•  

    pokaż komentarz

    Ja mam w wynikach nowotwór i powinienem zostać przyjęty do szpitala bo może paść mi serce. Telefonicznie lub w poradni (przez którą umawia się wizyty): z wynikami iść na KOR i zapisać się na CITO na oddział, na KOR - brak stanu zagrożenia życia, wyp%&$alaj do domu bo my tu ratujemy życie.

    Co ciekawe, chodzę z nim od 4 lat. Przez 4 lata lekarze robili mnie w chu**. Wydałem ponad 36000zł na diagnostyke. Tu nie zawinili politycy, niedofinansowanie (do lekarza nfz jeśli szedłem to z wynikami) tu zawinili lekarze zarówno prywatni jak i nfz - było ich kilkudziesięciu.

    Pozdrowienia z Gdańska.

    •  

      pokaż komentarz

      Wpisywanie nieprawdy w wypis to też standard na SORach. Idziesz z ostrymi skokami ciśnienia a oni wpisują że pacjent zgłosił się z bólem w klatce piersiowej (który i owszem towarzyszył, ale nie był głównym powodem) lub ze złym samopoczuciem. Wpisywanie ciśnienia w normie gdy masz np, na ekranie tachykardie kardiomonitora to też standard. :P

    •  

      pokaż komentarz

      @kafek jesteś pewien? Tachykardia a ciśnienie to zupełnie oddzielne sprawy.

      A jaki nowotwór?

    •  

      pokaż komentarz

      @Levetiracetam: tachykardia to stan podwyższonego pulsu. Puls potrafi mi się zmienić (mówię o czasowo trwałej tendencji) z 50 do 130. Rekord niskiego to 39, najwyższy 154 (przy ciśnieniu 205/111 - teoretycznie bo 2 razy aparat nie był mi w stanie zmierzyć ciśnienia jak serce szalało). Na temat wyników wypowiadali się już nawet lekarze z tamtego szpitala. Najniższe ciśnienie to 74/41/54.
      Do tego anizokoria i oczy przy epizodach rozszerzone jak u narkomana (tzn prawe, lewe jest sporo mniej rozszerzone).
      Uprzedzając wątpliwości: ciśnienie i puls zawsze mierzę w spoczynku. Tj pozycja leżąca lub siedząca.
      Co do problemu: pheochromocytoma

    •  

      pokaż komentarz

      @Levetiracetam: Ale kogo ty się pytasz. twierdzi że był u kilkudziesięciu lekarzy, a dalej nie potrafią go zdiagnozować
      On wie co mu jest tylko konowały złe bo się go nie słuchajo ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @kafek:
      Czemu ci jeszcze tego nie wycięli? k%?$a uczę się o tym co chwilę na studiach i to chyba jeden z łatwiejszych nowotworów do zdiagnozowania z tego co wiem, a ty od 4 lat się z tym męczysz? ヽ( ͠°෴ °)ノ

    •  

      pokaż komentarz

      @kafek co ma ciśnienie do tachykardii? Jak operujesz pojęciami to fajnie jak byś miał o tym pojęcie

    •  

      pokaż komentarz

      @klops4: albo zna swoją diagnozę od kilku lekarzy, a teraz chodzi po innych i sprawdza, który z nich na to wpadnie?

    •  

      pokaż komentarz

      @PrimoUltimo: naucz się czytać ze zrozumieniem. Pisałem: " tachykardia to stan podwyższonego pulsu. "

      twierdzi że był u kilkudziesięciu lekarzy, a dalej nie potrafią go zdiagnozować
      @klops4
      Jest diagnoza. Pisałem... -,-
      @CorpusCallosum

      Czemu ci jeszcze tego nie wycięli? k%?$a uczę się o tym co chwilę na studiach i to chyba jeden z łatwiejszych nowotworów do zdiagnozowania z tego co wiem, a ty od 4 lat się z tym męczysz? ヽ( ͠°෴ °)ノ

      To ja Ci jeszcze bardziej absurdalną historię opowiem:

      Wyobraź sobie, że 2 lata temu zatrułem się serkiem camembert (trafiłem na stary w sklepie) i miałem za przeproszeniem srakę. Pierwsza wizyta u lekarza internisty: panie doktorze, leci mi z tyłka woda, najprawdopodobniej po serku który dziwnie smakował. Lekarz na to: wątpie. Ma pan inną chorobę autoimmunologiczną i to najprawdopodobniej jej wina - proszę stosować się do zaleceń z nią związanych.

      Potem kolejny inny internista, podobna śpiewka, również bez leków i pomocy. Potem (brałem sporo środków na wstrzymanie), zrobiłem zdjęcie swojego urobku które było w kolorze jasno-żółtym (tak jasnym że prawie białym) i poszedłem do kolejnego internisty, a ten skierował mnie... tak, na SOR. Podjąłem decyzje o tym, żeby iść prywatnie do gastro, gastro pierniczyła że trzeba zrobić biopsję 12nicy i to napewniej skutek mojej choroby immuno i też nie dała leków.
      Zmieniłem ją na kolejnego innego gastro i jemu tak jak wszystkim poprzednim powiedziałem o serku camembert, a ten skierował mnie na badania laboratoryjne, stwierdził że to zatrucie, dał skierowanie na badania i wystawił receptę na antybiotyk.
      Antybiotyk brałem kilka dni, ale na drugi dzień już przeszło.
      Niby spoko, ale ze sraczką chodziłem 2 miesiące :D

    •  

      pokaż komentarz

      @kafek: bo niektórzy lekarze prywatni robią sobie biznes z takich ludzi jak ty. Abyś wracał I zasila kieszeń na kolejnej wizycie prywatnej. Oczywiście nie tyczy się to wszytskich.

    •  

      pokaż komentarz

      @rebahr: Możliwe, tylko że interniści byli z falcka na nfz

    •  

      pokaż komentarz

      @Levetiracetam: Ale kogo ty się pytasz. twierdzi że był u kilkudziesięciu lekarzy, a dalej nie potrafią go zdiagnozować
      On wie co mu jest tylko konowały złe bo się go nie słuchajo ( ͡° ͜ʖ ͡°)

      @klops4 A to takie dziwne? W Polsce diagnostyka to jest koszmar. Lekarze sobie radzą tylko z jakimiś prostymi tematami. Jak się zaczynają komplikacje to są jak dzieci we mgle. Mówię to jako przewlekle chory pacjent.

    •  

      pokaż komentarz

      @kafek na bank 2 miesiące sraki po starym serku...

    •  

      pokaż komentarz

      @kafek: jak chodziłem że rączka tyle to miałeś zapalenie jelit

    •  

      pokaż komentarz

      @kafek: 2 miesiące biegunki po serku? to nie brzmi jak zatrucie pokarmowe, które trwa góra kilka dni.

    •  

      pokaż komentarz

      @Anomalocaracid: @Sm1ny Skąd się wzięły bakterie które zainfekowały mój układ pokarmowy, nie wiem. Przypuszczam że z serka. Antybiotyk pomógł już na drugi dzień bo nie biegałem do kibla... Od tamtego czasu minęło kilkanaście miesięcy i wszystko jest ok. Antybiotyk nie robi żadnej magii w brzuchu tylko morduje bakterie i nic więcej. Lekarz zdiagnozował infekcję bakteryjną i miał 100% racji.

      @Variv
      chyba jesteś jednym z konowałów i sobie odbijasz tu frustracje. Ja mam już rozpoznanie które postawił jeden lekarz i potwierdziło kilku innych. Więc... Droga do diagnozy trwała prawie 4 lata.

    •  

      pokaż komentarz

      @kafek Bardzo rzadki, bardzo trudny do zdiagnozowania nowotwór. Niespecyficzne objawy, nawrotowo ustępując charakter objawów, brak manifestacji w badaniach ogólnych. No faktycznie lekarze debile nie zdiagnozowali od razu na podstawie lasera w oczach ( ͡° ʖ̯ ͡°)

      Ludzie czytają takie wypociny, a potem myślą że medycyna to 2+2 i lekarze to nieuki.

    •  

      pokaż komentarz

      @dr_Batman:No trudny, tylko trzeba chcieć diagnozować. Problem w tym, że prawie nikt tego nie chciał robić. Nawet lekarze odsyłali mnie do medycyny alternatywnej i homeopatii.
      Poza tym nie usprawiedliwia to fałszowania wyników w wypisach ze szpitala (SOR/KOR) i wmawiania pacjentowi że jest zdrowy oraz ubliżania mu. Ja naprawdę mógłbym z tych 4 lat książkę napisać o arogancji i ignorancji lekarzy. Przytyki do mojego życia osobistego i czasem wulgaryzmy. Dużo by pisać. Czym to usprawiedliwisz?
      Ja rozumiem, że ci ludzie mają ciężko. Sam widziałem niektórych ludzi którzy na SOR/KOR szli z pierdołami z którymi ja nawet do POZ czy jakiegokolwiek lekarza nie idę. Ale nie mierzy się wszystkich ludzi jedną miarą. Nie ignoruje się sytuacji w której pacjent w jednym oku ma rozszerzoną źrenice prawie maksymalnie, drugą średnio, jest blady, wali mu serce i leci krew z nosa - to relacja z jednego SORu. Jak wieźli mnie na tomografię, nie byłem w stanie stać ani utrzymać kartki w rękach tak mi się ręce trzęsły. Z rana bez diagnozy zostałem puszczony do domu bo mi się poprawiło.
      Neurolog u którego byłem kilka tygodni później powiedział sam że tych lekarzy z tego SORu powinno się pozamykać w zakładzie dla obłąkanych. Użył też kilku wulgarnych epitetów. Nie jeden lekarz u którego byłem słał epitetami na to jak byłem traktowany na SOR.

      Raz trafiłem w szpitalu wojewódzkim na bardzo ogarniętego lekarza który naprawdę świetnie mi poradził i razem z moją endokrynolog przyczynił się do rozpoznania. To jeden jedyny kompetentny i genialny lekarz na SOR. Na dodatek młody facet i o zgrozo bardziej ogarnięty od kilku profesorów u których byłem

    •  

      pokaż komentarz

      @dr_Batman: Poza tym przykład sprzed kilku tygodni: wahania pulsu 140 -> 60 i w pewnym momencie aparat dostał jobla i nie mógł mierzyć. Jadę na KOR, dostaję niebieską opaskę. Obok mnie facet z żółtą opaską rozmawia z kimś przez telefon "no wiesz, ciśnienie mi spadło, mam 100/70 i przyjechałem na KOR, kawkę teraz piję i zobaczymy co się stanie". Serio kur*a?! On z żółtą a ja z niebieską... Czemu? Bo byłem po raz kolejny i siedziałem ponad 10 godzin. A potem jeszcze wrzuta od lekarza przy wypisie i op?!@!@@ że mam nie przyjeżdżać (mimo zaleceń POZ i skierowań z POZ i NOCh) bo oni tu ratują życie.
      Jak to wyjaśnisz?

    •  

      pokaż komentarz

      @dr_Batman: Powiem więcej, mam kilkanaście niezrealizowanych skierowań od POZ/NOCh na SOR gdzie nie jechałem i olałem - ale tak było na początku gdy te skoki ciśnienia nie doprowadzały do bólu i drętwienia w klatce piersiowej.

      Dodam na koniec że to ciśnienie 100/70 to dla mnie radocha i czuję się jak skowronek kiedy mam tak słabo odstające od normy :)

    •  

      pokaż komentarz

      @kafek A co mieli zrobić na SOR? Wezwać doktora Hausa? Albo pacjenta wypisujesz bo nie prezentuje dłużej objawów albo kierujesz na oddział. Z mojej perspektywy, zrobili ci TK w którym było czysto (dobrze, zrobili odpowiednie badania) tobie się poprawiło więc nie byłeś dłużej w stanie zagrożenia życia więc nie byłeś dłużej pacjentem SOR. Zostałeś skierowany do diagnostyki w trybie ambulatoryjnym?(skierowanie do przychodni, skierowania na jakieś badania) Jeśli tak to wszystko zgodnie z procedurami.

      Ja nie neguję tego że połowa lekarzy 50+ to chamy i urągają godności zawodu, nie neguję że byłeś źle traktowany. Uwierz mi częściej padala Ich ofiarą niż ty. Ale pod względem merytorycznym leczenie czy diagnostyka często były prawidłowe wbrew temu co opowiada rozgoryczony pacjent/rodzina.

    •  

      pokaż komentarz

      Wezwać doktora Hausa? Albo pacjenta wypisujesz bo nie prezentuje dłużej objawów albo kierujesz na oddział.
      @dr_Batman:
      Sama odpowiedziałaś na zadane mi pytanie. Kieruje się na oddział.

      tobie się poprawiło więc nie byłeś dłużej w stanie zagrożenia życia więc nie byłeś dłużej pacjentem SOR. Zostałeś skierowany do diagnostyki w trybie ambulatoryjnym?(skierowanie do przychodni, skierowania na jakieś badania) Jeśli tak to wszystko zgodnie z procedurami.

      Było jedynie zalecenie: dalsza opieka ambulatoryjna. Gdzie lekarze ambulatoryjni nie wiedzieli gdzie szukać i na jaki oddział kierować.
      Widzisz, ten guz może doprowadzić do uszkodzenia serca lub zawału - to jest wystarczający powód aby skierować na oddział. Nigdy tego nie zrobiono. Ostatnio jak byłem na zaspie to wypisała mnie z szalejącym sercem i kazała przestać chodzić po lekarzach i myśleć o chorobach to przejdzie - mam to nagrane. Że choruję bo ciągle o tym myślę i jak przestane to przejdzie.

      Jeszcze jedna ciekawostka: byłem kierowany do poradni chorób rzadkich... i? Odmówili przyjęcia bo ich zdaniem to diagnostyczny banał. Mam maila od nich. :D

      Mogę przytaczać jeszcze dziesiątki absurdów...

      @dr_Batman: Moja ostatnia internistka... nic o niej złego powiedzieć nie mogę, a wręcz przeciwnie. Zawzięła się i jako jedyna nie odesłała mnie z "ja nie potrafię panu pomóc". Od niej m.in miałem to skierowanie. Ona już na włosach stawała żeby coś z tym zrobić i uważała że "muszę trafić na dobry dyżur na SOR że mnie przyjmą i muszę mieć szczęście"

      Prywatnie miałem zrobioną tonę badań. Część z nich ze sporymi odstępstwami które były ignorowane. Za własny hajs wykonałem m.in rezonans mózgu. Tonę kasy utopiłem, a lekarze dostawali wyniki wręcz w czasie najkrótszym jak to było możliwe od prywaciarza.

    •  

      pokaż komentarz

      @dr_Batman: Podam ci inny przykład: mój ojciec niedawno miał zawał. Na SOR zdiagnozowali zespół cieśni nadgarstka i odesłali do domu. Kilka dni później szef zawiózł go samochodem do szpitala i człowiek otarł się o śmierć. Miał kolejny zawał, tym razem silniejszy.

    •  

      pokaż komentarz

      @kafek Guz tak, podejrzenie niewiadomo czego nie jest wskazaniem do skierowania na oddział tylko do diagnostyki ambulatoryjnej. Skąd mogli wiedzieć co ci grozi jak nie wiedzieli co ci jest ¯\(ツ)/¯ Bo w medycynie jest takie powiedzenie, "ten na końcu jest zawsze najmądrzejszy".

    •  

      pokaż komentarz

      @dr_Batman: nie wiadomo czego... No tak, czyli nie wiedzieli czy coś mojemu życiu zagraża, a jak widzisz, zagrażało i zagraża. To przynajmniej niszczy serce. Od 2 tygodni boli mnie w klatce piersiowej a od ponad 3 miesięcy jestem osłabiony i głupie wejście na schody, 1 piętro mnie męczy i robi mi się słabo.

    •  

      pokaż komentarz

      @kafek To nie jest żaden przykład, zawał w 90% przypadków wygląda tak samo. W 10% może to być od bólu dupy po pogorszenie się jakości dowcipu. Mieliśmy kiedyś gościa który przyszedł że go bardzo ucho boli, była u nas laryngologia, mało pacjentów a lekarz dyżurny czuł się szczególnie wyrozumiały na to że facet nie nadawał się na SOR więc ok. Przyjmujemy w SOR, rutynowe EKG jak wszystkim, patrzymy a tam zawał ja ją p##?%#$e. Gościowi nic nie było poza bólem ucha. Ot dziwna manifestacja zawału, miał szczęście że akurat było mało ludzi. Tak to by może umarł w drodze do domu i była by afera. A to niczyja wina, ot miał pecha że miał zawał inaczej niż wszyscy.

    •  

      pokaż komentarz

      @kafek Tak działa medycyna i tak działa umieranie, lekarze nie są jasnowidzami a na 100 osób z idiopatycznym nadciśnieniem, nerwicą będzie jeden kafek z chromochłonnym. To nie znaczy że wszystkich 100 trzeba ładować na oddział i badać od stóp do głowy.

    •  

      pokaż komentarz

      lekarze nie są jasnowidzami a na 100 osób z idiopatycznym nadciśnieniem, nerwicą będzie jeden kafek z chromochłonnym.

      @dr_Batman: Owszem, ale jak ambulatoryjna diagnostyka zawodzi... już by się przydało...Lekarze na SOR mieli potężną dokumentację medyczną z bardzo dużym zbiorem wyników badań i opinii lekarskich.

      Kilku lekarzy ambulatoryjnych sugerowało problem w tym kierunku. Pod kątem nerwicy właśnie też byłem diagnozowany i to u docenta wykładającego psychiatrię i ten właśnie wysnuł podobne podejrzenie do guza: stwierdził że to nie problem psychiatryczny i jego zdaniem "to coś endokrynologicznego lub kardiologicznego".
      Nierówne źrenice zbagatelizowane przez SOR - okulista powiedział to samo... Mówiłem na SOR o tym i lekceważono to.
      Był nawet problem z tym żeby którykolwiek z lekarzy chciał chociaż w jeden papier spojrzeć. Interesował ich jedynie poprzedni wypis z SOR.

      Na SOR trafiłem z gigantycznym zbiorem papierów od okulisty, endokrynologa, psychiatry, diabetologa (mam wahania cukru), neurologa, kardiologa i hepatologa/specjalisty chorób zakaźnych (z powodu bardzo niskiej miedzi byłem też u niego diagnozowany i pod kątem ew. boreliozy), gastroenterologa + tona badań zlecona przez każdego.

      Wiem, solidarność lekarska i nie dasz złego słowa powiedzieć: ale to błąd lekarski i to spory. Na zachodzie ludzie wyciągają ostry hajs w sądach za coś takiego. Ja tam to chrzanie. Jak bym jeszcze w razie wygrał to już nikt by ludzi w tym kraju nie leczył.
      Zastanawia mnie też że nie odniosłaś się do wulgarnych i obraźliwych zachowań personelu.

      Poza tym mam już stwierdzoną rzadką chorobę genetyczną co powinno skłonić do takich poszukiwań.

    •  

      pokaż komentarz

      @kafek: ja daję xifaxan i robotyki, czasem mam takich pacjentów. Zakażenie pokarmowe czasem redukuje zapalenie jelit, wtedy dobra jest dieta bezglutenowa i bezlaktozowa.

    •  

      pokaż komentarz

      @Anomalocaracid: ja dostałem metronidazol 250 i pomógł mega szybko

    •  

      pokaż komentarz

      @kafek też może być ,lepiej niż cyprofloksacyna.

    •  

      pokaż komentarz

      @Anomalocaracid: rety, jaka nazwa :D ja nie wiem co to jest.

    •  

      pokaż komentarz

      @kafek Odniosłam się, że połowa lekarzy z pewnego pokolenia to chamy zarówno dla pacjentów jak i kolegow z pracy.

      Nie odczuwam żadnej solidarności lekarskiej, jeśli jest ku temu powód jestem pierwsza do jechania po medycznym środowisku i pierwsza do przyznawania patologii. Po prostu jako lekarz i pacjent mam większą wiedzę i obiektywność w temacie niż ty. Więc tu niestety racji nie mogę Ci przyznać i żaden sąd nie przyznał by ci racji. Mówiłam już wcześniej Lekarze z SOR nie są od diagnozowania są od ustabilizowania pacjenta i wysłania go do leczenia abulatoryjnego. A z tego co piszesz to reszta robiła co mogła.

      W sądzie sprawy ocenia się pod kątem zgodności z procedurami oraz powszechną wiedzą medyczna. Jak masz objawy B to powinno się zlecić badanie 2 i 3, jak masz objawy A ro badanie 1 i 4 i tyle. Jeśli miales pokaźną historię medyczna znaczy że cię badano i diagnozowano. Kogo byś chciał pozwać i za co? Wszystkich lekarzy którzy zlecali ci badania? Wg sądu okazało by się że dokładali oni wszelkich starań żeby cię zdiagnozować. Bo cię badali i diagnozowali. To że cię nie zdiagnozowali wynika z tego że po prostu masz rzadką i nietypową chorobę, a nie dlatego że bardzo nie chcieli się tobą zająć. Ci na SOR nawet jak cie olewali to cie stabilizowali i robili co do nich należy czyli wysyłali cię do domu i dalszej diagnostyki. Czyli wszystko zgodnie z przeznaczeniem i procedurami.

    •  

      pokaż komentarz

      @dr_Batman: Ja nie chcę nikogo pozywać, podałem przykład. Służba zdrowa u nas leży a ja jak widać nie umarłem. Lekarze ambulatoryjni, ci którzy zlecali badania, robili wszystko jak należy. Większość rezygnowała na pierwszej wizycie - i to jest patologia. To temat ocean, a odkryłem naprawdę zaledwie jego wierzchołek. Największym chamem z jakim się zetknąłem był lekarz po 30tce. Nie zauważyłem zależności od wieku. Mam świetnego gastro który ma ok 50 lat na oko i byłem u świetnych młodych endo.

      Nie tylko system jest winny, winni są również aroganccy lekarze od których się niestety roi, przynajmniej u nas w Gdańsku. Fakt, że służbę zdrowia trzeba dofinansować, nie wyklucza, że część lekarzy należy wychować. Ja za wielu płaciłem i... nie było lepiej...
      Są też super lekarze, zdarzają się tacy również na SOR - sam miałem okazję takiego spotkać i zawdzięczam między innymi jemu to że z tego wyjdę, a facet młody. Nie wiem nawet czy nie rezydent. Podejście do ludzi po prostu ekstra.
      Niestety problem polega na tym, że patologię wśród lekarzy zamiata się pod dywan a powinno się o tym mówić.
      Zwróć uwagę, że ludzie mają jakiś taki dziwny automatyzm, 2 kiepskich lekarzy nawali, trzeciemu super się dostanie. Moim zdaniem dlatego, bo o tym się nie mówi.

      Z lekarzami jest podobnie jak z programistami: brak zamiłowania i motywacja kierowana dobrym zarobkiem, syndrom Boga, ignorancja i buta. Oczywiście w IT to się mocno zmieniło bo zrobiła się moda i rynek się poszerzył o ludzi bez studiów IT. No i też nie wszyscy tak jak i u lekarzy. Ale jak pójdziesz np. do wielkiego korpo to uuuuu... ja wytrzymałem kilka miesięcy i dałem sobie na luz.

      @ajncwajndraj
      nie mam blokady na PW

    •  

      pokaż komentarz

      @dr_Batman: Nie spotkałem się za to z wredną pielęgniarką, a trochę historii o lekarzach którzy źle je traktują słyszałem (np. żona kolegi jest pielęgniarką), ba raz nawet na KOR za jedną z której chcieli kozła ofiarnego zrobić się wstawiłem.

    •  

      pokaż komentarz

      @kafek Lekarze to ludzie są normalni i są nienormalni. Za mało się mówi? O niczym innym nie słyszę i często też sama mówię jak o patologii w polskiej Ochronie Zdrowia. Media urządzają sobie nagonki na lekarzy, tych dobrych i tych złych. Pacjenci wzywają lekarzy, szarpia w szpitalach i gabinetach. Społeczeństwo ma nas za zarabiających miliony konowałow ktorzy zabijają ludzi i rządają podwyżek. Ciągły negatywny przekaz z mediów pod wpływem rządu rodzi nienawiść i agresję na lekarzy. Ludzie się naogladaja Botoxu, naczytaja głupich komentarzy na wykopie a potem przychodzą do szpitala, do przychodni i drą się że im się należy że chcą to to i to bo inaczej idą do sądu. Nie wiem kto w Polsce jest bardziej znienawidzony lekarze, nauczyciele czy taxowkarze. Co masz do motywacji? Każdy człowiek pracuje żeby zarabiać i godnie żyć i nie ma w tym nic złego. W Polsce jest jakieś dziwne przeświadczenie że powinno się żyć powołaniem i obowiązkiem. Otóż nie. To co obecnie odczuwa większość lekarzy to demotywacja jak im pensja minimalna depcze po pietach.

    •  
      ajncwajndraj via Android

      +2

      pokaż komentarz

      @kafek a jednak nie da się do Ciebie wyslac wiadomości

    •  

      pokaż komentarz

      @dr_Batman:

      Za mało się mówi? O niczym innym nie słyszę i często też sama mówię jak o patologii w polskiej Ochronie Zdrowia.

      Bo w tym pracujesz i jest to normalka. Ja o niczym innym nie słyszę codziennie jak o IT. Poza tym lekarze sami ciągle podnoszą temat. Ja w mediach trafiam w 90% przypadków na materiały opisujące jak to lekarze są wspaniali i w jak nieludzkich warunkach pracują. **Nie, nie twierdzę że mają lekką pracę i ostatnie zdanie nie było ironiczne.*

      Za mało się mówi? O niczym innym nie słyszę i często też sama mówię jak o patologii w polskiej Ochronie Zdrowia.
      No zobacz, a mnie wczoraj lekarka chwyciła za szmaty za to bo ona wychodzi z pracy z powodu opóźnień o godzinę lub 2 później.
      Wyobraź sobie, że inni często też pracują dłużej. Ja np. w jednej firmie IT przez 14 miesięcy cisnąłem po 10-12 godzin, do tego przynosiłem jeszcze pracę do domu, a czasem musiałem pracować w weekendy. Lekarze często narzekają że Polak taki owaki, ja pracowałem dla brytyjskiego klienta i zapewniam że poziom cebulactwa i to jak utrudniali nam pracę przebijał dalece wyobrażenia. Wtedy potrafiłem chlać nawet 12 kaw dziennie i wiodłem mega niezdrowy tryb życia.

      Ludzie się naogladaja Botoxu

      znam mnóstwo przykładów które można by porównać do tego filmu. Znam przypadki nepotyzmu, korupcji, a nawet... Jak byłem dzieckiem i moja matka pojechała ze mną do szpitala ze skierowaniem do szpitala z podejrzeniem celiakii, lekarz stwierdził że jestem niedożywiony (byłem mega blady i chudy), nawyzywał moją matkę od k$$%! i stwierdził że powinno się jej odebrać prawa rodzicielskie i oczywiście odrzucił przyjęcie.
      Albo łapówka za szybsze przyjęcie na zaspę pacjenta z tętniakami...
      Dużo mogę tego przytaczać... Nie brzmi jak z botoksu?

      > Nie wiem kto w Polsce jest bardziej znienawidzony lekarze, nauczyciele czy taxowkarze.

      We wszystkich przytoczonych przez Ciebie przykładach pojawia się częsta patologia. O taksówkarzach pisałem na blogu: http://blog.michalt.pl/article/ale-o-co-chodzi-z-tymi-taksowkami

      Co masz do motywacji? Każdy człowiek pracuje żeby zarabiać i godnie żyć i nie ma w tym nic złego. W Polsce jest jakieś dziwne przeświadczenie że powinno się żyć powołaniem i obowiązkiem. Otóż nie. To co obecnie odczuwa większość lekarzy to demotywacja jak im pensja minimalna depcze po pietach.

      Odnoszę wrażenie, że manipulujesz troszkę moimi wypowiedziami i naciągasz treść tego co napisałem.
      Ja nikomu nie zabraniam oczekiwać godnej pensji. Pisałem o czymś zupełnie innym, o powołaniu i zamiłowaniu do tego co się robi. U lekarzy i wielu informatyków tego nie ma.
      Informatycy którzy nie są na kontrakcie dla zagranicznego startupu lub w największych korpo, też nie zarabiają kokosów, a mówi się o nas że my to jesteśmy w stanie szybko zaoszczędzić na mieszkanie.
      W rękach wielu informatyków też leży ludzkie życie. Sam pracowałem przy projekcie od którego zależało bezpieczeństwo setek tysięcy, jeśli nie milionów ludzi w Europie.

      Motywacją do wyboru branży nie powinna być pensja tylko pasja i powołanie. Motywacją do wyboru pracodawcy powinna być pensja.

    •  

      pokaż komentarz

      @ajncwajndraj: przeoczyłem opcję... Teraz można wysyłać wiadomości PW.

    •  

      pokaż komentarz

      @dr_Batman: Korekta (nie mogę wyedytować):
      "U lekarzy i wielu informatyków tego nie ma. "

      miało być
      U wielu lekarzy i wielu informatyków tego nie ma.

      Znam świetnych lekarzy u których widać, że kochają swoją pracę.

  •  

    pokaż komentarz

    Cóż mogę napisać... Patologicznym zjawiskiem jest, że lekarzom i pielęgniarkom w szpitalach trzeba patrzeć na ręce (jeżeli już coś robią).

    W połowie roku mój ojciec trafił do szpitala w małej miejscowości po poważnym wypadku komunikacyjnym. Diagnoza: pęknięta miednica, zgruchotane kolano. Rokowania: nikłe szanse na powrót do chodzenia. Zlecone ważniejsze badania - TK itd. nie wykazały początkowo nic (według dyżurujacych lekarzy), więc jak kawał mięsa został rzucony na ortopedię "żeby odpoczywał". Zbagatelizowano problemy z oddechem, połamane żebra, ogromny ból brzucha. Jakby spadł z ławki w parku. Nie wprowadzono żadnego antybiotyku, nic przeciwzapalnie. Po prostu leż człowieku i giń. No k@@$a umieralnia.
    Tego samego dnia wieczorem sytuacja sie pogarsza - wymioty, utrata przytomności, ojciec wraca na OIOM. Okazuje się, że ma perforowane jelita, czego lekarze nie zobaczyli na TK i przy innych badaniach. Pielęgniarki siedzą w kanciapie, nie pomogą nawet w przyniesieniu czegoś na zbieranie treści. Lekarz nie wie co się dzieje, więc stwierdza, że przez niedrożne i podziurawione jelita musi być operowany.
    Kilka godzin później ojciec się nie budzi, stwierdzono wstrząs septyczny, kluczowe organy jak płuca, serce, nerki nie pracują. "No niestety, tata może odejść w każdej chwili". Potrzeba zrobić dializę, ale w szpitalu nie mają odpowiedniej aparatury. I tak dalej, i tak dalej...

    W Polsce nie mamy służby zdrowia, mamy opiekę zdrowotną. To widać.

    Życzę wam wszystkim dużo zdrowia, bo w tym kraju trzeba mieć go dużo chcąc chorować i trafiając do szpitala.

    •  

      pokaż komentarz

      @beeQ:
      1. Na TK nie widać z wczesnych uszkodzeń jelit
      2. Po wypadkach nie włącza się profilaktyki antybiotykowej bez powodu
      3. "Rzucono na ortopedię" to się nazywa obserwacja i robi się to właśnie po to, żeby poczekać na późne objawy urazu
      4. "Lekarz nie wie co się dzieje" - perforacja jelit to wskazanie do operacji, nie wiem czego się tu czepiasz
      5. Wstrząs septyczny jest bardzo częsty u ofiar wypadków, nie da się go przewidzieć ani zapobiec
      6. Dializy robi się w wyjątkowych sytuacjach, właściwie nigdy w pierwszych dniach po urazie, są badania na to, że wczesna dializa nie poprawia rokowań

      Innymi słowy komentujesz poprawne działanie lekarzy z perspektywy laika i rzucasz oskarżenia. Żal i szukanie winnych w pełnej okazałości.

    •  

      pokaż komentarz

      @markaina: Możę trochę wyjaśnień, bo kilka kwestii ominąłem w pierwszym komentarzu.
      1. To czemu radiolog po obejrzeniu wyników badań stwierdził, że perforacja była widoczna, a została przeoczona?
      2. Co w takim razie jest powodem do włączenia takiej profilaktyki?
      3. Obserwacja? Chyba przez rodzinę. Poczekać? Chyba na pogorszenie się stanu. Nie byłeś tam. Jak obserwacją i opieką mogę nazwać fakt, że ojciec dzwoni do mnie w środku nocy żeby go ratować, bo na sali nie działa przycisk wezwania "służby zdrowia", jest cały we własnej treści, cholernie boli go brzuch,a lekarz mówi, że to nic takiego.
      4. Lekarz dyżurujący zastosował się do sugestii mojego brata, który de facto też jest lekarzem i sam badał ojca, kiedy był w tym najgorszym stanie. Oni naprawdę nie wiedzieli co się dzieje i co mają robić.
      5. Powiedziano mi, że wstrząs septyczny był skutkiem tego, że nie zareagowano na początku. Być może był nieunikniony.
      6. Skoro słyszę stwierdzenie "ojciec potrzebuje dializy, ale nie możemy jej tutaj zrobić" nie interesuje mnie to, w jakich sytuacjach się ją przeprowadza. Taka wypowiedź automatycznie wskazuje winnego.

      Nie szukam winnych. Oni sami się znaleźli. Prawda jest taka, że lekarze na początku nie zrobili tak naprawdę nic oprócz zlecenia badań. Byc może nasza reakcja tamtej nocy sprawiła, że wszystko nie skończyło się telefonem z informacją o zgonie.

    •  

      pokaż komentarz

      @beeQ: w Polsce powiatowej niestety musisz iść z koperta do lekarza lub ordynatora i opieka nagle jest możliwa i diagnoza... Niestety ludzie dalej dają bo nie ma innej możliwość ibo jest tylko 1 szpital w powiecie. :(

    •  

      pokaż komentarz

      5. Wstrząs septyczny jest bardzo częsty u ofiar wypadków, nie da się go przewidzieć ani zapobiec

      @markaina: skoro jest bardzo częsty to da się go przewidzieć jakby z automatu

    •  

      pokaż komentarz

      @beeQ:
      1. Po fakcie, jak już wiadomo czego szukać, to każdy jest mądry. Perforacje poznaje się po powietrzu i płynie w brzuchu. Na wczesnym etapie właściwie nie do znalezienia, chyba, że wiesz czego szukasz i oglądasz każda klatkę pod kątem milimetrowych bąbelków powietrza.
      2. Ewidentne zabrudzenia ran, np. Albo wysoka goraczka.
      3. Braki kadrowe i sprzętowe mają się nijak do tego że obserwacja właśnie jest po to, żeby pacjent miał czas "pokazac" wszystkie objawy, czyli dokładnie tak, zacząć wymiotować i czuć się źle.
      4. Najpierw mówisz że nie wie co się dzieje ale kieruje na operację, teraz nagle sami kierujecie na operację, bo dyżurny był głupi, a twój brat mądry. Bez komentarza
      5. Tak, pewnie gdyby dostał pełna antybiototerapie sxerokospektralna i operację od początku to by we wstrząs nie wpadł . Tyle tylko że na początku nie miał objawów. Chcesz operować wszystkich bezobjawowy pacjentów bo może wpadną we wstrząs? Pacjenci urazowi mają pouszkadzane narządy i są ogólnie bardzo podatni na infekcje, choruja szybko i intensywnie. Tylko czarodziej ze szklana kula może ich uchronić.
      6. Jeśli dializa jest konieczna to się chorego transferuje do innego szpitala (bardzo wątpliwe w pierwszych 2-3 dobach, parametry nie rosną tak szybko). Chyba że stan nie pozwala. Ale rozumiem że o braki sprzętowe znów obwiniasz lekarzy?

      Szpitale nie są idealne, są tam idioci, leni i chamy. I nie ma sprzętu. Ale obwinianie lekarzy i pielęgniarki o to że nie podjęli wydumanego leczenia bez wskazań to typowe szukanie winnych.
      Mogę spytać o specjalizacje brata? I miasto/ wielkość szpitala do którego trafiliście?

    •  

      pokaż komentarz

      @markaina: to może moja historia...

      Budzę się rano do pracy, podnoszę się i równie szybko siadam. Ból w brzuchu taki, że o rzesz k!@#$.
      Zwijam się z bólu, matka przychodzi, bo słyszy moje wycie. Wzywamy karetkę.
      Ci przyjeżdżają i pierwsze co robią to dają mi tabletkę na nadciśnienie (ogólnie ciśnienie mam w normie, ale w tamtym momencie nie miałem). Prawie zemdlałem, tak mi spadło, z resztą nigdy tych tabletek nie brałem.
      Lekarz zadaje standardowe pytania, ja mu mówię, że może to nerka, bo w sumie to podczas USG jamy brzusznej rok wcześniej zauważono, że mam malutki kamyk. A on do mnie, że kolka nerkowa to na plecach, a nie w brzuchu. OK, tyś jest lekarz, tyś specjalista.

      Leki przeciwbólowe i pojechali. Te zaskoczyły, pojechałem do pracy po kompa. W drodze powrotnej (2h później) ból powrócił w pociągu. Do domu wracałem ze łzami w oczach. Pojechałem na SOR. Tam czekałem na przyjęcie 4h. Dostałem leki przeciwbólowe (ból uśmierzony) oraz badania. Nic z nich nie wniknęło. Lekarz mnie wypuścił o 4 nad ranem. Z buta do domu 2,5 km. Ból powrócił w drodze do domu. Nic nie spałem.
      Lekarz na SORze mi powiedział, że z rana się jeszcze zobaczymy. Czyli wiedziała, że nic nie zdziała. O 9 rano byłem na SORze, tym razem dostałem żółtą kartkę. Słaniałem się na nogach. Dostałem leki przeciwbólowe i wysłano mnie na USG. Tam lekarz stwierdził, że mam kamień w nerce i to jest powód bólu, ale oni mnie przyjąć nie mogą.

      "Jak to panie doktorze?"
      "Jak nie ma pan krwiomoczu, gorączki i dreszczy, to nie możemy przyjąć."
      Okej. Wyszedłem z gabinetu załamany, usiadłem pod filarem na ziemi zrezygnowany. Zlitowała się nade mną pielęgniarka i powiedziała mi słowa, których do końca życia nie zapomnę:
      "Tutaj ma pan numer telefonu do prywatnego lekarza. Pomógł mojej koleżance i jej córce. Tutaj pan pomocy nie znajdzie."
      Czyli teraz to już nawet pielęgniarki w szpitalu zachęcają do chodzenia do prywatnych lekarzy aniżeli do szpitali.

      Poszedłem do tego gościa jeszcze tego samego dnia. Zapłaciłem 200 zł (konsultacje + USG) i mi koleś powiedział:
      "Nie będę komentował tego, co mi pan powiedział na temat szpitala. Wie pan co to znaczy, kiedy ma pan te symptomy?"
      "Nie wiem"
      "To oznacza urosepsę, stan zagrożenia życia."
      Finalnie skończyło się na tym, że dostałem na receptę leki przeciwzapalne, antybiotyk, leki przeciwbólowe, a zabieg rozbicia kamienia miałem po 2 dniach. Dzisiaj czuję się zajebiście, a gdybym łaził do szpitala, to pewnie bym skończył jak facet 50-kilkuletni w Sanoku, co dostał urosepsy i po 36 godzinach zmarł.

      Szpital w Wejherowie, tak żeby ostrzec.

    •  

      pokaż komentarz

      @ray7: Nie da się go przewidzieć u konkretnego pacjenta. Wiemy ze ci pacjenci są bardziej podatni, ale to nadal nie powód żeby wszystkich pacjentów wrzucać na antybiotykoterapię.

      Amerykanie mają wysoki wskaźnik cukrzycy. Czy to znaczy że u każdego Amerykanina możemy ją przewidzieć? Albo że każdego mamy faszerować insulina?

    •  

      pokaż komentarz

      @bregath: No ale czego oczekiwałeś? Poszedłeś na oddział ratunkowy bez stanu zagrożenia życia i dziwisz się że cię odesłali? To nie jest poradnia. To jest oddział leczenia zagrożeń życia. Jak widzisz zdążyłeś iść normalnie do lekarza i nawet w normalnym trybie iść na zabieg.
      PS. Goraczka i dreszcze nie oznaczają z automatu urosepsy, tylko zakażenie. Tonie do końca to samo

    •  

      pokaż komentarz

      @markaina: no widzisz, szpitale nawet w stanie zagrożenia życia nie pomagają (tak jak wspomniany przeze mnie koleś z Sanoka, który zmarł).

    •  

      pokaż komentarz

      @bregath: a wspomniałeś o tych 100 innych którzy tego samego dnia dostali dobre leczenie urosepsy i nie umarli?

    •  

      pokaż komentarz

      @markaina: odpowiedziałeś elegancko, zgodnie z prawdą, a i tak minusiki lecą. Ciemna masa zna się na wszystkim. Każdy jest specjalistą we wszystkim.

    •  

      pokaż komentarz

      @markaina: a nie można robić prewencyjnie morfologii co np. 2H? Chyba każdy szpital ma laboratorium

    •  

      pokaż komentarz

      @ray7: i jakie zmiany w tej morfologii chcesz obserwować? Rozumiem że szukasz aktywnego krwawienia? Bo sepsy nie zobaczysz, leukocyty nie rosną aż tak szybko.
      Takie badania się robi, nawet co godzinę jeśli trzeba, u pacjentów na OIT. Tyle, że tam to nie jest morfologia, ale kilka badań najważniejszych z punktu widzenia intensywnej terapii. Np elektrolity, hemoglobina, mleczany, równowaga kwasowo-zasdowa. To dość dorgie badanie, ale bardzo szybkie, wynik masz po minucie (robi się je na oddziale, nie w laboratorium). Tylko trzeba wiedzieć czego tam szukasz, to nie jest badanie przesiewowe, sam poziom np mleczanów mało powie, głównie robi się to dla trendu (czy parametr rośnie czy spada). Stan pacjenta jest dużo lepszym wskaźnikiem tego czy coś się dzieje.

    •  

      pokaż komentarz

      a wspomniałeś o tych 100 innych którzy tego samego dnia dostali dobre leczenie urosepsy i nie umarli?

      @markaina: wiesz co, ostatnio moja żona miała kolkę wątrobową. Mocny atak ale pomogły środki przeciwbólowe. Następnego dnia rano od razu poszliśmy do lekarza rodzinnego. Pan doktor nauk medycznych. Dokładnie opisaliśmy wszystkie objawy, które, jak się okazuje, są typowe dla problemów z woreczkiem żółciowym. Pan doktor stwierdził, że to niestrawność i kazał brać coś a'la Maalox. Ani słowa o możliwych kamieniach. Jak atak się powtórzył to już się nie zastanawiałem tylko od razu poszedłem prywatnie do gastrologa z USG. Weźcie przyznajcie czasem, że niektórzy z Was to konowały i nie nadają się do zawodu skoro nie potrafią rozpoznać typowych objawów albo po prostu mają to gdzieś

    •  

      pokaż komentarz

      @bregath: Sorki, ale urosepsa poddająca się domowemu leczeniu antybiotykiem to nie sepsa. Co najwyżej infekcja dróg moczowych.
      A że nie zdiagnozowali jej po 2 pobytach na SORze to skandal.

    •  

      pokaż komentarz

      @ray7: Oczywiście że część lekarzy to konowały. Ale problem w tym, że najczęściej jako przykłady konowalstwa podajecie prawidłowe leczenie, bo pacjentowi się wydawało że cośtam. Stąd moja próba krzewienia wiedzy, że nie wszystko co wygląda jak olewactwo albo błąd rzeczywiście nim jest.

    •  

      pokaż komentarz

      @markaina: wiesz, ja nie jestem lekarzem. Wiem, że to ogromna ilość wiedzy i potrzebnego doświadczenia, ale pewne rzeczy to nie jest jakaś wiedza tajemna i można o tym poczytać w Internecie i nie trzeba być dr. nauk medycznych. Z tego co widzę to wskaźnikami sepsy są:

      - wzrost stężenia glukozy we krwi
      - zwiększenie liczby leukocytów w morfologii krwi obwodowej lub zmniejszenie ich liczby do <4 tys./µl
      - stwierdzenie w rozmazie krwi występowania >10 proc. niedojrzałych neutrofili,
      - wzrost wartości CRP, czyli białka C-reaktywnego powyżej normy,
      - przekroczenie górnej granicy normy stężenia mleczanów w surowicy,
      - wzrost stężenia kreatyniny,
      - wzrost stężenia bilirubiny całkowitej w osoczu do >4mg/dl.

      Oprócz tego jeszcze sporo innych objawów nie związanych z krwią. Skoro ten człowiek był już w szpitalu i był po poważnym wypadku komunikacyjnym i był ogólnie w kiepskim stanie, to do jasnej cholery te parametry powinny być na bieżąco monitorowane, choćby dla świętego spokoju lekarza. Jak by nie było żadnych odchyłów a mimo to pacjent miałby sepsę to trudno, nietypowy przypadek - zdarza się. Ale tak to mamy do czynienia z zaniechaniem, które doprowadziło do śmierci.

    •  

      pokaż komentarz

      @taki_sobie_mirek: tu nie chodziło o to, żeby urosepsę leczyć antybiotykiem, ale żeby potencjalne bakterie wytępić. Bo było to też przygotowanie do zabiegu rozbicia kamienia i jego wydalania, więc chodziło o to, że w razie, gdyby doszło do uszkodzenia w wyniku wydalania kamienia, to żeby bakterie się nie przedostały poza cewkę :)

    •  

      pokaż komentarz

      @ray7: wiem że nie jesteś lekarzem, lekarz wie co to jest morfologia krwi :)

      Ale masz pełne prawo nie wiedzieć. To nie wina pacjentów ze lekarze nie mają czasu tłumaczyć tego co robią i po co. Ale to też nie wina lekarzy. To wina systemu i wzajemnej nagonki. Mało który lekarz powie że nie wie co się dzieje, bo pacjent by go zwyzywał od nieuków. Mało który pacjent powie że nie rozumie i prosi o tłumaczenie, bo lekarz go ofuka że nie ma czasu.

      Widzisz, to co znajdujesz w internecie to teoria. Praktyka jest dużo bardziej skomplikowana. Wszystkie parametry które podałeś mogą się wahać, rosnąć niezależnie od siebie, wynikać innych chorób, być błędem laboratorium. Gdyby to było tak proste, to nikt nigdy nie przegapilby sepsy. A jednak to jeden z trudniejszych stanów do diagnostyki i leczenia.

      Nie można przesiewowo badać krwi w ciemno. Jeśli nie wiesz po co zlecales badanie, to nie będziesz wiedzieć co zrobić z odpowiedzią. To jest potwierdzenie jakiejś diagnozy, a nie jej stawianie. No i nie da się ani czasowo (czas personelu, laboratorium) ani ekonomicznie tego zrobić.

      Życie niestety bardzo różni się od Googla i Wikipedii

    •  

      pokaż komentarz

      @markaina:
      Dzięki za odpowiedź. Spytać oczywiście możesz, ale wolę nie odpowiadać, tym bardziej, że sprawa sądowa jest tutaj w toku.
      Nie obwiniam lekarzy za wszystko, szczególnie za braki sprzętowe. Postępowanie pokaże czy można było w tej sytuacji inaczej się zachować. Ja oceniłem to jako naoczny świadek podczas tej nocy.
      Dużo zdrowia!

    •  

      pokaż komentarz

      @bregath
      I prawdę powiedzieli inw szpitalu i prywatnie. Nie przyjmuje sie na oddział każdego z kamicą nerkową, bo takich osob jest kilka, kilkanaście na dobę. Dostaję leki i idzie do domu. Jak nie przejdzie albo będzie gorzej to ma wrócić. Dopiero jak są jakiś inne niepokojące objawy, duży zastój itd. to się bardziej interweniuje albo zatrzymuje w szpitalu. Tak to cały szpital możnaby zapełnić pacjentami typu kolka nerkowa. A miejsc na oddziałach zawsze brakuje , wiec trzeba je zapełniać rozsądnie. Trzymanie w szpitalu kogoś kto może byc leczony w domu to brak miejsca dla kogoś kto rzeczywiście bez szpitala może nie przeżyć.

    •  

      pokaż komentarz

      @ray7: Za późno zmierzona wartość CRP była około 1200. Norma to chyba 3. Ale pewnie są jeszcze inne parametry. Nie wiem, nie znam się. Oczekuję jednak od lekarza, że ten będzie się znał.

    •  

      pokaż komentarz

      Nie można przesiewowo badać krwi w ciemno. Jeśli nie wiesz po co zlecales badanie, to nie będziesz wiedzieć co zrobić z odpowiedzią. To jest potwierdzenie jakiejś diagnozy, a nie jej stawianie. No i nie da się ani czasowo (czas personelu, laboratorium) ani ekonomicznie tego zrobić.

      @markaina: Facet jest po ciężkim wypadku, skarży się na mocne bóle, często, jak sama napisałaś, powikłaniem jest sepsa. W takim przypadku monitorujemy przynajmniej pracę serca i robimy te nieszczęsne badania krwi co jakiś czas (tak wiem - morfologia to kilka podstawowych parametrów a wrzuciłem wszystko do jednego worka), przynajmniej przez kilkanaście pierwszych godzin. Nie rozumiem czemu miałbym nie wiedzieć co zrobić z "odpowiedzią". Parametry są w normie to nic nie robimy. Są poza normą - szukamy co jest przyczyną robiąc bardziej szczegółowe badania. Jak widać po odpowiedzi beeQ to CRP wskazywało na to że coś jest mocno nie tak. Inna sprawa to ile to kosztuje ale nie są to aż takie wielkie pieniądze patrząc na to ile kosztuje test CRP w aptece. I na koniec - nie mam nic do Ciebie ani ogólnie do lekarzy. Wiem, że jest wielu wspaniałych i pomocnych ale mierzi mnie niesamowicie zawodowa solidarność i bronienie jeden drugiego nawet w przypadkach jawnych zaniedbań i pomyłek.

    •  

      pokaż komentarz

      @lithax: i to jest problem, ponieważ zabieg rozbicia kamlota to max 30 minut. W 8h lekarz jest w stanie ogarnąć nawet 14 osób, jeśli policzy się godzinną przerwę. I nikogo nie trzeba trzymać w takiej sytuacji na oddziale, tylko te najcięższe przypadki.

    •  

      pokaż komentarz

      @bregath
      Ale w szpitalu nie ma w ramach soru osobnego lekarza tylko od rozwijania kamien nerkowychi cały dyżur.
      Cała dyzurowa obsada przeciętnego szpitala to w rzeczywistości garstka lekarzy, których mozna na palcach policzyć. W tych mniejszych często nawet tylko 1 chirurg, który ogarnia jednocześnie oddział, a jak się trafi jakiś zabieg który w żadnym razie nie moze poczekac do rana (bo może nie dożyć) to dzwoni po drugiego, który np. jest w domu pod telefonem, albo bierze na asystę np. ginekologa (który odwrotnie również czasami bierze do pomocy chirurga). Kurcze chyba nawet w dzień przy pełnej obsadzie praklwoe nigdzie nie ma tak, żeby któryś urolog był oddelegowany tylko do rozbijania kamieni.

    •  

      pokaż komentarz

      @lithax: nie mam na myśli SORu tylko oddział.

    •  

      pokaż komentarz

      @bregath To ja juz nie chyba bardzo rozumiem czego oczekiwales na tym sorze. Skoro nie rozbijania kamieni w ramach soru i nie przyjęcia na oddział.

    •  

      pokaż komentarz

      @lithax: na SORze oczekiwałem, że mnie wyślą na oddział, a na oddziale konkretnego działania. Z resztą od tamtej pory unikam szpitali i leczę się wyłącznie prywatnie.

    •  

      pokaż komentarz

      @bregath No z soru na oddział.jak najbardziej przyjmują, ale nie każdego z kolką nerkową, bo to fizycznie niewykonalne - tylko jak są jakieś konkretne powody. Więc zależy jaki duży kamień, gdzie, jak duży zastój, czy całkowicie blokuje odpływ moczu z nerki, jakie są inne objawy, wyniki lab. itd.

    •  

      pokaż komentarz

      @ray7 Obstawiam, ze CRP było wykonane przy przyjęciu i właśnie jak sie pogorszył stan i bylo właśnie podejrzenie sepsy. Jednocześnie przy zlamanej miednicy i innych urazach jestem przekonany że CRP już przy przyjeciu było 2-3 cyfrowe i w zupełności mogło być konsekwencją urazu. Bo CRP nie jest przecież specyficzne dla zakażenia czy sepsy. Zresztą jak wszystkie inne tu zacytowane. Nie ma jednego badania wykrywającego sepsę od razu. Zresztą przecież z tego co piszesz nieno samą sepsę tu chodziło, a o perforację jelita którą sje udało zdiagnozować dopiero z opóźnieniem. I dobrze ze się udało w porę, bo często sie nie udaje mimo że samo postępowanie jest prawidłowe. Tak zmarl dziadek kumpla. Ból brzucha, niskie CRP, w RTG/USG nic, po lekach nie przechodz, TK - nic nie rozpoznano. Kolejne godziny obserwacji, rozwija się ostry brzuch, decyzja o operacji w ciemno zaraz po skończeniu przez chirurga poprzedniego zabiegu. Przed samym zabiegiem pogorszenie stanu, wstrząs, podczas zabiegu znaleziona niewielka perforacja jelitaz, ale wstrząs + wiek + towarzyszące choroby, ostatecznie kilka.godzin po zabiegu zgon. mimomze wszystko wykonane prawidłowo. Z naprawdę minimalnymi opóźnieniami, no żona kumpla jest lekarką w tym szpitalu, wiec wszędzie miała dojście i osobiście uczestniczyła w całej diagnostyce. Po prostu nie zawsze sie da i tyle. A po fakcie wszystko proste, można było przecież szybciej zoperować, można było trochę później TK zrobić to może by cos się zdążyło pokazać itd. Tyle że tutaj nikt pretensji do nikogo nie miał.inpo sądach nie ciągał. Po prostu życie to nie gra czy program komputerowy, ze jak wszystko zrobisz dobrze to zawsze wygrasz/zadziała.

    •  

      pokaż komentarz

      @ray7:

      Facet jest po ciężkim wypadku, skarży się na mocne bóle, często, jak sama napisałaś, powikłaniem jest sepsa.
      Nie, sepsa nie jest powikłaniem wypadku. To, że pacjenci powypadkowi łatwiej łapią zakażenia, to zupełnie inna sprawa. To są dwie zupełnie różne "choroby".

      W takim przypadku monitorujemy przynajmniej pracę serca i robimy te nieszczęsne badania krwi co jakiś czas, przynajmniej przez kilkanaście pierwszych godzin.
      To tak nie działa. Dynamika tych badań jest zbyt wolna, żeby na ich podstawie podejmować jakieś decyzje. Zawsze, ale to zawsze decyduje stan pacjenta. Regularnie mamy pacjentów z sepsą, a to jakie dostaną leczenie zawsze jest zależne od ich stanu, nigdy od gołych cyferek. Podpowiem, że mleczany w ciężkiej sepsie potrafią skoczyć z 1 na 10, ale potrafią też z 1 na 1,3. Norma to poniżej 2. I co?

      Nie rozumiem czemu miałbym nie wiedzieć co zrobić z "odpowiedzią". Parametry są w normie to nic nie robimy. Są poza normą - szukamy co jest przyczyną robiąc bardziej szczegółowe badania.
      OK, to gdzie leży uniwersalna granica np dla CRP? norma to poniżej 5. 20 to już operacja czy nie? 200? 2000? Od której wartości szukasz? Ja pracuję z tym na co dzień i nie umiem odpowiedzieć. I gdzie, skoro pacjent jeszcze nie ma objawów? (a jak już ma, to po co ci CRP?) Uwierz mi, to naprawdę tak nie działa.

      Inna sprawa to ile to kosztuje ale nie są to aż takie wielkie pieniądze patrząc na to ile kosztuje test CRP w aptece.
      Aaa... test w aptece. A test na standaryzowanym kombajnie w labie? Co np godzinę, dwie? Gdzie nie możesz poczekać i puścić całej partii, tylko uruchamiasz całe badanie dla jednej, max kilku próbek? Ile kosztuje dodatkowa pielęgniarka, która zostanie zatrudniona, żeby nie robić nic innego, tylko wszystkim "podejrzanym" pacjentom pobierać krew i wysyłać do labu (pobranie krwi razem z papierologią to ok 5-10 min, krew pobiera się ze świeżego wkłucia, więc trzeba pacjenta każdorazowo ukłuć na nowo, w szpitalach bez poczty pneumatycznej ktoś musi jeszcze lecieć z tymi probówkami). Ile kosztuje lekarz dyżurny (załóżmy że wyłącznie jeden), który co godzinę będzie robił ok 10-20 min przerwy, żeby sprawdzić wszystkie badania wszystkich pacjentów?
      Zresztą, o czym my tu mówimy, są w Polsce szpitale które w nocy nie mają dostępu do radiologa, a ty marzysz o badaniach z regularnością dostępną na zachodnich OIT. A nawet tam nikt nie bierze CRP czy morfologii częściej niż raz na dobę bo to bez sensu i nic nie wnosi.

      I na koniec - nie mam nic do Ciebie ani ogólnie do lekarzy.
      Rozumiem. Problem w tym, że nie masz pojęcia o naszej pracy, leczeniu, logistyce, i chorowaniu w ogóle. Wiem, że w Googlach wszystko ładnie wygląda, objawy są proste i jasne, kryteria ścisłe. Tak niestety nie jest. Nawet podena wyżej przez ciebie kryteria są bardzo ogólne i mówią raczej o "tendencjach do".
      Powtórzę jeszcze raz. Medycyna to nie matematyka. Tu nie ma jasnych kryteriów, granic i jasnych wyników.

    •  

      pokaż komentarz

      @bregath: Już ktoś to pisał, ale powtórzę. To żadna urosepsa, w domu byś tego nie wyleczył. Zwykłe normalne zakażenie układu moczowego.

    •  

      pokaż komentarz

      @markaina: Dodalem do obserwowanych. Prosze nie przestawaj.

    •  

      pokaż komentarz

      @KRISSVector: powiedz to rodzinie tego co zmarł w Sanoku. Ja wolę dmuchać na zimne.

  •  

    pokaż komentarz

    Nic nikomu nie zrobią, chora wróciła po kilku godzinach a perforacja jest zwykle do opanowania.Chyba że ktoś naprawdę ma pecha albo np pije lub mają cukrzycę W normalnym kraju prokuratura to powinna się zająć dziennikarzem który to pisał. Perforację ceruje każdy rezydent .

  •  

    pokaż komentarz

    Ostatnio miałem nieprzyjemność bycia na sorze i najbardziej zdziwiła mnie scena w której przyjechał patrol policji żeby odwieźć menela do domu...

  •  

    pokaż komentarz

    Cóż, rozwiązanie jest proste - odpowiedzialnośc majątkowa i karna urzędasów. Z lekarzami to też jest krzywa sprawa - nie widzę, żeby im bieda w oczy zaglądała a tylko wincyj i wincyj...

    •  

      pokaż komentarz

      @JoBackManhorse: nie zagląda im bieda bo zap@%!$##ają na 3 etaty. Za te psie pieniądze w szpitalach to robią tylko dla idei oraz aby pacjentów kierować do swojej prywatnej placówki. Gnębcie dalej lekarzy, to was będą wiedźmy leczyć. Już teraz lekarzy brakuje. A błędy lekarskie to wynik wielkiego kołchozu na SOR, bo jak dziennie ma 100 przypadków "bóla brzucha" to rzeczywiście można zbagatelizować poważny przypadek.

    •  

      pokaż komentarz

      @ethics: Ciężka sprawa. Rozważmy dwie opcje: amerykancką i kanadyjską. Pierwsza to w ogormnym uproszczeniu konieczność SPŁACENIA studiów medycznych (vide Przystanek Alaska). Druga to godziwe wynagrodzenie ale KOMPLETNY ZAKAZ prowadzenia prywatnej działalności medycznej. Na razie to jesteśmy w dupiastym nie-kompromisie.

    •  

      pokaż komentarz

      @JoBackManhorse: Winę ponoszą politycy albo raczej wyborcy, którzy głosują na jakieś gówno+ zamiast dofinansowania służby zdrowia. Te wszystkie kolejki, badania na odwal się, drobne oszustwa w papierach to po prostu działania mające podtrzymać system, który nie ma prawa działać przy tak niskich finansach.
      Zwalając winę na lekarzy tylko zachęcisz ich jeszcze bardziej do emigracji i bardziej pogorszysz sytuację służby zdrowia.

    •  

      pokaż komentarz

      @lewoprawo: Jak zwieją, to znajdzie się taki co będzie chciał "Zlicytować ich wille i majątki" żeby kupić lekarzy z 3ciego świata ;)