•  

    pokaż komentarz

    Mieszkam w uk. Tutaj to codziennosc. Pracowalem w cateringu. Restauracja rano godzina 10. Swiezo umyte blyszczace okna. Madka z gowniakiem pierwsi klienci. Gnojek jadl lapami frytki i kurczaka. Wytarl je potem o te okna. Nienawidze go do dzis. Maly sk&£#%+&n

    •  

      pokaż komentarz

      @baq009: ciekawe czy w domu madki też tak robi...?

    •  

      pokaż komentarz

      @MarekObala to przypomina sława Jacka Nicolson'a: moja matka nigdy nie dostrzegała ironii w nazywaniu mnie sku#$$_synem

    •  

      pokaż komentarz

      @MarekObala: na bank. Bylem w kilku angielskich domach. Rozni ludzie rozny poziom. Ale ogolnie to bydlo okrutne. Stoliki sprzataly po sobie osoby starsze albo goscie zagraniczni. W jednej restauracji gdzie tylko na wynos jedzenie bylo wbija madka i ze dziecka musi sie odlac. Nie mielismu toalety dla klientów a z maszej nie bardzo mogla skorzystać bo przepisy. Zdjela mu gacie i mlody sie odlal na srodku sali.

    •  

      pokaż komentarz

      @baq009: coś się twoja historia kupy nie trzyma, widzę tu poważne sprzeczności.

      W restauracji musi być obsługa kelnerska która podaje klientowi zamówione jedzenie do stolika, inaczej taki lokal nie był by restauracją.
      No więc w jaki sposób może być tyko na wynos? W restauracji z zasady nie jest na wynos.

      Poza tym przepis który nakazywał by się załatwiać na sali, to się od czasów średniowiecznych, czy tam najdalej renesansowych nie spotyka, a już na pewno nie egzekwuje takich przepisów w cywilizowanym świecie.

    •  

      pokaż komentarz

      @mnlf: restauracja w polsce faktycznie ma obsluge kelnerska. Uzylem terminu restauracja bo jakbym napisal "store" bylo by to niezrozumiałe dla osob nie znajacych reali. Masz sieciowke nandos na przyklad i nikt tego w branzy nie nazywa restauracja tylko store. Take away masz tu na porzadku dziennym. Pizza Hut, KFC maja sklepy express gdzie nie ma stolikow. Przepisow ze mozna sie zalatwic na srodku restauracji nie znam. To tylko zezwierzecenie bombelkow i madek + ktore w najbliższym czasie bedzie i u nas. Przepisy które zabraniają korzystania z toalety osobom postronnym w lokalu gdzie jest tylko toaleta dla pracowników istnieją. Nie ma tu ksiazki sanepid. Wszyscy ktorzy cie obsluguja pracuja na "morde" w sensie deklaruja ze nie maja syfa ktorym mogą zarazic innych i gra gitara.

    •  

      pokaż komentarz

      Masz sieciowke nandos na przyklad i nikt tego w branzy nie nazywa restauracja tylko store.
      @baq009: store to po polsku sklep. Trzeba było pisać że chodziło o sklep.

      Przepisow ze mozna sie zalatwic na srodku restauracji nie znam. ... Przepisy które zabraniają korzystania z toalety osobom postronnym w lokalu gdzie jest tylko toaleta dla pracowników istnieją.

      Przecież to jedno i to samo.

    •  

      pokaż komentarz

      @mnlf: store to faktycznie sklep po polsku. W uk store to moze byc restauracja, budka z lodami, McDonald's i przyczepa z pieczonymi kurczakami. Ostatnich twych zdań nje rozumiem. ¯\_(ツ)_/¯

    •  

      pokaż komentarz

      @baq009: budka z lodami albo przyczepa z kurczakiem to po polsku też jest sklep (sklep to miejsce w którym się coś kupuje ale nie ma stolików żeby usiąść i zjeść).
      Więc tu różnicy nie ma. Oczywiście na różne sklepy mamy całą masę różnych określeń szczególnych dla danego sklepu np lodziarnia na sklep z lodami, albo kiosk na mały sklep do którego się nie wchodzi a jedynie sprzedawca podaje nam przez okno. W mowie potocznej raczej posługujemy się tymi bardziej precyzyjnymi nazwami ale mówiąc na wszystko sklep zostaniesz dobrze zrozumiany i nie będzie żadnych nieporozumień, za to dodawanie bardziej procezyjnych nazw na chybił trafił łatwo doprowadzi do nieporozumienia.

      Restauracja musi mieć obsługę kelnerską i przygotowywać potrawy na indywidualne zamówienie.
      Jeśli podobnie jak w restauracji są stoliki ale nie ma kelnerów to jest bar.
      Dla niektórych restauracji i barów są też bardziej precyzyjne nazwy ze względu na oferowane potrawy - np restauracja która w ofercie ma głównie pizze nazywamy pizzerią, miejsce gdzie podaje się gównie kawę i dodatki do niej kawiarnia.

    •  

      pokaż komentarz

      @mnlf: no dobrze a jak się mają do tego fast foody reklamujace się jako restauracje ? McDonald, KFC itp

    •  

      pokaż komentarz

      @Akirra: nie widziałem takich reklam ale jeśli takie były to zwykłe kłamstwo.
      W takiej sytuacji należało by się udać się do lokalu i domagać wypełnienia tego co obiecali w reklamie - czyli np zatrudnienia kelnerów, zamawiając jedzenie prosić o przygotowanie go w indywidualny sposób tak aby nie można było skorzystać z gotowego tylko trzeba było zatrudnić kucharza który je dla nas ugotuje.

  •  

    pokaż komentarz

    Problem jest z pieluszkowym zapaleniem mózgów rodziców, a nie z bombelkami.

  •  

    pokaż komentarz

    Kwestia sp@#??!?enia umysłowego rodziców.
    Widzieliście kiedyś jak zachowuje się japońskie dziecko? Grzecznie siedzi, pełny spokój i opanowanie. Jak się chce to się wychował należycie kaszojada.

  •  

    pokaż komentarz

    Dla mnie było jest i będzie jasne: wychowuje się dziecko od pierwszego dnia życia. Nie od 80, 360 czy 540. Od pierwszego. I wtedy można iść z nim wszędzie, bo umie się zachować. Ja ze swoimi chodziłem i chodzę wszędzie, ale też prawda jest taka, że one doskonale wiedzą, że skoro jemy, to siedzimy, skoro jemy to nie mówimy, skoro jemy, to jesteśmy uważni by nie brudzić, nie rozlać, nie zniszczyć. Żeby nie było: nieporadność jest wliczona w to także i tak długo, jak długo było brak pewności, że dadzą radę zachować się porządnie, tak długo można było co najwyżej do McD iść. Tyle, że tam nie chodzimy. Ale zasady szybko opanowały i wyjście do restauracji czy w ogóle w miejsce publiczne kompletnie mnie nie stresowały.

  •  

    pokaż komentarz

    Przecież to nie wina dzieci tylko rodziców.

Dodany przez:

avatar magnussen dołączył
67 wykopali 17 zakopali 2.2 tys. wyświetleń
Advertisement