•  

    pokaż komentarz

    Przepraszam wszystkich z góry za wszelkie ewentualne błędy w tłumaczeniu (ale i dziękuje za wszelkie wyrazy wsparcia). Tłumaczenie:

    "Większość masy wszechświata, co wydaje się dość dziwne, może składać się z cząstek miliardy razy lżejszych od elektronu – czyli w przypadku cząstek wagi piórkowej. Przebijając się przez kosmos w potężnych hordach, te chytre cząstki - "aksjony" - mogłyby sprawić, że zostałaby wypełniona luka w postaci brakującej ciemnej materii zdającej się przewyższać całą widzialną materię w stosunku 6 do 1.

    Od dziesięcioleci fizycy poszukują głównego konkurenta aksjonu: znacznie cięższego i ospałego kandydata na ciemną materię znanego jako WIMP (tj. "słabo oddziałująca masywna cząstka"). Jednak eksperymenty poszukujące WIMP nie odnotowały niczego, a badacze zaczynają się zbliżać do granic możliwości poszukiwawczych, podczas gdy polowanie na aksjon dopiero się rozpoczyna.

    "Ciemna materia nadal może składać się z WIMP, ale każdego dnia wygląda to coraz mniej prawdopodobnie", powiedział Ben Safdi, fizyk z University of Michigan specjalizujący się w ciemnej materii. Aksjon "to swego rodzaju najlepszy kandydat na ciemną materię jakiego mamy w tej chwili", powiedział, biorąc pod uwagę fakt, że inne obiekty nie ujawniły się do tej pory w eksperymentach.

    Axion Dark Matter Experiment (ADMX) na University of Washington w zeszłym roku stał się pierwszym wystarczająco czułym eksperymentem mogącym wykryć najbardziej prawdopodobny rodzaj aksjonu; zespół eksperymentalny ogłosił ostatnio wyniki swoich najnowszych badań. Nie udało się wykryć aksjonu. Jednak, jak podali w artykule poddawanym obecnie recenzji w Physical Review Letters, byli w stanie zawęzić niemal czterokrotnie zakres możliwych mas aksjonu badanych przy pierwszym podejściu. ADMX ciągle przeszukuje miejsca, w których najprawdopodobniej ukrywa się aksjon. "Obecnie oni są na czele", stwierdził Safdi.

    Aksjon przyciąga coraz więcej zwolenników, ponieważ mógłby rozwiązać dwie kwestie jednocześnie. Jego nieobjawiająca się obecność mogłaby wyjaśnić, dlaczego wszechświat jest o wiele masywniejszy niż się wydaje. Cząstka ta mogłaby wykazać również, dlaczego dwie podstawowe siły kształtujące jądra atomowe działają według różnych zbiorów zasad – i to właśnie z tego powodu w latach 70-tych fizycy w pierwszej kolejności wymyślili aksjon.

    Zagadkę stanowi dlaczego silne oddziaływanie jądrowe porządkuje cząstki wewnątrz neutronu, znane jako kwarki, tak aby ich ogólny ładunek nigdy nie rozprzestrzenił się na boki - zagadka elektrycznego momentu dipolowego neutronu. Właściwość ta ukazuje specyficzną równowagę wewnątrz neutronu - symetrię ładunku-parzystości (CP): zmienianie znaku ładunku każdego z kwarków i ukazywanie ich lustrzanego odbicia nie wpływa w żaden sposób na zachowanie neutronu. Neutron z ładunkiem po bokach naruszyłby symetrię CP, ponieważ jego odbicie odwróciłoby pole elektryczne w stosunku do jego wewnętrznego momentu pędu, co można byłoby porównać do spojrzenia w lustro i ujrzenia siebie w swetrze na nogach i dżinsach na ramionach. Neutrony w rzeczywistości prezentują się identycznie w odbiciu lustrzanym, co wykazały eksperymenty stwierdzające, że są one jednorodne elektrycznie do co najmniej jednej części na miliard.

    Symetria ta byłaby w porządku, gdyby w 1964 roku fizycy nie odkryli, że oddziaływanie jądrowe słabe nie ma z nią nic wspólnego: neutralne kaony tj. cząstki złożone z dwóch kwarków rozpadają się w sposób zakazany przez symetrię CP. Z racji, iż w obu przypadkach zaangażowane są kwarki, eksperci oczekiwaliby, że łamanie symetrii w przypadku oddziaływania słabego można byłoby rozszerzyć również na oddziaływanie silne. Tym samym, niezwykle równomierne rozłożenie ładunku w neutronie stało się zagadką - "silnym problemem CP" [strong CP problem].

    Aksjon stanowi aktualnie najlepsze rozwiązanie tej zagadki, chociaż teoretycy tworzący jego podwaliny, nie od razu zobaczyli pełny obraz. "Napisałam te równania, aby zadziałały", powiedziała Helen Quinn, która wraz z Roberto Peccei w 1977 roku zaproponowała sposób na przywrócenie równowagi w oddziaływaniu silnym.

    źródło: ADMX_Lede13001.jpg

    •  

      pokaż komentarz

      @Fake_R:

      Silny problem CP sprowadza się do nieoczekiwanej wartości jednej stałej - kąta oznaczonego θ lub theta - w równaniach opisujących oddziaływanie silne. Jego wartość wydaje się być zerowa, co sprawia, że ładunki wewnątrz neutronu rozkładają się równomiernie. Aczkolwiek dla wielu innych wartości θ może przyjąć, że kwarki stają się rozproszone. Po pewnym obejściu problemu, Quinn i Peccei uznali, iż wartość θ (theta) nie jest stałą lecz wartością przenikającego przestrzeń pola, która w naturalny sposób może wskazywać zero w dowolnym miejscu. Quinn porównuje swój model do przechylonego melonika: kulka może zacząć się toczyć wokół obręczy pod dowolnym kątem, ale zawsze stoczy się na dno. Dwaj inni teoretycy, Steven Weinberg i Frank Wilczek, szybko zauważyli, że pole Peccei-Quinn wymaga istnienia cząstki - wzbudzenia w polu - i tak narodził się aksjon.

      Następnie, w latach 80-tych, obserwacje prędkości rotacji galaktyk i inne dodatkowe poszlaki coraz bardziej sugerowały, że ogromna ilość materii wszechświata pozostaje niewidoczna, oddziałując ze wszystkim innym głównie za pośrednictwem grawitacji. Rosnące dowody na istnienie ciemnej materii skłoniły Pierre'a Sikivie, fizyka teoretycznego z University of Florida, do obliczenia, jak bardzo niewidoczne mogą być aksjony

      Sikivie wyjaśnił w rozmowie, że aksjon będzie czymś w rodzaju widmowego kuzyna fotonu, ale z odrobinką masy. Z uwagi, że foton - cząstka światła i elektromagnetyzmu – opisywany jest równaniami Maxwella, Sikivie dostosował klasyczną teorię celem włączenia doń aksjonu i stwierdził, że aksjony są w stanie wystarczająco mocno wypełnić wszechświat, aby móc stanowić brakującą ciemną materię.

      Obliczył on także, że aksjony nie musiałyby być całkowicie niewykrywalne; teraz i wtedy powinny przekształcać się w dwa fotony. Zdał sobie zatem sprawę, że nasycenie obszaru silnym polem magnetycznym (a tym samym dużą ilością fotonów) powinno spowodować rozpad aksjonu, w taki sposób w jaki fotony ułatwiają emisję innych fotonów w laserach. Podobnie jak fotony, aksjony są niczym faliste zwieńczenie dualizmu korpuskularno-falowego. Ich mikroskopijna masa sprawia, że są to fale o niezwykle niskiej energii i długości gdzieś pomiędzy wielkością budynku a boiska piłkarskiego.
      Sikivie zdał sobie sprawę, że kluczem do nakłonienia tych niskoenergetycznych aksjonów do przekształcenia się w fotony będzie urządzenie, które będzie można dostroić do rezonowania dokładnie na tej samej długości fali co aksjony. Założył on, iż będzie to wzmacniająca sygnał maszyna zwana haloskopem, i zasadniczo dzwoniąca niczym dzwonek w momencie rozpadu aksjonu.

      Wdrożenie koncepcji Sikiviego zajęło ponad 30 lat, ale ADMX jest już obecnie wystarczająco czuły, aby wykryć aksjony z masami, które teoretycy uważają za najbardziej wiarygodne, nawet jeśli cząstki te rozpadają się w najniższym teoretycznie możliwym tempie. Z silnym magnesem znajdującym się w chłodzonej prawie do zera szafie chłodniczej, ADMX powoli dostraja swój rezonans i rozpoczyna skanowanie w poszukiwaniu aksjonów. Nie wiadomo, jak często magnes może spowodować rozpad aksjonu na dwa fotony, ale przy założeniu, że kwadryliony aksjonów potencjalnie przechodzą co sekundę przez detektory eksperymentu, detekcja powinna się szybko pojawić.

      W pierwszej sesji, opisanej w zeszłym roku, eksperyment przeskanował częstotliwości od 0,65 do prawie 0,68 gigaherców szukając nadmiaru energii z fotonów powstałych w wyniku rozpadających się aksjonów; w tym roku zespół kontynuował przeszukiwania do 0,8 gigaherców. Częstotliwości te oznaczają, że eksperyment, w przyszłości mający badać coraz szerszy zakres, wykluczył istnienie aksjonów mających masę od 187 miliardów razy do 151 miliardów razy mniejszą niż elektron. "Zaczynamy chwytać coraz większe kawałki", powiedział Gianpaolo Carosi, członek zespołu.

      Grupa spodziewa się osiągnąć częstotliwość co najmniej 2 gigaherców w ciągu najbliższych kilku lat i ma nadzieję dojść do 10 gigaherców, co odpowiadałoby aksjonom 12 miliardów razy lżejszym od elektronów. Oszacowania są wprawdzie różne, lecz większość teoretyków uważa, że możliwość zrealizowania przez aksjon podwójnego zadania jako elementu ciemnej materii i naprawiającego neutron, powinna mieścić się gdzieś w tym zakresie.

      Jeżeli ADMX nie usłyszy nic oprócz szumu, nie podważy to istnienia aksjonów. Częstotliwości rzędu kilku gigaherców pasują do najprostszych schematów ciemnej materii, jednak niektórzy teoretycy mają przygotowane bardziej skomplikowane receptury. Jeśli na przykład ciemna materia stanowi mieszaninę aksjonów i czegoś innego, aksjony mogłyby zwiększyć zakres mas przekraczając go 10 rzędów wielkości.

      Niemniej, ponieważ inni oczekiwani kandydaci na ciemną materię nie urzeczywistniają się, coraz więcej grup eksperymentalnych zwraca w kierunku aksjonów. Niektóre z nich opracowują naziemne urządzenia magnetyczne, takie jak ADMX, podczas gdy inne planują skanować fale radiowe pochodzące z najpotężniejszych naturalnych magnesów - gwiazd neutronowych. Razem zespoły te mogą kiedyś objąć zasięgiem większość możliwych częstotliwości.

      Odkrycie aksjonów na stałe zmieniłoby prawa fizyki cząstek i kosmologii, lecz na dziś pozostają one całkowicie hipotetyczne. Quinn wykazuje jednak pokorę, mimo że jej rozważania zapoczątkowały tak potężną grupę poszukiwawczą. "Roberto i ja spędziliśmy kilka miesięcy przygotowując tę teorię", powiedziała, "a eksperymentatorzy od 40 lat już go poszukują".

      źródło: ADMX_spanner_960.jpg

  •  

    pokaż komentarz

    A ja ciągle mam wrażenie, że ciemna materia jest sztucznym tworem wymyślonym, żeby zniwelowac roznice między obserwacjami, a przewidywaniami Teori Einsteina. Co jeśli to Teoria Einsteina nie działa poprawnie w tych skalach? Sam Einstein wprowadził w podobnej sytuacji stała kosmologiczna, z której później przyszło się wycofać. Trochę wygląda mi to na sytuację, w której jeśli rzeczywistość nie zgadza się z teorią, to próbujemy poprawić rzeczywistość, a nie teorie.

    •  

      pokaż komentarz

      @Obruni: Trochę się z Tobą zgadzam, a trochę nie. Nieco kontrowersyjnie brzmi stwierdzenie, że teoria względności miałaby nie działać poprawnie w skalach galaktycznych - tak to zrozumiałem. Moim zdaniem, jeśli zakładamy, że zasady zachowania, symetrie, niezmienniki czy transformacje fizyczne właściwie opisują świat to skoro teoria względności została wielokrotnie poddana próbom eksperymentalnym to czemu miałaby nie działać w stosunku do zachowania np. galaktyk? Z teorią względności sytuacja według mnie wygląda jedynie tak, że jest zbyt mało ogólna, gdyż nie potrafi spójnie się "zazębić" z mechaniką kwantową w pewnych wrażliwych miejscach tj. np. osobliwość czarnej dziury.

      Ciemna materia, jak zauważyłeś, jest jak najbardziej tworem sztucznym, wymyślonym, ale każda hipoteza fizyczna posiada takie "piętno". Hipoteza istnienia ciemnej materii powstała na podstawie pośrednich obserwacji. Najbardziej wrażliwą jednak kwestią jest to co stanowi jej elementy składowe, czy są to jakieś cząstki, a może coś innego? Tutaj, z racji trudności w bezpośredniej obserwacji, musimy zaufać różnym konstrukcjom teoretycznym, z których mogą wynikać konkretne eksperymenty. Dlatego jeśli z eksperymentu nic nie uzyskaliśmy, to albo poprawiamy czułość detektorów, albo szukamy innej koncepcji teoretycznej.

      Trochę wygląda mi to na sytuację, w której jeśli rzeczywistość nie zgadza się z teorią, to próbujemy poprawić rzeczywistość, a nie teorie.

      Tylko w tym konkretnym przypadku wygląda to, moim zdaniem, trochę inaczej. Termin ciemnej materii, jak wspomniałem wyżej, powstał na podstawie obserwacji astronomicznych. Jeśli chodzi o modele ją opisujące to nie muszą być właściwe, łącznie ze stosunkami ilości względem zwykłej materii, jej powszechnym rozlokowaniem, itp. Jednakże, coś musi być "rzeczywiście" na rzeczy, bo pośrednio to obserwujemy. Odnośnie tego, czym to jest to istnieje szerokie pole interpretacyjne. Przypomina mi to nieco hipotezy odnoszące się do wyginięcia dinozaurów. Wiemy, że istniały, gdyż znajdujemy ich szczątki, ale dlaczego nagle wyginęły to mamy na ten temat kilka różnych koncepcji.

    •  

      pokaż komentarz

      @Obruni: kiedyś takim tworem były neutrina, dziś je obserwujemy, używamy ich do badań kosmosu.

    •  

      pokaż komentarz

      @Obruni: Najprawdopodobniej tak jest. Ciemna materia jest przecież tworem matematycznym. Można ją potraktować jak pewną stałą. Z resztą ten problem dotyczy wszystkich stałych, które są po prostu przejawami naszego braku wiedzy. Nie wiemy skąd dana rzecz się bierze, ale wiemy jaką ma charakterystykę, w więc przedstawiamy ją za pomocą empirycznie dobranej stałej.

      Fizyka zmierza przecież do Teorii Wszystkiego, czyli do pełnego poznania jak świat działa co pozwoli na wyeliminowanie wszystkich stałych. Sądzę, że jednak nigdy nie osiągniemy takiego boskiego wręcz stanu wiedzy.

    •  

      pokaż komentarz

      @Fake_R: Teoria względności w skalach galaktycznych może nie być poprawna ze względu na to, że nie znamy jeszcze topologii pustej przestrzeni, nie bierzemy pod uwagę możliwości występowania zawiłych połączeń w hiperprzestrzeni (które dają o sobie znać np. w postaci zjawiska splątania kwantowego). Takie splątania objawiałyby się tym, że cząsteczki pozornie oddalone od siebie w hiperprzestrzeni znajdywałyby się blisko siebie, mogąc mocniej oddziaływać ze sobą grawitacyjnie. W efekcie nie brakowałoby żadnej masy, która musiałaby skupiać wirujące galaktyki tak, by te się nie rozpadły, po prostu dodatkowa wartość grawitacji wynikałaby z tego, jak cząstki oddziałują na siebie w wyższych wymiarach przestrzennych.

    •  

      pokaż komentarz

      @Obruni: przecież stan na dziś teorii jest taki, że poprzez oddziaływania wiemy, że ona jest. Teraz fizycy chcą ją zaobserwować.

      To co jest większym problemem obecnie to znalezienie przyczyny na występowanie większej ilości grawitacji we wszechświecie niż wynika to z obliczeń i wiedzy.

    •  

      pokaż komentarz

      @KrS1 sam piszesz "większej ilości grawitacji" co jest poszlaka na to, że powinna być gdzieś materia, która ta grawitacja wywołuje. Ale czy koniecznie musi być? Jedyny fakt jaki mamy, to że gwiazdy krążą zbyt szybko w galaktykykach w odniesieniu do wyliczeń teoretycznych. No i mgławice pocisk, która może być dowodem bezpośrednim.

    •  

      pokaż komentarz

      @Fake_R Wszystkie teorie mają jakąś granicę stosowalnosci. To że Einsteinowska ma granice "Od dolu" :) jest powszechnie przyjęte. Pytanie czy lepiej szukać nieścisłości w naszym rozumowaniu, czy dorobić trzykrotnosc wszechświata, żeby się zgadzało. Co do testowania, teorie Newtona można testować do woli i nie pokażą się nieścisłości, póki nie wyjdziemy poza dla nas zwykle masy i prędkości. Czy ewentualne odkrycie, że w największych skalach Einstinowska teoria traci dokładność, bo jest coś jeszcze było by rewolucja? No jasne, ale chyba mniejsza niż dorobienie trzykrotnosc wszechświata. Wracając do CM to jedyne co mamy, to to że gwiazdy krążą za szybko w galaktykach w porównaniu z naszymi obliczeniami, reszta to spekulacje. Nie próbuje tu oczywiście robić za nawiedzonego, który neguje fizykę, naukowcy którzy zajmują się poszukiwaniem CM przeciez wiedza co robia, jako laik mam jednak wątpliwości.

    •  

      pokaż komentarz

      @Obruni:

      Co do testowania, teorie Newtona można testować do woli i nie pokażą się nieścisłości, póki nie wyjdziemy poza dla nas zwykle masy i prędkości.

      Rzeczywiście, i dlatego pozwolę sobie użyć tej kwestii na poparcie własnej argumentacji - mechanika newtonowska załamywała się przy ogromnych prędkościach i masach, ponieważ nie była wystarczająco ogólna. Prawo powszechnego ciążenia, mimo, że poprawnie opisuje wszelkie klasyczne zjawiska na Ziemi czy też w Układzie Słonecznym to nie potrafiło podać np. przyczyny obserwowanej precesji peryhelium Merkurego.

      Czy ewentualne odkrycie, że w największych skalach Einstinowska teoria traci dokładność, bo jest coś jeszcze było by rewolucja?

      Jak wspomniałem wyżej, teoria względności również potrzebuje uogólnienia pomimo, że poprawnie opisuje większość zjawisk kosmologicznych. Nie umie jednak opisać najbardziej "zwariowanych" zjawisk fizycznych, które obecnie znamy (zupełnie jak w przypadku mechaniki klasycznej i jej zastosowania do prędkości bliskich światłu). I nie chodzi tu o skalę, tylko o opis - brakuje jej w pewnych miejscach właściwego aparatu opisowego. I tego obecnie poszukują teoretycy w pracach nad ToE.

      Pytanie czy lepiej szukać nieścisłości w naszym rozumowaniu, czy dorobić trzykrotnosc wszechświata, żeby się zgadzało.

      Sęk w tym, że nikt nie "dorabia" wszechświata, a właśnie szuka nieścisłości w rozumowaniu. Niemniej, koniecznie trzeba wychodzić z potwierdzonego eksperymentalnie założenia, że teoria względności właściwie opisuje grawitację. Proponowane są przez to różne modele (gdzie wszystkie mogą być złe - weźmy tu na przykład choćby coraz częstsze przypadki galaktyk bez ciemnej materii )próbujące wskazać skąd wynikają owe zaburzenia w obserwowanej prędkości rotacji. Stąd wynikają propozycje istnienia aksjonów, WIMP's, itd.

      Cała sytuacja z ciemną materią jest nieco podobna do prób opisu zjawiska nadprzewodnictwa. Wiemy, że istnieje, bo to "widzimy" - a mimo to posiadamy kilka modeli, gdzie każdemu coś brakuje, gdyż czasem okazuje, że udało się uzyskać nowy materiał, w którym występuje zjawisko, ale w zupełnie innych warunkach niż zakładał dany model.

      Wracając do CM to jedyne co mamy, to to że gwiazdy krążą za szybko w galaktykach w porównaniu z naszymi obliczeniami, reszta to spekulacje.

      Nie z obliczeniami lecz z ciągle działającą teorią poddaną licznym próbom eksperymentalnym. Teorią poprawną (jak mechanika Newtona) lecz od dłuższego czasu wiadomo, że zbyt mało ogólną.

      Nie próbuje tu oczywiście robić za nawiedzonego, który neguje fizykę, naukowcy którzy zajmują się poszukiwaniem CM przeciez wiedza co robia, jako laik mam jednak wątpliwości.

      No i prawidłowo. Ja podobnie jak Ty też mam wątpliwości i wcale nie staram się bronić teorii względności za wszelką cenę - wręcz przeciwnie gdyby ktoś wykazał coś bardziej rewolucyjnego byłaby to najlepsza wiadomość jaką można usłyszeć. Nie może to być jednak według mnie poparte przeczuciami. Dlatego, też bardziej chodzi mi o wskazanie, że w fizyce po prostu pewne przewidywania mogą okazać się właściwe za kilkadziesiąt lat albo później - jak wspomniany wyżej przypadek neutrin, bozonu Higgsa czy choćby fal grawitacyjnych. Ogólniej mówiąc, nauka, moim zdaniem, działa właśnie w taki sposób, że coś obserwujemy, próbujemy to opisać najczęściej jakimś modelem matematycznym i eksperymentujemy dalej celem weryfikacji. Jeśli model działa to super, możemy zacząć uogólniać wyniki i próbować wskazać jakieś "prawo". Jeśli nie działa, to najpierw próbujemy poprawiać eksperyment, bo jest to łatwiejsze. Dopiero później, jeśli nic to nie daje to albo poprawiamy model, albo szukamy innego. Jeśli to też nic nie daje, to musimy zrewidować całkowicie myślenie.

    •  

      pokaż komentarz

      @marcin--f: Nie chodzi zatem o skalę lecz o opis. Teoria względności aktualnie poprawnie przewiduje pewne zjawiska. Rozsypuje się jednak w przypadku skrajnych sytuacji. Fizycy zajmujący się teorią strun od dłuższego czasu próbują to wykazać, ale nie posiadają odpowiedniego aparatu teoretycznego. Musze przyznać, że hipotezy tj. korespondencja AdS/CFT i ER=EPR (czyli to o czym chyba piszesz) to najciekawsze co przydarzyło się w ostatnich latach fizyce teoretycznej. Niemniej, trzeba być cierpliwym. Jak do tej pory, nawet pośrednio nie posiadamy żadnych danych eksperymentalnych mogących wskazywać za ww. hipotezami. Dlatego też, ciągle wychodzi się z "działającej" teorii względności i na jej podstawie proponuje różne modele opisujące wszechświat - stąd mamy lekkie i masywne cząstki ciemnej materii. Czy to właściwy jednak kierunek? Trudno powiedzieć.

  •  

    pokaż komentarz

    @Fake_R: Gdyby kogoś interesowały aksjony to swój wkład w ich badanie mają też naukowcy z polski. Wyniki eksperymentu nEDM nie znalazły sygnału od aksjonów o masach od 10e-24 do 10e-17.

  •  

    pokaż komentarz

    Trzymam kciuki za aksjony. Poszukiwanie WIMPa zmierza ku końcowi, i najgorszym scenariuszem zostaje niezaobserwowanie żadnego aksjonu. Wtedy zostajemy z niczym i zaczynamy od nowa od hipotez coraz bardziej nierealnych, potencjalnych cząstek budujących ciemną materię, albo zakładamy, że nasz sprzęt nie jest jeszcze w stanie nic wykryć i trzeba czekać.

    Ale może właśnie odpowiedzią na tę zagadkę będzie tak nierealna, że zmieni całkowicie fizykę kwantową?

    •  

      pokaż komentarz

      @bolorollo: Poszukiwanie cząstek ciemnej materii wygląda trochę jak błądzenie po omacku. Niby wiadomo, że klucz do rozwiązania znajduje się gdzieś w pobliżu, bo słychać jego brzękanie [tj. niewyjaśniony stosunek grawitacji do materii widzialnej]. Szukający go [tj. eksperymentatorzy] jednak przypominają trochę niedowidzących w pokoju, w którym zgaszono światło. Podpowiadającym ich [tj. teoretyków] jest jednak wielu, a że w pokoju nic nie widać, to każdemu czasem zdaje się przypuszczać inne położenie klucza, przez co kiedy jeden mówi w prawo, drugi mówi w lewo i takim sposobem ciągle znajdujemy się w pewnym sensie w punkcie wyjścia - z tym wyjątkiem, iż zawęża się coraz bardziej zakres poszukiwań. W związku z tym, albo uda nam się tak zawęzić obszar poszukiwań, że coś wykryjemy, albo natkniemy się na "coś przez przypadek". Innymi alternatywami mogłoby być stwierdzenie, że szukamy w złym pomieszczeniu [czyli jakaś całkowicie nowa koncepcja teoretyczna], albo ktoś wreszcie zapali światło [propozycja innego sposobu detekcji] i ujrzymy w pełnym blasku klucz.( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @bolorollo: Jak dla mnie to próby wyjaśnienia problemu ciemnej materii za pomocą WIMPs, Axionów i innych fantastycznych cząstek skończą się niepowodzeniem. Nie da się za ich pomocą wytłumaczyć niektórych zjawisk jak choćby niesymetryczne zderzenia gromad galaktyk (gromada Pocisk czy przypadków występowania galaktyk karłowatych które są pozbawione ciemnej materii. Wydaje mi się, że fenomen ciemnej materii jest wynikiem naszego niezrozumienia wieloskalowej struktury Wszechświata.

  •  

    pokaż komentarz

    A może istnieją naukowcy z ciemnej materii, i też szukają brakującej masy?

    •  

      pokaż komentarz

      @anadyomenel: Fakt...a co jeśli korzystają w dodatku z ciemnej energii?( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @anadyomenel: jak już uporają się z masą, to później rzeźba ( ͡° ͜ʖ ͡°)
      #suchar

    •  

      pokaż komentarz

      @anadyomenel: Jeśli ciemna materia jest wynikiem oddziaływania grawitacyjnego przenikającego pomiędzy różnymi Wszechświatami to jest całkiem prawdopodobne, że w tym "sąsiednim" Wszechświecie żyje ktoś kto się zastanawia dlaczego widzi grawitacyjny cień naszego Wszechświata i czy to nie są jakieś cząstki...

    •  

      pokaż komentarz

      @Jossarian: @anadyomenel: to nie jest takie proste. Gdyby ciemna materia zachowywała się podobnie do naszej tylko w "swoim świecie", to tworzyłaby bardzo gęste skupiska, które z łatwością byśmy zauważyli - podobnie jak widzimy gęste skupiska zwykłej materii. Na przykład wokół naszego Słońca mogłaby orbitować widmowa planeta, której oddziaływanie grawitacyjne z łatwością byśmy zauważyli. Wygląda na to, że ciemna materia jest rozłożona dużo bardziej równomiernie niż zwykła.

    •  

      pokaż komentarz

      @Trevize: Nie musi się zachowywać podobnie do naszej. Wystarczyłoby chyba, żeby w jakiejś jej części mogły istnieć złożone struktury wykorzystujące zewnętrzną negentropię do podtrzymania swojej złożoności, i żeby mogły ewoluować. Jakie struktury, w jakiej skali, jak oddziaływujące z otoczeniem, jaką część materii angażujące - nie mam pojęcia. Wiele rzeczy można sobie wyobrazić, a jeszcze więcej nie można.

      W Układzie Słonecznym znane nam życie istnieje na jednej z wielu planet, i to tylko w cienkiej warstwie o grubości mniejszej niż jeden procent promienia. Jaka część "zwykłej" masy Galaktyki jest związana z życiem?

    •  

      pokaż komentarz

      @anadyomenel: to też nie jest takie proste. :) Organizmy, aktywne złożone struktury, jakiegokolwiek rodzaju istniejące w tak dużej skali i w jakiś sposób myślące są niemożliwe ze względu na ograniczenie prędkości światła. Jeśli jednak puścimy już wodze fantazji, to oni, żyjący w takiej skali, mieliby po prostu życiowe doświadczenie, że jest coś ekstra i pewnie już dawno zagadkę rozwiązali. ;-)

    •  

      pokaż komentarz

      @Trevize: Ale te "organizmy" nie musiałyby być "wielkie" - równie dobrze mogłyby być "małe", albo w ogóle jakoś inne. To, co bliskie/dalekie (metryka) może też różnie wyglądać. Nie wspominając o czasie ;)

      Informację można zakodować jako układ klocków Lego, lub jako układ częstości fali elektromagnetycznej. Podane przykłady są "bierne", ale chodzi mi o możliwy typ różnic. Formy życia w zasadzie mogłyby się różnić w podobny sposób.

      Organizmy, aktywne złożone struktury, jakiegokolwiek rodzaju istniejące w tak dużej skali i w jakiś sposób myślące są niemożliwe ze względu na ograniczenie prędkości światła

      Poza matematyką, niemożliwe ma krótkie nogi. W zakresie dobrze zbadanym i opisanym znanymi prawami fizyki - owszem, ale właśnie dyskusja dotyczy tego, co poza nim.