•  

    pokaż komentarz

    Sytuacja sprzed kilku dni - jadę dwupasmówką przez miasto, b duże natężenie ruchu, bo godzina szczytu. Przy przejściu stoi chłopaczek z plecakiem. Zatrzymuję się (dosyć łagodnie, nie było to ostre hamowanie), żeby go puścić. Chłopaczek wchodzi przed mój samochód i rozsądnie zatrzymuje się, starając wyjrzeć zza samochodu, aby sprawdzić, czy coś nie jedzie lewym pasem. I punkt dla niego, bo tam ktoś olewa sytuację i przebija na pełne p przez przejście.

    Sytuacja b standardowa. Na szczęście tym razem z tyłu była policja, więc sekundę później zobaczyłem niebieską poświatę we wstecznych lusterkach i pojechali za tym wyśmienitym kierowcą.

    Ogólnie w miastach samochodów jest za dużo. Zniechęcenie do korzystania z nich tych, którzy i tak nie potrafią tego robić, bo stwarzają zagrożenie, źle parkują, dowolnie interpretują przepisy, to czysty rigcz.

  •  

    pokaż komentarz

    Jak wam się marzy pierwszeństwo dla pieszego na.pasach to może idąc tym rozumowaniem wprowadźmy pierwszeństwo dla wyjeżdżających z dróg podporządkowanych. O ile wtedy będzie mniej wypadków jak każdy będzie uważał i przepuszczał!

    Tak na serio to pieszy wchodzi w drogę kolizyjną z samochodem, on się włącza do ruchu i to od niego zależy czy wejdzie na tę ulicę czy nie. Jeżeli jakieś przejście jest trudne do przejścia ze względu na ruch to tam powinny być światła i tyle. A nie debilne pomysły że pieszy ma zawsze pierwszeństwo. To prosty sposób żeby zakorkować miasta i wysłać na cmentarz setki osób a drugie tyle do więzień.

  •  

    pokaż komentarz

    Dla porównania na 13 razy mniejszej Litwie (2.7 miliona ludzi vs 36 milionów w Polsce) w zeszłym roku zginęło 9 pieszych na przejściach. Gdyby ginęło ich tyle, co w Polsce to powinno to być 14 osób czyli o 55% więcej.

    Litwa niedawno wprowadziła bezwzględne pierwszeństwo pieszych na przejściach. W poprzednim roku zginęło u nich 16 osób na przejściach, czyli proporcjonalnie do populacji więcej niż w Polsce. Jeśli ta jedna zmiana prawna zadziałałaby u nas tak, jak na Litwie - to zamiast 190 osób rocznie ginęłoby na przejściach tylko 122 osoby - czyli rocznie uratowalibyśmy 68 osób.

    Oczywiście nie można tego przeliczać z taką dokładnością, ale trendy są oczywiste jak tylko ktoś porówna statystyki.

    Źródło: https://www.wykop.pl/link/5235263/comment/71226221/#comment-71226221

    •  

      pokaż komentarz

      @tell_me_more: nie ma co porwnywac nie ta skala infrastruktury i natężenia pojazdów

    •  

      pokaż komentarz

      nie ta skala infrastruktury i natężenia pojazdów

      @bizn:

      jasne, jak fakty o czyms swiadcza, tym gorzej dla faktow ^_^

    •  

      pokaż komentarz

      @tell_me_more: można też zredukować ta ilość totalnie do zera, wprowadzając system wykrywania pieszego na przejściu. Gdy taki pieszy jest wykryty to murek o wysokości 0.7m wysuwał by się z jezdni chroniąc pieszego ¯\_(ツ)_/¯

      Ewentualnie, można by też doświetlić dobrze przejścia, aby było na nich normalnie widać człowieka ubranego w ciemne ubrania.

      Bo dając pieszemu pierwszeństwo, co zmieniasz? Nic nie zmieniasz, chyba, że zapewnisz mu jakieś pole siłowe które będzie go chroniło bo "przecież mam pierwszeństwo". O edukacji w szkołach już nie wspomnę, że można by uczyć od małego prawidłowego zachowania na przejściu i jak dbać o swoje bezpieczeństwo, nawet dmuchając na zimne.

    •  

      pokaż komentarz

      Bo dając pieszemu pierwszeństwo, co zmieniasz? Nic nie zmieniasz

      @LrPrl: Jakoś na Litwie ponoć coś się zmieniło.

      Jeśli zmiana będzie odpowiednio rozreklamowana, to kierowcy być może zaczną wreszcie zachowywać, wymaganą przepisami, szczególną ostrożność przy zbliżaniu się do przejścia dla pieszych. A to już będzie ogromna zmiana.

    •  

      pokaż komentarz

      @tell_me_more: przy tak małych liczbach, to pechowy zbieg okoliczności może zmienić wynik o kilkadziesiąt procent. Można powiedzieć, że się poprawiło, ale potrzeba poczekać kilka lat żeby sprawdzić na ile.
      Takie prawo na pewno poprawia bezpieczeństwo, ale ważna jest też infrastruktura, bo jak się robi przejścia na 2,3,4 pasmowkach bez świateł, albo pasy co 100 metrów to zmniejsza to bezpieczeństwo.

    •  

      pokaż komentarz

      @bizn: zminusowali Cię, ale wszyscy piewcy tego systemu potem będą wyklinać na korki(nawet w jadących autobusach). Na Czarnowiejskiej w Krk pod AGH była taka sytuacja, że wprowadzili światła żeby usprawnić ruch samochodów. Tam wszyscy szli na hurra i auto nie miało szans przejechać. Tworzyły się zatory nie do ruszenia. Każdy komentując powinien powiedzieć ile spędza w aucie a ile jako pieszy i dopiero zabierać głos. Nie mówiąc o tym że wypadki częściej zdarzają się w miejscach o średnim natężeniu ruchu (przejście przez drogę nie ejst spejcjalnie utrudnione). Kierowca widzi pieszego znacznie później niż pieszy kierowcę. Tym bardziej że kierowca sygnalizuje swoje postępowania a ile jest filmów nawet na wypoku kiedy pieszy idąc prosto w kapturze nagle zmienia kierunek wchodząc na pasy. Wszyscy mówią o drogach hamowania, ale w badaniach jest hamowanie awaryjne które sprawią zagrożenie dla innych kierowców. A pieszy naprawdę powinien spojrzeć co się dzieje...

    •  

      pokaż komentarz

      @ZygmnuntIgthorn: w jednym roku się zmieniło, a w następnym też może się zmienić ale w drugą stronę. Jedna rzecz jest za to pewna, prawo Cię nie ochroni bezpośrednio bo to nie jest pole siłowe. Może co najwyżej spowodować to, że po twojej śmierci zostanie wypłacone odszkodowanie twojej rodzinie. Tyle.
      Chcesz promować cokolwiek? Już jest promowane. Kto ma uważać ten uważa. Jedynie co to na kurach mogliby uczyć zachowania szczególnej ostrożności przy przejściach, bo tak to tylko głuchy komunikat bo niby jak ta ostrożność zachować, jak zauważyć sytuację potencjalnie niebezpieczna etc.

      Nie, moim zdaniem to nic nie da u nas i tyle. Trzeba wymyśleć coś innego, co? Ja uważam, że trzeba się posłuchać ludzi. Zrobić portal internetowy gdzie każdy obywatel będzie mógł zgłosić potencjalnie niebezpieczne miejsce - tam gdzie on sam lub ktoś z jego znajomych miał taką sytuację, gdzie mógł zostać potrącony czy coś. Mielibyśmy duża bazę danych dotyczących przejść gdzie w przyszłości może dojść do wypadku i wtedy reagujemy. Jeżeli jest taka możliwość i potrzeba, zwłaszcza na drogach o dwóch pasach ruchu w jednym kierunku - stawiany światła, na innych wystarczy oświetlić lepiej, na jeszcze innych można się wzorować na Holandii i całe przejście zamienić w próg zwalniający (przejście jest trochę wyżej, przez co mimowolnie kierowcy zwalniają) i takie tam. Prawo moim zdaniem jest całkiem dobry, pieszy ma pierwszeństwo od momentu w którym znajdzie się na jezdni - wtedy to kierowca MUSI uważać na pieszego. Jeżeli pieszy stoi przed przejściem to pieszy MUSI uważać na siebie i wybrać dla siebie bezpieczny moment na przejście.

      No i policja. Zamiast kryć się w krzakach tam gdzie jest dobry zarobek na suszarkach - stanąć za przejściem i patrzeć kto nie udziela pierwszeństwa pieszemu (są sytuacje, że pieszy jest na przejściu a zaraz koło jego nosa jedzie auto drugim pasem...) I takie tam.

    •  

      pokaż komentarz

      Jedna rzecz jest za to pewna, prawo Cię nie ochroni bezpośrednio bo to nie jest pole siłowe. Może co najwyżej spowodować to, że po twojej śmierci zostanie wypłacone odszkodowanie twojej rodzinie. Tyle.

      @LrPrl: Nie twierdzę, że to jest pole siłowe. Pisałem już wyżej, że ja nie zapatruję się na tę regulację jako na przywilej dla pieszych, a bardziej jako bat na kierowców. Nie spodziewam się, że nagle ludzie zaczną bezmyślnie wchodzić na przejścia bardziej niż do tej pory, natomiast kierowcy będą zmuszeni do zwracania jeszcze większej uwagi na pieszych nie tylko na pasach, ale też przy pasach. I to koniec końców może dać pozytywny efekt. Ale to są tylko gdybania i zdaję sobie z tego sprawę.

      Chcesz promować cokolwiek? Już jest promowane

      @LrPrl: Tak, marchewkę już mamy, brakuje tylko kija :)

    •  

      pokaż komentarz

      @ZygmnuntIgthorn: tylko kij nic nie da bo jest nieefektywny, bo dla jednego 500zl to 1/4 budżetu domowego a dla innego 500zl to dniówka. A do tego, nie zawsze jest to wina kierowcy, czasami to po prostu nieszczęśliwy wypadek lub/i po prostu brak uwagi, korki itp. sam bym potrącił pieszego bo mi się za słupkiem A schował. Nic by mu się nie stało, bo bym tylko lekko go sturchnął gdybym go nie zauważył, ale już jakby to było dziecko to by mogło się mimo wszystko więcej stać. A to tylko dlatego, że obserwowałem prawą stronę a gdy odwróciłem wzrok na lewa, zobaczyłem ,że czysto to chciałem jechać i w momencie puszczania sprzęgła wyłonił mi się człowiek zza słupka A. Od tego czasu zawsze wychylam się trochę aby zerknąć za słupek. Coś, czego nikt nigdy nie uczy na kursie.

    •  

      pokaż komentarz

      @tell_me_more: A ja uwazam ze pieszy przed wejscie na przejscie powinien sygnalizowac ten manewr tak zeby kierowcy wiedzieli co zamierza. Wystarczy skierowanie wyprostowanej reki do przodu w strone przejscia, odczekanie kilku sekund i wejscie. Kazdy uczestnik ruchu drogowego musi sygnalizowac swoje zamiary. Pieszy takze. Wiuec skoro maja miec na przejsciu i przed przejsciem bezwzgledne pierwszenstwo to musza tez miec obowiazki. Mysle ze hailowanie bedzie wystarczajace.

    •  

      pokaż komentarz

      @tell_me_more: Proponuje tez obok obowiazku hailowania wprowadzic mandat 500zl dla pieszego za korzystanie z telefonu podczas przechodzenia przez jezdnie. Bardzo latwe do egzekwowania. Budzet sie podreperuje. Bezpieczenstwo wzrosnie.

  •  

    pokaż komentarz

    Wyłączone myślenie u pieszych przez przepisy to i coraz więcej wypadków. To pieszy powinien UWAŻAĆ i rozejrzeć się przed wejściem na ulice czy przejście. Kierowca też człowiek, może popełnić błąd, zagapić się czy może oślepić go słońce, ale to pieszy w tym przypadku przegra swoje życie. I żadne przepisy względem kierowców tu nie pomogą.

  •  

    pokaż komentarz

    Zakładając, że 50% populacji w Polsce tj. ok. 19 mln przechodzi przez przejście dla pieszych 2 razy dziennie przez 200 dni w roku, co daje 7 600 000 000 osobo/przejść w roku, należy uznać że problem nie istnieje.