•  

    pokaż komentarz

    Największą zaletą małżeństwa moim zdaniem jest stabilizacja, a rozumiem przez to wzajemne powstrzymywanie się od głupich decyzji i ryzykownych działań w życiu. To bardzo ważne, że mam do kogo wracać do domu, a także motywujemy się wzajemnie, żeby z tego domu wychodzić i w ogóle rano wstawać nawet w wolne dni. I jest tak, jak w przysłowiu, że co dwie głowy, to nie jedna, a to pozwala nie tylko rozwiązywać więcej problemów i działać wydajniej przez jakąś cudowną synergię, ale nawet pozwala zrobić więcej w życiu, bo rozwiązuje się nie tylko własne problemy, ale i tej drugiej osoby, z którymi by sobie sama nie poradziła, albo zmarnowała by na to zbyt wiele energii. I jak jeszcze sobie pomyślę, ile sił oszczędziłem na szukanie kogoś i zabieganie o względy, tylko dlatego, że już mam wszystko czego mogę chcieć!

  •  

    pokaż komentarz

    no to przegrywy-wykopki, dawać tu litanię redpilową przeciw kobietom ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    zwłaszcza do tej grafiki o winie...

    Ze statystyk wynika, że im więcej dzieci tym mniej rozwodów. Czyli im mniej czasu razem tym trwalsze małżeństwo. Do roboty, do garów, dzieci narobić, dzieci wykarmić, spać i ze sobą nie rozmawiać - receptą na uniknięcie rozwodu!

    •  

      pokaż komentarz

      Czyli im mniej czasu razem tym trwalsze małżeństwo.

      @olszus: Zgadza się. Ja na przykład spędziłem ze swoją żoną 0 sekund, więc nasze małżeństwo nikgdy się nie rozpadnie.

    •  

      pokaż komentarz

      im więcej dzieci tym mniej rozwodów. Czyli im mniej czasu razem tym trwalsze małżeństwo

      @olszus: to chyba tak nie dziala xD

    •  

      pokaż komentarz

      @Cryptonerd_io: ale tak statystyki pokazują. Więc jak to interpretować? Pary bez dzieci rozwodzą się najszczęściej, a mają najwięcej czasu dla siebie nawzajem.

      Masz jakieś inne dane? Czy może dowód anegdotyczny na swoim przykładzie, tudzież kolegi?

      Czy może xD argument?

      //w sumie mój pierwszy komentarz był prawie cały xD i pdk ale jak podchwyciłeś temat do dawaj dalej :)

    •  

      pokaż komentarz

      @olszus Statystyki na temat winy wynikają moim zdaniem z tego, że jeśli ktoś żąda rozwodu z orzeczeniem o winie to jest to zwykle kobieta. Facet, często nawet zdradzony ma to w dupie i nie chce publicznego prania brudów. Kobieta często liczy na alimenty nie tylko na dzieci, ale i na siebie. Rozwód o winie daje też lepszą pozycję, jeśli chodzi o podział majątku, a ten gromadzą głównie mężczyźni. Dodajmy do tego sfeminizowane sądy, orzekające na korzyść kobiet i mamy statystyki jakie mamy.
      Co do liczby dzieci to jest to sprawa oczywista.
      Z jednej strony na większą liczbę dzieci decydują się częściej te bardziej udane małżeństwa.
      Z drugiej strony, dzieci są czynnikiem, który powstrzymuje wielu ludzi od rozwodu. Stąd wzrost liczby rozwodów dla małżeństw z długim stażem, które odchowały już potomstwo i nic więcej ich nie łączy.

    •  

      pokaż komentarz

      Co do liczby dzieci to jest to sprawa oczywista.
      Z jednej strony na większą liczbę dzieci decydują się częściej te bardziej udane małżeństwa.


      @mindrape: dla innych inaczej oczywista. Masz jakiś dowód czy tak tylko myślisz? Bo ja mogę napisać że ilość dzieci odsuwa na bok problem konfliktu charakterów, który jest w statystykach na pierwszym miesjcu - nie ma czasu na konflikt.

    •  

      pokaż komentarz

      @olszus Nie mam żadnych statystyk. Myślę, że normalny człowiek nie będzie produkował coraz większej liczby dzieci w małżeństwie, które nie ma silnych podstaw. Jednak w tym co mówisz moim zdaniem też jest trochę racji. Tyle, że ja bym to ujął inaczej. To nie chodzi tyle o czas spędzony razem, a wspólny cel, jakim jest wychowanie dziecka. Myślenie w stylu: "nic nas nie łączy to zróbmy sobie dziecko, to uzdrowi nasze małżeństwo." Wspólne wychowanie dziecka przeważnie wręcz zmusza rodziców do spędzania większej ilości czasu razem.

    •  

      pokaż komentarz

      @mindrape: statystycznie ujowe małżeństwa mają kupe dzieci. Ty masz koloryzowany obraz małżeństwa. Masz naście czy dwadzieścia kilka lat?

    •  

      pokaż komentarz

      @olszus Mam 34. Z moją żoną jesteśmy razem od ponad 10 lat. Może faktycznie patrzę zbytnio na swoje myślenie. Nie potrafię sobie wyobrazić sytuacji, że moje małżeństwo ledwo zipie, a ja produkuję kolejne dzieci. Małżeństwa wielodzietne z mojego otoczenia też są bardzo udane i spędzają ze sobą dużo czasu, ale były takie również gdy jeszcze nie miały dzieci, albo miały np. jedno. Choć faktycznie znam małżeństwa raczej słabo udane, a mają dwoje dzieci i nie wiem po co płodzili to drugie. Jednak każdy myśli po swojemu...¯\(ツ)

    •  

      pokaż komentarz

      ale tak statystyki pokazują. Więc jak to interpretować? Pary bez dzieci rozwodzą się najszczęściej, a mają najwięcej czasu dla siebie nawzajem

      @olszus: A może jest dokładnie odwrotnie: mając dzieci, spędza się więcej czasu z rodziną.

    •  

      pokaż komentarz

      @idiot: Niekoniecznie. Niektorzy mezowie siedza specjalnie jak najdluzej w pracy, zeby uniknac jazgotu gromadki dzieci w domu. Smutne, ale znam co najmniej jeden taki przypadek.

    •  

      pokaż komentarz

      @mindrape: Duzo par plodzi drugie dziecko po kilku latach z mysla „ono uratuje nasze malzenstwo, scali nas ponownie”, co oczywiscie jest juz bledem w samym sobie.

    •  

      pokaż komentarz

      @pepinoogorino: Bzdura. Każdy kto ma dziecko wie, ze to właśnie ono przez pierwszy rok powoduje najwiecej konfliktów między kobieta a mężczyzna. Trzeba mieć dużo zaufania do partnera i znać go bardzo dobrze, żeby decydować się na kolejny trud z nieprzespanym nocami i innymi problemami. A nie zapominajmy, ze pod opieka jeszcze jest starcse dziecko, które tez szuka atencji i ma swoje potrzeby.

    •  

      pokaż komentarz

      @koniarek: No ale przeciez napisalem „co jest bledem samym w sobie”.

    •  

      pokaż komentarz

      @pepinoogorino: Nie wiem, może obracam się w innym towarzystwie ale ludzie których znam podejmowali decyzje o kolejnym dziecku bo byli po prostu szczęśliwi ze sobą. Nie znam żadnego przypadku, o którym napisałeś

    •  

      pokaż komentarz

      @koniarek: No, a ja znam dwa i co? Zauwaz, ze to nie jest moj punkt widzenia tylko ich.

    •  

      pokaż komentarz

      @olszus a może chodzi o to, że ludzie mający dzieci rzadziej decydują się na rozwód, bo chodzi o
      a) wychowanie dzieci w pełnej rodzinie
      i/lub
      b) potencjalny trud wychowania dzieci samotnie i/lub
      c) trudność w znalezieniu nowego partnera, jeśli ma się już dwójkę lub trójkę dzieci (tzw.
      bagaż i ew. alimenty)?
      Z tych powodów ludzie mogą potencjalnie przełknąć złość, żal i ew. trudności w małżeństwie.

    •  

      pokaż komentarz

      @olszus te bez orzekania o winie to wina kobiet, ale faceci odpuszczają żeby mieć jak najszybciej święty spokój

    •  

      pokaż komentarz

      @olszus: wiecej dzieci maja biedniejsi ludzie, ktorzy i tak sie nie rozwodza bo ich na to nie stac. Tzn kobieta czesto zarabia malo badz wcale - zajmoje sie dziecmi i moze odejsc tylko wowczas, gdy ma juz pewnego innego partnera czy rodzine ktora ja przygarnie i utrzyma.

      Bogatsi maja mniej dzieci, to osoby ktore stac by zyc samodzielnie. Takze nie ma bariery ekonoczminej przed rozstaniem.
      A czynniki ekonomiczne sa jednymi z najsilniej wplywajacymi na ludzkie decyzje.

    •  

      pokaż komentarz

      @Aster1981: Przydałyby się statystyki na ten temat, niby się utarło tak jak mówisz ale nie wiem czy taka jest prawda. Osobiście znam jedną rodzinę z 4 dzieci, moją kuzynkę która wychowuje z mężem dzieci na bardzo dobrym poziomie, kasy mają też więcej niż średnia. Słyszałem za to mnóstwo opowieści o patologii z gromadką dzieci, pytanie jakie są proporcje.

    •  

      pokaż komentarz

      @olszus:
      Wyprowadzę Cię z MATRIXa i udowodnię, że jest dokładnie odwrotnie, niż twierdzisz.

      Użyjemy opracowanie GUS z 2018 roku (ale dane pochodzą ze spisu powszechnego w 2011 roku). Opracowanie jest pod adresem:
      https://stat.gov.pl/obszary-tematyczne/ludnosc/ludnosc/sytuacja-demograficzna-polski-do-2018-roku-tworzenie-i-rozpad-rodzin,33,2.html
      Strona 141-142. Wykres 54 oraz 55: W ogólnej liczbie rodzin w 2011 roku t.j. 10973 tys. małżeństwa bezdzietne stanowią 24.6% t.j. 2699 tys.
      Strona 147. Tablica 23: Małżeństwa z dziećmi w wieku 0-24 lat na utrzymaniu według liczby dzieci (w tys.):
      Bez dzieci w wieku 0-24 lat: 2699 (40%) (dana obliczona powyżej)
      1 dziecko: 1935 (29%)
      2 dzieci: 1563 (23%)
      3 dzieci: 391 (6%)
      4 dzieci: 130 (2%)
      Suma: 6718 małżeństw (100%)

      Ponieważ infografika z infograficy.pl dotyczy dzieci na utrzymaniu w wieku 0-17 lat (niepełnoletnich), zrobimy korektę biorąc pod uwagę strukturę demograficzną w.g. GUS z 2012 roku (z rocznika statystycznego na 2012 rok, ponieważ w roczniku z 2011 nie ma jeszcze danych ze spisu powszechnego z roku 2011). Duży rocznik statystyczny jest pod tym adresem:
      https://stat.gov.pl/cps/rde/xbcr/gus/RS_rocznik_statystyczny_rp_2012.pdf
      Tam na stronie 190 jest TABL.4 (120) p.t. Ludność według płci i wieku. Z niej wyciągamy, że ludzi w wieku 0-17 lat w 2011 roku było razem 7146,5 tys., natomiast wszystkich osób w wieku 0-24 w 2011 było 10908,7 tys. Zatem udział osób niepełnoletnich (0-17 lat) w całej frakcji 0-24 lat to 65,5%.
      Robimy korektę naszych danych z tablicy 23 mnożąc surowe dane (dla rodzin z dziećmi) razy 65.5% oraz korygując liczbę rodzin bez dzieci o różnicę, którą otrzymamy po skorygowaniu liczby rodzin z dziećmi (żeby wszystko dodawało się do sumy 6718 tys. małżeństw). Otrzymujemy:
      Tablica 23a (po korekcie): Małżeństwa z dziećmi w wieku 0-17 lat na utrzymaniu według liczby dzieci (w tys.):
      Bez dzieci w wieku 0-17 lat: 4085,6 (60,8%)
      1 dziecko: 1267,4 (18,9%)
      2 dzieci: 1023,8 (15,2%)
      3 dzieci: 256,1 (3,8%)
      4 dzieci: 85,1 (1.3%)
      Suma: 6718 małżeństw (100%)

      Porównajmy teraz udział tych frakcji (małżeństwa z 2011 roku) z ich udziałem w rozwodach w 2016 roku (wiem, 5 lat różnicy, ale zmiana tej struktury na przestrzeni 5 lat była nieznaczna):
      Bez dzieci: 60,8% ogółem - 41,3% udział w rozwodach
      1 dziecko: 18,9% ogółem - 36,0% udział w rozwodach
      2 dzieci: 15,2% ogółem - 19,1% udział w rozwodach
      3 dzieci: 3,8% ogółem - 3,0% udział w rozwodach
      4 dzieci: 1,3% ogółem - 0.7% udział w rozwodach

      Co z tego wynika? Ano to, że jest dokładnie odwrotnie niż piszesz. Bez najmniejszych wątpliwości DZIECI OBNIŻAJĄ STABILNOŚĆ ZWIĄZKU!!! Szczególnie wyraźnie jest to widoczne w przypadku jednego dziecka, gdzie różnica udziału frakcji jest miażdżąca! Oznacza to, że pierwsze dziecko dramatycznie obniża stabilność związku, drugie też oddziaływuje bardzo negatywnie na tą stabilność, trzecie i czwarte wydają się być neutralne (różnice na granicy błędu statystycznego). Można by to ująć tak: Rodziny, które "przetrwały" pierwsze dziecko i się nie rozpadły, mają mniej problemów z kolejnymi dziećmi. Czyli spłodzenie dziecka jest swego rodzaju "testem ognia" dla małżeństwa. Jednak dla stabilności małżeństwa JEST ZDECYDOWANIE LEPIEJ NIE MIEĆ ŻADNYCH DZIECI (różnica dla frakcji "bez dzieci")!!!

    •  

      pokaż komentarz

      Stąd wzrost liczby rozwodów dla małżeństw z długim stażem, które odchowały już potomstwo i nic więcej ich nie łączy

      @mindrape: Właśnie zastanawiałem się co może być powodem takiego skoku na wykresie właśnie dla tych dłuższych związków. Łap plusika

    •  

      pokaż komentarz

      @olszus: Ta infografika przedstawia tylko statystykę, a wniosek (błędny) wyciągnąłeś sam i teraz jeszcze ten wniosek atakujesz. Liczba par z 4 i więcej dzieci, sama w sobie już stanowi niski procent populacji par więc ich udział w rozwodach jest mały. Duza Ilość dzieci koreluje z wsią a tam w mniejszych społecznościach ciężej jest rzucić wszystko i pójść w swoją stronę. Z grafiki nie wynika, że im więcej dzieci tym trwalsze małżeństwo, typ jest Twój wniosek, bo nie znasz się na statystyce i chcesz prowokować.

    •  

      pokaż komentarz

      @olszus: tak to jest na wypoku rację masz ale Cię zalali minusami

    •  

      pokaż komentarz

      jeśli ktoś żąda rozwodu z orzeczeniem o winie to jest to zwykle kobieta. Facet, często nawet zdradzony ma to w dupie i nie chce publicznego prania brudów.

      @mindrape: Niesamowite, jak wykopki potrafią facetów usprawiedliwić dosłownie we wszystkim i co by to nie było zawsze wina będzie na kobiecie a jednocześnie twierdzą, że to tylko kobiety ich o wszystko oskarżają.

    •  

      pokaż komentarz

      tatystyki na temat winy wynikają moim zdaniem z tego, że jeśli ktoś żąda rozwodu z orzeczeniem o winie to jest to zwykle kobieta. Facet, często nawet zdradzony ma to w dupie i nie chce publicznego prania brudów.

      @mindrape: Niestety tacy ignoranci wspierają budowanie złego PR mężczyznom, bo kobietom prawie zawsze "darują". Feminizm ma przez to podkładkę statystyczną, by demonizować mężczyzn i ustalać prawa dobre dla kobiet (także tych toksycznych, które unikają przez to konsekwencji).

    •  

      pokaż komentarz

      Ze statystyk wynika, że im więcej dzieci tym mniej rozwodów.

      @olszus: więcej dzieci mają osoby konserwatywne, a osoby konserwatywne rzadziej się też rozwodzą.

    •  

      pokaż komentarz

      Bo ja mogę napisać że ilość dzieci odsuwa na bok problem konfliktu charakterów, który jest w statystykach na pierwszym miesjcu

      @olszus: ten "mistyczny" "konflikt charakterów", to nic innego jak: "Wiesz... skończyła się chemia z mojej strony i mnie znudziłeś/znudziłaś".

    •  

      pokaż komentarz

      @olszus: raczej dziecko jest tu świetnym testem dla małżeństwa i jak przeżyją razem pierwsze i nie będą skakać sobie do gardeł to przekonują się, że po prostu chcą być razem i wtedy pojawiają się następne. Tak bym to tłumaczyła.

    •  

      pokaż komentarz

      @przystojnykawaler:
      Gdybym to ja przeczytał Twój komentarz 18 lat temu...
      Pora poszukać DeLoreana

  •  

    pokaż komentarz

    Moi rodzice są 30 lat małżeństwem, ale ja się dziwie, że wciąż są. Kompletnie nie pasują do siebie. Ojciec to bałaganiarz, nie dba o siebie, codziennie jest z nim wojna o świeże ciuchy, nie łażenie z butami po domu, zagracona piwnica, przyjmowanie starych gratów które nie są potrzebne. Siedzenie przed kompem na fb, wydzwanianie do innych na pierdoły i podjada słodkie mimo cukrzycy. Nawet nie uprawia żadnego sportu i w wieku 60 lat strzelił mu kręgosłup, jak inni ludzie zaczynają w tym wieku drugie życie.

    Mama z kolei ciągle sprząta kuchnie, pójdzie na ogród coś porobić, posprząta w domu, posprząta przed domem. Ciuchy wypierze, wyprasuje i do tego prowadzi apteke a ojciec jest na emeryturze nauczycielskiej. Coś tam pojedzie do urzędu załatwić a to jest niewiele godzin w miesiącu.

    •  
      aardwolf

      -48

      pokaż komentarz

      @PanDomestos: to fakt, dziwię się, że z nią wytrzymał

    •  

      pokaż komentarz

      @aardwolf: Ja się dziwie, że ktoś z tobą wytrzymuje.

    •  

      pokaż komentarz

      @PanDomestos: W czasach kiedy oni się poznali możliwości matrymonialne ograniczały się najpewniej do znajomych z zasięgu kilku ulic, więc pewnie "każdy brał co miał", a śluby były brane na szybko gdy pojawiał się brzuch ( ͡° ͜ʖ ͡°)

      Nie znam nikogo w grupie 45-60, kto by miał zgrane małżeństwo i pasującego partnera. Cały czas mam wrażenie, że oni się wiązali z łapanki XD

    •  

      pokaż komentarz

      @PanDomestos:
      Sam nie wiem dlaczego czytając Twój wpis przypomniały mi się poniższe słowa (pierwszy wers):

      Z dobrą kobietą – nie boli życie,
      od dobrego jadła – nie boli brzuch,
      od dobrego trunku – nie boli głowa...

      Marek Hłasko – Pętla
      //

    •  

      pokaż komentarz

      W czasach kiedy oni się poznali możliwości matrymonialne ograniczały się najpewniej do znajomych z zasięgu kilku ulic,

      @kjjbox:
      xDDDD ile Ty masz lat, 12?
      Za komuny istnialy np pociagi i ludzie jezdzili do wiekszych miast na imprezy gdzie sie poznawali.

    •  

      pokaż komentarz

      Nie znam nikogo w grupie 45-60, kto by miał zgrane małżeństwo i pasującego partnera. Cały czas mam wrażenie, że oni się wiązali z łapanki XD

      @mistellaire a myślisz, że ci co mają dzisiaj 15-30 lat za na starość będą tworzyć dobre i zgrane małżeństwa?

      Jak na razie nie potrafią nawet zwykłych związków tworzyć i dzisiejsi młodzi rzadziej są w związkach i rzadziej chodzą na randki niż pokolenie ich rodziców.

      Kiedyś robiono badanie w pewnej dużej sieci supermarketów w USA odnośnie ekspozycji produktów.

      W połowie sklepów ustawiono ogromne stoiska z bardzo wieloma dżemami, a w połowie małe stoiska z kilkoma rodzajami dżemów.

      No i z tego badania wyszło, że o ile ludzie spędzali znacznie więcej czasu na dużym stoisku, oglądając różne oferty, to sumarycznie, rzadziej na nim decydowali się na zakup dżemu niż na małym stoisku.

      Naukowcy sugerują, że wynikało to ze zbyt dużej możliwości wyboru i rosnącego wraz z nim kosztu alternatywnego, czy inaczej kosztu utraconych możliwości.

      https://pl.m.wikipedia.org/wiki/Koszt_alternatywny

      Po prostu ludzie podświadomie bali się, że wybiorą źle, a inny dżem będzie lepszy, więc znacznie częściej rezygnowali z jego kupna.

      Ludzkich związków dotyczy to samo i ludzie podświadomie, a nierzadko i świadomie zastanawiają się, czy któraś z osób, których nie wybrali, jest lepsza od tej, którą wybrali, albo czy jak poszukają dłużej, to nie znajdą jeszcze lepszej.

      Przez to rośnie liczba osób stałe poszukujących nowych partnerów, a za to spada liczba związków i satysfakcja ze związków, bo ludzie cały czas mają w głowie to, że gdzieś tam, na wyciągnięcie ręki, może być ktoś znacznie lepszy od obecnego partnera czy partnerki.

    •  

      pokaż komentarz

      Coś tam pojedzie do urzędu załatwić a to jest niewiele godzin w miesiącu.

      @PanDomestos: co może w urzędzie załatwiać po kilka godzin na miesiąc? :D

    •  

      pokaż komentarz

      @valhander: @mistellaire:

      @kjjbox: xDDDD ile Ty masz lat, 12?

      Mniejsza o mnie, zaintrygowało mnie, ile Ty masz lat, skoro odpowiadasz komuś innemu, wołając kogoś innego.
      //

    •  

      pokaż komentarz

      @mistellaire: takie jest po prostu zycie, ludzie sie zmieniaja

    •  

      pokaż komentarz

      @PanDomestos: @mistellaire: nie liczac nielicznej wowczas klasy sredniej, reszta sie wiazala jak opisales - kogo udalo sie poznac/zlapac. Potem wpadka i szybki slub, bo "co ludzie powiedza", "co sama zrobie". Do tego negatywne i funkcjonujace niegdys pojecia starej panny i starego kawalera i presja spoleczna z tym zwiazana.
      Takze tylko nieliczni mogli sie dobierac, tak by faktycznie bylo im dobrze.

      Tyle ze te malzenstwa sa wlasciwie "martwe", tacy ludzie sa ze soba bo nie maja pomyslu ani pieniedzy na rozejscie sie i inne zycie.

    •  

      pokaż komentarz

      @mistellaire: @PanDomestos: @aardwolf: teraz jest ta sama patologia. Wiążą się w pray, żeby nie być samemu bo wstyd.

    •  

      pokaż komentarz

      Nie znam nikogo w grupie 45-60, kto by miał zgrane małżeństwo i pasującego partnera. Cały czas mam wrażenie, że oni się wiązali z łapanki XD

      @mistellaire: Ludzie się zmieniają i to często bardzo różnie od siebie. Ja np. miałem trochę zbyt olewatorski stosunek do życia, moja żona natomiast zbytnio się spinała. Z czasem ja się spiąłem trochę a ona wyluzowała i dzięki temu jest o wiele lepiej, jestem w stanie sobie wyobrazić jakby to wyglądało na starość gdyby było odwrotnie.

    •  

      pokaż komentarz

      @krzemas: Fajnie, że się zmieniło na dobre

    •  

      pokaż komentarz

      Jak na razie nie potrafią nawet zwykłych związków tworzyć

      @Strzelec_Kurpiowski: Zwłaszcza jak z natchnieniem będą czytać wypok i brać te wszystkie rady do serca, wtedy na pewno nic nie stworzą choćby z panicznego lęku lub nienawiści do kobiet, który przerodzi się w totalna paranoję.

    •  

      pokaż komentarz

      Zwłaszcza jak z natchnieniem będą czytać wypok i brać te wszystkie rady do serca, wtedy na pewno nic nie stworzą choćby z panicznego lęku lub nienawiści do kobiet, który przerodzi się w totalna paranoję.

      @sokotra: wykopem inspirują się osoby które i tak często wypadły z rynku matrymonialnego, czy to przez wady fizyczne, czy psychiczne.

      To o czym ja piszę jest globalne, a nie dotyczy samych wykopków.

      Prędzej związek będzie miała osoba z małej wiejskiej społeczności odciętej od świata, niż ktoś z wielkiego miasta, mający teoretycznie ogromny wybór przez tindery i inne bajery, typu media społecznościowe.

    •  

      pokaż komentarz

      @PanDomestos: może przyczyna jego zachowania tkwi w zachowaniu matki?

    •  

      pokaż komentarz

      Prędzej związek będzie miała osoba z małej wiejskiej społeczności odciętej od świata, niż ktoś z wielkiego miasta, mający teoretycznie ogromny wybór przez tindery i inne bajery, typu media społecznościowe.

      @Strzelec_Kurpiowski: Nie jest tak.
      Mam wielu znajomych, którzy na wsi nie mogli znaleźć dziewczyny, a po wyjeździe na studia do większego miasta mieli dużo łatwiej.
      Na wsiach trzeba być alpha, pić alkohol, chodzić na imprezy. Bez tego nie masz szans na dziewczynę. Przynajmniej na mojej wsi tak jest.

      W mieście jest dużo większy wybór, łatwiej znaleźć dziewczynę, która jest podobna do nas i ma podobne zainteresowania co my.

    •  

      pokaż komentarz

      Nie jest tak.
      Mam wielu znajomych, którzy na wsi nie mogli znaleźć dziewczyny, a po wyjeździe na studia do większego miasta mieli dużo łatwiej.
      Na wsiach trzeba być alpha, pić alkohol, chodzić na imprezy. Bez tego nie masz szans na dziewczynę. Przynajmniej na mojej wsi tak jest.


      @trevoz: która wieś w Polsce jest odcięta od świata? Żadna.

      Mylisz zwykłą wieś z wsią odciętą od świata.

    •  

      pokaż komentarz

      Mylisz zwykłą wieś z wsią odciętą od świata.

      @Strzelec_Kurpiowski: sorrki, w takim razie się zgadzam :)
      Na polskiej wsi jest ten durny efekt instagrama, czyli to samo co w mieście, ale potęguje to to, że ze wsi kobiety uciekają do miast i dlatego na wioskach jest duża przewaga mężczyzn. Stąd się biorą wymagania z kosmosu i laska która zarabia 1500zł czuje się jak księżniczka.

    •  

      pokaż komentarz

      Na polskiej wsi jest ten durny efekt instagrama, czyli to samo co w mieście, ale potęguje to to, że ze wsi kobiety uciekają do miast i dlatego na wioskach jest duża przewaga mężczyzn. Stąd się biorą wymagania z kosmosu i laska która zarabia 1500zł czuje się jak księżniczka.

      @trevoz: na wsi nie ma pracy i perspektyw dla kobiet, dlatego większość idzie się uczyć do miast, a potem już tam zostaje.

    •  

      pokaż komentarz

      a myślisz, że ci co mają dzisiaj 15-30 lat za na starość będą tworzyć dobre i zgrane małżeństwa?

      @Strzelec_Kurpiowski: ale to ty błagasz Boga o żonę.

    •  

      pokaż komentarz

      ale to ty błagasz Boga o żonę.

      @ameneos: proszę o dobrą żonę, bo patologii jest dzisiaj pełno, a ty jesteś internetowym przegrywem, który do tego stopnia wciągnął się w życie wirtualne, że pamięta co obcy typ pisał w internecie prawie pół roku temu i się do tego przywala.

      Jesteś dobrym przykładem na patologiczne skutki internetu i mediów społecznościowych.

    •  

      pokaż komentarz

      @Strzelec_Kurpiowski: akurat masz charakterystyczny nick, to wpadło mi w pamięć.

    •  

      pokaż komentarz

      Nie znam nikogo w grupie 45-60, kto by miał zgrane małżeństwo i pasującego partnera. Cały czas mam wrażenie, że oni się wiązali z łapanki XD

      @mistellaire: A zobaczysz swoje i znajamych zwiazki za 30 lat :):):)
      10 lat temu toczyłem dyskusję z pewnym mi znajomym Hindusem, nie moglem sie nadziwic ze on mieszkajacy w stanach ma zone ktora mu przez internet rodzice znalezli, wyswatali.
      On przekonywal ze nic tak nie cementuje malzenstwa jak wlasnie swatanie, bo to jakies tam kryteria w stylu wyksztalcenie, majatek, poglady.
      I ze zachodnie podejscie sie nie sprawdza, czyli nie ma szczesliwego dlugotrwalego malzenstwa z milosci.
      I juz kiedys mu burbona postawilem - mial racje. Statystyka nie klamie. Z milosci to sie ma 4 malzenstw na zycie :)

  •  

    pokaż komentarz

    Prawo jest tak skonstruowane, że kobieta jest de facto wynagradzana finansowo za zdradę, zaś w przypadku rozwodu zyskuje ogromne pieniądze, które ustawiają ją w życiu.
    Pakiet: zdrada + rozwód daje kobiecie z jednej strony pieniądze od nowego frajera (kochanka - potencjalnie nowego męża), z drugiej alimenty + gigantyczne pieniądze z podziału majątku przy rozwodzie.
    Bardzo opłacalne w sądzie jest oskarżenie męża o przemoc domową i gwałty na dzieciach.

    Hmm... No ciekawe co może być przyczyną...

  •  

    pokaż komentarz

    Rozwody wg czasu trwania małżeństwa: aż 26,5 % przypadków, to małżeństwa o stażu równym lub większym niż 20 lat.
    ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    https://www.youtube.com/watch?v=ca1nQa2Feb0

Dodany przez:

avatar cannondale1 dołączył
469 wykopali 4 zakopali 48.7 tys. wyświetleń