•  

    pokaż komentarz

    Mam mieszkanie w spółdzielni. Spółdzielnia, więc standardy zabudowy dużo bardziej cywilizowane niż sąsiadująca deweloperka - jest sporo miejsca dookoła, parkingi, porządny plac zabaw, piesze ciągi komunikacyjne w każdym kierunku. Przylegające inwestycje deweloperskie oczywiście ogrodzone. Ci,którym brakuje tam miejsca parkingowego, parkują u nas, na krzywy ryj. Zdarza się, że matki przychodzą z dziećmi na plac zabaw. Ostatnio w ogrodzeniu jednego z sąsiednich apartbunkrów pojawiła się dodatkowa furtka, od naszej strony, żeby ludzie stamtąd mogli sobie szybko wyjść do nas (furtka na klucz, więc my do nich nie wejdziemy).

    Nie mam problemu z dzieleniem przestrzeni. Miasto jest wspólne, to właśnie taka idea. Ale te grodzone inwestycje deweloperskie nie dość, że niszczą miasto jako sensowny, całościowy projekt, to jeszcze są po prostu nieuczciwym zagraniem - to, co moje, to tylko moje, to, co twoje, to wspólne.

    •  

      pokaż komentarz

      @the_good_guy: mieszkasz na osiedlu wybudowanym za komuny, gdzie miejscy planiści planowali rozwój miasta. Były ustalone regułu jak np.: położenie bloków i nasłonecznienie, minimalne odległości, ilość szkół/przedszkoli/parków/placów zabaw zależna od ilości mieszkańców. Wtedy nie przejmowano się tak kosztami bo ziemia była gówno warta.
      Teraz jest dziki wolny rynek.
      Chciałem tylko zauważyć, że swego czasu te duże komunistyczne osiedla były wylęgarnią patologii. Wieczorem było strach przez nie przejść. Mówię tutaj o dużych miastach np Krakowie. W małych miejscowościach było bardziej swojsko, każdy się znał.

    •  

      pokaż komentarz

      @derylio1: Nie, to osiedle budowane po 2000 roku. Spółdzielnie nie umarły w 1990 :) Fakt, że obecnie mocno wyhamowały, ale nadal maja trochę fajnych gruntów, więc jeszcze pewnie pobudują tu i tam.

    •  

      pokaż komentarz

      @the_good_guy: osiedle oświecenia w Krakowie było rozwijane do 1999 i to była jedna z największych patolni w mieście

    •  

      pokaż komentarz

      @the_good_guy: załóż kłódkę rowerową i zostaw kartkę że ma być otwarte sprawiedliwie dla wszystkich albo w ogole

    •  

      pokaż komentarz

      @the_good_guy: Spółdzielnie jak budują nowe bloki to też mają ogrodzone. Najgorsze, że teraz tak samo działają jak developerzy czyli zabudują każdy plac czy nawet parking z którego korzystali mieszkańcy.

    •  

      pokaż komentarz

      @the_good_guy:
      Ci,którym brakuje tam miejsca parkingowego, parkują u nas, na krzywy ryj

      To w końcu grodzenie jest takie złe czy nie?
      Czasem jak widać się przydaje.

    •  

      pokaż komentarz

      @the_good_guy: Nie drażni noszalancja mieszkańców grodzonych osiedli. Pieska u siebie nie wyprowadzi, ale na grunt wspołny to już tak - jak nikt nie patrzy nie sprzątnie.

    •  

      pokaż komentarz

      swego czasu te duże komunistyczne osiedla były wylęgarnią patologii

      @derylio1: Oj, przesadzasz, nie zawsze tak było. Ja teraz mieszkam na osiedlu spółdzielczym w Warszawie, nie ma tu absolutnie żadnej patologii, wychodzę bez problemu wieczorem czy nawet w środku nocy i jest bezpiecznie. Nie ma śmieci czy picia alkoholu pod blokiem. No ale w okolicy postawili parę nowych deweloperskich osiedli i oczywiście wszystkie grodzone. W tym przypadek pojedynczego bloku też grodzonego, nie mam pojęcia po co, chyba żeby dla samej zasady odgrodzić 10m2 trawnika i trzy tuje. Bo nikt na ten trawnik nawet nie wychodzi. 5 metrów dalej jest ogródek należący do spółdzielni z takimi samymi tujami i różnymi bardziej egzotycznymi roślinami, które rosną latami i ani nikt ich nie niszczy ani nic.

    •  

      pokaż komentarz

      @ErikSkurveson: Jak się wsioki pogrodzą, żeby kozy nie uciekały, to potem zajmują miejsca mieszczanom. Jest złe grodzenie, jak się chcą grodzić to niech siedzą u siebie za płotem. Skoro taki płot dobry to czego wyłażą zza niego?

    •  

      pokaż komentarz

      @the_good_guy: Po wojnie były tyle miejsca, że architekci szaleli, bez przewidywania tego, co będzie za 50 lat. Teraz te miejsca są fatalnie zagęszczane, bo nie ma wyjścia.

    •  

      pokaż komentarz

      @the_good_guy: a mnie właśnie śmieszy grodzenie starych bloków, które staje się powszechne w moim mieście. Sam teraz wynajmuję w wielkiej płycie i zastanawiam się, czy te (głównie) stare dziady, które ogrodziły się za nami wokół dwóch wieżowców, blokując krótką drogę do "centrum handlowego" pamiętającego jeszcze czasy PRL (budowane w centrum osiedla) byłyby szczęśliwe jakby nasza spółdzielnia się ogridziła - jesteśmy przy samym przystanku. Jakby ogrodzić nasze bloki, to stare próchna musiałyby z 300 metrów nadkładać codziennie.
      Gdybym miał tu mieszkanie na właśność, składałbym wniosek o to, tylko po to, żeby tym staruchom życie uprzykrzyć w odwecie ;-)

    •  

      pokaż komentarz

      @FrasierCrane: to pewnie dlatego, że ci z grodzonego parkują u nich, bo przycebulili na miejsce parkingowe ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      załóż kłódkę rowerową i zostaw kartkę że ma być otwarte sprawiedliwie dla wszystkich albo w ogole

      @ZajebbcieTrudnyNick: i że jak tak nie będzie, to na następny raz zaspawasz ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      Miasto jest wspólne, to właśnie taka idea.

      @the_good_guy: Tyle że ci ludzie nie chcą się dzielić, o poczuciu wspólnoty nie mówiąc. Grodzone osiedla są wyrazem ich życiowej, antyspołecznej postawy. Mają zamknięte osiedle, to ktoś za nich sprzątnie, za nich naprawi, zrobi za nich wszystko. Takie grodzone osiedle wręcz wzmaga poczucie, że nic nie muszą, bo ktoś zrobi za nich. Podniesie za nich rzucony papierek itp.

      Chciałem tylko zauważyć, że swego czasu te duże komunistyczne osiedla były wylęgarnią patologii.

      @derylio1: Swego czasu, jako spuścizna tego, że władza "dawała" mieszkania komu popadnie. Dostawali więc swoje własne M ludzie, którzy tylko nakręcali tę spiralę patologii kolejnym pokoleniem.

      Tylko czy dzisiaj jest lepiej na grodzonych? Było przez chwilę na początku, jak wprowadzali się tam młodzi jeszcze bez dzieci czy z dziećmi w wózkach. To też przyciągało an takie osiedla, ta wizja sielanki rodzin z małymi dziećmi. Tylko tyle lat już minęło, ze te dzieci na tych osiedlach wyrosły.

      Tylko wyrastały bez rodziców, którzy całe dnie harowali żeby spłacić kredyt za swój ekskluzywny apartament, wracając późno i wymęczeni do domu mając jeszcze mniej czasu dla dzieci. Na wielu osiedlach wyrosła z tego nowa wersja patoli - bezczelnego gówniarstwa, tylko lepiej sytuowanego bo z bogatszymi rodzicami.

    •  

      pokaż komentarz

      @the_good_guy: fajnie, chco czesto jst odwrotnie. Tzn to mieszkancom nowego budownictwa zalezy na odgrodzeniu sie od ubozszej okolicy i czesci(patologicznej) jej mieszknacow.

    •  

      pokaż komentarz

      Spółdzielcze osiedle, na którym mieszkam to świeża inwestycja, dobrze i z głową rozplanowana. Mieszkańcy to typowa klasa średnia, w tym b dużo z dziećmi. Totalnie bezpiecznie, klatki duże i przestronne, sporo sprzętu dzieci (rowery, zabawki) stoi sobie pod schodami, na klatce, bez zabezpieczenia. Nic nie ginie, nic nie jest niszczone (chyba że przez dzieci). W okolicy jeżeli już przyjeżdża policja, to właśnie do tych grodzonych bloków, gdy ktoś robi hamówę i imprezuje głośno w nocy.

      Wydaje mi się, że problem z patologią i bezpieczeństwem to głównie dwie kwestie:
      A) podnoszony już tu temat przydzielania mieszkań za PRL-u, dlatego w blokach było sporo wykolejeńców. Obecnie w spółdzielni kupujesz mieszkanie, tak jakbyś kupował od dewelopera, więc to kryterium nie działa
      B) wymiana pokoleniowa - na młodych osiedlach jest teraz spoko, bo nowe pokolenie to berbecie. Za jakiś czas te berbecie podrosną i jako nastolatkowie zaczną się zbijać w grupy, siedzieć pod klatkami, sprawiać problemy. Znowu za jakiś czas wyfruną z gniazdka i zostanie osiedle starych ludzi. Tak jak teraz sporo regionów wielkiej płyty - nie ma patologii, bo dziadek z babcią grzecznie siedzą w domu ;)

      Grodzone osiedla to pod pewnymi względami źródło problemów, a pod innymi - ich symptom. Symptom tego, że nasze społeczeństwo jest nadal dosyć mocno barbarzyńskie. Nie twierdzę jednak, że tak nie można zbudować działających miast i działającego państwa. Można. Tylko będziemy raczej jak małe USA, gdzie człowiek człowiekowi wilkiem, chyba że robią ze sobą interesy, a nie jak Zachodnia Europa, kładąca nacisk na wspólnotowość i solidarność społeczną.

    •  

      pokaż komentarz

      @the_good_guy: zbudujcie taką małą dobudówkę ogradzającą ich furtkę :D :D

    •  

      pokaż komentarz

      @the_good_guy: Koło nas miało się takie mini osiedle prestiżowe budować. Dzwonie tam podpytac czy będzie plac zabaw dla dzieci a babka zupełnie szczerze - nie bo obok już jest. Oni wprost zakładają żerowanie na placu zabaw i parkingach z mojego osiedla przez to bloki u nich będą napakowane co do milimetra. Kto na tym zyska? Ja? Oni? Miasto?
      Nie, tylko deweloper.

    •  

      pokaż komentarz

      @regis_uszatek: Znajomy mieszka w deweloperce, która parkowała na parkingu pobliskiego marketu. Jakiś czas temu właścicielowi marketu czapka się przekrzywiła i postawił biletomaty oraz regulamin, że parking płatny. Teraz na osiedlu jest masakra, jak straż pożarna będzie musiała dojechać, to będą cyrki, bo samochody stoją wszędzie, a straż miejska w ciągu kilku godzin mogłaby tam wyrobić miesięczny budżet mandatów. Nie znam założeń dewelopera, ale obserwując jak to wygląda, mogę się domyślić, iż też wliczył parking marketu w pakiet swoich miejsc parkingowych :D

    •  

      pokaż komentarz

      @the_good_guy: mam jeszcze lepszą akcję bo mieszkam w budynku wybudowanym przez dewelopera, który wykorzystał każdy możliwy centymetr ziemi tak że nawet ogrodzić nie mógł zgodnie z prawem :D

    •  

      pokaż komentarz

      @the_good_guy: Na 100% tak było
      Tak jest taka Januszerka że szok

    •  

      pokaż komentarz

      @Okayama: Znowu przykład z mojego bloku. Miejsce postojowe w hali garażowej kosztowało 32K PLN (przy dobrych targach 29) i każdy miał obowiązek zakupić takowe do swojego mieszkania (do dużych nawet 2) ale każdy to znaczy ten, kto przez sprzedawcę został oceniony na takiego kogo stać bo okazało się że masa ludzi nie ma miejsca a ma nawet 2 auta. Miejsc ogólno dostępnych nie ma a parking "dla gości" czyli ok 10 miejsc został szybko zamknięty szlabanem i zaanektowany przez ludzi bez parkingu (non stop te same pojazdy się rotują). Oczywiście najgłośniej na zebraniach krzyczeli Ci co miejsc nie mieli i walczyli dzielnie o miejsca dla swoich gości (zamknięcie szlabanem) aby nikt obcy nie parkował bo często nie mogli sami zaparkować po robocie. Najlepsza akcja była na zebraniu jak taka baba z łzami w oczach krzyczała że nie ma miejsc, że trzeba zagrodzić, że nie ma jak żyć a nie mogła kupić miejsca i że jest taka poszkodowana na co pan obok że ma dwa i chętnie jedno odsprzeda bo stoi puste. Nagle okazało się że w sumie to da się żyć i to miejsce nie jest takie potrzebne :D

    •  

      pokaż komentarz

      @the_good_guy: z tym marketem to jak byś pisał o kauflandzie obok mnie, dokładnie taka akcja XD

    •  

      pokaż komentarz

      Kto na tym zyska? Ja? Oni? Miasto?

      @regis_uszatek: ten kto kupi bo ma taniej.

    •  

      pokaż komentarz

      @bezloginananana: to pewnie stały motyw w polskich miastach ;)

    •  

      pokaż komentarz

      bo okazało się że masa ludzi nie ma miejsca a ma nawet 2 auta. Miejsc ogólno dostępnych nie ma a parking "dla gości" czyli ok 10 miejsc został szybko zamknięty szlabanem i zaanektowany przez ludzi bez parkingu (non stop te same pojazdy się rotują)

      @bezloginananana: Na to jest bardzo proste rozwiazanie, ale nieststy nie bedzie dzalallo w polsce bo paragrafy zabraniaja.
      Miszkam za granica, na osiedlu sa 2 typy parkingow: dla mieszkancow i dla gosci. Dla mieszkancow jest X parkingow, a dokladie 1,5 na mieszkanie. Wspolnota ma podmisana umowe z prywatna firma ktora zajmuje sie parkingami. Mieszkaniec wykupuje roczny karnet na miejsce parkingowe i moze parkowac gdzie jest miejsce na parkingu dla mieszkancow. Jak kupjesz drugie auto to tzreba najpierw zatroszczyc sie o miejsce parkingowe. Czyli zlozyc podanie, a jak nie ma to nie ma i tyle...
      Miejsca dla gosci sa dla gosci, nalezy zarejetrowac auto gosci w aplikacji.
      Firma od parkingow ma dostep do danych z rejestracji i wlepia mandat mieszkancow ktorzy parkuja na parkingau dla gosci. Mandat dostaja tez auta zaparkowane na miejscach dla mieszkancow ktore nie sa zarejestrowane.
      Parkingowy jezdzi autem i ma skanery tablic na dachu i dostaje info na swoj tablet jak z autem cos nie tak...

      Oczywiscie nie przeskoczy sie problemu kiedy mieszkancy maja wiecej aut niz jest miejsc do parkowania, ale takie jest zycie...

    •  

      pokaż komentarz

      @vitek6: Chyba ci się pojęcia zysku pomyliły. Nie wszystko musi być zyskiem w cebulionach

    •  

      pokaż komentarz

      @the_good_guy: Nie rozumiem. Idziesz do spółdzielni zgłaszasz jak jest i likwidują przejście. No chyba że przejście powstało dla Waszej wygody również. Mieszkałem w mieszkaniu spółdzielczym-własnościowym. Blok był ogrodzony miał ochronę i monitoring. Na Furtce była wywalona tabliczka teren prywatny. Bo to właśnie jest teren prywatny. Bez zgody mieszkańców nie powinno takie przejście powstać.

    •  

      pokaż komentarz

      @regis_uszatek: nie musi ale w tym przypadku jest. To nie patrząc na pieniądze to np. miejsca parkingowe. U mnie na zamkniętym osiedlu jest 25 "ogólnodostępnych" miejsc parkingowych. Jakby osiedle nie było ogrodzone to by tam było nastawiena aut z domów obok. A tak są miejsca dla gości mieszkańców. Zyskałem czy nie?

    •  

      pokaż komentarz

      @vitek6: Jezu ale ja nie pisze o Twoim osiedlu. Pisze o swoim i "żerowaniu" na wspólnej przestrzeni

    •  

      pokaż komentarz

      @JayCube: u nas to nie przejdzie z jednego prostego powodu - tych janushy jest większość a panuje demokracja w wspólnocie i tego typu rzeczy należy uchwalać. Dokładnie tego typu rozwiązanie proponowałem po zmontowaniu szlabanu ja i kilku mieszkańców (parking dla gości z rezerwacją i limitowanym okresem pobytu jednego pojazdu np. 3-4 dni ew. dłużej jak rodzina się zasiedzi). Nie było szans, od razu zostałem zakrzyczany i maks co udało się osiągnąć to limit postoju jednego pojazdu na jednym miejscu (3 dni) a potem hol ale to nie poprawia sytuacji gdyż jest to tylko bat na tych co porzucają auta a jak ktoś jeździ do pracy to miejsca rotują i już się nie kwalifikuje.

    •  

      pokaż komentarz

      @PosiadaczKonta: Ale co miałbym zgłosić - że ludzie zrobili swoją furtkę w swoim ogrodzeniu? Jedyna opcja na ich zagranie, to też się ogrodzić. Czyli zacząłby się wyścig zbrojeń. Teoria gier - w grze pojawia się jeden nieuczciwy i wtedy strategia 100% uczciwości przestaje się opłacać, a punktuje strategia wet za wet ;)

    •  

      pokaż komentarz

      @regis_uszatek: a to Tobie napisałem kto na tym zyska wyżej.

    •  

      pokaż komentarz

      Mam mieszkanie w spółdzielni. Spółdzielnia, więc standardy zabudowy dużo bardziej cywilizowane niż sąsiadująca deweloperka - jest sporo miejsca dookoła, parkingi, porządny plac zabaw.... bla bla bla

      @the_good_guy: Ludzie zaczęli się odgradzać, bo stare blokowiska to była wylęgarnia patologii.

      Mam mieszkanie na (w miarę) nowym, ogrodzonym osiedlu. Też mamy miejsc parkingowych w ch...j, mam też wykupione 2 własne miejsca na których ZAWSZE ustanę i nikt mi ich nie zastawi. Mam nawet swój garaż. Są 2 place zabaw, boisko do koszykówki, pod każdym domem ogródek i piaskownica dla dzieci. Jest czysto i schludnie bo nie mieszkają tam "beneficjenci 500+" tylko małżeństwa z dziećmi. Na noc możesz zostawić otwarty samochód i nic Ci z niego nie zginie. Nikt Ci też go nie porysuje "dla zabawy". Dzieciaki zostawiają rowerki klatkach i placach zabaw i o dziwo - następnego dnia one tam są! Jest ogrodnik który dba o zieleń, zimą jest odśnieżane. Itd, itp, etc.

      Najciekawsze, że to nie żadne osiedle dla VIP-ów, mieszkania na tym osiedlu nie były jakioś specjalnie drogie, normalna rynkowa cena.

      Jeśli więc pytacie się "po co ogrodzone osiedle" to chyba właśnie wyjaśniłem.

      Aha - widziałem też ogrodzone osiedla które były zwykłym betonowym blokowiskiem. Widziałem też nieogrodzone, które były fajnie zorganizowane. Albo takie gdzie było kilka bloków i pojawiły się po prostu szlabany przy osiedlu. Ale to od kupującego zależy gdzie kupi mieszkanie.

    •  

      pokaż komentarz

      Chciałem tylko zauważyć, że swego czasu te duże komunistyczne osiedla były wylęgarnią patologii. Wieczorem było strach przez nie przejść. Mówię tutaj o dużych miastach np Krakowie. W małych miejscowościach było bardziej swojsko, każdy się znał.

      @derylio1: nigdy nie zapomnę jak podczas mojej pierwszej pracy taki starszy kolega opowiadał, jak to w latach 90-tych wyglądało na wsi, kiedy pojechali z kolegą jakimś takim w miarę nowym polonezem na zabawę do sąsiedniej wsi. Wychodzą na fajka a w polonezie poprzebijane opony, lakier porysowany itp. xD
      Nie no na wsi to było zawsze zajebiście. xD

    •  

      pokaż komentarz

      @bezloginananana: Bo neststy sytuacje parkingow w scislej zabudowie powinno regulowac miasto a nawet prawo ktore definiuje parking dla gosci i parking dla mieszkacow. W skandynawi czesto jest to wlasnie 1,5 miejsc parkingowych na mieszkanie (1 miejsce dla mieszkan ponizej 30m2) i miejsce dla gosci na 15 mieszkan ( min 2 w tym jedno HC). Parking dla gosci to z definicj miejsca do czasowego parkowania, i to czasowe parkowanie musi byc jakos egzekwowane. W szwecji np czasto stosuje sie zasade ze na parkingach max x godzin trzeba za szyba w widocznym miejscy wpisac godzine rozpoczecia parkowania...

    •  

      pokaż komentarz

      @Lorenzo_von_Matterhorn: wioski to całkiem inna historia. Na ustawki przychodzili z widłami

    •  

      pokaż komentarz

      @the_good_guy: Na środku ścieżki stawiacie zabetonowany słup z tabliczką teren prywatny. Słup o szerokości furtki ( ͡° ͜ʖ ͡°) Żeby nie było że to złośliwie to do słupa przytwierdzić metalowe zaczepy na rowery i w tym miejscu macie rowerownie i uj ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @derylio1: z wiosek się wzięły ustawki kibicowskie. Przecież tu chodzi o zwykła zawiść i fakt, że ktoś gdzieś indziej mieszka. Jesteś z miasta X? To masz wp@%@%%? xD

    •  

      pokaż komentarz

      @vitek6: Pozwolę sobie się nie zgodzić. Ok kupi taniej, wow, zyskał. Będzie u nas parkować a jego dzieci będą się bawić na placu zabaw za małym na taką ilość dzieci. Zyskał.
      Auto będzie porysowane. No ale zyskał.
      W korkach stać będzie bo na krótkiej ulicy przybędzie 60 mieszkań. No ale zyskał
      Być może na placu zabaw z powodu przepełnienia i frustracji pojawia się antagonizmy i podział na my oni. Być może jakieś dziecko dostanie wpiernicz jak się nie dogadają. Byc może będzie musiał z nim tylko do bawialni jeździć.
      No ale zyskał.
      I tak dalej...

    •  

      pokaż komentarz

      Auto będzie porysowane. No ale zyskał.
      W korkach stać będzie bo na krótkiej ulicy przybędzie 60 mieszkań. No ale zyskał
      Być może na placu zabaw z powodu przepełnienia i frustracji pojawia się antagonizmy i podział na my oni. Być może jakieś dziecko dostanie wpiernicz jak się nie dogadają. Byc może będzie musiał z nim tylko do bawialni jeździć.


      @regis_uszatek: a jaki to wszystko ma związek z grodzeniem osiedla? Rozumiem, że jakby nie ogrodzili to by te problemy nie występowały?

    •  

      pokaż komentarz

      @JayCube: to są zasady i zachowania cywilizowanego społeczeństwa, które znacząco odbiegają od standardów chlewa obsranego gównem ¯\_(ツ)_/¯

    •  

      pokaż komentarz

      @vitek6: Ale ja nie pisałem od początku o grodzeniu osiedli może być ogrodzone może nie być. Pisze o budowaniu kolejnych mieszkań i nie wnoszeniu nic od siebie do wspólnej miejskiej tkanki

    •  

      pokaż komentarz

      Ostatnio w ogrodzeniu jednego z sąsiednich apartbunkrów pojawiła się dodatkowa furtka, od naszej strony, żeby ludzie stamtąd mogli sobie szybko wyjść do nas (furtka na klucz, więc my do nich nie wejdziemy).

      @the_good_guy: Postawcie metr wcześniej płotek zostawiając tylko mały korytarzyk, tak, że jak wyjdą furtką, to będą musieli zap..... wzdłuż płotu jak najdalej ( ͡° ͜ʖ ͡°)ノ⌐■-■

    •  

      pokaż komentarz

      @derylio1: Była ale już nie jest, poza tym własnie k#?#a na j%%!nym oświecenia są ze dwa czy trzy bloki ogrodzone, tak że najchętniej to bym pomysłodawce wziął i na tym ogrodzeniu powiesił, żeby wyjść z osiedla trzeba nadrobić nie wiadomo ile. Na ruczaju każdy blok grodzony osobno albo dwójkami połapać się w tym labiryncie to niezły hardcore. Grodzenie bloków powinni być nielegalne. Zwłaszcza jeśli przylegają albo są wewnątrz innych osiedli. Jak sobie deweloper wybuduje całe osiedle i ogrodzi całość z zewnątrz to jeszcze pół biedy ale jak każdy blok jest grodzny osobno to sie robią labirynty i tylko się człowiek wk#?#ia.

    •  

      pokaż komentarz

      to, co moje, to tylko moje, to, co twoje, to wspólne.

      @the_good_guy: Bo tak jest. Inwestycja deweloperska była budowana na prywatnym gruncie, za prywatne środki.
      Inwestycje "spółdzielni" były budowane na gruncie państwowym, za państwowe pieniądze. Stąd taka różnica w infrastrukturze.
      Dodatkowo wejdź na geoportal i sprawdź kto jest własnością terenów przyległych, bo największą bolączką jest to, że do spółdzielni najczęściej należy tylko grunt po obrysie budynku. Według obowiązujących przepisów jest to niezgodne z prawem. Brak jest odstępu od granicy działki, który minimalnie wynosi 4m.

    •  

      pokaż komentarz

      @JayCube:

      Miejsca dla gosci sa dla gosci, nalezy zarejetrowac auto gosci w aplikacji.
      Firma od parkingow ma dostep do danych z rejestracji i wlepia mandat mieszkancow ktorzy parkuja na < parkingau dla gosci. Mandat dostaja tez auta zaparkowane na miejscach dla mieszkancow ktore nie sa zarejestrowane.

      Ty nie znasz pomysłowości polskich januszy którzy szybko by to obeszli przerejestrowaniem swojego samochodu na rodzinę ze wsi.

    •  

      pokaż komentarz

      Postawcie metr wcześniej płotek zostawiając tylko mały korytarzyk, tak, że jak wyjdą furtką, to będą musieli zap..... wzdłuż płotu jak najdalej ( ͡° ͜ʖ ͡°)ノ⌐■-■

      @Radokop: nie mogą. Parking i trawniki nie są najczęściej własnością spółdzielni. Mogą sobie płot po obrysie budynku postawić. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      Mogą sobie płot po obrysie budynku postawić.

      @SchrodingerCat: Ale ja nie mówię o stawianiu "płotu", tylko płotku-barierki. Takiej jak na niektórych niestrzeżonych przejściach przez torowiska kolejowe. Nie trzeba nawet nazywać go płotkiem, Powiedzmy, że będzie to tylko taki element urozmaicający krajobraz. Można na nim robić wystawę prac dzieci z osiedla.

      A gdyby i tego nie można zrobić, to mieszkańcy powinni pod tą furtką psy wysrywać. Też wystarczy. ( ͡° ͜ʖ ͡°)ノ⌐■-■

    •  

      pokaż komentarz

      @Radokop: jeśli działka jest gminna to nie maja prawa wygradzać.

    •  

      pokaż komentarz

      Ty nie znasz pomysłowości polskich januszy którzy szybko by to obeszli przerejestrowaniem swojego samochodu na rodzinę ze wsi.

      @frex: Tak, ale nadal tzreba pamietac o resjestroiwaniu na 24h. Co odsieje tych bardziej zapominalskich...

    •  

      pokaż komentarz

      Inwestycje "spółdzielni" były budowane na gruncie państwowym, za państwowe pieniądze

      @SchrodingerCat: żadna spółdzielnia nawet w głębokim PRL-u nie budowała na państwowym za państwowe, to mity powielane w zasadzie nie wiadomo po co.

      Spółdzielnia musiała mieć tytuł do działki: albo własność albo wieczyste. Budowała za kredyt jak dziś, jedyna różnicą była taka, że raty tego kredytu były podzielone na mieszkania, doliczone do czynszu i lokatorzy płacili je w kasie spółdzielni zamiast w banku. Dopóki przypadająca na lokatora część kredytu nie została spłacona mieszkanie miało status spółdzielczego lokatorskiego i w zasadzie nie można było go sprzedać. Dopiero po spłaceniu kredytu można było wystąpić o przekształcenie statusu na spółdzielcze własnościowe, co otwierało możliwość dysponowania nim zbliżoną do własności. Możliwość wyodrębnienia własności pojawiła się dużo później, już po przemianach ustrojowych.
      System działał nie gorzej od obecnego, jedyną patologią było centralne, na szczeblu ministerialnym ustalanie wartości mieszkań, siłą rzeczy i jak to w PRL-u czasem niej a czasem bardziej oderwane od rzeczywistości. Ale też nie było tak, że spółdzielnie rozdawały mieszkania za darmo. Też był potrzebny wkład własny na który nie wszystkich było stać z marszu, wcześniejsze spłacenie kredytu np. żeby sprzedać mieszkanie też nie było dostępne dla wszystkich, to były kwoty rzędu kilkudziesięciu pensji.

      Budownictwo mieszkaniowe w PRL-u było ostoja patologii, ale od strony finansowej akurat spółdzielnie mieszkaniowe, a przynajmniej ich większość, działały na warunkach najbardziej zbliżonych do rynkowych. Mieszkania zakładowe czy dla uprzywilejowanych typu warszawska Zatoka Czerwonych Świń to już zupełnie inna historia...

    •  

      pokaż komentarz

      Spółdzielnia musiała mieć tytuł do działki:

      @fonderal: i ma. Najczęściej po obrysie budynku. Nikt nie dostał by pozowlenia na budowę w takim układzie. Często jest tak, że miasto sprzedaje działkę obok budynku i jest płacz, że ktoś buduje 4m od istniejącego budynku. Ale to wina spółdzielni, że nie wykupiła również przynajmniej 4m pasa wokół budynku.

      żadna spółdzielnia nawet w głębokim PRL-u nie budowała na państwowym za państwowe, to mity powielane w zasadzie nie wiadomo po co.

      @fonderal: Za prl spółdzielnia nic nie budowała. Budowało państwo i przekazywało spółdzielni. Na czyjej niby dziełce budowali? Kto inny według ciebie budował? Państwowe przedsiębiorstwa. Czyli za państwowe.

    •  

      pokaż komentarz

      i ma. Najczęściej po obrysie budynku.

      @SchrodingerCat: zdarzają się, ale wcale nie najczęściej. Szczerze mówiąc jak mieszkam w dwóch lokalizacjach znam tylko dwa takie przypadki, a reszta to duże działki wokół bloków należące do różnych spółdzielni. Na tyle duże, że spółdzielnie wciskają na nie nowe bloki.

      Za prl spółdzielnia nic nie budowała. Budowało państwo i przekazywało spółdzielni. Na czyjej niby działce budowali? Kto inny według ciebie budował? Państwowe przedsiębiorstwa. Czyli za państwowe.

      @SchrodingerCat: co budowały przedsiębiorstwa to jedno, co spółdzielnie drugie. Przedsiębiorstwa mogły budować mieszkania zakładowe dla pracowników i tyle. Ukłonem w stronę pracowników jakiegoś przedsiębiorstwa było założenie spółdzielni przy przedsiębiorstwie, w przeciwieństwie do zakładowego (bo to taki trochę lepszy hotel robotniczy) mieszkanie spółdzielcze dawało nieporównywalnie większą stabilność. Ale i wtedy nic nie było za darmo, a wręcz przeciwnie, było sporo drożej. Sam mam jeszcze mieszkanie w bloku takiej spółdzielni, jedyną zaletą był mniejszy kredyt i tym samym mniejsze raty w czynszu, bo w 1962 roku przedsiębiorstwo budowlane postawiło blok własnymi siłami i po kosztach. Ale udziału żadnych państwowych pieniędzy tam nie było, kredyt spółdzielni spłacaliśmy przez ponad 20 lat.

      Jeszcze raz: spółdzielcze bloki i osiedla budowała spółdzielnia nie państwo, państwo miało swoje budynki komunalne i nic nie miało do spółdzielni. Spółdzielnia żeby ruszyć z budową musiała albo mieć działkę albo własną, albo w użytkowaniu wieczystym. Brała kredyt i zaczynała budowę. Różnica była taka, że kredyt spółdzielni spłacali mieszkańcy w czynszu, a nie jak teraz, że każdy swój.

      Piszę na podstawie własnych doświadczeń zdobywanych od lat 60.

    • więcej komentarzy(49)

  •  

    pokaż komentarz

    Temat oczywiście warty dyskusji. Ja osobiście niegdyś byłem zażartym przeciwnikiem grodzenia osiedli i z biegiem lat zmieniłem zdanie o prawie 180 stopni. Samemu mieszkając na osiedlu "otwartym" muszę stwierdzić, że osiedla znajomych, które są ogrodzone, są bezpieczniejsze, cichsze, ale przede wszystkim czystsze. Oczywiście na grodzonym osiedlu także spotyka się patolę (choć lepiej sytuowaną finansowo), a jego układ najczęściej rozrywa tkankę miejską, ale jestem w stanie zrozumieć osoby, które w naszym cudownym kraju pierwsze co chcą zrobić po kupnie własnego mieszkania to odgrodzić się od współobywateli.

    •  

      pokaż komentarz

      @lawyerish: Nie warty. Patola i syf na osiedlu to wynik obojętności mieszkańców. Kiedy ostatnio podniosłeś papierek rzucony przez kogoś innego?
      Zawsze tylko "Niech ktoś coś z tym zrobi". Sami będą narzekali ale na straż czy policję nie zadzwonią. Lepiej - Jeśli ktoś zadzwoni to od razu kapuś i donosiciel. Nie ważne czy ogrodzone czy nie. Zresztą mieszkałem na osiedli z wielkiej płyty. Zgadnij gdzie się bawiły dzieci ludzi zza nowych płotów? Oczywiście na naszym osiedlu. Nawet samochody parkowali pod naszym blokiem bo łatwiejszy wyjazd i mniej korka do pokonania.

    •  

      pokaż komentarz

      muszę stwierdzić, że osiedla znajomych, które są ogrodzone, są bezpieczniejsze, cichsze, ale przede wszystkim czystsze

      @lawyerish: Ale to by oznaczało, że albo postawienie płotu magicznie poprawia kulturę osobistą mieszkańców wewnątrz płotu, albo grodzone osiedla wybierają ludzie o wyższej kulturze osobistej. W oba wątpię, a w każdym razie nie widziałam nigdzie dowodów na takie związki przyczynowo-skutkowe. Bo to przecież mieszkańcy śmiecą, hałasują i demolują, a nie jakieś specjalnie importowane na tę okazję z innych osiedli sebastiany.
      Ewentualnie związek typu - na grodzonych osiedlach mieszkania są droższe, kupują je bogatsi, a bogatsi mają wyższą kulturę osobistą. W to wątpię równie mocno, oglądając na ulicach miasta, jak się wożą i parkują państwo w suvach itp. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @Norton__PL: Syfiarstwo mieszkańców to kwestia wychowania i braku odpowiedzialności. Z tego co obserwuję to raczej niezależne od tego, czy ktoś mieszka na nowym zamkniętym osiedlu, czy w blokowisku z wielkiej płyty. To jest podejście typu "wspólne to niczyje". Zamknięte osiedle daje tyle, że mieszkańcy żyją w syfie wyprodukowanym tylko przez siebie i mają poczucie, że po ich terenie nie kręcą się żadni obcy, albo menele.
      To o czym piszesz dalej to kwestia tego, że jesteśmy narodem Januszy. Ktoś przy kupnie mieszkania za kilkaset tysięcy spojrzy na okolicę i stwierdzi: "a, co będę wydawał 25k na miejsce parkingowe, skoro pod blokiem obok zawsze się jakieś miejsce znajdzie". Problem w tym, że jak pomyśli tak kilkadziesiąt rodzin to pod sąsiednimi nieogrodzonymi blokami będą postawione samochody, których nikt tam nie przewidywał. Potem nie ma się co dziwić, że nawet starsze blokowiska oddzielają się płotami, słupkami i łańcuchami, żeby chronić swój teren. Jak długo większość z nas będzie żyła wg zasady "na moje nie wchodź, bo moje, a ja na twoje mogę, bo wspólne", tak długo trzeba będzie grodzić i słupkować wszystko co się da, żeby było wykorzystane w sposób, do którego było przeznaczone.

    •  

      pokaż komentarz

      @lawyerish: o, a ja kiedyś byłem zwolennikiem grodzonych osiedli, a teraz jest odwrotnie - uważam je za dające złudne poczucie bezpieczeństwa, a przy tym dezintegrujące ludzi i miasto samo w sobie.

      I chyba sporo ludzi tak myśli bo, przynajmniej u nas, takich osiedli już praktycznie nie budują (nie mam na myśli jakiegoś tam pojedynczego szlabanu tylko takie z murem i budką z cieciem. Tak, też takie są XDD).

    •  

      pokaż komentarz

      @Norton__PL: no wiesz z tym "niech ktoś coś" to tak różowo nie jest, policja czy SM takie zgłoszenia typu "ktoś rzucił papierek" ma często w dupie - specjalnie będą jechać obwodnicą żeby przyjechać za godzinę jak śmieciarz będzie w innej dzielnicy, a jak wyjdziesz sam - to możesz dostać "lepę na ryja" bo spora część śmieciarzy to patusy.

    •  

      pokaż komentarz

      @Krupier: Za czasów PRL sąsiadka wpadła po sól jak brakło i nie było problemów. Teraz każdy patrzy na siebie wilkiem.

    •  

      pokaż komentarz

      Zamknięte osiedle daje tyle, że mieszkańcy żyją w syfie wyprodukowanym tylko przez siebie

      @kubakw: ale chyba rzadziej syfią we wspólnej przestrzeni świadomi monitoringu i tego, że szybko będzie wiadomo kto naśmiecił.

    •  

      pokaż komentarz

      @GregoryX: No właśnie nie za bardzo, ale to może tylko moje spostrzeżenie. Mieszkam na takim osiedlu i jest pod tym względem mega wiocha. Blok nowy, a ludzie często nie potrafią śmieci donieść do śmietnika. Nie ma w ogóle szacunku dla wspólnej własności. Monitoring to w zasadzie ozdoba. Pod tym kątem plus zamkniętego osiedla tylko taki, że menele nie śpią na klatkach zimą.

    •  

      pokaż komentarz

      @Norton__PL:

      Nie ważne czy ogrodzone czy nie.
      No ale ci przecież napisał, że na grodzonym osiedlu nie ma tego problemu, to o co ci chodzi?

    •  

      pokaż komentarz

      @lawyerish:
      Być może prawo albo plan powinno nakazywać pozostawienia przejść. Bo z jednej strony mieszkańcy mają prawo czuć się bezpiecznie a z drugiej z osiedli np. przy metrze Młociny do metra mogłoby być 3 minuty a jest 20.

    •  

      pokaż komentarz

      Kiedy ostatnio podniosłeś papierek rzucony przez kogoś innego?

      @Norton__PL: kiedy ostatnio wymyłeś elewacje obszczaną przez psa sąsiada?
      Kiedy ostatnio umyłeś kostkę zanieczyszczoną olejem sąsiada?
      Kiedy ostatnio pomyślałeś zanim napisałeś głupote?

    •  

      pokaż komentarz

      @Rabusek: ano właśnie.
      Sprzątający zatrudniony w tym celu powinien podnieść papierek.
      Stróż z monitoringu powinien "złapać" śmiecącego i przekazać info do SM / Policji
      Ten kto naśmiecił powinien dostać mandat.

      I w ogóle za śmiecenie powinny być mandaty wysokie i nieuniknione.
      Singapur jakoś daje sobie z tym radę.

      Może Chiny z tym monitoringiem i systemem oceniania obywateli, jak podbiją Polskę za 50 czy 80 lat,
      to nam w tym pomogą. Śmieciarz dostanie -0.20 punktu i jak kilka razy naśmieci, to potem za karę będzie musiał sam z miotełką latać żeby odpracować punkty, bo inaczej mu jedzenia lepszego na przykład nie wydadzą.

      #januszzajdel #paradyzja - polecam książkę :-)

    •  

      pokaż komentarz

      @silver2004: mam do ciebie jedno pytanie.
      Chciałbyś być na każdym kroku śledzony i oceniany?
      Bo ja nie, czasami jak się zakręcisz, zrobisz coś co algorytm uzna za złe tracisz punkty. Poźniej idziesz do banku po kredyt na 20,000zł, a dadzą ci maksymalnie 1000zł, bo punkty się nie zgadzają.

    •  

      pokaż komentarz

      @Rabusek: A gdzie ty masz tego typu zdarzenia? Kilka lat mieszkałem w Trójmieście. Na Żabiance, przymorzu Zaspie czy Morenie. Nigdy z czymś takim się nie spotkałem. Niedawno idę do znajomych i jakiś jebnięty płot w poprzek osiedla. No poj$##ło równo.
      I jeszcze barany się odgrodziły, żeby do osiedlowego sklepiku czy na kolejkę nadrabiać kilkaset metrów i jeszcze innym też dokładać drogi.
      To jest j$##na patologia te płoty na osiedlach.

    •  

      pokaż komentarz

      @motokate: Mieszkania za ogrodzeniem wybierają wieśniaki przybyłe do miast, przyzwyczajeni są, że jak nie ma płotu to kozy uciekają.

    •  

      pokaż komentarz

      @Rabusek: Ty, to może domek sobie kup? Czy przyzwyczajenia ze wsi tak są w tobie mocno zakorzenione, nawet juz nei masz kozy, a dalej bez płotu masz wrażenie, że co ś ci ucieka?

    •  

      pokaż komentarz

      @lawyerish: to mit, że w nowym budownictwie, czy tam osiedlach grodzonych jest mniej patoli. Tak, ta co ma na własność, stoi lepiej finansowo, ale zapominasz o całej masie wynajmujących...

    •  

      pokaż komentarz

      @kubakw a gdzie menele spia na klatkach?

    •  

      pokaż komentarz

      @Krupier grodzone osiedle z ochroną daje poczucie bezpieczeństwa. Można zostawić rower nieprzypięty blokadą i znaleźć to w tym samym miejscu następnego dnia.

    •  

      pokaż komentarz

      @sobol86: tak jak mówisz, daje poczucie bezpieczeństwa, nie bezpieczeństwo. Jak ktoś będzie chciał to i tak ci ten rower ukradnie.

    •  

      pokaż komentarz

      @lawyerish: Jak komuś na Podlasiu ukradli kiedyś buziaki, to w Warszawie musi na grodzonym osiedlu mieszkać.

    •  

      pokaż komentarz

      @lawyerish Wadą dyskwalifikującą grodzone osiedla jest kwestia dojazdu karetki. Dojazd jest często wydłużony o parę minut, trzeba znaleźć jedyną bramę, walczyć ze szlabanem, kręcić się. Ludzkie życie nie jest warte złudnego poczucia bezpieczeństwa czy snobistycznego wrażenia ekskluzywności. A czystość? Tak, jak kolega wyżej już wyjaśnił. Nie chodzi o wyższą kulturę, tylko o to, że jak ktoś wprowadził się do bielutkiego budynku z przystrzyżonym trawniczkiem, to wygania dzieciaki, żeby bawiły się na osiedlu obok, a i psa też tam pójdzie wyprowadzić. Ja mam ładnie, to to utrzymam. Sąsiad ma szary i brzydki blok - można mu dosrać, nie zauważy.

    •  

      pokaż komentarz

      @lawyerish: Wynajmowałem mieszkanie w zamkniętych osiedlach, w wielkiej płycie a teraz mieszkam w nowym budynku deweloperskim, bez ogrodzenia i powiem tylko tyle że to bez znaczenia. Płot jest fikcją bo jak ktoś coś chce ukraść to i tak ukradnie (u nas z zamkniętych boksów w zamkniętej hali garażowej znikają rowery i tak samo na osiedlach zamkniętych) ale ta fikcja czesto wkurza bo np. do sklepu trzeba iść 300m a nie 50 bo wszystko ogrodzone. Najlepiej wspominam wielką płytę i mieszkanie za kratą (tylko my i jeden sąsiad żyliśmy w układzie że zamykamy zawsze kratę dzięki czemu drzwi do mieszkania pozostawały otwarte niemal non stop, na korytarzu za kratą mieliśmy taką częśc wspólną i wszyscy byli zadowoleni)

    •  

      pokaż komentarz

      Nie warty. Patola i syf na osiedlu to wynik obojętności mieszkańców. Kiedy ostatnio podniosłeś papierek rzucony przez kogoś innego?

      @Norton__PL: xD
      To po co płacić czynsz? xD
      O typowe polskie myślenie.

    •  

      pokaż komentarz

      Ewentualnie związek typu - na grodzonych osiedlach mieszkania są droższe, kupują je bogatsi, a bogatsi mają wyższą kulturę osobistą. W to wątpię równie mocno, oglądając na ulicach miasta, jak się wożą i parkują państwo w suvach itp. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

      @motokate: źle rozumujesz.

      Na nowych osiedlach (ogrodzonych lub nie) kupują mieszkania ludzie którzy:
      - mają pracę
      - najczęściej mają dzieci lub je planują
      - biorą kredyt na ten zakup

      Na "starych" osiedlach mieszkają ludzie:
      - którzy tych mieszkań najczęściej nie kupili, tylko zostały im z czasów PRL-u (wykupowane w pewnym momencie za jakieś "grosze").
      - dorosłe dzieci, które tych mieszkań nie kupiły bo mieszkania są rodziców.
      - emeryci

      W tej drugiej grupie osiedli masz często wszelkiego rodzaju blokersów, emerytów którym wszystko przeszkadza, brak miejsc parkingowych (bo za PRL-u były 3-4 samochody na blok), etc.

      Krótko mówiąc - jak jesteś zwykłym pracującym ludkiem, to prędzej odnajdziesz się w pierwszej grupie. I na pewno będziesz chciał się odgrodzić od "patologii", bo nawet jak twój sąsiad to buc w SUV-ie, to raczej nie porysuje Ci samochodu dla zabawy i nie zaśmieci podwórka puszkami po piwie.

    •  

      pokaż komentarz

      @lawyerish: Jak ktoś chce mieć święty spokój, to niech sobie dom pod miastem wybuduje. Robienie z osiedla więzienia to nie rozwiązanie.

    •  

      pokaż komentarz

      @ryba_twojej_mieczty: Ostatnio odwiedzałem znajomych i podczas porannego spaceru byłem świadkiem takiej sytuacji: całkiem nowe bloki ustawione w "U", oczywiście ogrodzone, wjazd przez szlaban. Środkiem, między budynkami, idzie wewnętrzna uliczka, zamykana blokadami na kłódkę, bo oczywiście, gdyby tego nie było, to debile parkowaliby samochody niemal na klatkach schodowych.

      Sobota rano. Ósma godzina.
      Pod szlaban podjeżdża karetka na bombach. Bez sygnału, żeby całej okolicy nie budzić.

      Szlaban zamknięty. Czekają, stoją. Mija kilka minut.
      Wreszcie - cud. Ktoś wyjeżdża z podziemnego garażu, więc otworzył i szlaban wjazdowy karetce. Ale cóż... blokada, kilkanaście metrów dalej, uniemożliwia dalszy wjazd.
      Z kooooooooooooooońca wewnętrznej uliczki, z najdalszej od szlabanu klatki, biegnie kobieta i macha do obsady karetki. Dobiega do blokady. Krzyczy "może ktoś otworzy?". Zaraz obok, tych blokad i szlabanu, jest portiernia, ale aktualnie - pusta. Nie ma, więc, kto usunąć przeszkody.

      Lekarz i sanitariusze biorą plecaki z wyposażeniem i drałują na pieszo. A mają do przejścia najmniej ze 200 metrów. Można mieć tylko nadzieję, że dotarli na czas.

      Po 15 minutach na portiernię dociera "ochroniarz". Starszy dziadek, powłóczący nogą. To on jest władcą klucza od blokady. "Na patrolu byłem".

      I mieszkańcy sami tego chcieli! Jakiś czas temu na zebraniach wspólnoty trwała dyskusja o tym, "dlaczego ochrona tak dużo kosztuje?", "po co nam dwóch ochroniarzy na portierni?", "dlaczego ochroniarze tylko siedzą na portierni, a nie patrolują okolicy?" i tak dalej. Uzgodniono zmniejszenie obsady, przy jednoczesnym zwiększeniu zakresu obowiązków. Między innymi ten "patrol", który ochroniarz musi odbyć co pół godziny, czy godzinę. Po okolicy porozwieszane są czytniki i co określony czas człowiek musi przyłożyć "dżinksa" do każdego. I jest z tego rozliczany!

      Przerażające!

    •  

      pokaż komentarz

      Na nowych osiedlach (ogrodzonych lub nie) kupują mieszkania ludzie którzy:
      Na "starych" osiedlach mieszkają ludzie:


      @piatek: Tylko że jest akurat odwrotnie, niż wnioskujesz: na starych osiedlach są emeryci, którym może i wszystko przeszkadza, ale raczej nie śmiecą i nie kradną, i prędzej tam sąsiedzi się znają i dbają nawzajem o swoje bezpieczeństwo, niż na nowych osiedlach. A na osiedlach takich co mają już parę lat, to akurat młodzież dorasta i stąd mamy nowych blokersów.

      U mnie - na nowym - jest dokładnie tak samo jak kiedyś na starym: widuje się śmieci na klatce, z klatki zginęły wystawione na czas remontu meble, czasem czuć marychę z piwnicy, na parkingu ktoś miał pocięte opony, kto inny wybitą szybę, a mimo monitoringu i upomnień jeden z sąsiadów zostawia śmieci przed wiatą, przez co zwierzęta je rozwłóczą. Córka sąsiadki przesiaduje na klatce lub pod, paląc i śmiecąc. A osiedle ma jakieś 10 lat - i mieszkają tu właśnie relatywnie młodzi, pracujący, z kredytem na mieszkanie. Parkować równo nie umie co drugi, więc miejsc parkingowych zawsze za mało. A już szczytem beki była agencja towarzyska dwa piętra niżej. Przynajmniej na starych osiedlach emeryci mają pewnie mniejsze zapotrzebowanie na te usługi. xD

      W moim odczuciu wszędzie mieszkają ludzie z podobnymi wadami. Płot tylko rozdziela "naszą" patolę od "waszej".

    •  

      pokaż komentarz

      A na osiedlach takich co mają już parę lat, to akurat młodzież dorasta i stąd mamy nowych blokersów.

      @motokate: z tym że na moim osiedlu młodych małżeństw nic mi się z samochodem nie stało. natomiast na otwartym osiedlu "emeryckim" ktoś mi wyrwał emblemat z auta i byłem 350zł w plecy.

      Nadal według mnie przewagę ma "nowe" osiedle. Przynajmniej mam gdzie parkować, bo na starym osiedlu PLR-owskim są 3 miejsca parkingowe na blok i są zajęte przez emerytów którzy uważają że te miejsca są ich, bo oni tam od 20 lat parkują (i przez zasiedzenie się im należą).

    • więcej komentarzy(21)

  •  

    pokaż komentarz

    Za czasów PRL udały się dwie rzeczy które procentują na plus do dziś. Centralne ogrzewanie z ciepłowni/elektrociepłowni oraz planowanie przestrzenne (pomińmy architekturę wielkiej płyty).
    Pierwsze - szkoda, że nie rozwijane nadal, może w mniejszej, bardziej lokalnej skali. Drugie natomiast jest praktycznie nieznane w współczesnej prywatnej deweloperce.

  •  

    pokaż komentarz

    Wprowadzilem sie kiedys do nowego miasta. Uznalem, ze jak mam wolne bede spacerowal i je poznawal,to najszybciej poznam okolice i miasto. Co chwile musialem zawracac i nadrabiac drogi bo na kazdym kroku nie bylo przejscia. Jak szukalem jakiegos, to jeszcze patrzyli sie na mnie jak na zlodzieja. Jesli juz sie odgradzac, to dac mozliwosc innym osobom przejsc prosta droge, a nie blokowac setki metrow, by ludzie musieli omijac osiedla, blakac sie i cofac co chwile. Calkowicie mnie to zniechecilo i musialem chodzis z telefonem i mapami w reku by omijac blokady. Troche jak w pacmanie sie czulem

    •  

      pokaż komentarz

      @AmaDix: Też tak mam, a szkoda, bo bardzo fajna okolica, jeszcze parę lat temu można było spacerować do woli. Teraz są miejsca, gdzie po prostu nie przejdziesz.

    •  

      pokaż komentarz

      @janeeyrie wiesz tutaj nawet zdarzalo sie, ze zwykle bloki mialy ogrodzenia. Tracilem nawet 10min zeby uswiadomic sobie, ze nie przejde dochodząc do rogu dwoch ogrodzen, gdzie nagle sie konczyl chodnik, a zaczynal splyw do kanalu xD no jaja straszne.

    •  

      pokaż komentarz

      @AmaDix: osiedla niczym nie różnią się od domów prywatnych, tu i tu jest prywatny plac, wiec dlaczego miałbyś sobie po nim chodzić? Czy przez podwórka z domami też sobie przechodzisz?

    •  

      pokaż komentarz

      @h4d94f038 przez podworka domow nie, jednak blokuja czesto nielegalnie przejscie z jeden strony osiedla na drugie gdzie czesto jestvzapis ze miedzy 1 a 2 ogrodzeniem musi byc luka, a jej nie ma.

    •  

      pokaż komentarz

      @h4d94f038 Ja rozumiem zamysl, ale jest to meczace i dzieli calkowicie miasto i osiedla. Zobacz, ze nawet miedzy domami masz co jakis czas przejscie, a teraz mania odgradzania sie od innych przeszkadza nawet samym odgradzajacym. Dodatkowo jak ktos wspomnial wyzej, ci co sie odgradzaja wykowyrzstuja parkingi, place zabaw, parku tych co nie maja ogrodzenia.

    •  

      pokaż komentarz

      @AmaDix: skoro coś jest nielegalne to czy gdzieś to zgłosiłeś? Nie dziwię się, że ludzie się tak grodzą. Tez bym nie chciał, aby przez moje osiedle przechodzili obcy ludzie.

    •  

      pokaż komentarz

      @asjsoevhosrhfsndcnxkdjhwhofshr nie wiem czy tam sie ktos akurat grodzil legalnie czy nie. Wiem ze sa czasem zapisy, bo ludzie robia ogrodzenia nie na ich dzialce, a na dzialce inneych lub miasta, jednak kazdy to zlewa. Bylo wiele sytuacji gdzie zmieniano ogordzenie tydzien po postawieniu. Jednak zobaczmy czy za 5 lat bedziemy mogli w ogole przejsc w linii prostej przez osiedla. To jest po prostu meczace, niektorzy wola smignac na skroty niz zapieprzac glownymi ulicami w calym tym zawale ludzi, spalin i samochodow. Paradoksy to sa jak zrobia furtke na kod i klucz i jak zapomnisz klucza, a nie ma pradu, to nie wejdziesz na osiedle ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @AmaDix ale przecież to jest ich teren czemu zabraniasz im grodzic ich własny teren

    •  

      pokaż komentarz

      @AmaDix legalne przejście jest wtedy kiedy jest chodnik. Jak nie ma chodnika to znaczy że nie ma tam legalnego przejścia

    •  

      pokaż komentarz

      @AmaDix: jak masz furtkę bez prądu i zapomnisz klucza to też nie wejdziesz ¯\_(ツ)_/¯ To się nazywa bezpieczeństwo.

    •  

      pokaż komentarz

      @Mintaa ale czy ty czytasz komentarze czy wylapujesz pojedyncze slowa? Napisalem ze nie zawsze to wyglada na legalne, a czasem jest po prostu zj!@$ne. I ja nikomu nie bronie, a jedynie zwracam uwage, ze jest to uciazliwe i wiecej osób na tym traci niz zyskuje. Bordo i kobieta, wylap pojedyncze slowa, zarzuc komus cos czego nie mowi, nabij komentarze komciem bez sensu, buziaczki

    •  

      pokaż komentarz

      @asjsoevhosrhfsndcnxkdjhwhofshr tak, ale chodzi mi tu o to, ze nawet nie masz jak adzwonic do sasiada, bo domofon tez nie dziala. Bilem w ten sens, bo nawet nie siegniesz do tego przycisku po stronie osiedla, bo on i tak nie dziala. Nie twierdze, ze glupie jest grodzenie sie, bo jest czyto i spokoknie na osiedlu, ale czesto jest to zle przemyslane. Dodajmy ze dzisiaj wiele osob nie nosi ze soba klucza polegajac na technologii.

    •  

      pokaż komentarz

      @AmaDix zj%@$ne jest też to że autostrady budowane są czasami naokoło a nie przez środek czemu? Przecież byłoby mniej kilometrów i czas przejazdu by się skrócił. Zj%@$ne są drogi jednokierunkowe bo musisz objechać trzy albo cztery ulice żeby się na nią dostać, zj%@$ne są również objazdy spowodowane remontami dróg bo przecież tamtędy byłoby szybciej. O najbardziej zj%@$ne to są przejścia dla pieszych na skrzyżowaniach przecież przechodząc przez środek drogi byłoby szybciej

      Jest dużo zj%@$nych rzeczy na tym świecie i gdybyśmy mieli teraz dyskutować o każdym to chyba brakłoby czasu

    •  

      pokaż komentarz

      @Mintaa ja po prostu nawiazalem do tematu, nie mowimy tu o autostradach, a o sytuacjach zwiazanych z ogradzaniem osiedli. To sie nazywa dialog, a nie przyp%@%@@!nie. Pokazalem plusy i minusy przez pryzmat moich sytuacji z tym tematem. Dalej nie rozumiesz i sie przyp%@%@@!asz. Masz "trudne dni"?
      Czemu dzisiaj ludzie w necie nie rozumieja do czego ktos nawiazal, tylko tworza wlasne teorie ktore uroily im sie w glowie? Jest roznica w dyskusji i poruszeniu tematu, a byciu niebieskim paskiem szukajacym wyimaginowanych problemow.

    • więcej komentarzy(4)

  •  

    pokaż komentarz

    Niestety osiedla grodzone będą bo ludzie to lubią. A już dawno wykazano w badaniach, że wpływ na bezpieczeństwo jest niewielki, a straty związane z tym, że tkanka miejska jest poorana jest znacznie większy.

    •  

      pokaż komentarz

      wykazano w badaniach, że wpływ na bezpieczeństwo jest niewielki

      @Darth_Gohan: jak przeprowadzono takie badanie?

    •  

      pokaż komentarz

      @milo1000: Policzyli odsetek przestępstw na tego typu osiedlach i porównali do tego co jest w okolicy na niezamkniętych. Nie znajdę teraz tej publikacji. Była dziewczyna siedziała na doktoracie z urbanistyki i czasem wypadało posłuchać o takich rzeczach.

    •  

      pokaż komentarz

      @Darth_Gohan: Zgadzam się, generalnie też jestem ich przeciwnikiem, ale też doskonale rozumiem z czego to się bierze. Nie chodzi o bezpieczeństwo, chodzi o wandalizm i nieposzanowanie wspólnej przestrzeni. Ja np. mam serdecznie dość otaczającej mnie patoli i codziennie obserwuję zachowania, które są skrajnie nieakceptowalne, ale jestem jedyną osobą która w ogóle reaguje i zwyczajnie tracę siły na walkę z wiatrakami.

      Kilka przykładów:
      1. Zamontowaliśmy na podwórku drzwi zatrzaskowe z zamykaczem, bo ciągle było otwarte i każdy żul mógł sobie wejść do klatki. Po tygodniu zamek był rozwalony. Zostało założony kolejny, więc zdewastowano całe drzwi (jak znajdę zdjęcie to Ci pokażę jak to wygląda). Nie daliśmy za wygraną, są naprawione kolejny raz, zobaczymy jak długo postoją.
      2. Wracam wczoraj z pracy. Podjeżdżam od podwórka, a i trafiam na dwóch żuli szczających na ścianę budynku. Jest 17, ale mogą to się wyszczają, bo czemu k?#%a nie.
      3. Patola mieszkająca ze mną. Tu można książkę napisać, ale podam Ci najłagodniejszy przykład sprzed kilku dni: zauważyłem, że na klatce codziennie widać ślady po pluciu. Na szybach na korytarzu, na podłodze, no wszędzie jest ciągle "naharane". Z tydzień temu minąłem się na korytarzu z jakimś łebkiem, który jest prawdopodobnie sprawcą (lub współsprawcą) tego upiększania klatki. Bez ogródek przechodząc koło mnie zebrał ślinę i puścił "melę" w dół, wprost na stojące na dole wózki dziecięce. W szoku wydusiłem tylko "co Ty robisz?" i w odpowiedzi dostałem klasyczne zaproszenie do podróży w kierunku przeciwnym od niego.
      O tym że od zewnątrz i od wewnątrz kamienica po remoncie jest cała popisana, to chyba nie muszę wspominać, nie? I że tak wygląda KAŻDA w okolicy?

      Jeśli ktoś ma takie doświadczenia ze współżycia z otoczeniem, to jak mu się dziwić, że postawi własny komfort powyżej tkanki miejskiej i zażąda płotu? Ja obcuję z tą "tkanką" na co dzień i szczerze k?#%a nie polecam. Ale mój pomysł na święty spokój zakłada wyjazd w p$??u z miasta, bo wiem że c%%#$wych sąsiadów można mieć nawet w najdroższym apartamentowcu. Prawdopodobieństwo jest mniejsze, ale nadal występuje. A ja chcę je zredukować, bo szczerze - za bardzo wk?#%iają mnie ludzie xD

    •  

      pokaż komentarz

      @Iudex: Jasne to są rzeczy naprawdę wkurzające i się nie dziwię. Tylko pytanie jaka tu wina braku płotu, a ile w tym, że Ci ludzie nie potrafią się zachować?
      W teorii w blokach z wielkiej płyty za PRL-u takie zachowania miały być gnębione, przez fakt, że w jednej klatce mieszkał profesor, spawacz, kierowca, czy były więzień, a ich dzieci miały chodzić do jednej klasy w okolicznej szkole. Teraz jak wiadomo to prędzej idzie w stronę ucieczki klasy średniej z takich miejsc i nic z tego nie będzie.

    •  

      pokaż komentarz

      Policzyli odsetek przestępstw na tego typu osiedlach i porównali do tego co jest w okolicy na niezamkniętych.

      @Darth_Gohan: No, to akurat bardzo słabe badanie. Mała próbka, nie wszystkie przestępstwa są takie same (bicie żony się liczy?), wandalizmu na pewno takie badanie nie uwzględnia. Drogie fanty kradnie się z bogatego osiedla i o czym to świadczy? Ja mieszkam na niegrodzonym i ukradli mi rejestracje, śmietnik, koła, próbowali motocykl, pomalowali mury. Policja ma to w dupie, nic z tego nie zostało zaklasyfikowane jako przestępstwo, a na pewno płot by część tych przypadków wyeliminował.

    •  

      pokaż komentarz

      @milo1000: A z drugiej strony zwiększył bo łepki by stały na "wejściu" do takich osiedli i rabowali.
      A na osiedlach zamkniętych potrafią bez problemu ukraść rowery bo ludzie czasem już nie przypinają. A na zamkniętych myślisz, że nie ma pomalowanych murów? Też niestety się zdarzają.

    •  

      pokaż komentarz

      @Darth_Gohan: Zauważam tylko, że trudno to zmierzyć i sytuacja nie jest czarno-biała. Dopóki edukacja i wychowanie są jakie są, to płoty nie znikną.

    •  

      pokaż komentarz

      @milo1000: Jasne, że nie jest ale zdaniem wielu mądrzejszych ode mnie takie działania plus tłoczenie takich ludzi w jednym miejscu tylko to nawarstwia. Z drugiej strony - kto normalny by chciał, żyć na paskudnym osiedlu z patusami? No ale jak dalej będzie tak jak jest w szkołach, a rodzice będą mieli w dupie wychowanie dziecka to będzie tylko gorzej.

    •  

      pokaż komentarz

      @Iudex: Jasne to są rzeczy naprawdę wkurzające i się nie dziwię. Tylko pytanie jaka tu wina braku płotu, a ile w tym, że Ci ludzie nie potrafią się zachować?

      @Darth_Gohan: 2 z 3 opisanych sytuacji nie wydarzyłyby się gdyby był płot. Ja wiem, że to jest wylewanie dziecka z kąpielą, ale skuteczne. I chyba to jest powód: nie ma innej metody na NATYCHMIASTOWE rozwiązanie problemu. Podam Ci przykład prosto od znajomego z nowego osiedla.

      Osiedle było całkowicie otwarte - od frontu brak płotu, a z tyłu owszem płot, ale z otwartą furtką. Z tyłu znajduje się także trawnik i plac zabaw. Od tej strony do osiedla przylega też starsza wiekiem zabudowa. Po 3 miesiącach zamknęli furtkę na 4 spusty, bo na placu zabaw o każdej porze dnia i nocy zaczęli przesiadywać menele, a trawnik go otaczający był ulubionym miejscem do wyprowadzania psów mieszkańców przyległych budynków. Co mieli zrobić? Warty nad placem zabaw ustanowić? Dzwonić 15 razy dziennie po SM? Zamknęli w p$$$u i po kłopocie. Przynajmniej dla nich.

      Teraz jak wiadomo to prędzej idzie w stronę ucieczki klasy średniej z takich miejsc i nic z tego nie będzie.

      Tak, bo gówno z tym robimy. I zgadzam się, że w braku profilaktyki leży problem. Jesteśmy nieczułym społeczeństwem, z niskim poczuciem społecznej odpowiedzialności i co gorsza nic nie zamierzamy z tym robić. A to nie grodzenie osiedli trzeba wybijać ludziom z głowy, tylko wandalizm i chamstwo. Jak będzie się dało wspólnie żyć, to płoty same znikną. Uważam po prostu, że dyskusja jest nie w tym punkcie co trzeba, źródłem problemu nie jest to, że "polak jak kupuje działkę, to pierwsze co stawia płot, bo taki ma nawyk". My sobie po prostu nie ufamy i mamy do tego zajebiście silne podstawy.

      Spójrz tylko na to regularne badanie i odpowiedz sobie na pytanie: dlaczego ludzie stawiają płoty na osiedlach? Bo to trend? Nie. Bo się boją (słusznie!), że ktoś im to drogie osiedle zdewastuje.

      https://www.cbos.pl/SPISKOM.POL/2018/K_035_18.PDF

      źródło: zaufanie.jpg

    •  

      pokaż komentarz

      @Iudex: Mogę tylko powiedzieć, że się zgadzam. Chodzi mi tylko o to, że zamiast zastanowić się nad problemem wdrożyliśmy jego "szybkie" rozwiązanie, które na dłuższą metę wcale nie jest dobre.
      A na tych zamkniętych osiedlach też są problemy - starczy wejść na grupy na FB i zobaczyć co tam potrafią ludzie, w teorii wykształceni i ogarnięci odwalać. Zamiast próby podejścia do drugiej osoby wypisywanie od razu na grupie. Próby ogarnięcia rzeczywiście czegoś irytującego kwitowane - nie podoba się to kup dom. No to skoro tak się dzieje na tych "lepszych" osiedlach to co ma być w tych "gorszych".

    •  

      pokaż komentarz

      @Iudex: Mogę tylko powiedzieć, że się zgadzam. Chodzi mi tylko o to, że zamiast zastanowić się nad problemem wdrożyliśmy jego "szybkie" rozwiązanie, które na dłuższą metę wcale nie jest dobre.

      @Darth_Gohan: Tak, bo Polacy zawsze podejmują decyzje w oparciu o swoje "tu i teraz". Nie ważne jak zadłuża się Państwo, ważne że mam 500+. Lubimy o sobie myśleć, że jesteśmy racjonalni, a tak naprawdę racjonalizujemy każdą swoją decyzję.

      A na tych zamkniętych osiedlach też są problemy

      Oczywiście, ale w mniejszej skali. Pomyśl sobie tak: czy warto zamykać samochód, skoro do zamkniętego też się mogą włamać? Warto, bo to zmniejsza prawdopodobieństwo i utrudnia włamanie. Tak samo myślą zwolennicy grodzenia osiedli.

    •  

      pokaż komentarz

      @Iudex: To czemu nie reagujesz , trzeba z patolami krótko, w łeb raz i drugi to się oduczą .

    •  

      pokaż komentarz

      @Iudex: Pytanie tylko co zrobić, żeby przestać myśleć o tu i teraz. Ale wydaje się, że to może być za trudne patrząc na nasze "elity". Jasne skala mniejsza, ale życie w przeświadczeniu, że tylko za płotem jest dobrze, też nie poprawia problemu o którym wspomniałeś wyżej - braku reakcji na wandalizm.

    •  

      pokaż komentarz

      @john-cage Znajdź jakąś ścianę, weź rozpęd i pieprzy in się porządnie, może Ci przejdzie.

    •  

      pokaż komentarz

      trawnik go otaczający był ulubionym miejscem do wyprowadzania psów mieszkańców przyległych budynków

      @Iudex: Czy obecnie ten trawnik jest ulubionym miejscem wyprowadzania psów mieszkańców ogrodzonego osiedla, czy raczej wychodzą oni ze swoimi pupilami poza?

    •  

      pokaż komentarz

      @videon: Mieszkańcy "zbierają" z tego co wiem, nie mają dziś większego problemu.

      @Darth_Gohan: Znasz pojęcie NIMN/NIMBY? Ludzie zrobią wszystko, byle pozbyć się problemu ze swojego bezpośredniego otoczenia. Taka już chyba jest ludzka natura.

    •  

      pokaż komentarz

      @Iudex: jasne tylko tak jak mówię takie budowanie płotu jeszcze bardziej to potęguje no bo teraz ten teren jest dokładnie odgrodzony.
      Natomiast są tacy jak John co by od razu bił jak widać wyżej.

    •  

      pokaż komentarz

      @Iudex:

      Jesteśmy nieczułym społeczeństwem, z niskim poczuciem społecznej odpowiedzialności i co gorsza nic nie zamierzamy z tym robić. A to nie grodzenie osiedli trzeba wybijać ludziom z głowy, tylko wandalizm i chamstwo. Jak będzie się dało wspólnie żyć, to płoty same znikną.

      Dokładnie o to chodzi. Odgradzanie się od otoczenia jest po prostu najłatwiejszą odpowiedzią na problemy, z którymi jako państwo i społeczeństwo nie potrafimy sobie poradzić. Nikt nie będzie czekał na zmianę mentalności, skoro problem jest tu i teraz, więc budujemy płot, żeby walczyć z idiotyzmem własnej mniejszej społeczności, a resztę idiotów od siebie odsunąć.
      Mamy bardzo dużo samochodów, budujemy za małe parkingi, stawiamy potem te samochody jak popadnie i w dupie mamy to, że komuś to będzie przeszkadzało. Ważne, że Janusz postawił blisko swojej klatki. Jak już zbudujemy parking to masa osób przycebuli, bo po co płacić, skoro można stanąć na miejscu, za które zapłacił ktoś inny, można zawsze upchnąć samochód na trawniku przy sąsiednim bloku, czy parkować non stop za darmo na parkingu dla gości. Nasrać psem też wolimy na czyjś trawnik, a potem niech leży, bo to przecież nie u mnie.
      Jesteśmy po prostu narodem egoistów i hipokrytów. Własność wspólna jest często zawłaszczana, albo niszczona, bo to przecież niczyje. Własności drugiego człowieka też nie szanujemy, bo skoro ktoś ma, to pewnie ukradł, ale pierwsi podnosimy krzyk, jak taka krzywda dotknie akurat nas. W swoich codziennych prostych działaniach nie uwzględniamy w ogóle interesu innych osób, a często naprawdę niewiele wysiłku trzeba, żeby wszystkim dookoła było trochę lepiej.

    •  

      pokaż komentarz

      Zamiast próby podejścia do drugiej osoby wypisywanie od razu na grupie. Próby ogarnięcia rzeczywiście czegoś irytującego kwitowane - nie podoba się to kup dom.

      @Darth_Gohan: Ale to jest właśnie powód dla którego klasa średnia ucieka z miast na przedmieścia - zwyczajnie ma dość. Ludzie powinni mieć obowiązkowe zajęcia z empatii czy coś.

    • więcej komentarzy(10)