•  

    pokaż komentarz

    Fajna ta nasza Polska za PiSu, taka jakby mafijna, żeby sędzia bał się o swoje życie i to ze strony państwa to jakiś dramat. W jakim kraju my żyjemy, co jeszcze PiS odpierd...ł, o czym jeszcze nie wiemy. (・へ・)

    •  

      pokaż komentarz

      Fajna ta nasza Polska za PiSu, taka jakby mafijna, żeby sędzia bał się o swoje życie i to ze strony państwa to jakiś dramat.

      @StaryWilk: taka teoria spiskowa: Gierek też nagle miał zawał, zawał odsunął go od rządzenia i zmusił do zakończenia życia publicznego ( ͡° ͜ʖ ͡°)

      źródło: wykop.pl

  •  

    pokaż komentarz

    W poniedziałek 26 sierpnia Ryszard Cichocki, ojciec sędziego, prosi dziennikarza „Wyborczej” o pilny kontakt: – Syn jest w poważnym niebezpieczeństwie, jego życie jest zagrożone.

    – Co się stało? – pyta dziennikarz.

    Ryszard Cichocki: – W nocy z niedzieli na poniedziałek na oddział kardiologiczny szpitala w Bytomiu, gdzie leżał syn, przyszli policjanci i powiedzieli pielęgniarkom, że życie syna jest zagrożone, że ktoś może go odwiedzać i wymuszać na nim zeznania czy informacje. Policjanci kazali zamknąć oddział i uważać na syna.

    – Kto miałby robić takie rzeczy?

    Ryszard Cichocki: – Nie wiem, ale nikt się nie interesuje bezpieczeństwem syna. Kogo mam prosić o pomoc? Putina?

    Ojciec sędziego podkreśla, że w poniedziałek syn przeniósł się do innego szpitala: – Ze względów bezpieczeństwa nie mogę zdradzić, w jakim mieście.

  •  

    pokaż komentarz

    Tag #bekazpisu, ale jakoś wcale mi nie jest do śmiechu po przeczytaniu tego tekstu...

  •  

    pokaż komentarz

    Gliwicki sędzia Arkadiusz Cichocki, który hejterce "Emi" dostarczał materiały do kompromitowania sędziów, chciał
    dziennikarzom "Wyborczej" przekazać oświadczenie i informacje. Na próbkę wysłał nam kilka. Nagle kontakt się urwał.

    Sędzia Cichocki skontaktował się z dziennikarzem „Wyborczej” po raz pierwszy w środę 21 sierpnia kilka minut przed godz. 22. Od dwóch dni cała Polska żyła aferą hejterską w ministerstwie Zbigniewa Ziobry. Cichocki jest jednym z jej negatywnych bohaterów. Do „Wyborczej” pisał z oddziału kardiologicznego szpitala w Bytomiu. Przysłał swoje zdjęcie w szpitalnym łóżku.

    „OIOM ale powinienem przeżyć, rokowania pomyślne. Kolegom z redakcji proszę pogratulować, prawie dokończyli to, co zaczęła moja była kochanka Emilia Szmydt. Emilia złożyła mi szereg propozycji przez te wakacje. Dostarczenie kopii niejawnych dokumentów, kontynuowania romansu, stały związek, dostarczenie wszystkich haków na sędziów obu stron. Odmówiłem mimo gróźb, próśb, szantażu, gwarancji nietykalności” – napisał sędzia.

    Do korespondencji dołączył screeny swoich rozmów z Emilią Szmydt, żoną sędziego Tomasza Szmydta, dyrektora departamentu prawnego w KRS.

    Dodał, że nie wyklucza kontaktu z „Wyborczą”. „Mam pełnomocnika, adwokatkę, która dobrze z Wami żyje. Ona ogarnie temat” – podkreślił.

    Do północy przysłał kilkadziesiąt zdjęć i wiadomości. „Przepraszam, że tak zarzuciłem informacjami. Mam problemy zdrowotne. W razie mojego zgonu ma Pan prawo dowolnie to wykorzystać, także do publikacji. Choć tyle mogę zrobić. I jeszcze jedno, gdyby faktycznie coś mi się stało (to OIOM, ale nie zabrali mi telefonu), proszę przyjąć oświadczenie. Przyczyną moich decyzji dotyczących mojego życia i zdrowia są wyłącznie działania Emilii Szmydt. Działalność dziennikarska, w tym publikacje Gazety Wyborczej, nie mają z tym związku” – napisał Cichocki.

    Następnego dnia w czwartek o godz. 5.54 przysłał dziennikarzowi „Wyborczej” zdjęcie zachodzącego słońca opatrzone napisem „Jesteś następny”. Sędzia napisał: „Dostałem dziś rano. Gdyby ktokolwiek miał wątpliwości, że to zemsta”.

    Potem pisał do naszego dziennikarza: „Powiem tak, szukam poważnej opcji, by z tego wybrnąć, bo moja rola jest marginalna. A Pan jest jedynym dziennikarzem, z którym nawiązałem kontakt”.

    W piątek 23 sierpnia o godz. 11.15 Cichocki napisał: „Panie Redaktorze, po rozmowie z moim pełnomocnikiem jesteśmy zainteresowani kontaktem. Jeśli nie ma Pan nic przeciwko, przekażę jej Pański numer”. Następnie przesłał screeny rozmów prowadzonych z Emilią Szmydt.

    Pełnomocniczka sędziego miała zadzwonić po godz. 15. Nie zadzwoniła.

    •  

      pokaż komentarz

      Kto odebrał sędziemu telefon?
      Również 23 sierpnia sędzia Cichocki napisał e-mail ze szpitala do drugiego dziennikarza „Wyborczej”. Informuje, że jego pełnomocniczka odebrała od niego „pisemne oświadczenie o aktualnej sytuacji”, które zostanie skierowane do „Wyborczej”.

      I dalej: „Pobyt na OIOM (już pod kontrolą, zagrożenie zycia chyba zażegnane) plus metody dobrozmianowych daly mi do myślenia. Moja adwokat jest w kontakcie z GW a ja rozmawiałem z red X z GW. Niczego nie oczekuję. Ale czas na rozmowę, jeśli będziecie Państwo zainteresowani” [pisownia oryginalna]. Wiadomość do dziennikarzy kończy tak: „Z wyrazami szacunku. Arkadiusz Cichocki Tel........ (prywatny)”.

      Aby potwierdzić swą tożsamość, sędzia przesyła nam zdjęcia swojej prywatnej korespondencji (obecnie jej nie ujawniamy) i wskazuje, że „to na zachętę”.

      Czy mamy pewność, że to sędzia Cichocki?

      Tak. Przesyłał nam własne zdjęcie ze szpitala, podał prawdziwy prywatny numer telefonu. Część przesłanych dziennikarzom materiałów to dialogi Cichockiego z Emilią, żoną sędziego Tomasza Szmydta. Kobieta miała także prywatną relację z Cichockim. Przedstawiliśmy korespondencję jej pełnomocnikowi.

      – Z tego, co jest mi wiadome, to autentyczna korespondencja między moją klientką a sędzią Cichockim – mówi Konrad Pogoda, adwokat Emilii.

      W sobotę 24 sierpnia dostajemy kolejny e-mail z konta Cichockiego: „Przepraszam, odebrano mi telefon. Stąd nie wolno mi dzwonić ani pisać. Wszelkie potrzeby kontaktu, proszę za pośrednictwem mojego pełnomocnika. Adw Aleksandra Pietras Dudek, tel.... Z poważaniem, Arkadiusz Cichocki”.

      Kto odebrał sędziemu telefon? Dlaczego nie wolno mu kontaktować się z mediami?

      – Mnie także sędzia napisał, że odbierają mu telefon. Zapytałem go kilkakrotnie, kto to robi. W końcu odpowiedział, że żona – słyszymy od informatora, który rozmawiał z sędzią Cichockim.

      W niedzielę kontakt z sędzią się urywał.

      Nowy pełnomocnik wydaje oświadczenie
      W poniedziałek dzwonimy do adwokatki, którą sędzia wskazał jako swojego pełnomocnika. Informujemy, że sędzia Cichocki przekazał nam, że ma dla „Wyborczej” jakieś informacje. Adwokatka jest zaskoczona, dopytuje, kiedy się z nami kontaktował. Odpowiadamy, że może spytać swojego klienta. Adwokatka przerywa rozmowę i obiecuje oddzwonić. Nie oddzwania. Dzwonimy do niej ponownie z tymi samymi pytaniami.

      – Ja nie mam żadnych materiałów do przekazania – odpowiada wystraszona. Pytamy: czy jest pani pełnomocnikiem sędziego? Bo wiemy, że w niedzielę w nocy w mediach ukazało się oświadczenie innego pełnomocnika – mec. Piotra Pawła Urbanka.

      – Już nie jestem pełnomocnikiem – odpowiada adwokatka. Odkłada słuchawkę. Gdy kolejny raz dzwonimy z pytaniem, od kiedy do kiedy była umocowana do reprezentowania sędziego, słyszymy: – Nie mogę odpowiedzieć, bardzo przepraszam, jestem teraz na czynnościach.

    •  

      pokaż komentarz

      Odzywamy się do Piotra Pawła Urbanka, którego oświadczenie w niedzielę w nocy opublikował „Tygodnik Solidarność”. Pełnomocnik Cichockiego napisał w nim, że sędzia jest od 21 sierpnia hospitalizowany „z uwagi na poważne zagrożenie kardiologiczne”. Według „TS” Emilia miała wciągnąć Cichockiego w prywatne relacje, a następnie go szantażować w sprawach zawodowych i prywatnych. Mec. Urbanek twierdzi też, że w czwartek 22 sierpnia, już po publikacji „Faktu” ze zdjęciem nagiego Cichockiego przesłanym Emilii, odwiedził go w szpitalu sędzia w towarzystwie drugiego sędziego: „Spędził u niego godzinę czasu, pomimo ewidentnych oznak otumanienia lekami pacjenta”. Adwokat pisze, że Cichocki „oczekuje, że wymieniony z działań sędzia ujawni się w ciągu 12 godzin oraz wskaże swoją rolę w przygotowaniach do publikacji i faktyczny powód »wizyty” w szpitalu”.

      Jednak – podobnie jak w przypadku kontaktu z „Wyborczą” – to sędzia Cichocki zainicjował spotkanie z dwoma sędziami w szpitalu. Twierdził, że chce ujawnić pewne rzeczy oraz że to sędzia Łukasz Piebiak (zdymisjonowany wiceminister sprawiedliwości) zlecał mu pracę z Emilią. Chciał też wydać oświadczenie dla mediów.

      Sędziowie odwiedzili Cichockiego w szpitalu w piątek (a nie – jak podaje mec. Urbanek – w czwartek). Byli to dawny kolega sędziego i jeden z prezesów sądu rejonowego. Cichocki przekazał im m.in., że udostępnione przez media screeny rozmów z zamkniętej grupy „Kasta” na WhatsAppie są autentyczne.

      Bez materiałów
      W poniedziałek 26 sierpnia pytamy mec. Urbanka, czy wspólnie ze wskazaną przez Cichockiego adwokatką reprezentuje interesy sędziego i czy zgodnie z zapowiedzią sędziego przekazał mu oświadczenie dla „Wyborczej” i inne informacje. Urbanek jest zaskoczony. Dopytuje nas, kiedy nastąpił kontakt sędziego z „Wyborczą”. Twierdzi, że jeśli w czasie pobytu w szpitalu, to trzeba brać pod uwagę, że jego mocodawca może być otumaniony z powodu silnych leków farmakologicznych.

      Pytamy mecenasa, czy jest jedynym pełnomocnikiem Cichockiego. Odpowiada, że nie może tego potwierdzić, że sędzia jest lub będzie stroną wielu postępowań sądowych, mogą w nich występować także inni pełnomocnicy, ale to on odpowiada za kontakty z mediami.

      Od kiedy Cichocki ma nowego pełnomocnika do kontaktów z mediami? Urbanek zapewnia, że pełnomocnictwo od sędziego dostał jeszcze przed hospitalizacją.

      Dlaczego więc Cichocki wskazał jako kontakt z mediami mec. Pietras-Dudek? Jakie informacje chciał przekazać „Wyborczej”?

      Mec. Urbanek twierdzi, że o jakichkolwiek oświadczeniach czy informacjach dla „Wyborczej” dowiaduje się od nas.

      W poniedziałek 26 sierpnia Ryszard Cichocki, ojciec sędziego, prosi dziennikarza „Wyborczej” o pilny kontakt: – Syn jest w poważnym niebezpieczeństwie, jego życie jest zagrożone.

      – Co się stało? – pyta dziennikarz.

      Ryszard Cichocki: – W nocy z niedzieli na poniedziałek na oddział kardiologiczny szpitala w Bytomiu, gdzie leżał syn, przyszli policjanci i powiedzieli pielęgniarkom, że życie syna jest zagrożone, że ktoś może go odwiedzać i wymuszać na nim zeznania czy informacje. Policjanci kazali zamknąć oddział i uważać na syna.

      – Kto miałby robić takie rzeczy?

      Ryszard Cichocki: – Nie wiem, ale nikt się nie interesuje bezpieczeństwem syna. Kogo mam prosić o pomoc? Putina?

      Ojciec sędziego podkreśla, że w poniedziałek syn przeniósł się do innego szpitala: – Ze względów bezpieczeństwa nie mogę zdradzić, w jakim mieście.

      Kim jest Arkadiusz Cichocki?
      Przypomnijmy: sędzia Cichocki to były prezes Sądu Okręgowego w Gliwicach powołany na stołek prezesa przez Zbigniewa Ziobrę w listopadzie 2017 r. W marcu tego roku sędzia Cichocki niespodziewanie złożył rezygnację ze stanowiska, a decyzję tłumaczył dobrem wymiaru sprawiedliwości. „Wyborcza” ujawniła wtedy, że tuż przed jego dymisją internetowa hejterka @MalaEmiE – czyli Emilia, bohaterka głośnych tekstów na Onet.pl oraz w „Wyborczej” i żona sędziego Tomasza Szmydta pracującego w KRS – wrzuciła na Twittera zdjęcie leżącego na łóżku nagiego mężczyzny z widocznym członkiem oraz podpisem „Sędzia GLIWICE Arkadiusz Cichocki”. Zdjęcie w sieci wisiało zaledwie kilkadziesiąt minut, po czym zostało skasowane. „Wyborcza” ma jednak screen tego tweeta oraz całą galerię zdjęć przesyłanych Emilii przez sędziego.

      Po dymisji z funkcji prezesa sędzia został delegowany przez ministra sprawiedliwości do Sądu Apelacyjnego w Katowicach. W poniedziałek Onet ujawnił, że sędzia został odwołany w trybie natychmiastowym z delegacji przez Zbigniewa Ziobrę. W ubiegły piątek „Wyborcza” podała, że sędzia zrezygnował z funkcji komisarza wyborczego. W ubiegły czwartek ustaliliśmy, że sędzią Cichockim zainteresował się rzecznik dyscyplinarny działający przy Sądzie Apelacyjnym w Katowicach. Chodzi o jego udział w akcji hejtowania sędziów.

    •  

      pokaż komentarz

      @franczi: W sumie jak to czytam, do odnoszę wrażenie że sędziowie i inni ludzie nieprzychylni PIS są na z góry przegranej pozycji, nawet jeśli racja jest po ich stronie i mają na to jakieś dowody.

      Po pierwsze, nie mogą szukać pomocy o żadnych służb, policji, prokuratury. Tylko u dziennikarzy.

      Po drugie muszą bardzo uważać z komunikowaniem się z kimkolwiek że mają jakieś dowody, bo służby zrobią im z samego rana wjazd na chatę i wszystko zarekwirują, jak w przypadku "Emi".

      Po trzecie muszą postępować bardzo ostrożnie, uważać na każde słowo i nikogo nie atakować bez 100% dowodów, bo jak ktoś im wytoczy sprawę, to PIS zadba o to, by przegrali.

      PIS na żadną z tych rzeczy uważać nie musi i ma w ręku wszystkie karty... poza niektórymi mediami, które mogą to nagłośnić jeśli dostaną dowody przed służbami.

    •  

      pokaż komentarz

      Mnie także sędzia napisał, że odbierają mu telefon. Zapytałem go kilkakrotnie, kto to robi. W końcu odpowiedział, że żona

      @franczi: ( ͡° ͜ʖ ͡°)ノ⌐■-■

    •  

      pokaż komentarz

      @lewoprawo: Na szczęście zanim policja zrobiła wjazd na chatę do Emi to ta zdążyła przekazać wszystkie materiały swoim pełnomocnikom ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @franczi: Wszystkie, czy tylko to, czego służbom nie udało się znaleźć? W sumie to już się gubię w tej chronologii.

    •  

      pokaż komentarz

      @lewoprawo: Z tego co czytałem to na pewno mieli dostęp do wszystkich jej kont w mediach społecznościowych i zrobili tego backup zanim policja zabrała urządzenia.

  •  

    pokaż komentarz

    Bandyci boja sie, ze faktyczni mocodawcy wyjda na jaw. W tym minister Z.
    Ciekawe czy Cichocki "umrze" czy mozna zalamie sie psychicznie i wyladuje w zakladzie zamknieitym?

    •  

      pokaż komentarz

      @Aster1981: I co z tego, skoro na jesień debile i tak wybiorą PiS? Pamiętam jaka była nagonka na PO, na podstawie fejków Sumlińskiego przed wyborami prezydenckimi. Wtedy #4konserwy i inni "anty-lewacy" szwedzkie kryminały traktowali jako dowód na państwo mafijne. Teraz właśnie są dowody z życia na państwo mafijne, ale jakoś nie słychać tych samych środowisk.