•  

    pokaż komentarz

    Mnie dziwi fakt że menele, patola która przez całe życie nigdy się pracą nie schanbiła zawsze ma się dobrze, żyją długo i szczęśliwie, chyba dlatego że mają wyj$!@ne, nie żyją w stresie, wszystko im się należy i nie umieją sprytnie znaleźć sobie przez całe życie żadnej pracy

  •  

    pokaż komentarz

    Największy problem z nowotworami leży przede wszystkim w ich wykrywalności. Mija kilka tygodni zanim pacjent trafi do lekarza specjalisty. Nie mówiąc o szczegółowych badaniach w celu zobrazowania rozpowszechniania się choroby. Złe nawyki mogą mieć wpływ, ale nie ma reguły. Chorują także osoby prowadzące zdrowy tryb życia i regularnie uprawiające sport. Z jednym zdecydowanie się zgodzę. Wielu lekarzy przestaje rozwijać swoją wiedzę, bazują na zaleceniach sprzed kilkunastu lub nawet kilkudziesięciu lat. Gdy wytyczne dotyczące leczenia nowotworów zmieniają się praktycznie co roku, a nawet częściej.

    •  

      pokaż komentarz

      @high_hopes:

      Mija kilka tygodni zanim pacjent trafi do lekarza specjalisty.

      Nawet jeśli już trafi to nadal nasza publiczna zdrowia zrobi wszystko żeby stan jeszcze bardziej pogorszyć.
      Przykład mojej mamy.
      Sama zgłosiła się z powiększonym migdałkiem i jakąś naroślą na nim. Pani lekarz pierwszego kontaktu stwierdził że to afta. Kilka dni w plecy. Moja mama jednak nie odpuszczała.
      Dostała kartę DILO co jest równoznaczne z podejrzeniem nowotworu i niby szybką drogą do leczenia.
      Wzięli ją do szpitala i wycięli migdałek. Sam.
      Później rezonans magnetyczny twarzoczaszki.
      Wycinek pokazał że to nowotwór płaskonabłonkowy migdałka wywołany wirusem brodawczaka. Podobno bardzo podatny na chemio i radioterapię.
      Wyniki rezonansu były dostępne dla lekarzy dzień przed konsylium. (nacieki już były, węzły chłonne niby czyste ale bez pewności).
      Mimo wszystko na konsylium uznano że będą dalej ciąć. Od samej operacji minął już prawie miesiąc. Wizyta na kolejną operację prawie pół miesiąca później od konsylium.
      Wszystko z kartą DILO. Pierwsza operacja wycięcie płytko samego migdałka za płytko bo niby nie mieli pewności co to jest. Z kartą DILO.
      Moja mama już straciła do nich zaufanie bo podejście aroganckie i lekceważące jak u zdecydowanej większości lekarzy.
      Postanowiła udać się do Poznania do lekarza Golusińskiego o którym był już tutaj wykop.
      Wykupiła płytkę z rezonansu magnetycznego i opis do których nie miała wcześniej dostępu.
      Pan Profesor Golusiński stwierdził że trzeba czym prędzej udać się na radio i chemioterapię i mają wypisać odpowiednie skierowanie inaczej będą mieli duże problemy.
      Kilka dni później bo oczywiście ordynatora nie było spotkała się z nim i przedstawiła sytuację.
      Motał się i mówił że rozważali to ale ostatecznie zdecydował że będą ciąć.
      Wypisał skierowanie (oczywiście nieprawidłowe bo do poradni laryngologicznej a miało być już na chemio i radioterapię w Bydgoszczy).
      W moim odczuciu decyzja o ponownej operacji i zbyt płytkim wycięciu podczas pierwszej była decyzją czysto finansową. Szpital w Grudziądzu (bo o nim mowa) jest zadłużony po uszy dzięki poprzednim władzom a i obecne nic nie robią i podejrzewam że dostają dofinansowanie za każdą operację. Tak więc zdrowie mojej mamy, wieloletniej pracownicy służby zdrowia która odbierała poród być może wielu z Was zostało sprzedane za garść pieniędzy.
      Wszystko z kartą DILO która przez teoretyków była tak wychwalana we wspomnianymi przeze mnie znalezisku o dokonaniach profesora Golusińskiego.
      A prawda jest taka że ta karta musiała być zamykana i otwierana ponownie po każdym etapie "leczenia" choć być może to jeszcze jedna machlojka naszych wspaniałych lekarzy których też co niektórzy wychwalają tutaj pod niebiosa i stawiają w roli ofiar.

      Minęło już ponad półtora miesiąca od wycięcia migdałka a moja mama nadal nie jest leczona.
      Ten kraj to gówno. Wykończy nas wszystkich.

    •  

      pokaż komentarz

      @Jendrasss_Subaru: większość lekarzy to k!%%y są. Być skazanym na ich upokarzającą łaskę jest gorsze od śmierci w męczarniach.

    •  

      pokaż komentarz

      @Jendrasss_Subaru: wystarczy spojrzeć na studentów kierunków medycznych. Większość to rozpieszczone bananki bez jakiejkolwiek życiowej mądrości, dodatkowo przekonane o swojej wyższości. Kolejne lata powodują u nich tylko dodatkową izolację od rzeczywistości. Jedyna szansa to sztuczna inteligencja i leczenie przez roboty.

    •  

      pokaż komentarz

      @ipoproblemie:

      To niepopularna opinia ale taka jest prawda.
      Ostatnio byłem w szpitalu na pourazowej korekcie nosa i nie dość że moim zdaniem sp#%@?@#ili choć z moją ostateczną oceną muszę się jeszcze wstrzymać bo nos nabiera kształtu podobno nawet przez pół roku (wyglądam dużo gorzej niż po urazie a ten był dość stary) to najgorsze było to że pani chirurg która ponoć wykonywała mi operacje nie rozmawiała ze mną przed nią ani razu. Nawet nie było jej na sali operacyjnej przed podaniem narkozy.
      Po operacji też nikt nie wytłumaczył mi że przy okazji wycięli mi chrząstkę z ucha i powięź. Sam musiałem szukać jakiejś asystentki czy stażystki która była przy operacji i pytać co mi zrobili.

    •  

      pokaż komentarz

      @Jendrasss_Subaru: mojej mamie dali dilo po operacji wycięcia nowotworu złośliwego bo poinformowała mame pielęgniarka.

    •  

      pokaż komentarz

      Mija kilka tygodni zanim pacjent trafi do lekarza specjalisty.

      @Jendrasss_Subaru: O ile masz szczęście i trafisz i/lub masz dobre znajomości.

      Miałem podobny przypadek (jeśli chodzi o szpital). I to w tym roku. Nie wiem jak to krótko napisać bo nikomu się czytać nie będzie chciało.

      Ojciec miał raka jelita grubego z ogniskami złośliwego (czy jakoś tak). Jak jeszcze nie wiedzieli to w szpitalu u chirurga "pan zrobi badanie i widzimy się za tydzień", za tydzień podobnie "to trzeba jeszcze takie badania...", za tydzień "to jeszcze takie". Jest! Rak i to złośliwy. "To pan jeszcze musi powtórzyć i widzimy się....". Potem za następny tydzień mieli decydować na konsylium.
      Tu już lampka zapaliła.
      Małżonka, która pracuje w innym szpitalu opowiedziała to lekarzom. Od razu tel. od pani chirurg, żeby po TC przywieźć płytkę i dokumentację. Wyciągnięcie płytki i dokumentacji to pół dnia trwało. Zdążyłem na konsylium w innym szpitalu 15 min przed (Inaczej kolejne było za tydzień. To była środa. Popołudniu odbieram tel. "jutro ojca rano na badania, sobota na oddział, zabieg o 8 poniedziałek". Guz urósł z 9cm do 10,5cm w tydzień. Gdyby nie szybka reakcja to dzisiaj bym sprawdzał czy już dobrze ziemia wystygła na grobie.
      A karty DILO nie chcieli wydać, nawet ordynator z drugiego szpitala nie mógł się dogadać. Dopiero jak postraszyli sądem.

      EDIT: A zamykanie i otwieranie karty DILO to jakiś gruby wałek. To jest jak dowód osobisty i pacjent ma mieć zawsze przy sobie.

  •  

    pokaż komentarz

    Pan Doktor ma sporo racji ale... Badania naukowe wskazują, że główną przyczyną raka jest pech. Badania wskazują, że nieskorygowane błędy w transkrypcji DNA odpowiadają za 2/3 nowotworów. Błędy w transkrypcji są elementem losowym aczkolwiek po części zależnym od czynników zewnętrznych. Np. skracanie telomerów przy braku apoptozy przyczynia się do błędów w transkrypcji. Kiedy skracają się telomery? Z wiekiem, przez promieniowanie jonizujące, przez alkohol, papierosy, otyłość. Zainteresowanym polecam dość świeże badanie https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC6406355/

  •  

    pokaż komentarz

    Bardzo dobry wywiad. W całości się zgadzam ze zdaniem, że nowotwory to efekt starzenia się społeczeństwa. Można tu zaobserwować kilka prostych zależności.
    I tak dla przykładu z innymi schorzeniami, które kiedyś zbierały śmiertelne żniwo (np. gruźlica, grypa, cholera) potrafimy sobie sprawnie radzić i zaobserwować objawy w miarę szybko. Do tego zmieniły się nawyki ludzi, co jest konsekwencją życia w bardziej sterylnym środowisku. W konsekwencji żyjemy dłużej, a zatem pojawiła się nisza dla schorzeń, które do tej pory są dla ludzi podstępne i niedające się tak łatwo wykryć. Plus druga "środowiskowa" część, to właśnie obecność tych złych nawyków w postaci spożywania mocno przetworzonych produktów, życia w zurbanizowanym środowisku plus wszechobecnego stresu, który skutecznie osłabia nasz układ odpornościowy.

  •  

    pokaż komentarz

    Ah ci nie odpowiedzialni mieszkańcy południowej Polski. A wystarczyło nie wdychać powietrza ( ͡° ͜ʖ ͡°)