•  

    pokaż komentarz

    Znając życie permanentny brak pracowników, słabe zarządzanie i niska motywacja (urzędnicze pensje). Po co pracować na stanowisku urzędniczym jak można zarabiać dwa razy tyle w przemyśle :)

  •  

    pokaż komentarz

    Urząd inpektoratu zawsze był traktowny po macoszemu, i jak rozbudowywano administrację nigdy nie bylo miejsca przy urzedach, tylko wynajmowano po hotelach. Ostatnio doszły mnie słuchy żeby zaoszczędzić na wynajmie, proponowano Kierownikowi Inspektoratu "przeniesienie" do podziemii(piwnic w szkole.Kierownik stwierdził(posiadając uprawnienia co do decydowania o standardzie, i przeznaczeniu) że pomieszczenia urągają pozycji inspektoratu, jak i powadze urędu, łamiąc poziom zabezpieczeń p-poż i innych dla urzedników jak i petentów. A zarobki? Podwyżki były w zamrażarce od 11-tu lat(nie ma i nie bedzie) I pani inspektor inżynier po studiach budowlanych z uprawnieniami, ma na rękę ok 2300/ miech, i cały powiat na głowie z zaszłymi sprawami, po II wojnie św. jak i PRL i bieżące + generowane nowe. A wśród obywateli daje się zauważyć wzrost idiotów na granicy wariactwa już nieuleczalnego.

    •  

      pokaż komentarz

      @jaclaw1951: Znajomy inspektor ma z dodatkami nieco ponad 6500 zł netto miesięcznie. W tym trzynastki, dopłaty do ciuchów, premie itp.)

    •  

      pokaż komentarz

      @pcpc: Prawdopodobnie w mieście wojewódzkim.

      Znam temat i pensje są na prawdę niskie i albo nadrabia się to różnymi sztuczkami typu dodatki albo przymyka się oko na robienie projektów...
      Są też inspektoraty gdzie kierownik ma spoko pensje (zakombinowana), cała załoga to głąby, jedna osoba przed emerytura ma jakakolwiek pojęcie i pracuje rzetelnie wyłącznie z poczucia obowiązku i jest dramat...

    •  

      pokaż komentarz

      Znajomy inspektor ma z dodatkami nieco ponad 6500 zł netto miesięcznie. W tym trzynastki, dopłaty do ciuchów, premie itp.)
      Pokaż jego oświadczenie majątkowe.
      @pcpc:

    •  

      pokaż komentarz

      @PierDacze: W mieście powiatowym. Podstawy są równe w każdym inspektoracie w granicach województwa. Projektów nie robi, zbyt duże ryzyko. Są tacy, co robią.

    •  

      pokaż komentarz

      @pcpc: inspektor powiatowy jest jeden - no i może tyle kasy dostaje ale swoje funkcje wykonuje za pośrednictwem inspektorów a ich jest zawsze za mało i dostają z 2300-2500 i to z dodatkami stazowymi a spraw od groma...jak się ludzie pokłócą to i cała ulica do skontrolowania, a to pismo, teczki i inne pierdoły.

    •  

      pokaż komentarz

      @pcpc: Natomiast mam wieksze obiekcje do działania NIK-u, bo też wyolbrzymiają sprawy które im pozwolą, by komuś dokopać. Raporty powinny być dla opini publicznej i Sejmu, który powinien klepnąć właściwą ustawę. pomagającą wyczyścić problemy ktore narastają, być może przez bzdurne przepisy, jak i niekompetentne władze rządzące od II wojny światowej, która wygenerowała masę krzywd, a opuszczający okupant narobil gnoju w wywłaszczaniach i wysiedlaniach. A powojenne władze dekretem Bieruta jeszcze dołożyly problemów, i metodą spychotechniki, dzisiejsze inspektory mają przechlapane. Dochodzą do trego kłótnie sąsiedzkie i rodzinne o głupoty w granicy czy miedzy, absorbujące inspektorów na podstawie donosów. Natomiast operatywny inspektor zgarnie i więcej..... jak ma i zna układy.

  •  

    pokaż komentarz

    To jest nic. Natanek buduje co i jak chce i od 1988 r. Inspektorat Budowlany nie jest w stanie realnie zadziałać XDDD
    Ja się zastanawiam tylko, jak ci inspektorzy się nie boją (więzienia), gdy któryś z tych ulepów pierdyknie i pogrzebie wyznawców Natanka, którzy się tam zjeżdżają regularnie na czary-mary. Albo PSP - Natanek oficjalnie prowadzi tam agroturystykę (pardon - jego starzy), jak każdą działalność PSP musi co kilka lat skontrolować pod względem ppoż... XDD
    https://player.pl/programy-online/uwaga-odcinki,351/odcinek-3346,S04E3346,13956

    Ponad sto obiektów, w tym także drogi dojazdowe i pomniki, to dorobek księdza Natanka i jego pustelni Niepokalanów, która w sposób niekontrolowany rozrasta się z tygodnia na tydzień. Okazuje się, że w obrębie posiadłości w Grzechyni wszystko powstało bez pozwolenia na budowę. Miejscowy inspektorat budowlany od dwóch lat bezskutecznie usiłuje doprowadzić do rozbiórki samowoli.

    Historia samowoli budowlanych księdza Natanka sięga 1988 roku, wówczas zaczął budowę bez stosownych pozwoleń. W 2002 roku wystąpił o legalizację stojących już na jego działce dwóch budynków. Powiatowy Inspektorat Nadzoru Budowlanego był wówczas skłonny przychylić się do jego prośby, jednak ksiądz nie dostarczył projektu i stosownych dokumentów. Sprawa utknęła w martwym punkcie. Budowa – wręcz przeciwnie- kwitła.

    W 2009 roku pojawił się nowy inspektor budowlany, którego kontrola doliczyła się już 32 nielegalnych obiektów. Większość z nich nie była nawet wybudowana zgodnie ze sztuka budowlaną. Tymczasem na terenie pustelni przebywało mnóstwo ludzi, na tzw. kolonie przyjeżdżały także dzieci. Wejścia do dziecięcych pokoików urągały wszelkim zasadom bezpieczeństwa.

    – Podczas kontroli ks. Natanek cały czas jest bardzo życzliwie nastawiony do wszystkich, jest szczęśliwy. Bóg dał im to wszystko więc nie rozumie zarzutów. Jego zdaniem tak musi być. Od dostał misję od Boga, którą konsekwentnie realizuje, mówi Marek Borzestowski, Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego w Suchej Beskidzkiej.

    Jedna z kontroli zaowocowała decyzją Powiatowego Inspektoratu Nadzoru Budowlanego w Suchej Beskidzkiej nakazującą rozbiórkę wszystkich obiektów na terenie pustelni. Ksiądz Natanek od tej decyzji odwołał się do Wojewódzkiego Inspektoratu w Krakowie. Krakowski urząd uznał odwołanie księdza za słuszne i przekazał sprawę do ponownego rozpatrzenia. Ta sytuacja powtórzyła się dwukrotnie.

    – My oddaliśmy tą sprawę do ponownego rozpatrzenia ze względu na zaistniałe, naszym zdaniem, błędy formalne. Musimy działać w takich i podobnych sprawach w pewnej ustalonej kolejności, mówi Artur Kania, Wojewódzki Inspektor Nadzoru Budowlanego.

    Ksiądz Natanek ma podpisana umowę z dostawcą energii. Umowa dotyczy przesyłu prądu na plac budowy, którym de facto pustelnia Niepokalanów jest bezustannie. Prąd może zostać przez dostawcę odcięty, jeśli instalacja zagraża życiu i zdrowiu.

    – Dostaliśmy sygnały, że na tym terenie są instalacje mogące zagrażać zdrowiu i życiu ludzi. Nasi pracownicy przeprowadzili wizję lokalną, jednak bez wchodzenia na posesję, z miejsc ogólno dostępnych np. dróg w pobliżu posiadłości. Nie zauważono żadnych elementów instalacji mogących stanowić zagrożenie, mówi Kazimierz Szypuła, Inżynier-Koordynator, Tauron w Bielsku-Białej.

    Ksiądz Natanek postawił swoje obiekty nie tylko na działkach, które należały do niego, lecz także okolicznych ziemiach.Stąd na kontrolę wezwane zostały także osoby nie mające w praktyce nic wspólnego z budową. Stan prawny niektórych działek nie jest do końca jasny, co ksiądz skwapliwie wykorzystuje.

    Wydaje się, że ksiądz Natanek wciąż jest ponad prawem. Kontrole i decyzje nie przeszkadzają mu wcale w kontynuowaniu budowy.

    źródło: 3.bp.blogspot.com

  •  

    pokaż komentarz

    Tak się zastanawiam ile oficjalnie ma pięter ten budynek z miniaturki - 5 pięter czy może 2 piętra i zajebiście wielkie poddasze? ( ͡º ͜ʖ͡º)

    źródło: geoforum.pl

  •  

    pokaż komentarz

    Jak to mówią, prawo budowlane na podhalu się nie przyjęło ( ͡~ ͜ʖ ͡°)

Dodany przez:

avatar HaHard dołączył
379 wykopali 5 zakopali 6.7 tys. wyświetleń
Advertisement