•  

    pokaż komentarz

    To chyba tylko u trepów jest możliwe, że jak przełożony powie żeby biegać w czterdziestostopniowy upał, to oni serio będą biegać po nic, aż umrą. I faktycznie umarli.

  •  

    pokaż komentarz

    Do końca roku jeszcze daleko. Zrób takie podsumowanie w Grudniu.

    •  

      pokaż komentarz

      @Bover: W kontekście tego żołnierza, który zmarł ostatnio.
      Lipiec 1989, Wyższa Szkoła Wojsk Inżynieryjnych we Wrocławiu. Odbywam poligon jako podchorąży rezerwy, czyli "bażant", obok nas stacjonują żołnierze ze Szkoły Chorążych. Dwóch podpadło jakimś duperelem swojemu dowódcy, więc kazał im j!$!ć wartę w polu, na stójce, w trzydziestostopniowym upale, w pełnym rynsztunku.
      Chłopaki omdleli.
      Dowódca ich na apelu publicznie zj!$!ł, że "byli miękkim chujem robieni!".
      Jak to dotarło do mojego plutonu, zebraliśmy się w namiocie i postanowiliśmy, że nie popuścimy temu "twardemu chujowi", i nie pozwolimy mu bezczelnie obrażać żołnierzy. Wystosowaliśmy list w tej sprawie bezpośrednio do Komendanta Szkoły, generała Boguszewskiego, i- z całkowitym pominięciem drogi służbowej- jeden z naszych zaniósł go bezpośrednio do kancelarii generała.
      Zrobiła się chryja, sprawa została oficjalnie podniesiona przez Komendanta na apelu Szkoły, a winny wszystkiemu podporucznik został pozbawiony funkcji i zdegradowany.

    •  

      pokaż komentarz

      @Tomson123: Sprostowanie do posta, bo nie mogę go już edytować- to było rok wcześniej, w 1988 r.

  •  

    pokaż komentarz

    Na poborze w zasadniczej mieliśmy gościa z astmą, jak on przeszedł badania to nie wiem. Ale jak już dostał się na jednostkę to miał zap###$!?ać jak inni, inaczej byłby posądzony o ściemę, a to czyn wielce haniebny. I tak sobie chodził na ćwiczenia, jakoś to ogarniał po tych swoich inhalacjach aż kiedyś na kopaniu okopów zgłosił kapralowi że się źle czuje i nie da rady dłużej. Co za obraza szanownego pana! Kombinezon OP (gumowy), maska p-gaz na gębę i czołgiem pod górę w las. Pociągnął z 50m po czym przestał się ruszać. Kapral drze mordę, leci do niego, z buta w bok a ten ani drgnie o własnych siłach. Ten dalej drze ryja że 'go zajebie' itp, całe szczęście podleciał ktoś łebski (i odważny) i wbrew wyraźnej woli ściągnął maskę temu co leżał, okazało się że zwymiotował do maski i zemdlał. Kapral biały, na całe dla niego szczęście tamten po klapsie na policzek się ocknął i jakoś go donieśliśmy na kompanię, lekarz, karetka, szpital. Nie wrócił już, rodzice zalatwili mu wyjście na całe szczęście a kapral przestał być hujem i nie biegaliśmy już w maskach.

  •  

    pokaż komentarz

    To ja wam opowiem numer z roku 2005:

    po zdaniu matury złożyłem kwity o przyjęcie do Akademii Marynarki Wojennej w Gdyni na kierunek nawigacja, w przypadku braku miejsc na kierunek mechanika okrętowa. Dostałem zaproszenie na badania lekarskie, które decydowały o dalszym etapie rekrutacyjnym. A że byłem zdrowy, to dostałem wezwanie na rekrutację:
    1. Egzaminy sprawnościowe: minimum 10 podciągnięć na drążku z nachwytu, sprint 100m, bieg 1000m, pływanie na dwie długości basenu.
    2. Rozmowa kwalifikacyjna.

    Poinformowano, że wyniki matur, wyniki z egzaminów sprawnościowych i rozmowy kwalifikacyjnej zostaną przeliczone na punkty i na ich podstawie będą przyjmować 60 studentów z ponad 800 chętnych.

    Dzień przed egzaminami przyszedł do mojego ojca emerytowany marynarz alkoholik i próbował powiedzieć na kogo mam się powoływać, żeby się dostać. No, ale że był kompletnie naj!?@ny, to go w ogóle nie traktowałem serio, tym bardziej, że matury i sprawnościowe powinny mieć większy udział w punktacji niż rozmowa kwalifikacyjna.

    Pamiętam, że o godzinie 4:20 wyjeżdżałem z Gdańska do Gdyni, żeby na 5:45 być na miejscu. O godzinie 6:00 kazali rozebrać się do gaci, ustawić w kolejce i pływać. Część ludzi nie potrafiła pływać. Następnie zabrali na salę gimnastyczną i kazali się podciągać. 10 razy, nie więcej, bo to nie konkurs. Więc zrobiłem swoje, stanąłem obok i oglądałem zmagania innych. 7/10 osób nie było w stanie zrobić tej marnej dyszki... Ponieważ pływanie było bladym świtem jak jeszcze było zimno, to oczywiście w południe gdy słońce nak$#?iało jak oszalałe, zabrali nas na bieżnię;) Setkę wykręciłem w jednym z lepszych czasów, ale było około 20 osób lepszych ode mnie. Na szczęście 1000m zrobiłem z najlepszym czasem z całej ekipy, ponieważ w tamtym czasie byłem krótko po wykręcaniu zawodów wojewódzkich na 3 i 5km i treningach na Zawiszy Bydgoszcz, więc byłem wytrenowany na dystansach. Żal mi było kilkudziesięciu osób, które przeszły 1000km, bo nie były w stanie tyle przebiec za jednym razem...

    Kilka dni później miałem rozmowę kwalifikacyjną ze śmietanką dowództwa Marynarki Wojennej. Żałowałem, że nie przygotowałem się z wiedzy na temat aktualnego stanu MarWoju, bo o tym głównie chcieli rozmawiać. Ale że tradycja żeglarska i morska w rodzinie ogromna, to mogłem porozmawiać o etyce i etykiecie morskiej, historii MarWoju w Polsce i na świecie, polskim żeglarstwie i żaglowcach.

    Wróciłem do domu, po tym co widziałem i przeżyłem na kwalifikacjach, przygotowywałem się psychicznie do zamieszkania w akademiku wojskowym w Gdyni, nie wiedziałem tylko czy nawigacja czy mechanika. Pod koniec wakacji dostałem list z AMW, a w nim:
    uprzejmie informuję, że w ogólnej kwalifikacji uzyskał pan 97/100 punktów, w związku z tym...

    pokaż spoiler nie został pan przyjęty w poczet studentów AMW ( ͡° ʖ̯ ͡°)


    Jakiś czas później wpadłem na pijaczka-marynarza, który dawał mi "dobre rady" i powiedział: a wiem, że się nie dostałeś. Ja byłem na inauguracji roku, w sumie to co roku jestem, bo mnie zapraszają do loży gości honorowych. No i widzisz proszę ja Ciebie, naprzeciwko naszej loży były ławki dla rodziców przyszłych studentów. I wiesz co? Wszyscy bez wyjątku przyjechali w mundurach. Kiedyś to jeszcze przyjmowali część z ulicy, żeby ładnie wyglądało. Kotwica do szyi i potopić trzeba tych starych dziadów

    ¯\_(ツ)_/¯

Dodany przez:

avatar WitekPLKiller dołączył
989 wykopali 25 zakopali 35.3 tys. wyświetleń
Advertisement