•  

    pokaż komentarz

    Pilnie potrzebna jest interwencja państwa. Jeszcze trochę a młodzi ludzie nigdy nie będą mieli żadnej perspektywy posiadania czegoś własnego. To będzie dramat, a nie wolny rynek.

  •  

    pokaż komentarz

    W cztery lata mieszkania podrożały prawie o jedną czwartą

    - I w dalszym ciągu nie widać aby ten trend się zatrzymał.

  •  

    pokaż komentarz

    A mieszkania robione po taniości na tyle, że słychać jak sąsiadowi dzwoni telefon albo się brandzluje.

    •  

      pokaż komentarz

      @IsAmUxPompa: W kraju z dykty i tektury takie też są mieszkania.

    •  

      pokaż komentarz

      @IsAmUxPompa: Fajnie te mity widzę się trzymają xd

    •  

      pokaż komentarz

      @IsAmUxPompa: Najcichsze do tej pory mieszkanie pod tym względem w jakim mieszkałem było z okolic 2000, drugie w kolejce jeszcze nowsze, w postkomuszych było słychać przez ściany rozmowy, a w kamienicy słychać wszystko (ale to może wynikać z tego, że pierwotnie duże mieszkanie zostało zamienione na kilka mniejszych).

    •  

      pokaż komentarz

      @czynastolatek: W wielkiej płycie słychać wszystko, ja mieszkam w postkomunie ale murowanej i w sumie jedyne co słyszę to czasami w nocy w kompletnej ciszy że sąsiad ma zegar jakiś doj%?@ny co wybija każdą godzinę. Ale mi to i tak nie przeszkadza, ja mam taki sen że mogę doj%?@ć muzykę w słuchawkach na głowie a i tak zasnę jak dziecko.

    •  

      pokaż komentarz

      @Murasame: jakie mity? Znajomy kupił kilka miesięcy temu mieszkanie w Warszawie i już sprzedaje, bo nie da się w nim mieszkać - słyszy każde słowo sąsiadów.

      Inna znajoma kupiła nowe mieszkanie pod Wrocławiem i byłem w szoku jak siedząc w salonie słyszałem każda czynność sąsiadów robiących śniadanie. Szur krzeseł, szczęk talerzy, rozmowy.

      Ja w wynajmowanym mieszkaniu w łazience/kiblu tez słyszę wszystko z mieszkania nad sobą, w salonie na szczęście tylko głośne odgłosy.

      Akustyka we współczesnym budownictwie to j%@!ny dramat.

    •  

      pokaż komentarz

      @Murasame: no ja budzi sąsiada słyszę ( ͡° ʖ̯ ͡°) dobrze, że wstajemy o podobnej godzinie

    •  

      pokaż komentarz

      @Murasame: No niestety to nie mity. Mieszkam w nowym budownictwie (2010), dziewczyna też(2014). Wiem jak nazywają się wszystkie dzieci sąsiadów mimo że ich na oczy nie widziałem. Czasem zastanawiam czy prysznic bierze współlokator czy sąsiad z góry. A na jakości wykonawcom nie zależy bo mieszkania się sprzedają zanim blok zacznie być budowany. Ludzie kupujący po 5 mieszkań za gotówkę nawet nie przychodzą na odbiory.

    •  

      pokaż komentarz

      @Strus: wszędzie ci znajomi... rzadko, ktoś mowi o swoich doświadczeniach. Opierając się o takie info tok rzeczywiscie zostaje budowa domu i najlepiej wlasnymi rękami. Kupilem mieszkanie niecale trzy lata temu i jakos k??#a nie doświadczyłem pekajacych scian, zlej jakosci wykonania czy niosacego się chrapania komarów od sąsiadów. Znajomy pewnie nie twoj tylko znajomego, ktory podobnie jak ty puszcza taka bajke, albo historie ktore czasem sie zdarzają i sa rozdmuchane.

    •  

      pokaż komentarz

      @IsAmUxPompa: Jak się nie sprawdza przed kupnem jak są budowane ściany działowe to może tak być. Ja mam mieszkanie z 2017, wszystkie ściany od sąsiadów to gruby żelbet i jedyne co słyszę to jak nap#%!!@?ają wiertarkami.

    •  

      pokaż komentarz

      @e_grzesiek Ja byłem na noc u szwagra w Poznaniu. Kawalerka 30m. Kilkuletnie. Drzwi wejściowe... lepsze mam do kibla w starym budownictwie. Słyszałem rano jak sąsiedzi wodę gotowali i wkładali wtyczkę do kontaktu. Dokładnie było słychać kto kiedy wychodzi do pracy, a sam szwagier mnie uciszał jak głośno mówiłem bo wszystko sąsiedzi słyszą. To nie są mity. Zdarzają się dobrze wykonane budynki. U znajomych ostatnio byłem i u nich fajnie to akurat wygląda. Ale kupili trochę droższe mieszkanie zbudowane trochę solidniej.

    •  

      pokaż komentarz

      @e_grzesiek: kupiłem mieszkanie w 2012r. w małej miejscowości pod Poznaniem. Słyszę wszystko!!! Nawet jak sąsiad z góry włącza ładowarkę do kontaktu, sąsiada za ścianą jak ogląda 1 z 10 (tidiiiiiiiii, tidiiiiiiiiii), sąsiada z góry jak rozmawia przez telefon - w zasadzie każde słowo, za drugą ścianą małżeństwo z dziećmi i psem: non stop skakanie, upadające przedmioty, krzyki jak by ktoś krzyczał u mnie w mieszkaniu. Najgorzej jest słychać z mieszkania nade mną. Mógłbym tak opowiadać bo znam życie wszystkich sąsiadów bo je słyszę, choć nie chcę... Koszmar, koszmar, koszmar... Nie polecam tego nowego budownictwa. Wcześniej mieszkałem w blokach z PRLu - było zawsze coś słychać (wszak to blok), ale tutaj czuję się jak bym mieszkał w jednym lokalu z wszystkimi sąsiadami :)

    •  

      pokaż komentarz

      @berecik: @szczurek_87: Może coś takiego jak okazja nie istniej, kupując założyłem, że szukamy najtańszych ofert, ale rozsądnych. kilka razy w życiu poszedłem na większy kompromis niż planowałem, aby przyoszczędzić i wyszło tak, że trzeba było sprzedać i dopłacić także pewnie z mieszkaniami jak ze wszystkim - dostaniesz to za co zapłacisz. A że ceny są wysokie to niestety smutny fakt. Cieszę się, że kupiłem trzy lata temu, teraz trudniej byłoby mi się zdecydować.

    •  

      pokaż komentarz

      wszędzie ci znajomi... rzadko, ktoś mowi o swoich doświadczeniach.
      @e_grzesiek: Dwie historie które opisałem to moje doświadczenia, bo jednym mieszkaniu mieszkam a w drugim byłem, a w przypadku pierwszej nie słyszałem osobiście problemu, bo nie byłem w mieszkaniu, ale fakt sprzedaży przez znajomego jest faktem i osobiście mówił mi o problemach z akustyką.

      To, że Ty miałeś szczęście nic nie znaczy.

      W większości mieszkań które wynajmowałem w Warszawie słyszałem sąsiadów minimum w łazience.

    •  

      pokaż komentarz

      @Strus: to że Ty miałeś nieszczęście też;)

    •  

      pokaż komentarz

      @e_grzesiek: tak, ale narzekanie na akustykę jest obecnie powszechnym zjawiskiem.

    •  

      pokaż komentarz

      @Strus: Jak masz gołe ściany bez żadnego wygłuszenia to co sie dziwisz? Wiekszość nowych mieszkań to jak życie w głośniku

    •  

      pokaż komentarz

      @Strus: jak jest wszystko w porządku czyli tak jak ludzie oczekują to tego nikt nie chwali, a jak jest źle to normalne, że ludzie o tym piszą. najwyraźniej pozostaje mi się cieszyć:)

    •  

      pokaż komentarz

      @Murasame: @Strus: @lukasb13:
      Pracuję jako osoba ktora sprawdza systemy zabezpieczeń przed dopuszczeniem obiektu do użytku publicznego i odwiedzam większość nowych apartamentowców, drzwi do mieszkań są pootwierane i można sobie wejść bez problemu

    •  

      pokaż komentarz

      @IsAmUxPompa: Bo mieszkanie to się kupuje w zdrowej kamienicy a nie budynku z dykty i plastiku :P BTW, twój sąsiad się brandzluje?

    •  

      pokaż komentarz

      jakie mity? Znajomy kupił kilka miesięcy temu mieszkanie w Warszawie i już sprzedaje, bo nie da się w nim mieszkać - słyszy każde słowo sąsiadów.

      Inna znajoma kupiła nowe mieszkanie pod Wrocławiem i byłem w szoku jak siedząc w salonie słyszałem każda czynność sąsiadów robiących śniadanie. Szur krzeseł, szczęk talerzy, rozmowy.

      Ja w wynajmowanym mieszkaniu w łazience/kiblu tez słyszę wszystko z mieszkania nad sobą, w salonie na szczęście tylko głośne odgłosy.

      Akustyka we współczesnym budownictwie to j$#@ny dramat.

      @Strus: Zapraszam do upadalej Francji.Ja w socjalnym nie slysze nikogo.Budynek 2016( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @IsAmUxPompa: @Strus: @lukasb13: @berecik: @szczurek_87: Sądzę, że są dwa powody tego o czym mówicie.
      1 - ludzie mają wyj%!%ne na wyciszanie mieszkań. Ja tego zupełnie nie rozumiem, ktoś robi remont generalny i szkoda mu trochę grosza na matę tłumiącą, może panele, sufit podwieszany, no cokolwiek - sposobów jest masa.
      2 - same budynki. Zminusowano wyżej typa, który polecał mieszkania z okolicy +/-2000 roku. Zupełnie niepotrzebnie, bo miał rację. Trzeba pamiętać jak wyglądał rynek nieruchomości w momencie, gdy takie mieszkanie "wchodziło" na sprzedaż. Jeżeli był to np. 1999 rok, to taki developer musiał się postarać żeby to mieszkanie sprzedać, musiało coś sobą oferować. Natomiast w okresie gorączki na rynku nieruchomości, gdzie ludzie kupują dziurę w ziemii, która będzie gotowa za dwa lata i każdy Janusz, który ma kapitał może zostać developerem i renoma się nie liczy... No nie, to co się w ostatnich latach buduje, o ile nie jest to osiedle premium, gdzie np podkreślają pogrubienie ścian inne sposoby tłumienia, to naprawdę nie ma się co w to pakować. Nie polecam mieszkań z okresu gdzie wszystko schodzi na pniu... Lepiej szukać takich, gdy ten rynek był mniej płynny.

    •  

      pokaż komentarz

      @FrasierCrane: Problem w tym że takich mieszkań jest bardzo mało. Kto mądry to kupuje takie i jest ciężko dostać

    • więcej komentarzy(12)

  •  

    pokaż komentarz

    Tak, w Polsce jest bańka na nieruchomości. Twierdzę tak dlatego, że bardzo dużo ludzi kupuje mieszkania z oszczędności, ponieważ zbyt duża inflacja im te oszczędności przeżera, a rosnące ceny upewniają ich tylko, że te inwestycje są dobre.
    Jeśli ktoś kupuje mieszkanie na kredyt (lub gotówkę) tylko po to, żeby w nim mieszkać to ok, spadek cen go nie będzie dotyczył (bo i tak będzie mieszkał, czy mieszkanie będzie warte 500k, czy 200k w danej chwili - chyba, że stopy procentowe pójdą na tyle do góry, że ktoś nie będzie w stanie spłacać rat.

    Jeżeli, ceny mieszkań zaczną spadać (a stanie się tak jak popyt na nie spadnie - na co raczej się nie zanosi, chyba, że stopy procentowe pójdą do góry, co przy rosnącej inflacji może być nieuniknione)

    I teraz tak, rosną stopy procentowe, rosną raty kredytów. Pewna część ludzi (kilka procent załadowanych pod korek, bez oszczędności żyjąca od 1 do 1) zacznie mieć problem ze spłatą rat, a widząc spadające ceny, będzie chciała jak najszybciej pozbyć się mieszkania, albo tego mieszkania będzie chciał pozbyć się już bank, ceny jeszcze bardziej ruszą w dół, i tutaj wejdą spekulanci :) czyli Ci co inwestowali w nieruchomości swoje oszczędności, które zawsze będą rosły (jak bitcoin) i będą chcieli odzyskać jak najwięcej zainwestowanych pieniędzy (ich to wali, bo mają gdzie mieszkać, będą chcieli na szybko sprzedać) i to też kilka procent z tych ludzi, tak zwane gorące głowy (nie każdy jest w stanie znieść stratę 10-30% kapitału)
    I tak się nakręci bańka, tak to działa

    •  

      pokaż komentarz

      I teraz tak, rosną stopy procentowe, rosną raty kredytów. Pewna część ludzi (kilka procent załadowanych pod korek, bez oszczędności żyjąca od 1 do 1) zacznie mieć problem ze spłatą rat, a widząc spadające ceny, będzie chciała jak najszybciej pozbyć się mieszkania, albo tego mieszkania będzie chciał pozbyć się już bank, ceny jeszcze bardziej ruszą w dół, i tutaj wejdą spekulanci :) czyli Ci co inwestowali w nieruchomości swoje oszczędności, które zawsze będą rosły (jak bitcoin) i będą chcieli odzyskać jak najwięcej zainwestowanych pieniędzy (ich to wali, bo mają gdzie mieszkać, będą chcieli na szybko sprzedać) i to też kilka procent z tych ludzi, tak zwane gorące głowy (nie każdy jest w stanie znieść stratę 10-30% kapitału)

      @TheDzions: Zajebista logika. Pamiętam jak chłopaki w 2004 roku jak ceny w stolicy wzrosły z 3k na 3,5k za em kwa pisali po Internetach podobne rozknimy i nawołuwali do tego żeby czekać, bo "jak to zara pierdolnie" to bedzie paniczna wyprzedaż za 2,5. Pewnie wielu z nich czeka i zaklina rzeczywistość do dziś, tyle że jakoś tak w międzyczasie z ludzi koło trzydziestki stali się ludźmi pod pięćdziesiątkę, a jako mawiał lord Keyness, w dłuższym terminie to my wszyscy będziemy marty

    •  

      pokaż komentarz

      @TheDzions:
      1. Tanie kredyty i na razie nie zanosi się na zmiany.
      2. Państwo nie wchodzi w poważną budowę mieszkań, więc nie oddziaływuje na podaż.
      3. Brak katastratu.
      4. Polacy mimo wszystko się bogacą, a ci którzy mają pieniądze idą po najniższej linii oporu lokując je w mieszkania.

      Na wykopie co chwila ktoś pisz o bańkach, upadkach, a i tak to się nie sprawdza poza pewnymi wyjątkami jak Ursus, ale tutaj mało kto to przewidział, bo zachwytom nie było końca kiedy pokazywali kolejne wydmuszki pasione pieniędzmi z dotacji.
      Dopóki nie zmieni się nic w punktach które podałem, to nie liczyłbym na choć małe przeceny.

    •  

      pokaż komentarz

      @DanielAquarius: dodaj brak mieszkań spowodowane latami posuchy(według różnych szacunków brakuje od 2 do nawet 3 mln mieszkań). No i migrację ludzi z mniejszych miejscowości do dużych miast, gdzie nie ma zwyczajnie wystarczającej liczby lokali, by pomieścić tych ludzi. Taki Wrocław mający 600+ tysięcy swoich mieszkańców, ma co roku gdzieś pewnie ponad 150 tysięcy studentów dostał praktycznie drugie tyle Ukraińców, którzy gdzieś muszą mieszkać.

      No i najważniejszy punkt, którego sfrustrowane wykopki nie widzą, czyli twój punkt 4. Ludzi po prostu znacznie bardziej stać teraz (mimo nawet wzrostu cen - nawet tutaj nie ma ogromnych zmian, mam gdzieś w swoich wpowiedziach porównanie średnich zarobków sprzed 10 lat do średniej ceny metra wtedy i stosunek był podobny, co dzisiaj z kilkuprocentowym wzrostem). W samym Wrocławiu ilość powierzchni biurowych między 2014 a 2019 się podwoiła. Na rok 2019 średnia pensja w korporacjach wynosiła prawie 6 tysięcy brutto, czyli mamy dodatkowe kilka do kilkunastu tysięcy miejsc pracy z niezłą zdolnością kredytową/możliwością oszczędzania.

    •  

      pokaż komentarz

      @boguchstein: Pamiętam czasy kwater pracowniczych sprzed 5, 6 lat, kiedy nie było jeszcze bumu z Ukraińcami i Hindusami. Już wtedy na tym była taka flota, że głowa mała. Trudno było kwaterę znaleźć, więc dziś nie zdziwiłbym się gdyby teraz to było eldorado, szczególnie w okresie bumu budowlanego i inwestycyjnego jak LG pod Wrocławiem czy magazyny pod Łodzią.

    •  

      pokaż komentarz

      Na wykopie co chwila ktoś pisz o bańkach, upadkach, a i tak to się nie sprawdza poza pewnymi wyjątkami jak Ursus,

      @DanielAquarius: ziomek, obejrzyj sobie big short, każdy się śmieje z bańki dopóki nie jebnie. Dzieje się tak od zawsze. Kolejną sprawą jest, że nie wiadomo kiedy to nastąpi, w 2007/8 też nikt nie przewidywał bańki, i wszyscy się śmiali z cen. Poza tym, przeczytaj jeszcze raz uważnie to co napisałem, ja nie neguję kupowania mieszkań, tylko napisałem że jest to bańka, i jak ona będzie wyglądać. Ci co mają olej w głowie, nie będą się tym przejmować, bo ceny mieszkań spadną (pęknięcie bańki) ale tylko na jakiś czas, aby po paru latach wrócić na swoje poziomy. Wiadome, że nie będzie przeceny 70-80%, tylko 20-30%

      Zajebista logika. Pamiętam jak chłopaki w 2004 roku jak ceny w stolicy wzrosły z 3k na 3,5k za em kwa pisali po Internetach podobne rozknimy i nawołuwali do tego żeby czekać, bo "jak to zara pierdolnie" to bedzie paniczna wyprzedaż za 2,5.

      @deviator: niemogę nigdzie znaleźć wykresów na szybko z tych lat, ale porównywanie tak ceny, że wtedy 3,5k, a teraz 9k jest bez sensu. Trzeba by wziąć pod uwagę zarobki oraz dostępność kredytów wtedy (stopy procentowe)

    •  

      pokaż komentarz

      @TheDzions:

      ziomek, obejrzyj sobie big short, każdy się śmieje z bańki dopóki nie jebnie

      Różnica polega na tym, że zamiast w koło mówić o bańce, to inwestować. Zainwestowałem już w tyle ''baniek'', że nie musisz mnie uczyć i jak na złość wszystkie mi przyniosły zysk: CDProjekt, Dino, Tesla, Apple, AMD.
      Będzie coś padać, to sprzedam, a i tak zarobię bo na każdej bańce mam co najmniej kilkadziesiąt procent zysku. Więc jak stracę te 10, 20% to i tak płakał nie będę. Będąc na giełdzie musisz być świadom tego, że wszystkiego i tak nie zarobisz, nie wycyganisz każdego procenta, tak jak nie przelecisz każdej studentki. Nie złapiesz wszystkich srok za ogon, ale jeśli złapiesz nawet tą jedną, to jesteś tą jedną do przodu.
      Wszystko może być bańką, bo mam wrażenie, że obecnie bańką nazywa się wszystko co szybko rośnie, a wielcy inwestorzy będący tyle lat na rynku wciąż nie rozumieją startapowego systemu dofinansowania przedsiębiorstw i chrzanią w kółko te same bajki. Bańkami to już były takie firmy jak GM, Ford, VW, Samsung, bo przecież wszystkie rosły, a potem zaczęły lecieć na pysk.
      Nawet jeżeli coś jest oczywistą bańką, wałem, a ja na tym zarobiłem, to mam to w nosie. Jest kasa? Jest. Etyka finansowa mnie nie obchodzi.
      Także nie daj się wpędzić w takie głupie myślenie bańka - nie bańka, tylko zarabiaj.

    •  

      pokaż komentarz

      3. Brak katastratu.

      @DanielAquarius:

      źródło: Farinelli ostatni kastrat.jpg

    •  

      pokaż komentarz

      @pesel67: @Anton_Chigurh: Poprawię się, tylko proszę mnie zostawiać dziś w kozie. Jest piątek (╯︵╰,)

    •  

      pokaż komentarz

      Raczej po linii najniższego oporu.

      @Anton_Chigurh: Raczej "po linii najmniejszego oporu". Chyba, że Żuławy zaatakowali.

    •  

      pokaż komentarz

      Także nie daj się wpędzić w takie głupie myślenie bańka - nie bańka, tylko zarabiaj.

      @DanielAquarius: a to o to się nie bój akurat ;) ja tylko staram się uświadamiać ludzi, jak to może zadziałać. Jak inwestujesz to wiesz, żeby nie biegać za tłumem

    •  

      pokaż komentarz

      w 2007/8 też nikt nie przewidywał bańki, i wszyscy się śmiali z cen.

      @TheDzions: I śmieją się dalej, bo drobne spadki z lat 2010-2014 zostały już z nawiązką odrobione. I mylisz bańkę z normalnym cyklem koniunkturalnym. Dopóki ceny mają racjonalne oparcie (mają) nie ma sensu mówienie o żadnych bańkach. A to, ze jednego lub drugiego nie stać też nie nic wspólnego z tym czy jest bańka, czy nie.

    •  

      pokaż komentarz

      @TheDzions: Wszystko może paść, stanieć itd. Grunt to mieć jaja, nie kupować na górce i umieć wyjść przed spadkami lub w trakcie. Gdyby były takie spółki, dobra inwestycyjne, które tylko rosną, to każdy by był bogaty.

    •  

      pokaż komentarz

      Tak, w Polsce jest bańka na nieruchomości. Twierdzę tak dlatego, że bardzo dużo ludzi kupuje mieszkania z oszczędności

      @TheDzions: bańka mogłaby być gdyby dużo ludzi kupowało za kredyt

    •  

      pokaż komentarz

      @pesel67: Masz rację. Opór najmniejszy. Nie chciałem już kolegi dobijać i tylko zamieniłem zostawiając ten sam wyraz.

    •  

      pokaż komentarz

      bańka mogłaby być gdyby dużo ludzi kupowało za kredyt

      @darck: nie, bańka jest wtedy jak masz run ludzi na jakiś walor, bo wszyscy przekonują, że będzie rósł wiecznie i to pewny zysk, w dobie lokat na których tracisz kasę, brzmi to jak marzenie, tak samo ludzie lecieli już na wiele innych rzeczy. Bańkę i jej pęknięcie tworzą na rynku gorące głowy które biegną za tłumem

      Dopóki ceny mają racjonalne oparcie (mają) nie ma sensu mówienie o żadnych bańkach.

      @deviator: ale nie mają :D patrz cena mieszkania vs zarobki. Zobacz zarobki w Berlinie vs cena najmu/kupna w Berlinie vs zarobki w Warszawie vs cena najmu/kupna w Warszawie

      na 2050 rok Polaków będzie jakieś 32 mln, obecnie jest 38-39mln

    •  

      pokaż komentarz

      @TheDzions: Berlin jest najtańszą (relatywnie) stolicą w Europie. Porównaj Warszawę do Monachium

    •  

      pokaż komentarz

      @TheDzions Dokładnie ten scenariusz był w USA.

    •  

      pokaż komentarz

      Porównaj Warszawę do Monachium

      @darck: jak to zrobisz, i dołożysz do tego zarobki vs cena najmu/metra to pewnie wyjdzie podobnie

    •  

      pokaż komentarz

      na 2050 rok Polaków będzie jakieś 32 mln, obecnie jest 38-39mln

      @TheDzions:

      Oh, kurw@, nieśmiertelnyargument demograficzny!
      Ale wiesz, w 2004 roku prognozy demograficzne wyglądały jeszcze gorzej! A jeśli spojrzysz sobie na wyludniającą się Ukrainę to nasz argument demograficzny jest cieniutki przy ich problemach. Mimo tego, ceny mieszkań w Kijowie maja się znakomicie, mimo że ichni głopodupce mają 8x bardziej gołe dupy niż nasi. Poza tym wyludniać to się mogą piardziszewa, jeśli gospodarka będzie sobie radzić, to do większy miast w ten czy inny sposób będą ściągać ludzie, co zresztą znakomicie widać po wzrastającej liczbie ludzi o śniadej karnacji na ulicach stolicy...

      Zobacz zarobki w Berlinie vs cena najmu/kupna w Berlinie vs zarobki w Warszawie vs cena najmu/kupna w Warszawie
      Oto i on, równie legendarny argument berliński! Bezsensowny, bo porównujesz miasto będące własnym cieniem i faktycznym zadupiem do centrum życia społeczno-gospodarczego kraju. Zobacz sobie ceny w Monachium to rura Ci zmięknie.... I weź pod uwagę to, że Niemcy przez ostatnie kilka pokoleń prowadziły b. konsekwentną politykę zarządzania zasobami mieszkaniowymi w celu dostrzeżenia i ogarnięcia potrzeb przyszłych pokoleń. U nas nigdy nic takiego nie było, cały PRL był okresem niedoborów mieszkaniowych z okazjonalnymi "zrywami gierkowskimi", ale po zmarnowanych latach 90, dopiero od kilkunastu lat jako-tako się coś w Polsce buduje. Mimo tego wciąż średnia wielkość mieszkania pozostaje na kiepawym poziomie, a zamożność i aspiracje rosną...

      patrz cena mieszkania vs zarobki.
      No i nieśmiertelny argument zarobkowy. Cóż można powiedzieć, to że kogoś przestało być na coś stać nie znaczy że jest jakaś bańka. Co więcej, można śmiało powiedzieć, że im bogatsze miasto, tym mniejszy odsetek jego mieszkańców stać na własne mieszkania na miarę ich pragnień. Tak więc, bardziej jest to norma, niż anomalia. Trzeba się uśmiechnąć i przyzwyczaić, to już tak zostanie raczej :)

    •  

      pokaż komentarz

      @TheDzions: znacząco drożej w Monachium. Pierwsza kolumna: Price to income ratio. Monachium 16.1, a Warszawa 12.2. Podobnie do Berlina - 11.3:
      https://www.numbeo.com/property-investment/rankings.jsp

    •  

      pokaż komentarz

      @deviator: Dobrze, tylko zauważ, że Monachium jest dość prestiżowym miejscem, a nie zapominaj też że ma bardzo rozbudowane świetnie skomunikowane przedmieścia.

    •  

      pokaż komentarz

      @patryk-hukalowicz: Tu niekoniecznie liczy standard, ale lokalizacja. Ludzie w HK lub na Manhattanie płacą krocie za mieszkania z grzybem w suterenach.

    •  

      pokaż komentarz

      @deviator: w 2004 byly idealne warunki na inwestowanie. To wcale nie dlatego, że było 20%bezrobocia i utrudniony dostęp do kredytów. To ludzie czekali na obniżki xD jak sobie dodasz do tych 3.5k prawie 50% inflacji i wzrost zarobków, to cena sie juz robi bardziej rynkowa

    • więcej komentarzy(15)

  •  

    pokaż komentarz

    Niestety taki jest efekt aglomeryzacji gospodarki, niskich stóp procentowych i braku podatków katastralnych.
    Aglomeryzacja sprawia że wszyscy chcą mieszkać w kilku największych miastach, czyli jest tam duży popyt na mieszkania co w dalszej perspektywie prowadzi do wzrostu cen..
    Niskie stopy procentowe powodują niechęć do trzymania pieniędzy na lokatach/funduszach inwestycyjnych i przenoszeniu ich na nieruchomości. zwiększa to popyt i w efekcie podnosi cenę mieszkań.
    Brak podatków katastralnych sprawia że pustostany nie przynoszą straty, co obniża podaż mieszkań na rynku.

1 2 3 4 5 6 7 ... 12 13 następna