•  

    pokaż komentarz

    To jedno zdarzenie dostarczyło tak wiele informacji, że astronomowie wciąż je analizują.
    I właśnie odkryli coś niesamowitego:

    Dżety chwiejące się tak szybko, że ich zmiana kierunku jest widoczna w ciągu zaledwie kilku minut!
    Podczas swojego ruchu szybko wyrzucają chmury plazmy.

    „Jest to jedna z najbardziej niezwykłych czarnych dziur, jakie kiedykolwiek spotkałem” - powiedział astrofizyk James Miller-Jones z Międzynarodowego Centrum Badań Radio Astronomy Research (ICRAR) na Curtin University w Australii w kwietniu.

    V404 Cygni to binarny układ mikrokwazarów składający się z czarnej dziury o masie około dziewięciu razy większej od masy Słońca i towarzyszącej jej gwiazdy - wczesnoczerwonego olbrzyma, nieco mniejszego od naszego Słońca.

    Czarna dziura powoli pożera tego olbrzyma; materiał ściągnięty od gwiazdy krąży wokół czarnej dziury w postaci dysku akrecyjnego, trochę jak woda krążąca w rynnie. Najbliższe obszary dysku są niezwykle gęste i gorące - gdy czarna dziura się karmi, wystrzeliwuje potężne strumienie plazmy, prawdopodobnie ze swoich biegunów.

    Naukowcy nie znają dokładnego mechanizmu produkcji strumienia. Uważają, że materiał z najgłębszego brzegu dysku akrecyjnego jest kierowany wzdłuż linii pola magnetycznego czarnej dziury, które działają jak synchrotron, przyspieszając cząstki przed ich wystrzeleniem z ogromną prędkością.
    Jest to trochę jak wirujący blat, który zaczyna się chwiać, gdy zwalnia. Ta zmiana w osi obrotowej wirującego ciała nazywana jest precesją.
    W tym konkretnym przypadku, mamy dla niej wyjaśnienie dzięki Albertowi Einsteinowi.
    W swojej teorii ogólnej względności Einstein przewidział tak zwany efekt rotacyjny. Gdy się obraca, obracające się pole grawitacyjne czarnej dziury jest tak intensywne, że w zasadzie ciągnie za sobą czasoprzestrzeń.

    W przypadku V404 Cygni, dysk akrecyjny ma około 10 milionów kilometrów średnicy. Niewspółosiowość osi obrotu czarnej dziury z tarczą akrecyjną wypaczyła kilka tysięcy kilometrów tego dysku.

    "To jedyny mechanizm, jaki możemy sobie wyobrazić, który może wyjaśnić szybką precesję, jaką widzimy w V404 Cygni", powiedział Miller-Jones.

    Jest ona tak szybka, że zwykłe metody wykorzystywane przez radioteleskopy do obrazowania przestrzeni były praktycznie bezużyteczne. Zazwyczaj urządzenia te opierają się na długich naświetlaniach, obserwując dany obszar po kilka godzin, poruszając się po niebie w celu śledzenia obiektu". Jednak w tym przypadku metoda ta wytwarzała obrazy zbyt rozmyte, by mogły być użyteczne.
    Dlatego też zespół musiał zastosować inną metodę, wykonując 103 osobne zdjęcia o czasie naświetlania wynoszącym zaledwie 70 sekund i łącząc je razem, aby stworzyć film - i na pewno były to wibrujące, niestabilne się w przestrzeni kosmicznej Dżety.

    "To, co tam zobaczyliśmy było zupełnie niespodziewane - zaskoczyło nas", powiedział fizyk Greg Sivakoff z Uniwersytetu w Albercie.

    źródło: wykop.pl

  •  

    pokaż komentarz

    Kusząca wydaje się hipoteza o "pulsującym" wszechświecie, który co jakiś czas zapada się do miejsca o super gęstości, aby następnie "eksplodować" w identycznych bądź innych warunkach wsadowych, które determinują tak zwaną "przyszłość". Nie satysfakcjonuje mnie, że nie ma sensu pytać o to w "czym" albo "gdzie" dokonuje się ów proces bo jeśli nie ma czasoprzestrzeni to nie można mówić o zmienności zdarzeń - skoro nie ma czasoprzestrzeni to nie ma "niczego". Coś jednak jest.Zdaję sobie sprawę, że są to prawdopodobnie ograniczenia ludzkiej percepcji oraz wyobraźni. Niektóre udaje się przeskoczyć (jak wyobrażenie sobie ekstra wymiarów). Fascynujące i przerażające oraz totalnie bezduszne z ludzkiego punktu widzenia jest to wszystko.

    •  

      pokaż komentarz

      @artur_gutner: czytając Twój komentarz czułem taki niepokój gdy zacząłem się nad tym zastanawiać.

    •  

      pokaż komentarz

      @artur_gutner: nurtują mnie kwestie. Czym jest pusta przestrzeń, w której nie ma ani jednego atomu ani jednej cząstki elementarnej. Co się rozszerza we wszechświecie. Z czego się to składa. Czym jest też sama energia. Co ją tworzy. Boga nie ma więc co tym kieruje

    •  

      pokaż komentarz

      @Roccco: to nie jest tak że nic nie ma, nie jestem ekspertem ale jakieś cząstki elementarne cały czas się tworzą i anihilują praktycznie od razu (powstał nawet chyba koncept silnika napędzanego tym zjawiskiem), ponadto w przestrzeni rozchodzą się różne oddziaływania jak światło, fale radiowe, promienie rentgenowskie, gamma, beta, alfa, grawitacja, itd...

    •  

      pokaż komentarz

      @umcumcumcbejbe jeszcze większy lek, a następnie zrozumienie przemijania odczuwałem oglądając film Brianem Cox tu tylko niestety fragment tego filmu
      https://www.bbc.co.uk/programmes/p00wv834

    •  

      pokaż komentarz

      @Roccco: W atomie wiekszosc miejsca zajmuje pusta przestrzeń ( ͡º ͜ʖ͡º) teraz to powinieneś miec mindfucka.

    •  

      pokaż komentarz

      @artur_gutner: Ja tam od jakiegoś czasu uważam, że wszystko w naszym wszechświecie znowu zacznie się przyciągać, dojdzie do momentu jak przed wielkim wybuchem, ale ten kolejny wielki wybuch to w tym samym czasie ten co już był, zataczając poniekąd koło, a my wstawialiśmy tutaj posty nieskończenie wiele razy i będziemy wstawiać nieskończenie wiele razy ponownie. Można powiedzieć, że trochę taka reinkarnacja, tylko bez możliwości zmiany czegokolwiek... a nawet jeżeli my jako ludzie możemy zmienić swoje życie w cyklach to i tak dla wszechświata jako całości nie ma znaczenia czy byliśmy biedakiem co klepał w januszexie czy programistą #15k. A może to tylko strach przed śmiercią mówi mi takie rzeczy, by nie obawiać się tego co nieuchronne. Tak czy siak poniekąd zazdroszczę ludziom którzy wierzą w świadomego boga jak np. Jahwe, dla mnie to kompletny absurd bo jako ludzie jesteśmy jak ziarenko piasku na największej plaży świata, kompletnie tak naprawdę nieważni i jesteśmy tylko na sekundkę w życiu wszechświata.

    •  

      pokaż komentarz

      @Asd15: To jest nie ukrywam dość racjonalna imho koncepcja, choć trudno ją na dziś podbudować naukowo. Forma "wrzącej" energii przekształcająca się bez początku i końca - kluczem wydaje się tu grawitacja, różne warunki wsadowe, różne rezultaty końcowe. Druga kusząca opcja to coś jak hologram, czyli odtwarzający się bez końca model 3D, zapis czegoś co istniało a czego już nie ma przy czym projekcja ta jest na tyle doskonała, że żaden z jej świadomych uczestników nie ma wrażenia bycia elementem"przedstawienia". Kluczem jest pytanie o stopień zdeterminowania tego wszystkiego oraz świadomość materii ożywionej.

    •  

      pokaż komentarz

      @artur_gutner: O tak, ubierasz w słowa to co ja myślę ale brak mi słownictwa i odpowiedniej wiedzy. Determinizm to jest dla mnie klucz, według mnie w większości odtwarzamy tylko grę na deskach teatru ale mimo tego wciąż patrzę w lewo i prawo gdy przechodzę przez ulicę ;) Uważam że człowiek ma przynajmniej szanse jednak na podwyższona świadomość, sama koncepcja życia w cyklu przyszła do mnie podczas sesji medytacji. Swoją drogą niesamowite co medytacja potrafi. Cierpię od lat na przewlekły ból i to jedyne co mi pomogło.
      Swoją drogą jednak być może pewnych rzeczy wiedzieć nie powinniśmy. Chyba co kilka kilkanaście sekund na swiecie umiera dziecko przez biegunkę. Gdyby taki cykl naprawdę istniał i to dziecko wiedzialoby, że przez wieczność ma odgrywać taka rolę....

    •  

      pokaż komentarz

      @Asd15: Świadomość odrębności siebie od otoczenia jest tu kluczem, oraz pytanie dlaczego ja to ja a ty to ty? Nie przemawia do mnie w tym wypadku koncepcja, że świadomość jest produktem ubocznym rozwoju mózgu opartym na myśleniu abstrakcyjnym, które dało nam przewagę nad innymi gatunkami. Ewolucja działa jak sieć neuronowa, próbkując różne warianty, że jest głupia i ślepa z ludzkiego punktu widzenia to łatwo udowodnić obserwując jak powstają i zamierają nieperspektywiczne jej gałęzie. Z boku wygląda to jak proces samo uczenia się ale bez świadomości. Osobiście najbardziej boje się wersji, że jest to proces zapętlony i że coś co zwiemy świadomością bądź jej częścią decydującą o poczuciu odrębności "uczy" się całości poprzez "wcielanie" w każdy element otoczenia. Krótko mówiąc reinkarnacja to zło przy tych założeniach, podobnie jak ta cała "karma". Jak można zdeterminowany organizm obciążać za jego działania w zdeterminowanym środowisku? Czysta mrzonka - zatem albo nie jesteśmy w stanie objąć całości albo niepotrzebnie szukamy sensu z ludzkiej perspektywy.

    •  

      pokaż komentarz

      @artur_gutner: "Paroksyzm numer minus jeden" - czytałeś może?

    •  

      pokaż komentarz

      @umcumcumcbejbe: i tak wszyscy skończymy w piachu, a nie w kolejnym wielkim wybuchu

    •  

      pokaż komentarz

      @Asd15 @artur_gutner chyba jestem za trzeźwa na to, o czym piszecie ( ಠ_ಠ) chyba pójdę już spać - przynajmniej spróbuję zasnąć (╯°□°)╯︵ ┻━┻

    •  

      pokaż komentarz

      @Asd15 @artur_gutner: Przecież Wszechświat musiał jakoś powstać. Wystarczy zauważyć jaki ład panuje w otaczającej nas rzeczywistości, jak również to że tak naprawdę my jako ludzie nigdy nie dowiemy się czym właściwie jesteśmy, czym jest otaczający nas Wszechświat itd. Wyobraźcie sobie że żyli byśmy na świecie gdzie wszystko jest w naszym zasięgu i wszystkiego się możemy dowiedzieć, byłoby to bez sensu. Trzeba wierzyć w jakiś głębszy sens naszego życia, moim zdaniem bez Stwórcy tego sensu nie ma. Nauka i wiara się nie wykluczają, co więcej wielu astrofizyków którzy badają Wszechświat jest ludźmi mocno wierzącymi. Polecam Wam wykład prof. Meissnera "fizyka a wiara".

    •  

      pokaż komentarz

      @artur_gutner: jeśli wszechświat jest pulsujący, a było przed nami już x takich pulsów i powstalo w tamtych pulsach życie to niestety nie znalazło sposobu na przetrwanie pulsu, zakładając, że jeśli przetrwało rozpowszechniloby się w naszym swiecie. Więc nieciekawa perspektywa. Jeśli to pierwszy wszechświat, to niestety się rozszerza i wychłodzi się, więc także ludzkosc czeka śmierć. Patrzenie w daleką przyszłość w nieograniczonej skali czasu jest mocno pesymistyczne.

    •  

      pokaż komentarz

      Przecież Wszechświat musiał jakoś powstać

      @Verbatov: Oczywiście, ale w mojej koncepcji następne "powstanie" jest tym samym, które już było. Coś jak w Terminatorze - John Connor wysyła Kyle'a do przeszłości, ale Kyle jest ojcem Johna. Paradoks. Ale to nie znaczy, że paradoksem musi być podobne zdarzenie w innych warunkach(gdy cały wszechświat jest małym punkcikiem i nie ma czasu takiego jak my go postrzegamy)
      "Trzeba wierzyć w jakiś głębszy sens naszego życia, moim zdaniem bez Stwórcy tego sensu nie ma." a to już w pełni myślenie życzeniowe. Osobiście nie wierzę w żaden sens(obiektywny) naszego życia, ale NAWET gdyby był to nie potrzebny mi do tego żaden Bóg. Zresztą jaki jest sens życia w wielkich religiach jak chrześcijaństwo? Rób co mówimy to pójdziesz do wiecznego nieba? Jako małe dziecka budziłem się z płaczem bo bałem się, że pójdę do nieba. Rodzice nie wiedzieli jak mnie uspokoić ja wiedziałem że jako małe dziecko do piekła nie pójdę, ale wieczność była równie przerażająca nawet jeżeli niebiańska. Już lepszy sens widzę inny - doświadczania wszystkiego, przede wszystkim emocji i uczuć(co tłumaczyłoby dlaczego są choroby i klęski żywiołowe- dobry Bóg mógłby przecież to wyeliminować), reinkarnacja by zebrać tego jak najwięcej(w końcu przez jeden żywot nie można poznać tak naprawdę zbyt wiele) a potem być może ascendencja? Ale jak mówię to mało prawdopodobne by było to sensem obiektywnym... ale co innego nasze własne 'pomysły' na świat. Dla mnie właśnie to ta pełna gama ludzkich przeżyć jest najważniejsza na tym padole łez.

    •  

      pokaż komentarz

      @matzwo może jedyny sposób na przetrwanie to zastopowanie pulsowania? :)

    •  

      pokaż komentarz

      @Asd15: Poczytaj F. Nietzsche (np. Tako rzecze Zaratustra) - pisał że wszystko co widzimy dzieje się w nieskończonych, powtarzających się megacyklach. To nie jest nowa koncepcja - i wydaje się cholernie fajna. A jeśli to prawda, to my tutaj, w tej rozmowie, właśnie rozkodowaliśmy kawałek matrixa (⌐ ͡■ ͜ʖ ͡■)

    •  

      pokaż komentarz

      A jeśli to prawda, to my tutaj, w tej rozmowie, właśnie rozkodowaliśmy kawałek matrixa (⌐ ͡■ ͜ʖ ͡■)

      @Lk_hc: W sumie żadne osiągnięcie biorąc pod uwagę, że jeżeli to prawda to rozkodowaliśmy go już nieskończenie wiele razy i rozkodujemy nieskończenie wiele razy w przyszłości :) Swoją drogą tłumaczyłoby to też moje uczucie deja vu które w dzieciństwie odczuwałem nonstop, choć wiem, że naukowcy mają na to wytłumaczenie.

    •  

      pokaż komentarz

      W sumie żadne osiągnięcie biorąc pod uwagę

      @Asd15: Ależ przeogromne osiągnięcie - nieskończoną ilość razy zbliżamy się do Prawdy ( ͡° ͜ʖ ͡°) Pomyśl że niektórzy nie zrobią tego nigdy.

    •  

      pokaż komentarz

      @artur_gutner:
      _ Nie satysfakcjonuje mnie, że nie ma sensu pytać o to w "czym" albo "gdzie" dokonuje się ów proces bo jeśli nie ma czasoprzestrzeni to nie można mówić o zmienności zdarzeń - skoro nie ma czasoprzestrzeni to nie ma "niczego". Coś jednak jest._

      Wystarczy uznać, że wszystkie pojęcia których używasz są częścią świata i już. Wszystko co znamy powstało w nim i razem z nim.

    •  

      pokaż komentarz

      @Roccco:

      Co ją tworzy

      Twoja wyobraźnia ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @epi: właśnie nie. jeśli pulsuje i zakładamy, że było życie i zakładamy, że nie przetrwało, bo go nie spotkaliśmy, to nie da rady powstrzymać pulsu. A jeśli nie pulsuje to może jesteśmy pierwsi. Ja wiem, że to tylko takie luźne nienaukowe przemyślenia, ale naukowo też nie ma konkretów, tylko spekulacje. Nawet nie wiemy gdzie jest granica świata i czy w ogóle jakaś jest.

    •  

      pokaż komentarz

      @Asd15: Możesz wierzyć sobie w różne teorie, mi chodzi tylko o to że jakoś to wszystko musiało powstać. Wątpię że przez przypadek powstał taki Wszechświat w którym panuje ład, działają prawa fizyki, jest życie itd. Nikt Ci nie każe wierzyć w jakąś religię bo wiadomo że jest to zbiór pewnych zasad, przykazań i dogmatów z którymi możesz się nie zgadzać (swoją drogą katolicka nauka jest bardzo korzystna dla społeczeństw i nie widzę powodu żeby się od niej odcinać). Życie z jednej strony jest piękne, a z drugiej bardzo trudne (różne choroby, klęski, no i przede wszystkim śmierć), dlatego moim zdaniem życie bez wiary w jakiś głębszy sens tego wszystkiego może być mocno depresyjne. Trzeba obserwować otaczający nas świat, ja obserwuję i jestem coraz bardziej przekonany że to nie mógł być przypadek że powstaliśmy.

    •  

      pokaż komentarz

      @Verbatov: ludzki umysł szuka wzorów i sensu tam gdzie go nie ma. Dodatkowo jest tak bardzo zadufany w sobie 'to nie mógł być przypadek bo powstalo coś tak wspaniałego jak my' .Poza tym zastepujesz pytanie 'jak powstał złożony wszechswiat' pytaniem 'jak powstał jeszcze bardziej złożony Stworca'.

    •  

      pokaż komentarz

      @Asd15: po prostu obserwuję Wszechświat w którym żyję i wyciągam pewne wnioski. Moim zdaniem im bardziej zgłębia się tajemnice Wszechświata tym bardziej człowiek przybliża się do Boga. Stąd tak wielu wierzących wśród naukowców. Nie jestem zadufany w sobie ale chyba przyznasz że na skale obecnie nam znanego Wszechświata jesteśmy niesamowici ;) Niczego nie zastępuję, ja po prostu stawiam tezę że tak wspaniały Wszechświat w którym wszystko współgra nie mógł narodzić się z chaosu.

    •  

      pokaż komentarz

      Stąd tak wielu wierzących wśród naukowców

      @Verbatov: Wciąż to powtarzasz, ale wszystkie badania które widziałem wskazują na to, że naukowcy ogólnie są dużo mniej zarówno religijni jak i wierzący w Boga od ogółu społeczeństwa.
      https://www.pewforum.org/2009/11/05/scientists-and-belief/#fnref-12952-1

      https://journals.sagepub.com/doi/full/10.1177/2378023116664353
      https://journals.sagepub.com/na101/home/literatum/publisher/sage/journals/content/srda/2016/srda_2/2378023116664353/20161130/images/medium/10.1177_2378023116664353-fig2.gif

      https://www.futurity.org/uk-scientists-less-religious-1937692-2/
      "Scientists in the United Kingdom are significantly less religious than the general population there, research finds."

      Im więcej wiemy o wszechświecie i im więcej dostępu do wiedzy ma przeciętny człowiek tym mniej wierzymy w Boga i tym mniej religijni się stajemy. Wciąż jednak wielu wierzy, niektórzy mocną wiarą a niektórzy bo się po prostu boją śmierci. Widziałem wielu łajdaków co nagle stają się super katolikami blisko śmierci, nie mówiąc już o sytuacjach ekstremalnych jak wojna "nie ma ateistów w okopach". Sam nie wiem czy nagle nie zacząłbym się modlić do wszystkich znanych mi bóstw gdybym siedział w okopie, to dość normalna reakcja ludzka. Ale to nie znaczy, że cokolwiek z tego jest prawdą.
      "że tak wspaniały Wszechświat w którym wszystko współgra nie mógł narodzić się z chaosu." Bo? Możesz wyciągnąć całą 'magię' z wszechświata i powiedzieć "BÓG TAK CHCIAŁ" i tyle, ale dla mnie raz, że nie jest to prawdopodobne to dwa - byłoby strasznie niesatysfakcjonujące. Poza tym znów ulegasz poszukiwaniu wzorów tam gdzie ich nie ma. Jeżeli wszechświat 'współgra' ze sobą(można tu w końcu polemizować bo we wszechświecie dzieje się też dużo niefajnych rzeczy) to nie dlatego, że ktoś tak ustawił, tylko doszło do tego po miliardach lat. Najłatwiej zauważyć to w ewolucji życia na Ziemi i tego jak organizmy się zmieniały, a te lepiej przystosowane przetrwały dłużej. Ciągnąc dalej ten temat - ewolucja nie jest doskonała, "rzuca" pomysły na tablicę i patrzy co się przyjmie. Dobrym przykładem są nawet choroby genetyczne, po cholerę Bóg miałby tworzyć coś takiego. Ale tak to właśnie jest, przyroda to jeden ogromny chaos, w którym jest masa cierpienia, ale czasem wytworzy się korzystna mutacja.

      źródło: assets.pewresearch.org

    •  

      pokaż komentarz

      @Asd15: To zależy jeszcze jak postawisz pytanie, bo czy wierzą w wyższość jednej religii nad drugą to rzeczywiście mogą wyjść takie wyniki ale pamiętajmy że ludzi którzy w nic nie wierzą tzw ateistów jest naprawdę mało.
      Im więcej wiemy o Wszechświecie tym bardziej się dowiadujemy że nic tak naprawdę nie wiemy i nigdy nie rozwiążemy tej "zagadki". Czyli według Ciebie nasz Wszechświat w którym panuje ład i porządek powstał sam z siebie? A dlaczego w ogóle powstał? Przecież równie dobrze wszędzie mogłaby być nicość. Skoro wszystko współgra i mówisz że doszło do tego po miliardach lat to czy to wyklucza istnienie jakiejś Wyższej Siły która nadała temu początek? Mówisz że na świecie dzieją się straszne rzeczy ale czy to dowodzi że Boga nie ma? Oczywiście że nie, to dowodzi tylko temu że Bóg nie ingeruje w raz stworzone dzieło.

  •  

    pokaż komentarz

    Ale to było prawie 8000 lat temu. Może już jej wcale tam nie ma.( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @Roccco: A Heniek jak wypije pół litra wódki to jest pijany.

      I jakie ma to znaczenie, że dla fotonu czas nie istnieje, skoro istniej dla nas jako obserwatorów na ziemi.

    •  

      pokaż komentarz

      @Roccco: To skąd okreslenie lata świetlne? Wiązka fotonów również potrzebuje czasu aby przeniesc sie z punktu A do punktu B, mimo że odbywa się to z bardzo dużą predkoscią to wraz ze wzrostem odległości czas tego zjawiska ulega wydłużeniu. Najprostszy przykład to czas wymagany do przebycia dla światła ze Słońca na Ziemię.

    •  

      pokaż komentarz

      @Trumanek: czekaj, już wsiadam w rakietę i polecę sprawdzić. Jak co to zadzwonię xD

    •  

      pokaż komentarz

      @Czill23: Dzięki, na kacu nie mam siły się ruszać.

    •  

      pokaż komentarz

      @anatomniezwyboru: Foton może być w dwóch miejscach naraz i w żadnym jednocześnie poszukaj sobie informacji o mechanice kwantowej. Dylatacje czasu gdzie prędkość poruszania ma wpływ na czas. Nasza znajomość fizyki w skali makro (kosmicznej) jak i mikro jest praktycznie zerowa i dopiero teraz ją poznajemy.

    •  

      pokaż komentarz

      @Roccco: Foton ze słońca (krawędzi) podróżuje do ziemi około 8 minut. Dla fotonu nie ma różnicy czy to jest 149 600 000 km czy 1.000.000.000.000.000.000.000.000.000.000.000.000.000.000.000.000 km bo dla fotonu trwa to tyle samo. - Czyli nic. Gdybyś Ty podróżował z taką prędkością, też byś nie odczuwał biegu czasu. Zwyczajnie czas by się dla Ciebie zatrzymał.
      Dla nas, na ziemi już ma znaczenie.

    •  

      pokaż komentarz

      @R3velation: Nie wiele zrozumiałeś. Fizyka kwantowa jednak za trudna.

    •  

      pokaż komentarz

      @R3velation: 10 lat temu przeczytalam tło stworzenia, moje podwaliny pod zainteresowanie tematem fizyki kwantowej... mylisz pojecia. A zadania z zagadnieniem dylatacji czasu a wiec fizyka relatywistyczna to cos co rozwiązywalam w szkole sredniej ( ͡° ͜ʖ ͡°) wciąż mylisz pojecia @Trumanek ma rację. W skrócie jesli cos bedzie zap@@?#??ac z prędkością światła lub prędkością bliską predkosci światła to dla tego czegoś czas bedzie płynął wolniej w stosunku do obserwatora ktory nie osiaga takiej prędkości. To nie zmienia faktu ze foton jest objęty czasem podróży poniewaz predkosci ktore pokonuje sa bardzo duze - mylisz proste pojecia. Poczytaj cos popularnonaukowego w stylu wszechświata w łupinie orzecha Hawkinga, tam jest to w prosty sposob opisane. I owszem foton moze byc w dwoch miejscach, jak i elektron ale to momenty spinowe chodzi o inne zjawisko zupelnie....

    •  

      pokaż komentarz

      W skrócie jesli cos bedzie zap!$?@@@ac z prędkością światła lub prędkością bliską predkosci światła to dla tego czegoś czas bedzie płynął wolniej w stosunku do obserwatora ktory nie osiaga takiej prędkości.

      @anatomniezwyboru: jeżeli A "zapierdala" w stosunku do B, to B "zapierdala" tak samo w stosunku do A. To jest podstawa STW, konkretnie mówi o tym zasada względności. I co teraz?

    •  

      pokaż komentarz

      poniewaz predkosci ktore pokonuje sa bardzo duze

      @anatomniezwyboru: Ło jezu. Coś jak szybkość czasu! Wiedza osów, które w LO uczyły się fizyki relatywistycznej, a 10 lat temu poprzez lekturę nieistniejących książek tworzyły sobie podwaliny zainteresowanie tematem fizyki kwantowej jest ponad moje siły,,,,

      Na na serio to przestań, bo widać gołym okiem, ze bełkoczesz. A obserwowany przez nas foton z naszego punktu widzenia leci tyle, ile leci. I to są właśnie sekundy, minuty i lata świetlne.

      źródło: youtube.com

    •  

      pokaż komentarz

      @anatomniezwyboru: poniekad foton jako czastka bez masowa, nie odczuwa uplywu czasu czy przebytej drogi Wiazka swiatla raczej postrzega przestrzen jako sprasowana do zera i pan roccoco ma wieksza racje

    •  

      pokaż komentarz

      @deviator: no właśnie, wykopowi "eksperci" od wszystkiego, wystarczy że brzmi "mądrze" to zbiera plusy, niezależnie od tego jakie brednie się za tym kryją

    •  

      pokaż komentarz

      I owszem foton moze byc w dwoch miejscach, jak i elektron ale to momenty spinowe chodzi o inne zjawisko zupelnie....

      @anatomniezwyboru: mógłbyś rozwinąć tę światłą myśl?

    •  

      pokaż komentarz

      @precz_z_komunia: znasz otw? Tu (w artykule) odnosimy sie do konkretnego przykladu dla obserwstora z ziemi a więc poniekąd patrzac na te zjawiska patrzymy w "przeszlosc". Istnieje indywidualna linia czasu dla kazdego obiektu a więc to co sie tam rzeczywiście dzieje, dla nas (obserwatorów z ziemi czy nawet granicy ukladu slonecznego) jest nieosiągalne. Co to spinów chodziło mi o zasadę nieoznaczonosci i fakt ze nie jestesmy w stanie określić dokladnego polozenia cząstek elemenarnych a jedynie założyć ze są w danych miejscach @sonko12 poniekąd foton nie odczuwa uplywu czasu w takim rozumieniu jak my jako obserwator (otw i idywidualna linia czasu) @deviator ksiazka dotyczyła kosmicznego promieniowania tła - Arno Penzias i Robert Wilson dostali za to nobla w dziedzinie fizyki

    •  

      pokaż komentarz

      @sonko12: Tu jest uproszczony model czasu do ktorego odnosilam sie w aspekcie foton - obserwator.

      źródło: 20200102_130821.jpg

    •  

      pokaż komentarz

      @anatomniezwyboru: OTW (ani nawet STW) nie ma nic do tego że patrzymy w przeszłość. Tak jak OTW nie ma nic do tego że słyszymy też "przeszłość". Linie świata (pewnie o to Ci chodziło) nie powodują że coś jest "nieosiągalne", tylko że efekty dostrzegamy po czasie z jakim światło pokonuje dany dystans. Spiny nie mają nic do zasady nieoznaczoności. Gdzieś tam słyszałeś jakieś dzwony, ale nie wiesz w jakim kościele.

    •  

      pokaż komentarz

      @precz_z_komunia: Poza tym zasady dynamiki newtona nie mają zastosowania w mechanice kwantowej, chyba ze chodzi o uklady lokalne. OTW to tlumaczy (nowsza i poszerzona o STW).

    •  

      pokaż komentarz

      @anatomniezwyboru: a czy ja coś mówię o zasadach dynamiki Newtona? Mówię tylko, że to że patrzysz w przeszłość, tak jak to że słyszysz przeszłość, nie wynika ani z OTW, ani z STW, tylko ze skończonej prędkości fali (przybliżona prędkość światła była znana już w 17 wieku).

    •  

      pokaż komentarz

      @sonko12: Przestrzeń i czas są nierozerwalne, dlatego mamy pojęcie czasoprzestrzeni. W zasadzie nie ma sensu ich rozdzielać poniewaz jak kiedys dla fizyki byl obiekt i obserwator (czasoprzestrzeń byla traktowana pasywnie) tak teraz wiemy ze caly uklad czasoprzestrzeni jest dynamicznym uczestnikiem wszystkich procesów.

    •  

      pokaż komentarz

      @precz_z_komunia: to jest jedna z zasad dynamiki Newtona ( ͡° ͜ʖ ͡°)

      źródło: Screenshot_20200102-133503_Chrome2.jpg

    •  

      pokaż komentarz

      @anatomniezwyboru: nie, to jest właśnie podstawa STW (wszystkie układy odniesienia poruszające się względem siebie ze stałą prędkością są równoważne). Jeżeli A porusza się z V=c względem B, to B porusza się z V=c względem A, i efekty dla nich są równoważne. Problem w Twoim rozumowaniu jest w zwrocie że obserwator "nie osiąga" takiej prędkości - osiąga, z punktu widzenia obiektu poruszającego się z V=c, równie dobrze może powiedzieć że to on stoi w miejscu, a obserwator się porusza.

    •  

      pokaż komentarz

      @precz_z_komunia: Zasada równoważności dotyczy masy grawitacyjnej i masy bezwładnej nie prędkości. Opisujesz prędkość z punktu widzenia dynamiki Newtona.

    •  

      pokaż komentarz

      @precz_z_komunia: O teorii względności napisalam bo ktos do niej w komentarzu nawiązał, to co napisalam o patrzeniu w przeszłość wynika jak napisales ze skończonej prędkości i linii świata. Nawiązałam do otw bo fajnie tłumaczy indywidualną linie czasu, a wiec to co "odczuwa" foton i my jak obserwator. Nie napisalam nic o prędkości obiektu i obserwatora wzgledem siebie, chodziło mi to co postrzegamy jako obserwator.

    •  

      pokaż komentarz

      @anatomniezwyboru: No nie bardzo, zasada względności mówi właśnie o prędkości, o grawitacji mówi raczej OTW. W szczególności STW mówi o tym, że będąc w układzie inercjalnym, nie ma sposobu stwierdzenia z jaką prędkością się podróżuje - to jest konsekwencja STW. Prędkość jest względem czegoś, i powtarzam, jeśli pkt A porusza się względem B to B porusza się względem A z tą samą prędkością i podlega takim samym prawom. Nie ma "wyróżnionego punktu" który się nie porusza :)

    •  

      pokaż komentarz

      @precz_z_komunia: Masz jakis dobry opis zasady względności? Bo szukam i nie moge znaleźć bezposredniego odniesienia do prędkości. A co do A i B jako poruszających sie wzgledem siebie to pewnie masz racje ale dlaczego mi sie to zlewa z dynamiką Newtona? :)

    •  

      pokaż komentarz

      @anatomniezwyboru: Galileusz sformułował zasadę względności, problem w jej klasycznym rozumieniu był taki że wymuszał istnienie jakiegoś preferowanego punktu gdzie prędkość światła jest stała, zaczęły się poszukiwania takiego "punktu" - eteru, Einstein jednak sformułował STW gdzie prędkość światła jest stała wszędzie, niezależnie od tego czy układ się porusza i w którym kierunku. Konsekwencja jest taka, że układ poruszający się, w zasadzie nie jest w stanie stwierdzić czy to on się porusza, czy jego układ odniesienia. Gdyby foton "nie widział" wszechświata, to w samym fotonie nie ma takich praw czy sposobów które by mu pozwoliły stwierdzić że się porusza. Gdyby foton "zobaczył" wszechświat, to mógłby stwierdzić że to wszystko wokół porusza się z V=c, a on sobie spoczywa.

  •  

    pokaż komentarz

    Bezczelne są te dziury i bardzo żarłoczne... i jeszcze ta nazwa ...404 #pdk ;)

  •  

    pokaż komentarz

    Leży albo może leżała bo to jednak 7800 lat świetlnych...