•  

    pokaż komentarz

    Pierwsza myśl? Paradoks ferm jego.( ͡~ ͜ʖ ͡°)

    źródło: paradoks ferm jego.jpg

  •  

    pokaż komentarz

    Istnieje jeden sposób na odbycie podróży w czasie, wykorzystując do tego zjawisko dylatacji czasu. Kapteyn b to planeta oddalona o 12.8 lat świetlnych od Ziemi. Załóżmy, że podróżnik ruszy w podróż na Kapteyn b i z powrotem na Ziemię, na pokładzie statku kosmicznego poruszającego się z prędkością 99.99% prędkości światła. Dystans wynosi 25.6 lat świetlnych. Dla obserwatorów z Ziemi w tym czasie minie 25.602 lat. Dla podróżnika z powodu dylatacji czasu minie tylko 0.36 roku, czyli nieco ponad 4 miesiące. Innymi słowy, gdyby to wydarzenie zaczęło się dzisiaj to podróżnik, dla którego minęły tylko 4 miesiące, powróciłby na Ziemię w czerwcu 2045 roku.

    Wszystko wskazuje na to, że podróż w czasie do tyłu jest niestety nierealna. Z potencjalną podróżą w czasie do tyłu jest związany tzw. paradoks dziadka. Zwykle chodzi o konkretny przypadek, w którym podróżnik cofa się w czasie o 50-60 lat po czym zabija swojego dziadka. Zabójstwo odbywa się w momencie, gdy dziadek nie spłodził jeszcze swojego syna, czyli ojca podróżnika. W ten sposób w rzeczywistości podróżnik nigdy się nie urodzi. Można to nawet rozszerzyć o taki przykład, że kupujemy ostatnią paczkę ulubionych chipsów w sklepie, jemy ją, po czym podróżujemy w czasie wstecz by zabrać tę paczkę ze sklepu zanim w ogóle ją kupimy. Paradoks ów ma zwykle 2 różne pozorne rozwiązania.

    Otóż zakładając, że podróż w czasie do tyłu jest w ogóle możliwa, pierwsza propozycja zakłada, że nie da się w przeszłości zrobić niczego, co zapobiegłoby danemu wydarzeniu. Cofając się w czasie nie bylibyśmy w stanie zabić swojego dziadka lub np. zabić Józefa Stalina w 1920 roku. Nie można by nic zmienić w linii czasu. Można by jednak było dokonać innych czynności, które już się wydarzyły. Np. wyobraźmy sobie taką sytuację, że w 1975 roku nieznany mężczyzna zabił kobietę na warszawskiej Woli. Takie wydarzenie miało miejsce. Wsiadamy w wehikuł czasu, cofamy się w czasie do roku 1975, po czym przypadkowo lub umyślnie zabijamy ową kobietę. Wypełniamy w ten sposób przeznaczenie, uzupełniamy linię czasu. To już się wydarzyło i było spowodowane naszym cofnięciem się w czasie. Taki motyw został użyty np. w popularnym serialu Zagubieni, w którym bohaterowie jako podróżnicy w czasie nie mogli niczego zmienić, jednocześnie wypełniając swoje przeznaczenie uzupełniali wydarzenia z linii czasowej. Inne wyjaśnienie zakłada, że podróż w czasie wstecz powoduje powstanie alternatywnej linii czasowej. Gdy cofam się w czasie i zabijam swojego dziadka to wówczas powstanie tam inna linia czasowa, w której nigdy się nie narodziłem.

    W 1972 roku astronomowie George Mullen oraz słynny Carl Sagan zauważyli paradoks związany z naszym Słońcem. Określili go mianem paradoksu słabego młodego Słońca. Jak zauważyli w publikacji na łamach ‘Science’ we wczesnej fazie ewolucji Ziemi na naszej planecie znajdowała się woda w stanie ciekłym. Co w tym dziwnego? No cóż, ówczesna moc Słońca wynosiła tylko 70% jego współczesnej mocy. Ilość energii słonecznej która docierała na Ziemię nie była wystarczająca aby utrzymać wodę w stanie ciekłym. Początkowo powinna zatem istnieć tzw. „Ziemia-śnieżka” pokryta lądolodem. Sagan oraz Mullen uznali, że najbardziej prawdopodobną opcją jest to, że w ziemskiej atmosferze było mnóstwo gazów cieplarnianych, które podgrzały wówczas planetę. Inne wyjaśnienie zakłada zmianę planetarnego albedo. Mniejszy obszar odsłoniętego lądu kontynentalnego spowodowałby mniej jąder kondensacji chmur zarówno w postaci nawiewanego pyłu, jak i źródeł biogennych. Niższe albedo umożliwiłoby przenikanie większej części promieniowania słonecznego na powierzchnię.

    źródło: lababa.png

    •  

      pokaż komentarz

      Nie zauważyłem, że to #gorti ( ͡º ͜ʖ͡º)
      odpalam filmik ( ͡° ͜ʖ ͡°)
      słyszę muzykę ( ಠ_ಠ)
      słyszę #gorti (ಠ‸ಠ) nope
      @Gorti: Dzięki Ci za formę tekstową. Jednak muszę przyznać, że brzmisz mniej irytująco niż wcześniej.

    •  

      pokaż komentarz

      @Gorti: Nie wiem czy miałeś już przyjemność, ale jeśli nie, to polecam w tymże ogólnym temacie 'Koniec wieczności' - I. Asimova oraz ''Cylinder van Troffa' - J. Zajdla ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @Gorti: co to za lewackie p$$?!!$enie

    •  

      pokaż komentarz

      @Gorti: mmmm nowy Gortunio ( ͡° ͜ʖ ͡°)

      źródło: Gorti.jpg

    •  

      pokaż komentarz

      @Gorti: A ja taką ciekawostkę chciałem wstawić, właśnie wymyśliłem.

      Nasz umysł jest skonstruowany do postrzegania czasu w tym kierunku, w którym go wszyscy postrzegamy, czyli dla nas do przodu. Ale czas jest tylko jednym z wymiarów wszechświata i tak jak na powiedzmy linię prostą możemy spojrzeć z jednej albo z drugiej strony, tak na czas też można tak patrzeć tylko nie ludzkim umysłem, bo jego konstrukcja to utrudnia. Wykonajmy więc eksperyment myślowy i wyobraźmy sobie istotę, której umysł postrzega czas w drugą stronę. Jak będzie wyglądała jego interpretacja rzeczywistości? To co dla nas jest przyczyną, dla nie byłoby skutkiem, nasz skutek byłby jej przyczyną. Paradoksy pierzchają jak bańki mydlane na wietrze w takim modelu.Ciekawe, czy bylibyśmy się w stanie z taką istotą skontaktować, w ogóle ją zauważyć, a ona nas?

    •  

      pokaż komentarz

      @mirek_kurna: Dalej myślę. A jeśli faktycznie żyjemy w jednym świecie z istotami postrzegającymi czas w stronę odwrotną niż my? Jak to wygląda? Dla nich czas biegnie normalnie, do przodu, rzeczy się dzieją i oni to obserwują, jak my. Ale jednocześnie te same zjawiska postrzegamy my, tylko w odwrotnym kierunku czasowym, dla nas i dla nich jest to normalny, spójny świat, żyją sobie, robią swoje, jednak jak powiedzmy ja podnoszę garnek, on go go, no właśnie nie opuszcza go, nie może być ciągłości chyba między obiema rzeczywistościami, muszą się łączyć raczej jako seria skrzyżowań światów o nieskończenie dużej częstotliwości, ale jednak bez ciągłości, bo wtedy by paradoksy właśnie powstawały w moim modelu, a jest on za młody by już na starcie się zaciąć. Dalej myślę, jak coś wymyślę to napiszę.

    •  

      pokaż komentarz

      Ktoś to musi w końcu powiedzieć ¯\_(ツ)_/¯ Bzdury z tą dylatacją czasu, dla kogoś kto leci na inną planetę i wraca mija tyle samo czasu co dla tego, który został "w spoczynku" , jedyne co to że siła grawitacji ma wpływ na to jak my i urządzenia którymi jest czas mierzony postrzegamy upływ czasu. Mówiąc prościej gdyby latać między dwoma punktami we wszechświecie o zerowej grawitacji tam i z powrotem to żadna dylatacja by nie występowała. I tyle tak na zdrowy rozsądek ¯\_(ツ)_/¯

    •  

      pokaż komentarz

      @Gorti: jak obserwator będzie pozbawiony masy może przekroczyć barierę prędkości światła ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @Gorti:

      Rob dluzsze przerwy miedzy zdaniami na filmach. Za szybko to czytasz.

    •  

      pokaż komentarz

      Taki motyw został użyty np. w popularnym serialu Zagubieni, w którym bohaterowie jako podróżnicy w czasie nie mogli niczego zmienić, jednocześnie wypełniając swoje przeznaczenie uzupełniali wydarzenia z linii czasowej

      @Gorti: albo serial Dark który w całości jest oparty na tym motywie. Absolutnie polecam.

    •  

      pokaż komentarz

      @rrr7: To jeszcze prosimy o komentarz dot. skrócenia Lorentza (✌ ゚ ∀ ゚)☞

  •  

    pokaż komentarz

    @Gorti Tak w ogóle, to paradoks dziadka sam w sobie nie ma sensu, w żadnej wersji podróży w czasie.

    Jeśli czas jest ciągle powtarzającą się pętlą (np jak w "12 małp") to cofając się z zamiarem zmiany przeszłości i tak ostatecznie jej nie zmienimy. Ba, jeszcze się okaże że to dzięki zamierzeniu zabicia ostatecznie sprawi się, że dziadek pozna babcię i tak dalej, bo podróżnik z przyszłości od zawsze był w miejscu poznania dziadka z babcią w przeszłości. To wydaje się jasne, jak z Twoim przykładem zabójstwa na Woli.

    Jeśli podróże w czasie to z kolei skakanie po alternatywnych liniach czasowych, to jeśli cofniemy się i zabijemy dziadka to tworzymy nową linię czasu, ale nie zmieniamy tej w której się urodziliśmy. Więc zabijając dziadka wcale nie znikniemy, bo urodziliśmy się w naszej linii czasowej w której dziadek żył i z której cofnęliśmy się w czasie, a nie urodziliśmy w nowo powstałej linii czasowej jaka powstanie po zabiciu dziadka.

    •  

      pokaż komentarz

      Z podróżami w czasie, wiąże się za to inne ciekawe zagadnienie. Bo to jest tak, że najczęściej w filmach i innych rpzykłądach jak cofasz się w czasie, to lądujesz najczęściej w tym samym miejscu z którego wyruszyłeś. I nie chodzi mi o to że np. 100 lat wcześniej nie było w tym miejscu np. torów (jak w "powrocie do przyszłości"), ale że, hmm, taka duża niebieska kula zwana ziemią znajdowała się w innym miejscu układu słonecznego...

      Jaki jest więc przestrzenny punkt odniesienia dla podróży w czasie.

      Jeśli TYLKO podróżujemy w czasie to powinniśmy lądować za każdym razem w innym miejscu (ruch ziemi wokół słońca, ruch wokół własnej osi, ruch całej galaktyki itd.). Żeby natomiast podróżować w czasie na zasadzie lądowania w tym samym miejscu, musi to być podróż w czasie i przestrzeni (co akurat nie powinno być trudne, bo teoretycznie da się wyliczyć położenie ziemi nawet kilak tys. lat wstecz, ale my policzymy sobie to wobec słońca, ale znowu nie wiadomo wobec czego przestrzeń należałoby liczyć w podróżach w czasie.

    •  

      pokaż komentarz

      @harcepan-mawekrwi: Już teraz do różnych celów używamy układów współrzędnych niezależnych od Ziemii. Sprawdź sobie temat układu współrzędnych astronomicznych

    •  

      pokaż komentarz

      @Utopiusz: Ale tu wcale nie chodzi o liczenie względem ziemi, tylko względem nadal nie wiadomo czego. Problemem nie jest to że nie umiemy liczyć, tylko nie wiemy nadal względem czego, jakie przyjąć współrzędne, punkty odniesienia.

      Chodzi o to, że chcemy wylądować w tym samym miejscu na ziemi tysiąc lat wstecz (albo do przodu). Czy powinniśmy uwzględniać tylko ruch obrotowy wokół własnej osi? Czy ruch wokół słońca? Czy ruch całego układu słonecznego w galaktyce z ruchem wokół słońca i własnej osi? Czy ruch galaktyki w przestrzeni? No nie wiadomo do końca co ma być tym punktem odniesienia dla podrózy w czasie i przestrzeni.

    •  

      pokaż komentarz

      @harcepan-mawekrwi: ale zauważ, że ta podróż nie polega na zniknięciu i pojawieniu się w tym samym miejscu w innym czasie jak teleportacja tylko rozpędzenie sie do duzej predkosci i poruszanie sie w przestrzenii. Wiec sami decydujemy w ktorym miejscu chcemy sie zatrzymac.

    •  

      pokaż komentarz

      @adam-photolive: Myśle, ze nikt nie wie jak podróżuje się w czasie do tylu, wiec stwierdzenie „wystarczy się rozpędzić do dużej prędkości” jest trochę nad wyraz optymistyczne :)

  •  

    pokaż komentarz

    Lecimy na główną!

    źródło: streamable.com

  •  

    pokaż komentarz

    No to teraz już znam inspirację jednego z komiksów ze Sknerusem. Mianowicie takowy telefon przedstawił mu Diodak, ten następnie zadzwonił do siebie z przeszłości by podać sobie sposoby na zarobienie jeszcze większego majątku, no i po 8h, odkłada telefon i jedzie do skarbca. Po drodze - pierwsza dobra wiadomość - budynek Forsanta jest o wiele mniejszy - "no tak, zwinąłem mu sprzed nosa wszystkie najlepsze interesy", później dojeżdża już do swego skarbca który jest o wiele większy, wbiega do środka z radością, jednak natrafia na stos jakiś dziwnych paczek, i po zapytaniu się Harpagona co to jest, słyszy:
    -zakupy Zofii, tak jak zwykle...
    -Zofii?
    -tak Zofii, nie zna szef własnej żony?
    -co? (to koszmar, jak to możliwe, za szybko i za łatwo się wzbogaciłem i jakaś podlotka wykorzystała osłabienei mojego charakteru, no cóż ale przynajmniej wciąż jestem najbogatszy) a ile wydaje ta moja żona?
    -a różnie, 50, 100...
    -50 tysięcy dolarów miesięcznie? oO
    -50-100 milionów tygodniowo, ostatnio kupiła sporo nieruchomości
    -sknerus: x.x

    no tak mi się przypomniało. ( ͡° ͜ʖ ͡°)