•  

    pokaż komentarz

    Ja dla odmiany nie potrafię przytyć

  •  

    pokaż komentarz

    Sposoby na schudnięcie, od najprostszych i najtańszych:
    lvl 1. W Auschwitz grubych nie było, czyli po prostu nie wpierdalać. Ominięcie późnej kolacji jeszcze nikogo nie zabiło. Ominięcie przerwy na kawę i ciastko podobnie. Do tego jakiś ruch, choćby po biurze.
    lvl 2. Jak to piszą wykopki- zmiana michy, czyli zamiast mcd zwykła kanapka na razowym z zieleniną, zamiast panierki zwykłe duszenie czy gotowanie. Jakaś aktywność fizyczna- rowerek, bieżnia, coś co nam się podoba.
    lvl 3. Dieta, czyli te wszystkie keto, karbo, fit, żyłowanie się kurczakiem i ryżem. Pakiernia i różne ćwiczenia na różne partie ciała.
    lvl 4. Liczenie kalorii, wpisywanie tego w jakieś kalkulatory, diety pudełkowe, w ogóle dobry dietetyk, trener personalny etc.

    W mojej opinii wystarczy poziom 1 czy 2, aby nie puchnąć jak głupi, reszta to już rzeźby, wyciskanie, pot i płacz.

    •  

      pokaż komentarz

      @tellet: Potwierdzam wszystko, co napisałeś, i szczerze polecam zabawę z punktu 4, bo znacznie ułatwia sprawę - dopóki faktycznie nie zacząłem liczyć kalorii, w najlepszym wypadku waga mi stała w miejscu lub wahała się nieznacznie w jedną lub drugą stronę (śmigałem regularnie na siłkę).

      Osobiście używam Fitatu, w pierwszym miesiącu korzystania z apki zleciały mi 3kg przy bardzo małej aktywności fizycznej (spacery po pracy + od czasu do czasu jakieś bieganko, siłki zero - kontuzja)... Więc nie tylko się da, ale i wcale nie wiąże się to z jakimiś niesamowitymi wyrzeczeniami czy radykalnymi zmianami (chyba, że się codziennie żre w Maku), a każdy, kto twierdzi inaczej, zwyczajnie szuka wymówek ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @tellet: lvl 1-3 mozna spokojnie co pare dni jest cos niezdrowego, o ile masz ujemny bilans kaloryczny (nie dobijasz lyzki majonezu do kanapki w reszcie posilkow), to nie przytyjesz. Jesli za czesto jesz monotonne posilki typu kura ryz mieszanka warzyw, to mozesz miec niezdrowe relacje z jedzeniem i szybko wrocic do masowanka.

      Ruch, wysiadanie przystanek wczesniej z autobusu, pojscie do sklepu 500m zamiast fura, spacery, min. 6-7k krokow dziennie, zmiana na rower przy pogodzie. Male rzeczy, a jednak Non-exercise activity thermogenesis (NEAT) to wazna rzecz w chudnieciu.

      No i piwko tez trzeba ograniczyc. ( ͡º ͜ʖ͡º)

    •  

      pokaż komentarz

      @Alfred_Borden: Wystarczy skończyć z cukrem, nauczyć się pić wodę zamiast napojów gazowanych. Poza tym najbardziej tuczą węglowodany, czyli lepiej jeść mięso, nawet tłuste (tłuszcz nie tuczy) niż chleb.

    •  

      pokaż komentarz

      @slx2000: Tłuszcz też tuczy, nie ma siły. Generalnie problemem jest schemat - obfity tłusty posiłek + na deser dobicie się węglowodanami (zazwyczaj głównie cukrem). W ten sposób najłatwiej o nadkonsumpcję.

      Zgodzę się natomiast z tym, że jedząc tłusto i unikając węglowodanów można bardziej komfortowo lecieć na ujemnym bilansie.

    •  

      pokaż komentarz

      @slx2000: No nie jest to takie proste, mozesz nie jesc cukru i pic wode z cytrynka i dalej przybierac przez to co poza nimi. Wpadanie w jakies pulapki "zero cukru", zero tluszczu i "fit batony" jest bardzo latwe, zwlaszcza jak nie czytamy etykiet.

      Tluszcz tuczy bardziej niz inne makroskladniki, bo ma 9kcal w 1gramie (bialko i wegle 4kcal). Co nie znaczy, ze trzeba go unikac, tylko bilansowac.

      Wydaje mi sie, ze w diecie przecietnego Polaka jest zdecydowanie za malo bialek (ryb, chudych mies, dobrego nabialu - twarog itp.), ktore sa sycace i jest zdecydowanie za duzo weglowodanow i cukrow prostych (bialy chleb, bialy ryz, glukoza/fruktoza), ktore daja power na chwile, ale potem znowu musisz poprawic po spadku insuliny.
      Za malo zlozonych, jak kasze, otreby, ryz brazowy, soczewica i makaron pelnoziarnisty.

    •  

      pokaż komentarz

      @tellet: Jest jeszcze bardzo łatwy sposób - wrzuć minimum 30% kalorii z białka, nie mniej.

      https://onlinelibrary.wiley.com/doi/full/10.1002/oby.22531?af=R

      źródło: oby22531-fig-0009-m.jpg

    •  

      pokaż komentarz

      @tellet: Ja poszedłem do dietetyka i zrzuciłem 20 kilo, niestety każde odstępstwo wiąże się z konsekwencjami - taki juz mam organizm. CO CIEKAWE - na diecie jadłem ilościowo jakieś 1,5-2x więcej niż wcześniej - kolacji zwykle nie jadłem bo nie dawałem rady już zmieścić (chyba, że były akurat kebsy to jadłem :p )
      Ale dobrze trafiłem - kumpel poszedł do jakiejś kobitki i męczył sie strasznie - co prawda efekty miał ale dość dużym wysiłkiem. Jak sie boicie to mówcie co chcecie jeśc, to jest zadanie specjalisty, żeby ułożyć dietę tak, żeby pasowała do waszych upodobań. Ja powiedziałem prosto - lubię zjeść dużo i żadko, nienawidzę gotować wiec na obiad jedno danie, na śniadanie mam czas tylko zarzucić jakieś kanapki, od święta jajecznicę czy omleta. Dostałem 2 jadłospisy - jeden chciałem jakiś najprostszy, żeby na tygodniu się wyrobić z żarciem a drugi z bardziej rozbudowanymi obiadami jakbym miał ochotę na coś innego. Polecam każdemu, dietetyk nie musi być drogi - ja płaciłem 50zł za wizytę i chyba 100 za jadłospis, wizyty ustawiłem początek raz na 3 tygodnie (wg mnie bardzo optymalnie) a potem raz w miesiącu.
      Teraz praktycznie zatrzymałem się w miejscu więc planuję siłkę żeby sobie trochę metabolizm zmienić.

    •  

      pokaż komentarz

      @fallout444: to prawda, objetosciowo z dobrych produktow mozesz zjesc nawet 2 razy wiecej, przykladowo miche salaty z warzywami i z 50g kurczaka/lososia (byle bez dressingu z majonezem itp.) w "cenie" jednego/dwoch tlustych mielonych, ktore nawet nie potrafia zagluszyc glodu.

      Wsrod dietetykow tez zdarzaja sie takie cudaki typu "zero jedzenia po 18-tej, zero jablek i gruszek w trzecia niedziele miesiaca, nie ma mowy o 2/3 posilkach dziennie, ziemniaki tuczo, tyko kasza i tunczyk 24/7 MUSI BYC 6 POSILKOW, itp.
      Warto poczytac opinie na googlach albo popytac u znajomych, jak nie to zadzwonic i spytac jakimi zasadami sie kieruje rozpisujac diety. Multum wiedzy jest tez na youtubie.

      Ja najlepiej sie czuje na diecie, gdy mam 3 posilki i je jem co 3-4 godziny, bo sie najadam.
      Czasem jablko pomiedzy, czasem owsianka/banan jak biegam albo rower. Najwazniejsze moim zdaniem na poczatku to nabrac swiadomosci jedzenia i urozmaicac jadlospis, nie jesc kanapek na sniadanie 7 razy w tygodniu i poeksperymentowac troche w kuchni z omletami, owsiankami, makaronami, przyprawami, rybami, salatkami, probowac roznych mies i szaszlykow z warzyw, papryk, cukinii itp., a nie brac gotowa lazanie w biedzie z braku checi i czuc sie jak flaczek.

  •  

    pokaż komentarz

    Od siebie powiem tak:
    Odkąd pamiętam walczę z wagą. Ciągłe diety itd.
    Dodam, że od małego jestem czynny sportowo, gram dużo w piłkę nożną, chodzę na siłownie itd, a moja waga wciąż nie jest unormowana.
    Raz ważyłem 69, potem 85 kg, potem 75, następnie 100kg, potem wrociłem do 85, i ponad rok temu ważyłem 123kg.
    Na dzień dzisiejszy waże 95kg, gram w piłke nożną 2x w tygodniu 3x w tygodniu chodzę na siłownie robiąc ćwiczenia siłowe, oraz cardio. Przy wadze 123kg, możecie uwierzyć, człowiek zaczyna być inwalidą do takiego stopnia, ze ma problem nawet aby sobie podetrzeć dupe, albo żeby odkurzyć mieszkanie bo człowiek nie ma siły, a o grze w piłce już nie wspomnę.

    Wiadomo, ze jak ważyłem 123kg to przez ten okres nie grałem w piłkę bo nie dałem rady, ale ogólnie kocham to robić i robie to praktycznie całe życie. Jeśli chodzi o siłownie to też ćwiczę od dawna, ale niestety miałem przerwy i te przerwy pewnie tez przyczyniły się do wahania wagi. Ogólnie nie nazwałbym siebie leniem bo uwielbiam sport.

    Jeśli chodzi o jedzenie, jak tylko zaczynam jeść normalnie jak wiekszość ludzi to przybieram na wadze. Nie obżeram się, na co dzień nie jem fastfoodów itd. itp. Natomiast wiem już mniej wiecej przez tyle lat diet co po prostu na mnie źle działa i czuje po organizmie z czym mam problem jesli chodzi o samo trawienie. Pieczywa nie moge jeść w ogole, ani ciemnego ani jasnego nie jem, ser żółty też odpada do czegokolwiek. Jakieś smażone rzeczy wiadomo, że też. Ogólnie mam wrażenie, że moj organizm nie radzi sobie w ogole z tluszczami, albo radzi sobie gorzej niż u przeciętnego człowieka. Jakies słodkie czy chipsy do tego mnie w ogole nie ciagnie, albo bardzo rzadko.

    Więc podsumowując, mam znajomych, którzy szamią 2x tyle co ja i maja 6pak na brzuchu, nie ćwicząc w ogóle na siłowni, mam również takich którzy wyglądają normalnie również nie ćwicząc, ale są tez takie osoby, którym ciężko utrzymać wage.

    Chce tylko na swoim przykładzie pokazać niektórym, że ludzie otyli to nie zawsze lenie i opychający się po nocach ludzie, ale też tacy, którzy starają się coś z tym robić codziennie przez prawie całe swoje życie. Wiadomo są też tacy co w!@#$%lają non stop jakiś syf, a potem się żalą każdemu jacy oni są biedni i zawsze wtedy sobie mówie, przestań pie@#lić i weź sie do roboty.

    Na tą chwile mam 31 lat ważę 95 kg od jakiś 4 miechów waga stoi w miejscu, ale sylwetka cały czas mi się poprawia bo przybywa masy mięśniowej i jak za każdym razem obiecuje sobie, że nie doprowadzę do stanu poprzedniego, mam nadzieje ze tym razem mi się uda. :)

    •  

      pokaż komentarz

      Więc podsumowując, mam znajomych, którzy szamią 2x tyle co ja i maja 6pak na brzuchu, nie ćwicząc w ogóle na siłowni, mam również takich którzy wyglądają normalnie również nie ćwicząc, ale są tez takie osoby, którym ciężko utrzymać wage.

      @fykmyk: nie uwierzę w to. Sześciopak i nie ćwiczą. To pewnie ten sam tym co nic nie się uczył i nic nie umie, a potem same szóstki ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @Okayama: wiem, że pic or didnt happen, ale nie bede robił z siebie debila i robił mu zdjecia. Poważnie, nie ćwiczy brzucha, nie chodzi na siłownie, gra w piłkę tyle samo co ja. Od zawsze był taki wyżyłowany, a czekolade wpier!##la jak dzik.
      Zresztą mój poprzedni wpis nie miał na celu ściemniać komukolwiek, bo nie o to tutaj chodzi, mówie jak jest, a jak ktoś ma swoje zdanie na ten temat lub nie dowierza to już nie mój problem. :)

    •  

      pokaż komentarz

      @fykmyk: no tak tylko mięśnie nie biorą się z niczego. To że ktoś je czekoladę to niekoniecznie oznacza, że się obżera. Jak ktoś pracuje fizycznie to pewnie nawet nie musi chodzić na siłownię.

    •  

      pokaż komentarz

      @Okayama: to fakt, on jest mechanikiem samochodowym, ale tak jak wspomniałem, to mój przyjaciel, znam go od dziecka i zawsze miał "kostke" na brzuchu, jak był młody nie pracował fizycznie, a każdy z nas na osiedlu tak samo jak on grał w piłe, biegał i sie bawił. Nie napisałem, że sie obżera, ale sądzę, że mało kto jedząc tak jak on i nie katując brzucha tak jak on miałby taką sylwetke. Genetyka tez tu wchodzi w gre, jego dużo starsi bracia też zawsze byli szczupli.
      Powtórze jeszcze raz, znam go bardzo dobrze i na pewno nie napi!@#dala brzucha po nocach od małego. :D

      Nie tłumacze nadwagi genetyką, bo wszystko da się wypracować ciężką pracą, chodzi mi tylko o to, że jedni mają łatwiej od innych, a też są takie przypadki jak wyżej wymieniony.

    •  

      pokaż komentarz

      @Okayama: każdy człowiek, niezależnie od wagi ma podobny układ mięśniowy, różniący się oczywiście objętością czy detalami jak symetria. Ale on tam jest, zawsze. I żeby go odsłonić, jeśli nie ma się problemów zdrowotnych uniemożliwiających to, wystarczy tylko dieta, bez ćwiczeń.

    •  

      pokaż komentarz

      @fykmyk: Generalnie nauka ten temat dość dobrze zbadała i sorry stary, ale tutaj nie ma żadnych cudów na kiju. Przyczyny tego, że jedna osoba tyje, a druga nie to głównie:

      - tryb życia. Co z tego, że sobie wyjdziesz na godzinkę pograć w piłkę, skoro masz na przykład pracę siedzącą. Tutaj nie masz startu do gościa, który zasuwa 8h dziennie, 5-6 dni w tygodniu.

      - naturalna ruchliwość. Choćby to, że drapiesz się po jajach wpływa na ilosc spalanych w ciągu dnia kalorii. Osoby bardziej ruchliwe mogą ponoć spalić do 1000 kcal dziennie więcej.

      - dieta. Tutaj chyba nie muszę niczego dodawać. Jak będziesz trzymał się poziomu powiedzmy uczciwych 1500 kcal dziennie to ni c$!$% nie ma opcji, żebyś przytył, a pewnie sporo stracisz jesli bazowo masz nadwagę. Tutaj juz mamy w zasadzie czysta fizykę układu.

    •  

      pokaż komentarz

      @fykmyk: U mnie było 85>105>90 i teraz znowu 105 ( ͡° ʖ̯ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      Jeśli chodzi o jedzenie, jak tylko zaczynam jeść normalnie jak wiekszość ludzi to przybieram na wadze.

      @fykmyk: Napisz co to znaczy. Tylko dokładnie. Bo to jest stały schemat u ludzi z nadwagą (też się na tym łapałem). Pisaniem, że "jem jak wszyscy". A potem się okazuje, że jest jakiś baton dodatkowy. Albo, że wszyscy jedzą jajecznicę z 3 jajek, a gruby z 5 i tak dalej.
      Tyjesz nie od jedzienia tortów, chipsów i coli. Wystarczy ci lekka nadwyżka kaloryczna, którą jesteś w stanie zrobić np. 1 kawą, energetykiem, batonikiem, plackiem ziemniaczanym dziennie. Ilość ma znaczenie i często to jest cienka linia. Bo jesz więcej, ale niewiele więcej niż inni (jak na swoje zapotrzebowanie). Jeśli każdego dnia jesz nawet 5% więcej (kalorycznie) od tych Twoich znajomych i będzie to powiedzmy nawet tylko 50-100 kcal. To po roku może Ci to dać i dodatkowe 5 kg nadwagi. Jesteś w stanie to zrobić tym, że ty słodzisz 2 łyżeczki cukru do kawy/herbaty, a znajomi jedną. Albo Ty je nabierasz pod korek, a znajomi biorą płaskie.
      To oczywiście tylko przykład. Chcę Ci pokazać, że granica jest bardzo cienka.

    •  

      pokaż komentarz

      @Okayama: Szesciopak to nie tylko miesnie to minimum %fatu. Kult 6paku polega na tym ze osoba posiada malo tluszczu przez co widac 6pak. Samo cwiczenie brzucha nie powoduje pojawienia sie 6paku - trzeba sie dobrze dociac.

      Dwa:
      Tak jak autor wspomnial, sa ludzie ktorzy mimo diet i ruchu maja ciezka przeprawe. Ja biegam 240-300km miesiecznie do maratonow i mimo to waga moze mi stac na poziomie 101-102 kg gdzie przy tej wadze robie maraton w 3;25, polmaraton 1;28 , 10km 40min , 5km 19;30... Waga nie zawsze jest wina osoby. Pewnie gdybym ograniczyl miche to bym zszedl nizej z waga ale znowu bym nie mial zupelnie sily na wyniki a to juz sprawdzalem na keto przy 30g ww/dzien.

    •  

      pokaż komentarz

      @SundanceKidddd: tylko jedzenie 1500kcal to nie jest normalna dawka spożycia dla czlowieka dorosłego. O tym właśnie mówie, cały czas trzeba trzymać teoretycznie deficyt kcal na dzień zeby nie przytyć. Inny przy takim codziennym deficycie nie miałby problemu aby tracić na wadze, nawet bez ćwiczeń.

    •  

      pokaż komentarz

      @Arrival: normalnie mam na myśli, np rano na sniadanie zjem sobie 2-3 kanapki z czymś tam, albo jajecznice, a nie jakies otręby z mlekiem czy inne rzeczy. Obiad zjem normalny czyli powiedzmy tak jak to wyglada w restauracji(ilosciowo), jedna porcja zupy plus jakies tam drugie, albo samo drugie bez zupy. A nie jakies ryże z kurą na sucho. Czy normalną kolacje, nie tłustą tylko normalnie zjeśc jakąs kanapke czy coś.

      Teraz nie jem np w ogole kolacji, a do czasu kolacji staram sie zjeść 4-5 razy w ciagu dnia.

      Ogólnie porównuje to z osobami, które nie maja nadwagi, a są w moim życiu. Przecież jak ja jadłem tyle samo co moja kobieta to tyłem, a ona jest szczupła. :) Zdaje sobie sprawe z tego, że przez te moje diety i wahania wagi mój metabolizm jest "wolny jak ketchup" i teraz ponosze tego konsekwencje. :)

    •  

      pokaż komentarz

      @fykmyk: Wolny metabolizm nie ma nic do rzeczy. Co za różnica czy zjedzone kalorie zmienisz w tłuszcz w godzinę czy w 10 godzin.

      Przeczytaj swój post i widzisz już problem. Tak jak Ci wspomniałem, nadwagi nie powodują wielkie rzeczy tylko totalna drobnica, której nie jesteś w stanie często nawet zauważyć.

      To tycia nie ma znaczenia to co jesz. Upasiesz się na ryżu z kurą, na chipsach, na otrębach i na jajecznicy. Liczy się bilans kaloryczny, a wiele osób nie ma pojęcia jak łatwo jest go przekroczyć. Niech u Ciebie będzie tak, że powyżej 2000 kcal tyjesz. 2000 potrafi mieć solidny obiad w restauracji z napojami i z niewielkim deserem. Jestem w stanie zrobić 4 kanapki na śniadanie z taką kaloryką.
      "Drugie danie" czy "zupa" może mieć 200 kalorii, albo może mieć 1200. Takie pisanie nic Ci nie powie.
      Jestem w stanie założyć się o wszystko co mam, że nie jadłeś tyle samo co Twoja kobieta i tyłeś, a ona była szczupła. Mogłeś jeść to samo, ale to kompletnie nie ma znaczenia. Ilości na pewno były przynajmniej z 5% większe.

      Dodatkowo weź pod uwagę, że czasem cały tydzień pilnowania się i jedzenia zgodnie z zapotrzebowaniem możesz zepsuć jednym wyjściem weekendowy. Załóżmy, że przez cały tydzień jesz idealnie. Przychodzi weekend, wychodzisz na miasto. Zjesz pizze/kebaba/hamburgera, wypijesz dwa piwa. Po pół roku witaj nadwago.

      Jak nie wierzysz to poświęć się przez tydzień albo i przez 3 dni. Policz wszystko, nawet każdy wdech przyjmowany przez Ciebie i Twoją dziewczynę. I zobaczysz, że będzie różnica w wyniku.

    •  

      pokaż komentarz

      . Pewnie gdybym ograniczyl miche to bym zszedl nizej z waga ale znowu bym nie mial zupelnie sily na wyniki a to juz sprawdzalem na keto przy 30g ww/dzien.

      @s1esh: To czemu nie ograniczyłeś jej normalnie tylko na keto wszedłeś? Problem braku siły to keto. Jeśli odpowiednio byś dograł żarcie przed treningami to byłoby lepiej.

      Jestem w sumie w takiej samej sytuacji jak Ty. Podobne dystanse, też lekka nadwaga. Wiem dokładnie z czego się bierze ;). Sportu można sobie uprawiać pod korek, ale jak się nie pilnuje kalorii to nic z tego nie będzie.

    •  

      pokaż komentarz

      tylko jedzenie 1500kcal to nie jest normalna dawka spożycia dla czlowieka dorosłego

      @fykmyk: Jak się roztyłeś to trudno, żebyś mógł jeść normalnie jeśli chcesz schudnąć.

      Teraz nie jem np w ogole kolacji, a do czasu kolacji staram sie zjeść 4-5 razy w ciagu dnia.

      Ja jem zazwyczaj tylko 2 posiłki dziennie. Dość lekkie śniadanie i późny, zazwyczaj faktycznie obfity obiad.

      Obiad zjem normalny czyli powiedzmy tak jak to wyglada w restauracji(ilosciowo), jedna porcja zupy plus jakies tam drugie, albo samo drugie bez zupy.

      Nigdy nie jadałem dwudaniowych obiadów, poza sytuacjami gdzie nie żywiłem się u siebie

      Przecież jak ja jadłem tyle samo co moja kobieta to tyłem, a ona jest szczupła

      Mało kto w to uwierzy. Pewnie sam nawet w to nie wierzysz. Ważyłeś porcje? Nie dojadałeś w ciagu dnia nawet jabłkiem czy waflem ryzowym?

      Zdaje sobie sprawe z tego, że przez te moje diety i wahania wagi mój metabolizm jest "wolny jak ketchup" i teraz ponosze tego konsekwencje

      Uczciwe 45 minut biegu dziennie (jakieś 700-800 kcal) i metabolizm ma gówno do rzeczy

    •  

      pokaż komentarz

      normalnie mam na myśli, np rano na sniadanie zjem sobie 2-3 kanapki

      @fykmyk: Ja jem standardowo 1 kanapkę , plus jabłko, plus śliwka/brzoskwinia (praktycznie zawsze to samo)

    •  

      pokaż komentarz

      @SundanceKidddd @Arrival, widze, że macie problem czytać ze zrozumieniem. :)

      Jestem świadomy liczenia kalorii i robię to.

      Mało kto w to uwierzy. Pewnie sam nawet w to nie wierzysz. Ważyłeś porcje? Nie dojadałeś w ciagu dnia nawet jabłkiem czy waflem ryzowym?

      Raczej nie dojadam, nie, nie ważyłem porcji, ale jeśli chodzi o wielkość dań czy też sniadań itd, była na oko podobna.
      Nie mówcie, że na oko podobna to juz dowód na to ze wpier!@#liłem 500kcal wiecej dziennie. :)

      To tycia nie ma znaczenia to co jesz. Upasiesz się na ryżu z kurą, na chipsach, na otrębach i na jajecznicy. Liczy się bilans kaloryczny, a wiele osób nie ma pojęcia jak łatwo jest go przekroczyć.

      @Arrival, mam wrażenie, że uważasz, że nawet jak jem zdrowo to, że wpie!@#dalam wiaderkami, a tak nie jest. :)

      Dodatkowo weź pod uwagę, że czasem cały tydzień pilnowania się i jedzenia zgodnie z zapotrzebowaniem możesz zepsuć jednym wyjściem weekendowy. Załóżmy, że przez cały tydzień jesz idealnie. Przychodzi weekend, wychodzisz na miasto. Zjesz pizze/kebaba/hamburgera, wypijesz dwa piwa. Po pół roku witaj nadwago.

      Jestem świadomy tzw. cheat day'a. I jezeli taki nastąpi i waga po tygodniu pracy nie spadnie tylko się utrzymuję to wiem z jakiego powodu.

      Jak nie wierzysz to poświęć się przez tydzień albo i przez 3 dni. Policz wszystko, nawet każdy wdech przyjmowany przez Ciebie i Twoją dziewczynę. I zobaczysz, że będzie różnica w wyniku.

      Póki co jem po swojemu, więc na tą chwile test opada, ale sądze, że nawet jakby była różnica to nie jakas ogromna.
      + fakt, że ja ćwicze, ona nie.

      Podsumowując, bo widzę, że ta rozmowa zmierza w niedobrym kierunku.
      Mam świadomość tego z jakiego powodu człowiek tyje. Chciałem wam tylko napisać jak sprawa wygląda na mojej osobie, ale widze, że są osoby, które piszą tylko na podstawie teorii, a nie doświadczenia i z góry hejtuje kogoś kto jest badź bywa otyły, nie mając pojecia jak to tak naprawde wygląda.

      Tak jak wspomniałem, wszystko da się zrobić, każdy może zrzucić kilogramy, ale jeden będzie potrzebował więcej nad tym popracować niż drugi. Nie każdy człowiek i organizm jest taki sam musicie sobie to uświadomić, bo wiele osób myśli, że jak on jest chudy, szczupły, a inny nie to to tylko dlatego ze druga osoba wpie!@#ala jak odkurzacz wszystko co widzi, a nie zawsze tak jest.

      Ja na tą chwile nie uważam się za otyłego jest mi dobrze w swoim ciele, wyglądam całkiem spoko, wiec nie pisze tu, aby tłumaczyć sie z nadwagi, chciałem tylko pokazać mój punkt widzenia.

      edit:

      Uczciwe 45 minut biegu dziennie (jakieś 700-800 kcal) i metabolizm ma gówno do rzeczy

      Spróbuj zagrać 1,5h w piłke. Jestem pewny, że 1,5h interwałów podczas grania w piłke więcej daje niż 45 minut biegu.

    •  

      pokaż komentarz

      Mam świadomość tego z jakiego powodu człowiek tyje. Chciałem wam tylko napisać jak sprawa wygląda na mojej osobie, ale widze, że są osoby, które piszą tylko na podstawie teorii, a nie doświadczenia i z góry hejtuje kogoś kto jest badź bywa otyły, nie mając pojecia jak to tak naprawde wygląda.

      @fykmyk: Ale stary, ja sam do niedawna miałem 100 kg przy ~175 cm. Nie hejtuje, tylko piszesz miejscami takie rzeczy, że aż mnie klawiatura zaswędziała ;).

      Tak jak wspomniałem, wszystko da się zrobić, każdy może zrzucić kilogramy, ale jeden będzie potrzebował więcej nad tym popracować niż drugi.

      No właśnie wmawiasz sobie to, a wcale tak nie jest (pomijając grube choroby).

      wiele osób myśli, że jak on jest chudy, szczupły, a inny nie to to tylko dlatego ze druga osoba wpie!@#ala jak odkurzacz wszystko co widzi, a nie zawsze tak jest.
      Własnie cały mój wpis miał za zadanie napisać dokładnie to co mówisz. Że wp!!!#@?anie jak odkurzacz powoduje grubą otyłość. A taką 10-30 kg powoduje właśnie drobna różnica w jedzeniu. Dosłownie 5-10% której nie masz prawa zauważyć gołym okiem na co dzień.

      Póki co jem po swojemu, więc na tą chwile test opada, ale sądze, że nawet jakby była różnica to nie jakas ogromna.

      Właśnie o tym mówię. To nie ogromna różnica powoduje nadwagę. Ogromna różnica powoduje otyłość.

      mam wrażenie, że uważasz, że nawet jak jem zdrowo to, że wpie!@#dalam wiaderkami
      Wiem, ze nie wp!!!#@?asz wiaderkami. Chociaż to co rozpisałeś - oceniając na oko czyli czysto subiektywnie - wygląda jak solidne żywienie nie mające raczej nic wspólnego ze zdrowym żywieniem czy małymi porcjami. Nie napisałeś ile jeszcze tylko "jakąś kanapkę czy coś". Raczej nie jedną ;). Obiady dwudaniowe w restauracji to porcje takie, że koszą z 80% zapotrzebowania kalorycznego u przeciętnej osoby.

      Ja nie piszę bezpośrednio do Ciebie, nie oceniam Cię, nie widzę Twojego talerza. Nie interesuje mnie też czy ważysz 50 czy 500 kg bo się nie znamy. Zdecydowałeś się opisać swoje sprawy publicznie, a ja zdecydowałem się po prostu do tego odnieść. Bez hejtu czy prywaty.

    •  

      pokaż komentarz

      Wiem, ze nie wp%@$!!#asz wiaderkami. Chociaż to co rozpisałeś - oceniając na oko czyli czysto subiektywnie - wygląda jak solidne żywienie nie mające raczej nic wspólnego ze zdrowym żywieniem czy małymi porcjami. Nie napisałeś ile jeszcze tylko "jakąś kanapkę czy coś". Raczej nie jedną ;). Obiady dwudaniowe w restauracji to porcje takie, że koszą z 80% zapotrzebowania kalorycznego u przeciętnej osoby.

      @Arrival: Ja nie napisałem, że tak jem, ja napisałem, że większość osób tak je i nie widze, aby mieli problem z nadwagą.

      Mówiąc, jakąs kanapke czy coś nei miałem na myśli 5 kanapek z serem szynką majonezem i nie wiadomo co jeszcze.
      Wiem, że nie opisuje dokładnie pewnych kwestii, ale naprawdę, gdybym miał na myśli jakieś chore kaloryczne jedzenie to bym nawet o tym nie pisał i tez wiem, ze mała różnica codziennie może sie przyczynić do nadwagi.

      Powiem w ten sposób. Widze ile niektórzy ludzie jedzą, czy na wyjazdach czy ogólnie w otoczeniu jakim przebywam i widzę też jak wyglądaja. Wiem też ile ja jem i gdybym jadł tyle co oni to na pewno bym nie utrzymywał wagi tylko tył, nawet biorąc pod uwage moj sportowy tryb życia. Wiadomo, nie przebywam z nimi 24h/7, ale szacunkowo moge tak określić. I mi to nie przeszkadza, ale nie wmawiajcie wszystkim, że kazdy organizm jest takim sam bo nie jest. :)

    •  

      pokaż komentarz

      @fykmyk: Tak jak @Arrival powiedział, dopóki faktycznie nie liczysz kcal stwierdzenie że "jem normalnie jak inni" może oznaczać 1800 kcal, a może też 2800 kcal

    •  

      pokaż komentarz

      @zakamuflowany_fetyszysta: ale kto powiedział, ze nie licze? Otóż liczę.
      Staram sie nie przekraczać 2000kcal.

      Gdy np. miałem moment kiedy jadłem tak jak inni to faktcznie nie liczyłem, ale mówie patrząc jak inni jedli, nie jadłem na pewno wiecej niż oni. Ale może kiedyś wezme i faktycznie zrobie test z roliczeniem wszystko na kcal i wagą jedzenia.
      Natomiast nie chce wracać do takiego jedzenia, odpowiadają mi obecne nawyki żywieniowe. :)

  •  

    pokaż komentarz

    Otyłość nie powinna być leczona z NFZ

    •  

      pokaż komentarz

      @Danieloooos: wręcz przeciwnie, powinna być leczona. Nie powinni być leczeni (oczywiście jeśli to samo zrobimy dla narkomanów i alkoholików), którzy świadomie nic nie robią z otyłością.
      Jeżeli ktoś chce się zmienić, państwo powinno wyciągać rękę. Na coś składki muszą iść. No chyba że otyli nie będą płacić składek, to chyba zacznę stołować się w md xD

    •  

      pokaż komentarz

      @Danieloooos: @JakovKarnic: Gdyby otyłość potraktować jak np. alkoholizm lub palenie papierosów to trzeba by dowalić podatek w stylu akcyzy na żarcie. Problem w tym że ludzie nie tyją od jednej rzeczy (np. ogólnie od fast-foodów lub tylko od słodyczy), ale po prostu od złej wysokokalorycznej diety, więc musieliby opodatkować wszystko oprócz warzyw i owoców.

    •  

      pokaż komentarz

      musieliby opodatkować wszystko oprócz warzyw i owoców.

      @torgall: możemy zacząć od opodatkowania napoi słodzących. Kaska do budżetu wpadnie (będzie można obniżyć np. inny podatek w zamian, np. na te owoce i warzywa).
      Można pomyśleć nad opodatkowaniem słodyczy i fastfodów.

    •  

      pokaż komentarz

      @JakovKarnic: Akurat o podatki się nie martw, bo tak nas dojadą że na wszystko będzie drożej ( ͡° ͜ʖ ͡°) Gdyby nie rzeczywistość łudziłbym się że np. program tańszych owoców i warzyw poprawiłby sytuacje, ale w praktyce najpierw ktoś musi po nie sięgać. W szkołach było dawanie jabłek, to dzieci i tak wolą pić colę i jeść słodycze, bo tak w domu robią. Nie mówię że dziecko ma teraz nic nie jeść, bo po co psuć dzieciństwo, ale wszystko z umiarem.

      PS: Wczoraj w biedronce widziałem chyba 4 latke co uda miała takie że prawie nie mieściła się w tym siedzeniu w wózku xD

  •  

    pokaż komentarz

    Otyłość to choroba jak każda inna, np. jak alkoholizm, czy hazard. Większość osób, które się odchudzają i tak wrócą do dawnej wagi, dlaczego? Bo ich ciała tak działają, to nawet nie kwestia tego czy są leniami.
    Dla zainteresowanych tematyką:
    https://jansloniewicz.pl/dieta/prawda-o-odchudzaniu-tego-nie-powie-ci-dietetyk/#metamorfozy

    •  

      pokaż komentarz

      Większość osób, które się odchudzają i tak wrócą do dawnej wagi, dlaczego?

      @slon512: jasne. Biorą kalorie z powietrza. Upraszczając, dopóki ktoś nie przekracza zapotrzebowania kalorycznego, to nie będzie tyć. Jeśli ktoś po diecie wraca do dawnej wagi, to prawdopodobnie jest leniwym grubasem. Dlatego, moim zdaniem, krótkotrwałe diety to kiepski pomysł, a dużo lepszy efekt da zmiana nawyków żywieniowych oraz ruch.

    •  

      pokaż komentarz

      @slon512: Tym bardziej powinno się ją leczyć, bo najwyraźniej jest to choroba przewlekła i trzeba ją monitorować do końca życia pacjenta.

    •  

      pokaż komentarz

      Większość osób, które się odchudzają i tak wrócą do dawnej wagi, dlaczego? Bo ich ciała tak działają, to nawet nie kwestia tego czy są leniami.

      @slon512: gówno prawda, stopniowo schudłem ponad 30 parę kilo wagę trzymam już długi czas - jak ktoś zmieni nawyki to nigdzie nie wróci.

    •  

      pokaż komentarz

      Otyłość to choroba

      @slon512: w pewnym sensie tak, jedni tyją od byle czego, a inni nie potrafią przybrać na wadze

    •  

      pokaż komentarz

      @slon512: @BOBS: @BoJaProszePaniMamTuPrimasorta: @polonusx: @nairoht: @kamer1337: obronię subOPa. Otyłość tak czy siak jest chorobą, zawsze. Natomiast jej przyczyny mogą być mniej, lub bardziej mimowolne. W większości przypadków zaczyna się zgodnie z wolą człowieka - po prostu żre za dużo. Czasami jest wynikiem pierwotnych zaburzeń metabolizmu ("złe geny"). Natomiast jak już się przytyje, to nie każdemu jest łatwo schudnąć, mimo woli. Nie chodzi tylko o zwykłe przyzwyczajenie i fakt, że niektórym fajnie jest dużo jeść. W części przypadków, od nadmiernego jedzenia, po jakimś czasie, rozregulowuje się oś hormonalna leptyna-grelina. Spada odpowiedź organizmu na leptynę (hormon sytości, jak rośnie jego stężenie, czujemy sytość), a wzrasta odpowiedź na grelinę (hormon pobudzający głód). Niektórzy mają problemy ze schudnięciem, bo po prostu, wtórnie do uprzedniego nadmiernego jedzenia, czują ciągle głód, mimowolnie. Szuka się leków, które mogłyby wpływać na to hormonalne sprzężenie zwrotne.

    •  

      pokaż komentarz

      @nairoht: Bo zmieniłeś nawyki. OP chodziło o to, że loszka mówi "idę na dietę kwaśniewskiego czy innego kaczyńskiego, muszę zbudować formę na lato", a jak zaczyna się jesień to zaczyna wp%!#$%?ać i jedyny jej ruch to od zlewu do odkurzacza.

      Jak ktoś chce schudnąć i utrzymać wagę to musi to robić powoli i nigdy w życiu nie "być na diecie".

    •  

      pokaż komentarz

      @wotan91: no ale rozumiem że osoba otyła to nie zrzucenie 4kg i wrócenie 5kg, są to osoby które tak jak ja ważyły dużo za dużo, wtedy przy wysiłku i diecie naprawdę nawet samoczynnie zmienia się te nawyki bo takie odchudzanie nie trwa miesiąc czy dwa, a dużo dłużej.

    •  

      pokaż komentarz

      @slon512: Bzdury, nie nie ma możliwości przytyć przy deficycie kalorii. Tak więc wystarczy jeść tyle ile wynosi nasza całkowita przemiana materii i nie przytyjemy.

    •  

      pokaż komentarz

      @Camis: No nie do końca. Przytyjesz (zwiększysz wagę) przy deficycie kalorii połączonym z deficytem białka, który może spowodować retencję wody w organizmie. Ale oczywiście rozumiem co piszesz - generalnie jak mało żresz to chudniesz, taka prawda :)

    •  

      pokaż komentarz

      @slon512: Dlaczego znów tyją? Bo większość ludzi uważa, że jak dietowali pół roku to już nigdy nie przytyją (NO BO JAK TO BYŁAM NA DIECIE!)i wracają do żarcia wszystkiego co niezdrowe. Plus często wiąże się to z uzależnieniem od cukru i tłuszczu.

    •  

      pokaż komentarz

      @BoJaProszePaniMamTuPrimasorta: niestety się mylisz. Osoby które straciły mają dwie pułapki przed sobą. pierwsza to zwolniony metabolizm który musi powoli wrócić do normy. drugi to puste komórki tłuszczowe. Organizm pozbywa się tłuszczu ale nie komórek do przechowywania. Dlatego pierwszy rok po schudnięciu należy być bardzo ostrożnym i pilnować diety tak samo jak podczas odchudzania.

    •  

      pokaż komentarz

      @slon512: Nie zawsze tak jest, może ktoś się trzymać zdrowych nawyków, albo tak jak ja mieć dnę moczanową. Byłem konkretnym ulańcem ale spuchnięty palec skutecznie sprawił ze zacząłem dbać o siebie, kilogramy poszły w dół i wiem ze nie wróce do starej wagi bo inaczej przy każdej próbie zaniedbania organizmu i robienia sobie cheat mealu przez tydzien bede zwijać sie z bólu i nie bede w stanie chodzic kilka dni.

Dodany przez:

avatar Zaleszczotek dołączył
434 wykopali 15 zakopali 19 tys. wyświetleń
Advertisement