•  

    pokaż komentarz

    („The Guardian” w artykule No doubt left about scientific consensus on global warming, say experts twierdzi, że 99% naukowców osiągnęło w tej sprawie konsens). Mimo to, większość społeczeństwa pozostaje na etapie zaprzeczania nieuchronności katastrofy ekologicznej i zachowuje się jak pasażer, który ignoruje ostrzeżenie i decyduje się na lot samolotem skazanym na rozbicie. Jednak nawet wśród mediów, polityków i części ekologów narracja na temat nadciągającej katastrofy zostaje przekłamana lub zabarwiona nadzieją.

    Sęk w tym, że ludzie działają na zasadzie nawyków, żeby coś zmienić trzeba pokoleń.

  •  

    pokaż komentarz

    Bardzo wciągający artykuł, z którym można się zapoznać ze względu na informacje (szczególnie w początkowych akapitach), o których ludzie albo nie mają pojęcia albo je wewnętrznie wypierają. Zgadzam się z ogólnym przekazem tekstu, aczkolwiek, z każdym kolejnym akapitem poziom merytoryczny artykułu coraz bardziej spada. Zaczyna się od nauki, a kończy na szamanizmie i coraz większym mistycyzmie (choć sugestią w tekście jest odejście od mistycyzmu). Uważam podobnie, że adaptacja do bardzo prawdopodobnego kryzysu klimatycznego będzie trudna i bolesna i wtedy konieczne będzie wytworzenie się społeczności, której głównym celem będzie przetrwanie w niesprzyjającym środowisku. Dodatkowo uważam, jak autor, że to nawyki konsumpcyjne ludzi odpowiadają w głównej mierze za nadmierną emisję CO2 i zmiany środowiska z nich wynikające, a także, że ewentualna zmiana tych nawyków mogłaby najwięcej zdziałać w przypadku racjonalizacji emisji. Niemniej, nie sądzę, żeby literaturoznawca, szaman czy mnich ułatwili w czymkolwiek przejście od cywilizacji "konsumpcji" do cywilizacji "harmonii". Ogólnie to polecam raczej zapoznanie się z jedną dłuższą pozycją tj. np. "Nauka o klimacie" niż czytanie takich, nieco "fabularnych", tekstów. Zdecydowanie więcej można sobie wtedy uświadomić i przez to zmusić się do podjęcia we własnym zakresie jakichś realnych czynności mających, jednostkowy i b. znikomy, ale faktyczny wpływ na otaczające środowisko i klimat.

    •  

      pokaż komentarz

      @Fake_R: Moim zdaniem każdy sposób jest dobry aby dotrzeć do ludzi. Jako umysł analityczny preferujesz książki naukowe, fakty, liczby ("Nauka o klimacie") Jesteś w stanie te liczby przełożyć na codzienne życie, zachowania, ograniczenia konsumpcji. W Polsce nie dość, że nie lubimy czytać książek to jeszcze jesteśmy krajem, który dopiero co zachłysnął się konsumpcjonizmem i ciężko ludziom zrozumieć, że to co zaczęło się ledwo 10 lat temu już muszą to porzucić. Z tego powodu nie deprecjonowałbym roli szamanów, mnichów, kościoła. Do większości Polaków szybciej dotrze kościół niż prof. Malinowski z książką "Nauka o Klimacie".
      Co do reszty Twojej wypowiedzi pełna zgoda. Tryb dostosowania się do krysyzu klimatycznego będzie bardzo trudny dla ludzkości, bo albo: 1) Olanie klimatu i wojny o wodę, pożywienie i miliony ludzi z Afryki, 2) drastyczne ograniczenie konsumpcji ergo niestabilne gospodarki, zamieszki, wojny. Szkoda mi dzieciaków.

    •  

      pokaż komentarz

      @Fake_R: I jeszcze jedno. Czytałem Wallace-Wellsa Uninhabitable Earth. Mimo, że to nie jest dokument naukowy to posiada masę referencji do publikacji, badań, opinie naukowców. No i faktycznie jest dołująca w cholerę i co gorsza dla gościa, który temat zmian klimatycznych śledzi od ok. 10 lat tylko potwierdza obserwacje i scenariusze zrodzone w czasie przemyśleń.

    •  

      pokaż komentarz

      @StaryMadryElf: Masz rację. Wydaje mi się jednak, że zawsze kiedy tok wywodu zmierza w kierunku pewnych "utopii" to główny problem, w nawet tak ważnym temacie jak zmiany klimatu, zaczyna się rozmywać, ale być może to tylko moje odczucie.

    •  

      pokaż komentarz

      @Fake_R: Pozostaje wam jeszcze eutanazja, u lewakow to bardzo modne ostatnio. Ulzyjcie ziemi, zmniejszcie swoj slad CO2.