•  

    pokaż komentarz

    Niemcy robili niestety dużo szmelcu wbrew obiegowej opinii. No. Czytałem ostatnio o JagdTigerach i zanim dojechały na miejsce na front uszkodziło się 40% , potem z każdą godziną łamały się gąsienice , skrzynie biegów czy wysiadały silniki przez co nawet nie oddając strzałów stracono w pierwszych dniach 80% sprzętu. Oczywiście od razu je naprawiano ale wysiadały kolejne . W sumie więc uzytko ich dosłownie kilka razy :) . Pantery podobnie , na swoją premierę pomieliły sobie skrzynie biegów i cały czas męczyły je problemy techniczne. Kiedyś kumpel opowiadał że każda śruba w czołgu wedle polskiego więźnia miała puncę konkretnego robotnika . Że analizowano że np. Źle dokręcone coś albo wyważone i po puncy analizowali który to i mogli go za to zabić . Mimo wszystko sabotaż był powszechny. I jak widać skuteczny.

    •  

      pokaż komentarz

      Pantery podobnie , na swoją premierę pomieliły sobie skrzynie biegów i cały czas męczyły je problemy techniczne

      @Wolrad: Tak, ale później okazała się bardzo dobrym czołgiem. Nawet można powiedzieć że jednym z lepszych podczas 2 wojny światowej.Tylko jak to z innymi Niemieckimi konstrukcjami było tak i pantera była bardzo dobra ale też bardzo kosztowna i pracochłonna w produkcji. W drugiej wojnie światowej okazało się akurat że łatwiej zastąpić czołgistów niż skomplikowane części.I dlatego wojnę wygrały gorsze ale też szybsze i tańsze w produkcji shermany i t-34.

    •  

      pokaż komentarz

      @Wolrad:

      Nie do końca.

      Część niemieckiego sprzętu była wadliwa od początku do końca. Na przykład czołgi VK 4501(P), które wobec przegranej w konkursie na niemiecki czołg ciężki przerobiono na niszczyciele czołgów Ferdinand. Miały one napęd napęd hybrydowy, spalinowo-elektryczny. W teorii bardzo wydajny, jednak praktyka pokazała, że również bardzo zawodny.
      W trakcie konkursu na czołg ciężki doszło do nielichej kompromitacji: musieli prosić o pomoc i holowanie swojego konkurenta XD. I tak oto producentem Tygrysów został Henschel.

      Jednak sporo mieli sprzętu, który trapiły zwyczajne wady wieku dziecięcego. Hitler był bardzo niecierpliwym człowiekiem i każdą nowinkę techniczną kazał pchać na kopach na front, zaniedbując etap testowania - i to się potem nieźle mściło. Tygrysy, Pantery, Królewskie Tygrysy - te czołgi miały kijowe debiuty właśnie między innymi z powodu awarii.
      Miały też wady wynikające z braku przewidywania. Np. po postoju na rosyjskim stepie, gdy po deszczach przychodziły przymrozki często okazywało się, że Tygrys został dosłownie "zabetonowany" w miejscu. Panterom trzeba było zmienić kształt jarzma działa, bo ktoś nie podumał i na początku zrobili je okrągłe. Przez to pocisk trafiający w dolną część rykoszetował w dół i przebijał płytę pancerną nad głową kierowcy XD
      Po dopracowaniu wad i usprawnieniu produkcji maszyny te sprawowały się dobrze. Zwłaszcza Pantery.
      Rosjanie po 1930r mieli nieco lepsze podejście: nowa konstrukcja musiała sporo przejechać - i jeśli była okazja, wziąć udział w jakimś lokalnym konflikcie. M.in. dlatego czołgi T-44 nie wzięły udziału w II WŚ. Oczywiście nie zawsze to stosowawno: w okresie "ogień pod dupą" (1941-1943) pchali na front wszystko, co mogło jeździć i strzelać, nie zawracając sobie głowy testami.

      Wiele niemieckich konstrukcji było zwykłymi wojennymi wołami roboczymi, opracowanymi przed lub na początku wojny i dopracowanymi na spokojnie. Mam tu na myśli czołgi od Panzer I do Panzer IV oraz ich modyfikacje typu Stug III/IV. Tutaj mało co się psuło.

      A co do sabotażu - to następował on nie tylko w fabryce. Czytałem wspomnienia faceta, który pracował w fabryce dział 88mm Kruppa (obóz Gross Rosen albo Funfteichen, nie pamiętam). Pracę wykonywali sumiennie, działa przechodziły testy i próbne strzelanie.
      Tyle, że w międzyczasie facet wraz z kolegą przekradał się kanałami wentylacyjnymi do hali z gotowymi działami i co nieco tam odkręcał. Na froncie przy pierwszym strzale Hans zostawał ze sznurkiem w ręku i głupim wyrazem na osmalonej twarzy, próbując dojść gdzie zniknęło jego działo.

      pokaż spoiler Żartuję, lufę rozrywało i tyle :P

      Sporo aktów sabotażu odbywało się w trakcie transportu lub przygotowania do walki. Niejednemu dzielnemu członkowi DaLuftGangstas zgasł na amen silnik, ponieważ ktoś postanowił wzbogacić benzynę i oleje o dodatkowe składniki. Niejeden Helmut się wk!@%ił i stracił cenny czas (a często i życie), gdy jego karabin nie wystrzelił - bo nabój zamiast prochu miał zwykły piasek.

    •  

      pokaż komentarz

      @Wolrad: Największy problem w Panterze stanowił układ przeniesienia napędu - co nie powinno dziwić, bo projektowany był pod czołg o maksymalnej masie 35 ton, a w trakcie prac projektowych Pantera "urosła" do masy prawie 45 ton. Powojenne testy przeprowadzane przez wojska francuskie wykazywały, że całościowo miał żywotność 150 kilometrów. Innym problemem był fakt, że Pantery miały bardzo spore problemy z pożarami silników wywoływane tym, że wyciekające z nich benzyna i olej napędowy lubiły gromadzić się na podłodze przedziału silnikowego - zwykle do rozpoczęcia pożaru wystarczał na przykład granat dymny rzucony na tył czołgu.

    •  

      pokaż komentarz

      @jagoslau pełna racja. Z tymi problemami paliwowymi to przypomniało mi się jak sowieccy czołgiści psuli własne czołgi. Wkładali zapałki w przewód paliwowy. Czołg się urichamial na wolnych. Jak mieli ruszać to dupa. Wpadał dowódca na miejsce kierowcy i faktycznie nie ma mocy. Czołg do remontu ale załoga zyskiwała jeden dzień życia więcej :)

    •  

      pokaż komentarz

      Oczywiście od razu je naprawiano ale wysiadały kolejne

      @Wolrad: Specyfika wojennego projektowania i produkcji.

      Po pierwsze była wojna, czołgi potrzebne były natychmiast, do tego Hitler miał straszne parcie żeby robić czołgi najlepsze, największe i niezniszczalne.
      W efekcie poszła masa zasobów na wprowadzenie nowych konstrukcji takich jak Tiger 2, czy cudaki typu Maus.
      Ogólnie konstrukcje bardzo innowacyjne na ówczesne czasy, które pewnie gdyby były dopracowane byłyby doskonałymi czołgami.
      Ale z braku czasu wdrożenie musiało się odbyć natychmiast, więc na front trafiały praktycznie seryjnie produkowane prototypy.

      A trwałość czy serwisowalność to cechy potrzebne bardziej w czasie pokoju - gdy czołg musi dawać radę długiej służbie na poligonach, kiedy musi przechodzić przeglądy, serwisy, modernizacje.
      W warunkach gdy z fabryki jechały prosto na front, gdzie i tak założenie było że sprzęt się w ten czy inny sposób zniszczy - nie był to priorytet.

    •  

      pokaż komentarz

      @jagoslau: orientujesz się może, czy istnieje analiza jak sabotaż więźniów wpływał na jakość niemieckiego sprzętu?

    •  

      pokaż komentarz

      że wyciekające z nich benzyna i olej napędowy

      @FrankJUnderwood: To w końcu były na benzynę czy na olej napędowy?

    •  

      pokaż komentarz

      @Wolrad: socjalistyczny korporacjonizm-kapitalizm.
      produkt nie byl tak istotny jak idea produkcji.
      byl najlepszym czolgiem a przegral z iloscią.

    •  

      pokaż komentarz

      @Wolrad: raczej brak odpowiednich materialow i niedostosowanie podwozia (jak w panterze gdzie podwozie byli projektowane na 30 ton a skonczylo na ok 40 tonach) wiec przekladnie wykonane z gownolitu pękały srednio po 150km

    •  

      pokaż komentarz

      @jagoslau: polecasz jakieś materiały / książki o tej tematyce ? Brzmi ciekawie

    •  

      pokaż komentarz

      orientujesz się może, czy istnieje analiza jak sabotaż więźniów wpływał na jakość niemieckiego sprzętu?

      @DJtomex: Mamy np. dane dotyczące moździerza oblężniczego Karl Gerät 600mm, gdzie ok 40% wystrzeliwanych pocisków okazywało się niewybuchami. Ciężko to jednak odnieść do ogółu wojny bowiem amunicję do tych dział wyprodukowano w niewielkiej ilości. Niemcy mieli tylko 6 takich moździerzy, a na froncie użyto ich zaledwie kilka razy.

    •  

      pokaż komentarz

      @FrankJUnderwood: Do tego procedura wymiany skrzyni wymagała zdjęcia wieży, co tylko pogłębiało problemy z dostępnością wozów.

  •  

    pokaż komentarz

    Polecam każdemu całą serię:

    źródło: youtube.com

  •  

    pokaż komentarz

    Pantera to był kapeć, tyle, że ładnie wygląda. Problemów od metra i brak możliwości rozwoju czołgu, ich kariera po wojnie skończyła się błyskawicznie w odróżnieniu na przykład od Shermana czy T34.