•  

    pokaż komentarz

    A wiecie, jak to naprawdę wygladalo? W sylwestra z '98 na '99 wszystkie drogi publiczne przeszly na własność państwa (część wziely gminy, te wieksze drogi województwa itp). Co to oznaczało? Że geodeta musial wydzielić z tych paskow dlugich pól fragmenty dzialek przechodzacych pod ulicą, pomierzyc je, potem urząd do kazdego tego j%@@nego kawaleczka j%@@nego ogryzka drogi wydawal INDYWIDUALNĄ decyzje ze ten gówniany kawaleczek jest państwowy.
    Od 99 roku nie skończyli tego robić.
    Ale przewidziano to przy tym manewrze. Dlatego odszkodowanie za to nie bylo z automatu, ale trzeba bylo sie za to zgłosić z wnioskiem do urzędu do konca 2005. Jeśli przespałeś? Ch!! chocby po twojej ziemi szla autostrada Kulczyka. Tak ludzi wyjebali.
    I teraz tak: skadasz szniosek, czekasz 10 lat az urzad dostanie papierek wyprodukowany przez inny urząd na podstawie dopiero tego papierka zaczyna sie wycenianie grunru i może kieeeeedys zobaczycie hajs. Tak ludzi wydymano.
    Swoja droga babka złożyła wniosek przed koncem 6 letniego terminu xD

  •  

    pokaż komentarz

    13 lat? Pod Warszawą są działki, za które kolej nie rozliczyła się od 1938 roku, czyli od 81 lat:)

  •  

    pokaż komentarz

    Ale na bombelki dały....( ͡° ͜ʖ ͡°)