•  

    pokaż komentarz

    Normalnie szokująca praktyka stosowana od 30 lat w co drugiej polskiej firmie albo hurtowni spożywczej. Teraz tyle konserwantów jest walonych do produktów spożywczych że data do spożycia jest jedynie umowna.

    •  

      pokaż komentarz

      @Triptiz co za bzdury, w tych czasami są to odosobnione przypadki i wiele w tej kwestii się poprawiło.

    •  

      pokaż komentarz

      @soundboy: Parę lat temu rozmawiałem z pracownikiem jednej z dużych firm "cukierniczych" i powiedział ciekawą rzecz: półprodukty, przygotowane wcześniej, leżą sobie w chłodni xxxx czasu - dłuuuugo, u nich chyba to było nawet ponad rok.
      Następnie, na rynku są zamówienia na dany produkt, coś z tych półproduktów robią, np ciastka, pakują... i to data pakowania jest datą produkcji/ważności.
      Z kim byś nie porozmawiał, z obojętnie jakim segmentem przemysłu spożywczego - to nie wygląda to dobrze.
      Staram się jak najmniej jeść przetworzonych rzeczy - co się da, robię własnymi siłami.

    •  

      pokaż komentarz

      @KazPL: #takaprawda że własne nie tylko słodkości ale i ciasta, i w ogóle potrawy to prawie zawsze - o wiele lepsze jedzenie niż wszelkie gotowe. O tyle o ile kupując półprodukty mamy „tylko” nie do końca pewność co do tego ile i gdzie one leżały czy skąd w rzeczywistości, mimo norm w UE pochodzą, to w wypadku gotowców jest to wielokrotność tego stanu.

    •  

      pokaż komentarz

      @Triptiz: Obecnie nowoczesne metody etykietowania produktu uniemożliwiają praktycznie jego antydatowanie, a na pewno nie w sposób pokazany na zdjęciach. No ok, jest to możliwe ale taki proces może kosztować więcej niż pakowanie a być może i więcej niż wytworzenie i zapakowanie nowego produktu.

      Zatem uznani producenci produktów spożywczych, którzy zainwestowali w nowoczesne technologie pakowania, nie będą się "bawić" zmywaczem czy też korzystać z innych form zmiany daty przydatności do spożycia bo im się to po prostu nie opłaca.

      Wymieniasz hurtownie jako miejsce antydatowania, cóż hurtownie mogą wybierać produkty od określonych dostawców, ba jeżeli jest to duża sieć hurtowni o dużym obrocie, może w umowie zawrzec informacje o sposobie pakowania i oznaczania. Ale myślę że nikomu nie zależy na łamaniu przepisów, poza tym aby osiągnąć możliwości "manipulacyjne" należy zamawiać odpowiednio dużo towaru i znaleźć dla niego zbyt. Raczej takie hurtownie nie będą narzekały na brak towaru. Poza tym wiele umów zawiera zapis o zwrotach towaru przeterminowanego do producenta.

      Po prostu nie wyobrażam sobie takich działań na skalę masową.

      Co do konserwantów, jest ich mimo wszystko mniej niż 10 czy 15 lat temu.
      Wydłużenie okresu przydatności do spożycia jest spowodowane również zmianami w technologii produkcji, wyższa kultura produkcji i normy bezpieczeństwa, naświetlanie UV jak i nowoczesnymi procesami pakowania z użyciem procesów bakteriobójczych. Same opakowania są bardziej szczelne co znacznie wydłuża czas zabezpieczenia przed procesami gnicia czy jełczenia.

      Podam przykład jednego z dużych producentów surówek, który notował duże koszty powodowane z krótkim okresem przydatności ich do spożycia (3dni). Samo zastosowanie nowoczesnych metod pakowania spowodowało wydłużenie tego okresu do 14dni bez zmiany składu samego produktu! Dodatkowe metody zabezpieczenia produktu (zamknięty proces produkcji i pakowania) wydłużyły termin przydatności do spożycia do 3 tygodni bez stosowania jakichkolwiek konserwantów!

      Oczywiście wszytko to co napisałem dotyczy firm które mają możliwości inwestycyjne i troszczą się o jakość i dobro klientów. Jak widać na zdjęciach zdarzają się producenci o odmiennym zdani na ten temat ale mam wrażenie jak i nadzieje że są oni w mniejszości.

    •  

      pokaż komentarz

      @soundboy Hehe, skad Ty masz takie informacje?
      Oczywiscie że jest to normalna praktyka na kazdym etapie produkcji.
      Pracowalem w PizzaHut ze 3/4 lata temu w galerii bałtyckiej. Przedatowywanie na koniec/poczatek dnia to byla normalna praktyka, wymagana przez menadzerów.

    •  

      pokaż komentarz

      @Triptiz: Pracowałem w jednej z restauracji - wiecie co robiliśmy z napojami po dacie ważności? Podawaliśmy Klientom w nalanych szklankach ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @buci007: Nic mi na ten temat nie wiadomo - o zadnych rozwolnieniach tez nic nie wiem. ( ͡°( ͡° ͜ʖ( ͡° ͜ʖ ͡°)ʖ ͡°) ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @72mrjohny: ale ty mówisz o przeklejaniu metek pod haccap. Gdzie są tak pop%%@!@$one założenia jakby szlo o operacje na otwartym sercu.

    •  

      pokaż komentarz

      Pracowalem w PizzaHut ze 3/4 lata temu w galerii bałtyckiej

      @72mrjohny: moja eks pracowała w PH 2 lata temu w Krakowie, wyp$%!#!!ali do kosza wszystko, co przekroczyło datę ważności (nawet warzywa, które były dobre). I co, będziemy się przerzucać dowodami anegdotycznymi, twierdząc, że ten drugi nie ma racji?

    •  

      pokaż komentarz

      @KazPL: Na Zachodzie to samo. Kiedys pracowalem sezonowo w holenderskiej fabryce sera to raz pomagalem wypakowywac jakies zwroty pod koniec daty waznosci i szlo to potem na zmielenie chyba albo ponowne pakowanie. Niektore opakowania byly pogryzione przez szczury ale nikomu to nie przeszkadzalo.

    •  

      pokaż komentarz

      @Triptiz: no tak, skoro tak robi się "od 30 lat i prawie wszędzie" to można odpuścić.... Ciekawa logika..... Skoro ludzie umierają to po co chronić zdrowie.... Typowy przykład "i co z tego, dopóki mnie to nie dotyczy to nie róbcie afery"

    •  

      pokaż komentarz

      @Triptiz: Podaj mi proszę nazwy chociaż 3 dużych, polskich firm (gdzie jako polską firmę traktujemy dopiero, jeżeli kapitał firmy w większości należy do Polaków). Myślę, że większość z wykopków będzie miała z tym problem, ale liczę że kilku się znajdzie, którzy sprawdzili :-)

    •  

      pokaż komentarz

      @Triptiz: masz jakieś dowody czy tak sobie p@#@@#%isz?

    •  

      pokaż komentarz

      @Pitrso Gdy pracowałem w Holandii przy produkcji jajek w proszku - na magazynie był bajzel taki, że czasem znajdowały się 25 kg opakowania przeterminowane o rok (a proszek ma datę chyba 5 lat xD ). No to cyk, wiozło się to na "tajny dział", przesypywało się połowę do nowego worka, oba worki dopełniało świeżym produktem, datę ważności się uśredniało i sprzedawało w promocji ( ͡° ͜ʖ ͡°) Cały ten dział był tak fajnie ukryty, że w razie kontroli wejście zastawiało się paletą z jakimś szajsem i udawaliśmy, że nie ma tam żadnych drzwi ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @H4v3n: Nawet nie podałem nazwy firmy a ty oczekujesz zebym tu wstawial nagrania z tamtego dnia. Dziele sie swoim doswiadczeniem a to swoje "pierdolisz" to wsadz sobie sam wiesz gdzie.

    •  

      pokaż komentarz

      @Pitrso: czy ja do ciebie pisze? Po co się wtrącasz?

    •  

      pokaż komentarz

      @soundboy: masz rację. Np Tarczyński. Tarczyński nie przebija dat. Tarczyński wrzuca stare kabanosy do nowych. 5% nowego kabanosa, to stary kabanos

    •  

      pokaż komentarz

      @H4v3n: Przepraszam za pomyłkę- myślałem że to był do mnie komentarz.

    •  

      pokaż komentarz

      @Triptiz: to nie Polskie firmy przestańcie lobbować. to przyszło z zachodu. w GB jak w 2000 roku pracowałem w hurtowni to było dokładnie tak samo. Przyjeżdzał inspektor i decydował.

    •  

      pokaż komentarz

      @KazPL: ale zdajesz sobie sprawę, że jest takie coś jak atmosfera ochronna? Np jabłka mogą w przechowalni leżeć nawet 2 lata zanim trafią na sklepową półkę. Wszystko dlatego, że są specjalne warunki przechowywania. Wypompowuje się powietrze zawierające tlen a wpuszcza mieszankę, która zawiera dwutlenek węgla i azot.

      Np wędliny, które są w paczkach "napompowanych" mają często napisane na etykiecie Pakowano w atmosferze ochronnej, MAP itp. To nic innego jak zrobienie w takim worku próżni a następnie wpuszczenia mieszanki dwutlenku węgla i azotu. w proporcjach CO2 20% N2 80%.
      Najczęściej używany konserwant w wędliniach czyli azotyn sodu jako tako trwałości nie przedłuża, ale zabezpiecza przed tzw jadem kiełbasianym.

      A jeżeli chodzi o termin przydatności do spożycia, to każdy producent musi mieć jakąś podstawę aby takowy nadać swojemu produktowi. Dla wędlin kryterium są komórki listeria monocytogenes wyrażone w jednostce "jtk" - jednostki tworzące kolonie. Limit wynosi 100jtk w okresie przydatności do spożycia.

      Normalnie robione jest to tak, że po produkcji produkt bada się w akredytowanym laboratorium które przeprowadza badanie zaraz po produkcji a potem na koniec okresu, który deklaruje producent np po 2 czy 3 tygodniach. Oczywiście laboratorium musi przechowywać produkt zgodnie z zaleceniem producenta np w temperaturze 2-8 stopni Celsjusza.

    •  

      pokaż komentarz

      @Triptiz: bzdury wyssane z blogów o zdrowym jedzeniu. Na termin przydatności robi się badanie. Polecam zapoznać się z rozporządzeniem 2073/2005

    •  

      pokaż komentarz

      @smieciarka-fejsbokowa: Oczywiście chodziło mi o wszystkie firmy działające na terenie Polski. Bo czy polska filia zagranicznego koncernu czy januszex nie ma tutaj znaczenia. Gdyż robią dokładnie to samo. Z tego co pamiętam z dawnych dziwnych prac to w sklepie sieci która dość dawno już w Polsce nie istnieje przeterminowane soki albo wciskano pracownikom odpowiedzialnym za dany dział żeby sobie "kupili" albo daty magicznie znikały po wizycie produktów w kanciapie kierownictwa. Jedynie coca cola i pepsi wymieniały swoje przeterminowane napoje poprzez przedstawicieli. To samo jak pracowałem 4 miesiące w przerwie między semestralnej na stacji benzynowej gdzie ajentka poddawała obróbce czekolady i bombonierki po terminie i kazała je wciskać kierowcom. Do tej pory mam regułę żeby nigdy nic nie brać przy kasie w sklepie czy na stacji bo to z reguły lewy towar.
      Czy coś się zmieniło do tego czasu? Myślę że tak ale to nie zasługa kontroli czy polskich kar albo przepisów a tego że łatwiej jest o pracę i teraz pracownik nie będzie się bał jej straty tylko zakapuje takie januszostwo albo nie zgodzi się brać w tym udziału. Chociaż takie nagrania pokazują jednak że nie do końca.

    •  

      pokaż komentarz

      @Triptiz: A później się dziwią, że zachorowalność na wszelkiego rodzaju dziwne, często nieuleczalne choroby, jest u nas na tak wysokim poziomie...

    •  

      pokaż komentarz

      @roszej: No widzę że ktoś normalny i znający temat. Debilom na wykopkach możesz tłumaczyć. Nie widzieli ale wszystko wiedzą lepiej. Jest dokładnie jak piszesz. Gdy duże partie produktu nie zostały sprzedane przed czasem to robi się badania na przydatność. I zazwyczaj są to półprodukty które będą poddane jakiejś obróbce termicznej itd. Dodatkowo daty przydatności są umowne a nie oddają rzeczywistego czasu do spożycia. Często są krótsze. Powiedz im że w wojsku jada się chleb z puszki który ma 5 lat - powiedzą że same konserwanty - a ja powiem sami debile. Nie wiedzą co i jak jest robione ale się wypowiadają. Aż się boję o swoją starość patrząc na tą tępą młodzież. Jakie to niezaradne życiowo.

    •  

      pokaż komentarz

      @Triptiz: Nie tylko w Polsce tak się robi, nie tylko.

    •  

      pokaż komentarz

      Normalnie szokująca praktyka stosowana od 30 lat w co drugiej polskiej firmie albo hurtowni spożywczej

      @Triptiz: Nie tylko w PL. Miałem kiedyś przyjemność zobaczyć antydatowanie w firmach niemieckich i holenderskich. Co śmieszniejsze: Holendrzy nawet nie datowali swoich puszek. Oni drukowali na nich kod na użytek wewnętrzny, a data i etykieta (głównie marki własne) były naklejane wraz z zamówieniem. Puszka mogła leżeć kilka lat nim dostawała datę, liczoną oczywiście od dnia drukowania daty. Termin przydatności też był różny zależnie od odbiorcy, tak jak wspomina @Czupakabros.

    •  

      pokaż komentarz

      @KazPL: Jasne, trzymają rok w chłodni.A płacą za to krasnoludki.

    •  

      pokaż komentarz

      @KazPL @magicpiano222 jeśli robią ciastka to poddają obróbce termicznej a produkt ma taką datę ważności jaka wyszła z prób mikrobiologicznych- czasem tydzień czasem kilka lat.

      Przy dacie pakowania dobiera się datę ważności na podstawie testów.

      Np. robiąc ciastka z kremem gdy kremowi pozostało 5 dni terminu to zapakowane ciasto ma max 5 dni.

  •  

    pokaż komentarz

    bez nazwy firmy to nic nie znaczy autor robi szkodę dla firm działających w branży nie wymieniając tej konkretnej

  •  

    pokaż komentarz

    Pracowalem w markecie budowlanym, nie tylko spozywka w ten tani sposób jest dalej przywracana do życia, drogie specjalistyczne masy bitumiczne na moich oczach z przeterminowanych o rok stawaly sie nowe

  •  

    pokaż komentarz

    W latach 90 to robili na bezczela, w Plusie (taka sieć dyskontów) była nalepiana jedna data ważności na drugą. I to na większości produktów.

    Teraz taki numer nie przejdzie.