•  

    pokaż komentarz

    Radzę się przyjrzeć kalkulacjom na rocznym rozliczeniu ciepła.
    U mnie wniosek z nich był jeden i kluczowy: im blok zużyje mniej jednostek ciepła, tym droższa jest jednostka. Jeżeli połowa bloku oszczędza i nie grzeje nic, to druga połowa płaci 2x więcej.
    Zetknąłem się gdzieś ze stwierdzeniem, że taka sytuacja jest niezgodna z prawem, bo prawo (energetyczne?) określa, że koszt jednostki ciepła przed sezonem grzewczym jest znany. W przypadku podzielników nie jest znany, bo zależy od tego ile blok ich zużyje.

    Nie mam źródła, ale daję trop, może komuś się zechce walczyć.

    •  

      pokaż komentarz

      @Jinsen: Blok zamawia ciepło przed sezonem i jeśli nie zużyje całości zamówionej, to i tak musi za nią zapłacić. Dlatego też kombinują w taki sposób. Też mnie to wkurzało, że muszę dogrzewać sąsiadkę która oszczędza i za nią płacić. Na szczęście już nie mieszkam w bloku.

  •  

    pokaż komentarz

    Niedawno czytałem o podzielnikach, których nie można wyłączyć na zero grzania. Chodziło o to, żeby nie było sytuacji, gdzie jeden sąsiad zakręca całkowicie kaloryfery, gdy wszyscy na około i z góry i z dołu grzeją. Taka luka w jednym mieszkaniu powoduje ciągłe grzanie wszystkich na około.

  •  

    pokaż komentarz

    Przed założeniem podzielników ta spółdzielnia płaciła za ciepło 10 mln pln , po założeniu 8 mln, czyli 20 proc oszczędności. Problem mają za to właściciele mieszkań skrajnych i mieszkających na parterze, bo na ich ogrzanie idzie więcej ciepła, a więc trzeba więcej płacić. Mieszkałem kiedyś w bloku na parterze i mimo że blok posiadał izolację ścian to przez nieizolowane fundamenty dużo ciepła uciekało a opłaty za ciepło były ponad 2 razy wyższe niż sąsiada na 1 piętrze .

  •  

    pokaż komentarz

    jedynym realnym rozwiązaniem jest ciepłomierz i rozliczanie się rynkową stawką za ciepło zmierzone legalizowanym urządzeniem pomiarowym.

    •  

      pokaż komentarz

      @mus_tang: To jest najlepsze rozwiązanie, ale w starszych blokach wymagałoby przebudowania całej sieci ciepłowniczej.

      Chyba, że ciepłomierze byłyby montowane przy każdym grzejniku.
      Wydaje mi się jednak, że wtedy także dochodziłoby do sytuacji, że część mieszkańców grzałoby się na koszt innych.

      Wydaje mi się, że dobrym rozwiązaniem, choć nie idealnym jest rozliczanie opłat za ciepło na podstawie powierzchni mieszkania.

    •  

      pokaż komentarz

      @Faraday: Ilość dostarczonego ciepła to po prostu różnica między temperaturą w mieszkaniu i temperaturą na zewnątrz (minus zużyta w mieszkaniu energia elektryczna). Przy takim liczeniu, nawet jak ktoś zakręci grzejniki i ogrzewa ciepłem pobranym od sąsiadów to i tak jest to uwzględnione.

    •  

      pokaż komentarz

      @eeemil: Tak, ale przy rozliczaniu ciepła na podstawie powierzeni mieszkania nie trzeba zakręcać grzejników i marznąć licząc na to, że sąsiedzi ogrzeją.

      Wpływ na koszty ogrzewania mają warunki pogodowe.

  •  

    pokaż komentarz

    Słyszałem, że podzielnik zasłonięty np. zwykłą zasłoną, traktuje sytuację jak próbę oszustwa i przełącza się w specjalny tryb, gdzie temperatura wnętrza przestaje być mierzona, a jej wartość podstawiana jest na stałe jako skrajnie niska. Ponieważ ilość odbieranego ciepła wzrasta wraz ze spadkiem temperatury w pomieszczeniu, zliczanie odbywa się w sposób krzywdzący i skrajnie niekorzystny dla użytkownika.
    Może ktoś to potwierdzić? Próbowałem w Metronie, ale nie odpowiedzieli.

Dodany przez:

avatar Szewczenko dołączył
41 wykopali 2 zakopali 1.4 tys. wyświetleń
Advertisement