•  

    pokaż komentarz

    Sondażownie, badając w dzień wyborów zaledwie kilka tysięcy głosujących, potrafią w wieczór wyborczy przewidzieć prawdziwy wynik z bardzo dokładnym przybliżeniem (błąd statystyczny wynosi zwykle około 2-3 punkty procentowe). W związku z tym, jeśli na wybory pójdzie tylko 40-50% obywateli (czyli kilkanaście milionów ludzi), to wynik byłby podobny, gdyby głosowało 100%.

    •  

      pokaż komentarz

      @benquick: oczywiście jest to prawdą, że sondaże na kilka dni przed wyborami czy nawet w dzień wyborów pokrywają się z ostatecznymi wynikami.

      Po części sondaże tak działają, że jeśli partia X ma 30% poparcia a partia Y 3% no to gro osób nie zagłosuje na Y, bo to zmarnowany głos przy 30% lidera, a na X nie zagłosuję, bo się z nimi nie zgadzam i dołączam do grona 15 milionów pozornie biernych wyborców (którzy swoją ignorancją oddają swój głos i dzielą go na każdy z komitetów).

      To wg mnie warto zmienić, żeby zmotywować ludzi do działania, do uświadomienia sobie ważności samych wyborów.
      Być może za 4 lata sytuacja będzie podobna i przy frekwencji 90% wyniki będą podobne. Ale może być i tak, że ludzie traktując wybory i swój głos na prawdę serio będą się wstydzić "nie iść na wybory", "nie wiedzieć na kogo głosować", "nie głosować na kaczora" itp. tylko pójdą głosować zgodnie ze swoim sumieniem. To może przemeblować polską scenę polityczną czego - w moim odczuciu - bardzo wielu Polaków oczekuje.

      I to wielu więcej, niż 19% wybierających obecną władzę 4 lata temu.

    •  

      pokaż komentarz

      @benquick: ale jak taką czy inną decyzję podejmie 90% Polaków to będzie to miało inną wagę i nie będzie można podnosić argumentu ze tylko 18 % .........
      ps: trzeba dodać że tylko~~ 14 % zagłosowało za opozycją ,to tez świadczy o opozycji
      bez względu na poglądy każdy powinien iść na wybory!!

    •  

      pokaż komentarz

      @benquick: Nawoływanie do głosowania w nowych mediach (internet i media społecznościowe) młodych między 18 a 40 zdecydowanie zmieni wynik wyborów.

      Można ci przyznać rację, gdybyśmy RÓWNOCZEŚNIE nawoływali do głosowania w radiu maryja, stacjach telewizyjnych i radiu - media ludzi w średnim i starym wieku.

      A tak - elektryzując konkretną grupę wiekową, zmieniamy wynik.

    •  

      pokaż komentarz

      oczywiście jest to prawdą

      @scebio: Oczywiście nie jest to prawda ;-) Osoby, które poszły na wybory nie były reprezentatywną próbką społeczeństwa. Prawdopodobnie zwolenników PiS przyszło (procentowo) więcej niż PO (głównej partii opozycyjnej) ale nie oznacza, że przyszli wszyscy...

    •  

      pokaż komentarz

      Sondażownie, badając w dzień wyborów zaledwie kilka tysięcy głosujących, potrafią w wieczór wyborczy przewidzieć prawdziwy wynik z bardzo dokładnym przybliżeniem

      @benquick: Ponieważ, pytają ludzi wychodzących z budynku do głosowania.

    •  

      pokaż komentarz

      @Phallusimpudicus: Nawoływanie jak nawoływanie. Problem jest taki, że kandydaci nie chca byc wybrani. Najtańsza forma promocji i 90% kandydatów nie korzysta z niej. Nie ma strony/profilu/czegokolwiek co pozwoliłoby tę osobe poznać i przekonać się, że warto na nią oddać głos.

    •  

      pokaż komentarz

      @benquick: Moim zdaniem wysoka frekwencja NIE JEST żadnym lekarstwem na problemy obecnej demokracji. Argument z sondażami jest dosyć trafny, co zresztą widać po ostatnich wyborach (frekwencja rekordowo duża i jeszcze więcej głosów na PIS).
      Jedyną zaletą (lub wadą) dużej frekwencji jest osłabienie siły głosu opcji skrajnych i mniej popularnych, których wyborcy są najbardziej zdeterminowani by pójść na wybory (wtedy ich głos zanika w tłumie).
      Prawdziwym problemem jest brak edukacji i nieumiejętność rzetelnej oceny źródeł przez obywateli. Większość ludzi faktycznie nie interesuje się polityką, a swoją wiedze o polityce opiera na jednym lub góra dwóch mediach (np telewizja). A te media nie zawsze mają interes przekazywać wszystkie informacje rzetelnie i obiektywnie.

    •  

      pokaż komentarz

      @kwanty: prawdą jest to, że sondaże pokrywają się z wynikami, bo idzie na nie ten sam elektorat.

      Nie było chyba sytuacji, że sondaże diametralnie różniły się od finalnego wyniku wyborów.

      Swoją drogą już widzę te teorie spiskowe, że wybory sfałszowano, skoro sondaże pokazywały inaczej przez 4 tygodnie.

      Tylko na jakiej grupie i jakich ludzi przeprowadzane są te sondaże, to też inny temat.

    •  

      pokaż komentarz

      @scebio: Sądaże exit-pool pokrywają się ale te przed wyborami nie. Spora grupa ludzi popierających PO nie przyjdzie na wybory, za to PiS ma bardzo zdyscyplinowany elektorat.

      Było to widać doskonale 8 lat temu jak wygrało PO chociaż PiS policzyli sobie dokładnie, że wygrają. W tamtych wyborach PO potrafiła zmobilizować swoich wyborców - to była jedyna różnica.

    •  

      pokaż komentarz

      jeśli na wybory pójdzie tylko 40-50% obywateli (czyli kilkanaście milionów ludzi), to wynik byłby podobny, gdyby głosowało 100%

      @benquick: Zakładając że te osoby które nie poszły do wyborów chciałyby tak samo głosować. Z mojego doświadczenia są to osoby które nie chcą głosować na tych co są w sejmie ale uważają że nikt inny nie ma szans... Więc nie, wynik nie byłby ten sam

    •  

      pokaż komentarz

      @zjadlbymbanana: Czyli wręcz przeciwnie niż stwierdził @scebio właśnie niska frekwencja może zmienić wynik.

      Wysoka promuje duże partie, niska daje szanse małym więc zmienia wynik.

      Jak ktoś ma to tak bardzo w dupie, że nie idzie na wybory, to lepiej niech nie chodzi nadal bo strach pomyśleć na kogo zagłosuje.

      Logiczny wniosek jest taki, że te osoby, które nie głosują zgadzają się z wynikami wyborów lub są im one obojętne. Ci, którzy nie głosują zapewne nie narzekają na politykę, zapewne nawet nie wiedzą kto jest premierem czy np. myli im się Szydło z Kopacz.

  •  

    pokaż komentarz

    Macie swoją demokrację ¯\_(ツ)_/¯.

    @scebio To żadna refleksja. Tak wyglądaja prawie każde wybory bo frekwencja oscyluje od dawna w okolicach 50% z lekkim błędem statystycznym na +/- 1,2 punkty.

    •  

      pokaż komentarz

      @Redguard: niewielu zdaje sobie sprawę z tego jak to faktycznie wygląda i jak niewielka grupa osób rzeczywiście decyduje o rządach w naszym kraju. Uświadomienie sobie, że 3x więcej osób olało wybory względem tych, którzy wybrali władzę działa moim zdaniem na wyobraźnię i zmusza do refleksji.

      Najpierw zbudujmy przeświadczenie, że wybory są po prostu ważne dla nas samych, nie dla posła którego wybieramy, dla danej partii czy dla Polski, tylko dla nas samych (bo np. głosowanie "żeby kaczor nie wygrał" też nie jest dobre obojętnie na kogo by ten głos antyPiS nie został oddany) a mając już to przeświadczenie idźmy w kolejnych wyborach świadomie do urn.
      Tylko tak moim zdaniem możemy przemeblować scenę polityczną w Polsce w jakiś sposób.

      Swoją drogą ciekawie wyglądałaby sytuacja, gdzie w wyborach bierze udział 90% uprawnionych Polaków a słupki poparcia oscylują w okolicach 20% dla 4 różnych ugrupowań politycznych.

    •  

      pokaż komentarz

      Swoją drogą ciekawie wyglądałaby sytuacja, gdzie w wyborach bierze udział 90% uprawnionych Polaków a słupki poparcia oscylują w okolicach 20% dla 4 różnych ugrupowań politycznych. - Political fiction w obecnym momencie i jeszcze długo nie. Obawiam się, że nawet dzieci będę miał albo i wnuki i jeszcze nie.

      Najpierw to trzeba u nas przemodelować system wyborczy (a właściwie to przeorac go od góry do dołu). No i zaczac wybierać państwowców a nie pieprzonych partyjniaków, których jedynym zajęćiem jest trzepanie sobie kapucyna do rosąnych słupków wyborczych. Niestety takich ludzi u nas nie ma. Gówno zwane komuna i socjalizmem niestety ich wytrzebiło.

    •  

      pokaż komentarz

      @Redguard: wiem, niestety tak to wygląda. Beton wszędzie i obecne podejście do wyborów nic nie zmieni.

      Jednak sam zauważasz, że jest szansa za kilka pokoleń odwrócić ten trend i właśnie do tego trzeba drążyć.

      Moim zdaniem krokiem w dobrą stronę jest uświadomienie społeczności, że 19% uprawnionych Polaków wybiera władzę która im narzuca prawa, obowiązki, podatki itp.

      Że to nie jest tak, że jakieś magiczne 35% WSZYSTKICH Polaków wybrało i że większość ma rację, NIE, bo to zaledwie garstka 19% wybrała, 31% głosowało inaczej, ale 50% nie zainteresowało się tym w ogóle!

      Tak, ~81% uprawnionych do głosowania Polaków jest rządzona przez wybór 5,7 miliona urzędników, emerytów, beneficjentów wszelakich programów socjalnych itp. a nie np. przez głosy przedsiębiorców, którzy biorą na swoje barki odpowiedzialność za majątek naszego Państwa.

    •  

      pokaż komentarz

      @Redguard nie od dziś wiadomo że demokracja to rządy idiotów... inna sprawa to to że żadnej demonstracji nie ma. Obecnie mamy jakąś zmutowana wersję w której mniejszości mówią większości jak ma żyć

    •  

      pokaż komentarz

      @scebio a moim zdaniem powinno się uświadomic najpierw te 50% ze są kompletnymi idiotami skoro na te wybory nie chodza a potem biadola i płaczą, że PIS zły, PO niedobre itd. Płacz sobie ale co zrobiłes by to zmienic skoro nawet raz na 4 lata nie mogłeś dupska ruszyc żeby spróbować? I tu jest pierwszy i podstawowy problem. Pokazanie ludziom, że ich wybór jest ważny a nie tylko "Niewazne na kogo zagłosuję i tak się nic nie zmieni".

      De facto maja troche racji bo faktycznie patrzac na to co się dzieje w Polsce i polskiej polityce to faktycznie idziesz na wybory i w sumie to nie ma na kogo. Dlatego rozumiem, że ludziom po prostu się nie chce bo uważają, że I TAK NIC SIE NIE ZMIENI. Tyle, że taka retoryka i zachowanie prowadzi do tego co wyżej. Że te niecałe 6 mln ludzi to zdecydowana wiekszośc parlamentarna jednej partii.

    •  

      pokaż komentarz

      @scebio system wyborów należy obalic a motloch co się nie zna niech nie głosuje. Jestes glupcem ze chcesz rozwijac zasięg demokracji zamiast ją zwijac.

    •  

      pokaż komentarz

      @scebio sugerujesz że ludzie którzy mają własną działalność gospodarczą nie głosują na Prawo i Sprawiedliwość? Jeżeli tak to jesteś w błędzie

    •  

      pokaż komentarz

      @Redguard: zeby to było mozliwe trzeba b zmienić system proporcjonalny na większościowy. Nie ważne ile osób by poszło na wybory czy nie, obecnie na prawde nie ma na kogo głosować. I nie ma czegoś takiego, że możesz przecież wystartować sam, bo nie możesz, ordynacja proporcjonalna odbiera obywatelom bierne prawo wyborcze....

    •  

      pokaż komentarz

      niewielu zdaje sobie sprawę z tego jak to faktycznie wygląda i jak niewielka grupa osób rzeczywiście decyduje o rządach w naszym kraju. Uświadomienie sobie, że 3x więcej osób olało wybory względem tych, którzy wybrali władzę działa moim zdaniem na wyobraźnię i zmusza do refleksji.

      @scebio: niestety kiedy patrzysz na te same mordy ludzi, którzy dzisiaj są w PO jutro w PiS pojutrze w KO a za chwilę w czym innym, ludzi bez kręgosłupa moralnego i bez programu politycznego, bo jedyne co chcą osiągnąć w polityce to "być politykiem", to od razu się odechciewa iść na wybory, bo nie spotka nas tam nic nowego. To jest brak nadziei

    •  

      pokaż komentarz

      @Redguard są ale zazwyczaj mają swoje dobrze prosperujace firmy.

    •  

      pokaż komentarz

      Moim zdaniem krokiem w dobrą stronę jest uświadomienie społeczności, że 19% uprawnionych Polaków wybiera władzę która im narzuca prawa, obowiązki, podatki itp.

      Że to nie jest tak, że jakieś magiczne 35% WSZYSTKICH Polaków wybrało i że większość ma rację, NIE, bo to zaledwie garstka 19% wybrała, 31% głosowało inaczej, ale 50% nie zainteresowało się tym w ogóle!

      @scebio: To normalne, tak jest w każdym ustroju. Czym jest właściwie rzad i dlaczego musisz się go słuchać? Rząd to oganizacja która ma swoich ludzi w każdym mieście i każdej wsi, i ludzi w firmach które wytwarzaja 40% pkb, i Ci ludzie są podporzadkowani hierachicznie. Taka organizacja technicznie jest wstanie przymusić do czegoś każdego obywatela w kraju z osobna. Tak jest w każdym ustroju, od starożytności, zmiania się tylko zasięgdz działania.
      W demokracji głównie chodzi o nie o to że rządzi wybrany przez wiekszość(choć ma to znaczenie), tylko o to że w łatwy sposób można wymienić ludzi, serio taka prawda.
      Dlatego w komunizm wymagał rzezi bo jego wprowadzenie polegało na wymianie wszystkich ludzi w tej "organizacji" na swoich, woli współpracy z ich strony. A potem czystek zeby wymienić ludzi.
      W średniowieczu wystarczyło siła usunąć rycerzy/arystokracje/która rzeby kontrolować obszar - tylko górke tej organizacji, bo chłopi byli już przekonani, z reguły.
      Napoleon przgrał w Rosji i Hiszpani, dlatego że wymienił górke organizacji, ale liczniejszy dół nie był do tej zmiany przekonany i powstał walki narodowo wyzoleńcze.
      Mistrzami byli Aleksander Wielki czy Cezar, bo im udało sie przekonać sam szczyt organizacji do siebie, reszte pozostawiając bez zmian.

  •  

    pokaż komentarz

    Głosowałem za PiSem, drugi raz tego błędu nie popełnię.

  •  

    pokaż komentarz

    Próg wyborczy to tylko ~800 tysięcy głosów (przy frekwencji ~50%)

    Lub ~1.5 miliona, jeżeli zagłosuje każdy.

    Za możliwość zablokowania szkodliwych ustaw dla Polaków, jednorazowy wydatek czasowy około 1-3 godzin, to najlepszy deal in histry of deals, ever.

  •  

    pokaż komentarz

    Warto też pamiętać że swoje dołożyła do tego ordynacja wyborcza promująca duże partie.

    Przy wyniku 37.5% dla PiS i 24.1% dla PO, trzecią siłą było tak naprawdę 16% głosów oddanych na partie które nie przekroczyły progu wyborczego i zostały "zmarnowane".

    M.in. dzięki temu PiS na który oddano 37.5% głosów otrzymał ponad 51% mandatów w sejmie.