•  

    pokaż komentarz

    Niemcy strzelali tak do uciekających matek z dziećmi

  •  

    pokaż komentarz

    A jednak nie uznali za stosowne zbombardować torów do Auschwitz.

    •  

      pokaż komentarz

      @zwirz: Jakby uznali to za stosowne to nie byłoby mienia bez spadkowego o które można pruć żydowską dupę ( ͡° ʖ̯ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @zwirz: są cele strategicznie ważniejsze i te mniej ważne

    •  

      pokaż komentarz

      @zwirz: No pewnie istniał problem aby dolecieć do Polski, tym bardziej że Ruscy nie chcieli udostępniać swoich lotnisk na tankowanie.

    •  

      pokaż komentarz

      @zwirz:
      Masz rację,ale załóżmy,że by to zrobili.Niemcy na wieść o tym zatrzymali by pociągi i powiedzieliby:"Słuchajcie ,tory do Auschwitz zbombardowano,nie mamy jak was dowieźć,to co macie tu stać,idźcie sobie do domu....Powiadomimy was jak naprawimy i zgłoście się ponownie za tydzień"???

      Albo rozwaliliby ludzi na miejscu,albo urządzili marsz śmierci.Inna rzecz,że może łatwiej wtedy byłoby ich odbić.
      Ale dla Aliantów nie liczyli się ludzie tylko wygrana.O nas też nie walczyli,a sprawa była do wygrania.Stalin bez lend lease'u by klęknął bo on tylko ludzi miał dużo.Ale nawet katiusze na amerykańskich ciężarówkach mieli.Można go było zmusić do oddania Polski,przynajmniej do pewnego momentu.Ale dla Aliantów ważne było,żeby główny ciężar walki Stalin wziął na siebie,bo u niego była dyktatura,ofiary nie miały znaczenia.U Aliantów takie straty jak u ruskich były nie do przyjęcia,społeczeństwo mogło by nawet zażądać rozmów pokojowych.

    •  

      pokaż komentarz

      @zwirz: Każdy pociąg, który woził Żydów do Auschwitz był pociągiem, który nie dowoził zaopatrzenia na front. Poza tym Amerykanie wtedy jeszcze Żydów jakoś specjalnie nie lubili. Po co się specjalnie wysilać?

    •  

      pokaż komentarz

      No pewnie istniał problem aby dolecieć do Polski, tym bardziej że Ruscy nie chcieli udostępniać swoich lotnisk na tankowanie.

      @TheJaster: W górnym, lewym rogu poniższego zdjęcia widzimy ładunek bomb, który pomimo problemów i nieudostępnienia przez Ruskich swoich lotnisk udało się dowieźć nad Birkenau kilkuset bombowcom.
      Fotografia została zrobiona podczas bombardowania zakładów Buna-Werke koncernu IG Farben w Monowicach.

      źródło: Birkenau_bombs.jpg

    •  

      pokaż komentarz

      @Sahelantrop: To że się raz się udało, nie oznacza że było to opłacalne i łatwe.

      Zresztą co by dało bombardowanie więzienia? Rannych i zabitych więźniów w czasie eksplozji?

    •  

      pokaż komentarz

      @TheJaster: Naprawdę sądzisz, że tym zdjęciem zasugerowałem możliwość bombardowania obozu? To byłaby masakra i oczywiście nie w tym rzecz.
      Chodziło o to, że rejon Auschwitz znajdował się w zasięgu operacyjnym lotnictwa alianckiego a bombardowania Monowic odbywały się regularnie:
      20 sierpnia 1944 r. - 127 B-17
      13 września 1944 r. - 96 B-24
      18 grudnia 1944 r. - 47 B-24
      26 grudnia 1944 r. - 95 B-24
      Alianckie działania zmierzające do unieruchomienia Birkenau mogły ograniczyć się do zniszczenia szlaków kolejowych (w tym przepraw mostowych) w kierunku Oświęcimia z północy i południa. Byłaby to szansa ratunku dla 330 tysięcy Żydów węgierskich i przynajmniej części z 70 tysięcy ludzi wywiezionych w drugiej połowie 1944 roku z likwidowanego getta w Łodzi.

    •  

      pokaż komentarz

      @Sahelantrop: A czy było wtedy wiadomo, że Niemcy tam zabijają ludzi?

    •  

      pokaż komentarz

      @Sahelantrop: http://www.70.auschwitz.org/index.php?option=com_content&view=article&id=124&Itemid=176&lang=pl

      Celem alianckich nalotów nigdy nie stały się komory gazowe i krematoria obozu Auschwitz II-Birkenau, pomimo przekazywanych przez polski ruch oporu meldunków o ich istnieniu. Kilkakrotnie natomiast lotnictwo amerykańskie dokonało nalotów na instalacje petrochemiczne fabryki IG Farben, znajdującej się w odległości siedmiu kilometrów od Auschwitz. Po raz pierwszy fabryka została zbombardowana w maju 1943 r. Od wiosny 1944 r. obozy Auschwitz znalazły się w zasięgu amerykańskich bombowców, startujących z lotnisk we Włoszech. Samoloty rozpoznawcze, których głównym zadaniem było sfotografowanie zakładów chemicznych, wykonały wiele zdjęć, na których m.in. widoczne są komory gazowe Birkenau. Pierwszy większy nalot na fabrykę miał miejsce w sierpniu 1944 r., kiedy 127 amerykańskich bombowców typu B‑17 zrzuciło na instalacje IG Farben 1336 bomb. Ten i kolejne ataki uszkodziły poważnie fabrykę i spowodowały, że do wkroczenia oddziałów Armii Czerwonej w styczniu 1945 r. Niemcy nie zdołali rozwinąć produkcji na szerszą skalę. Niektóre bomby eksplodowały z dala od fabryki, w tym na terenie obozów kompleksu Auschwitz, powodując śmiertelne ofiary wśród więźniów i esesmanów.

    •  

      pokaż komentarz

      @YourDoom: Niestety, Alianci mieli tego pełną świadomość. Miedzy innymi dzięki raportom polskiego podziemia.
      Zresztą zobacz podtytuł "Świat wobec ofiar": https://pl.wikipedia.org/wiki/Auschwitz-Birkenau
      W filmie Claude'a Lanzmanna "Shoah", Jan Karski wspomina reakcję prezydenta Roosevelta na jego raport "The Mass Extermination of Jews in German Occupied Poland". Karski przedstawił wspomniany raport osobiście, w prywatnej rozmowie w roku 1943 (!). W odpowiedzi prezydent Stanów Zjednoczonych zaproponował Polsce kupno koni. A my nazwiskiem tej kreatury nazywamy place,ulice, ronda...

    •  

      pokaż komentarz

      Alianckie działania zmierzające do unieruchomienia Birkenau mogły ograniczyć się do zniszczenia szlaków kolejowych (w tym przepraw mostowych) w kierunku Oświęcimia z północy i południa. Byłaby to szansa ratunku dla 330 tysięcy Żydów węgierskich i przynajmniej części z 70 tysięcy ludzi wywiezionych w drugiej połowie 1944 roku z likwidowanego getta w Łodzi.

      @Sahelantrop: Problem polegał na tym, że samoloty, które dolatywały do Małopolski to jedynie czterosilnikowe B-17 i Liberatory. Takie samoloty bombardują z dużych wysokości i przez to ich celność była niska. W dużą fabrykę trafiały ale w małe cele np. most czy tory kolejowe trafić nie miały szans. Precyzyjne ataki na cele naziemne pokazane na tym filmie były przeprowadzane przez jednosilnikowe szturmowce głównie we Francji. Ale ich zasięg był mały. Nie miały szans dolecieć nad Polskę. Problem nr.2 to mała skuteczność ataków na linie kolejowe. Sowieci przywracali przejezdność swoich szlaków w kilka godzin po bardzo precyzyjnych bombardowaniach sztukasów. Niemcy robili to jeszcze szybciej.

    •  

      pokaż komentarz

      @leo68: Owszem, trudno z 5 tys. metrów trafić pojedynczy tor. Dlatego niszczy się węzły kolejowe, dworce, wiadukty... Zresztą, o ile zatrzymanie transportów z centralnej Polski wymagało dotarcia daleko w głąb okupowanego terytorium i użycia ciężkich bombowców, o tyle zerwanie połączeń kolejowych z Węgrami nie nastręczało takich problemów.
      A co do zasięgu myśliwców bombardujących: proszę rzuć okiem na tę notkę dotycząca bombardowania Czechowic: https://dlapilota.pl/wiadomosci/czechopl/wyklad-amerykanskie-bombowce-nad-czechowicami
      Bombowce leciały z Włoch "nad Podhalem i Myślenicami, aby przed Krakowem skręcić w lewo". Czyli aby dotrzeć nad cel musiały przelecieć nad Oświęcimiem. Bombowce przez cały czas osłaniane były przez Mustangi
      Nic nie stało na przeszkodzie, aby P51 czy P38 przeprowadziły w rejonie Oświęcimia precyzyjne ataki na konkretne cele. Zwłaszcza, że akurat w tym okresie trwała operacja Frantic 3 i lotnictwo amerykańskie korzystało ze zgody Stalina na korzystanie z lotnisk po sowieckiej linii frontu.
      W połowie 1944, po lądowaniu aliantów w Normandii i zdmuchnięciu Grupy Armii Środek przez Rosjan, Niemcy nie dysponowały już wystarczającymi środkami, aby na bieżąco łatać połączenia kolejowe na kierunku północ południe. Przede wszystkim liczyły się te w kierunku wschodnim i zachodnim. Zerwany most to nie dziura w ziemi, którą wystarczy zasypać.
      Moim zdaniem machinę zagłady można było zatrzymać. Albo chociaż spróbować to zrobić. Nie zrobiono dosłownie nic.

    •  

      pokaż komentarz

      Moim zdaniem machinę zagłady można było zatrzymać. Albo chociaż spróbować to zrobić. Nie zrobiono dosłownie nic.

      @Sahelantrop: Oczywiście, że Niemcy mogli przestać to robić w dowolnej chwili, ale nie przestali.

      Więc dlaczego twoim zdaniem alianci nie zniszczyli połączenia kolejowego do Auschwitz? I jaką mieli gwarancję, że jeżeli nawet przerwą połączenie, to Niemcy nie zaczną mordować ludzi gdziekolwiek? Co za problem zagnać ludzi do jakiegoś budynku i go podpalić? Zwłaszcza, że już to robili.

      Wydaje mi się, że sytuacja była beznadziejna i nie było z niej wyjścia.

    •  

      pokaż komentarz

      @YourDoom: Dlaczego Alianci nie interweniowali? Na pewno dużą rolę w postępowaniu wojskowych odgrywały wątpliwości, niewiara w skalę zbrodni. W okresie Wielkiej Wojny propaganda Ententy doprowadziła do absurdalnego przerysowania charakterystyki przeciwnika i ludziom siedzącym za biurkiem w Waszyngtonie czy Londynie mogło się zdawać, że dzieje się to ponownie. Podjęcie decyzji o ataku niemającym sensu militarnego obarczone było ogromnym ryzykiem, którym nikt nie chciał obciążać swojej kariery. Łatwiej było stwierdzić, że wszelkie działania muszą służyć szybkiemu zwycięstwu, bo tylko tak można pomóc okupowanym narodom. Słusznie, jeśli nie uwzględnimy skali szaleństwa w jakie popadli Niemcy.

      Więc dlaczego twoim zdaniem alianci nie zniszczyli połączenia kolejowego do Auschwitz? I jaką mieli gwarancję, że jeżeli nawet przerwą połączenie, to Niemcy nie zaczną mordować ludzi gdziekolwiek? Co za problem zagnać ludzi do jakiegoś budynku i go podpalić?
      @YourDoom: Zagonić do stodoły i spalić można 30 osób, przy zaangażowaniu większych sił pewnie i 300. Ale nie prawie 400 tysięcy.
      W czerwcu 1944 w Chełmnie nad Nerem Niemcy uruchomili (ponownie) ośrodek zagłady. Był to jedyny obóz, który został całkowicie zlikwidowany i później przywrócony do działania. Zrobili to, aby wymordować pozostałych przy życiu mieszkańców łódzkiego getta. Szybko okazało się, że skala mordu przerasta możliwości tej, było nie było wyspecjalizowanej ekipy zbrodniarzy i transporty z Łodzi skierowano do Birkenau. W tym samym okresie na Węgrzech, gdzie istniało ostatnie, duże skupisko Żydów, Horthy ze strachu przed odpowiedzialnością, wstrzymał deportacje do Polski. Pomimo upadku dyktatury Horthy i uporczywych działań Eichmanna oraz jego węgierskich przyjaciół, nie udało się wywieźć 200 tysięcy budapesztańskich Żydów. Zabrakło środków, wiary w zwycięstwo (a co za tym idzie, w bezkarność) a Niemcy ogarniał narastający chaos. To była kwestia czasu, czasu który Alianci mogli podarować ofiarom.

      PS. Przepraszam, że pisze tak nieskładnie, ale nie jestem u siebie, używam nieswojego sprzętu i strasznie mi to przeszkadza w redagowaniu ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      Masz rację,ale załóżmy,że by to zrobili.Niemcy na wieść o tym zatrzymali by pociągi i powiedzieliby:"Słuchajcie ,tory do Auschwitz zbombardowano,nie mamy jak was dowieźć,to co macie tu stać,idźcie sobie do domu....Powiadomimy was jak naprawimy i zgłoście się ponownie za tydzień"???

      @DumnyzbyciaPolakiem: Gdyby Niemcom łatwiej było rozwalać ich na miejscu we Francji, w Dani, na Węgrzech, itd. to nie potrzebowaliby Auschwitz, więc utrudnienie ich transportu do Polski wielu pewnie by życie uratowało.

      Prawda jest taka, że w czasie wojny nikt jakoś specjalnie się Żydami nie przejmował a dopiero dzisiaj trzeba sobie znaleźć chłopca do bicia.

    •  

      pokaż komentarz

      @Sahelantrop: Widzę, że masz dużą wiedzę w tym temacie ale nie przekonały mnie Twoje argumenty. Bombardowanie węzłów kolejowych czy dworców w niczym nie zmienia sytuacji. Żeby zapewnić przejezdność trasy nie trzeba odbudować dworca a wystarczy wymienić szyny. Można też wysłać pociąg objazdem. A trafić w wiadukt z dużej wysokości jest tak samo trudno jak w most czy w tory. Trzeba też wziąć pod uwagę skalę. Każdego dnia w drodze było dziesiątki transportów do obozów zagłady z całej Europy. Alianci byli w stanie wysłać 1-2 wyprawy bombowe w dzień i jedną w nocy. Mustangi to myśliwce służące do ochrony bombowców przed samolotami wroga, których duży zasięg brał się stąd, że nie latały nisko (większy opór powietrza) a na wysokości przelotowej bombowców. Do tego w taki lot nie wyposażano ich w bomby (sloty były potrzebne na dodatkowe zbiorniki paliwa) a ich 12mm karabiny mogły podziurawić trochę lokomotywę. Do precyzyjnych ataków celów naziemnych używano Typhonów i Tempestów (Brytyjczycy) lub Thunderboltów (Amerykanie) wyposażonych w rakiety, bomby i działka, które nie miały wystarczającego zasięgu do latania nawet na Węgry. Zresztą wystarczy popatrzeć na sytuację we Francji przed i w trakcie inwazji. Tysiące samolotów wszelkich typów dzień w dzień przez rok albo dłużej bombardowało infrastrukturę. Pomimo tak wielu zaangażowanych środków nie udało się jej sparaliżować. Jeśli tam się nie udało przy tak sprzyjających warunkach to jak miało się udać na terenie odległym o ponad tysiąc kilometrów od baz? Oczywiście gdyby zdecydowali się na tego typu ataki to kosztem potężnych strat może minimalnie by Niemcom przeszkodzili, ale podejrzewam, że w niczym nie zmieniło by to sytuacji a więcej ludzi by stracili niż uratowali.

  •  

    pokaż komentarz

    Kurde niczym w Airfix dogfighter

    źródło: youtube.com

  •  

    pokaż komentarz

    Wydaje mi się, że kiedyś mogli sobie więcej pozwolić. Teraz byle pastuch ze stingerem strąci tak nisko latający samolot. Wtedy wystarczyło działko z samolotu i brak ciężkiej obrony plot na ziemii i mógł pilot poszaleć.

    •  

      pokaż komentarz

      @krissrusz:
      Dokładnie,zresztą widać tu pięknie,jak wygląda to panowanie.Pilot strzela w lokomotywę...dlaczego?
      A dlatego,że amunicja była średnio efektywna.Walenie po całym pociągu,to mogłeś się wyprztykać z amunicji a i tak by naprawili.Walił w lokomotywę,bo to pozwalało tanim kosztem unieruchomić transport i zablokować linię.Przestrzelony kocioł pary nie dawał,i pociąg nigdzie nie pojechał.Do tego atak trwał góra kilka sekund,miałeś mało czasu na poprawki i celowanie.Musisz się dobrze wstrzelać bo jak źle się ustawisz,to połowa serii pójdzie w pole,a na poprawkę nie miałeś czasu,bo celowało się całą maszyną.Dzisiaj masz HUD wyliczający miejsce trafienia,albo śmigłowce,które mogą zawisnąć i jeśli obrona będzie słaba to mogą tak seriami po kilka pocisków demolować co chcą,a ich działka są w obrotowych wieżyczkach sterowanych automatycznie i ustawianych na to,na co patrzy operator broni.Nie musisz obracać maszyny w lewo o 45 stopni,żeby trafić w cel.Wystarczy,że obrócisz głowę,popatrzysz na cel i naciśniesz spust.Dziś te panowanie też średnio wychodzi,może wobec jakichś talibów.Samoloty o niebo lepsze,ale obrona przeciwlotnicza też.Ciężko to sobie wywalczyć,taką przewagę.Ręczne zestawy mogą zmusić lotnictwo do tego,że niżej jak kilka kilometrów nie zejdzie.Tak chyba w Gruzji było,dostali nasze Gromy i ruscy przestali urządzać rajdy nisko nad ziemią.A każdego chłopka z wyrzutnią nie zabijesz.Możesz rakietami antyradarowymi oślepić większe zestawy,te zwalczające na średnich i dużych wysokościach.Blisko ziemi jesteś goły i odsłonięty,stąd teraz strzela się rakietami z dużych odległości i wysokości,ale wszystkiego tak nie rozwalisz.

    •  

      pokaż komentarz

      @DumnyzbyciaPolakiem: Strzelali do lokomotywy bo lokomotywy były cenne i postrzelane - niemożliwe do naprawienia. W wagonach mogło być wszystko - od ludzi przez bydło po amunicję.

      Dzisiaj działek nie stosuje się zasadniczo do strzelania do celów naziemnych - poza C-130 Spectre który atakuje spoza zasięgu plot i A10C, który jest samolotem bardzo efektywnym ale też bardzo szczególnego zastosowania.

    •  

      pokaż komentarz

      W wagonach mogło być wszystko - od ludzi przez bydło po amunicję.

      @gregor40:

      Tym by się nikt nie przejmował,inaczej by Drezna nie zrównali z ziemią.

      Bombardowanie Drezna – przeprowadzone 13–14 lutego 1945 przez lotnictwo brytyjskie (Royal Air Force) i amerykańskie (United States Army Air Forces) naloty dywanowe na Drezno. W nalotach, skoncentrowanych na starym mieście użyto przede wszystkim bomb zapalających. Pożary wywołały burzę ogniową, która zniszczyła miasto. Całkowitemu zniszczeniu uległ obszar ok. 39 km². Straty ludzkie szacowane są na ok. 22,7 tys. do 25 tys. zabitych. Specjalna komisja powołana przez władze Saksonii do ustalenia dokładnej liczby ofiar bombardowania zakończyła pracę w roku 2011, ogłaszając, że ostatecznie ustalona liczba ofiar nie przekroczyła 25 tys.

      Nie bali się zabić 25 tys.ludzi a bali się pociągi ostrzelać z cywilami??
      Nie strzelali bo za dużo na to pestek szło.I jeszcze trzeba by było kilka razy nawracać.
      Tu jedna sekundowa seria w kocioł generowała efekty,potem mogłeś szukać kolejnego celu.O niemieckich kobietach czy dzieciach nikt wtedy nie myślał.

    •  

      pokaż komentarz

      Nie bali się zabić 25 tys.ludzi a bali się pociągi ostrzelać z cywilami??

      @DumnyzbyciaPolakiem:
      Co innego rozwalić miasto wroga i jego cywilów a co innego atakować wagony w których mogą być jeńcy czy więźniowie transportowani do obozów koncentracyjnych

    •  

      pokaż komentarz

      @DumnyzbyciaPolakiem: Ale dokładnie o to mi chodzi. Szkoda pestek na strzelanie do wagonu drewna, bydła, stali czy ludzi. Liczyła się relacja koszt-efekt.

  •  

    pokaż komentarz

    Ten uczuć gdy wyglądasz przez okno a tutaj rozp$$$%??a ci się samolot na świeżo zasianym polu ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    źródło: youtube.com