•  

    pokaż komentarz

    Byłem w tym roku na zamku Chojnik i na szczyt (jak i w dół) prowadzą dwie trasy- czarna i czerwona. Czerwony szlak to pięknie wybrukowany deptak z lekkim nachyleniem, stopień trudności 1. Za to czarny szlak to już trudniejsze podejście, po skałkach i z o wiele większym nachyleniem terenu.. ale to ciągle może 5 w skali 10 (jednak starsza osoba na pewno nie da sobie rady i powinna wybrać szlak czerwony).
    Niestety Chojnik ma szereg innych problemów:
    1. Szczególnie uwydatniający się w dzisiejszych czasach i dobie social mediów, czyli chęci pochwalenia się gdzie to się nie było zamkowi Chojnik bardzo trudno jest zrobić zdjęcie (nawet w artykule 90% to zdjęcia z lotu ptaka). Z poziomu murów trudno jest zrobić amatorowi atrakcyjną fotografię.
    2. Podczas mojej wizyty nie wszedłem na wieżę zamkową, ponieważ zamek nawiedził atak skrzydlatych insektów, które wpadały we włosy, za koszulkę, do oczu, a pod nogami aż chrupało chodząc.. to był naprawdę dramat. Mam nadzieję, że poradzili sobie z tym problemem.
    3. Brak atrakcji. Zamek sam w sobie jest niezwykle urodziwy i z pewnością trzeba go zobaczyć, ale na samym zamku nie ma po prostu nic. Wchodzisz 30 minut a zwiedzasz może 15 niestety.

    Jest to oczywiście moja subiektywna opinia, ale zwiedziłem około 90% zamków w Polsce więc uważam, że mogę coś na ten temat powiedzieć. Z rok albo dwa lata temu był artykuł, gdzie pisano o problemach finansowych zamku Chojnik, ponieważ jedna ze ścian zamkowych murów groziła zawaleniem. Gdybym to ja miał walczyć o pieniądze na uratowanie tego zabytku to robiłbym wszystko, żeby przyciągać do siebie ludzi. A na ten moment wygląda to jak "nie zrobimy nic, ale przyjdźcie, za to jak walnie ściana to będzie wina ludzi, bo brakowało nam pieniędzy". Według mnie najlepszym przykładem świetnie zarządzanych ruin zamkowych jest Radzyń Chełmiński - to ruiny, gdzie naprawdę niewiele pozostało, ale to jacy ludzie zajmują się tym zamkiem i jakie ciągłe atrakcje się tam odbywają naprawdę zasługuje na wielki szacunek.

  •  

    pokaż komentarz

    co xD przecież to jest niedzielny spacerek na 30-40min
    co za lebioda to pisała

  •  

    pokaż komentarz

    Kwestie techniczne:
    Nie ma tam kanalizacji. Wszystko co jest na zamku musi zostać tam wwiezione, a każdy śmieć zwieziony. Oczywisty problem z wychodkiem. Najlepiej kupę zrobić jeszcze na dole, przed rozpoczęciem wejścia. Na górze może nie być gdzie, chyba że w lesie. Restauracja ma WC, ale może być nieczynne. Kupa - przed rozpoczęciem wejścia! Przygoda podczas wejścia gwarantowana. Ładne widoki. Są miejsca, by usiąść i odpocząć.

    Trasę pokonują małe dzieci (po drodze czasem słychać ich płacz, że zawracają i dalej nie idą), ludzie starsi i grubasy, ale jest ona lekkim wyzwaniem, jeśli ktoś siedzi w biurze i nie jest rozchodzony. Widoki z wieży zamku niesamowite. Dobre miejsce na aktywny wypoczynek. Polecam. XD

  •  

    pokaż komentarz

    idąc tym tropem to na śnieżkę tylko z aparatem tlenowym

    •  

      pokaż komentarz

      @lesny-demon: A podążając za Twoją logiką to na Śnieżkę w klapkach kubota

      Artur Szpilka wybrał się w miniony weekend na Śnieżkę. Towarzyszył mu jego pies Pumba oraz kilku znajomych. W pewnym momencie warunki w górach mocno się pogorszyły. Ze schroniska pod Śnieżką boksera wraz z jego czworonogiem musiał zwozić GOPR. Artur Szpilka opublikował w Internecie film z tego zdarzenia. Nie obyło się bez fali krytyki ze strony internautów. RMFFM.

      Szpilka zimą... ale latem też trzeba się dobrze przygotować

      Za to w najcieplejszych miesiącach, lipcu i sierpniu, temperatury na szczycie wynoszą średnio poniżej 9°C. Oczywiście są to wartości dobowe, uśrednione - w praktyce najwyższa zanotowana na szczycie Śnieżki temperatura przekraczała 20°C. Wybierając się na szczyt latem należy odpowiednio ciepło się ubrać. Nawet jeśli początek drogi będzie ciepły bądź upalny, na szczycie panować powinna raczej niska temperatura. Wejście na szczyt zimą wymaga już odpowiednich, bardzo ciepłych ubrań. Śnieżka wznosi się na wysokość, gdzie warunki pogodowe bywają już nieprzewidywalne i trudne. Onet.pl

      źródło: 20190909_110854.jpg

    •  

      pokaż komentarz

      @Tolstoj-kot: owszem, zimą należy się przygotować, zwłaszcza że to najbardziej wietrzne miejsce w polsce. Szpilka jest po prostu dzbanem. Przy dobrej pogodzie już w marcu na wyższych partiach rozbierasz się do t-shirtu, mimo zalegającego śniegu.
      W maju ubiegłego roku spędziłem noc na czarnej grani koło śnieżnych kotłów, zaopatrzony jedynie w śpiwór, bo trafiła się dobra pogoda. Sytuacje, które przywołujesz na screenie, to sytuacje skrajne.

    •  

      pokaż komentarz

      Sytuacje, które przywołujesz na screenie, to sytuacje skrajne.

      @lesny-demon: Sęk w tym, że w górach tak do końca to nigdy nie wiesz kiedy natrafisz na tę sytuację skrajną. Tzn. że turysta powinien być poważny i przygotowany nawet na sytuację skrajną. A nie żarty z gór, że butla tlenowa... haha... śmieszno... hihi...

      A poza tym KŁAMIESZ

      cytuję:

      od 3 lat robię za biurkiem i mało co się ruszam, wchodziłem rok temu bez zadyszki nawet

      vs

      W maju ubiegłego roku spędziłem noc na czarnej grani koło śnieżnych kotłów, zaopatrzony jedynie w śpiwór

      To mało co się ruszasz, czy jednak chodzisz po górach?

      XD

      EOT.
      Nie piszę z ludźmi, co kłamią.

    •  

      pokaż komentarz

      @Tolstoj-kot: no, wyjście w góry raz w roku, z ekipą, żeby napić się domowego wina patrząc na kotlinę, to faktycznie sportowy tryb życia w ch$$ xD

    •  

      pokaż komentarz

      @Tolstoj-kot:

      To jest straszne jak ludzie idą w góry! Nie zdają sobie sprawy z zagrożenia! Ja wchodziłem w zeszłym roku na Giewont, lipiec, skwar, wszyscy w krótkich spodenkach, japonki, klapki, małe dzieci - koszmar! Ja jedyny byłem przygotowany: dwa czekany, raki, profesjonalna odzież, specjalistyczny mocno spłaszczony namiot (żeby opierał się wiatrom), butle z tlenem - najgorsze były te ich drwiące spojrzenia ignorantów. A przecież to GÓRY i wszystko może się zmienić w sekundę! Wejście podzieliłem na 4 dni, co paręset metrów obóz, aklimatyzacja, oczywiście poręczówki na każdym etapie i ostatniego dnia atak na szczyt. Co dzień rano znajdowałem w przedsionku mojego namiotu puszki po Coli i opakowania po chipsach! Przeklęci amatorzy! W końcu zdobyłem szczyt, zużyte butle zostawiłem w pod krzyżem w strefie śmierci, gdzie -o zgrozo! - spotkałem babcię z dwójką wnucząt! Schodziłem kolejne 4 dni, ale przeżyłem tę próbę umiejętności i charakteru. Pod koniec sierpnia planuję wejść na Kopiec Kościuszki, w stylu alpejskim - ale jak zobaczę turystów z dziećmi i watą cukrową, to dzwonię na policję.
      ~Prawdziwy człowiek gór, alpinista, profesjonalsta

  •  

    pokaż komentarz

    Za dzieciaka byłem na Chojniku wiele razy. Pamiętam że pierwszy raz strzelałem tam z prawdziwej kuszy ( ͡º ͜ʖ͡º) No i ta legenda o księżniczce zamkniętej w wieży (。◕‿‿◕。)

Dodany przez:

avatar Tomek6000 dołączył
480 wykopali 11 zakopali 13.9 tys. wyświetleń
Advertisement