•  

    pokaż komentarz

    Chyba seryjny samobójca mu pomógł ( ͡° ͜ʖ ͡°)

  •  

    pokaż komentarz

    Mam nadzieje ze zdychal w meczarniach

  •  

    pokaż komentarz

    Cóż, sądząc po artykule, to prawdopodobnie sam popełnił samobójstwo. Kiedyś przyszło mi przeczytać kilka "zwierzeń", "wywiadów" z pedofilami. Przyznawali się, że to co robili, to "byli oni", że dostawali amoku, nie wiedzieli co robią, to taki impuls. Jeden typ opowiadał, że wszystko było normalnie, nigdy nic się nie działo u niego ze sferami seksualnymi nie tak, nie był od niczego uzależniony itd. Poszedł kiedy do koleżanki, koleżanka miała małe dziecko, wyszła chyba po coś do sklepu, a on zgwałcił dziecko i wyszedł, i dopiero jak wyszedł, to zdał sobie sprawę z tego, co się stało. Często nie planują tych zbrodni, a jak planują, to będąc "na głodzie" jak jakiś ćpun. Nie bronię ich, nie nie! Tylko opisuję aspekt pedofilii, o którym praktycznie się nie mówi, ale występuje (choć pewnie nie dotyczy wszystkich przypadków, ale ich części). Przypadek, który tutaj jest opisywany w sumie mi to przypomina... Koleś uzależnił się od porno i walenia konia, jak każde uzależnienie musiało iść dalej i dalej, ze zwykłych filmów do bmsd, oglądania udawanych lub prawdziwych nagrań gwałtów, pedalstwa, potem zoofilii, może nektrofilii itd, można się tylko domyślać, a leciało to latami. Potem poszło w filmy z dziećmi, z całkowitą już dominacją nad ofiarą, bo tylko to było w stanie ruszyć mu kuta**. Za każdym razem wyrzuty sumienia, latanie do kościoła, ale zbyt wielki wstyd i strach, żeby się przyznać, pójść po pomoc, więc koleś zaczął robić te rzeczy w praktyce, żeby się wyżyć i zaspokoić. Więc jak trafił do kicia to pewnie dotarło do niego wszystko 10 razy bardziej, głód braku narkotyku dobił, więźniowie nie pomagali zapomnieć, a wręcz przeciwnie i mamy trupa.