•  

    pokaż komentarz

    Zjawisko dość często występuje podczas posiedzeń komisji śledczych i objawia się wymawianymi zwrotami: "nie wiem, nie pamiętam" ;)

  •  

    pokaż komentarz

    Objawy typowego zmęczenia, przemęczenia, przeziębienia, grypy, zdenerwowania itd.
    Jak sobie z tym radzić? Jak z przemęczeniem, przeziębieniem, grypą, zdenerwowaniem itd.
    Czyli jeść zdrowo, wyspać się, odstresować.

    •  

      pokaż komentarz

      @the_revenant: Czyli takie idź pobiegaj, pij dużo wody, wysypiaj się i tysiąc innych ogólnych rad do znalezienia pod większością artykułów na takich portalach, które w większości kompletnie nic nie dają.

    •  

      pokaż komentarz

      @Anna_:
      Nic nie dają? To, że rady są generyczne, nie znaczy, że nie dają. Właściwie unikniesz większości chorób z depresją na czele, ale nawet z rakiem... Ludzie masowo ignorują te rady a potem chorują, nie łącząc sobie w głowie tych kropek. Że cała masa paskudnych chorób bierze się z przemęczenia, niewyspania, stresu i niewystarczającej ilości ruchu. No i oczywiście złej diety.

      I to nie, że ja komuś dogaduję, sam też tak robię. Czyli prowadzę niezbyt zdrowy tryb życia, ale... czasem, jak już jestem chory (trochę za późno, co?) to mnie nachodzi taka refleksja jednak. Mówi się, "jak dbasz, tak masz".

      Ludzie, samochody, to działa podobnie. Jak dbasz, tak masz.

    •  

      pokaż komentarz

      @the_revenant: W dzisiejszym świecie to nie wystarcza, zapytaj przeciętnego człowieka co to znaczy zdrowo się odżywiać i nie odpowie prawidłowo. Polski instytut żywienia też nie wie co to jest zdrowe odżywianie i część ich rad jest szkodliwa. Picie dużych ilości wody jest niezdrowe jeśli w pożywieniu nie masz wystarczająco dużo elektrolitów jak magnez, wapń, potas, wystarczy że zabraknie ci jednego, a pijąc dużo wody narobisz sobie więcej szkody niż pożytku. Wapń też nie jest zdrowy jeśli nie trafia tam gdzie powinien czyli do kości, picie mleka jest szkodliwe jak się okazuje często się kończy osteoporozą, polecam statystyki. Nie każdy ma też możliwość prowadzenia bezstresowego życia, rezygnacji z pracy u głupiego szefa czy odcięcia się od toksycznych osób z którymi musi przebywać, w Polsce zwłaszcza. Wysypiać też się nie wyśpisz jak z żywnością coś jest nie tak i to nie pozwala ci zasnąć.

      Takie rady są złe ponieważ są OGÓLNE, a dolegliwości mogą wynikać z innych przyczyn. W tym momencie ogólne rady stają się szkodliwe, bo ktoś może uwierzyć że np. wystarczy więcej pobiegać, a depresja przejdzie, wystarczy mniej jeść, a waga sama spadnie przy chorej tarczycy i tak dalej. A skomentowałam to ponieważ widzę takie rady w mnóstwie artykułów o zdrowiu, a sporo czytam w tym temacie i takie ogólne biadolenie w przypadku niektórych dolegliwości, zwłaszcza nowych i nie do końca poznanych, jest zwyczajnie nieodpowiedzialne.

    •  

      pokaż komentarz

      @Anna_:
      Hm, co proponujesz, formułkę, że "najpierw skontaktuj się z lekarzem lub farmaceutą, gdyż wszystkie rady niewłaściwie stosowane mogą być przyczyną pogorszenia stanu zdrowia..."? ;)

      Większości ludzi na większość problemów serio to wszystko pomoże. Ja wiem, że są szczególne przypadki. Surówki, warzywa i owoce są zdrowe. Ale nie przy przyjmowaniu leków przeciwzakrzepowych. Witaminy D i E są zdrowe, ale nie dla palaczy. I tak dalej. Ale ogólnie...

      Przy depresji - aktywność fizyczna na pewno nie zaszkodzi, a może bardzo pomóc. Przy otyłości, aktywność fizyczna i mniej kalorii - prawie na pewno pomoże.

      A zauważ sobie, że to są problemy większości ludzi. Stresująca praca siedząca. Potem lenistwo i marazm. I, ukształtowane reklamowym praniem mózgu - próby "wynagradzania sobie" przykrości kompulsywną konsumpcją. Żywności, ale i też cyfrowej, niezdrowej rozrywki. Jasne, że wszystko jest dla ludzi, ale ze wszystkim nie tylko można przeholować, ale ludzie przeholowują i potem są chorzy.

    •  

      pokaż komentarz

      @the_revenant: :) W przypadku niepoznanych dolegliwości taka formułka byłaby na miejscu, ogólne rady wskazują że przyczyną jest dieta i styl życia co może zasugerować że nie ma się czym przejmować, a tu problem może być poważniejszy.

      Obawiam się że w obecnych czasach ogólne rady nie pomogą. Fakt część osób odżywia się niezdrowo i prowadzi niezdrowy tryb życia, ale choroby cywilizacyjne dopadają również osoby które całe życie zdrowo jadły (znów - co to znaczy zdrowo?), mało się stresowały i prowadziły aktywny tryb życia. Przerabiam mnóstwo treści w tematach zdrowotnych i żywieniowych, i na dziś mogę podsumować to tak że współczesne zalecenia są często zwyczajnie szkodliwe, niekompletne albo nie mają dużego wpływu na poprawę zdrowia. Ja wiem że to tak fajnie się mówi, wystarczy trochę pobiegać, jeść mniej cukru, a więcej warzyw i że to będzie na wszystko panaceum, ale tak nie jest. Właśnie wmawianie wszystkim że to wystarcza jest szkodliwe.

      Często wracam do porównania z MLMem, tu jest to samo, sugeruje się ludziom że wystarczy zrobić to i to i będziesz super zdrowy, a w rzeczywistości system nastawiony jest na chorobę. Tak było z cukrem (cukier krzepi), z mlekiem (osteoporoza, arterioskleroza), margaryną (choroby serca), tłuszczami roślinnymi (stany zapalne, wolne rodniki), cholesterolem, z części tych zaleceń się wycofano, ale masa jeszcze pozostała. Oficjalne zalecenia często nie działają, a wystarczy zastosować inne rozwiązania i nagle problem z którym się męczyłeś latami w ciągu miesiąca, a czasem nawet tygodnia przestaje istnieć.

    •  

      pokaż komentarz

      picie mleka jest szkodliwe jak się okazuje często się kończy osteoporozą

      @Anna_: a nie na odwrót? ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @Anna_: Ale co właściwie chcesz powiedzieć? Tak serio. To, że nie ma uniwersalnej metody na zdrowie? Oczywiscie, że nie ma. Zgodzisz się chyba, że dobra dieta (krótko mówiąc jeść odpowiedni ilości, zróżnicowane w składnikach i w dobrej jakości), uprawiać sport i relaksować ciało i umysł, jest lepsze dla zdrowia niż jedzenie syfu, pilot i stres zalewany gorzałą?

      W mojej opinii, to tym czego brakuje w ogólnym ujęciu publicznego zdrowia, to uświadomienie zachodniej populacji, że najwyższą wartością życia jest spokój. Nie unikniemy chorób, nie unikniemy bólu i rozczarowań, ale możemy uniknąć cierpienia z tym związanego. Wystarczy uświadamiać ludziom od najmłodszych lat, że budowanie domu spokoju, to cel nadrzędny. Czy z kasą czy bez, z partnerem czy samotnie, w zdrowiu czy chorobie, tylko spokój jest tym co daje prawdziwą wolność. O jego roli w kwestii kondycji ciała i umysłu nie trzeba wspominać.

    •  

      pokaż komentarz

      @Anna_: często nawet jak ktoś chce się dobrze odżywiać to ciężko jest coś dostać dobrego w sklepach (dużo mocno przetworzonych produktów z konserwantami + tona cukru), albo nie ma czasu jak wraca zmęczony do domu i chce coś tylko na szybko zrobić.

    •  

      pokaż komentarz

      Witaminy D i E są zdrowe, ale nie dla palaczy

      @the_revenant: Ciekawy temat, rozwiniesz?

    •  

      pokaż komentarz

      @the_revenant: Od czasu do czasu krąży po wykopie taki tekst podsumowujący to, jak prowadzić się zdrowotnie na co dzień, żeby zachować dobry stan. Nie mogę go teraz odszukać, ale utrzymanie dobrego zdrowia w głównej mierze zależy od kilku czynników:

      1) w miarę jak najlepszego odżywiania, przez co należy rozumieć zminimalizowanie używek i wybieranie zasadniczo jak najmniej przetworzonego pożywienia (nie myślę tutaj o przejściu na witarianizm, ale np. o przygotowaniu własnego boczku zamiast kupnie jakiegoś szemranej jakości);

      2) relaksu. Wiadomo, że nie jest z tym łatwo, jak pracuje się na wysokich obrotach i przebywa się w towarzystwie toksycznych ludzi, ale jak na napisał ktoś powyżej i autor artykułu, permanentny stres jest powodem wielu chorób. Dużo da już codzienne stosowanie technik relaksacyjnych (poświęć kilka minut dziennie na medytację czy ćwiczenia oddechowe), a także wyrzucenie śmieci z diety, za co organizm podziękuje poprzez lepszą reakcję na stres. Zawsze można jeszcze dorzucić jakieś adaptogeny (polecam ashwagandę i damianę), żeby lepiej znosić stres;

      3) odpowiedniej ilości snu - nie ma sensu ścigać się na to, kto ile może mniej spać, bo niezależnie od tego, że niektórym - przynajmniej według deklaracji - wystarczy niewielka ilość snu, to w czasie snu zachodzą w naszym organizmie ważne reakcje, takie jak np. czyszczenie mózgu (http://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C397645%2Csen-oczyszcza-mozg-z-toksyn.html);

      4) aktywności ruchowej dostosowanej do naszego aktualnego stanu zdrowia i formy. Dla młodszych i zdrowszych pójście na maksa z ćwiczeniami nie powinno stanowić problemu, bo zregenerują się bez problemu. Dla innych ciekawym rozwiązaniem może być coś a la biegowy fartlek, czyli słuchać organizmu podczas ćwiczeń. Jeżeli jest wyczerpany, to lepiej wybrać jakąś lekką aktywność ruchową lub zaniechać ćwiczeń. Jeżeli czujemy, że jesteśmy w formie, to ogień;

      5) opcjonalnie można pobawić się z bezpiecznymi dodatkami do poprawienia jakości życia. Ogólną poprawę funkcjonowania organizmu powinny dać wspomniane powyżej adaptogeny (ale uwaga - to nie jest panaceum na wszystkie dolegliwości), witaminy i minerały (np. magnez w kontekście stresu czy witamina D w sytuacji, gdy jej niedobory są bardzo częste o tej porze roku) czy aminokwasy, które są budulcami neuroprzekaźników. Nie twierdzę, że dzięki wyłącznie aminokwasom pozbędziesz się depresji, ale przyjmując dodatkowe dawki (poza pokarmem) np. tyrozyny czy fenyloalaniny (wspierasz przez to dopaminę, czyli neuroprzekaźnik przyjemności) można poprawić dosyć szybko nastrój o te 10-20%.

      No i najważniejsze: obserwować swój organizm. Raczej nie ma jednej idealnej metody na zdrowe życie dla każdego. Jeden świetnie czuje się świetnie na diecie wegańskiej, inny na paleo. Po jakimś czasie powinieneś zacząć zauważać u siebie pewien wzór zdrowych i niezdrowych praktyk dla swojego organizmu.

    •  

      pokaż komentarz

      Ale co właściwie chcesz powiedzieć? Tak serio. To, że nie ma uniwersalnej metody na zdrowie?

      @KrolWlosowzNosa: Z pewnością jest, ale obecny sposób odżywiania nie jest najlepszy dla organizmu ludzkiego, nie mówię tutaj o ewidentnie szkodliwej żywności jak przetworzona, cukier czy fast foody. Pytanie zasadnicze jest jakie powinniśmy spożywać makra typu białko, węglowodany, tłuszcz, jaka żywność powinna być podstawą żywienia, a jakiej powinniśmy unikać, jakie jest prawidłowe zapotrzebowanie na minerały, które z nich zostały pominięte we wskazaniach itd oraz czy obecna żywność jest w stanie te zapotrzebowania pokryć. Gdzieś w obecnych wskazaniach jest zrobiony błąd i to zbiera swoje żniwo.

      Zgodzisz się chyba, że dobra dieta (krótko mówiąc jeść odpowiedni ilości, zróżnicowane w składnikach i w dobrej jakości), uprawiać sport i relaksować ciało i umysł, jest lepsze dla zdrowia niż jedzenie syfu, pilot i stres zalewany gorzałą?

      Zgodzę się że jest to dobre jeśli chcesz uniknąć większości zagrożeń, ale nie jest wystarczające żeby być zdrowym do późnych lat swojego życia, czyli żeby uniknąć chorób układu krążenia (główna przyczyna śmierci), raka, osteoporozy, alzheimera, udaru, marskości wątroby itd. i do późna lat czuć zadowolenie z życia oraz utrzymać jasność umysłu. Spójrz na dzisiejszych staruszków, każdy z laską, bez zębów, mało który ma wystarczająco jasny umysł, pełno po zawale, za to z dną moczanową, kamieniami nerkowymi. Nie zgodzę się że tak starzeje się człowiek czy że to jest normalne, ani warunkowane wyłącznie genetycznie czy mniej stresowym trybem życia. Ewidentnie robimy coś źle skoro nawet lekarze, sportowcy czy osoby prowadzące zdrowy tryb życia padają ofiarą tych chorób.

      Spokój z pewnością odgrywa tu ważną rolę, ale nie jedyną. Spokój to nie tylko warunki zewnętrzne, ale również to jak organizm się do nich adaptuje, a tu główną rolę odgrywa żywienie. Wystarczy że zabraknie ci równowagi w minerałach lub jakiejś witaminy i cały spokój pryska jak bańka mydlana, nawet jeśli nic złego się nie dzieje.

    •  

      pokaż komentarz

      cała masa paskudnych chorób bierze się z przemęczenia, niewyspania, stresu i niewystarczającej ilości ruchu.

      @the_revenant: Cała masa paskudnych chorób bierze się z życia.

    •  

      pokaż komentarz

      @ewolucja_gimbozoa: Dzisiaj żeby zdrowo się odżywiać trzeba niestety samodzielnie przyrządzać większość posiłków i unikać sklepowych gotowców, a to i tak dopiero początek. Złe odżywianie powoduje to że jest się bardziej zmęczonym i koło się zapętla. Głównym problemem jest jednak to że większość osób nawet jakby chciało to nie wie co to jest zdrowe odżywianie oraz jakie posiłki będą w miarę smaczne, proste i zdrowe.

      a nie na odwrót? ( ͡° ͜ʖ ͡°)

      @timos: Sęk w tym że nie, osoby które spożywają najwięcej nabiału mają największy problem z osteoporozą zaraz obok arterosklerozy. To jest szkodliwe zalecenie, możliwe że byłoby inaczej w przypadku świeżego mleka od krów które odżywiały się naturalnie gryząc trawkę, ale dzisiejsze mleko od zwierząt karmionych nienaturalną żywnością czyli paszami, pasteryzowane, to jest już całkiem inny produkt.

    •  

      pokaż komentarz

      @Anna_: Aniu ale my tu o żywieniu, a Ty o eliksirze młodości( ͡° ͜ʖ ͡°)
      Ganetyka to podstawa. Jak masz w rodzinie sercowcow, cukrzyków lub pewne rodzaje nowotworu, to nawet dieta ustawiona przez Jezusa na niewiele się zda.
      To będzie zawsze kwestia statystyki, dla większości, to co dziś wiadomo będzie ok, ale zawsze przy kolejnych odkryciach również będzie grupa, której to nie siądzie.
      Co do staruszków, to chyba zapominasz o czymś takim jak starzenie się organizmu i tu już tryb życia ma zasadnicze, tuż po genach, znaczenie. Dziś większość nie dociągnie pewnie do etapu wypadania zębów ( ͡° ͜ʖ ͡°)
      Dwa przykłady. Mój dziadek do 83 roku życia pił (średnio pół litra dziennie) i palił po dwie paczki popularnych (fajki bez filtra) dziennie. Pil i palił od kiedy pamiętam i od kiedy pamiętam mój ojciec.
      W wieku tych 83 ciesząc się świetną kondycją wpadł do głębokiej studni. Strażak jak go wyciągał, to dziadek jeszcze żył i miał tyle wigoru, ze na samej górze wzdrygnął się tak mocno, że spadł drugi raz, czego już nie przeżył.
      Druga sprawa, to przykład bliźniaków pokazany chyba na programie planetę. Dwóch dojrzałych panów, ok 55 lat. Jeden został gdzie się urodzi, w Anglii. Codziennie pub, frytki, samezenina, fajki, robota na budowie itp.
      Drugiemu się udało został pisarzem i mieszka w Nowej Zelandia. Dom nad zatoką, owoce morza, sport, ciut wina i totalny luz.
      Brat z Anglii dostał zawału. I tak miał szczęście, mówią wszyscy. Jego klon z NZ dostaje zawału dzień później. Kompletnie inna dieta i styl zycia, a skutek ten sam.

      Co do spokoju, to jeśli faktycznie go odnajdziesz to dieta nie będzie stanowiła najmniejszego problemu. Jeśli będziesz jadła raz dziennie tylko ryż z warzywami, piła wodę i czasem mleko, ale w będziesz wolna, to dieta nie będzie już żadnym zagadnieniem i najmniejszym wyzwaniem.

      Proponuję, z prawdziwą troską żebyś zakceptowala to, że będziesz stara, będziesz chorować i w końcu umrzesz, tak samo jak umrą wszyscy dokoła. Wcześniej lub później bez grama znaczenia co jedzą. Sprawiasz wrażenie jakbyś cierpiała na lekkie wyparcie oczywistego cierpniena jakie każdego czeka. Tutaj znowu nie pomoże żadna dieta, tutaj pozostanie tylko spokój.

    •  

      pokaż komentarz

      rezygnacji z pracy u głupiego szefa czy odcięcia się od toksycznych osób z którymi musi przebywać, w Polsce zwłaszcza

      @Anna_: to jest akurat p$!%??$enie. Masz umowę niewolniczą bez wypowiedzenia podpisaną? Toksyczni ludzie są do Ciebie przyszyci na stałe? I mają za zadanie z Tobą wszędzie łazić?
      To jest taki właśnie gadanie głupie, bo to są rzeczy które akurat możesz zmienić, tylko prawdopodobnie nie chcesz.

    •  

      pokaż komentarz

      @Anna_: > Z pewnością jest, ale obecny sposób odżywiania nie jest najlepszy dla organizmu ludzkiego, nie mówię tutaj o ewidentnie szkodliwej żywności jak przetworzona, cukier czy fast foody

      Ten tekst jest bez sensowny bo zbyt ogólny i nie wiadomo co znaczy.

      @Anna_>Spokój z pewnością odgrywa tu ważną rolę, ale nie jedyną. Spokój to nie tylko warunki zewnętrzne, ale również to jak organizm się do nich adaptuje, a tu główną rolę odgrywa żywienie (...)

      Czyli trzebe sie dobrze odżwiać. O jej czy tego włąsnie nie negowałaś wyzej. Ty nawet nie piszesz że trzeba sie dobrze od żywiać. Ty piszesz żywienie odgrywa role. To co piszesz nie jest nawet ogólnikiem, to bez sensowna papka.

      #jestemhipokrytaaleotymniewiem

      @Anna_>Zgodzę się że jest to dobre jeśli chcesz uniknąć większości zagrożeń, ale nie jest wystarczające żeby być zdrowym do późnych lat swojego życia, czyli żeby uniknąć chorób układu krążenia. (...)Ewidentnie robimy coś źle skoro nawet lekarze, sportowcy czy osoby prowadzące zdrowy tryb życia padają ofiarą tych chorób.

      Tak ludzie chorują, ludzie nie słuchaja się rad które sami daja, sport wyczynowy wyniszcza organizm, osoby porwadzące zdrowy tryb życia, też sie starzeją, nie prowadził go od zawsze, też się stresują, też czasem piją też czasem pala, też wydchają spaliny, lub pija drinki z energetykiem, nie jedza sniadania, lub zatruwają sie źle przechowywanymi mrożnkami.

    •  

      pokaż komentarz

      @KrolWlosowzNosa:
      To co piszesz brzmi jak pasta. A nawet jeśli to nie jest pasta, to rzucasz anegdotę. Anegdota (zakładając, że jest prawdziwa) mówi nam tylko tyle, że istotnie zaistniał JEDEN przypadek taki, jak opisujesz. O statystyce, o tym jak to NAJPRAWDOPODOBNIEJ jest - nie mówi dokładnie nic i chyba to wiesz, no ale na tym polega erystyka: kombinujesz, żeby wyszło na Twoje ;)

      To teraz ja zapodam parę anegdot. Mój dziadek od strony mamy jarał szlugi jak parowóz. Zdrowy jak koń, a lekarz mu całe życie zrzędził, że te fajki go zabiją. Lekarz nie palił. Lekarz umarł przed moim dziadkiem. Dziadek żył jeszcze długo, ale 80-tki nie dożył. Dostał Bergera - typowa choroba palaczy. To go zabiło. Gdyby nie palił żyłby jeszcze lekko 10 lat dłużej. Z paskudnych detali - amputowano mu nogę niedługo przed tym jak umarł. Że tak powiem - amputacja nie zdołała mu uratować życia.

      Moja mama paliła całe życie. Bardzo krótkie życie. Zmarła na raka płuc. Paskudna śmierć, oszczędzę detali.

      W mojej rodzinie jest sporo cukrzyków po stronie mamy i taty. Tata ma cukrzycę. Ja nie mam. Na moim poziomie cukru można kalibrować glukometry. Jest wzorowy, cokolwiek bym nie jadł.

      Dlatego, że mam jakimś cudem lepsze geny? Nie, dlatego że jakoś nigdy nie uzależniłem się od żarcia słodyczy. No i może jeden ważny czynnik - mam silną alergię pokarmową na barwnik dodawany do wszystkich napojów sztucznie słodzonych i większości jogurtów i innych wysoko przetworzonych produktów spożywczych. Po większości słodkich rzeczy zaczynam się zwijać z bólu brzucha. Do tego mdłości jak bym miał haftować zaraz. Nie mam tak tylko jak ciacho, tort czy napój jest zrobiony w 100% z naturalnych składników. Wtedy mogę to żreć aż pęknę, bez żadnego umiaru. No ale wiadomo, ktoś by mi musiał takie cuda gotować, a ja sam gotować nie lubię / nie umiem, a żony nie mam, ergo... ZDROWA DIETA. I co za tym idzie, jako jedna z niewielu osób w całej mojej rodzinie (no, patrząc głównie na przodków, czyli rodziców, dziadków, wujków) mam wzorowe BMI i wzorowy poziom cukru.

      Dalej z wodą, to @_Anna pisze, że woda nie zawsze jest korzystna. Ja powiem tak - nie lubię pić wody. Aż dziwne, bo to zdrowe, a mój organizm to tak nie bardzo chce zdrowia. Woli przykładowo piwo. Ale powiem tak: jak piję przez kilka dni wodę (zamiast kawy i piwa) - czuję się dużo lepiej. Różnica jest naprawdę zauważalna. Za to piwo na wieczór - zamuła rano. Zdrowa dieta jest zdrowa ;)

      I absolutnie nie oznacza to, żeby sobie nie zjeść czasem ciacha, nie wciągnąć kebsa czy kilku piwek. Wszystko jest zdrowe, tylko z umiarem. Ja się mogę w tłusty czwartek obeżreć pączkami tak, że normalnie mógłbym startować w zawodach w żarciu pączków, ale na co dzień - w normalniej diecie nie mam w ogóle słodyczy ani ciastek. Efekt jest taki, że pomimo oczywistego obciążenia genetycznego cukrzycą - nie mam cukrzycy, mam wzorowy poziom cukru.

    •  

      pokaż komentarz

      @KrolWlosowzNosa: W rodzinach są tendencje do podobnych zachorowań, co wynika w większości z przyzwyczajeń w żywieniu oraz błędów dietetycznych wynikających z niewłaściwych oficjalnych zaleceń. Dlatego osoba odżywiająca się inaczej również może paść ofiarą tej samej dolegliwości, nic ci nie da że zmienisz całkiem swoją dietę, jeśli dalej będziesz spożywał produkt który sprzyja chorobom serca, a wystarczy jeden taki produkt spożywany stale żeby organizm chorował. Diabeł tkwi w szczegółach, właśnie o tym cały czas tutaj piszę. Japonia jest dobrym przykładem jeśli chodzi o większą zdrowotność, nie są idealni, ale wyprzedzają kraje zachodnie głównie dzięki lepszej diecie.

      Jeśli istnieje dieta która może zapewnić zdrowie do lat późnych, to dlaczego nie brać jej za przykład? Nie bierzesz pod uwagę ile cierpienia przysporzą ci wszystkie choroby których z pewnością się nabawisz w odpowiednim wieku, o konsekwencjach finansowych nie wspominając (i polskiej służbie zdrowia), albo o opuszczeniu swoich dzieci czy wnuków zanim będziesz miał okazję widzieć jak dorastają. Jestem pewna że jak już zaczniesz na coś chorować, to nie pogodzisz się że to normalne, tylko będziesz szukał metod jak sobie pomóc ;) Pozostaje kwestia wyboru jak chcesz żyć i czym się kierować. Lepiej wybrać drogę która już dziś zapewni lepsze funkcjonowanie, jaśniejsze myślenie, większy wigor i lepszy wygląd. Tymczasem ludzie po 30tce już zaczynają klapać i obrastać tłuszczem. Zwierzętom w naturze zęby się nie psują choć ich nie myją ani nie stosują nici dentystycznych, człowiek ma z zębami problem już od małego, a ta tendencja była obecna nawet kilkadziesiąt lat temu, kiedy spożycie cukru było znacznie niższe. Nie psują się natomiast zęby niektórym zdrowo odżywiającym się grupom które również nie mają problemów ze zgryzem, o czym możesz poczytać w pracach Westona Price'a. Ewidentnie coś robimy źle tutaj na zachodzie.

      Czy inteligentnym jest ignorować takie fakty kiedy wiadomo dziś co jest za to odpowiedzialne? Chyba lepiej zachować swoje uzębienie i zdrowotność jak najdłużej się da? Czy może lepiej to zignorować i po chrześcijańsku przyjąć wszystkie cierpienia "na klatę"? Cóż, co kto lubi. Wiara że spokój zapewni ci zdrowie jest tylko wiarą, gdyby tak było to osoby które mają wszystko, pieniądze, kochającą rodzinę, świetną karierę, nie cierpiałyby na depresję, a dzieciom które w większości wiodą beztroskie życie nie psułyby się zęby. Oczywiście każdy się zestarzeje i w końcu będzie coś dolegać, ale powinniśmy robić jak najwięcej żeby jak najdłużej pozostać w pełni zdrowia. Tak myślę postępują osoby świadome.

    •  

      pokaż komentarz

      @the_revenant: Zgadzam się z całym tekstem. Tylko o amputacji musiałem przeczytać dwa razy, bo za pierwszym przeczytałem, że zabiegu dokonano po śmierci. Pomyślałem o tych wszystkich szpitalnych wpisach na wykopie, więc zrozumiałem, że może tyle czekał na termin, że szkoda było żeby przepadł( ͡° ͜ʖ ͡°)
      Wybacz żart..
      Z podobnej beczki, to dziadki miały zdrowie, ale ja osobiście wiąże to z tym, że zarówno w rodzenstwie dziadków mamy i taty, również w rodzenstwie mojego ojca były przypadki gdzie dzieci nie dozywaly pierwszego roku. Zapalenie płuc, problemy z trawieniem czy cokolwiek czego 60 lat temu nie dało się nawet zdiagnozować, i już było po wszystkim.

  •  

    pokaż komentarz

    Przecież w tym artykule nawet nie jest wyjaśnione co to jest brain fog.

    •  

      pokaż komentarz

      @ni0bi: Kto na wykopie czyta artykuły? Wchodziszbw dyskusje i już wszystko wiesz...

    •  

      pokaż komentarz

      @ni0bi: Nie jest wyjaśnione między innymi z tego powodu, że tak naprawdę nie wiemy jeszcze dostatecznie dużo o mgle umysłowej. Nie jest ona nawet osobną jednostką chorobową. Brakuje również miarodajnych badań, które mogłyby ją zdiagnozować. Nie mówiąc już o protokołach leczniczych, bo to, co proponuje autor tekstu, nie działa zawsze i na wszystkich - a zwłaszcza na tych, u których brain fog jest objawem innej choroby. U mnie na przykład mgła mózgu spowodowana jest prawdopodobnie rozregulowaniem hormonalnym oraz niewłaściwym poziomem neurosteroidów.

  •  

    pokaż komentarz

    ... spacer dziecka we mgle? A jak to wygląda??? :| Co za durne porównanie...

    •  

      pokaż komentarz

      @tomeq: Nie wiem, jak to jest u innych z tą przypadłością, ale u mnie to wygląda tak, jakbyś cały czas musiał funkcjonować z gorączką powyżej 40 stopni lub pozbawiony snu od dwóch dni i pod wpływem sporej ilości alkoholu. Taki stan powoduje silne zaburzenia poznawcze i szereg innych dolegliwości znacznie utrudniających codzienne funkcjonowanie.

  •  

    pokaż komentarz

    Nie mylić z derealizacją lub depersonalizacją.

    Brain fog to bardziej oderwanie w kontekscie poznawczym, zamulenie i rozkojarzenie.

Dodany przez:

avatar poradnik_zdrowie dołączył
311 wykopali 30 zakopali 22 tys. wyświetleń