•  

    pokaż komentarz

    Artykuł ciekawy w dwóch aspektach. Po pierwsze, najwyraźniej Polki nie chodzą do ginekologa (bo wtedy nie byłoby sytuacji typu "dopiero dziesiąty lekarz, po latach, wysłał mnie do ginekologa i on zdiagnozował"). A to nie jest lekarz, do którego się idzie dopiero z chorobą - regularnie powinny odwiedzać go wszystkie kobiety (podobnie jak na kontrolę do dentysty). Po drugie, promuje leczenie typu Zięba i przytacza jednostkowe przypadki jako dowody - "jak lekarz nie potwierdza, że jakieś domowe zabiegi działają, to na pewno jest głupi, wyczytałam w necie, żeby nie jeść glutenu, internet wie lepiej i na swoim przykładzie potwierdzam, że działa"...

    •  

      pokaż komentarz

      @motokate moja żona to ma. Blisko miesiąc temu miała operację. Nie wrzucaj wszystkich do jednego worka bo świadomość lekarzy ginekologów w tym temacie jest tragiczna. Chodziła regularnie do ginekologia. Jednego z lepszych u nas w mieście. Poszła też do innych, bo jeden zawsze może się mylić. Tym razem najlepszych w Małopolsce. Aż głupio to pisać ale sam jej postawiłem diagnozę po czym pojechała do najlepszej kliniki (podobno) w Polsce. Wizyta 3 zł. Owszem, operować trzeba ale jeszcze nie. Może pani zajść w ciążę, powinno też pomóc. Operacja na NFZ ale za nóż pani zapłaci 3k. Trafiła całkiem przypadkiem do kolejnego lekarza, który w trybie pilnym skierowal na operację bo było już niebezpieczne.

    •  

      pokaż komentarz

      @dymek_: potwierdzam. Nawet spotyka sie takich "specjalistow" ktorym mowisz ze masz obawy ze to endometrioza a oni potrafia cie wysmiac i ze menstruacja to musi bolec i takie tam.

    •  

      pokaż komentarz

      @kuplende dokładnie. Była też u takiej. Usłyszała, że endometrioza to wymysł, ma boleć, a lekarze którzy to leczą nie znają się.

    •  

      pokaż komentarz

      @dymek_: @dymek_: W artykule mamy przypadek pani, której "nagle" znaleziono 7-centymetrową torbiel. Nie wyrosła chyba w tydzień? Kiedy musiała ostatni raz być u gina? Albo dalej: "Nic więc dziwnego, że kobiety chodzą więc ze swoimi objawami do gastrologa, urologa, proktologa czy endokrynologa, zanim w końcu – i jeśli w ogóle – trafią do ginekologa."
      Nie twierdzę, że lekarze są super, na pewno jest wiele osób, które mimo wizyt nie mają diagnozy. Ale ile takich osób jest vs te, które po prostu do lekarza nie idą? A wtedy ciężko, żeby coś zdiagnozował. Do gina, dentysty, okulisty chodzi się nawet będąc zdrowym, tak jak z autem się jeździ na przegląd. A żaden gin, jak wymaca albo zobaczy torbiel na usg, nie będzie bredził, że "nic pani nie jest i wydziwia pani". Tylko trzeba pójść.

      I chciałabym zobaczyć choć jedno badanie naukowe, które potwierdza, że ćwiczenia fizyczne czy ziółka leczą to świństwo. Naprawdę chciałabym.

      pokaż spoiler bo sama to mam, tylko nie bardzo wierzę w czary-mary za duże pieniądze.

    •  

      pokaż komentarz

      @motokate moja żona była u kilku ginekologów w ostatnich miesiącach, a wycięto jej guza wielkości pięści.

      W leczenie ćwiczeniami też jakoś nie wierzę, pewnie placebo.

    •  

      pokaż komentarz

      @motokate: u mojej babci lokalny ginekolog nie wykrył raka, który był wielkości piłki xd

    •  

      pokaż komentarz

      @motokate: @dymek_: choruje na endometrioze od dawna. Ponad 10 lat chodziłam po ginekologach i mówiłam,że mam okresy bolesne na tyle, że nie jestem w stanie z łóżka wstać, załatwić się bez mdlenia z bólu i na ból menstruacyjny zwykle środki przeciwbólowe nie dzialaja. Przepisywali szkodliwe środki przeciwbólowe mówiąc że okresy bolesne są normalne. Dopiero po 10 latach, kiedy przy każdym okresie poważnie rozważałam wezwanie karetki, trafiłam do lekarza endokrynologa, który mnie poprawnie zdiagnozował, dodatkowo odkrył insulinoopornosc,która idzie w parze z endometrioza i wprowadził tabletki hormonalne,które zatrzymały chorobę. Byłam u bardzo wielu lekarzy, którzy nic nie wykryli, także to prawda że świadomość wśród lekarzy jest tragiczna.

    •  

      pokaż komentarz

      @ZnawczyniTematu: To samo u mnie. Mimo regularnych wizyt u lekarza (co 3 miesiące), diagnozę dostałam dopiero za 3cią wizytą w szpitalu. Problemem jest to, że możesz mieć wiele ognisk endometriozy, których USG nie wykryje. Dopiero przy operacji jednego guza, lekarze są w stanie (przynajmniej w moim przypadku) zauważyć i usunąć resztę.

    •  

      pokaż komentarz

      @motokate z tym "nagle" też bym się kiedyś śmiała.
      U mnie wystarczył tydzień, żeby z malutkiego ledwo wyczuwalnego guzka w piersi zrobiło się 11cm i regularne wizyty wcale mnie przed tym nie uchroniły jak i samobadanie. W trybie expresowym umawiałam wizytę prywatną i tyle czasu wystarczyło żeby tak urosło.

    •  

      pokaż komentarz

      @motokate ja chodzilam w regularnie w ciąży i na przestrzeni miesiąca wyrosla mi torbiel 4x1,5 cm, wiec niestety torbiele mogą szybko rosnąć

    •  

      pokaż komentarz

      @papuszkafalista: dokladnie, endometrioze łatwo wziąć za inna chorobę, potrzebny jest lekarz, który zbierze wszystkie czynniki, czyli ból, nawet małe pęcherze wokół jajników, insulinoopornosc oraz brzydka cera (tak wiem, niby głupi objaw ale to wszystko sie łączy) i wtedy można wywnioskować,że to endometrioza. Mi po tabletkach wszystko się polepszyło,łącznie z cerą.

    •  

      pokaż komentarz

      @motokate: Jestem w stanie uwierzyć, że zdrowy tryb zycia zmniejsza dolegliwości, czy reguluje cykl. Brałam lek provera na plamienia 5 dni przed okresem. Pomagał połowicznie. Po rezygnacji z cukrów w diecie okres sam się wyregulował, a do tego jest mniej bolesny.

    •  

      pokaż komentarz

      @motokate jak nie pójdziesz do ginekologa i nie powiesz mu,że przychodzisz z konkretną diagnozą do potwierdzenia, to często nic się nie dowiesz

    •  

      pokaż komentarz

      @motokate: bzdura. Chodziłam 16 lat do ginekologa, miałam niezliczona ilość badań zrobionych. Sor to był mój drugi dom a jedyna diagnoza jaka otrzymałam to - jest pani histeryczka. Wyobraź sobie ze przez 16 lat czujesz ból jakby ktoś od środka brzytwa jezdzi Ci po brzuchu. Ze spać możesz tylko na jednym boku ze zgiętymi kolanami z poduszka między nogami. Zapomnij o sporcie. Seksie. Taki ból pozbawia Cię chęci do życia, rozwala małżeństwo, stajesz się wrakiem człowieka. Wiec to nie tak ze się nie badamy. Powstanie tej choroby pomimo tak rozwijającej się medycyny jest zagadka. Koszmarna zagadka.

    •  

      pokaż komentarz

      @motokate moja znajoma ze względu na duże problemy ginekologiczno-hormonalne odwiedziła już większość uznanych lekarzy zajmujących się tą dziedziną. Praktycznie co miesiąc jest u jakiegoś ii nie ustrzegło ją to przed 6 cm torbielą. Na jej szczęście dzięki odpowiednim lekom obyło się bez operacji

    •  

      pokaż komentarz

      Po pierwsze, najwyraźniej Polki nie chodzą do ginekologa

      @motokate: bzdura. Byłam u 6 różnych lekarzy, wielokrotnie w ciągu życia. Dopiero jak zaczęły się większe problemy i trafiłam na specjalistę, zajmującego się m.in. endometriozą, to był w stanie mi ją zdiagnozować. Byłam zaskoczona, ponieważ tej choroby zupełnie u siebie nie podejrzewałam - zdarzały się bolesne miesiączki, ale bardzo rzadko, nigdy nie biorę leków przeciwbólowych, a większość moich koleżanek przy normalnym okresie - tak.

    •  

      pokaż komentarz

      @motokate nie zgadzam się, że polki nie chodzą do lekarzy, bardziej bym stwierdziła, że trafiają do konowałów m, którzy uważają "pani tak ma i już". Sama trafiłam do baby, która USG oczami mi zrobiła na moje objawy, większe krwawienia, potopy właściwie, bóle i plamienia pomiędzy stygmatami . Kolejny lekarz wykrył polip. Tamta mówiła, że tak mam co ja panikuje, jakbym to ja najlepiej nie znała swojego organizmu i dziwnych odchyleń. Endo nie jest jakoś łatwo do diagnozowania bo jak widać objawy pasują do paru innych chorób albo "pani tak ma"

    •  

      pokaż komentarz

      najwyraźniej Polki nie chodzą do ginekologa (bo wtedy nie byłoby sytuacji typu "dopiero dziesiąty lekarz, po latach, wysłał mnie do ginekologa i on zdiagnozował")

      @motokate: moja żona po dwudziestu latach chodzenia do ginekologów, w tym wielu sławnych na całą Polskę, i wysłuchiwaniu rzeczy typu "musi pani iść do psychologa, wszystko jest w pani głowie, proszę wypić kieliszek wina na rozluźnienie, to wina stresu, proszę więcej spać, to skutek uboczny tabletek antykoncepcyjnych", dowiedziała się jakiś miesiąc temu że to ma przy okazji wizyty u rehabilitanta który zajmuje się takimi sprawami...

    •  

      pokaż komentarz

      @motokate: Z mojego doświadczenia, ginekologom przede wszystkim zależy żeby szybko cię załatwić, 5 minut badania, 5 minut rozmowy i 150 zeta w kieszeni. To a propos kontrolnych wizyt. A spróbuj podyskutować albo zadać jakieś pytanie, ha, ha.

    •  

      pokaż komentarz

      @Poczwarka: Straszne jest to że tyle osób tu pisze o niekompetencji lekarzy. Jeszcze można zrozumieć że nie potrafi wykryć choroby, ale wmawianie pacjentkom histerii czy że tak się ma i to jest naturalne, to już zakrawa o konowalstwo, a co dopiero wmawianie problemów psychicznych co może doprowadzić do nieprawidłowego leczenia i jeszcze większych problemów jeśli ktoś się takiego pyszałka posłucha. W przypadku objawów o nieznanym podłożu lekarz powinien szukać przyczyn dalej, a nie wykpiwać wszystko bo mu nie pasuje do najbardziej znanych diagnoz.

      Straszne jest to że ci lekarze nie są pociągani do odpowiedzialności za takie błędy medyczne, za obojętność w stosunku do tego co przekazuje im pacjent i wprowadzanie w błąd mogące autentycznie zaszkodzić zdrowiu. A później zdziwienie że ludzie szukają rozwiązań gdziekolwiek się da. Czy można wtedy powiedzieć że pacjent nie kieruje się zdrowym rozsądkiem szukając przyczyny dalej? To jest dopiero przejaw zdrowego rozsądku, nie pozwolenie sobie wmówić autorytetom że to wszystko jest tylko w głowie i to pomimo trudnej choroby o niewiadomym podłożu która utrudnia normalne funkcjonowanie. Trudno jednak zrozumieć zlekceważenie pacjenta który przychodzi z tak silnymi bólami.

    •  

      pokaż komentarz

      @motokate: mojej ciotce kilka dni temu usunęli 5kg (!) guza z jajnika. Regularnie chodziła do ginekologa. Guz był "lejący" się, a nie zwarta kula czy coś w ten deseń. Bóle brzucha i ogólnie wzdęty brzuch zdiagnozowano jako problemy jelitowe. Dopiero jak zdecydowała się pojechać do Wrocławia do profesora jakiegoś, to ten zdiagnozował nowotwór, który był od 2 lat widoczny np. na tomografii, a którego żaden z lekarzy w jej mieście (50 tys. mieszkańców) nie zauważył.
      Więc to nie tylko kwestia tego, że kobiety do lekarzy nie chodzą. Często chodzą, ale są badane "po łebkach".

    •  

      pokaż komentarz

      @dymek_: Jo to w ogóle takich akcji nie kumam. Przecież za błędną diagnozę powinny być jakieś kary.

    •  

      pokaż komentarz

      @Bellie: @ZnawczyniTematu: @wykopowa_ona: a nie lepiej byłoby podać nazwiska lekarzy i przychodnie?
      Takie utajnianie kto był dobry w rozpoznaniu raczej nikomu nie pomoże

    •  

      pokaż komentarz

      Masakra, co piszecie. Z jednej strony pewnie mam szczęście, bo żaden z lekarzy, do których chodzę na NFZ, nie lekceważy nawet drobiazgów i generalnie poza czasem oczekiwania na wizytę, ew. poziomem uprzejmości nie mam zastrzeżeń do ich kompetencji. Z drugiej - zadowoleni pacjenci pewnie rzadziej wywnętrzają się w necie, bo i po co, więc siłą rzeczy dominują negatywne oceny. Trudno mi uwierzyć, że większość lekarzy to konowały. To tacy sami ludzie, jak i w innych zawodach i podejrzewam, że większość stara się robić swoją robotę dobrze.

      A artykuł wygląda na napisany pod tezę "hurr durr, źli lekarze nie diagnozują", tylko niezbyt sprawnie, bo przez przypadek obok tego wyszło "kobiety się nie badają, a jak już, to leczą u dr Google'a". A statystyki wizyt są marne i to jest fakt. Nie przypadkiem mamy taką śmiertelność z powodu raka szyjki macicy. https://biznes.newseria.pl/news/polki-sie-nie-badaja,p222658441

      @janeeyrie: Coż, mój gin robi to inaczej - tyle czasu, ile trzeba, ale potem wpisuje w system badania, których nie było. NFZ olewa temat (zgłaszałam). Gdyby ktoś pytał, czemu nie ma kasy w systemie opieki zdrowotnej.

    •  

      pokaż komentarz

      @motokate: po prostu jeszcze nie miałaś sytuacji,że przez lata chodziłaś po lekarzach z objawami i nikt nie mógł Cię poprawnie zdiagnozować. To nie tyczy się tylko endometriozy,ale i innych, zwłaszcza rzadszych chorób - trzeba się nachodzić po wielu lekarzach zanim znajdzie się odpowiedź na to co ci dolega.

    •  

      pokaż komentarz

      @Oklasky: nie do końca chce polecać lekarza, który mnie zdiagnozował bo od kiedy PiS doszedł do władzy, odwaliło mu, wprowadził klauzulę sumienia, nie przepisuje leków jeśli są jednocześnie antykoncepcyjne, zamiast tego proponuje jakieś psychodeliczne... Tak jak kiedyś jego poczekalnia była pełna, teraz jest pusta i ja również z niego zrezygnowałam. W każdym razie lekarz jest z Warszawy, tak jak i wszyscy poprzedni, którzy w żadnym stopniu mi nie pomogli w diagnozie. Także problem z endometrioza nie jest problemem kobiet mieszkających gdzieś na wsi, mieszkajac w Warszawie i mając dostęp do wielu dobrych lekarzy, nie mogłam uzyskac pomocy.

    •  

      pokaż komentarz

      @motokate: Lekarze sprawdzają się w prostych schorzeniach łatwych do rozpoznania na które jest w miarę nieszkodliwe leczenie, przy czymś bardziej poważnym co nie jest łatwo zdiagnozować masz takie historie jak tutaj. Gdyby lekarze byli naprawdę skuteczni to mielibyśmy spadek zachorowalności, dobrą diagnostykę i profilaktykę czyli przede wszystkim zapobieganie chorobom, a tymczasem jest na odwrót, pełno chorób ma dalej nieznaną etiologię tylko leki i operacje pozostają, choć sporo dolegliwości można wyleczyć prostymi metodami. Zwalanie winy na pacjentów że się nie badają zawczasu jest bzdurą, zawczasu to idziesz do takiego lekarza z pierwszymi objawami i słyszysz że histeryzujesz albo sobie wmawiasz czy cokolwiek innego. Wiele osób nie nadaje się do tego zawodu co się objawia niewłaściwym podejściem, lekarze z pewnością mają dobre intencje, na zachodzie jest też sporo lekarzy myślących którzy są na czasie, ale na tym się kończy.

  •  

    pokaż komentarz

    trzeba "ręcznie" dodać do słownika.

  •  

    pokaż komentarz

    Nigdy nie słyszałam, żeby dieta lub joga wpływały na endometriozę... Czy ktoś ma jakieś doświadczenie? Nie rozumiem jak miałoby to działać.

    •  

      pokaż komentarz

      @papuszkafalista: poszukaj na instagramie Ladymargot ona stosuje dietę i jogę i jej podobno ulżyło.

    •  

      pokaż komentarz

      @papuszkafalista: dieta wpływa następująco - jedną z teorii na temat endometriozy jest to, że jest to choroba autoimmunologiczna (tak jak np. Hashimoto), pewne grupy pożywienia przypominają nasze naturalne hormony i w ten sposób oszukują nasz organizm, co prowadzi np. do przewagi estrogenowej. Prawdopodobnie nadmiar estrogenu prowadzi do rozwoju endometriozy. Drugim możliwym przyczynkiem jest stan zapalny - pewne grupy produktów są alergenami, spożywanie ich prowadzi do rozwoju stanu zapalnego i organizm zaczyna produkować więcej przeciwciał, cały czas jest przesadnie pobudzony, na wyczerpaniu. Może mieć to jakiś związek z endometriozą, ale dalej nie wiadomo jaki. Jako, że Hashi i endo często występują razem to można przypuszczać, że to coś co je wywołuje ma wspólny mianownik.
      A co do jogi - wszystko jedno jakie ćwiczenia, ale jak ćwiczysz, szczególnie przed okresem, to będziesz miała lżejszy okres, ja sobie zawsze próbuje ćwiczyć parę dni przed. Może ma to związek ze wzmocnieniem mięśni macicy i skuteczniejszym usuwaniem tkanki. Joga jest ogólnie świetna, ale radziłabym uważać paniom z nadwyżką testosteronu, bo były badania na więźniach, którym joga ten testo jeszcze podnosiła, co prowadziło w konsekwencji do bardziej agresywnych zachowań, a nie wyciszenia - jak wiele osób mylnie sądzi.

    •  

      pokaż komentarz

      @Poczwarka: na insta juz byla taka jedna co twierdzila ze wege pomogło jej z rakiem i cudem wyzdrowiała. Wiesz co sie okazało?

    •  

      pokaż komentarz

      @sebastian-grabunczyk: nie należy popadać ze skrajności w skrajność

    •  

      pokaż komentarz

      @Poczwarka: nie nalezy wierzyć ludziom z internetu czy to bedac zdrowym czy nie a w szczególności ludziom na portalach typu insta

    •  

      pokaż komentarz

      @Bellie: Dziekuje za wyczerpujaca i ciekawa odpowiedz. Pytam z ciekawosci, bo bardzo duzo cwicze (do 6 razy w tygodniu) i dbam o zdrowa diete, dlatego zastanawialam sie co jeszcze moge zrobic. Poczytam o produktach, ktore moga prowadzic do przewagi estrogenowej. Co do sportu, to cwicze joge, ale tez crossfit. To drugie dziala na mnie czesto bardziej wyciszajaco niz joga - mam za duzo energii i potrzebuje ja wyladowac :)
      @Poczwarka: Dzieki, zerkne
      @robert-kuzba: Nie wiedzialam, ze i na to :)

    •  

      pokaż komentarz

      @papuszkafalista: ja wykluczylam nabiał (laktoza) i odczuwam duuza poprawę we wszystkim. Minusem jest brak wapnia - trzeba innymi produktami nadrabiac.

  •  

    pokaż komentarz

    Mnie wkurza że ktoś nie potrafi kliknąć prawym przyciskiem i dodać słowa do słownika ( ͡° ͜ʖ ͡°)