•  

    pokaż komentarz

    Ciekawe jak potoczyłyby się losy Warszawy gdyby jakimś cudem zrzucili całą brygadę spadochroniarzy Sosabowskiego nad Warszawą w czasie powstania. Do tego jak czytam w tym artykule się przygotowywali.

    •  

      pokaż komentarz

      @WhyCry: dostaliby w trąbę tylko trochę później

    •  

      pokaż komentarz

      @WhyCry: Jest taka książka (bardziej popularnonaukowa niż fabularna) o możliwych alternatywnych dziejach Polski. Autor zakłada że gdyby powstanie warszawskie się powiodło to żelazna kurtyna stała by zamiast na Łabie to na Wiśle. Były by dwa Państwa Polskie. Rzeczpospolita ze stolicą w Krakowie i Ludowa ze stolicą w Lublinie. Ubocznym efektem byłoby całkowite dorżnięcie Niemiec, być może nawet likwidacja jako państwa, bo bo nie one byłyby buforem świata Zachodniego więc nikomu nie były by potrzebne.

      pokaż spoiler Tytuł to Gdyby... Alternatywna historia Polski, praca zbiorowa.

    •  

      pokaż komentarz

      Ciekawe jak potoczyłyby się losy Warszawy gdyby jakimś cudem zrzucili całą brygadę spadochroniarzy Sosabowskiego nad Warszawą w czasie powstania. Do tego jak czytam w tym artykule się przygotowywali.

      @WhyCry: Wystrzelaliby swoje zapasy w dwa dni
      Problemem było zaopatrzenie, którego nie docierało do powstańców

    •  

      pokaż komentarz

      @WhyCry: Skończyłoby się źle, sam przelot nad terytorium kontrolowanym przez Niemców spowodowałby straty, potem pojawia się kwestia zrzutu takiej formacji nad miastem i w jego okolicach, to też rodzi kolejne problemy, spadochroniarze potrzebują odpowiedniego terenu żeby wylądować, szczególnie w sile brygady. Zrzucenie ich nad Warszawą byłoby katastrofą, musieliby lądować gdzieś na przedmieściach, tam się zorganizować i walczyć o przebicie się w stronę miasta. Potem dochodzi kwestia zaopatrzenia, wojska powietrzno-desantowe były lekko wyposażone, nie miały wiele sprzętu i amunicji ze sobą, wystarczyłoby to na maksymalnie kilka dni walk.

    •  

      pokaż komentarz

      @WhyCry: połamali by nogi lądująch na budynkach

    •  

      pokaż komentarz

      @WhyCry: Zrzucili by ich na przedmieściach, jako że nie mieli by broni pancernej to kilka czołgów pogoniłoby ich w stronę miasta. Po dotarciu do miasta straty w zabitych, rannych i zaginionych wynosiłyby już co najmniej 20%. A potem Niemcy dorzucili by pułk piechoty wermachtu i kompanię czołgów żeby szybciej dorżnąć powstanie i spadochroniarzy. Oceniając neutralnie to Niemcy nie użyli do tłumienia powstania jakichś wielkich i pierwszoliniowych sił. 4-5 grup szturmowych złożonych z chołoty Dirlewangera, RONA, kozaków SS, jednostek kolaboracyjnych, policji. Faktycznie łącznie około kilkanaście tysięcy ludzi ze wszystkich formacji + wsparcie nielicznych wozów pancernych oraz artylerii i lotnictwa ale była to zbieranina która pod uderzeniem Radzieckiego korpusu pancernego poszła by w rozsypkę po trzech dniach. Brygada lekko uzbrojonych spadochroniarzy bez zaopatrzenia zmieniła by tu niewiele. A jak by Niemcy dorzucili jakiś pierwszoliniowy pułk piechoty to by było tak samo jak było.

    •  

      pokaż komentarz

      @ppiasq: w filmie "o jeden most za daleko" jest scena, gdy Gene Hackman (Sosabowski) jest oburzony na miejsce planowanego zrzutu. Tak mi się skojarzyło ;)

    •  

      pokaż komentarz

      @WhyCry bardzo fajnie ukazana postać Sosabowskiego, no i ogólnie całej market garden

    •  

      pokaż komentarz

      @WhyCry: Zrzut w czasie walk o miasto nie był by możliwy,dla gdybalskich polecam książki/audiobook Marcina Ciszewskiego z serii www.Tam powstanie Warszawskie kończy się sukcesem a kluczowym elementem było zajęcie lotniska na Okęciu i zabezpieczeniu go do przybycia 1 Brygady Spadochronowej gen Sosabowskiego.

    •  

      pokaż komentarz

      Ciekawe jak potoczyłyby się losy Warszawy gdyby jakimś cudem zrzucili całą brygadę spadochroniarzy Sosabowskiego nad Warszawą w czasie powstania.

      @WhyCry: Tak samo, tylko doszedłby epizod masakry brygady w czasie lądowania - wtedy nie wykonywano desantów w terenie zurbanizowanym. Ani nie były to tka precyzyjne oepracje, by brygada spadła dokładnie na tereny opanowane przez powstańców.

      Część spadochroniarzy by zginęła przy lądowaniu bo zawiśliby na dachach Warszawy lub drzewach Kampinosu, część wylądowałaby poza terenem Warszawy, część na terenach opanowanych przez Niemców, jakiś niewielki odsetek na terenach zajętych przez Powstańców.

    •  

      pokaż komentarz

      @Assailant: jest jeszcze Ziemowit Szczerek, "Rzeczpospolita zwycięska" i "Warszawa 1944 Alternatywna historia" Szymon Nowak

    •  

      pokaż komentarz

      @Assailant To chyba z książki Całkiem inna historia Polski a tekst o zwycięskim powstaniu napisał prof. Borodziej. Warunkiem był udany zamach Stuffenberga z końca lipca 1944

    •  

      pokaż komentarz

      @WhyCry: @hehenuanek: @tomo1945: @puto: @ppiasq: Zacznijmy od tego, że samolotom transportowym (tym, które przetrwałyby niemieckie lotnictwo i obronę przeciwlotniczą) nie starczyłoby paliwa na powrót do Anglii. Więc konieczne byłoby zapewnienie lądowiska na tyłach wojsk niemieckich i obronienie go do czasu przybycia Sowietów lub aliantów.

      pokaż spoiler Czyli optymistycznie przez jakieś 4 miesiące.

    •  

      pokaż komentarz

      zbieranina która pod uderzeniem Radzieckiego korpusu pancernego poszła by w rozsypkę po trzech dniach

      @puto: Niestety smutna prawda jest taka ze sukces lub kleska Powstania od samego poczatku zalezaly tylko od Stalina. A po Stalinie mozna bylo sie tylko jednego spodziewac.

    •  

      pokaż komentarz

      Zacznijmy od tego, że samolotom transportowym (tym, które przetrwałyby niemieckie lotnictwo i obronę przeciwlotniczą) nie starczyłoby paliwa na powrót do Anglii.

      @piotr-zbies: Mogłyby lądować po radzieckiej linii frontu.
      Tj. najpewniej rozp?@#!@@ić się o glebę, ale nadal - lądować :D

    •  

      pokaż komentarz

      @hehenuanek Nie mogliby. Sowieci nie zgadzali się na lądowanie alianckich samolotów po swojej stronie, a połowa baza lotnicza Amerykanów była już wtedy zwinięta.

    •  

      pokaż komentarz

      Sowieci nie zgadzali się na lądowanie alianckich samolotów po swojej stronie

      @piotr-zbies: O ile by cokolwiek się dowlokło do Połtawy. Dlatego mówię - mogliby robić twarde lądowanie, jak załogi Dolittle'a.

  •  

    pokaż komentarz

    Skończył jak miliony innych żołnierzy. Skończyła się wojna to go wydalili z wojska. To nauka dla przyszłych pokoleń, że żołnierz jest tylko potrzebny kiedy trzeba przelewać krew, kiedy już elity sie dogadają w wygodnych gabinetach to żołdacy idą z okopów na bruk.

    •  

      pokaż komentarz

      @Dziki_Odyniec jakbysmy wygrali wojne po stronie aliantów, to dzisiaj twoje słowa by nic nie znaczyly...

    •  

      pokaż komentarz

      @Dziki_Odyniec: Podobnie jak pracownicy ( ͡° ͜ʖ ͡°)

      pokaż spoiler Oj posypią się minusy xD

    •  

      pokaż komentarz

      @Dziki_Odyniec Opowiadasz bzdury. Fajnie to brzmi, tak ludowo i w ogóle zadziornie, ale ma niewiele wspólnego z rzeczywistością. Sosabowski był jedynym dowodzącym z Market Garden, który wylądował w ten sposób. Powodem był raport "Boya" Browninga, który szukał sposobu na wyjaśnienie porażki bez obciążania oryginalnego planu (faktycznej przyczyny porażki), bo uderzyłoby to w niego i jego przełożonego, Montgomery'ego. Wybór padł na Sosabowskiego, bo ten widziany był przez nich jako nielojalny - zgłaszał obiekcje do operacji jeszcze przed jej odpaleniem, jak i w trakcie, a do tego nie miał w dowództwie alianckim żadnych pleców (w przeciwieństwie do Anglików).

      Tak na szybko, los dowódców alianckich z operacji Market Garden:

      Browning - Uhonorowany Orderem Łaźni za Market-Garden, potem Order Imperium Brytyjskiego, Królewski Order Wiktoriański, skarbnik Królowej Elżbiety, potem Księcia Edynburga, potem majątek w Kornwalii. Jego majątek został zwielokrotniony w latach po wojnie.

      Frost - Po II W. Św. dowództwo w Palestynie, dochodzi do rangi generała majora, zostaje oficerem zakonu kawalerów maltańskich.

      Horrocks - Awanse i honory, kończy karierę wojskową jako odznaczony generał porucznik, czeka go jeszcze kariera telewizyjna i w firmach prywatnych (na bazie znajomości zawiązanych podczas służby), gdzie dorabia się majątku.

      Urquhart - Po Arnhem dowództwo w Norwegii, pozycje sztabowe na Malajach podczas powstania malajskiego, potem świetnie płatne wysokie stanowiska w przemyśle, pozyskane dzięki znajomościom w armii.

      Dempsey - Po zakończeniu II Wojny Światowej dowódca armii brytyjskiej na Bliskim Wschodzie, awanse, mnóstwo stanowisk honorowych, potem wysokie stanowiska w biznesie prywatnym.

      Sosabowski był wyjątkiem, większość oficerów i podoficerów jest doskonale ustawiona po zakończeniu wojny, a armii nie rozwiązuje się od tak. Myślenie w kategoriach "no to teraz nie było co z nimi zrobić" wskazuje na nieznajomość historii i powojennych losów armii alianckich (rekrut wrócił do domu - żołnierze zawodowi niekoniecznie). Natomiast Sosabowskiemu zaszkodził perfidnie Browning i nie pomógł fakt, że Polska posiadała coraz bardziej słabnący wpływ na postanowienia aliantów i została po zakończeniu wojny przejęta przez bolszewicką szarańczę.

  •  

    pokaż komentarz

    Jego syn, Stanisław Janusze "Stasinek" Sosabowski był porucznikiem w Powstaniu Warszawskim. Stracił tam wzrok.

  •  

    pokaż komentarz

    Klasyczny kozioł ofiarny. Poza Brytyjczykami i dowództwem Armii Powietrznodesantowej nikt nie chciał tej operacji. Eisenhower został zmanipulowany przez Montgomerego i tylko dlatego Market Garden dostał zielone światło. To Patton powinien prowadzić ofensywę, a Brytyjczycy zabezpieczyć port w Antwerpii. Zamiast tego została przeprowadzona słabo przygotowana i niemal niewykonalna operacja której jedynym tak naprawde celem było przywrócenie znaczenia Brytyjczykom (stopniowo coraz bardziej marginalizowanym na rzecz Amerykanów i Rosjan) oraz udowodnienia że istnienie Armii Powietrznodesantowej ma sens (wcześniej kilkanaście operacji z jej udziałem zostało odwołanych). A Polacy? Cóż. Na kogoś trzeba było zrzucić winę, a oni z Sosabowskim na czele idealnie się do tego nadawali.

  •  

    pokaż komentarz

    Władze brytyjskie nie przyznały mu renty wojskowej, mimo że jej warunkiem była służba pod dowództwem brytyjskim w 1945 roku. Sosabowski wszystkie warunki spełniał.
    Brytole zawsze byli gnojami i gnojami pozostaną.

    •  

      pokaż komentarz

      @piwomir-winoslaw: Tylko w sumie na jakiej podstawie? WB to jakby nie patrzeć państwo prawa. Co jakiś urzędnik powiedział nie i już?

    •  

      pokaż komentarz

      @piwomir-winoslaw: @popcorn84: Sosabowski służył w WP, a nie British Army czy RAF. Aby dostać brytyjską emeryturę wojskową trzeba najpierw być żołnierzem brytyjskim, a nie być żołnierzem obcego państwa czy dominium pod samym dowództwem brytyjskim.

    •  

      pokaż komentarz

      @rebel101: No dlatego mi coś nie pasuje. Zadałem pytanie ale elita internetu wolała minusować ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      Sosabowski służył w WP, a nie British Army czy RAF. Aby dostać brytyjską emeryturę wojskową trzeba najpierw być żołnierzem brytyjskim, a nie być żołnierzem obcego państwa czy dominium pod samym dowództwem brytyjskim.

      @rebel101: Jaką k#@?a emeryturę, jak w tekście jest o rencie! "Rentę taką rząd brytyjski przyznał m.in. gen. Władysławowi Andersowi i gen. Stanisławowi Maczkowi." - Anders i Maczek byli żołnierzami brytyjskimi?? Co ty ćpiesz???

    •  

      pokaż komentarz

      @piwomir-winoslaw: Anglicy nie za bardzo lubili Sosabowskiego, bo był nieugięty co do przynależności swojej Brygady Spadochronowej władzom polskim a nie brytyjskim. Być może podstawą do nie przyznania mu renty było właśnie to, że 1 Samodzielna Brygada Spadochronowa jako jedyna formacja wojskowa podlegała jedynie Naczelnemu Wodzowi. Inne były najczęściej podległe również brytyjskiemu dowództwu. Nie mówię, że to w porządku, bo to co Brytyjczycy zrobili Sosabowskiemu to okropność, ale taka mogła być ich logika.
      Z tego co pamiętam dopiero po operacji Market Garden Brytyjczycy dopieli swego i włączyli polską Brygadę pod swoje skrzydła (choć i tak potem ją zmarginalizowali), w samej operacji 1SBS była częścią sił alianckich, ale była pod dowództwem polskim, dzięki czemu można dzisiaj o niej mówić jako całkowicie polskiej Brygadzie. I o oto Sosabowski do końca zabiegał.