•  

    pokaż komentarz

    na parady protesty pikiety musi byc - dla zachodu to 50 mln raptem a moze da sie zrobic żeby sie mierzeja nie przekopała i pare innych strategicznych spraw dla niemiec załatwić ( ͡° ͜ʖ ͡°)

  •  

    pokaż komentarz

    Jeśli pochodzą (w większości) z zewnątrz to nie mam z tym problemu. Problem zaczynam mieć, kiedy "grupy zagrożone wykluczeniem" zaczynają domagać się państwowych pieniędzy.

    •  

      pokaż komentarz

      @angor86: Jaki masz z tym problem? NGO-sy z reguły działają lepiej i taniej niż państwowe urzędy (bo im zależy, bo pracują wolontariusze, bo są małe i na miejscu). Zwyczajnie opłaca się im zlecać zadania typu pomoc dla grup wykluczonych (np. bezdomnych).

    •  

      pokaż komentarz

      @Andreth: Powiem więcej - bez wielu takich organizacji leżało by i kwiczało, że tak powiem kolokwialnie, wiele dziedzin życia społecznego. Zaczynając od problemu bezdomności ludzi, przez edukację i opiekę nad zaniedbanymi dziećmi, wsparcia skrzywdzonych osób i grup społecznych, a kończąc na bezpańskich psach i kotach. Właśnie na dniach współpracuję z dwoma wspaniałymi paniami ze stowarzyszeń, z którymi właśnie próbujemy się uporać z problemem potężnego stada zdziczałych kotów. I prawie się to już udało. Bez nich, bez ich pasji, zaangażowania (którego nigdy nie widziałem u odpowiedzialnych za to urzędników) po prostu byłoby to niemożliwe. Nie mówiąc o tym, że państwo poniosło koszt jedynie kilku sterylizacji, ale cała reszta (niech sobie każdy sprawdzi w swoim budżecie gminnym ile kosztuje utrzymanie pojedynczego zwierzaka w schronisku albo leczenie weterynaryjne) już gminy nie obchodził - czyli problem został szybko i skutecznie rozwiązany za ułamek kosztów, jakie musiałby ponieść podatnik przy częściowym jedynie rozwiązaniu tego problemu, bo tak zwykle bywa, kiedy się za to biorą urzędnicy).

      Polacy naprawdę nie doceniają roli takich ludzi w sprawny funkcjonowaniu państwa, roli organizacji samorządowych, i tego, że sami mogą i powinni się w takich udzielać.

    •  

      pokaż komentarz

      @Andreth:

      Jaki masz z tym problem? NGO-sy z reguły działają lepiej i taniej niż państwowe urzędy

      Kłóciłbym się z "z reguły działają lepiej" bo często nie ma czegoś takiego jak państwowy odpowiednik danej organizacji. Ot, znam stowarzyszenie właścicieli domków rekreacyjnych które formalnie jest zarejestrowane jako NGO a de facto chodzi o to, żeby właściciele i rodzina mogli przekazywać 1% podatku na de facto organizację prywatną działającą w interesie prywatnych osób.

      I tutaj przechodzimy do sedna. Mianowicie w Polsce mamy coraz więcej organizacji, które - tak samo jak choćby i start-upy - nie mają na celu zrobienie czegokolwiek. One mają na celu wyciągnięcie kasy.

      Jasne, mamy bardzo efektywny WOŚP czy choćby i Watchdog Polska. Jasne, jest sporo inicjatyw lokalnych które działają dobrze. Ale istnieją także takie organizacje jak CEL czy choćby i Amnesty International.

      Przy czym zaznaczam - nie mam żadnego problemu z dotacjami opisanymi w artykule. Problem zaczyna się gdy budżety takich organizacji zaczynają być uzależnione od dotacji państwowych.