•  

    pokaż komentarz

    Mam małą jdg. Rozmawiałem dziś zarówno z księgową jak i kilkoma znajomymi prowadzącymi własne firmy. Biorąc pod uwagę kalkulacje tj podwyżki prądu oraz minimalnej (czyli większe koszta) - od nowego roku wszyscy planują podwyżki rzędu 10%.
    Tak więc szykujmy się na co najmniej kroczącą lub nawet galopującą inflację.

    •  

      pokaż komentarz

      @Sebgat: ja sobie kogoś wywalę z roboty bo ceny podnieść nie mogę¯\_(ツ)_/¯

    •  

      pokaż komentarz

      @Sebgat @negatyw A i tak oberwie się Wam, bo zwalniacie ludzi i dokonujecie grabieży ciężko wywnioskowanych 500 zł.

    •  

      pokaż komentarz

      @CytrynowySorbet: Pewnie umowa długoterminowa lub praca dla zagranicznego klienta, który ma w dupie nasze debilne gospodarowanie finansami.

    •  
      nick_wymazany

      -2

      pokaż komentarz

      ja sobie kogoś wywalę z roboty bo ceny podnieść nie mogę
      @negatyw: Oświeć nas dlaczego? Jeśli inflacja kosztowa jest powszechna w gospodarce, to nie będzie problemu. Jedyny problem jest wtedy, gdy produkujesz na eksport i już lecisz na niskiej marży.
      Co da wywalenie kogoś z roboty? Przecież w pierwszej kolejności będzie konieczne zmuszenie pozostałej załogi do wykonania większej pracy. Drugie rozwiązanie to inwestycja w wydajność, aby mniejsza ilość osób wykonała taką samą pracę, czyli krótkookresowo źle dla pracowników, lecz długoterminowo wyśmienicie dla gospodarki.

      Śmieszy mnie trochę powszechne traktowanie Kaczki i Matiego, jako tłuków ekonomicznych. OK... nie są może wybitni, ale lejący się zewsząd hejt jednakowoż doskonale opisuje Wasze zacietrzewienie nie poparte merytorycznymi argumentami.
      Tak, wiem, że gwałtowne podnoszenie płący minimalnej jest wg. podręcznika zwykle katastrofalne.
      Tymniemniej oni mają dostęp do danych, których Wy nie widzieliście na oczy. Natomiast ludzie analizujący dogłębniej wiedzą doskonale, że polscy przedsiębiorcy w większości budują "potęgę" swoich firm na taniej sile roboczej. Być może Kaczka i Mati przestudiowali dane Urzędów Skarbowych i wiedzą, że pracownicy są dymani bez mydła, a właściciele firm zamiast inwestować w zwiększenie wydajności, to konsumują zyski firm, co na dłuższą metę może okazać się zgubne dla gospodarki.
      Jeżeli przedsiębiorcy podczas okresu prosperity nie zaczną inwestować teraz mając oszczędości, to wyobraźcie sobie, co się stanie, kiedy staną u kresu narzucania pracownikom wytężonej pracy, konkurencja europejska pójdzie z wydajnością do przodu i przyjdzie spowolnienie gospodarcze zmniejszające zyski, a oszczędności nie pozwolą na inwestycje plus banki zmniejszą akcję kredytową. Otóż utkniemy w pułapce "średniego wzrostu".

      Jeśli ich diagnoza jest taka jak powyżej, to podjęte działania są co prawda ryzykowne i mogą doprowadzić do destabilizacji gospodarki, ale nie są aż tak ryzykowne, jak wydają się na pierwszy rzut oka. Macie lepszy pomysł na zmusznie właścicieli firm do inwestowania w wydajność pracy?
      Niestety w większości polscy przedsiębiorcy są krótkowzroczni i myślą, że ich biznes będzie przynosił zyski wiecznie, więc nie interesuje ich "marnowanie" kasy na inwestycje. Im jest dobrze, zarabiają zwykle wystarczająco do prowadzenia godnego życia i nie widzą zagrożeń dla swoich biznesów, bo tanich pracowników jest pod dostatkiem, szczególnie po zwiększonym imporcie taniej siły roboczej z Ukrainy. Decyzje podjęte przez Kaczkę i Matiego byłyby dużo groźniejsze, gdyby było wyższe bezrobocie. Obecnie nie ma ludzi do pracy. Zwolnienie części pracowników NIE WPŁYNIE w odczuwalny sposób na gospodarkę. Ci ludzie zostaną natychmiasy wchłonięci w innych sektorach i jedynym efektem będzie zmniejszony popyt na Ukraińców.

      Ryzykowne jest jedynie zbyt szybkie podnoszenie płacy minimalnej, wręcz skokowe do 4000 brutto, bo inflacja nie będzie groźna, jeśli będzie zdarzeniem jednorazowym i także skokowym. Natomiast będzie dramat, kiedy wywoła ona spiralę oczekiwań płacowych i każda podwyżka w jednych sektorach będzie powodowała żądanie podwyżek w drugich, a potem znowu w tych pierwszych. Jeśli inflacja wzrośnie powyżej 5% i nie będzie chciała spadać po pierwszym impulsie, lecz będzie trwać latami, to podwyższenie stóp procentowych wykosi budżety domowe Polaków, zwłaszcza tych zakredytowanych po szyję pod hipotekę. Pożyjemy, zobaczymy.
      @Sebgat: @jeloo: @CytrynowySorbet:

    •  

      pokaż komentarz

      @nick_wymazany: niestety nie wszyscy funkcjonują wyłącznie w zamkniętej bańce tego chlewu. Helmut ma wyj!@$ne dlaczego ma być drożej i kupi w podobnej cenie krajowe oszczędzając na transporcie. Za rok wywalę połowę ludzi i zainwestuję w automatyzację.

    •  
      nick_wymazany

      -1

      pokaż komentarz

      @negatyw: Rozumiem, że nie masz czasu i nie czytasz całości lub czytasz pobieżnie.
      O tym wspomniałem, że jedynie możesz mieć kłopot, jeśli jesteś eksporterem.
      Pozdrawiam i powodzenia w inwestowaniu. Zwiększy się ilość ludzi na rynku pracy, a jest niedobór, skoro wessalimy taką ilość Ukraińców i nadal brakuje ludzi do pracy. Wyprodukujesz więcej przy niższych kosztach zatrudnienia, więc zarobisz więcej, a kupujący może nawet będzie miał taniej. WIN-WIN

    •  

      pokaż komentarz

      @nick_wymazany: problem jest taki, że idzie spowolnienie i spadnie zapotrzebowanie na pracowników, a i tak będzie trzeba minimum 5000 na jednego przeznaczyć.

    •  
      nick_wymazany

      0

      pokaż komentarz

      @negatyw: Idzie, idzie i nie może dojść. Inwestuje na rynkach finansowych i o spowolnieniu w USA oraz Europie mówią anale (analitycy) od 2 lat. Francja miała niedługo potem gorsze dane, ale zanim w Niemczech zaczęły się niedawno pojawiać gorsze, to we Francji się poprawiło. W międzyczasie w USA gospodarka ciągnie bez przystanku. Może teraz spowolni lekko, bo pierwsze dane się pogarszają, ale to nic pewnego.
      Dopóki korekty cyklów gospodarczych się nie zsynchronizują globalnie, to większych problemów nigdzie nie będzie. Drugim warunkiem globalnych kłopotów jest głębsza recesja w USA, a nie tylko NATURALNE cykliczne spowolnienie.
      Od kryzysu 2007-2009 w USA, który postraszył cały świat mamy intensywne przechodzenie firm na technologie informatyczne. Ludzie sobie nie zdają sprawy, jak elastyczna zrobiła się przez ostatnie 10 lat gospodarka. Kiedyś na wieść o spowolnieniu wstrzymywano zamówienia masowo, co pogłębiało recesję. Teraz przepływ informacji między rynkiem konsumenckim a przedsiębiorstwami jest niemal natychmiastowy. Nie ma takich ryzyk z spowodowanych nadmiernymi zapasami i niesprzedaną produkcją, jak to miało miejsce w czasach przed upowszechnieniem rewolucji informatycznej.
      Będzie dobrze :) Chociaż osobiście wolałbym, żeby giełdy w USA zwaliły się o 50% ciągnąc cały świat, żebym mógł dokupić więcej spółek dywidendowych po okazyjnych cenach.

  •  

    pokaż komentarz

    ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    źródło: comment_n5U4nOD0FJ4hxnwyZ6uX5KduH0KxxoPH,w400.jpg

  •  

    pokaż komentarz

    raty kredytów wam wzrosną i tyle bedzie z tego wszystkiego xD

  •  

    pokaż komentarz

    źródło: spojrzeniezkanapy.pl

Dodany przez:

avatar ho13k dołączył
664 wykopali 18 zakopali 15.1 tys. wyświetleń