•  

    pokaż komentarz

    Najlepsze jest to że takie panele bez dotacji unijnych i tych od polskiego rządu nie mają szansy się zwrócić. Przynajmniej tak było parę lat temu kiedy zastanawiałem się czy założyć to na budynek

    •  

      pokaż komentarz

      @Mintaa: Zmieniło się odkąd wzrosły drastycznie ceny certyfikatów CO2 i wraz z tym wzrosły ceny energii. Obecnie masz okres zwrotu mniej - więcej 7 letni ( w przypadku mikroinstalacji do domu) i 10-12 lat w przypadku zakładu przemysłowego na potrzeby własne.
      Poza tym ceny paneli na stocku w Chinach ciągle spadają.

    •  

      pokaż komentarz

      @Mintaa: Dawno i nie prawda. Spokojnie się obecnie zwracają. Ceny fotowoltaniki lecą łeb na szyje cały czas.

    •  

      pokaż komentarz

      @Herubin

      instalacja dla domu gdzie miesięczny koszt energii to 200 zł wynosi 27 tys. Zakładając spadek sprawności 0.8 i wzrost cen na poziomie 3% rocznie. Instalacja zwróci się za około 11 lat. Przy bardzo optymalnym użyciu i braku uszkodzeń
      @krzychol66

    •  

      pokaż komentarz

      @Mintaa: Instalacja do domu 5kW kosztuje od poniżej 20000 zł (lokalna firma, tanie panele) do 25-26 tys. zł (dobrze się reklamująca firma, drogie panele).
      W przypadku, gdy sam kupisz panele i falownik i sam się będziesz bawić w położenie instalacji, możesz zejść nawet poniżej 15 tys. zł.
      Powinna taka instalacja wytworzyć 5 MWh rocznie energii. Przy założeniu że używasz z tego 80% masz rocznie 4 MWh. Razy 580 zł/MWh (cena gwarantowana przez rząd jeszcze w tym roku) i masz 2320 zł rocznie oszczędności.
      No i teraz zależy ile zainwestowałeś. Przy 20000 zł masz zwrot inwestycji po 8,6 roku.

      Trzeba tu wziąć pod uwagę 2 okoliczności dodatkowe:
      1. mamy boom instalacyjny, w związku z czym firmy instalatorskie nie obniżają cen mimo znacznego spadku hurtowych cen paneli. Boom się skończy, ceny spadną.
      2. ceny energii dla przemysłu w związku z wzrostem cen certyfikatów CO2 wzrosły w ub. roku o ponad 50%. Dla odbiorców indywidualnych rząd w tym roku sztucznie utrzymał ceny sprzed 2 lat, ale nie będzie tego czynił wiecznie. Więc założenie 3% rocznego wzrostu cen jest nierealistycznie zaniżone.

    •  

      pokaż komentarz

      @krzychol66: podpowiesz jak kupować panele bezpośrednio z Chin?

  •  

    pokaż komentarz

    Jak nie ma słońca to zazwyczaj wieje (⌐ ͡■ ͜ʖ ͡■)

  •  

    pokaż komentarz

    Sprawdziłem, inwestycja zwróci się po ~7 latach.
    Będzie potrzebowała backup - no i co z tego?

  •  

    pokaż komentarz

    Ehhh, gdyby prawo energetyczne faktycznie obciążało producentów wszystkimi kosztami to może by się skończyło budowanie tych makro bzdurnych farm. Ale nie, po co, dlaczego, supereko, ale tak faktycznie to działa tylko dzięki prawu energetycznemu Unii, gdzie za nadpodaż płacą wszyscy a przede wszyskim producenci konwencjonalni zamiast faktycznie odpowiedziających za to producentów z OZE...

    •  

      pokaż komentarz

      @ZiobroV: troche tego nie rozumiem ? czyli ze co ? ktos robi farme a potem co roku wszyscy do tego doplacaja?

    •  

      pokaż komentarz

      @muchabzz: Tak dokładnie, a każda kolejna taka farma zwiększa rozkładający się na cały rynek energetyczny koszt nadpodaży. Do tego dochodzi miażdżąca nadpodaż Niemiecka sprzedawana do Austrii i Włoch pomimo braku linii mogących przyjąć obciążenie, bo region energetyczny i inne eurodebilizmy, więc regularnie będziemy mieć 20 stopień zagrożenia energetycznego. Nie z powodu braku podaży w kraju, ale właśnie nadpodaży w Niemczech.

    •  

      pokaż komentarz

      @ZiobroV: Łapiesz minusy, młodzież nie ogarnia. Napisz albo znajdź jakiś artykuł i zrób znalezisko :)

    •  

      pokaż komentarz

      dyby prawo energetyczne faktycznie obciążało producentów wszystkimi kosztami to może by się skończyło budowanie tych makro bzdurnych farm. Ale nie, po co, dlaczego, supereko, ale tak faktycznie to działa tylko dzięki prawu energetycznemu Uni

      @ZiobroV: Peoponuję nieśmiało uwzględnić jeszcze w kalkulacji ile z hektara dostaje dotacji rolnik.

    •  

      pokaż komentarz

      @zapamietasz: Nie ma sensu, artykuły były, chyba nawet jakiś wszedł na główną, ale ludzie co o prundzie wiedzą, że jest w gniazdku i nic więcej dalej nie rozumieją ani jak działa sieć, ani co jest popyt i podaż prądu, o rynku już nawet nie wspominając. Szkoda strzępić na germaniskich ekologów języka. Lepiej poczekać jak znowu dostaniemy 20 stopień bo niemiecki prąd płynie przez Polskę do Włoch...

  •  

    pokaż komentarz

    Cieszcie się, cieszcie. Jak za parę lat będziecie płacić 5 razy więcej za energie to siebie przypomnijcie te wasze zachwyty. Szkoda, że nie potrafimy się uczyć na błędach zachodu, tylko idziemy dokładnie tę samą drogą, która tak się nie sprawdziała. Niemcy wydali na OZE ponad 300 mld euro, w tym czasie ograniczając emisję CO2 niewiele więcej niż Polska, nie byli w stanie zamknąć elektrowni węglowych, a energia podrożała ponad 10 krotnie.

    •  

      pokaż komentarz

      @pat1ryk: najlepiej dalej się truć elektrowniami węglowymi

    •  

      pokaż komentarz

      @Gallg:
      Elektrownie węglowe nie trują, ponieważ mają filtry. Jedyne co wychodzi z komina takiej elektrowni to para wodna i dwutlenek węgla. Truje smog, którego źródłem jest niska emisja, czyli palenie w piecach, oraz ruch samochodowy.

    •  

      pokaż komentarz

      @Gallg:
      Polecam przejechać się koło elektrowni węglowej. Jakość powietrza jest dużo lepsza niż w centrum większych miast.

    •  

      pokaż komentarz

      @pat1ryk: Polecam przejechać się na dowolne osiedle domków jednorodzinnych w sezonie grzewczym, najlepiej w jakiejś małej miejscowości nie będącej siedzibą gminy bądź powiatu, gdzie jest problem z infrastrukturą umożliwiającej podłączenie się do gazu. Bądź też gdzie jest infrastruktura ale samorząd ma w dupie dotowanie pieców gazowych bądź karanie za palenie paździerzy w piecach. Zrób to tuż po zmierzchu, gdy gospodarz wie, że nie widać co leci z komina i właśnie sobie rozpala w piecu przed spaniem.

    •  

      pokaż komentarz

      @JohnnyFajf:

      Ceny OZE są kompletnie nierynkowe, ponieważ właściciel takiej instalacji może produkować i sprzedawać nadwyżki energii kiedy akurat je ma, a nie kiedy są potrzebne. Tak naprawdę obecne OZE to tylko dodatkowy koszt dla energetyki, który muszą ponosić elektrownie konwencjonalne. Gdyby OZE działały na równych zasadach, to właściciel tej farmy słonecznej na 500 MW byłby zobowiązany dostarczać taką właśnie energię do sieci całą dobę, płacić za magazynowanie energii, płacić za źródła rezerwowe i ewentualne kary za brak energii, albo jej nadmiar. Tymczasem w naszych warunkach te wszystkie koszty są przerzucane na konwencjonalną energetykę, a OZE jedynie ją dubluje w czasie dobrych warunków pogodowych.

    •  

      pokaż komentarz

      @zapamietasz: Ale o czym ty w ogóle mówisz? Widzisz różnicę w spalaniu węgla w elektrowni, a w domku jednorodzinnym?

    •  

      pokaż komentarz

      Ceny OZE są kompletnie nierynkowe, ponieważ właściciel takiej instalacji może produkować i sprzedawać nadwyżki energii kiedy akurat je ma, a nie kiedy są potrzebne.
      @pat1ryk: czyli po cenach rynkowych. Ceny rynkowe są kształtowane przez aktualny popyt/podaż.

      Tak naprawdę obecne OZE to tylko dodatkowy koszt dla energetyki, który muszą ponosić elektrownie konwencjonalne.
      Nie. To nie koszt, to odebranie im popytu na energię. To też zmiana charakteru krzywej popytu powodująca, że e. węglowe stają się mniej konkurencyjne względem e. gazowych.

      Gdyby OZE działały na równych zasadach, to właściciel tej farmy słonecznej na 500 MW byłby zobowiązany dostarczać taką właśnie energię do sieci całą dobę, płacić za magazynowanie energii, płacić za źródła rezerwowe i ewentualne kary za brak energii, albo jej nadmiar.
      NIE. To jest działanie na rynku MOCY, a nie na rynku energii.
      Regulator mógłby wprowadzić takie obostrzenia, gdyby koniecznie chciał. Na obecnym etapie OZE jest zbyt małe, żeby to było konieczne. Mogłoby to uderzyć w małych wytwórców OZE blokując im wejście na rynek. Ale skończyłoby się to tym, że OZE połączą się w koncern, który będzie miał hybrydę OZE+gaz. I w ten sposób zagwarantuje dostawy.

      Tymczasem w naszych warunkach te wszystkie koszty są przerzucane na konwencjonalną energetykę, a OZE jedynie ją dubluje w czasie dobrych warunków pogodowych.
      Żadne koszty nie są "przerzucane" na energetykę. Jest rynek energii i jest rynek gwarantowanej mocy. Kto ma energię, sprzedaje ją na rynku energii. Kto mam dyspozycyjną moc, sprzedaje ją na rynku mocy, lub też sprzedaje energię po wysokich stawkach w szczytach poboru mocy (zima, godziny 17-20). Te wysokie stawki są DOBRE, bo reprezentują kapitał, który w innych okresach stoi bezczynnie.

      Tak, OZE "kradnie" konwencjonalnym elektrowniom popyt, czyniąc dystrybuantę popytu na energię bardziej stromą. Ale to oznacza tylko tyle, że nowy profil popytu będzie preferował bardziej EG niż EW. A także magazyny energii. To nie jest jakaś wielka tragedia, to nowa rzeczywistość rynkowa.

      EW na obecnej sytuacji nic nie stracą, bo nadal będą potrzebne. Po prostu zarządają wyższych stawek w okresach kiedy OZE jest słabe, żeby mieć pieniądze na pokrycie CAPEX.

Dodany przez:

avatar regiony dołączył
383 wykopali 14 zakopali 10.5 tys. wyświetleń
Advertisement