje się za to zaburzenie pól kwantowych odpowiednio dobranymi zewnętrznymi oddziaływaniami. I najwyraźniej dochodzi do kreacji, z tym że nie jest to już "dobra" próżnia. Niemniej, interpretacji jest kilka i z powodu braku czasu nie chce mi się w nie wnikać.
      Zjawiska powyższe nie są jednak bezpośrednio związane z powstawaniem par cząstek. Ponieważ one nie powstają (część mitów na ten temat wyjaśnia artykuł z tego znaleziska). Są one jedynie pewną teoretyczną konstrukcją pozwalającą wnioskować na temat właściwości próżni. Zresztą, diagramy Feynmana pozwalają właśnie przewidzieć wynik "wymuszonej" kreacji, ale nie dlatego, że ta kreacja faktycznie następuje.
      Nie zaglądałem wcześniej do artykułu, ale polecam zajrzeć i otworzyć linki w nim. Ktoś już odwalił ciężką robotę i wyjaśnił co trzeba. Ostrzegam - sporo czytania.

    •  

      pokaż komentarz

      @atax_bras Ale bilans grawitacyjny i tak się nie zgadza bo naukowcy istnienie dodatkowej grawitacji próbują tłumaczyć istnieniem czarnej materii i czarnej energii chociaż na ich istnienie też nie znaleziono jak na razie dowodów.

    •  

      pokaż komentarz

      @atax_bras Przy takich błędach pomiarowych, a raczej braku możliwości obserwacji wielu obszarów Wszechświata trudno jednoznacznie stwierdzić czy coś się zgadza czy nie.

    •  

      pokaż komentarz

      @kissandfly: Jasne, dlatego nikt tych hipotez nie odrzuca. Niemniej, ponieważ inne hipotezy zakładają jakieś szacowania i one mogą nie pasować do założenia spontanicznej kreacji to podchodzi się do nich z rezerwą. Szczególnie, że nie dokonano jeszcze obserwacji spontanicznej kreacji w pustej próżni.
      I masz rację - trudno określić, czy coś się zgadza, czy nie. Za mało jeszcze danych.

  •  

    pokaż komentarz

    Wykopuję, ale trochę ciężki temat wybrałeś.

    •  

      pokaż komentarz

      @Hound: Dzieki, ale wolalbym chyba slowo "wymagajacy". Ciezki, moim zdaniem, sie negatywnie kojarzy, a ja chcialem tylko, zeby bardziej krytycznie spojrzec na temat powielania czesto nie do konca rzetelnych obrazow mechaniki kwantowej.

    •  

      pokaż komentarz

      @Fake_R: Ten świat, Wszechświat jest tak zwariowany, dziwniejszy od fikcji, że i tak nie da się go ograniczonym rozumem pojąć a co dopiero poddać krytycznej weryfikacji. Ale lubię wszystkie artykuły dotyczące Kosmosu bo jestem Jego częścią i My wszyscy pyłem w nim mieszkającym ;)

  •  

    pokaż komentarz

    Tak właśnie myślałem. Ten artykuł potwierdził moje przypuszczenia

  •  

    pokaż komentarz

    "Mit fluktuacji próżni wynika z próby łączenia intucji z wiarygodną narracją. Spróbujmy go zbadać."

    Kompletnie nie wiem o co chodzi, ale brzmi mądrze - wykop.

  •  

    pokaż komentarz

    Genialny artykuł, w fizyce funkcjonuje wiele mitów, wg. mnie największy to interpretacja kopenhaska - mimo tego że fizycy wiedzą że nie jest ona rozstrzygająca, i jest jedną z kilkunastu interpretacji wyjaśniających mechanikę kwantową, to jest ona rozpowszechniona w świadomości tak jakby już rozstrzygała. Osobiście kibicuję teorii fali pilotującej, która na mój chłopski rozum ma dużo większy sens.