•  

    pokaż komentarz

    u mnie w robocie jest zalecenie aby wszystkie maile z więcej niż jednym adresatem lądowały w BCC (UDW) bo.... RODO ( ͡° ͜ʖ ͡°)

  •  

    pokaż komentarz

    To nie RODO spowodowało absurdy, tylko idiotyzm ludzi. Tak po prostu. Ochrona danych osobowych w Polsce jest regulowana prawnie co najmniej od 1997 (29 sierpnia 1997 - ustawa o ODO) a GDPR (bo tego słowa na R już mam k!$$a dosyć) miało tylko pełnić rolę ramowych założeń do wprowadzenia lub/i ewentualnych nowelizacji do krajowych ustaw regulujących ochronę danych osobowych. Polska, mimo dość starej ustawy nie wymagała wprowadzania wielu radykalnych zmian. Oczywiście podstawą były aspekty techniczne ochrony danych osobowych, co jest zrozumiałe bo po ponad 20 latach wszelkie środki cyfrowe i IT związane z ochroną danych uległy dużym zmianom.

    Ponieważ w latach 90-tych o tej ustawie można było tylko usłyszeć mimochodem w radiu lub telewizji, tak sprawa RODO była pompowana od blisko 3 lat przed jej wejściem w życie. Rak pochłania jak widzę ludzi wykłócających się o byle pierdołę i jedyne co mają do napisania lub powiedzenia to "Nie masz takiego prawa bo RODO". I chociażby podanie samego imienia i nazwiska bez dostępu do żadnych dodatkowych informacji, które można połączyć z imieniem i nazwiskiem w świetle prawa (poprzednio obowiązującego i obecnie) nie jest daną osobową. Najważniejszym z punktu widzenia odbiorcy novum jest m.in prawo do zapomnienia, czy chociażby brak obowiązku zaznaczania wszystkich zgód z naciskiem na marketingowe.

    Obecnie RODO jest tym samym narzędziem co kiedyś straszenie adresem IP i pójściem na Policję, gdzie w 80% przypadków ci ludzie nie potrafiliby nawet rozwinąć skrótu IP a co dopiero wiedzieć, czym on jest.

  •  

    pokaż komentarz

    Sporo osób kompletnie ich nie rozumie

    Kolejny mądry redaktur/doradca, który od tego zaczyna wykładać swoją, jedynie słuszną interpretacje przepisów, które jednoznacznej, "bezpiecznej" interpretacji nie mają*, za to kary za pomyłkę są gigantyczne.

    Zapytajcie się którego z tych mądrali, którzy biorą za "doradzanie" furmankę piniendzy, czy nie chciałby podpisać umowy przenoszącej na niego finansową odpowiedzialność za efekty doradzania. Zaręczam, rumakowanie skończy się mgnieniu oka.

    * Przepisy unijne zostały sformułowane w bardzo ogólny sposób, z tą intencja aby poszczególne kraje w zależności od potrzeb przyjęły sobie lokalne interpretacje i przepisy wykonawcze. U nas oczywiście, odpowiedzialne za to Ministerstwo Cyfryzacji:

    1. Nie zdążyło

    •  

      pokaż komentarz

      @deviator: nie zdążyło nic konkretnego w tym temacie zrobić i rachityczną nowelizacje prawa zrobiło na ostatnią chwilę, na zasadzie: "byle coś było". Oczywiście zadziałał to też naturalnych dla urzędasów rozpostarcia dupochronu i z tego też powodu nikt nie odważył się wydać żadnej interpretacji, żeby później nie było na niego. Jednocześnie zadziałał drugi odruch, czyli instynkt spychologiczny: "jak będzie nowe UODO to powie jak ma być".

      A w tak zwanym okresie przejściowym przedsiębiorcom nikt nie powiedział nic, a którym UODO właśnie przyp$#$@?!iło po grubości po tym jak - po odrzuceniu wniosków o analizę zdarzenia dokonywaną przez biegłych - uznało zabezpieczenie stosowane przez Morele za "nieadekwatne". Bez żadnego uzasadnienia, nieadekwatne i już. Choćby patrząc na to, jak się wcale nie dziwie, ze ludzie lecą w paranoję z np. wywoływaniem klientów po jakiś symbolach, nie po nazwiskach, bo biorąc przepis o ograniczeniu przetwarzania wprost dokładnie tak powinno się robić, a od wydania wiążącej, "cywilizującej" sprawę interpretacji wszystkie resory się uchyliły

  •  

    pokaż komentarz

    Nic w tym dziwnego. Przepisy są często zmieniane, częstokroć nie są przejrzyste, różni urzędnicy sobie interpretują po swojemu, a ludzie i firmy są dojeżdżani przez różnego typu urzędy i instytucje. Panuje fala strachu i ludzie wolą się zabezpieczyć (nawet jeśli nad wyraz) niż później ponosić konsekwencje, płacić kary czy mieć jakiekolwiek nieprzyjemności.