•  

    pokaż komentarz

    Znalazł ktoś w tym artykule do jakiej metaanalizy się odnoszą? Podrzuci ktoś linka?

  •  

    pokaż komentarz

    Dla odmiany inne badania sugerują, że nieceliakiczna nadwrażliwość na gluten nie istnieje.

    •  

      pokaż komentarz

      @KubaGrom: uściślę:
      Podwójnie zaślepiony test kliniczny na osobach zgłaszających dolegliwości po zjedzeniu jedzenia zawierającego gluten, mimo braku celiakii i uczulenia na pszenicę.
      1114 osób przeszło na dietę ściśle bezglutenową, sprawdzano czy wpłynęło to na częstość zgłaszanych objawów. Tych, u których dieta wpłynęła na objawy żołądkowe podzielono na dwie grupy, jedna zostawała kapsułki z glutenem a druga ze skrobią bez glutenu, nie wiedzieli co biorą. Potem odwrócono grupy. Wynik: 96% badanych nie wykazało związku zgłaszanych objawów z obecnością lub nieobecnością glutenu w diecie, z pozostałej grupy 39% wykazało korelację objawów z podaniem glutenu. Było to jednak zaledwie 11 osób na 1114, czyli 1% A wybrano do badania tylko osoby, które zgłaszały że mają jakieś dolegliwości. Jeśli nieceliakiczna nadwrażliwość na gluten istnieje, to może być bardzo bardzo rzadka.
      https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/29380821

      Badanie na grupie 20 pacjentów zgłaszających że mają nadwrażliwość na gluten, którzy nie mieli celiakii i uczulenia na pszenicę. Badani przeszli na dietę ściśle bezglutenową. Następnie cztery razy wykonano test prowokacji - dwa razy zjedli ciasteczka z glutenem a dwa razy bez. Wyniki: u czterech osób podczas prowokacji glutenem ilość objawów była większa niż przy prowokacji placebo, pozostali zgłaszali cięższe objawy po prowokacji placebo, nie potrafili wskazać okresów spożywania glutenu (nie mogli określić które konkretnie prowokacje były tymi glutenowymi na ich wyczucie, brakowało czegoś charakterystycznego). Sugeruje to że u 80% badanych przyczyną objawów nie był gluten. Biorąc pod uwagę, że była to grupa tylko osób twierdzących, że mają jakieś objawy, częstość występowania korelujących się z glutenem objawów w populacji ogólnej musi być dużo niższa niż stwierdzone tu 20%
      https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/29542844

      W badaniu na zdrowych ochotnikach, którzy przeszli na dietą bezglutenową i co jakiś czas zjadali mączkę zawierającą lub nie gluten, nie stwierdzono korelacji między glutenem o dolegliwościami żołądkowymi, kolkami, zaparciami, wiatrami, biegunkami i uczuciem zmęczenia. Analizy statystyczne pokazały niewielką poprawę ocen w skali biegunki u osób zjadających w tym czasie gluten.
      https://www.gastrojournal.org/article/S0016-5085(19)40896-2/fulltext

    •  

      pokaż komentarz

      Dla odmiany inne badania sugerują, że nieceliakiczna nadwrażliwość na gluten nie istnieje.

      @KubaGrom Dodajmy, że dieta bezglutenowa (lub ograniczenie glutenu) jest zalecana czasami przy tym innych niż celiakia schorzeniach. (czasem okresowo)

    •  

      pokaż komentarz

      Dla odmiany inne badania sugerują, że nieceliakiczna nadwrażliwość na gluten nie istnieje.
      @KubaGrom: To było do przewidzenia. Ludzie całe życie nie wiedzieli co to gluten, ale nasłuchali się w TV i nagle wielce uczuleni.

    •  

      pokaż komentarz

      @KubaGrom: Niektórzy mają przeciwciała - proste badanie krwi wskazuje alergie (ale już niekoniecznie celiaklię)

    •  

      pokaż komentarz

      @cacum3: Do tych trzech badań wzięto osoby bez alergii na pszenicę.

    •  

      pokaż komentarz

      @KubaGrom ja nie mam celiakii, tylko ibs i też mocno ograniczam gluten.
      Nie wiem co mi nie służy, raczej ogólnie niektóre zboża, nie sam gluten, bo jadłam kilka razy coś ze skrobii pszennej bezglutenowej i źle się czułam. Ale po prostu metodą prób i błędów wywaliłam gluten z diety i objawy ustąpiły.
      I tak już ponad trzy lata. Więc istnieje taka nadwrażliwość czy to efekt placebo zadziałał - nie wiem i nie obchodzi mnie za bardzo, przynajmniej normalnie funkcjonuję

    •  

      pokaż komentarz

      @KubaGrom: Mam nietolerancję na gluten ale nie celiakię tylko chorobę Duhringa. Chciałbym, żeby to było wyimaginowane :(
      A na poważnie, to w tej chwili nietolerancję diagnozuje się ostatecznie testem IgA EmA na obecność przeciwciał w krwi - wrażenia i uprzedzenia osób badanych niewiele tu zmieniają. Dodatkowo gluten to grupa białek (i tylko jedno z nich może być dla danej osoby szkodliwe) i tylko mały wycinek tego co jest w zbożach - nie zdziwiłbym się jakby zakres alergenów był większy niż tej najgłośniejszy gluten. Z drugiej strony jak ktoś nie chce jeść produktów zawierających gluten to żadna dla niego strata - gluten sam w sobie nie jest niczym pożytecznym dla organizmu.

    •  

      pokaż komentarz

      @mitochondrion: Są takie przypuszczenia, że za część objawów odpowiadają oligosacharydy też zawarte w zbożach, które potem fermentują w jelitach i wywołują różne dolegliwości. Może na to wskazywać choćby zgłaszanie objawów po zjedzeniu mąki pszennej pozbawionej glutenu. Ma to znaczenie o tyle, że sacharydy te występują też w innych produktach niż zboża. Czytałem o badaniu w którym pokazano, że u osób zgłaszających nadwrażliwość na gluten, sacharydy wyizolowane z cykorii wywoływały więcej objawów niż dobrze oczyszczony gluten sam w sobie.

  •  

    pokaż komentarz

    I tyle w temacie autorytetu tzw. "naukowców". Przecież ta trucizna miała wszelkie możliwe pozwolenia i certyfikaty.

    •  

      pokaż komentarz

      @piwomir-winoslaw: glifosat stosowany przemysłowo powoduje wady rozwoju mózgu (jak małogłowie) u zwierząt wodnych w drugim pokoleniu, co można obserwować po roku.
      Po 15 latach stosowania glifosatu stwierdzono wysyp takich wad u ludzi rodzących się w Ameryce Południowej - "wirus Zika"

    •  

      pokaż komentarz

      @piwomir-winoslaw: Naukowcow sie wynajmuje do badan i sie im placi i WYMAGA . Badania byly pewnie sponsorowane przez producenta wiec wynik byl taki jaki pasowal producentowi.

    •  

      pokaż komentarz

      @piwomir-winoslaw: wykopowi znawcy i tak powiedzą, że źródło słabe lub nie do końca pewne.. i w ogóle GMO to czyste dobro i cacy...

    •  

      pokaż komentarz

      I tyle w temacie autorytetu tzw. "naukowców". Przecież ta trucizna miała wszelkie możliwe pozwolenia i certyfikaty.

      @piwomir-winoslaw: podobnie jak szczepionki ( ͡°( ͡° ͜ʖ( ͡° ͜ʖ ͡°)ʖ ͡°) ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      Po 15 latach stosowania glifosatu stwierdzono wysyp takich wad u ludzi rodzących się w Ameryce Południowej - "wirus Zika"

      @PC86: Dziwne, a w innych regionach świata gdzie Glifosat jest równie popularny nie ma epidemii małogłowia... hmm... może jednak naprawdę "wirus Zika"?

      I tyle w temacie autorytetu tzw. "naukowców". Przecież ta trucizna miała wszelkie możliwe pozwolenia i certyfikaty.

      @piwomir-winoslaw: Nie w temacie "naukowców" tylko tak działa nauka - w badaniach w małej skali nie wykryto tych "nietolerancji" czy "skutków ubocznych" bo są:
      1. Rzadkie (kilka %% populacji)
      2. Wymaga to nadużywania substancji przez rolników przy "przesuszaniu" roślin. (więc pewnie przekroczono jakieś normy, albo użyto niezgodnie z przeznaczeniem)
      3. Skutki są znacznie oddalone w czasie, wymaga to też być może więcej niż jednokrotnego czy kilkukrotnego kontaktu z substancją

      Teraz czas na refleksję i sprawdzenie wyników w wielkiej skali. Skoro coś nie gra - ponawiają/uszczegóławiając badania i poprawiają wnioski. Nazywa się to "metoda naukowa":

      sposoby intersubiektywnego poznawania i komunikowania wiedzy, oparte o prawa logiki i prawdopodobieństwa, posługujące się dedukcją i systematyczną indukcją w procesie formułowania, uzasadniania, testowania i korygowania teorii i hipotez

      Ponadto nauka/przemysł bierze pod uwagę właśnie prawdopodobieństwo pewnych zdarzeń bo ma to wpływ na koszty. Gdybyśmy każdy wynalazek/odkrycie sprawdzali np. 10 razy dokładniej to być może uniknęlibyśmy niektórych negatywnych konsekwencji wprowadzenia niektórych z nich do powszechnego obrotu, ale w całkowitej skali podbiłoby to nam również 10-krotnie koszty badań i rozwoju a także wydłużyło czas potrzebny do komercjalizacji wynalazków a więc także iterowania się poprzez kolejne wersje i ulepszenia produktów... a w konsekwencji bylibyśmy bardziej stratni niż ponosząc "ryzyko innowacji".
      Zwróć uwagę na panikę związaną z technologią Bluetooth, WiFi czy sieci komórkowych, które to są oskarżane przez tzw. "foliarzy" o powodowanie raka w kilku rodzajach, ogłupianie społeczeństwa itd. a jednocześnie pomimo wzrostu popularności tych technologii i w zasadzie powszechności ich użycia mierzonej w tysiącach razy od początku lat 90-ych nie spowodowało zauważalnego wzrostu zachorowalności na żadne choroby. Natomiast zmiany w zakresie zachorowań na niektóre nowotwory można spokojnie wyjaśnić taki błędami jak np. Glifosat, zmiany popularności alkoholu/papierosów/narkotyków, spopularyzowania się aut itd.

      Więc nie będąc złośliwym powiem tylko - powstrzymajcie się jeśli "nie znam się, a wypowiem się" - bo nauka jest znacznie bardziej skomplikowana niż się człowiekowi z ulicy wydaje, a błędy naukowe które muszą się pojawiać w tej skali użycia metod i ilości przeprowadzanych badań (czy z powodu rozwoju nauki i odkrywania nowych rzeczy) same są nieraz tak skomplikowane, że wymagają osobnych opracowań i prac naukowych celem wyjaśnienia.

      Żeby podać głupi przykład - mysz jest/była popularnym zwierzęciem laboratoryjnym używanym w setkach badań. Po kilkudziesięciu latach okazało się, że znaczna część badań/doświadczeń związanych z bólem/cierpieniem robionych na setkach populacji tych zwierząt... może być zafałszowana przez taki fakt, że myszy boją się ludzkich samców (mężczyzn) ale nie boją się samic (kobiet). Z jakiś przyczyn myszy reagują stresem na męski zapach (męskie hormony) znacznie, znacznie silniej niż na zapach kobiet - może to ewolucyjne, bo klasykiem jest, że kobieta widząc mysz krzyczy i wzywa mężczyznę do "rozwiązania problemu", więc sama obecność kobiet nie jest groźna... ale przyczyny są bez znaczenia, fakt jest faktem - myszy stresuje zapach mężczyzn. Co z tego wynika? Udowodniono już dawno, że ludzie i zwierzęta "w stresie" mniej odczuwają ból i cierpienie (bardziej skupiając się na przetrwaniu bliskiego zagrożenia) co powodowało, że leki czy inne preparaty testowane na gryzoniach przez "męski zespół" dawały inne wyniki niż to samo badanie wykonywane rękami kobiet. O ile wiem mnóstwo badań wymaga lub może wymagać ponownej weryfikacji przez ten prosty fakt... (myszy bywają jednym z ogniw w testowaniu kosmetyków/leków oraz bezpieczeństwa środków przemysłowych).

    •  

      pokaż komentarz

      @piwomir-winoslaw: Nie zawołałem przez przypadek do posta wyżej, więc wołam. (poszła edycja posta, ale po edycji chyba nie ma powiadomień)

  •  

    pokaż komentarz

    Zabiłeś tym artykułem dzieciństwo tak wielu korpoludkow hahahahaha

  •  

    pokaż komentarz

    Ale w dechę artykuł XD na dopalaczach chyba pisany. To niech mi jakiś geniusz wyjaśni. Skoro to jest nietolerancja na glifosat, to czemu objawy celiakii pojawiają się tylko przy spożyciu glutenu? Przecież roundup jest powszechnie stosowany, więc te objawy powinny się pojawiać po spożyciu jakichkolwiek warzyw z przemysłowego rolnictwa. Inna rzecz, że sporo ludzi nie ma faktycznie celiakii tylko sobie ubzdurała nietolerancję glutenu bo moda.

    •  

      pokaż komentarz

      @Kernydz: akurat na Twoje pytanie jest bardzo prosta odpowiedź. Glifosat działa wybiórczo na bakterie więc część z nich nadal działa prawidłowo. Bo nie chodzi o to że spożywasz glifosat tylko o to co on zmienia w organizmie ale w zasadzie to jest opisane w artykule.

    •  

      pokaż komentarz

      @chilon: ok, teraz rozumiem ale to jest tak chaotyczne, że ciężko załapać.

    •  

      pokaż komentarz

      Glifosat działa wybiórczo na bakterie

      @chilon: a mi się wydawało, że na rośliny

    •  

      pokaż komentarz

      Skoro to jest nietolerancja na glifosat, to czemu objawy celiakii pojawiają się tylko przy spożyciu glutenu

      @Kernydz:

      Gluten jest tylko w zborzach, a są osoby co stosują glifosat/roundup do dosuszania ziarna przed ścięciem

    •  

      pokaż komentarz

      @Dzikozaur: wiem, że gluten jest tylko w zbożach.

    •  

      pokaż komentarz

      @Kernydz: ta moda paradoksalnie ułatwia życie osobie chorej. Kilka lat temu musiałam przejść na dietę bezglutenowa, z powodu podejrzenia choroby trzewnej. W sklepach miałam do wyboru parówki, pieczywo ryżowe i chrupki. Dziś gdy bliska mi osoba choruje, każdy sklep ma praktycznie cały asortyment, od przypraw po chleb i słodycze. Ceny też coraz niższe, ostatnio w Lidlu pojawił się makaron za całe 2zl ;-)

    •  

      pokaż komentarz

      @m-olA_84: Z drugiej strony od groma jest produktów "bezglutenowych", które na opakowaniu mają "może zawierać śladowe ilości glutenu" i dla znajomej osoby z bardzo mocną reakcją alergiczną jest to katorga. Niby jest tych produktów pełno, a nie może nic kupić.

    •  

      pokaż komentarz

      @Rachey: z czekolad Goplana chyba jako jedyna jest bezglutenowa. W Dino jest śmietana 30% bez dodatków. Przyprawy prawie wszystkie można znaleźć w większych marketach typu Auchan. W Lidlu i Aldim ostatnio weszło sporo produktów z przekreślonym kłosem, np. musztardy, majonez, makarony. Warto zwracać uwagę na znaczek z kłosem, tam jest 100% gwarancji że glutenu nie ma. Ale jeszcze długa droga do pełnego asortymentu i normalnych cen

    •  

      pokaż komentarz

      @m-olA_84 no i na allegro można kupić każdą możliwą bezglutenową mąkę, a w netto ostatnio pojawiły się bezglutenowe płatki owsiane w bardzo przystępnej cenie. Nie polecam chlebow gotowych - mają paskudny skład. Córce po glutenie/pszenicy wyskakiwały bąble na skórze i do jej 1 r.ż. jadlysmy bezglutenowo. Dzięki tej modzie nawet w restauracjach można było spotkać dania bezglutenowe. Podobnie z "moda" na weganizm. Jest ona zbawienna dla osób z alergią na białko mleka krowiego. Jeszcze kilka lat temu kupienie jogurty niekrowiego czy dobrego mleka roślinnego było nie lada wyczynem, dziś w każdym Lidlu czy Biedronce są takie produkty.

    •  

      pokaż komentarz

      @Rachey: Bo oprócz faktycznie bezglutenowych jest jeszcze kategoria produktów niskoglutenowych, czasem sklepy i producenci tego wyraźnie nie odróżniają.

    •  

      pokaż komentarz

      @m-olA_84: Z drugiej strony od groma jest produktów "bezglutenowych", które na opakowaniu mają "może zawierać śladowe ilości glutenu" i dla znajomej osoby z bardzo mocną reakcją alergiczną jest to katorga. Niby jest tych produktów pełno, a nie może nic kupić.

      @Rachey Nigdy się nie spotkałem z produktem który miałby na opakowaniu informacje, że jest bezglutenowy i jednocześnie miał informacje o śladowych ilościach glutenu. Inna kwestia, że produkt bezglutenowy może mieć te śladowe ilości o ile nie są większe niż 20 ppm - bo taka jest normą aby produkt mógł być bezglutenowy.