•  

    pokaż komentarz

    Hej Remigiusz, zacznę od krótkiej historii, żeby było łatwiej zrozumieć Ci istotę mojego pytania. Ostatnio pierwszy raz w życiu podłączałem zlew do odpływu. Dobrze się do tego przygotowałem, zrobiłem risercz, dobrałem rury, syfon, wszystko wymierzyłem. Podłączyłem to idealnie – jestem dumny każdego dnia gdy patrzę na to jak to teraz wygląda – a poprawiałem to po ojcu mojej obecnej partnerki.

    Teraz pytanie: słuchałem ostatnio w trasie na jednym z popularnych serwisów Twojej książki: Nieodnaleziona. Chciałem zadać pytanie – czy jesteś zadowolony ze swojego dzieła, czy uważasz, że solidnie przyłożyłeś się do tematu i jest to dobra, godna polecenia pozycja (czy poleciłbyś ją znajomemu), czy uważasz, że inne z Twoich książek są lepsze?

    Byłbym ogromnie wdzięczny za Twoją szczerą odpowiedź, na pewno wpłynie na to, czy jeszcze sięgnę po jakąś pozycję od Ciebie.

    Miałem niestety wrażenie, że ja włożyłem więcej pracy w zlew niż Ty w książkę, a talentu w odpowiednich dziedzinach mogliśmy mieć po równo – ciekawe czy nasz poziom zadowolenia z wykonanej pracy jest podobny.

    •  

      pokaż komentarz

      @Jarczur: Podziwiam solidnie wykonaną robotę! ;) Co do Nieodnalezionej – to dla mnie ważna książka, bo powstała na kanwie realnych przeżyć kobiet, z którymi rozmawiałem. Ich zdanie było absolutnie najważniejsze i twierdzą, że nie zawiodłem. I całkiem nieźle przyjęła się za granicą, także wśród krytyków literackich – koniec końców byłem z niej zadowolony nie mniej, niż Ty z podłączenia zlewu do odpływu. :)

  •  

    pokaż komentarz

    @Remigiusz_Mroz o co chodziło z tym pseudonimem i okładkami stylizowanymi na Jo Nesbø? Czy miałeś na to jakiś wpływ, czy to wyłącznie decyzja wydawnictwa? Bo w sumie przez tą akcje jak słyszę Remigiusz Mróz, to pierwsze co mi przychodzi do głowy to "ten koleś co chciał się podczepić pod sukces Nesbo", ale może całkiem niesłusznie, bo nazwisko kojarzyłem już wcześniej i renomę też już miałeś wyrobioną. No i jak oceniasz to z dzisiejszej perspektywy? Czy to był po prostu wypadek przy pracy, czy jednak miało to sens?

    źródło: cp_ovemroz.png

    •  

      pokaż komentarz

      @wodzik: Okładki są z serii "Ślady zbrodni" – robił je jeden grafik, Mariusz Banachowicz, więc swojego czasu wszystkie wyglądały dość podobnie. ;) I rzeczywiście było tak, że Ove Løgmansbø to był pewien eksperyment, żeby sprawdzić, czy pod innym nazwiskiem uda mi się osiągnąć to, co pod własnym. Ale nie tylko, bo zależało mi też na sprawdzeniu, czy debiutantowi ze skandynawskim nazwiskiem łatwiej będzie znaleźć wydawcę. I tak było – pół godziny po wysłaniu propozycji, w środku nocy, dostałem kilka ofert od największych wydawców w Polsce. Podczas gdy polski debiutant zazwyczaj musi czekać parę miesięcy.

  •  

    pokaż komentarz

    Kurde, co tu tak zielono? Masa pytan z kont zalozonych 2-3 godziny temu..

  •  

    pokaż komentarz

    Co myślisz o czytelnikach, którzy nielegalnie pobierają Twoje książki?

1 2 3 4 5 6 7 ... 41 42 następna