•  

    pokaż komentarz

    Lubię koty. Miałem ich sporo. Może jakiegoś czas zaprosić na kwadrat ( ͡º ͜ʖ͡º)

  •  

    pokaż komentarz

    p%%@##$enie, że koty wychowują swoich opiekunów. Po prostu większość właścicieli kotów to zjeby, którymi te sierściuchy manipulują.Przykład z życia:
    - kot ma cztery rodzaje (smaki) karmy. Kiciuś siada przed miską i miauczy - znaczy chce jeść. Pańcia w podskokach biegnie do szafki i wyciąga saszetkę z jedzonkiem dla kiciusia. Nakłada mu do miski, ale kiciuś nie chce jeść. Oj, kiciuś dziś nie ma ochoty na rybkę. Pańcia biegnie do szafki i wyciąga saszetkę z karmą o smaku kurczaczka. Też kiciusiowi nie smakuje. Trafiła dopiero za trzecim razem. Ja patrzę na ten cyrk i aż mi twarz spuchła od nawalania "facepalmów".

    Pańcia wyjechała na tydzień, poprosiła mnie o dokarmianie kota. Nie ma sprawy. Kot chce jeść. Podchodzę do szafki, wyciągam losową saszetkę z żarciem, nakładam zawartość do miseczki, stawiam na podłodze. Ojej, kiciuś nie ma dziś ochoty na to papu, a to pech. Kiciuś tego dnia już nic do żarcia nie dostał. Foch trwał przez cały następny dzień. Trzeciego dnia rano kiciuś elegancko opędzlował zawartość miseczki. Przez resztę tygodnia kiciuś żarł to, co mu nałożyłem, nie dostał nowej porcji dopóki nie zjadł starej. Wróciła pańcia i paranoja zaczęła się od nowa. A najlepsze było, jak narzekała, że za dużo wydaje na kota.

    •  

      pokaż komentarz

      @Fomalhaut: Oj tak, koty tak mają. Mojego tak właśnie biorę na przetrzymanie. Wcześniej myślałem, że może żarcie jest nieświeże i on to wyczuwa i dlatego nie je. Po kilku pierwszych incydentach zweryfikowałem to i teraz albo je, albo głoduje i zje potem :) Za stary jest, aby się całkiem oduczył wymuszeń tego typu, ale ograniczyły się na tyle, że foch taki trafia się raz na kilka miesięcy. Po krótkiej głodówce z jego własnej woli sytuacja się normuje i je co podam :)

    •  

      pokaż komentarz

      @Fomalhaut: Też miałem takiego, rodzice się nim głównie zajmowali- taki wybredny, trzeba mu kupować saszetki z kurczakiem lub wołowiną i to konkretne bo innych nie je. Jak wyjeżdżali na wakacje, to kot przestawał być wybredny i po góra trzech dniach jadł wszystko.

    •  

      pokaż komentarz

      Też kiciusiowi nie smakuje. Trafiła dopiero za trzecim razem.

      @Fomalhaut: Ty zawsze jesz codzień to samo i nie masz jakiś preferencji związanych z jedzeniem?

    •  

      pokaż komentarz

      @Brunner: Ale dlaczego "to samo"? Przecież napisałem, że kot miał cztery rodzaje karmy (nie licząc chrupek, kocich ciasteczek i czegoś w rodzaju małych cukierków). Dostawał je na zmianę i wszystkie mu smakowały. Ten foch wynikał wyłącznie z chęci dominacji nad karmicielem.

    •  

      pokaż komentarz

      @SWing: Gorzej jak masz dwa koty i każdy lubi co innego ( ͡° ͜ʖ ͡°) ale tylko jedna jest wyjątkowo bardzo wybredna, drugi jest żarłoczną bulwą, więc takie "przetrzymanie" to trwa maks godzinę. Ale kotki tak nie weźmiesz. Nie i już. Ona nie będzie jadła 3 dni i w końcu wymusi na Tobie jedzenie. I będzie tak upierdliwa, że nie da się jej oprzeć. Ona by prędzej zdechła niż zjadła coś na co nie ma ochoty xDDD

    •  

      pokaż komentarz

      @Fomalhaut: tacy właściciele kotów nie różnią się za bardzo od właścicieli psów zaczepno-obronnych, które są głównie noszone na rękach, strojone w ubranka, a czasem potrafią jeść z właścicielem z tego samego talerza (!)

  •  

    pokaż komentarz

    Mówcie co chcecie o kotach ale żaden kot, nie podpierdo*(ł tylu ludzi co psy tropiące gandzie...

    pokaż spoiler BTW moje koty to cały czas "chodzą" za mną i są wierniejsze niż nie jeden pies i kot :P

  •  

    pokaż komentarz

    pokaż spoiler Znaczy się nic złego. Prawie same plusy. Gdybym nie miał kotów to bym jeszcze to łyknął ;)


    Należy jednak uważać, żeby nam te plusy nie przysłoniły minusów. Kot jest zwierzęciem nocnym, które większość dnia przesypia. Jak pracujesz na nocki - perfekcyjny układ. Przychodzisz z roboty, wyśpisz się, spokojnie, kot będzie spał, może trochę czasu spędzi z Tobą, ale nie za długo.

    Jeśli jednak nie... To pod wieczór w niektóre koty wstępuje diabeł, demon, Szatan czy co tam jeszcze. Kot zamienia się kota demolkę, próbuje rozpierdaczyć wszystko co się da i co się nie da.

    Kot ma 2 rodzaje zabaw. Pierwszy uwzględnia użycie pazurów. Czyli zestawów ostrych noży, bardzo podobnych do tych które używał Freddie Kruger ;) Zabawa nazywa się "WILL IT SHRED?" Czyli kot sprawdza, czy nowe bluzki i spodnie na suszarce dają się podrzeć na wąskie paski. Czy nową kanapę da się łatwo rozpruć?

    W szczególności uwielbia rozpruwać delikatną cienką skórę (zwłaszcza ekologiczną, bo łatwiej pruć).

    Druga ulubiona zabawa to gra w piłkę twardymi przedmiotami. Niechętnie użyje specjalnych piłeczek "dla kota", czy szmacianych myszek. Metalowe i szklane obiekty są dużo lepsze. Może być plastik - ale jeden warunek - przy kopaniu i turlaniu musi być słychać łomot przynajmniej w promieniu kilometra. Tej zabawie koty oczywiście najchętniej oddają się w nocy. Bo przecież w dzień głównie śpią.

    Dobra, jest jeszcze trzecia - "WILL IT BREAK". Kot próbuje zrzucić wszystkie przedmioty, które są na jakiejś wysokości i mogą się stłuc. Szklanki, dzbanki, wazony, elektronika.

    A może koty po prostu potrzebują się bawić? Czy może jednak jest coś, czym koty bawić się nie lubią / nie chcą?

    Owszem, są takie rzeczy, których kot unika jak ognia. Są to wszelkiej maści zabawki dla kotów, drapaki, domki, myszki, tunele, słowem wszystko co tylko można kupić w sklepach zoologicznych. Przy czym im droższa rzecz - tym bardziej odstrasza koty.

    Jest jednak nieformalna rzecz, którą mimo wszystko koty lubią, chociaż niekoniecznie chodzi o zniszczenie tej rzeczy. Mianowicie kartony. Kot woli karton od czegokolwiek, co mogłoby być w ten karton zapakowane.

    Kot lubi siedzieć w kartonie. Kot również lubi siedzieć w koszyku, szafie i szufladzie ;)

    No dobra. Chociaż to bestie z piekła rodem, to faktycznie są pomocne na dolegliwości. Jak człowiek jest chory i cierpiący i przyjdzie kot, włączy motorek i położy się w pobliżu - dolegliwości ulegają złagodzeniu :)

  •  

    pokaż komentarz

    Mam drugiego kota, miałem też kiedyś innego. Żaden po stopach mnie nie drapał. Sami weterynarze dziwią się, że grzeczne koty mam.

Dodany przez:

avatar poradnik_zdrowie dołączył
77 wykopali 17 zakopali 10.2 tys. wyświetleń
Advertisement