•  

    pokaż komentarz

    Idealne rozwiązanie: Switch na CRT?

  •  

    pokaż komentarz

    LOL, widzę że nowe pokolenie komputerowców odkrywa to co kiedyś było, a co ich ominęło?
    Miałem kiedyś kilka dobrych monitorów CRT, np Sony G400 19'', rozdzielczość maks 1600:1200, ale pulpit windowsa miał za małe ikony i czcionkę, żeby dało się tak pracować. Zwykle 1280x1024 się ustawiało. Obraz faktycznie był świetny jeśli chodzi o czerń, kontrast i kolory. Geometria w CRT zawsze stanowiła problem, trzeba było się żmudnie naustawiać w menu. Niestety monitor 19'' to był kolos 30kg, zajmował pół biurka na głębokość i prądu zżerał >100W. Za to jako kaloryfer zimą to idealna sprawa ;) Kot też o tym wiedział, lubił włazić na kineskop i się wylegiwać.
    Sprzedałem go gdy już weszły LCD mocno na rynek. Gdybym miał miejsce na zmagazynowanie to bym nie sprzedawał, teraz pewnie cena byłaby lepsza skoro wraca moda :)

    •  

      pokaż komentarz

      @Squatlifter: CRT miały swoje zalety ale nikt nie wspomina o bolących oczach po kilku godzinach pracy. Monitor kineskopowy to nic innego jak działo elektronowe skierowane na twarz.

    •  

      pokaż komentarz

      @damzal: noo fakt, dlatego były w użyciu specjalne fitry- siatki polaroida nakładane na ekran

    •  

      pokaż komentarz

      @damzal: Te dobrej jakości nie kasowały tak oczu. Do tej pory nie noszę okularów, a przed swoim trinitronem spędziłem wiele lat. A kiedyś miałem szczęście zobaczyć na giełdzie coś jeszcze lepszego, za w sumie niewielke pieniądze - jakieś 21 cali monitor do stacji graficznej Silicon Graphics. Na pewno miał już z kilkanaście lat, ale obraz nadal zabijał :)

    •  

      pokaż komentarz

      @Squatlifter: Ojciec znał się z właścicielem sklepu komputerowego, facet musiał zwinąć interes i okazyjnie, po znajomości opchnął nam monstrum - 22 cale, bodajże jakiś używany Samsung (z linii Syncmaster, lub coś bardzo podobnego). Największy i najcięższy monitor jaki w życiu widziałem, zajmował mi 3/4 biurka, generował więcej ciepła niż komputer do którego był podpięty, maksymalna rozdzielczość gdzieś w granicach "ponad 2000 x ponad 1600" - ale, tak jak piszesz, pracowało się na nim w maks 1280x1024, w wyższych rozdzielczościach Windows stawał się mało czytelny, ale tutaj też wychodziła największa zaleta CRT, można se było ustawić akurat taką jaka była potrzebna i obraz zawsze żyleta, przydawało się szczególnie w grach, gdy trzeba było zjechać z rozdzielczością bo klatkowały ;p

      Niesamowite było to gunwo, ni cholery nie pamiętam już jaki to był model - ale wybitnie z górnej półki, jakość obrazu, odwzorowanie kolorów, nawet ilość opcji w menu ustawień (!)... coś wspaniałego. Wrażenie robił tym bardziej, że przesiadłem się na niego ze starożytnego "dupiaka" 15 cali, który "menu ustawień" nie miał wcale, a degausa robiło się za pomocą, ekhm, magnesu przystawianego od boku obudowy ;p

      Ech, koleje losu... wtedy przeglądałem gazetki z reklamami szczytu techniki, monitorów LCD, patrząc na tego Samsunga i wzdychając jaki to fajnie byłoby mieć taki fikuśny płaski monitorek, teraz patrzę na swój fikuśny płaski monitorek i tak se myślę jak fajnie byłoby mieć teraz przed sobą tego potwora z dupą ;p

    •  

      pokaż komentarz

      @damzal: IMO spora część problemu to duża jasność ekranu (tak samo w CRT i LCD). Zwykle staram się bardzo znacznie ją zredukować (o! w tym monitorze z którego korzystam teraz, mam 0 - ale jednak świeci). Czytelność uzyskiwało się doborem kontrastu i kolorystyki. Z wielkością trzcionek też można było coś zrobić: w Windowsach jest skalowanie DPI, można (było, bo W10 już nie) regulować wielkość i font elementów interfejsu, a i aplikacje miały swoje ustawienia.

    •  

      pokaż komentarz

      @Jar0sz:

      Z wielkością trzcionek też można było coś zrobić
      Z czym? XD

    •  

      pokaż komentarz

      @szpongiel: OMG. Jest już późno. Piszę bzdury. Trzas iść spać.

    •  

      pokaż komentarz

      @mlotek_to_uniwersalna_odpowiedz: ja w 2007 znalazlem na wystawce 24" yiama czy jakos tak Byl k$!$a tak ciezki ze w deie osoby musialem go targac do domu ale obraz i rozdzielczosc masakra jak dobrze pamietam to tam bylo conajmniej 2k i odswiezanie co najmniej 75hz Mialem go gdzies do 2009 zanim sie wysypal

  •  

    pokaż komentarz

    Zaraz się zacznie "retro" moda na monitory. Tak samo jak na wzmacniacze lampowe i płyty gramofonowe.

  •  

    pokaż komentarz

    OOOO! Czekam, aż wróci moda na monitory monochromatyczne, wtedy sprzedam za grube miliony archaik, który trzymam w piwnicy - zielono-czarny monitor Unitry do Atari - pewnie Cyberpunk 2077, będzie wyglądał świetnie.

    Te wszystkie, szybkoprzemijające mody na jakieś przestarzałe techniki to jakaś kompletna głupota... Szczytem jest np. twierdzenie, że kasety magnetofonowe są lepszym nośnikiem niż CD i mp3...

    •  
      Old_gamer1988

      +3

      pokaż komentarz

      @SzczePies: akurat taśmy metalowe, nie ferrytowe, miały bardzo dobrą jakość dzwieku

    •  

      pokaż komentarz

      @SzczePies: kaseta magnetofonowa, podobnie jak płyta winylowa, ma ograniczony zakres dynamiki dźwięku, przez co nie można muzyki tak bardzo "spłaszczyć", by była jak najbardziej głośna. Czasami taki mastering to po prostu nieco wyciszony master CD, a czasami specjalnie przygotowany dla nośnika, przez co bardziej dynamiczny i naturalniej brzmiący. Stąd opowieści o tym, że stare nośniki audio brzmią lepiej niż CD - ten, choć nie cierpi na szumy, a dynamiki tam więcej niż komukolwiek potrzeba, został w ostatnich 20 latach zwyczajnie zgwałcony. Tak samo inne cyfrowe formaty. Czasami na jakimś blurayu czy innym hdtracks znajdzie się lepszy master, by pokazać wyższość nad CD, ale w praktyce nic nie stoi na przeszkodzie, by wrzucić go też na zwykłe CD... Polecam pogooglać termin "loudness war".

    •  

      pokaż komentarz

      @Old_gamer1988: @soulburner: Brzmienie nowych kaset (szczególnie chromowych i metalowych) jest super czyste. Szkoda, że po kilkudziesięciu przebiegach tracą swoje właściwości - to jest najważniejszy argument za wyższością nośników cyfrowych, a przytaczanie "loudness war" jako argument za wyższością kaset, to chwyt poniżej pasa - nie ma to nic wspólnego z jakością płyt CD, to jedynie skutek uboczny komercjalizacji sztuki i chęci zysku przez oszukanie odbiorcy. Podejrzewam, że wydawcy muzyki klasycznej nie uciekają się do takich chwytów.

  •  

    pokaż komentarz

    To nie do końca tak, CRT miało swoje wady. Z czernią były większe problemy niż na dzisiejszych IPS, maksymalna jasność i intensywność kolorów też była taka sobie. W zasadzie odkąd w 2008 roku zamieniłem Sony Trinitron e530 na HP2408h, nie miałem wielu powodów by się za siebie oglądać bo... niemal wszystko było lepsze. Ten HP też pod kilkoma względami był wyjątkowy, ale to już inna historia.

    Na marginesie. CRT miały swoją żywotność, już 10 lat temu były spore problemy z tym, żeby znaleźć jakiegoś niewyświeconego Soniaka, strach pomyśleć co można jest dostępne teraz