•  

    pokaż komentarz

    Szach-Mat osoby ze zdziwionymi minami, gdy określam się jako agnostyk deista.

    •  

      pokaż komentarz

      @Graven: moim skromnym zdaniem to dość racjonalne połączenie.
      Agnostyk jako osoba świadoma braku wiedzy w dziedzinie + deista jako osoba poszukująca racjonalnych rozwiązań istnienia bytu bezosobowego jako nadrzędnej siły stwórczej (Boga)

    •  

      pokaż komentarz

      @FlaszGordon @kkk15 "Nawet jeśli Boga nie ma, powinniśmy zachowywać tak jakby był".

    •  

      pokaż komentarz

      racjonalnych

      > istnienia bytu bezosobowego jako nadrzędnej siły stwórczej (Boga)

      @FlaszGordon: wybierz jedno

    •  

      pokaż komentarz

      @FlaszGordon: tam gdzie konczy sie wiedza zaczyna sie wiara

    •  

      pokaż komentarz

      deista jako osoba poszukująca racjonalnych rozwiązań istnienia bytu bezosobowego

      @FlaszGordon: "Racjonalnych rozwiązań"? Co to takiego?

    •  

      pokaż komentarz

      @FlaszGordon: polecam kreateizm (a raczej creatheism, gdyż w polskim internecie niż na ten temat się raczej nie znajdzie), dość fajny i rozsądny poglad

    •  

      pokaż komentarz

      @Graven: @FlaszGordon:
      Należymy niestety do mniejszości, która tu nie ma nawet z kim pogadać. Mam wrażenie, że większość ludzi (szczególnie w internetach) to fanatycy. Zarówno teizmu jak i ateizmu. Gardzący przeciwną stroną, i oczywiście agnostykami.

      Co ciekawe, podobno muzułmanin (z tych od "rżnięcia niewiernych prosto w gardło") ma odrobinę szacunku dla katolików czy innych wierzących, też zabije, ale z szacunkiem ;) Za to niewierzący to wróg nr 1. Bo całkowicie inny.

      Najgorszy rodzaj wroga, bo nie rozumie fanatyzmu i nie chce być fanatykiem. Może w razie potrzeby (dla ratowania skóry) nawet udawać wierzącego, może wszystko przyjąć i wszystkiego się wyrzec. Zrobi wszystko dla ratowania swojego nędznego życia, dla ratowania nędznych żyć swojej rodziny i bliskich, zszarga każdy symbol.

      Za to muzułmański fanatyk gardzi ateistą i agnostykiem bezgranicznie. Agnostykiem chyba bardziej, bo ateiści bywają czasem fanatyczni. Myślę, że niektórzy być może oddali by nawet życie za to, żeby móc wrzeszczeć wszystkim prosto w twarz, że Boga nie ma. Jakby mieli wybór pokłonić się jakiemuś bóstwu czy ścięcie, nie wiem czy nie znaleźliby się tacy wybierający ścięcie.

      A agnostyk czy niefanatyczny ateista? Jemu to obojętne. To nie ma znaczenia. Szaleńcy by się o to pozabijali, a nam to lata i powiewa.

    •  

      pokaż komentarz

      @the_revenant:
      Ateistę łatwo demonizować, bo po prostu mówi dokładnie odwrotnie niż jest w rzeczywistości (z punktu widzenia fanatyka), zatem ewidentne zło.
      Agnostyk natomiast zna i rozumie różne koncepcje, dlatego trudno się (fanatykowi) z nim rozmawia, bo nie daj Boże jeszcze zasieje ziarno zwątpienia? Chyba dlatego fanatykowi trudno jednoznacznie go nienawidzić - agnostyk przecież nie neguje, a jeśli ktoś dzięki wierze staje się lepszym człowiekiem, to nawet pochwala.

    •  

      pokaż komentarz

      @Graven:
      Ateista wg mnie mało różni się od teisty. To osoba wierząca. Ktoś, kto głęboko wierzy, że nie ma żadnej inteligentnej siły wyższej. Mało tego, uważa, że każdy kto chociażby dopuszcza możliwość, ze mogłoby być inaczej to skończony głupiec.

      Ogólnie dyskusja na te tematy jest trudna. Ja kompletnie nie rozumiem jednej i drugiej skrajności. Ja chyba jestem całkowicie niezdolny do zrozumienia czy poczucia wiary. Dla mnie jest to tak absurdalne... Znaczy się mogę wierzyć, w znaczeniu "zakładać sobie", ale to jest zawsze dalekie od wiedzy, pewności, nawet jakiegokolwiek zacietrzewienia w temacie.

      Wierzę, że ludzie nie są bardzo źli. Tylko trochę. Ale wiem, że to takie myślenie życzeniowe. Nie wiem do końca jacy są (czyli znów - agnostyk ze mnie wyłazi). Ale daję ten kredyt zaufania. Nie znam kogoś, ale zakładam, że będzie OK. Wierzę mu. Wierzę, że sprzedawca w sklepie nie chce mnie oszukać czy okraść. To jest moja cała wiara.

      Nie wierzę, że jak zgubię portfel to ktoś mi go odda. Czyli trochę kredytu zaufania, ale nie za dużo.

      Wierzę, że ludzie nie są tacy głupi, żeby zniszczyć swój gatunek i planetę. Wierzę, że politycy nie dopuszczą do totalnej wojny, bo nie są wariatami. Wiadomo, są pazerni, wredni, czasem są paskudnymi ludźmi - ale wariat nie zrobi kariery wystarczającej do dostępu do atomowych kluczyków i walizek. Do tego trzeba "twardo stąpać po ziemi" i mieć raczej wszystkie klepki. Droga na szczyty władzy jest za trudna dla wariatów.

      Tyle mam wiary. Wierzę ponadto, że życie ma sens. Taki, którego wcale nie rozumiem, ale czy ja wszystko muszę rozumieć? Ale nie będę się o to kłócił. Jak to agnostyk. Może nie ma sensu. Właśnie tym jest dla mnie wiara i nigdy nie zrozumiem tej całej agresji, fanatyzmu czy chociażby chorobliwej gorliwości ludzi, którzy, niczym autentyczni głupcy są całkowicie pewni, że jest tak, jak im się wydaje.

      I tu jest sedno - że te sprawy (teizmu, ateizmu, agnostycyzmu) - dotyczą rzeczy, które tylko wszystkim nam mogą się wydawać. Nie da się tego obiektywnie sprawdzić. Nie mamy takich narzędzi. To jakby dyskutować o tym, czy istnieje RiGCz czy nie ;) Albo kto go ma, a kto go nie ma ;)

      RiGCz jest bardzo, bardzo podobny. Użyteczny jako prywatna opinia. Myślimy sobie, ten czy tamten nie ma RiGCzu, inni mają. Ale to tylko opinia, nic więcej.

  •  

    pokaż komentarz

    Są rzeczy na niebie i na Ziemii które się nawet fizjologom nie śniły

  •  
    M.......n

    +1

    pokaż komentarz

    Agnostycyzm to najlepszy wybór dla niezdecydowanych, acz niepozbawionych wiary.