•  

    pokaż komentarz

    Osobiście uważam, że stopniowe i zupełnie świadome wycofywanie z przestrzeni publicznej krajów świeckich nomenklatury nawiązującej do istnienia Boga/bogów jest pozytywnym zjawiskiem. Wspólne świętowanie w rodzinach katolickich wciąż może mieć lejtmotyw w postaci Bożego Narodzenia (IKEA nikomu przecież nie zabrania tak tego nazywać), lecz osoby nie chcące (a będzie ich coraz więcej, moim zdaniem to jest trend nie do odwrócenia) tłumaczyć swoim małym dzieciom, co to za Bóg się narodził, długofalowo korzystają na takich zmianach. Analogicznie chciałbym widzieć stopniowy zanik powoływania się na nadprzyrodzone siły tekstach oficjalnych dokumentów i przysiąg. Kultywowanie tradycji wciąż może być utrzymane z zachowaniem religijnej nomenklatury, ale tym zajmować powinny się religijne organizacje. Firmy prywatne wedle własnych decyzji mogą, ale nie muszą podążać za "wytycznymi" tradycji, równie dobrze mogą chcieć zachować w tej kwestii światopoglądową neutralność.

    Oczywiście nie tyczy się to wyłącznie krajów tradycyjnie chrześcijańskich – wszystko powyższe tym bardziej powinno być (ale to niestety dłuższa droga) zastosowane do krajów muzułmańskich.

    •  

      pokaż komentarz

      @texas-holdem: Problem w tym, że bezmyślne lewactwo wypiera tylko te chrześcijańskie elementy, ale z zachowaniem wszelkich przywilejów z tego wynikających - np. wciąż chcą mieć wolne w święta chrześcijańskie. Nie przeszkadzają za to lewactwu inne religie, jak np. właśnie islam, wręcz jest aktualnie promowany jako ten który walczy z chrześcijaństwem. I potem masz sytuację jak na zachodzie Europy. A czy chcemy czy nie, czy wyznajemy to czy nie, czy się z tym utożsamiamy czy też nie to chrześcijaństwo jest częścią naszej europejskiej kultury.

    •  

      pokaż komentarz

      Problem w tym, że bezmyślne lewactwo wypiera tylko te chrześcijańskie elementy, ale z zachowaniem wszelkich przywilejów z tego wynikających - np. wciąż chcą mieć wolne w święta chrześcijańskie. Nie przeszkadzają za to lewactwu inne religie, jak np. właśnie islam, wręcz jest aktualnie promowany jako ten który walczy z chrześcijaństwem.

      @Erie:
      ad. 1 dni wolne to szerszy problem niż "chcą czy nie chcą" - ja np. nie chce i co z tego jak 'cała Polska' jest zamknięta na cztery spusty ? gdyby był IT 15k to bym pewnie trzepał jakiś kod ale niestety - jestem tylko robolem
      moja koncepcja jest taka że każdy pracownik dostawałby rocznie 26 dni urlopu + 10 dni świątecznych. Te 10 dni musiałby w momencie zatrudnienia wskazywać (kiedy świętuje) raz i na stałe. To byłoby sprawiedliwe ale i tak nie rozwiązuje problemu 'cała Polska zamknięta'

      ad. 2
      nie wiem czy lewactwu nie przeszkadza islam ale mam nadzieję że nie utożsamiasz (jak inni konserwatyści) lewactwa, ateizmu i antyteizmu - każdemu ateiście islam przeszkadza bardziej niż katolstwo czy buddyzm (umiemy hierarchizować poziom sp?$!%$@enia umysłowego i wiemy że ekstremista islamski jest dużo groźniejszy)

    •  

      pokaż komentarz

      I potem masz sytuację jak na zachodzie Europy.

      @Erie: Zdradzę Ci coś – obraz "sytuacji" na zachodzie Europy kreują Ci w głowie (nie bez celu) określone media i ten obraz ma bardzo niewiele (często nic) wspólnego z rzeczywistością. Wiem to stąd, że prawie nic z Twojego posta nie daje się obronić na gruncie faktów, łącznie z tezą główną, że rzekomo "Islam jest przez lewicę promowany jako walczący z chrześcijaństwem". Nic takiego nie ma miejsca, dałeś sobie zniekształcić światopogląd wybiórczymi i niekiedy wręcz fałszywymi od A do Z narracjami, z których wiele bierze początek z czysto propagandowych outletów rosyjskich jak Sputnik, by później ukazać się w prawicowych portalach w całej UE. Wiele takich "wiadomości" trafia na główną wykopu – prześledzenie ich pochodzenia do Sputnika to często formalność. Polecam Ci bardziej krytycznie podchodzić do tego, co czytasz. Pozdrawiam.

    •  

      pokaż komentarz

      @texas-holdem: Zdradzę Ci coś - mam bardzo dużo znajomych na zachodzie (w większości nie Polaków) i te wiadomości są od nich, a nie z "określonych mediów". :)

    •  

      pokaż komentarz

      ad. 1 dni wolne to szerszy problem niż "chcą czy nie chcą" - ja np. nie chce i co z tego jak 'cała Polska' jest zamknięta na cztery spusty ? gdyby był IT 15k to bym pewnie trzepał jakiś kod ale niestety - jestem tylko robolem
      Ja jestem ciut więcej niż robolem (mam swoją firemkę), ale jestem w stanie zrozumieć ludzi, którzy na mnie i ze mną pracują - może dlatego jeszcze nie odeszli z mojego Januszexu ;) mimo tego, że jestem starym zgredem. I wiem, o tym, że nie zawsze im pasują te wolne świąteczne dni, że być może chcieli by mieć wolne w innym terminie, ale to akurat nie ode mnie zależy.

      moja koncepcja jest taka że każdy pracownik dostawałby rocznie 26 dni urlopu + 10 dni świątecznych. Te 10 dni musiałby w momencie zatrudnienia wskazywać (kiedy świętuje) raz i na stałe. To byłoby sprawiedliwe ale i tak nie rozwiązuje problemu 'cała Polska zamknięta'

      Byłoby fajnie, ale niestety tylko na papierze, a w rzeczywistości ładnie by to skomplikowało działanie zakładów pracy. A efekt byłby taki, że tak jak teraz Polska jest zamknięta na cztery spusty w określone świąteczne (chrześcijańskie) święta (czyli parę dni) to byłaby zamknięta może nie na cztery, a zaledwie na dwa w pół roku. Bo Iksiński świętuje co innego niż Ygregowy, a Kowalski co innego niż Nowak. Straszny kipisz by był.

      ad. 2
      nie wiem czy lewactwu nie przeszkadza islam ale mam nadzieję że nie utożsamiasz (jak inni konserwatyści) lewactwa, ateizmu i antyteizmu - każdemu ateiście islam przeszkadza bardziej niż katolstwo czy buddyzm (umiemy hierarchizować poziom sp@@@@!!enia umysłowego i wiemy że ekstremista islamski jest dużo groźniejszy)


      Problem w tym, że niestety lewactwu przy żłobie na Zachodzie aktualnie bardzo przeszkadza chrześcijaństwo, więc próbują je wypierać jak się tylko da, a równocześnie właśnie wpuszczają wszędzie Islam. I potem chrześcijanin nie może nosić krzyżyka na piersi bo to uzewnętrznianie swojej religii, a równocześnie muzułmanin może zająć wraz z kolegami i swoimi kocykami całą ulicę, bo akurat się modlą i to wówczas nie jest żadne epatowanie innych swoją religijnością ;).

    •  

      pokaż komentarz

      Zdradzę Ci coś - mam bardzo dużo znajomych na zachodzie (w większości nie Polaków) i te wiadomości są od nich, a nie z "określonych mediów". :)

      @Erie: Kolego to nie ma znaczenia od kogo masz nieprawdziwe informacje – znaczenie ma, że są nieprawdziwe.

    •  

      pokaż komentarz

      @texas-holdem: Możesz powiedzieć jak się zatem nazywa to szacowne gremium, które ocenia co jest prawdziwą informacją, a co nie? Może jednoosobowo texas-holdem? Albo masz jakiś triumwirat, trójcę oświeconych mędrców? ;)

    •  

      pokaż komentarz

      @Erie: To naprawdę proste – jeśli powtarzasz bezrefleksyjnie absurdalną informację, to powinien spoczywać na Tobie obowiązek udowodnienia jej prawdziwości. Nie odwrotnie.

    •  

      pokaż komentarz

      To naprawdę proste – jeśli powtarzasz bezrefleksyjnie absurdalną informację, to powinien spoczywać na Tobie obowiązek udowodnienia jej prawdziwości. Nie odwrotnie.

      @texas-holdem: A kto powiedział, że ja powtarzam ją bezrefleksyjnie? Równie dobrze mógłbym napisać, że Twoje informacje są nic nie warte, jesteś ślepy i nie dostrzegasz tego co się dzieje, ale to będzie dość dziecinna zabawa w przekomarzanie się ;).

      Ja twierdzę, że te informacje są prawdziwe - dowodów jest sporo, są świadectwa mieszkańców Zachodniej Europy. Ty twierdzisz, że nie są prawdziwe - na jakiej podstawie? Własnego widzimisię? Czy zaklinania rzeczywistości jak w Szwecji lub Francji.

    •  

      pokaż komentarz

      @Erie: Ale postaraj się zrozumieć podstawy logicznej polemiki, ok? Nie udowadnia się, że coś nie istnieje. Jeśli twierdzisz, że zachodzi jakieś zjawisko (typu "chrześcijanin nie może nosić krzyżyka na piersi"), to wskaż na to dowód. Twierdzę, że nigdzie w zachodniej Europie ani to, ani inne rzeczy jakich rzekome występowanie postulujesz, nie mają w rzeczywistości miejsca. Dałeś sobie zwyczajnie wmówić "obronę Islamu kosztem chrześcijaństwa", jakby chrześcijanie byli jakoś systemowo atakowani przez "lewaków", którzy jednocześnie chcą wprowadzać "przywileje" dla wyznawców islamu. Pokaż mi więc jakiś przepis gdziekolwiek w zachodniej Europie, który wprowadza na chrześcijan jakiekolwiek restrykcje, których jednocześnie nie muszą przestrzegać wyznawcy innych religii. Jeśli nie jesteś w stanie czegoś pokazać, to zwyczajnie pogódź się z tym, że bezrefleksyjnie łykasz fałszywe narracje. Pozdrawiam.

    •  

      pokaż komentarz

      @texas-holdem: Powiedz jak mam Ci pokazać to, że znajomemu zakazano nosić w pracy krzyżyk we wspaniałej UK motywując to tym, że nie ma miejsca w pracy na okazywanie swojej religijności. A równocześnie w tym samym zakładzie pracy (urząd) kierownictwo nie widzi problemu w tym, że o określonej porze dnia panowie z brodami klękają i się modlą i wówczas to zupełnie przypadkiem nie jest okazywanie religijności w pracy. Przecież uznasz to za dowód anegdotyczny albo wręcz zarzucisz mi kłamstwo. Przepisy są, ale respektowane są tylko wobec tych, którzy nie oddadzą, czyli chrześcijan. Islamu się po prostu najwyraźniej boją.

      Lewactwo walczy z religijnością, a w związku z tym, że wciąż w Europie najbardziej popularną religią jest chrześcijaństwo (w różnych odłamach) to przede wszystkim walczy z tym chrześcijaństwem. A że najlepiej walczyć cudzymi rękoma to używają instrumentalnie innych religii, między innymi Islamu do tego (plus jak już napisałem trochę, lub więcej niż trochę się go boją).

      Bezrefleksyjnie łykam? Nie, to Ty wkładasz mi w usta słowa, których nie wypowiedziałem i nadinterpretujesz moje wypowiedzi.

    •  

      pokaż komentarz

      Twierdzę, że nigdzie w zachodniej Europie ani to, ani inne rzeczy jakich rzekome występowanie postulujesz, nie mają w rzeczywistości miejsca.

      @texas-holdem: Wiesz oczywiście panie logiku, który chce polemizować, że wystarczy podać jeden przykład, aby Twoje twierdzenie obalić. Skoro masz zamiar używać wielkich kwantyfikatorów to rób to ze świadomością, co one oznaczają.

      Obojętnie od tego, czy takie sytuacje uznasz za prawdziwie czy nie we własnej ocenie to wystarczy, że w google wpiszesz "zakazano krzyżyka" czy podobną frazę i zobaczysz, że zdecydowanie więcej niż raz wystąpiły takie sytuacje.

    •  

      pokaż komentarz

      Wiesz oczywiście panie logiku, który chce polemizować, że wystarczy podać jeden przykład, aby Twoje twierdzenie obalić.

      @Erie: Dokładnie tak, dlatego poprosiłem (i wciąż czekam, ale się oczywiście nie doczekam, bo nic takiego nie istnieje) o choć jeden przykład prawa z kraju "Europy zachodniej", które zabraniałoby katolikowi czegokolwiek i jednocześnie pomijało w analogicznym zakresie inne wyznania.

      Skoro sam zdajesz się rozumieć (przynajmniej tyle), że dowód anegdotyczny w postaci "znajomego w UK" nie jest odpowiedzią na moje pytanie, to dlaczego piszesz nie na temat?

      Obojętnie od tego, czy takie sytuacje uznasz za prawdziwie czy nie we własnej ocenie to wystarczy, że w google wpiszesz "zakazano krzyżyka" czy podobną frazę i zobaczysz, że zdecydowanie więcej niż raz wystąpiły takie sytuacje.

      Ale kumasz, że na "google" znajdziesz każdą możliwą sytuację w czyimś komentarzu czy jakimś artykuliku pod tezę? Każdy ma jakiegoś "znajomego z UK", tylko nie każdy daje sobie prać łeb, że historie "znajomych z UK" odzwierciedlają wiarygodnie rzeczywistość.

      EOT z mojej strony – jak już znajdziesz ten przepis, który "broni Islam kosztem chrześcijaństwa" to napisz mi PW.

    •  

      pokaż komentarz

      @texas-holdem: Uparty jesteś - napisałeś logiku, że twierdzisz, że nie ma ani jednego takiego zdarzenia że zabroniono krzyżyka - nie uznajesz zdarzeń opisanych w mediach, bo Tobie nie pasują, to po cholerę cokolwiek pokazywać?

    •  

      pokaż komentarz

      nie uznajesz zdarzeń opisanych w mediach

      @Erie: Oczywiście, że nie. Od początku próbuję Ci wytłumaczyć, że też nie powinieneś. "Media" to zbiór źródeł wiarygodnych oraz kompletnie niewiarygodnych, publikujących historie jak ta Twoja, tj. oparte na odpowiedniku "znajomego w UK" i tego, co się gdzieś tam stało (i można do tego uszyć click-baitowy tekst, którego celem jest zwiększenie liczby kliknięć i nic więcej), a w istocie nie jest to żadnym systemowym zjawiskiem. Dlatego proszę o przepis z dowolnego kraju "Europy zachodniej", który by jakoś dyskryminował akurat chrześcijan i jednocześnie pomijał Islam. Wiem, że istnienie takich przepisów jest notorycznie sugerowane "w mediach", ale nie łykam wszystkiego co "w mediach" przeczytam.

    •  

      pokaż komentarz

      @texas-holdem: Nie potrafisz czytać, interpretujesz sobie jak chcesz wypowiedzi kierowane do Ciebie, więc zakończ proszę ten wątek jak już obiecałeś i nie udzielaj się w nim. Napisałem wyraźnie, że lewactwo walczy z religijnością, ignorując aktualnie Islam (być może z powodu obawy przed nim). Przepisy o tym, że zakazywane jest okazywanie religijności są uniwersalne, a nie skierowane przeciwko określonej religii (w tym momencie chrześcijaństwu), tylko zupełnym przypadkiem nie są respektowane wobec innych religii niż właśnie to jedno chrześcijaństwo. Choć czekaj... trochę się ostatnio zmieniło w zakresie ubioru kobiet i nieszczęsne burki stają się zakazane w wybranych miejscach.

      To co łykasz lub nie mało mnie interesuje. Jeżeli dotyka to moich znajomych to ich świadectwo dla mnie jest zdecydowanie bardziej istotne niż Twoje nie-łykanie. Jeżeli za to samo "przewinienie" kara jest inna dla osoby A i dla osoby B w zależności od wyznawanej religii i/lub kraju pochodzenia to mamy do czynienia z dyskryminacją. Nawet taki "logik" jak Ty powinien to zauważyć.

    •  

      pokaż komentarz

      Nie potrafisz czytać

      Lepiej Ci?

      Napisałem wyraźnie, że lewactwo walczy z religijnością, ignorując aktualnie Islam

      @Erie: Zrozumiałem co napisałeś – twierdzę, że to bzdura (kreowana przez określone outlety mediowe w bardzo konkretnym celu, a Ty jesteś najwidoczniej targetem na takie treści), ponieważ nie istnieje zjawisko jakiegoś systemowego "ignorowania" zagrożeń związanych z Islamem i jego ideologią. Osoby oraz partie identyfikujące się jako lewicowe (w Polsce np. partia Razem) stoją na stanowisku rozdzielenia religii od państwa i wszelkie postulowane w tym duchu przepisy dotyczą wszystkich religii, nie istnieje tu żadne "preferowanie" Islamu ani "atakowanie" chrześcijan. Inna rzecz, że niektóre media chciałyby ludziom wmówić taką narrację w celu stworzenia psychologicznej reakcji obronnej (technika oblężonej twierdzy) i docierać w ten sposób do danego elektoratu. To czy się temu poddasz czy nie zależy od Ciebie i tego, na ile chce Ci się konfrontować historie "znajomych z UK" z faktycznymi danymi.

      tylko zupełnym przypadkiem nie są respektowane wobec innych religii niż właśnie to jedno chrześcijaństwo.

      Ale podasz te udokumentowane przykłady nie respektowania danych przepisów (jakich, powołaj się wreszcie na jakiś konkretny przepis, zamiast poruszać się w sferze fikcji literackiej) wobec np. Islamu?

      Zobacz stary – twierdzę, że to co wyżej napisałeś jest świadectwem zmanipulowania fałszywym przekazem medialnym. Możesz albo w to dalej brnąć, albo w bardzo prosty sposób udowodnić mi, że się mylę. Wystarczy podać przepis, który w jakimś kraju Europy zachodniej jest ignorowany przez adekwatne służby w sytuacji, jeśli akurat łamie go muzułmanin i jednocześnie jest egzekwowany wobec chrześcijan. Podaj jeden przykład czegoś takiego, skoro rzekomo mówisz o powszechnym "w Europie zachodniej" procederze.

      Jeżeli dotyka to moich znajomych to ich świadectwo dla mnie jest zdecydowanie bardziej istotne

      A już wydawało się, że rozumiesz bezsensowność posługiwania się dowodem anegdotycznym... Zrozum, że nawet bezpośrednia relacja Twojej rodzonej matki "co widziała w UK" nie świadczy ani o skali problemu, ani nawet o prawdziwości samej relacji. Twoja matka mogła bowiem nie znać pełnej kontekstu sytuacji, określonego prawa w UK, wszystkich okoliczności sprawy, etc. Chcesz to zapytaj się tego "znajomego z UK" o szczegóły sprawy i podlinkuj z jakiego konkretnie paragrafu komuś zabronili w krzyżyku na szyi przychodzić.

      Umiesz się powołać na jakiś jeden, weryfikowalny konkret czy zamierzasz funkcjonować dalej w wyimaginowanej rzeczywistości "upadającej (przez lewactwo) Europy"?

  •  

    pokaż komentarz

    Zimowa impreza, zimowe święta itd zamiast Bożego Narodzenia, Wiosenne święta zamiast Wielkanocy i leci. Ważne, aby kasa się zgadzała. Tylko, że Ikea mocno wchodząc w tyłek lewactwu zraża sobie swoich klientów, którzy płacą za ich wyroby.

    •  

      pokaż komentarz

      @Erie: Ola boga, ale mi afera. I tak będę kupował w ikele, bo tak chcę.

    •  

      pokaż komentarz

      Ola boga, ale mi afera. I tak będę kupował w ikele, bo tak chcę.

      @Opryskus69: Ty może tak, ale cała banda Skandynawów obrazi się na to. A wybacz Ikea Ciebie jako klienta ma najprawdopodobniej gdzieś, bo jako Polak powiedzmy kupisz w Ikei produktów za 100 Euro rocznie czy coś koło tego to jesteś mniej istotnym klientem od przeciętnego Szweda, Duńczyka czy innego Norwega, który zostawi w Ikei np. 2000 Euro rocznie, prawda? A to Skandynawowie się najbardziej oburzyli tym brakiem Świąt Bożego Narodzenia, a nie Polacy (nie licząc wykopu to pewnie niewiele osób w ogóle to zauważyło, skoro nie do nich była skierowana oferta).

      wartości powyżej podane ad hoc, tylko dla pokazania idei (bo nie znam Twoich zakupów w Ikei i w sumie nie potrzebuję ich znać)

    •  

      pokaż komentarz

      @Erie: przy okazji remontu w tym roku, w Ikei zostawiłem około 20k. Powiem ci dlaczego wolę kupić coś w Ikei czy markecie budowlanym typu casto czy leroy. Jest tam możliwość zwrotu zakupionego towaru bez zbędnych pytań. W Ikei jest na to rok, a co lepsze możesz zwrócić towar po pół roku użytkowania i jeśli jako tako wygląda, to nawet nie pytają o nic. W marketach budowlanych masz bezterminową możliwość zwrotu towaru jeśli nie był otwierany. Jak kupiłem gres u Grażyny i Janusza, to nawet gdy jeszcze za niego nie zapłaciłem, a zastanawiałem się nad innym, to Grażyna mówiła, że przecież zamówiłem określoną ilość to muszę go wziąć, bo oni mi go przywieźli na moje życzenie. Oddać opakowanie fugi, bo za dużo wziąłem? Zapomnij. Do bramy, potem się nie znamy.

    •  

      pokaż komentarz

      @Opryskus69: To wspaniale, że zrobiłeś tyle tych zakupów w Ikei w tym roku, tylko to nic nie zmienia. W dalszym ciągu przeciętny Polak dla Ikei mniej znaczy (i to wielokrotnie) od przeciętnego Skandynawa. Bo po prostu ma mniejszą siłę nabywczą, więc Ikea nie będzie się przejmować polskim konsumentem jak będzie robił gównoburze w Internecie. Jednakże taka sama burza wywołana na północy okazuje się być zdecydowanie bardziej bolesna dla Ikei. I dlatego się przejmą tym, że trochę przegięli jak im słupki sprzedaży spadną.

      Co do prokonsumenckich działań wielkiego sklepu vs sklepik Grażyny i Janusza to postaw się na chwilę w pozycji tego małego sprzedawcy. On nie sprzeda tego zamówionego przez Ciebie towaru za chwilę kolejnemu klientowi. Co byś powiedział, gdybyś to Ty prowadził taki sklepik, zakupiłbyś u dostawcy towaru za np. 10 tysięcy złotych, a Twój klient by Ci powiedział "rozmyśliłem się, spadaj na bambus frajerze". Nie mając możliwości zwrotu do dostawcy, nie mając kolejnego klienta masz zamrożone 10 tysięcy w towarze. Kilku takich klientów w miesiącu i zamrożony w towarze masz samochód, kilkunastu - mieszkanie, kilkudziesięciu - dom. Duża sieć upłynni taki towar dość szybko albo odda dostawcy (i niech on się martwi), mały sklep niestety już takich możliwości nie ma. Jasne, z punktu widzenia klienta fajnie jest mieć możliwość zwrotu, ale czasem warto się zastanowić przed zakupem, a nie obarczać kogoś innego konsekwencjami swojej nietrafionej decyzji.

      Ja miałem tę wątpliwą przyjemność wtopić na usługach zamówionych przez klienta - zainwestowałem w sprzęt, w materiały, a klient stwierdził, że się rozmyślił i że umowa, którą zawarł go nie obowiązuje. Też jestem tym wstrętnym Januszem z Januszexu, że uwierzyłem w słowność drugiej strony umowy? Że udało mi się wyprosić, aby przynajmniej za materiały zapłacił, a sprzęt wykorzystałem do innych zleceń? Mogłem iść do sądu i walczyć o wykonanie jego części umowy. Wygrałbym, ale pewnie ciągnęłoby się to latami. Bądźmy odpowiedzialni za swoje działania. Nie życzę nikomu, aby taką sytuację miał, ale polecam każdemu się nad tym zastanowić. Szczególnie, że jeśli np. masz swoją firmę to zwykle Twoimi klientami raczej będzie jakiś inny lokalny biznes, Kowalscy z domu obok, a nie wielka korporacja ze Szwecji.

      PS Zawsze mnie zastanawia co potem Ikea robi z takimi oddanymi używanymi rzeczami? Odnawia i sprzedaje jako nowe i potem kolejny klient kupuje sobie używkę będąc przekonanym, że to nówka? Wysyła do biednej Afryki po drodze robiąc sobie odpisy podatkowe? Czy też po prostu pali tym w piecu gdyż marżę na swoich produktach ma tak wysoką, że stać ich na to, bo kolejni klienci i tak za to zapłacili?

    •  

      pokaż komentarz

      @Erie: Jako klient zawsze mogę się rozmyślić. Nie podpisuje z nikim umowy, a idę do sklepu coś kupić, przynoszę to do domu i po prostu stwierdzam, że to nie to. Skoro mogę tą samą rzecz zwrócić w jednym sklepie, a nie mogę w drugim, to wiadomo, który sklep wybiorę. Nie jestem sebkiem, co zwraca używany towar, wszystko zawsze było oryginalnie zamknięte.
      U mnie była dodatkowo taka sytuacja, że potrzebowałem określonego gresu na już. Dzwoniłem do wielu miejsc i Grażyna mówi, że u niej jest na magazynie, że można następnego dnia przyjechać. Przyjeżdżam, a ona mówi, że tak, ma na magazynie, ale u dostawcy i trzeba czekać 3 dni, bo ona musi zamówić. Jak ktoś tak pogrywa, to niech spada na bambus ze swoim interesem. Wolę iść do marketu i mam towar w większości na miejscu, a jak nie ma to powiedzą dokładnie kiedy będzie.

      W ikei masz możliwość zakupu takich używanych rzeczy w obniżonych cenach. Cześć pewnie idzie na ekspozycję jeśli się nadaje.

    •  

      pokaż komentarz

      Jako klient zawsze mogę się rozmyślić.

      @Opryskus69: Nie zawsze właśnie, nie zawsze. Nawet w prokonsumenckich sklepach nie możesz zwrócić towaru wykonanego na Twoje indywidualne zamówienie.

      A co do zakupu gresu to w końcu jak było? Kupiłeś w końcu ten gres u tej Grażyny czy tylko chciałeś kupić i zamówiłeś? Bo trochę się dwie wypowiedzi ze sobą kłócą.

      Dzięki za info o Ikei i tych używkach. Obawiam się jednak, że nie może to być cała prawda. Zakładając nawet ilość zwrotów 1 na 100 to po pewnym czasie ma się magazyn pełny używanego sprzętu. Nie wstawi się też tego na ekspozycję, jeżeli to są jakieś stare modele (w sensie stare kolekcje mebli). I prędzej czy później będzie się miało pchli targ używek... hmm. I pewnie dlatego już chyba to nie obowiązuje patrząc na bieżący regulamin - https://www.ikea.com/pl/pl/local-apps/pdf/regulaminy/2019/Regulamin_zwrotu_od_8_kwietnia_05.04.2019.pdf - masz rok na zwrot, ale rzeczy nieużywanej (może być rozpakowana, ale nie używana). Jasne, według tego regulaminu Ikea może podjąć decyzję o zwrocie nawet jeśli towar był używany i został w jakiś sposób uszkodzony (pkt II.4), ale właśnie może i dodatkowo wiąże się to z obcięciem części kwoty. Czyli tak naprawdę nie masz żadnej gwarancji, że nie powiedzą Ci np. obcinamy dajmy na to 99% ;). A jak już złożyłeś mebel, przywiozłeś go do salonu Ikei to nie będziesz z powrotem do domu go wiózł.

    •  

      pokaż komentarz

      @Erie: wziąłem gres od Grażyny, bo miałem termin z majstrem, dlatego mi był on potrzebny na już. Brałem dwa rodzaje tego gresu. Jednego wziąłem za dużo, drugiego za mało. Chciałem zwrócić i zamówić dodatkowo tego drugiego. Zwrotu nie przyjęli, ale drugiego dać więcej to oczywiście. Podziękowałem za taki deal i resztę kupiłem gdzieś indziej. Wolałem poczekać z remontem, niż wzbogacić Grażynę. Dorobić się to pierwsi, ale wziąć paczkę gresu za 200 złotych to już q%%# nie. Sprzedała by ten gres pewnie w ciągu tygodnia komuś innemu. Wiem, że nie ma obowiązku przyjmować towaru nawet jeśli nie był używany, ale klient jest już do takiego poziomu obsługi przyzwyczajony i trudno się przestawić.
      Widziałem jak w Ikei dziewczyna zwracała krzesło, które wyglądało jakby stalo 10 lat na melinie. Zajechane na maksa, ja bym się wstydził z nim przyjść, ale ona level Kuźniar. Przyjęli jej to po jakiś konsultacjach z kierownikiem. Ogólnie bardzo idą klientowi na rękę, ale czasem się trafi jakiś pracownik, który robi pod górę. Reklamowałam kuchnię, były wady montażu, których nie zauważyłem przy odbiorze. Dziewczyna mi powiedziała, że takie się nie kwalifikują. Zadzwoniłem na infolinię, powiedzieli żebym reklamować, po 3 dniach przeszli kolesie i wady usunęli.
      Co do zwracanych mebli to pewnie mielą te mebelki i robią z tych trocin nowe dla trzeciego świata, albo dają do jakiś spalarni. Na pewno nie są pod kreską.

    •  

      pokaż komentarz

      @Erie: wziąłem gres od Grażyny, bo miałem termin z majstrem, dlatego mi był on potrzebny na już. Brałem dwa rodzaje tego gresu. Jednego wziąłem za dużo, drugiego za mało. Chciałem zwrócić i zamówić dodatkowo tego drugiego. Zwrotu nie przyjęli, ale drugiego dać więcej to oczywiście. Podziękowałem za taki deal i resztę kupiłem gdzieś indziej. Wolałem poczekać z remontem, niż wzbogacić Grażynę. Dorobić się to pierwsi, ale wziąć paczkę gresu za 200 złotych to już q##@ nie. Sprzedała by ten gres pewnie w ciągu tygodnia komuś innemu. Wiem, że nie ma obowiązku przyjmować towaru nawet jeśli nie był używany, ale klient jest już do takiego poziomu obsługi przyzwyczajony i trudno się przestawić.

      Szybko się przyzwyczajamy do dobrego, ale już Ci napisałem spróbuj się postawić w roli tej Grażyny. Jeżeli byłeś np. dziesiątym w tym dniu klientem, co to tylko chce zwrócić jedną nadmiarową paczkę czegoś za 200 zł. To dalej się robią wymierne pieniądze. W takim wypadku warto zrobić zupełnie inaczej - umówić się ze sprzedawcą PRZED zakupem o ewentualny zwrot, albo że np. będziesz sobie odbierał w partiach tylko tyle ile jest potrzebne. Zupełnie inaczej reaguje wówczas sprzedawca (nawet Grażyna z Januszem) niż jak jest postawiona przed faktem typu "ja klient przyłażę i żądam możliwości zwrotu, bo jak nie to od negatywów się nie opędzicie" (nie twierdzę przy tym, że akurat Ty tak zrobiłeś, ale zasadę znasz).

      Widziałem jak w Ikei dziewczyna zwracała krzesło, które wyglądało jakby stalo 10 lat na melinie. Zajechane na maksa, ja bym się wstydził z nim przyjść, ale ona level Kuźniar. Przyjęli jej to po jakiś konsultacjach z kierownikiem. Ogólnie bardzo idą klientowi na rękę, ale czasem się trafi jakiś pracownik, który robi pod górę.

      Kuźniar to pokazał jaki może być poziom sp##@$!@enia klientów, którym się wydaje, że stoją ponad wszystkimi. A pracownik w sieci nie zrobi nic ponad wytyczone mu przez instancję wyżej ramy, bo się boi wylotu.

      Reklamowałam kuchnię, były wady montażu, których nie zauważyłem przy odbiorze. Dziewczyna mi powiedziała, że takie się nie kwalifikują. Zadzwoniłem na infolinię, powiedzieli żebym reklamować, po 3 dniach przeszli kolesie i wady usunęli.

      Co innego zwrot pełnosprawnego (lub używanego) produktu, a co innego reklamacja wady. Zapewne to rozróżniasz, ale na wszelki wypadek przypominam. A ta dziewczyna pewnie jak wyżej - bała się zrobić coś ponad wytyczone ramy, więc jak jej powiedzieli nie można to nie można i koniec.

      Co do zwracanych mebli to pewnie mielą te mebelki i robią z tych trocin nowe dla trzeciego świata, albo dają do jakiś spalarni. Na pewno nie są pod kreską.

      No właśnie wciąż mnie to zastanawia, bo to że nie są pod kreską to wiem na pewno ;), Skoro kolejne sklepy chcą otwierać.

  •  

    pokaż komentarz

    a co się tak puszycie?
    Przeciez na dużej(chyba większej częsci Polaków) to jest własnie "zimowa impreza". Impreza w firmie, potem buszowanie po galeriach, obejrzenie Kevina, powp$!#$$#anie placka, bigosu, ewentualne rytualna pasterka. Kto tu coś więcej rozmyśla, modli się? Wszystko, płytkie, kolorowe, konsumpcyjne, imprezowe.
    Nie ma co się oburzać, w Polsce też to już jest "zimowa impreza"

  •  

    pokaż komentarz

    Jak zimowa impreza to proponuję zmienić drzewko ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    źródło: m.wm.pl 18+

  •  

    pokaż komentarz

    Te choinki w Ikei są tragiczne cztery kikuty za patyku na 150zl xD to już lepiej u polskiego producenta / sklepu zamówić które są gęste i jakoś wyglądają.

    A tak w ogóle to tylko żywa choinka.

Dodany przez:

avatar alberto81 dołączył
1601 wykopali 108 zakopali 32.7 tys. wyświetleń