•  

    pokaż komentarz

    Nieformalnie jestem z dziewczyną, która ma bombelka, ale jakoś mi to nie przeszkadza. Bo żyję sobie obok nich, a co skorzystam to moje. Czasem nawet się opiekuję bombelkiem pod jej nieobecność. Gdy ona zaczyna się sadzić i obrażać mnie, to mówię "jak coś ci nie pasuje to radź sobie sama" po czym idę do swojego pokoju piętro niżej. W efekcie to ona potem mnie przeprasza i skomle jak pies o to, żebym przyszedł do łóżka, przytulił, bo beze mnie nie umie zasnąć. Odpowiadam krótkim, "to przemyśl swoje zachowanie, dobranoc" i w efekcie na kolejny dzień jest mega miła dla mnie i obiad zrobi i kolację postawi. Tak się tresuje kobiety.

    •  

      pokaż komentarz

      @nolsc: To nie patola. Nie ma miejsca na wulgaryzmy i mocno raniące słowa. Po prostu nie pozwalam przekroczyć pewnych granic wobec mojej osoby. Jako, że ta dziewczyna jest rok młodszą ode mnie wdową (ja 30 na karku) i pomagam jej przy gospodarstwie i w domu (miasto wojewódzckie, nie muszę tego robić, bo tylko tam wynajmuję pokój), to w efekcie daję jej swoją podstawą do zrozumienia, że mogę w każdej chwili się spakować i wyjechać, bo i tak nic mnie tam nie trzyma. A że kieruję się pragmatyzmem, realnym myśleniem i potrafię przewidywać konsekwencje pewnych wyborów oraz analizuję jakie mogą wyjść alternatywy od podjęcia pewnych decyzji. Nie mam nałogów i uprawiam sporty, to w efekcie ona sama mi to mówi, że ciężko będzie znaleźć kogoś z moim podejściem do życia, z tak dobrym sercem i chęcią pomocy. Dlatego chcąc nie chcąc to jej zależy na tym, aby mnie zatrzymać przy sobie, a nie odwrotnie. Ja tam nie mam nic do stracenia. I mogę sobie pozwolić na krótkie zdawkowe odpowiedzi, które jasno wskazują na to, że ona jest winna pewnych sytuacji, a ja nie pozwole sobie, aby robić ze mnie kozła ofiarnego jeśli nie jestem niczemu winny.

    •  

      pokaż komentarz

      @Tatiagla:

      Tak się tresuje kobiety.

      Nie, tak się zachowuje (albo powinien) każdy człowiek, który chce być traktowany z szacunkiem i nie pozwala sobie wejść na głowę. Poza tym będąc w związku partner ma prawo zwrócić uwagę na coś, co mu przeszkadza, także nie przesadzaj.

      to w efekcie daję jej swoją podstawą do zrozumienia, że mogę w każdej chwili się spakować i wyjechać, bo i tak nic mnie tam nie trzyma

      To zdecydowanie nie jest normalny związek, więc ciężko brać z Ciebie przykład.

    •  

      pokaż komentarz

      Poza tym będąc w związku partner ma prawo zwrócić uwagę na coś, co mu przeszkadza, także nie przesadzaj.

      @SkrytyZolw: Nie jestem w związku. Kłótnie mają jedynie charakter o jej podejście do dziecka, które wyraża się przesadnia troską o nie. Np. gdy dziecko śpi z nią w jednym pokoju, gdzie masz 19 stopni rano, a w drugim pokoju gdzie go karmi, ubiera itp. podgrzewa grzałką pokój do 27 stopni. Po czym po 40 minutach jak go ubierze wychodzi z nim na dwór, gdzie obecnie jest po około 10 stopni. Nie powiesz mi, że moje zwrócenie uwagi o to, ze jesli bedzie z dzieckiem tak przeskakiwać pomiedzy temperaturami, to będzie bardziej narażone na osłabienie odporności. Jej argument? Bo skoro jej jest zimno, to dziecku tym bardziej. Wówczas gdy ja śpię praktycznie w tshircie bez ramion i bokserkach i nie przykrywam się kołdrą. Lub często zwracam uwagę, że przesadza z tym, że daje czasem dziecku Youtuba w weekend na 6+ godzin dziennie i że wstaje z telefonem przy oczach i zasypia z nim. Wysyłam jej artykuły naukowe na te tematy, jakie technologia może mieć wpływ na dziecko i że nie uczy go samodzielności i upośledza je w ten sposób, nie dając mu bodźców do rozwoju. W efekcie jestem atakowany, że "czy uważam, że jej syn jest głupi i upośledzony?". Gdzie nigdzie tego nie mówię na jego temat, a zaznaczam do czego może to doprowadzić. Czy to jest patologiczne? Czy z mojej strony jest to patologiczne, gdzie nie mając pojęcia o wychowaniu dzieci jestem w stanie go bezproblemowo ubrać rano, wyczuć kiedy chce sikać i siada na nocnik i robi swoją robotę, wychodzę z nim na spacery, gdy jego mama pracuje, bo wychodze z zalozenia, ze pzynajmniej nie bedzie siedzialo w domu bezczynnie. Natomiast ona zawsze ma problem z jego ubiorem, podczas gdy oglada youtuba, to przy niej sika w spodnie, bo jest tak na tym skupiony, ze nie jest w stanie okreslic potrzeb i majac te 3 lata, jedyne co potrafi powiedziec, "nie", a nawet nie potrafi okreslic swoich potrzeb krotkimi slowami, bo matka robi wszystko, na co dziecko wskaże palcem? W efekcie dzieciak nie ma potrzeby mówienia? Że nawet nie połoy dziecka przed 21 do łóżka, bo mówi, że dziecko samo zdecyduje kiedy pójdzie spać i w efekcie zasypia przed 23, a rano ma problem ze wstaniem do przedszkola? Gdzie tutaj patologia z mojej strony? W efekcie jeśli jestem krytykowany za moją stanowczość i odmowę pewnych rzeczy, to po prostu okazuję to w ten sposób, że się wycofuję z jej mieszkania i idę do siebie. Niech radzi sobie sama. Tylko dziwne, że potem mnie woła z przeprosinami, że miałem rację, ale żebym jej pomógł z pewnymi rzeczami. Tutaj nie ma miejsca na patologię. Po prostu szanuję siebie. A w internecie mogę sobie pisać o kobietach, że można je wytresować. W życiu używam bardziej stosownych słów. Każdego idzie wychować w każdym wieku.

      To zdecydowanie nie jest normalny związek, więc ciężko brać z Ciebie przykład.

      @SkrytyZolw: Bo to nie jest związek. Nie jesteśmy razem, tylko jej pomagam i czasem razem sypiamy, ale ona czuje też do mnie coś więcej. Jeśli ona chce większego mojego zaangażowania, to powinna brać także pod uwagę głos rozsądku. Jeśli mówię jej oczywistą prawdę i stosuję porównania sugerując, jakie można zastosowac alternatywne rozwiązania i może powinna je wziąć pod uwagę, to ma pretensje o to, że stwierdzam "że uważam, że ona jest złą matką skoro daję jej takie uwagi?", gdzie nigdzie tego nie powiedziałem. W efekcie czasem po prostu leję jej na głowę kubeł zimnej wody, aby ochłonęła.

    •  

      pokaż komentarz

      @Tatiagla: podstawa to nie brać ślubu ani żadnych innych zobowiązań. Dzieci etc.

    •  

      pokaż komentarz

      @Tatiagla: Nigdzie nie napisałam, że zachowujesz się patologicznie, wręcz przeciwnie, dlatego nie bardzo rozumiem czemu o tym piszesz. Ładnie z Twojej strony, że jej tyle pomagasz i starasz się zapobiec zupełnemu zidioceniu dziecka. A ona jest po prostu głupia i brak jej pewności siebie ¯\_(ツ)_/¯

      A w internecie mogę sobie pisać o kobietach, że można je wytresować

      Do ludzi powinno się zwracać z należytym szacunkiem i w sposób kulturalny niezależnie od tego gdzie się wypowiada. A mówienie o "tresowaniu kobiet" nie świadczy o tym, że darzysz je szacunkiem.

    •  

      pokaż komentarz

      @Falcon: Nie planuję.
      @SkrytyZolw: A przepraszam. Mylnie wziąłem pierwszego odbiorcę mojego posta jako Ciebie. Nie zwracam uwagi na avatary.

      A ona jest po prostu głupia i brak jej pewności siebie ¯_(ツ)_/¯

      @SkrytyZolw: Bardziej przeżywa śmierć męża, sprawy sądowego, masa spraw które na nią spadły. W efekcie widzę, że dziecko "wychowuje" po najmniejszej lini oporu. Staram się jej w tym pomagać i do pewnego momentu było dobrze, ale ostatecznie traktuje mnie jak wroga. Bo przeciez mam być tylko jej bolcem i zaspokajaczem jej potrzeb. Ja do takie roli nie pozwolę siebie sprowadzić.

    •  

      pokaż komentarz

      @Tatiagla: Przeżywanie śmierci to jedno, ale ignorowanie dobrych rad i naukowych dowodów to po prostu głupota. I fakt, że nie dostrzega tego co dla niej robisz też świadczy o tym.

    •  

      pokaż komentarz

      @Tatiagla: brzmi jak spoko relacja- ruchanie w zamian za "wsparcie"

    •  

      pokaż komentarz

      @Tatiagla: nadal patola. Ty jej nie kochasz tylko chcesz mieć zakładnika emocjonalnego w zamian za posłuszeństwo. Miłość zależna to nie miłość. Robisz jej tylko krzywdę aby Tobie było wygodnie. Wnioskując po twojej wypowiedzi te kłótnie są właśnie z tego powodu.

    •  

      pokaż komentarz

      @Tatiagla: Naprawdę, nie wiem czy ci gratulować czy współczuć!

    •  

      pokaż komentarz

      @mikelo303: nie. Nie oczekuję od kogos posłuszeństwa ani bycia uległym ode mnie. Natomiast jeśli ona próbuje układać mi zycie i czas co powinienem robić, to daje do zrozumienia, ze nie ulegnę. Oczekuję normalności. Jeśli ktoś nie potrafi ze mną rozmawiać i wymieniać argumentów, tylko atakuje mnie słownie to pokazuję ze zawsze mogę się wycofać. Ogólnie ile osób zyje, to tyle definicji miłości. Twoja definicja jest zbyt romantyczna i werterowska.
      @grzylen: nie trzeba nic.

    •  

      pokaż komentarz

      Jej argument? Bo skoro jej jest zimno, to dziecku tym bardziej.

      @Tatiagla: To jest bzdura, dziecku prawie zawsze jest cieplej niż dorosłemu :)

    •  

      pokaż komentarz

      @urzad_kontroli_skarbowej: ja jej to tłumacze, ale nie przetłumaczysz

    •  

      pokaż komentarz

      @Tatiagla: znajdź jej artykuły / badania na ten temat. 20'C jest optymalne. Dodatkowo chłopcy mają komfort cieplny 2-3 stopnie niżej niż dziewczynki.

    •  

      pokaż komentarz

      @urzad_kontroli_skarbowej: też jej to tłumaczyłem. Sam fakt, ze wprowadza dziecko do pokoju na 40 minut który jest ogrzany, z zimnej sypialni gdzie różnica pewnie wynosi z 7 stopni, a potem wychodzi z nim na, dwór powoduje swojego rodzaju szok termiczny.

    •  

      pokaż komentarz

      Bo to nie jest związek. Nie jesteśmy razem, tylko jej pomagam i czasem razem sypiamy, ale ona czuje też do mnie coś więcej.

      @Tatiagla: Skoro to nie jest związek, to zasadniczo odzywasz sie nie w temacie... :D

      Bo z natury rzeczy jak zaangażowania i zobowiązań nie ma to i relacje są inne.

    •  

      pokaż komentarz

      @graf_zero: u mnie nie ma ścisłej granicy między związkiem, a luźna relacja. To przychodzi zawsze samo bez durnych deklaracji miłości

    •  

      pokaż komentarz

      Nieformalnie jestem z dziewczyną, która ma bombelka, ale jakoś mi to nie przeszkadza

      Tak się tresuje kobiety.

      @Tatiagla: Tak sobie tłumacz ty cucku.

    •  
      DimkaHelikopter via Wykop Mobilny (Android)

      +8

      pokaż komentarz

      @Tatiagla: a po co ty z nią jesteś? Znajdź sobie laske bez dzieciaka
      Ty już jesteś omotany tylko jeszcze o tym nie wiesz

    •  

      pokaż komentarz

      To zdecydowanie nie jest normalny związek, więc ciężko brać z Ciebie przykład.

      @SkrytyZolw: To co skomentowałaś jest akurat normalne. Jeśli człowiek czuje, że i tak nie straci partnera choćby nie wiem co - nie będzie go szanował. Tak to wygląda. Więc warto podkreślać swoją niezależność i jakiś dystans, dopiero wtedy się ma szacunek

    •  

      pokaż komentarz

      @SkrytyZolw

      Skrytykowałaś ten cytat: "to w efekcie daję jej swoją podstawą do zrozumienia, że mogę w każdej chwili się spakować i wyjechać, bo i tak nic mnie tam nie trzyma"

      I ja tylko do tego się odnoszę

    •  

      pokaż komentarz

      @Tatiagla: Moim zdaniem nie powinieneś brnąć dalej w ten układ. To się nie skończy dobrze dla nikogo. Tobie tak wygodnie teraz, ale jak zdarzy się "wpadka", to ta kobieta zrobi Ci piekło. Lepiej odpuść, pók możesz i znajdź kobietę, która jest poukładana bez takich bagaży emocjonalnych.

    •  

      pokaż komentarz

      Nie jesteśmy razem, tylko jej pomagam i czasem razem sypiamy, ale ona czuje też do mnie coś więcej.

      @Tatiagla: jesteś złym człowiekiem

    •  

      pokaż komentarz

      @Tatiagla: "Wstawaj! Zes**s się!" Był taki mem, może ktoś wklei.

    •  

      pokaż komentarz

      mnie nie ma ścisłej granicy między związkiem, a luźna relacja. To przychodzi zawsze samo bez durnych deklaracji miłości

      @Tatiagla: nie w tym rzecz. Chodzi mi o to że sam opisujesz "czasami pomagam i czasami bzykam". To oznacza że życia nie dzielicie, że ilość rzeczy wspólnych nie jest aż taka duża.

    •  

      pokaż komentarz

      @Tatiagla Jesteś atrakcyjny bo nie jesteś przy niej uwiązany. Radziłbym Ci się dobrze zabezpieczać, bo jak wpie*dolisz się z nią w dzieciaka to już nie będzie "przemyśl swoje zachowanie, ja wracam do siebie". Generalnie trochę igranie z ogniem jak dla mnie, no ale co kto lubi. Na Twoim miejscu nie chwaliłbym jej się, gdzie trzymam kondomy ( ͡º ͜ʖ͡º)

    •  

      pokaż komentarz

      : a po co ty z nią jesteś? Znajdź sobie laske bez dzieciaka

      @DimkaHelikopter: wynajmuje pokój u niej. Młoda wdowa. W efekcie weszliśmy w relacje friends with benefit, gdzie nikt nie ma nic do stracenia.

      To się nie skończy dobrze dla nikogo. Tobie tak wygodnie teraz, ale jak zdarzy się "wpadka", to ta kobieta zrobi Ci piekło

      @aga_sl: obgadalem z nią ten temat. Nie ma z tym problemu.
      @Czu-Czu: przemyślę :) póki co ona sama proponuję zabezpieczenie. Nie chce nowego dzieciaka.

    •  

      pokaż komentarz

      Tak się tresuje kobiety.

      @Tatiagla: z partnerem się rozmawia a nie go tresuje jak psa jakiegoś. Jeżeli nie da się rozmawiać normalnie o tym co komu przeszkadza i jak się czuje, to trzeba zmienić partnera. Dla mnie ten twój opis to patola z prostego powodu, że ciągle porównujesz tę kobietę do psa: tresura, skamle jak pies itd, to imo pokazuje jasno zero szacunku tylko wygodę, jak zechcę to odejdę ot tak, wisisz mi kundlu w sumie na koniec tylko brakuje. ¯\_(ツ)_/¯

    •  

      pokaż komentarz

      @Thachi: p$#@?!!enie o Szopenie... nie wiem co bym musiała odwalić żeby mój mąż mnie zostawił. Byliśmy w wielu różnych i ciężkich sytuacjach, powiedziałabym, że dość ekstremalnych. Nigdy się na nim nie zawiodłam, szanuję go w opór właśnie za to jaki jest i wiem, że zawsze mogę na niego liczyć. Ufam, mu, wierzę w niego i wspieram zawsze kiedy tylko widzą, że tego potrzebuje. Ja wiem, że go nie stracę, choćby nie wiem co. Chcę, żeby mógł na mnie zawsze liczyć tak jak ja mogę na niego.
      To jest miłość. A nie pierdzielenie o tresowaniu kogoś. Życie to sztuka kompromisów, a nie różowa landrynka czy zgrywanie mega-macho.

    •  

      pokaż komentarz

      Robisz jej tylko krzywdę

      @mikelo303: robi krzywdę dziecku.

    •  

      pokaż komentarz

      @Tatiagla: stary, bez urazy, ale zachowujesz się jak straszny palant. Wynajmujesz u niej pokój. Koron ci z głowy nie spadnie jak czasem pomożesz jej ogarnąć kuchnię czy inne pomieszczenia, z których też korzystasz.

      Płacisz za pokój, ok.
      Sam wspominasz, że "ona czuje też do ciebie coś wiecej", czyli sypiając z nią dla własnej wygody bawisz się jej uczuciami, jak ostatni dupek. Wpadłeś na to, że to, że Ty tego nie widzisz jako związku wcale nie oznacza, że dla niej to nie jest związek?

      Wygodne, co? Mieszkanko jest, do tego ruchanko w cenie. A dla podbudowania swojego ego można jeszcze zdesperowanej lasce, która cię przychodzi przeprosić (chociaż przeprosić się powinniście obydwoje, bo wina nigdy nie jest tylko po jednej stronie) walisz tekstem, żeby przemyślała swoje zachowanie... jak do smarka z przedszkola. I to licząc na zrobiony obiadek czy kolację w ramach przeprosin. No k?!!a... mega wygodnie. No i wow, jak stanowczo... (✌ ゚ ∀ ゚)☞
      Do tego to hasło, że skomle jak pies i że ją tresujesz... I mamy pełny obraz.

      Do twojej informacji - normalny zdrowy, dojrzały mężczyzna nie ma problemu z nazwaniem związku, traktowaniem kobiet czy rozgraniczeniem koleżanek/znajomych od kobiety, z którą sypia. A jak sypia do samej przyjemności sypialnia, to z kimś, kto ma takie samo podejście, a nie wykorzystuje chamsko uczucia drugiej strony, o których wie.
      Dla mnie przedstawiłeś się jako dno dna... niestety.

    •  

      pokaż komentarz

      @Tatiagla: Typowy przykład związku, w którym zdesperowana samotna kobieta z dzieckiem wiąże się z byłe kim, aby był. Teraz ci się wydaje że "górujesz", ale później życie cię zweryfikuje. Dziecko urośnie, kobieta w miarę się ustatkuje, i zobaczysz jak da ci w kość ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @Tatiagla: Po opisie wnioskuję że jesteś socjopatą. Tylko współczuć dziewczynie.

    •  

      pokaż komentarz

      Jeśli człowiek czuje, że i tak nie straci partnera choćby nie wiem co - nie będzie go szanował. Tak to wygląda. Więc warto podkreślać swoją niezależność i jakiś dystans, dopiero wtedy się ma szacunek

      @Thachi: Sorry, ale to jest totalnie dysfunkcyjny sposób myślenia. Nie, to nie jest jedyny możliwy sposób aby darzyć się szacunkiem. Szacunek się każdemu należy, bez żadnych warunków.

      To co tu wyprawiasz to jest manipulacja, bawisz się w jakąś wymianę barterową, to nie jest dojrzała relacja. W dodatku udajesz że Ci nie zależy na tej relacji, aby udawać silnego. W rzeczywistości jesteś w środku słaby, boisz się intymności, zaangażowania i przede wszystkim odrzucenia. Otwórz oczy, wyzwoli Cię przyznanie się do słabości, powodzenia.

    •  

      pokaż komentarz

      @madry_glupiec: Jest różnica między elementarnym szacunkiem, podstawowym - a tym głębszym

    •  

      pokaż komentarz

      @Falcon to i moze nie byc z nikim bo po co?

    •  

      pokaż komentarz

      @Tatiagla: korwinisty pragmatyzm. Zero empatii. Byle poruchac. A w razie wu pójść tam gdzie dają lepsze warunki

    •  

      pokaż komentarz

      @Tatiagla: Przestań ty się k##$a bawić jej uczuciami.

    •  

      pokaż komentarz

      Wynajmujesz u niej pokój. Koron ci z głowy nie spadnie jak czasem pomożesz jej ogarnąć kuchnię czy inne pomieszczenia, z których też korzystasz.

      @celiberion: Wynajmuję pokój piętro niżej. Mam swoje mieszkanie. Ona mieszka w swoim piętro wyżej.

      Mieszkanko jest, do tego ruchanko w cenie.

      @celiberion: Ruchanka nie ma wcenie. To jest dwustronna relacja i decyzja. Siłą nikogo do tego nie zmuszam, obie strony czerpią z tego przyjemność.

      A dla podbudowania swojego ego można jeszcze zdesperowanej lasce, która cię przychodzi przeprosić (

      @celiberion: Jestem osobą, która nie przyjmuje do siebie win, za sytuacje których nie popełniłem i nie czuję się w nich winny. Natomiast w pełni szczerze przepraszam za wszystkie moje winy, które wiem, że odwaliłem. Nie pozwolę sobie zrzucać na bark wyimaginowanych rzeczy jak to kobiety mają tendencję robić.

      walisz tekstem, żeby przemyślała swoje zachowanie... jak do smarka z przedszkola.

      @celiberion: Widać, smarkacze w predszkolu potrafią przemyśleć, więc są to podstawy. Skoro nie widzi w tym nic złego, to mam prawo prosto z mostu powiedzieć co mi nie pasuje.

      normalny zdrowy, dojrzały mężczyzna nie ma problemu z nazwaniem związku, traktowaniem kobiet czy rozgraniczeniem koleżanek/znajomych od kobiety, z którą sypia.

      @celiberion: To jest tylko twoja projekcja normalności. Bo zdrowa normalna kobieta nie robi jazd, nie ma huśtawek nastrojów i w efekcie nie kupczy seksem. Rozgraniczać potrafię, bo jak sypiam to tylko z jedną.

      I to licząc na zrobiony obiadek czy kolację w ramach przeprosin.
      @celiberion: Nie liczę. Lepiej od niej gotuję. Sam sobie finansuję jedzenie.

      Po opisie wnioskuję że jesteś socjopatą.
      @auinette: Nie jestem socjopatą. Życzę jej jak najlepiej. Pomagam jej w wielu obowiązkach, ale czasem trzeba wylać wiadro zimnej wody na głowę, aby uświadomić, że pewne rzeczy są złe.

      Typowy przykład związku, w którym zdesperowana samotna kobieta z dzieckiem wiąże się z byłe kim, aby był.

      @damianooo5: Nie z byle kim. Sama powiedziała, że porównując do jej znajomych, jestem na swój sposób wyjatkowy i inny. Że moje poedjście do życia znacznie się różni. No ale ja nie wywodzę się z kręgów patologicznych i nie mam ciągot do nałogów czy alkoholu. W efekcie jestem najlepszą opcją nawet z tych najgorszych.

      Teraz ci się wydaje że "górujesz", ale później życie cię zweryfikuje. Dziecko urośnie, kobieta w miarę się ustatkuje, i zobaczysz jak da ci w kość

      @damianooo5: To czekam na weryfikację. Życzę jej jak najlepiej, aby wychowała to dziecko mądrze. Nie mam z nia formalnych zobowiązań, więc nie da w kość. Obecnie i tak jesteśmy na etapie docierania i daliśmy sobie rok. Jeśli wytrzymamy tyle ze sobą, to potem zaczniemy myśleć o czym poważniejszym. I to nie jest dziewczyna typu szara nieśmiała myszka, tylko też potrafi postawić na swoim i także potrafi zranić. W efekcie jedyne co robię, to wyznaczam jej nowe granice, których nie można przekroczyć. To nie jest złe podejście.
      @dnaflyer: Nie bawię się. Ona jest w pełni świadoma tego co robi. Czesto rozmawiamy na temat uczuć i ona wie jakie mam podejście.

    •  

      pokaż komentarz

      @Tatiagla: > Życzę jej jak najlepiej. Pomagam jej w wielu obowiązkach (...)

      To o niczym nie świadczy. Wmawiasz sobie że jesteś dobrym człowiekiem bo komuś "pomagasz" a tak naprawdę z premedytacją manipulujesz kobietą, która ma na tyle słabą psychikę, że nie dojrzała jeszcze do tego aby Cię kopnąć w tyłek. Jesteś z nią tylko dlatego, że możesz poczuć się lepszy od niej, że możesz nią sterować. Nie pragniesz jej dobra - po prostu bierzesz udział w jakiejś grze/zabawie. To nie ma żadnego związku z normalną relacją międzyludzką.
      Dla mnie jesteś socjopatą. Smutny jest jedynie fakt, że tacy jak ty nigdy nie dopuszczają do siebie myśli że są zaburzeni i powinni się leczyć. Z kolei niedowartościowane, zaburzone kobiety bardzo często wpadają w wasze sidła.

      Czesto rozmawiamy na temat uczuć i ona wie jakie mam podejście.
      Prawdopodobnie nie do końca wierzy w to co mówisz - niektórzy po prostu nie zdają sobie sprawy że istnieją ludzie z natury źli. Tacy jak ty. Mnie nadal jest to ciężko zrozumieć.

    •  

      pokaż komentarz

      @Tatiagla: do czasu. Jedynie słuszna władza zmusi cię do ślubu i skończą ci się argumenty.

    •  

      pokaż komentarz

      Jesteś z nią tylko dlatego, że możesz poczuć się lepszy od niej, że możesz nią sterować.

      @auinette: W jaki sposób nią steruję, skoro i tak ostateczny głos należy do niej i to ona podejmuje ostatecznie decyzje związane ze sobą i dzieckiem?

      Wmawiasz sobie że jesteś dobrym człowiekiem bo komuś "pomagasz" a tak naprawdę z premedytacją manipulujesz kobietą, która ma na tyle słabą psychikę, że nie dojrzała jeszcze do tego aby Cię kopnąć w tyłek.

      @auinette: Czyli manipuluję przez pomaganie? emont mieszkania, odnowa przy gospodarstwie, pomoc przy psach, bo nie panuje nad nimi dobrze w przeciwieństwie do mnie. Wszędzie ją wożę samochodem na jej prośbę. Widzę, mam umiejętność świetnej manipulacji, skoro zgadzam się na większość jej propozycji. Nawet przez jakiś czas kładłem na nią nacisk na przypomnienie jazdy samochodem, żeby mogła sobie jeździć po mieście sama, zamiast płacić za jeżdżenie taksówką. W efekcie skończyło się na tym, że po miesiącu stwierdziła, że nie będzie jeździć bo nie, pomimo tego, że była zadowolona z tego jak jej przypominałem teorię jeżdżenia samochodem. Dlaczego powinno się zmieniać biegi i czemu naciskać dane pedały w danych sytuacjach bazując na moim doświadczeniu. Mogłem przeciez po prostu powiedzieć, wsiadaj i jedź. Bez tłumaczenia. To mi dopiero manipulacja z mojej strony. Nice.

      Jedynie słuszna władza zmusi cię do ślubu i skończą ci się argumenty.

      @europa: Do tego czasu na pewno coś wymyślę.

    •  

      pokaż komentarz

      @Tatiagla: przeczysz teraz temu co sam wcześniej napisałeś:

      idę do swojego pokoju piętro niżej
      Pokoju, nie mieszkania. Poza tym... człowieku, to jest klasyczne walenie focha. Jak baba ¯_(ツ)_/¯

      w efekcie to ona potem mnie przeprasza i skomle jak pies o to, żebym przyszedł do łóżka, przytulił, bo beze mnie nie umie zasnąć
      Nie dość, że porównujesz ją do psa to jeszcze jak na dłoni się przyznajesz, że łamiesz ją bazując na jej uczuciach.
      Zbywasz ją tekstem jak do przedszkolaka, żeby ją "tresować".

      w efekcie na kolejny dzień jest mega miła dla mnie i obiad zrobi i kolacje postawi
      No faktycznie, zero patrzenia na korzyści, hipokryto.

      Ja tam nie mam nic do stracenia. I mogę sobie pozwolić na krótkie zdawkowe odpowiedzi, które jasno wskazują na to, że ona jest winna pewnych sytuacji
      Czyli mnie na niej nie zależy, a jej tak, więc mogę naciągać stronę do granic możliwości i ja obwiniać, bo przecież jak czasem pobawię się z dzieciakiem to jestem dobrym dojrzałym człowiekiem i nie muszę się martwić tym, że matkę "tresuję" pod siebie. No faktycznie, takie to dojrzałe...

      a ja nie pozwolę sobie, by robić ze mnie kozła ofiarnego jeśli nie jestem niczemu winny
      A skąd wiesz, że nie jesteś? Szklana kula ci powiedziała? To, że Ty się nie poczuwasz do winy, to jeszcze nie znaczy, że nie jesteś niczemu winny. Może to "tylko twoja projekcja normalności"?
      Zdradzę Ci sekret: czasem warto też wysłuchać racji drugiej strony i spróbować ją zrozumieć. Może wtedy się okaże, że oboje macie rację i nie ma o co walić focha. No chyba, że zależy ci tylko na "tresurze" i bzykanku od czasu do czasu (czyli jesteś chadem).

      To jest dwustronna relacja i decyzja.
      ale ona czuje też do mnie coś więcej
      To nie jest związek. Nie jesteśmy razem
      czasem razem sypiamy


      daję jej swoją postawą do zrozumienia, że mogę w każdej chwili się spakować i wyjechać bo i tak nic mnie tam nie trzyma
      Jeśli ona chce większego mojego zaangażowania...


      Czyli albo nie wiesz co mówisz, albo to już przypadek kliniczny. Dziewczynie zależy, a tym o tym wiesz. I bazując na tym urabiasz ją pod siebie. Do tego z premedytacją, więdzac, że dla Ciebie to tylko wygodny seks. Ale hej, czasem zajmiesz się na parę godzin dzieckiem, no i nie pijesz, więc jesteś taki wporzo...

      Brak mi słów na taką patologię (╯°□°)╯︵ ┻━┻

    •  

      pokaż komentarz

      Pokoju, nie mieszkania.

      @celiberion: Wynajmuję pokój, mam do dyspozycji całe mieszkanie na piętrze, bo nikt więcej tutaj nie mieszka. Gdzie tutaj zaprzeczenie? Dom 2 piętrowy, ma 2 osobne mieszkania. Nie wale focha, tylko zajmuję się swoimi sprawami w tym czasie, kiedy nie spędzam z nią czasu.

      No faktycznie, zero patrzenia na korzyści, hipokryto.
      @celiberion: problemem tego jest to, że nawet tego nie chcę. Mówię, że nie mam ochoty jeść, a pomimo tego na jej prośbę wspólnie z nią razem zjem jak mi nic nie wypadnie. W efekcie powoduje to, że dorzucam się do tych kosztów. Dokładając kilka stów więcej za mieszkanie. Nie zbiednieję z mojej pensji.

      nie muszę się martwić tym, że matkę "tresuję" pod siebie.
      @celiberion: nie tresuję pod siebie, tylko wskazuję jej zawsze na to, że dziecko jej wchodzi na głowę, bo ona nie stawia mu ograniczeń. Gdzie tutaj tresura pode mnie? Sam fakt, że jak ona mu czegoś odmawia i ją bije mając 3 lata nie powoduje tego, że gdy jej mówię, że w przyszłości może się to tym odbić, że jak dzieciak dorośnie, to nie będzie jej szanował i będzie ją bił jest tresowaniem pode mnie?

      A skąd wiesz, że nie jesteś? Szklana kula ci powiedziała?
      @celiberion: Bo normalnie myśląca osoba wie kiedy coś zawiniła, a kiedy nie. Jeśli dziecko zrzuci talerz i go rozbije, to winnym tej sytuacji jest dziecko i osoba je wychowująca, nie ja. Jeśli wiatr przewróci doniczkę, a nie ja ją zrzuciłem to winna jest natura. Jeśli dziecko sika w spodenki, a matka nie zdązy go posadzić na nocnik, to nie jest moją winą, że nie zdążyła go posadzić, o co raz mnie zawiniła. Itd. Widocznie ty masz tendencję do oskarżania swojego pantofla o wszystko.

      Dziewczynie zależy, a tym o tym wiesz.
      @celiberion: Mi też zależy, ale kieruję się pragmatyzmem i realną oceną sytuacji. Jeśli coś mi się nie podoba, to ucinam znajomość. Po co się męczyć w związku? Od 4 miesięcy odkąd poszliśmy w głębszą relację, tylko raz mi się zdarzyło, że poszedłem po pierwszej kłótni do pokoju, który wynajmuję i odmówiłem jej wspólnego noclegu. Jako, że odrzucała wszelkie moje argumenty, mówiąc "nie", bez uzasadnienia. To stwierdziłem, że nie będę w taki sposób rozmawiać i poszedłem. Szerość i dialog to podstawa. Widocznie tego nie rozumiesz. W efekcie jeśli jesteś tym typem kobiety o której myślę, to jesteś dużo większą patologią.

    •  

      pokaż komentarz

      @Tatiagla: nie użyłeś formy dokonanej, co świadczy o tym, że nie zdarzyło się to raz, tylko że dzieje się nagminnie:

      Gdy ona zaczyna się sadzić i obrażać mnie, to mówię "jak coś ci nie pasuje to radź sobie sama" po czym idę do swojego pokoju piętro niżej.
      Teraz mówisz, że to była tylko jednorazowa sytuacja. To czemu od razu tego nie opisałeś jako jednorazowej akcji?

      Sam mówiłeś o tresurze, i to już w pierwszej swojej wypowiedzi. Tak samo jak o skamleniu jak pies. Nie potrafisz się do tego odnieść? To właśnie pokazuje, że nie masz do niej szacunku. A jakakolwiek relacja bez szacunku do drugiej strony nie ma sensu.
      Na szczęście nie jestem na jej miejscu i mogę się cieszyć normalną rodziną.

      Jeśli ona jest taka, jak to opisujesz, to pasujecie do siebie. Ale z doświadczenia wiem, że prawda jest zawsze gdzieś pomiędzy stronami. Ciekawe co ona by miała do powiedzenia na twój temat i jakich słów by użyła.
      Kolejna podpowiedź: huśtawki nastroju mogą być efektem problemów z hormonami.

      I do twojej informacji - to, że mój mężczyzna odnosi się do mnie z szacunkiem nie oznacza, że jest pantoflem. Po prostu żadne z nas nie widzi potrzeby udowadniania drugiej stronie kto jest bardziej pro. Większość rzeczy robimy razem. Pomagamy sobie wzajemnie we wszystkim. Jest moim oparciem i jest dla mnie najważniejszy. Nigdy go celowo nie znieważę, nie odepchnę ani nie zrobię przykrości. A takie wypowiedzi jak twoje tylko mnie utwierdzają w przekonaniu, jak zajebistego mam męża i jak bardzo jest wart mojego szacunku.

    •  

      pokaż komentarz

      Teraz mówisz, że to była tylko jednorazowa sytuacja. To czemu od razu tego nie opisałeś jako jednorazowej akcji?

      @celiberion: bo kobieta zawsze się sadzi z jakimś problemem. Ale jak zaczyna personalnie obrażać, to ucinam rozmowę i wychodzę. To się zdarzyło pierwszy raz z nią, w przeszłości postępowałem podobnie z innymi.

      Sam mówiłeś o tresurze, i to już w pierwszej swojej wypowiedzi. Tak samo jak o skamleniu jak pies

      @celiberion: bo mam za, soba tyle związków, że w przypadku kobiet z trudnym charakterem może pomóc tylko tresura. Of course trudny charakter nie trwa wiecznie, większość czasu to sielanka.

      Na szczęście nie jestem na jej miejscu i mogę się cieszyć normalną rodziną.

      @celiberion: i życzę tego żebyś nie została wdowa przed 30.

      huśtawki nastroju mogą być efektem problemów z hormonami.

      @celiberion: nawet jeśli są to problrmy z hormonqmi to można sobie radzić z, emocjami. Jeśli ktoś tego nie potrafi, zwłaszcza kobieta, to powinno się to leczyć. Czasem mam wiele powodów do wybuchu złości i wyrzucenia z siebie emocji, ale patrząc na,to pragmatycznie wolę to tuszowac i starać się mówić spokojnie. W efekcie mój spokojny ton wypowiedzi podczas konfliktogennych sytuacji powoduje to że druga osoba nie, wie jak zareagować i zaczyna ataki ad persona.

      . Nigdy go celowo nie znieważę, nie odepchnę ani nie zrobię przykrości

      @celiberion: też tego nie robię. Jednakże mam swobodny styl wypowiedzi i nazywam pewne rzeczy po imieniu. A ze brzmi to brudno i twardo? Na forum anonimowych wykopkow mogę sobie na to pozwolić.

    •  

      pokaż komentarz

      @Tatiagla:

      bo kobieta zawsze się sadzi z jakimś problemem. Ale jak zaczyna personalnie obrażać, to ucinam rozmowę i wychodzę. To się zdarzyło pierwszy raz z nią, w przeszłości postępowałem podobnie z innymi.

      bo mam za, soba tyle związków, że w przypadku kobiet z trudnym charakterem może pomóc tylko tresura. Of course trudny charakter nie trwa wiecznie, większość czasu to sielanka.

      Nie pomyślałeś może o tym, że skoro byłeś już w wielu związkach i wszystkie twoje kobiety miały trudny charakter to prawdopodobnie problem jest w Tobie? Może z początku jest dobrze, ale potem wychodzą Twoje cechy narcyza/manipulatora widzącego tylko i wyłącznie czubek własnego nosa, co sprawia że twoje kobiety się "sadzą". Bo będąc normalnymi, niezaburzonymi jednostkami starają się one rozwiązać problem jeśli takowy istnieje.

    •  

      pokaż komentarz

      @Tatiagla:

      mam swobodny styl wypowiedzi i nazywam pewne rzeczy po imieniu. A ze brzmi to brudno i twardo? Na forum anonimowych wykopkow mogę sobie na to pozwolić

      Otóż nie, bo albo się kogoś szanuje wszędzie, albo za jego plecami porównuje do psa.

      Dziękuję za życzenia, wdową przed 30tką na pewno nie zostanę.

      A w przypadku kobiet z trudnym charakterem jeśli nie pomaga rozmowa to należy się rozstać. Kobiety są z natury emocjonalne, szybciej się zakochują. A bazowanie na tym, że jej zależy, jeśli tobie nie zależy, jest po prostu poniżej pasa i tyle.

      Coś co dla Ciebie jest pierdołą, dla niej może być istotnym problemem. I nie "sadzi się" (tu też brak szacunku wyłazi), tylko ci o tym mówi. Może popracujcie nad komunikowaniem swoich potrzeb? Może jak widzisz, że ma skoki nastroju to zapytaj ja dlaczego? Co się dzieje? Może warto by było swoją kobietę wesprzeć, a nie tresować?

    •  

      pokaż komentarz

      Nie pomyślałeś może o tym, że skoro byłeś już w wielu związkach i wszystkie twoje kobiety miały trudny charakter to prawdopodobnie problem jest w Tobie?

      @auinette: nie wszystkie kobiety miały trudny charakter. Po prostu nie pozwalam przekroczyć pewnych granic.

      wychodzą Twoje cechy narcyza/manipulatora widzącego tylko i wyłącznie czubek własnego nosa, co sprawia że twoje kobiety się "sadzą"

      @auinette: jestrm nauczony życia w pojedynkę. Jeśli kobiety próbują mnie zmienić i kupcza seksem jak to mają w zwyczaju, po czym widzą że po mnie to spływa i nie działa to na mnie to się frustuja.

      Otóż nie, bo albo się kogoś szanuje wszędzie, albo za jego plecami porównuje do psa.

      @celiberion: nikogo personalnie nie porównuję do psa. Stwierdziłem jedynie ze kobiety da się tresowac i odpowiednio wychować. Patrz syndrom lobuza i bitej żony.

      A w przypadku kobiet z trudnym charakterem jeśli nie pomaga rozmowa to należy się rozstać

      @celiberion: no i skoro powoli już dochodzę do etapu rozważań na ten temat, że rozmowy są niczym rzut grochem w ścianę i nie idzie merytorycznie rozmawiać, to rozważam i Scenariusz odejścia. Gdybym wiedział z czym się wiąże związanie z daną osoba to bym odpuścił wcześniej.

      Może jak widzisz, że ma skoki nastroju to zapytaj ja dlaczego? Co się dzieje?

      @celiberion: wiem z czego to wynika i staram się pomagać. Ale czasem to tak jakbym mówił do studni bez dna.

      Może warto by było swoją kobietę wesprzeć, a nie tresować?

      @celiberion: jej nie da się wytresować, bo i tak robi po swojemu. Jedynie mogę wylać swoje żale w internecie i pomyślec nad innymi rozwiązaniami

    •  

      pokaż komentarz

      @Tatiagla: > jestrm nauczony życia w pojedynkę. Jeśli kobiety próbują mnie zmienić i kupcza seksem jak to mają w zwyczaju, po czym widzą że po mnie to spływa i nie działa to na mnie to się frustuja.

      to nie wchodź w związki i nie marnuj komuś życia.
      Dla mnie jesteś zwykłą gnidą.

    •  

      pokaż komentarz

      to nie wchodź w związki i nie marnuj komuś życia.

      @auinette: Nie marnuję. Obecnie jestem na etapie docierania i jeśli zysk emocjonalny wraz ze stabilizacją będzie w mojej opinii niekorzystny dla obu stron, to odejdę. Nie ma idealnych związków. Zawsze są one oparte o kompromisy. Jak skończysz szkołę średnią to zrozumiesz, że związek to nie jest posuwanie Julki z drugiej klatki pod nieobecność jej rodziców.

    •  

      pokaż komentarz

      @Tatiagla: jak może mówić o kompromisach osoba która nie szanuje swojego partnera? Która mówi o tresurze?
      Idź na terapię i nie krzywdź ludzi wokół siebie.

    •  

      pokaż komentarz

      @auinette: Szanuję innych, których spotykam po drode i jestem dobry dla innych. O tresurze mówiłem o ogóle kobiet. W efekcie terapia tobie by się przydała, bo masz kija w dupie.

    •  

      pokaż komentarz

      @Tatiagla:

      O tresurze mówiłem o ogóle kobiet
      to tym bardziej powinieneś się leczyć

    •  

      pokaż komentarz

      @auinette: nie powinienem. Nazywanie rzeczy po imieniu nie jest żadną chorobą.

    •  

      pokaż komentarz

      @Tatiagla:

      nie powinienem
      ani trochę mnie to nie dziwi ;)

    •  

      pokaż komentarz

      @auinette: Mam prawo do swojego zdania, nawet jeśli brzmi to twardo.

    •  

      pokaż komentarz

      @Tatiagla: xd chciałbyś żeby to brzmiało twardo, w końcu masz się za takiego mistrza tresury. ;) Dla mnie jesteś po prostu zaburzony i zbyt zadufany w sobie żeby pochylić się nad swoimi problemami. To i tak się prawdopodobnie kiedyś na tobie zemści.
      Żegnam, mam nadzieję że nigdy cię nie spotkam na swojej drodze.

    •  

      pokaż komentarz

      @auinette: Też bym nie chciał spotkac na drodze takiego stulejarza jak ty. W dodatku nie uwazam siebie za mistrza tresury, ale stwierdzenie, ze kobiety sie tresuje przez oganietych ludzi potraktowane byłoby z przymrużeniem oka. Dlatego zanim zaczniesz siać swoje projekcje, idź być cuckiem gdzie indziej.

    • więcej komentarzy(51)

  •  

    pokaż komentarz

    Kobiety uwielbiają romantyczny mit, w którym szukają wielkiej miłości, chcą być kochane, taki jest przekaz kulturowy. Tylko, że ten mit tworzą faceci, którzy wyobrażają sobie, że tak powinien wyglądać ich wymażony związek, a w rzeczywistości te delikatne kobietki bardzo często okazują się egoistycznymi, prymitywnymi tyrankami.

  •  

    pokaż komentarz

    Ja wczoraj miałem akcję. Mojej kobiety siostra pisze jej rano SMS - chcę jechać z dzieckiem nad morze (jej facet pracuje za granicą). Moja do mnie
    - Moja siostra chce jechać nad morze
    - Super, to niech jedzie
    - Ale chce jechać z nami
    - No ok, to jedziemy z nią
    - Ale twoim autem
    - Jak moim? Przecież ma swój samochód... Dorzuce się jej do paliwa, nie ma problemu (pomimo tego ze miliard razy jechalismy wszyscy moim i ani razu mi się nie dorzuciła do paliwa, ciul)
    - Ale jako to, jesteś facetem przecież
    - No i w związku z tym?
    - ONA MA. DZIECKO ROZUMIESZ?!?
    - Ja też mam dziecko i co w związku z tym? To ona chce jechać, więc jedziemy jej autem a ja dzisiaj nie siedzę za kółkiem bo mnie boli biodro po wczorajszej podróży autem

    No i się k@$?a zaczęło...
    - Jesteś facetem
    - Ona jest kobietą
    - Ona ma dziecko
    - Prawdziwy mężczyzna by sam jechał autem
    - Jak możesz ją tak traktować, moją siostrę

    To się wkurzylem i powiedziałem swojej tak
    - Nie jadę swoim autem, koniec tematu, chce jechać? Dorzuce się do paliwa i koniec.

    No i pojechaliśmy, jakoś nie wyglądała jej siostra jak by coś się stało strasznego. Miliard razy jeździliśmy i ja byłem kierowcą, raz był ktoś inny i od razu imba.
    Jestem taki ze nie zmieniam zdania nigdy, nigdy. Jak coś postanowie w związku to tak ma być i koniec.

  •  

    pokaż komentarz

    To jedno. A drugi syndrom, to zarośnięcie oczu p@#%ą.

  •  

    pokaż komentarz

    Komentarz usunięty przez moderatora

Dodany przez:

avatar mymciomumin dołączył
475 wykopali 23 zakopali 36.3 tys. wyświetleń