•  

    pokaż komentarz

    Jechać z handlarzami, jak z taczką gnoju. Ta branża jest zepsuta do szpiku kości, większość z nich to cwaniaczki, oszuści.

    •  

      pokaż komentarz

      @waciak: Sprzedają rzeczy adekwatne do wymagań polaczków, no bo wszyscy chcą mieć takie max 20 letnie auto ale żeby jednocześnie tak maksymalnie 120 tysięcy kilometrów przebiegu miało i oczywiście bezwypadkowe, bez żadnej ryski, wgnioteczki i igiełka mechanicznie, najlepiej klasy premium, 32 komplety felg i wszystkie pakiety jakie się dało w salonie wybrać. To wszystko oczywiście musi być w cenie rozlatującego się seicento, w porywach do ceny passata nadającego się tylko na złom.

    •  

      pokaż komentarz

      @Rachey: Nie przesadzaj kurwa..Stereotypowe wymagania Januszy to jedno a wciskanie kobiecie gruza z premedytacją to drugie.Czasy "gwarancja do stu dni a studnia za bramą" już się skończyły.Żyjemy w cywilizowanym kraju i należy ścigać oszustów a nie obwiniać ofiary.

    •  

      pokaż komentarz

      @MehrunesDagon: To nie są niestety stereotypy. I ja rozumiem, że wciskanie gruza z premedytacją to czyste sk???ysyństwo, ale jak widzę osoby jarające się "jaką to okazję się udało im kupić" to nie wiem czy się śmiać czy płakać. Okazje po prostu nie istnieją.
      A cywilizowany kraj? No proszę Cię. To zwykły chlew obsrany gównem.

    •  

      pokaż komentarz

      @Rachey: ale p?$@#!@isz jak potłuczony. Wymagania są dlatego, że właśnie tacy handlarze robili takie numery. Gdyby żaden handlarz nie handlował złomem to nie byłoby wymagań.

      Najzwyklejsze robienie świętej krowy z oszusta.

    •  

      pokaż komentarz

      @waciak: Jak i 3/4 mechaników i wulkanizatorów k#$#a, dziś pojechałem zmienić opony na zimowe, to janusz nawet nie zerknął na bieżnik tylko od razu p@?@?!$ił mi że tak łysych opon to dawno nie widział (a uwaga prawie nówki po jednym sezonie XD) i proponował mi zakup nowych, odmówiłem tego zakupu i zapytałem pana czy zmieni mi te koła, powiedział że nie i lepiej żebym na letnich jeździł, a jak mnie na nowe nie stać to mam kupić używane XD także uważać na oponiarzy w #knurow

    •  

      pokaż komentarz

      Na uczciwym handlu nikt nie wyżyje.
      @kkacpersk:

    •  

      pokaż komentarz

      @dzikdzikdzik: Jak się nie nadajesz do handlu to się nie zabieraj za handel, a nie p$$@!%$isz głupoty i jeszcze tłumaczysz oszustwa.

      źródło: d-art.ppstatic.pl

    •  

      pokaż komentarz

      @Rachey: Okazje nie istnieją, tu się zgodzę.
      Ale pieprzenie, że jak ktoś BY CHCIAŁ mieć full pakiet w cenie gruza, to BJEDNY HANDLARZ MU TAKIEGO ULEPA ZAŁATWI, też jest zdrowo pojebane.
      Wiadomo, że każdy by chciał najwyższy pakiet, a nie auto z taboretem, klimatyzacją w postaci wiatraczka na usb i silnikiem na chomiki- to takie dziwne, że do tego szukasz najlepszej oferty? W normalnym kraju, gdzie 99% handlarzy nie ma wąsa po dupę, wybierasz pakiet opcji, a następnie sortujesz od najniższej ceny i kupujesz to, na co cię stać, bez sprawdzania, czy po drugiej stronie nie siedzi czerwony ryj kolejnego wąsa.

    •  

      pokaż komentarz

      @kkacpersk uuu, opanuj emocje panie kolego bo sie rozwibrujesz z nerwow.

    •  

      pokaż komentarz

      Stereotypowe wymagania Januszy to jedno a wciskanie kobiecie gruza z premedytacją to drugie.

      @MehrunesDagon: Nie bronię oszusta, który z premedytacją wciska uszkodzony samochód, ale....

      To nie są stereotypy. Serio. Dla Polaków klasa premium auta działa jak afrodyzjak. Jak kupisz Skodę Fabię z salonu, to jesteś frajer, bo za tą cenę miałbyś 6-7 letnie Audi które (cytat) "dłużej pojeździ niż ta skoda". A typowy Polak musi się czuć jak zwycięzca po zakupie takiego auta - musi wybrać najładniejszy i najtańszy, bo nie daj Boże zapłaciłby rynkową cenę - jak tu rodzinie czy sąsiadowi w oczy spojrzeć.

    •  

      pokaż komentarz

      @kkacpersk: @waciak: To, że j#%!ć handlarzy to jedno, ale głupota kupujących jest czasami porażająca. Sprzedawałem kiedyś 18 letnie auto, uczciwie opisałem co było robione, wszystkie mankamenty, co może być za jakiś czas do zrobienia, nawet takie rzeczy których nie mieli szans wyłapać na oględzinach. Samochód generalnie używany na bieżąco, zero picowania przed sprzedażą za niewielkie pieniądze auto gotowe do jazdy. I co? Banda Januszy przyłaziła i marudziła, że tu jakaś rysa na lakierze, tu przecierka na zderzaku, tam tapicerka przytarta, podsufitka brudna itp. Z latarką włazili pod podwozie i rdzy szukali, jeden stwierdził, że auto musiało chyba dachować, bo każda szyba ma inną datę produkcji (auto było z początku roku i przednie boczne szyby z grudnia 95, a reszta ze stycznia 96, do tego przednią wymieniłem, bo mi pękła kiedyś pękła). Ogólnie rzecz biorąc, jedno wielkie marudzenia, żeby zbić cenę o połowę. Jak handlarz ciągle na takich trafia, to w końcu się nauczy, że trzeba umyć silnik, wyprać tapicerkę i zawiesić wunderbauma i można sprzedać każdego złoma. A kupiec jeszcze się będzie cieszył, że dostał "zadbane" auto.

      P. S. W końcu trafiłem na normalnego kupca, który wziął auto bez gadania i był zadowolony, długo potem mieliśmy kontakt, bo czasem pisał z pytaniami jak miał jakiś problem, albo chwalił się, gdzie to nie zjechał tym "złomkiem".

    •  

      pokaż komentarz

      Jechać z handlarzami, jak z taczką gnoju.

      @waciak: a po co?

      Oby więcej takich przypadków, może się ludzie nauczą żeby nie kupować u handlarzy i nie wybierać auta na portalach sortując po cenie od najniższej. Za jakiś czas będę sprzedawał samochód i pewnie będę się bujał, bo pełno będzie odpicowanych gruzów które będą tańsze.

    •  

      pokaż komentarz

      @piatek: Ja kiedyś sprzedałem właśnie autko takiemu spoko kupującemu. Jakimś cudem 3 tyg po zakupie zepsuł silnik. Co ciekawe nie miał pretensji.

    •  

      pokaż komentarz

      Jakimś cudem 3 tyg po zakupie zepsuł silnik. Co ciekawe nie miał pretensji.

      @Lysyn: a skąd wiesz że kupującemu padł silnik? Jak kiedyś sprzedawałem auto to kupującego już więcej na oczy nie widziałem...

    •  

      pokaż komentarz

      @piatek: pisał do mnie o jakieś pierdoły typu jak zamknąć dach poprawnie
      w jakiej pozycji stacyjka jest wyłączona itp

    •  

      pokaż komentarz

      Okazje nie istnieją, tu się zgodzę.

      @tellet: No właśnie kurła istnieją :D tylko trzeba cierpliwie czekać i wertować oferty.

      20 letnie auto ale żeby jednocześnie tak maksymalnie 120 tysięcy kilometrów przebiegu miało

      @Rachey: Kto normalny patrzy na przebieg w dzisiejszych czasach,
      Trochę przesadzasz.

    •  

      pokaż komentarz

      W normalnym kraju, gdzie 99% handlarzy nie ma wąsa po dupę, wybierasz pakiet opcji, a następnie sortujesz od najniższej ceny i kupujesz to, na co cię stać, bez sprawdzania, czy po drugiej stronie nie siedzi czerwony ryj kolejnego wąsa.

      @tellet:
      A gdzie jest taki "normalny kraj"?

      Bo ja do dzisiaj wspominam czytankę w podręczniku do niemieckiego, w której ktoś kupował używany samochód.
      Słowa "Gebrauchtautohandler" i "Betruger" były w niej używane zamiennie.

    •  

      pokaż komentarz

      Banda Januszy przyłaziła i marudziła

      @ketrab86: Mi tak handlarze przychodzili po starą hondę xD aż w końcu przyjechał jeden z Xkm i odjechał. W ogłoszeniu wyraźnie, wystawiona za 1k, w opisie że wirtualnie już zeszliśmy z ceny i min 850zł i nie ma opcji złotówki mniej. To był ten jeden błyskotliwy konkretny Pan który chciał dla siebie bo miał zgniłke, natomiast ja miałem karoserie po remoncie.

    •  

      pokaż komentarz

      @tellet: nie ma takich krajów znam handlarza 20 lat w temacie całą UE zjeździł i USA też nigdy nie ma gwarancji, ale oczywiście im bardziej cywilizowany kraj tym prawdopodobieństwo oszustwa mniejsze

    •  

      pokaż komentarz

      Jakimś cudem 3 tyg po zakupie zepsuł silnik. Co ciekawe nie miał pretensji.

      @Lysyn: Bo jak kupujesz stare auto za 15% jego pierwotnej wartości, to jest jakiś powód dla którego ono straciło aż 85%. M.in. taki, że wszystko w nim jest już zużyte i właściwie wszystko może się wkrótce zepsuć.

      Dlatego podejście do kupowania auta które ma 3 lata i 15 lat trzeba mieć zupełnie inne.

    •  

      pokaż komentarz

      wymieniłem, bo mi pękła kiedyś pękła

      @ketrab86: ( ͡° ͜ʖ ͡°)

      źródło: cdn.galleries.smcloud.net

    •  

      pokaż komentarz

      To zwykły chlew obsrany gównem.

      @Rachey: to może posprzątaj ten syf u siebie w domu, a potem idź do lekarza po kolejną dawkę leków na ból dupy, bo bredzisz.

    •  

      pokaż komentarz

      @waciak: Kilka miesięcy temu kupowałem Focusa Mk2. Dałem za niego ok 14000. Z ogłoszenia wynikało, że auto jest prywatne. Na miejscu okazało się jednak, że facet pracuje w salonie Forda i sprzedaje auto zostawione przez klientkę. Potrzebowałem auta na już, cena była niezła, więc po sprawdzeniu auta na stacji diagnostycznej kupiłem.

      Oddałem auto do mechanika żeby wymienił parę rzeczy, w tym rozrząd. Na szczęście okazało się, że samochód jest w naprawdę dobrym stanie. Jeżdżę nim kilka miesięcy i na razie wszystko jest w porządku.

      Trzeba uważać na każdym kroku, a komisy omijać szerokim łukiem. Następne auto będę kupował za większą kwotę i na pewno od prywatnego właściciela.

    •  

      pokaż komentarz

      @wrq_64: mój teść ostatnio miał taką historię, więc to chyba nowa standardowa strategia sprzedażowa w tej branży. pojechał z 2-letnimi zimówkami, przebieg może z 30 tysi, dostał tekst, że takich to mu nie założą, niech kupi nowe, mają dobrą okazję. pojechał do innego zakładu i założyli bez problemu

    •  

      pokaż komentarz

      @waciak: masz rację, handlarze samochodów to powinni być uczciwi i szczerzy, przecież samochód to jest dobro luksusowe dla Polaka (a każda polska rodzina ma minimum 2 auta a standardem powinno być żeby absolutnie każdy miał swoje tanie i niezawodne używane auto z Niemiec) i nie można tak deptać czyichś oczekiwań jak robią to handlarze i mechanicy bo i mechanikom się powinno dostać, bo nie patrzą na etykę zawodową tylko liczy się u nich kasa i żeby się nie narobić...a i jeszcze jedno: mechanicy to nie znają się wcale na robocie, w ogóle to za długie są kolejki u nich, przecież każdemu Polakowi się spieszy i auto potrzebne jest na już a za tydzień bo niedziela handlowa przeleci weź tu czekaj...a trzeba pojechać do marketu...czy taki jeden z drugim się zastanawia w ogóle????Prof. Kris kubejko powinien zrobić odcinek o tym xD

    •  

      pokaż komentarz

      @ketrab86: Gdy 2 lata temu sprzedawałem Mondeo mk1 kombi, to miałem wrażenie, że kupujący oczekują nowego auta w cenie gruza. Po dwóch dniach telefonów typu "że tu przetarty zderzak, tam trochę rdzy, tu brudne fotele, sprzedaj Pan za 500 zł" wycofałem ogłoszenie. Na szrocie zapłacili 650 zł bez gadania.
      Mam wrażenie, że im starszy samochód to nabywcy są bardziej roszczeniowi (szczególnie ci zza wschodniej granicy) i najlepiej to żebyś im jeszcze dopłacił za zakup.
      Dodatkowo po sprzedaży innego "klasyka" przerabiałem wizyty na okolicznych komisariatach bo ktoś z moimi tablicami kradł paliwo na stacjach. Na szczęście po przedstawieniu umowy i zgłoszenia zbycia z wydziału komunikacji policja zaczynała ścigać kupującego (de facto pewnie jakiegoś "słupa").

    •  

      pokaż komentarz

      @ketrab86: miałeś tak, ponieważ zapewne trafiłeś na Januszy-handlarzy, którzy chcieli w ten sposób nakłonić Cię do zejścia z ceny ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @tellet: Nie ma takiego kraju. W każdym kraju handlarze to rak. Myślisz, że nasi to od wróżek biorą te ulepy?

    •  

      pokaż komentarz

      @bartosz-bartosz: Raczej większość to "normalni" ludzie byli, handlarza idzie od razu po gadce poznać ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      W normalnym kraju

      @tellet: W każdym kraju handlarze autami są tacy sami.

    •  

      pokaż komentarz

      @Spartan91: Też kupiliśmy ostatnio Focusa Mk2 od prywatnego właściciela. Z tym że na otomoto zaznaczyłam, że auto ma być z VIN-em, bezwypadkowe, z udokumentowanym przebiegiem, serwisowane w ASO, niesprowadzane. Przebieg ma spory (ponad 280k), ale chociaż jest prawdziwy. Z resztą to diesel, więc i tak nie jest źle. Facet właśnie narzekał, że zainteresowani na ten przebieg kręcą nosem. Pewnie wolą kręcone liczniki. Sprawdziliśmy auto w stacji diagnostycznej, foka kosztowała niecałe 10k (bieda version). No i jesteśmy bardzo zadowoleni - autko odpala od strzała, jeździ ładnie, oleju nie pije, nie kopci. Wszystko gra :)

      źródło: 75356895_998595197168341_7483541297039409152_n.jpg

    •  

      pokaż komentarz

      @waciak: Teraz to i tak jest dobrze. W latach 90 na początku, odchodziły takie akcje że dębowe tłoki wkładali aby tylko auto sprzedać i przejechało kawałek. Takie akcje się odwalało.. gość który to robił siedział oczywiście za to ale co zarobił to jego, potem otworzył sobie salon samochodowy za ten hajs.

    •  

      pokaż komentarz

      @Rachey: Dokłądnie tak jest jak piszesz a minusuje Cię własnie klientela, którą opisujesz :) Przy okazji tworzy się ładna statystyka obrazująca jaki stanowią procent :)

    •  

      pokaż komentarz

      @kkacpersk: Jest niestety odwrotnie, nie dało się sprzedać samochodu z dużym przebiegiem i ryskami i to bez wględu na jego rzeczywisty, istotny stan (bo ten nikogo nie obchodzi), więc cwaniaczki handlarzynki zaczęli dopasowywac się do zidiociałych wymagań debilnych januszków.

    •  

      pokaż komentarz

      @stanson: piękne podejście. Jeśli supermarket wprowadza mięsko z bawoła do swojego asortymentu i jak się okazuje nikt mięska z bawoła nie kupuje, to rozumiem, że ma sprzedawać zgniłe mięsko z bawoła za połowę ceny, si? A później jeszcze sprowadzać zgniłe mięsko z bawoła i czerpać z tego stałe zyski? Bo biedny supermarket, święta krowa, nie potrafi sprzedać tego co chce w danej chwili sprzedać?

      W normalnym świecie to handlarz dostosowuje produkt do warunków panujących na rynku i jeśli nie potrafi sobie z tym poradzić to przestaje być handlarzem, bo zwyczajnie upada.

      Natomiast w Polsce, biedny oszust, który nie potrafi sprzedać produktu, który wprowadził na rynek, zaczyna oszukiwać klientów i narażać ich na utratę życia tylko dlatego, że nie radzi sobie w zawodzie, który wybiera.

      Nie, to nie jest wina Januszy-kupujących, bo mają chore wymagania. To wina Januszy-handlarzy, że na te wymagania przystają, a później jeszcze zaczynają traktować je jako normę. I to jest patologią tej sytuacji.

    •  

      pokaż komentarz

      @dzikdzikdzik: to niech sie nie bierze za handel, a jak sie nie moze oprzec odziedziczonemu instynktowito niech nie żyje.

    •  

      pokaż komentarz

      @mecenas_koorwidolka Ja tam nie wiem, jestem zdania ze oszustwa nalezy plewic ogniem.

    •  

      pokaż komentarz

      @dzikdzikdzik: zgadzam się. W Polsce oszustwo to podstawa bytu. Od "góry" do dna społecznego. Od służb po prostaczków lewych rencistów. Od "władzy" lokajów, semickich lapsów po łajzę bez szkoły co sprzedaje baloniki bez paragonu na odpuście. Bezwzględnie i bez drugiej szansy - palić ogniem, a łby nadziewać na pal ku przestrodze. To jest plaga, która objęła swoim zasięgiem większość tkanki, więc tylko bezwzględna utylizacja pozostaje. Żadne kary, sztumy, grzywny. Spalić każdy nawet najdrobniejszy przejaw tego kurestvva. "Taki mamy klimat". Pora zmienić klimat na wietnamski. Jak się jakiejś kurvvie nie podoba uczciwość i dalej chce być pasożytem mam do powiedzenie tylko jedno: w momencie kiedy w zaropiałym ptasim móżdżku wykluła się myśl "jak kogos bzyknąć na hajs" zrezygnowaliście z człowieczeństwa, więc prawa człowieka nie obowiązują wobec takiego elementu. Ahh rozmarzyłem się (╯︵╰,)

    • więcej komentarzy(31)

    •  

      pokaż komentarz

      To codzienność jest

      @vieniasn: i nadal to nikogo niczego nie uczy.

      Ludzie próbują kupić auto opierając się na kryterium "100% cena". A później płacz, że auto po wypadku i ze skręconym licznikiem.

    •  

      pokaż komentarz

      @vieniasn jest przeciez cos takiego jak renkojmia

    •  

      pokaż komentarz

      @piatek po prostu prawo nie jest respektowane w tym kraju z gówna i kartonu.

    •  

      pokaż komentarz

      po prostu prawo nie jest respektowane w tym kraju z gówna i kartonu.

      @reddml: to nie ma nic wspólnego z prawem, zwykła psychologia.

      Większość próbuje kupić "okazję". Nie patrzy po autach w średnich cenach dla danego rocznika, tylko szuka najtańszego. I w tym małym móżdżku każdemu się wydaje, że jest tak zajebisty, że to właśnie on wypatrzył okazję. Nieważne że allegro, otomoto czy olx przeglądają miliony osób - to właśnie ON wypatrzył najtańszy egzemplarz. Nie dopuszcza głosu rozsądku, że skoro jest najtańsze, to z jakiegoś powodu. Większość próbuje sobie wmówić, że wszystko jest ok, że po prostu miał farta. Co z tego że od handlarza, ważne że poprzedni właściciel to była niepaląca kobieta (tak mówi handlarz). Dlaczego auto jest tak tanie, skoro jeszcze handlarz jako pośrednik na nim zarabia? Ano poprzedni właściciel na gwałt potrzebował gotówki i musiał puścić taniej (tak mówi handlarz).

      Psychologia działa tak, że próbujesz usprawiedliwić ch...jowy wybór na siłę. Musisz pokazać znajomym i rodzinie, że coś wygrałeś - kupiłeś super auto (pierwszy sukces!) i na dodatek trafiła Ci się okazja (drugi sukces!). Wszyscy muszą Ci zazdrościć tych sukcesów. No bo gdybyś kupił zwykłe auto i jeszcze na dodatek przepłacił - jesteś przegrywem! Tak - pokazałeś jakim jesteś frajerem.

      Sorki, nie szkoda mi kupujących. Oni po prostu płacą za swoją pazerność.

    •  

      pokaż komentarz

      @piatek owszem, że ma. Wytłumacz mi dlaczego kupując takie auto nawet od Turka w Niemczech bez problemu masz zwrot kasy?

    •  

      pokaż komentarz

      owszem, że ma. Wytłumacz mi dlaczego kupując takie auto nawet od Turka w Niemczech bez problemu masz zwrot kasy?

      @reddml: u nas też dostaniesz zwrot, jeśli kupisz od firmy. Ale nie bez problemu, bo sprzedawca wie, że na drogę sądową zdecyduje się co 10-ty kupujący. Ale w sądzie masz wygraną sprawę. No, chyba że ktoś dalej próbuje januszować i zamiast iść do sądu próbuje nagłaśniać coś na wykopie bo może sprzedawca się przestraszy i wyjdzie taniej (bez sądu).

    •  

      pokaż komentarz

      @piatek tylko w Niemczech dostawałem już zwrot zarówno od komisu jak i od osoby prywatnej.

    •  

      pokaż komentarz

      tylko w Niemczech dostawałem już zwrot zarówno od komisu jak i od osoby prywatnej.

      @reddml: ja jednak wolę sąd. Jak ktoś zajeździ kupiony ode mnie samochód to lepiej niech rzeczoznawca stwierdzi czy to ukryte przeze mnie wada, czy też ktoś katował silnik bez oleju.

    •  

      pokaż komentarz

      @piatek no ale to się pewnie ze sobą wiąże. Jeśli mają tam takie podejście, że bez problemu oddają kasę to pewnie dlatego iż wiedzą, że w razie skierowania sprawy do sądu mają przej%$@ne a sama sprawa to moment.

    • więcej komentarzy(2)

  •  

    pokaż komentarz

    Przechodziłem kiedyś przez to. Po pytaniach o stan auta (wszystko super itd.), pytałem czy dostanę te informacje na papierze. To już mocno dziwiło handlarzy. Wyjaśniałem, że przecież powszechną praktyką jest że na umowie podpisuje adnotacje, że stan auta jest mi znany i chciałbym móc uczciwie poświadczyć prawdę i mieć spisany znany stan. Za każdym razem słyszałem że jak nie chcę kupić, to żebym "wypierdalał".

    •  

      pokaż komentarz

      Za każdym razem słyszałem że jak nie chcę kupić, to żebym "wypierdalał".

      @darek-ch-1: Niezła patolnia ( ͡° ʖ̯ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @darek-ch-1: pal licho z takimi umowami. Masz coś takiego jak wady ukryte. Jeśli masz np. pęknięty blok silnika, sprzedawca o tym wiedział i nie powiedział to sprawa jest prosta...

    •  

      pokaż komentarz

      @zdunek89: a jak udowodnisz, że sprzedawca o tym wiedział?

    •  

      pokaż komentarz

      @jezinzbezin: w krótkim okresie jak się dowiesz możesz po prostu rozwiązać umowę i mieć to w dupie. Sprzedawca MUSI to uwzględnić. Przykład, pęknięty blok silnika. Ogólnie to czy wada powstała teraz czy wcześniej to jest do ogarnięcia przez rzeczoznawcę. Wyszło że jest pęknięty i rozwiązujesz umowę. Sprzedawca powie że sam pan żeś rozdupcył a teraz lament. Sprawa do sądu i tyle.

      W przypadku gdy wady ukryte wychodzą po czasie to trzeba dokumentować dobrze, czy np. była ingerencja w rozwalone miejsce.

      Ja miałem przypadek kosmiczny po prostu. Kupiłem auto na powożenie dupy przez pół roku. Samochodu nie sprawdzałem bo cena była adekwatnie niska do wizualnego stanu. Sprzedawca powiedział że świece są do wymiany i coś tam jeszcze. No to wziąłem samochód do mechanika i zostawiłem. Okazało się że z dwa gniazda świec tak uk!$@ione że już gwintów nie miały, żeby świece się tam trzymały, były na wcisk wrzucone cienkie blaszki i tak "wkręcona" świeca.

      Niesamowite jest to że ch!! sprzedawca i jego syn kłamali mi w żywe oczy że wszystko z tym samochodem jest ok. Gdzie mechanik te blaszki wyjął i też były potem w sądzie jako dowód :D W żywe oczy kłamali jak podpisywałem umowę, jak chciałem rozwiązać umowę oraz po roku w sądzie. Czyste sk!$@ysyństwo niestety, ale takie sprawy w sądach łatwo się ogarnia. A jeszcze jak samochód był w takim stanie że nie szło jeździć to można i odszkodowanie uzyskać za to że się samochodu nie miało.

    •  

      pokaż komentarz

      @zdunek89: Część rzeczy może i da się udowodnić, ale tylko część. Ja kupiłem od prywatnego sprzedawcy auto z silnikiem, który bierze olej - jak to sprawdzisz przed zakupem? Nie sprawdzisz. Sprzedawca nawet zachwalając auto powiedział mi, że silnik nie bierze oleju ( ͡° ͜ʖ ͡°) a na pewno wiedział, ale w ten sposób udawał, że nie wie o problemie.
      Nawet wydałem 400 zł na motoraportera, który ocenił auto bardzo dobrze. Z perspektywy czasu nie wiem czy jest sens sprawdzać auto przed kupnem - i tak można trafić na bubla. Mnie pewnie czeka za jakiś czas remont silnika.

    •  

      pokaż komentarz

      Masz coś takiego jak wady ukryte. Jeśli masz np. pęknięty blok silnika, sprzedawca o tym wiedział i nie powiedział to sprawa jest prosta..

      @zdunek89: A co jeśli powie że nie wiedział? A wada wyjdzie 2 lata po zakupie? Jak udowodnisz, że to nie Twoja wina?

    •  

      pokaż komentarz

      Przechodziłem kiedyś przez to. Po pytaniach o stan auta (wszystko super itd.), pytałem czy dostanę te informacje na papierze.

      @darek-ch-1: jak ja ostatnio kupowałem auto to od razu odpuściłem handlarzy. Miałem nie lada problem, bo okazuje się, że jak sobie coś upatrzysz, to gdzie byś nie dzwonił, odzywa się handlarz....

    •  

      pokaż komentarz

      pal licho z takimi umowami. Masz coś takiego jak wady ukryte.

      @zdunek89: Stan igła istnieje naprawdę "silnik, blacha bdb i tylko wymiany eksploatacyjne + wiadomo - akumulator, bo stał trochę". Na miejscu dopiero okazuje się, że klar z połowy auta odchodzi i tego nie było jak zamaskować - więc nie wiem po co to ukrywać, coś nie tak z kołami bo bije od 60km/h, po 15 minutach włączył się checkengine i tak dojechałem do diagnosty, który zasugerował w połowie oględzin (spaliny i komputer), żeby przerwać to testowanie bo on tego auta nie zarekomenduje.

      Po tym przypadku domagałem się znanego stanu na papierze, bo nie będę się bujał po kraju oglądając rupiecie. Przy okazji warto nadmienić, że wybrałem na potencjalny zakup jedno z droższych aut w ogłoszeniach z tego rocznika i modelu.

    •  

      pokaż komentarz

      Czyste sk@!%ysyństwo niestety, ale takie sprawy w sądach łatwo się ogarnia.

      @zdunek89: A możesz napisać za ile kupiłeś auto i jaki był w końcu finał (odzyskałeś kasę?) ?

    •  

      pokaż komentarz

      @piatek: jak pisałem, był to gruchot do pojeżdżęnia pół roku. 3 tysiaki dałem, śmieszne pieniądze. No ale wychodzę z założenia by nie odpuszczać. Pieniądze odzyskałem.

    •  

      pokaż komentarz

      @zdunek89: Siemanko, mam pytanie, bo właśnie mam na sprzedaż autko, hatchbacka z 2002 roku. Zauważyłem, że ucieka mi płyn chłodniczy. Szukaliśmy wieku ze zbiornika ale niestety tester tlenku węgla rozwiał wątpliwości i okazało się, że uszczelka pod głowicą wydmuchana. Wpuściliśmy uszczelniacz do zbiornika i auto idzie na sprzedaż. Teraz nie bierze płynu ale nie wiadomo ile potrwa agonia auta. Jeżeli go sprzedam to mogę dostać rykoszetem od potencjalnego kupującego za np. 3 miesiące? Jak można udowodnić, że wiedziałem i zataiłem? Dodam, że auto warte ok 3 000 zł. Plis o pomoc specjalistów, jak to sprzedać, żeby nie wyjść na tym jak Zabłocki na mydle...

    •  

      pokaż komentarz

      @niedzwiedz90: hmm, napisać że taki problem był? :D Prędzej i później wydmucha to uszczelnienie, mechanik sprawdzi i będzie widać że coś takiego było i masz problem. I podkreślam że bardzo dobrze.

      Auto możesz sprzedać za mniej z informacją że jest taki problem, albo na złom...

    •  

      pokaż komentarz

      jak pisałem, był to gruchot do pojeżdżęnia pół roku. 3 tysiaki dałem, śmieszne pieniądze.

      @zdunek89: to sporo :)

      Ja kiedyś kupiłem takiego gruchota za 1400zł, miał być na kilka miesięcy a został ze mną półtora roku.
      3 koła to już sporo :) :)

    •  

      pokaż komentarz

      @zdunek89: Właśnie ten uszczelnienie jest bezbarwne i podobno ni chu chu nie widać ze tam coś takiego było. Należy pamiętać, że ten silnik ma 17 lat już :) Sam nie wiem co robić w tej sytuacji trochę mnie gryzie sumienie....

    •  

      pokaż komentarz

      @niedzwiedz90: nie bądź chujem i nie sprzedawaj w takiej formie.

      Pamiętaj też że samochody za takie pieniądze kupują ludzie biedni. W pewnych życiowych sytuacjach to jak wrzucenie kogoś na minę.

    •  

      pokaż komentarz

      @niedzwiedz90: zostaw gdzieś u wioskowego mechanika na szlif głowicy i zmianę uszczelki. Z tysiaka zabulisz, ale będziesz miał czyste sumienie.

    •  

      pokaż komentarz

      @wscieklazielonka: Hahah no jasne tysiaka zabulę za szlif, za OC zapłacilem 800 zł w zeszłym msc (jeszcze przed uszczelką), jakoś przygotować do sprzedaży i puszczę go za od 2 do 3K.... :D

    • więcej komentarzy(7)

  •  

    pokaż komentarz

    Auto w ciemno to można kupić nowe w salonie, a używane to trzeba sprawdzić po vin i z dobrym mechanikiem . A chevroletów się nie kupuje bo nie ma do nich części, a jak są to drogie.

  •  

    pokaż komentarz

    Ta całą branża to jest patologia na patologii.
    I tam nawet nie ma miejsca na uczciwego handlarza - bo uczciwy handlarz musiałby zbankrutować.

    Podstawowy zestaw patologii z tego artykułu:

    - samochód "od żony" - jeśli kupującym jest osoba prywatna (konsument), to nagle wszystkie samochody w autohandlu są żony, szwagra, brata, matki i ojca człowieka prowadzącego komis.
    Chodzi o prawa konsumenta, które miałby kupujący kupując auto od handlarza.
    Swoją drogą to jest również przykład jak pozorne przywileje powodują odwrócenie kota ogonem, bo oczywiście w ustawie przywileje są szerokie - przez 2 lata konsumenta chroni rękojmia w przypadku wady. Więc po kupnie używanego samochodu możemy go po 2 latach oddać, bo ma wadę (np. pali więcej niż deklaruje producent).
    Dlatego w praktyce żaden przedsiębiorca nie sprzedaje konsumentowi niczego używanego - zawsze będzie jakiś "szwagier" po drodze - i tyle z "praw konsumenta"

    - przekręcony licznik - samochody używane do Polski przybywają głównie z zachodu.
    A na zachodzie samochody używane są... znacznie droższe niż w Polsce.
    Jaka magia za tym stoi?
    Ano taka że ceny tam są "chore" jak na nasze standardy, więc żeby samochód sprowadzić, zarobić na nim i sprzedać w naszych cenach - to musi być jakiś szrot.
    Albo auto po dzwonie (i to nie takim drobnym że zderzak-lampa-błotnik), albo wyeksploatowane z dużym przebiegiem.
    Z kolei oczekiwania klientów są takie że samochód musi mieć przebieg mniejszy niż 15tys km/rocznie (diesle max 18tys) i nigdy nie mieć więcej niż 169tys km (nawet jak ma 20 lat) - powyżej tego stanu licznika samochody są już niesprzedawalne w Polsce.

    - oczekiwania klienta - z artykułu między wierszami można wyczytać że zakupiony samochód to 8-mio letni diesel, w którym problemem bezpośrednim jest zapchany filtr DPF.
    Filtr DPF zapycha się zazwyczaj ze względu na wyeksploatowany układ wtryskowy oleju napędowego.
    Zapewne na skutek zużycia wtryskiwaczy, które w nowoczesnych silnikach mają żywotność rzędu 200-250tys km, powyżej której nadają się do regeneracji (jeśli jest taka możliwość), bądź do wymiany.
    W przeciwnym razie ilość generowanej sadzy jest tak duża, że filtr DPF szybko zapycha się popiołem i nie daje się skutecznie wypalać.
    8-mio letni diesel zazwyczaj ma właśnie około 250+tys km przebiegu (ktoś kto jeździłby nim mniej - nie kupił by diesla) i ma układ wtryskowy do remontu - zazwyczaj do naprawy będzie komplet wtryskiwaczy, być może pompa wysokiego ciśnienia, do tego filtr DPF do czyszczenia, turbina do sprawdzenia, klapy w dolocie do remontu, EGR do czyszczenia.
    Nowoczesny samochód z silnikiem diesla po 8 latach dobiega po prostu do kresu założonego okresu eksploatacji i żeby nim dalej jeździć trzeba wyciąć DPF i katalizator i dymić przy każdym wciśnięciu gazu (co zazwyczaj robią kupujący takie auta), albo podjąć się kosztownego serwisu okresowego, który przeprowadzony prawidłowo może kosztować znaczną część wartości pojazdu (i już wiemy dlaczego poprzednik auto pogonił za "okazyjną" cenę).
    Do tego pamiętając że taki przebieg i wiek to już ten gdzie jak nie teraz to za chwilę do zrobienia będzie dwumasa ze sprzęgłem i kompletne zawieszenie. Plus "bieżączka" czyli wszelkie hamulce, płyny, drobne awarie.
    Pani z samochodem naprawiać pojechała do ASO - jak ktoś chce takie auto utrzymywać przy życiu w ASO, to wyda tam znacznie więcej niż kosztowałaby go rata za nowy samochód.

    •  

      pokaż komentarz

      Dlatego w praktyce żaden przedsiębiorca nie sprzedaje konsumentowi niczego używanego

      @hellfirehe: Chyba niekoniecznie. Sporo komisow sprzedaje normalnie jako firma, tylko "trudniejsze" samochody sprzedaja na osobe prywatna.

    •  

      pokaż komentarz

      Nowoczesny samochód z silnikiem diesla po 8 latach dobiega po prostu do kresu założonego okresu eksploatacji i żeby nim dalej jeździć trzeba wyciąć DPF i katalizator i dymić przy każdym wciśnięciu gazu (co zazwyczaj robią kupujący takie auta), albo podjąć się kosztownego serwisu okresowego, który przeprowadzony prawidłowo może kosztować znaczną część wartości pojazdu

      @hellfirehe: Bez jaj, filtr DPF regenerujesz za 500 zeta, sprawdzasz/wymieniasz wtryski, turbo, świece żarowe (niesprawne powodują, że silnik dymi po starcie i zatyka filtr) i można jeździć. Wycinanie filtra w tej sytuacji nie ma sensu, tym bardziej, że teraz kontrole diesli na drogach będą nagminne.

    •  

      pokaż komentarz

      @hellfirehe:

      przebieg mniejszy niż 15tys km/rocznie (diesle max 18tys) i nigdy nie mieć więcej niż 169tys km (nawet jak ma 20 lat)
      Te przebiegi akurat sa calkowicie realne (sredni przebieg na osobe w calej europie to 13tys/rok).
      Nie zgodze sie rowniez z teoria ze jak ktos kupuje diesla to tylko po to zeby duzo jezdzic, diesel robi na tyle mniejsze spalanie ze sie oplaca nawet przy niskich przebiegach (a jeszcze na dodatek w niektorych krajach podatek placony co rok od samochodu byl liczony na podstawie emisji CO2 gdzie diesel wypadal znacznie lepiej - w UK np. zalozmy taki passat rocznik 2015, benzyna 2l 220KM i diesel 2l 240KM, roczny podatek dla benzyny to £200, dla diesla £30, przy roznicy w cenie samego samochodu ponizej £2000), jeszcze jakies ~3-4 lata temu byla w calej europie bardzo powazna propaganda na auta z mniejsza emisja CO2, do tego stopnia ze znaczna wiekszosc nowych aut to byly diesle, a potem byl skandal z volkswagenem na czele i sie skonczylo.

      Filtr DPF zapycha się zazwyczaj ze względu na wyeksploatowany układ wtryskowy oleju napędowego.
      Filtr DPF zapycha sie popiolem ktory pochodzi glownie ze spalanego oleju (dlatego do aut z DPFem leje sie olej z niska zawartoscia popiolu), i roznym syfem ktory moze byc w paliwie. Sadza ktora moze sie pojawiac w wiekszej ilosci w przypadku zuzytego ukladu wtryskowego nie zatyka DPFa dlugo terminowo bo podczas regeneracji bardzo ladnie utlenia sie do CO2.

    •  

      pokaż komentarz

      @North_Pole: ale to wszystko do kupy to już może być 5 cyfrowa kwota. Poza tym w prawidłowo eksploatowanym dieslu wytrzymuje to dużo wiecej

    •  

      pokaż komentarz

      Bez jaj, filtr DPF regenerujesz za 500 zeta, sprawdzasz/wymieniasz wtryski, turbo, świece żarowe (niesprawne powodują, że silnik dymi po starcie i zatyka filtr) i można jeździć. Wycinanie filtra w tej sytuacji nie ma sensu, tym bardziej, że teraz kontrole diesli na drogach będą nagminne.

      @North_Pole: Bez jak jest wtedy, jak potrafisz sam ogarnąć auto. Jak się nie znasz, to mechanik już zaciera ręce i zastanawia się na ile Cię skroić.

    •  

      pokaż komentarz

      Te przebiegi akurat sa calkowicie realne (sredni przebieg na osobe w calej europie to 13tys/rok)

      @jacekowski: A dodaj jeszcze ile samochodów przypada na 1000 osób. Średnio. W całej Europie.

      Nie spotkałem się jeszcze z tym, żeby ktoś z niemiec sprzedawał 3 letnie auto z dieslem z przebiegiem poniżej 100000 km. Często dobijają właśnie do wspomnianych w materiale 180000 km. Jak spojrzysz na ceny aut używanych, to za zachodnią granicą są... wyższe niż w naszym kraju! A przecież handlarz musi zarobić na lawetę, kotleta, jajko na twardo, korektę licznika na granicy i ratę za mieszkanie, a i tak sprzedaje taniej niż krajowy, bo przecież dochodzą wysokie koszty pierwszej rejestracji takiego pojazdu w kraju. Gdzie w tym logika? Musiał kupić ulepa albo z przebiegiem pół miliona.
      Jest grono ludzi, którzy na samochód krajowy nawet nie spojrzą i wierzą w mityczną "okazję od niemca". A złota zasada jest taka, że w przypadku samochodu używanego nie próbować się z handlarzem dogadać inaczej jak przez sąd... Tam na 100% dostaną po d... i najczęściej przedsądowe pisma pozwalają osiągnąć to, o co człowiekowi chodzi. Bo prowadzący działalność profesjonalną nie może się wykpić, że nie znał stanu technicznego sprzedawanego szrota...

    •  

      pokaż komentarz

      @projektant_doktorant: srednio przypada 0.6 auta na osobe - co oznacza ze w najgorszym razie masz sredni przebieg 21tys/rok. Amerykanskie dane zdaja sie nie zgadzac z ta interpretacja gdzie ilosc mil na kierowce jest wyzsza niz na samochod.
      Sprzedaz 3 letniego auta jest bardzo popularna, kupuja auto na kredyt balonowy na 3 lata, i na koniec zamiast zaplacic, wymieniaja auto na nowe, albo dostaja pieniadze od pracodawcy za to ze jezdza nowym samochodem (to akurat opcja popularna w UK, w wielu firmach jest to standard dla kazdego pracownika niezaleznie od tego czy potrzebuje auto do pracy czy nie, a w niektorych tylko dla pracownikow wyzszego szczebla, ale nie widzialem nigdy zeby to bylo uzaleznione od tego czy ktos to auto potrzebuje) - jest bardzo duzo takich aut na sprzedaz, jak rowniez innych nowszych rocznikow.
      https://suchen.mobile.de/fahrzeuge/search.html?damageUnrepaired=NO_DAMAGE_UNREPAIRED&isSearchRequest=true&makeModelVariant1.makeId=25200&makeModelVariant1.modelId=25&maxMileage=100000&minFirstRegistrationDate=2015-01-01&scopeId=C&sfmr=false&sortOption.sortBy=specifics.firstRegistration&sortOption.sortOrder=ASCENDING

      Problemem nie jest dostepnosc aut, tylko nierealistyczne oczekiwania co do ceny ktora trzeba zaplacic za auto ktore ma taki a nie inny przebieg, w zwiazku z czym taki handlarz kupuje co sie da kupic w budzecie a potem robi korekte zeby przebieg sie zgadzal, jak ludzie zrozumieja ze auta nie tanieja na granicy to problem zacznie zanikac.

      źródło: wolfstreet.com

    •  

      pokaż komentarz

      @jacekowski: Jeszcze raz powtórzę: ludzie żyją marzeniami auta od niemca, co to do kościoła jeździł. Auto tego typu z silnikiem diesla rzadko kiedy nie jest mocno eksploatowane bo musi się niemcowi opłacać - u nich diesle mają duży podatek ekologiczny i po prostu się nie opłaca jeździć takim silnikiem 10 czy 14 tys. km rocznie. Auto z materiału na pewno było taksówką, skoro przebieg blisko 180 tys. km zrobiło w 3 lata. A skoro jest popyt, to zrobimy "igiełki" i inne cudeńka zgodnie z polską normą dotyczącą 10-letniego pojazdu PN-160000 ( ͡° ͜ʖ ͡°)

1 2 3 4 5 6 7 ... 13 14 następna